Kryzys ekonomii


Szczególnym, lecz godnym uwagi, przypadkiem indolencji poznawczej jest historia dominującej do czasu współczesnego kryzysu ekonomicznego, neoliberalnej doktryny ekonomicznej. Warto przypomnieć, że chodzi o doktrynę do niedawna dominującą w skali globalnej, za słabo dostrzeganym wyjątkiem oporu państw azjatyckich.

Ostatecznie, w latach 90-tych ubiegłego wieku doszło do uformowania jednolitych założeń teorii ekonomii, podstawowych zasad polityki gospodarczej, a poza tym do pełnej standaryzacji edukacji ekonomicznej w większości krajów europejskich, w tym w Polsce. To nie oznaczało, iż na marginesie nie mogły egzystować „nieortodoksyjne” nurty ekonomii. Uznawane były one jednakże za skrajne albo radykalne, dlatego funkcjonowały tylko w obrębie wąskich środowisk akademickich oraz w niewielkich wydawnictwach ekonomicznych.

Obecnie współczesna ekonomia uchodzi za wiedzę toksyczną. Warto się zastanowić, na czym polega toksyczność współczesnej ekonomii? Z pewnością nie należy traktować ekonomii jak zbiorowiska różnych odpadów wyrzucanych z gabinetów profesorów ekonomii. Przeciwnie, ekonomia jest dziedziną ugruntowaną przez bogatą historię myśli ekonomicznej, chociaż nie pozbawioną anegdotycznych, a czasem wręcz kuriozalnych idei metodologicznych. Lecz i tak w odróżnieniu od innych nauk społecznych, w ekonomii ciągle przeważa precyzja i dyscyplina metodologiczna. Słabych ekonomistów rozpoznaje się dzięki temu, iż nie potrafią być dostatecznie precyzyjni oraz nie przestrzegają podstawowych rygorów metodologicznych. Toksyczność ekonomii nie polega także na tym, że jest ona niepraktyczna, czyli niepotrzebnie obciąża czas i pamięć. Nawet dzisiaj, kiedy kryzys ekonomii jest rzadko kwestionowany, takie lekceważenie jest bardzo nieostrożne. Ekonomia jest bardziej praktyczna, aniżeli się komukolwiek wydaje (jednak niestety nie w potocznym znaczeniu).

Toksyczność współczesnej ekonomii polega na tym, że jest ona wykorzystywana do infekowania społeczeństwa i władzy politycznej. Jest groźna w tym samym sensie, w jakim mogą być groźne niektóre szczepionki i lekarstwa. Przykład ekonomii marksistowskiej jest dostatecznie przekonywujący, lecz niedostatecznie przeanalizowany. To ekonomia marksistowska była kamieniem węgielnym komunizmu, a nie odwrotnie. Podobnie wygląda sprawa z neoliberalizmem.

Toksyczność ekonomii dotyka nie tylko ludzi, którzy mają z nią bezpośrednio do czynienia. To rzadki przypadek. Roznosi się szeroko za pośrednictwem polityków, wykładowców, wydawców podręczników, a dalej – kibicujących im publicystów, działaczy związkowych, a nawet niektórych kapłanów. Komiwojażerów myśli ekonomii nie brakuje, chociaż wśród nich znawców ekonomii jest niewielu. Współczesna ekonomia podrzuca im jednak na tyle proste zasady, hasła i slogany, że uzyskują możliwość „bycia mądrym” – epatowania opinii publicznej znajomością haseł ekonomicznych (raczej na poziomie zwyczajnej bezmyślności, a nie na poziomie naukowym). Widzimy zatem dwuwarstwowość ekonomii: akademickiej i popularnej.

