Znaki czasu


Jednostka ludzka żeby przetrwać musi umieć rozróżniać płynące ze świata sygnały. Jakie szanse przetrwania miałby człowiek zabłąkany w lesie  który nie odróżnia kani czy pieczarki od muchomora sromotnikowego  wilczej jagody od borówki, a zaskrońca od żmii? Podobnie na zagładę skazane jest społeczeństwo, które nie odróżnia trujących ideologii i pomysłów organizacyjnych od tych dobrych, właściwych.

Izabela Brodacka Falzmann
Fot. naszeblogi.pl

Trujące jagody bywają ładne i kuszące smakiem. Podobnie jest z ideologiami. Czy ktoś mógł przypuścić, że piękne hasła „wolność równość i braterstwo” będą oznaczać okrutną śmierć milionów ludzi, więzienia, tortury, obozy pracy?

Człowiek który widział sąsiada umierającego w męczarniach po zjedzeniu muchomora sromotnikowego powinien jednak na przyszłość uważać co zbiera albo w ogóle zrezygnować z grzybobrania. Powinien nauczyć się odróżniać muchomora od kani, uwrażliwić się na pewne nie koniecznie rzucające się w oczy oznaki tego, że ma do czynienia z grzybem trującym. Podobnie społeczność ludzka po doświadczeniach dwóch dwudziestowiecznych totalitaryzmów powinna być bardziej wyczulona na przejawy kiełkującego zła.

Śmierć milionów ludzi, holokaust, niemieckie obozy śmierci zostały zapoczątkowane przez zbrodnicze praktyki hitlerowców, na które milczącą zgodę udzieliła międzynarodowa społeczność. Była to eutanazja osób chorych psychicznie i niedorozwiniętych dzieci. Nikt nie powiedział wprost, że społeczeństwo nie chce ich utrzymywać i się nimi opiekować. Troszczono się obłudnie o komfort ich życia upierając się, że zdaje się im śmierć dla ich własnego dobra.

To samo dzieje się obecnie. Eutanazja osób chorych i starych a nawet dzieci, które zgłoszą (albo  ktoś za nie to zrobi) złe samopoczucie psychiczne jest przecież dokładnie hitlerowską praktyką. To  samo dotyczy aborcji, która wbrew całej lewackiej frazeologii  jest ponurym i okrutnym mordowaniem istoty ludzkiej całkowicie niezdolnej do obrony.

Powiem tak – wykluczanie ze wspólnoty ludzkiej i pozbawianie prawa do życia  jakiejkolwiek grupy ludzi: niedorozwiniętych, Żydów, rudych, starych , łysych, chorych czy nienarodzonych dzieci jest dokładnie takim samym niedopuszczalnym ludobójstwem i zwiastuje ogólnoludzki kryzys.

Drugim bardzo istotnym sygnałem, który powinien być czytelny nawet dla niezbyt wnikliwego obserwatora życia społecznego jest niczym nieusprawiedliwiona zamiana ról społecznych. Postaram się to wytłumaczyć na prostym przykładzie. W pewnej wiejskiej społeczności potrzebny był hycel, którego zadaniem było wyłapywanie bezdomnych psów i kotów, gdyż zbyt duża populacja tych żyjących na wolności zwierząt zagrażała wścieklizną. Niewiele osób chciało zajmować się czymś takim i hycel nie cieszył się zbytnią popularnością, a jego zawód społecznym prestiżem, ale nikt nie negował konieczności jego istnienia. Tymczasem wyłapywaniem psów zaczął zajmować się restaurator. Wzbudziło to powszechny niepokój. Po pierwsze klienci jego gospody mogli zastanawiać się jaką wkładkę mięsną spożywają w zupie. Po drugie niepokoiło osobiste zaangażowanie restauratora w polowanie na psy , nazwijmy to, jego amatorstwo. Przypomnijmy sobie, że z mniejszą niechęcią odnosiliśmy się zawsze do milicji niż do tak zwanego ORMO.  Milicjant to zawód – mawiano – ormowiec to charakter.

Fakt, że we współczesnym świecie wyroki śmierci wydają i egzekwują lekarze jest i powinien być zastanawiający. Na śmierć wbrew woli rodziców i wielu innych ludzi został przecież skazany dwuletni Alfie Ewans i nie kto inny jak lekarze dopilnowali wykonania tego wyroku. Nie umieli zdiagnozować jego choroby ani go wyleczyć. Mogli jak Piłat umyć ręce. Przyznam, że gest Piłata tak skompromitowany w kulturze jako archetyp hipokryzji budzi coraz większą moją sympatię. Nie mogę pomóc – przynajmniej nie szkodzę. Nie chcę pomóc – nie wtrącam się.

Dam przykład. W samym centrum Warszawy od piętnastu przynajmniej lat koczuje na ulicy bezdomny handlujący makulaturą. Żyje tak nawet przy silnych mrozach więc jak widać jakoś sobie radzi. Nie wezmę go do domu bo po prostu nie chcę. Nie będę udawać szlachetnej. W takim razie nie ściągam straży i policji aby go dla jego własnego dobra i wbrew jego woli umieścić w jakimś przytułku. Kilka lat temu wbrew swojej woli został umieszczony w przytułku mój schorowany sąsiad gdyż miał bałagan w pokoju. Nie udało się go wyrwać ze szponów opieki społecznej i sądu rodzinnego, a w tym przytułku przeżył dokładnie dwa miesiące umierając na gangrenę z powodu zaniedbań personelu. Sędzia, która w ten sposób  skazała go na śmierć była na pewno zadowolona, że nie poddała się naszym argumentom i wydała wyrok zgodnie z obowiązującą procedurą. Nie wykonała, choć mogła, gestu Piłata. Mogła powiedzieć: „róbcie sobie co chcecie” ubierając to oczywiście w sformułowania prawne i sąsiad z całą pewnością żyłby do dziś dnia.

Polecam wszystkim dokumentalny film Kieślowskiego z 1997 roku pod tytułem: „Z punktu widzenia nocnego portiera”. Tytułowy bohater to stróż fabryczny który po godzinach „udziela się honorowo” bo „ma zamiłowanie do kontroli”. Po obejrzeniu tego krótkiego filmiku rozumiemy skąd brali się kapo w obozach śmiercioraz zomowcy, którzy jak sami mówili „prali solidaruchów aż im się pałki grzały”. To nie zawód, to charakter.

Kolejnym znakiem, że społeczność ludzka nie jest „ na ścieżce i na kursie” są wewnętrzne sprzeczności i nielogiczności obowiązującego paradygmatu. Z jednej strony organizuje się konkursy tańca dla inwalidów na wózkach i wizyty w muzeum malarstwa dla niewidomych ( i dobrze), a z drugiej dopuszcza eutanazję dzieci spowodowaną chwilowym wahaniem nastroju czyli niewielkim smuteczkiem.

Buduje się niezwykle kosztowne podjazdy do wszelkich państwowych instytucji, z których raz na dziesięć lat korzysta jakiś inwalida ( i dobrze) a jednocześnie dopuszcza zabicie dziecka dotkniętego niewielką nawet i w dodatku hipotetyczną tylko wadą rozwojową.

Kornik ma większe prawa niż nienarodzone dzieci z wadą genetyczną  gdyż o jego losach decyduje przyroda, a nie lekarz czy sąd.

Tekst drukowany w Warszawskiej Gazecie

 

Izabela Brodacka Falzmann

Źródło:  naszeblogi.pl , 20 września 2018.

 

Zdjęcie tytułowe:  Izabela Brodacka Falzman. Fot. za Inter. / wybór zdjęcia wg.pco

 

Więcej felietonów pani Izabeli Brodackiej Falzman na naszym portalu  >   >   >  TUTAJ...

 

, 2018.09.22.

Izabela Brodacka Falzmann

Autor: Izabela Brodacka Falzmann