Wiedza ekonomiczna jest potrzebna, by rozsądnie i bezpiecznie poruszać się w kryzysowej rzeczywistości. Wymaga to powiązania dwóch źródeł wiedzy: wiedzy ogólnej i doświadczenia praktycznego, zwłaszcza zdobywanej na gruncie polityki ekonomicznej. Ale niestety, obecny stan tej wiedzy tego nie umożliwia. Marginalizuje ona znaczenie polityki ekonomicznej, a w skrajnych przypadkach uznaje ją za niedopuszczalną (jako forma interwencjonizmu państwowego). Wskutek tego tworzy się chaos myślowy. Jest on najbardziej charakterystycznym, nierzadko celowo pogłębianym, przejawem kryzysu globalnego.

Jakie jest wyjście z tej okropnej sytuacji? Jest ono pozornie proste: należy uwolnić się od wielkiego chaosu myślowego, aby zobaczyć rzeczywistość ekonomiczną w rzeczywistym stanie, przejść od chaosu do porządku myśli. Nie jest to i nie będzie łatwe. Za obecnym chaosem kryją się wielkie interesy ekonomiczne i polityczne, których obnażenie przekreślałoby w oczach opinii publicznej ich odpowiedzialność za kryzys globalny; „ bez wysiłku, potu i krwi” jednak się nie obędzie.

Rzecz dotyczy neoliberalnej doktryny ekonomicznej, której zasięgu i wpływu w ostatnich trzydziestu latach nie można zakwestionować. Co prawda kryzys zakłócił łagodny sen ekonomistów. Zmusił większość poważnych ośrodków akademickiej wiedzy ekonomicznej do ogłoszenia kryzysu ekonomii. Już w 2010 roku rozpoczął się gorączkowy, lecz interesujący proces poszukiwania nowej ortodoksji ekonomicznej, jak zwykle bywa w takich przypadkach – mieszający różne przemyślenia i pomysły. Ten proces trwa nadal. Sygnalizowana sytuacja oznacza, że autorytet naukowy panującej do niedawna doktryny ekonomicznej znalazł się w depresji. Długo będzie trzeba czekać na jego odnowienie. Dotychczasowe drogowskazy ekonomiczne zostały przewrócone, a zarazem nie ma się do kogo zwrócić z licznymi problemami ekonomicznymi. Nie może dziwić, że ta sytuacja jest wykorzystywana przez niedojrzałych myślicieli i hochsztaplerów, którzy usiłują coś zyskać na powstałym zamieszaniu, a przynajmniej ocalić własną skórę.

 

Utopia neoliberalizmu

Neoliberalizm zdominował myślenie ekonomiczne, najpierw w zachodniej części świata. Przed dwudziestoma laty został odebrany jako jedyna alternatywa ekonomii marksistowskiej dominującej w Europie Środkowej i Wschodniej. Obecnie – wskutek wielkiego kryzysu ekonomicznego – nastąpił spektakularny upadek neoliberalizmu. Wszystko trwało stosunkowo krótko; zaledwie pół wieku. To nie oznacza, że narody zostały raptem uwolnione od jego obecności, tak jak zawalenie się niebezpiecznego mostu nie oznacza, iż przeprawa przez rzekę stała się łatwiejsza. Pozostaje ruina, którą trudno usunąć, aby na jej miejscu stanęło coś nowego.

Odrzucenie neoliberalizmu nie jest proste, ponieważ głęboko zakorzenił się on w potocznym myśleniu, w naszych postawach wobec świata i zachowaniach. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak głęboko.

Neoliberalizm – mimo upadku – wywiera silny wpływ na ekonomistów, polityków i biurokratów, niezdolnych do porzucenia dotychczasowego sposobu myślenia . Teraz skupiają się oni jednak na „obronie zasad”, a za ich fasadą kontynuują swoje działania. Toteż nadal bronią liberalizacji handlu jako czynnika wzrostu konkurencyjności rynkowej. Nadal sprzeciwiają się renegocjacji zadłużenia, gdyż rzekomo podważa ono funkcjonowanie rynków finansowych. Twardo walczą o niskie koszty produkcji (czyli o ograniczenie dochodów pracowników). I tak dalej.

Siła neoliberalizmu – zombie ma główne źródło gdzie indziej. Neoliberalizm (co szerzej zostanie omówione później) czerpie siłę głównie z tego, iż sprzyja wielkim interesom gospodarczym i politycznym. Dominując w sferze „intelektualnej”, asekuruje ich dominację w sferze „przyziemnej”. Tym sposobem zniewala wszystkich, którzy stanowią zagrożenie dla tej dominacji.

Paradoksalnie, sygnalizowany stan rzeczy tłumaczy powszechną bezradność wobec wszechpotężnego kryzysu, a także błędne posunięcia kierowane wobec zewnętrznych objawów kryzysu ekonomicznego, a nie sięgające jego źródeł. Było to możliwe, gdyż większość ludzi przyjmowała i akceptowała ekonomię neoliberalną intuicyjnie, czyli bez głębszego rozumienia jej wartości doktrynalnej oraz praktycznego znaczenia . Nie mogła uważnie prześledzić ewolucji, jaka się dokonywała w ekonomii liberalnej w ciągu ostatniego półwiecza. Wreszcie, nie była zdolna ocenić jej wpływu na życie społeczne i gospodarcze, w tym na swoje życie osobiste. W normalnych warunkach tego rodzaju ograniczenia może nie mają większego znaczenia, gdyż ludzie kierują się zaufaniem do społeczeństwa i instytucji. Jednak obecnie upadek neoliberalizmu zasadniczo nadużył to zaufanie.

Problem odrzucenia doktryny neoliberalnej trzeba stawiać zdecydowanie i ostro. Bez terapii odwykowej nie jest możliwe pozbycie się toksycznych składników neoliberalizmu z naszych myśli, postaw i zachowań. A więc nie jest możliwe także odzyskanie zaradności oraz sił do przeciwstawienia się negatywnym konsekwencjom kryzysu.

Na czym więc owa terapia odwykowa powinna polegać? Na intensywnym wysiłku zbiorowym zmierzającym do wypracowania alternatywy wobec neoliberalizmu, która odpowiadałaby faktycznym potrzebom rozwoju społecznego. Aby jednak wysiłek ten mógł zostać podjęty, spełniony musi być warunek konieczny. Tym warunkiem jest zastąpienie intuicyjnej, powierzchownej krytyki ekonomii neoliberalnej krytyką gruntowną, ukazującą faktyczne znaczenie, nie wystylizowany obraz i przebieg neoliberalizmu w świecie; w układzie krajów europejskich i oczywiście we własnym kraju.

Wbrew pozorom, nie jest to wyłącznie zadanie ekonomisty. Cóż z tego, że kilku ekonomistów uzyska wiedzę o upadającej doktrynie ekonomicznej? Taka wiedza nie przekłada się samoistnie na wiedzę, która umożliwiłaby większości ludzi przestawienie się na nowe tory. Ekonomiści mogą ułatwić odkrycie błędów, uproszczeń i deformacji kryjących się w dotychczas przyjmowanych powszechnie poglądach. Mogą stworzyć platformę naukową, która pozwoli w przyszłości na szersze zaangażowanie wielu środowisk społecznych i zawodowych w budowanie nieodzownego myślenia społecznego. Mogą także przyczynić się częściowo do odzyskania wzajemnego zaufania. Jednak ostateczny rezultat wymaga od wielu ludzi samodzielnego, krytycznego myślenia, a czasem przebudzenia ze stanu bezmyślności. Każdy musi być swoim „zwrotniczym”.

Należy tutaj zauważyć, że procesu reedukacji społeczeństwa nie można powierzyć istniejącemu systemowi oświaty. System ten jest bowiem silnie zainfekowany neoliberalizmem. Dopóki oświata będzie znajdowała się pod kuratelą ekonomii neoliberalnej, czyli traktowana poważnie jako ewentualny czynnik wzrostu produkcji i usług (czyli będzie służyć producentom), dopóty regres oświatowy przekraczać będzie wszelkie granice.

 

Przyczyny neoliberalnego sukcesu 

Pół wieku panowania neoliberalnej doktryny ekonomicznej nadaje tej doktrynie historyczny charakter. Staje się ona wyjątkowym fenomenem historycznym, którego nie można sprowadzić do teorii ekonomii. Milczące założenia społeczne i polityczne neoliberalnej ekonomii są daleko ważniejsze, aniżeli postrzegane przez pryzmat wąskich zainteresować ekonomicznych. Dlatego przed rekonstrukcją neoliberalnej doktryny ekonomicznej, a następnie identyfikacją jej tragicznych skutków, warto podkreślić jej najistotniejsze aspekty.

Na ogół dotychczasowa krytyka neoliberalizmu miała charakter ogólny, co sprawiało wrażenie, iż podważane są przede wszystkim jej podstawy filozoficzne, a to raczej nie zachęca wielu ludzi do angażowania się w toczone spory (filozoficzne).

Głównym, choć nie jedynym, elementem obecnej krytyki neoliberalizmu, jest jego rozwód z rzeczywistością gospodarczą. Jest to najlepiej widoczny mankament neoliberalizmu, chociaż pierwotnie miał on szczytne zamiary „opisu rzeczywistości”. Okazało się bowiem, że społeczeństwa i gospodarki nie poddają się utopijnym koncepcjom ekonomicznym, zaś realizacja neoliberalnej utopii nie doprowadziła do porządku gospodarczego, lecz przeciwnie – do chaosu, który objawił obecny kryzys. Toteż twierdzenie, jakoby neoliberalna teoria ekonomii stanowiła naukowy opis rzeczywistości, musiało zostać głęboko schowane w archiwach państwowych.

Rzeczywistość prezentowana przez ekonomię neoliberalną jest rzeczywistością sielanki. Rzeczywistość, którą ujawnia kryzys, jest rzeczywistością brutalnego realizmu. Neoliberalna rzeczywistość sielanki jest rezultatem nie tyle nadmiaru optymizmu, ile konsekwencją splatania się w neoliberalnej doktrynie ekonomicznej dwóch wątków, które śmiało można uznać za podstawowe. Jednym z nich jest apologetyka wolnego rynku, zaś drugim apologetyka skrajnego indywidualizmu. Pozornie są to wątki niewiele znaczące i często uchodzą jedynie za zmodernizowaną wersję starej, poczciwej angielskiej ekonomii klasycznej. Tymczasem zarówno skutki teoretyczne, jak i praktyczne podwójnej apologetyki – wolnego rynki i skrajnego indywidualizmu – są bardzo poważne.

Apologetyka wolnego rynku oznacza, że bez zastrzeżeń akceptuje się wizję świata, w którym podstawowe procesy gospodarcze przebiegają spontanicznie czy nieplanowo, czyli nie są wynikiem z góry założonych projektów politycznych. Toteż jest jasne, że takie projekty muszą wypadać obręb rozważań ekonomicznych, jako anormalne wyskoki lub co najmniej niepożądane zjawiska. Tak więc skoncentrowanie uwagi na procesach rynkowych, które mają niejako wyczerpywać cały zakres wiedzy ekonomicznej, stanowi wspaniałą kryjówkę dla prowadzonych w wielkiej skali interesów ekonomicznych i politycznych. Są one lekceważone, mimo ich wielkiego wpływu na życie gospodarcze. Jako przykład można tutaj podać zawłaszczanie zasobów naturalnych w krajach poddanych silnym wpływom ekonomicznym i politycznym potęg gospodarczych. Często organizowane planowo przedsięwzięcia są fałszywie przedstawiane jako zjawiska rynkowe, jak na przykład ataki spekulacyjne (przypisywane rynkom finansowym, a nie agresywnym korporacjom finansowym). Ale nawet jeśli któryś z ekonomistów zdobywa się na rozważania ukazujące podobne sytuacje „antyrynkowe”, staje przed trudnym do skruszenia murem. Nie może posunąć się dalej bez podważenia podstaw doktrynalnych ekonomii, co naraża go na zarzut radykalizmu.

Dalej, apologetyka rynku minimalizuje także znaczenie sektora publicznego, czyli sektora nierynkowego. Sektor publiczny jest ważną częścią rzeczywistości społecznej i gospodarczej. Uzasadnienia postulatu ograniczenia zakresu i funkcji sektora publicznego są nadzwyczaj słabe. A jednak ograniczenia te znalazły się w głównym nurcie przeobrażeń ekonomicznych we wszystkich krajach, w których neoliberalizm święcił tryumfy. Ostatecznie okazało się, że takie potraktowanie sektora publicznego, a zwłaszcza świadczeń socjalnych, opieki zdrowotnej, edukacji oraz obronności przyczyniło się do pogłębienia obecnego kryzysu.

Takie rażące nadużycia ekonomii służące usprawiedliwieniu fałszywej interpretacji procesów gospodarczych byłyby niemożliwe, gdyby nie wspomniana wcześniej podstawowa cecha ekonomii neoliberalnej: ignorowania rzeczywistości. Tylko dlatego, że na miejsce rzeczywistości mogła ona sprytnie podłożyć swoje „uniwersalne zasady” ekonomiczne, możliwe było forsowanie tej ekonomii jako nauki i zbioru wytycznych dla polityki.

Skrajny indywidualizm jest ściśle sprzężony z apologetyką rynku. W płaszczyźnie społecznej (zaś szczególnie etycznej) indywidualizm ten znajduje nie tylko usprawiedliwienie, lecz nawet przypisuje się mu pozytywne (społecznie i moralnie) konsekwencje. Neoliberalizm idzie tutaj znacznie dalej niż angielska ekonomia klasyczna. Ta ostatnia nie była tak naiwna lub przewrotna, aby uznawać skrajnie indywidualistyczne zachowania za jednoznacznie moralne. Zarówno zachowań nacechowanych indywidualizmem, jak również zachowań społecznych nie wolno jednoznacznie oceniać jako dobrych lub złych (moralnie), ponieważ przekreślałoby to całkowicie sens dobra i zła. To po prostu jest bezsensowne. A mimo to, ekonomia neoliberalna zabrnęła w ten ślepy zaułek.

Ważne jest jednak przede wszystkim ukazanie praktycznego znaczenia skrajnego indywidualizmu w polaczeniu z apologetyką rynku. Kluczowym jest w tej kwestii zagadnienie konkurencji. W tradycyjnych zapatrywaniach na indywidualizm dostrzega się z reguły niebezpieczeństwo działania wbrew interesom społecznym, przewagę egoistycznych motywów działania, swoiste „sobkostwo”. W ujęciu neoliberalnym sprawa przybiera znacznie gorszy obrót. Główny motyw – konkurencja – niepostrzeżenie przeobraża się w naczelną zasadę życia: osiągania przewagi konkurencyjnej nad innymi, czyli de facto walki z wszystkimi (w duchu „walki wszystkich ze wszystkimi” Fryderyka Engelsa). Ten element neoliberalizmu jest tak głęboko zakorzeniony w świadomości społecznej, że nie budzi zdziwienia, a nawet zyskuje pełną aprobatę. Tymczasem jest to biegunowe przeciwieństwo innej naczelnej zasady, bez respektowania której żadne społeczeństwo oraz żadna gospodarka rozwijać się nie mogą: współpracy. Miliony ludzi zostały wykształcone w duchu osiągania przewagi konkurencyjnej. Współpraca, a nawet poczucie więzi społecznych zostały zepchnięte na margines. Społeczeństwa zostały ubezwłasnowolnione i okaleczone, ponieważ bez głębokiego przekonania, że współpraca jest koniecznym warunkiem zbiorowego powodzenia, nie jest możliwy rozwój społeczny i gospodarczy.

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

 

Za: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor , 2018-08-27

  • Ilustracja tytułowa:  Autor, prof. Artur Śliwiński. Fot. za: Radio Maryja / Wybór wg.pco

 

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ  .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-22018.09.22.

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński