W drodze do Polin. Dwa wydarzenia, jeden scenariusz. (Część II.)


Przeczytaj  Część I.

 

„Triumwirat „Solidarności”

 

Okrągły stół. Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Lech Kaczyński, Jacek Kuroń. Fot. Aleksander Jałosiński, Forum.

Program Sorosa, który wdrażał Balcerowicz, polegał głównie na podporządkowywaniu polskiej gospodarki zaleceniom Międzynarodowego Funduszu Walutowego i radom harwardzkiego profesora Jeffrey’a Sachsa. „Terapia szokowa” zastosowana przez Sorosa, Sachsa i Balcerowicza była oszustwem, bo pozostawała w bezpośrednim konflikcie z pragnieniami przeważającej większości wyborców, którzy oddali 4 czerwca 1989 r. swoje głosy na „Solidarność”. Naród polski został oszukany.

ONZ, New York – 3.X.2011 – George Soros i Jeffrey Sachs. Fot. MG

 

 

 

 

 

Ostatecznie przy patronacie Sorosa, i za pieniądze jego fundacji, Jeffrey Sachs rozpoczął opracowywanie ostatecznej wersji planu. W swej książce „Koniec walki z nędzą. Zadania dla naszego pokolenia” pisze: „W maju 1989 roku ponownie pojechałem z Sorosem do Polski. Spotkaliśmy się z przedstawicielami rządu i ponownie z ekonomistami z Solidarności” (Jeffrey Sachs, „Koniec walki z nędzą. Zadania dla naszego pokolenia”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006). W czerwcu już po wyborach kontraktowych, wraz z przedstawicielem Międzynarodowego Funduszu Walutowego Davidem Liptonem, w redakcji informacyjnej „Gazety Wyborczej”, Sachs opracował ostatecznie plan szokowej transformacji. J. Sachs pisze „Pracowaliśmy całą noc do świtu, a w końcu wydrukowaliśmy piętnastostronicowy tekst, w którym przedstawiliśmy zasadnicze koncepcję i planowany chronologiczny porządek reform”. Tekst ten przedstawił następnego dnia Jackowi Kuroniowi. „Dobre, to jest dobre – powiedział Kuroń – chodźmy do Michnika”. Oprócz kluczowej akceptacji przez „triumwirat „Solidarności”, jak Sachs nazywa Michnika, Kuronia i Geremka, koncepcję przedstawiono Wałęsie.

16.06.1993 Warszawa, Ambasada Francji – wręczenie Legii Honorowej Jackowi Kuroniowi. Stoją od lewej: Jacek Kuroń, Bronisław Geremek i Adam Michnik. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta.

Kluczowy dla przyszłości Polski projekt szokowej transformacji gospodarki, zastał zaakceptowany przez samozwańczą trójkę doradców „Solidarności”, będących ignorantami ekonomicznymi, zarówno z wykształcenia, jak i doświadczenia zawodowego, a następnie uzgodniony z nic z tego nie rozumiejącym elektrykiem z zawodu i przywódcą związkowym z wyboru.

 

 

Wydarzenie II.: Jedwabne

 

Lech Kaczyński 14 czerwca 2000 r. został powołany przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na urząd ministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka, jako następca Hanny Suchockiej. W 2001 roku, gdy rozpoczęto ekshumację w Jedwabnem, Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości, a Ewa Juńczyk-Ziomecka (w latach 2006-2010 podsekretarz i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego) była dyrektorem do spraw rozwoju Muzeum Historii Żydów Polskich. Po jej telefonie Lech Kaczyński przybył na wielogodzinne rozmowy do Muzeum, po których zdecydował o zablokowaniu ekshumacji w Jedwabnem.

Ewa Juńczyk-Ziomecka (z prawej) podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego odpowiedzialna była m.in. za stosunki polsko-żydowskie. Fot. Kuba Kaminski, Fotorzepa.

Przeprowadzeniu rzetelnych prac sprzeciwili się bowiem rabini, argumentując, że wykopywanie zwłok jest sprzeczne z religię żydowską. Ich stanowisko zaakceptowali dyrektor Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu prof. Witold Kulesza i jego zwierzchnik, minister sprawiedliwości Lech Kaczyński. Na wniosek amerykańskiego rabina Michaela Schudricha minister sprawiedliwości RP wstrzymał ekshumację w stodole w Jedwabnem. Lech Kaczyński wstrzymał ekshumację w Jedwabnem, gdy okazało się, iż liczba ofiar będzie znacznie mniejsza, niż podawana przez Grossa, a w ziemi zaczęto znajdywać dowody świadczące o sprawstwie Niemców. Jan Tomasz Gross w 2000 r. na ten temat napisał antypolską książkę „Sąsiedzi: Historia zagłady żydowskiego miasteczka”. Książka ta w dużej mierze przyczyniła się do rozpętania nagonki na Polskę, gdyż ukazała Polaków jako wrednych antysemitów. Za wszelką cenę usiłuje się przerzucić winę za zbrodnie ludobójstwa w czasie II wojny światowej popełnione przez Niemców na Polaków. I biorą w tym udział Żydzi.

Spotkanie z przedstawicielami mniejszości żydowskiej w Polsce z okazji Chanuka. Lech Kaczyński, Ewa Junczyk-Ziomecka, Maria Kaczyńska, Rabin Polski Michael Schudrich, przewodniczący żydowskiej gminy wyznaniowej w Warszawie Piotr Kadlcik. Warszawa, Chanuka, 10 grudnia 2007. fot. Prezydent.pl

Rabin Michael Schudrich powiedział „Gazecie”, że przeprowadzenie ekshumacji szczątków Żydów zamordowanych w Jedwabnem jest niemożliwe z powodów religijnych. – „Dla nas od dotarcia do prawdy ważniejsza jest wierność tradycji, która zakazuje naruszania pochowanych kości”, ale w Wałbrzychu ekshumacja była możliwa.

26 czerwca 2007 r. prezydent Lech Kaczyński, minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski, i prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz podpisali Akt erekcyjny pod budowę Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Słowo Polin Muzeum dodało do swojej nazwy we wrześniu 2014 r.

Stefan Bratkowski w swej książce „Pod tym samym niebem” dowodzi, iż opis tragedii w Jedwabnem serwowany przez Grossa jest fałszywy. Tai rolę Niemców i finguje liczbę ofiar, pomija fakt, ze pogrom kielecki był prowokacją ubecką mającą na celu głównie szkalowanie Polski w oczach Zachodu.

Warszawski Korespondent „Süddeutsche Zeitung”, Thomas Urban opublikował równocześnie w swoim piśmie i w „Rzeczypospolitej” (1-2.IX.01) artykuł o Hermanie Schaperze, dowódcy jednostki SS, która dokonywała likwidacji Żydów na terenie łomżyńskiego, w tym w Jedwabnem 10.VII.1941 r. Według autora, teza Grossa jest nie do utrzymania.

Książka Jana Tomasza Grossa pt. „Sąsiedzi” (2000 r.) zarzuca Polakom zamordowanie 1600 Żydów w Jedwabnem 10 lipca 1941 r.

Pojawiły się książki w obronie dobrego imienia Polaków np. Lecha Z. Niekrasza „Operacja Jedwabne” (Nortom, Wrocław), Henryka Pająka „Jedwabne geszefty” (Retro, Lublin), Ks. Eugeniusza Marciniaka „Jedwabne w oczach świadków” (Wyd. Duszpasterstwa Rolników, Włocławek), Jerzego Roberta Nowaka „100 kłamstw J.T. Grossa o żydowskich sąsiadach i Jedwabnem” (Wyd. von borowiecky, Warszawa).

Uroczystości żałobne w Jedwabnem w 2001 r. Od lewej: ambasador Izraela Szewach Weiss i prezydent Aleksander Kwaśniewski (obaj pod parasolem), prof. Władysław Bartoszewski, minister kancelarii prezydenta Marek Siwiec i prezes IPN prof. Leon Kieres. Fot. Krysztof Miller, AG.

Wszelkie „autorytety moralne” z kręgu Unii Wolności, „Gazety Wyborczej”, „Tygodnika Powszechnego” i im podobnych, natychmiast po opublikowaniu książki Grossa orzekły, że wina Polaków została udowodniona. Najwytrwalszym był prof. Leon Kieres, szef Instytutu Pamięci Narodowej, prowadzącego dochodzenie w tej sprawie. Wbrew faktom upierał się przy polskiej winie. Wykorzystują to media zachodnie, powołując się na jego autorytet (np. „Newsweek” 5.III.2001). Chyba właśnie po to ten działacz Unii Wolności został powołany na to stanowisko.

Prowadzone śledztwo w sprawie mordu w Jedwabnem jak na razie potwierdza to, co polska historiografia wie od dawna. Mord na jedwabińskich Żydach zaaranżowali Niemcy, jak w wielu innych miejscowościach, a rola Polaków była co najwyżej pomocnicza i to pod niemieckim przymusem. Były już za to wyroki w latach czterdziestych i to chyba przesadnie surowe. Ani Naród polski, ani Państwo polskie, nawet to podziemne, z mordem tym nie miało nic wspólnego. O zakres bezpośredniej odpowiedzialności poszczególnych polskich pomocników można się spierać, ale nie wynika z tego żadna wina zbiorowa, ani Polski, ani społeczności Jedwabnego. Książka Grossa jest obelgą rzuconą pod adresem Narodu polskiego zasługującą na ukaranie w majestacie polskiego prawa. Oczywiście pomija jakąkolwiek winę Żydów. Wszak w okresie okupacji sowieckiej ich kolaboracja z okupantem nie było zjawiskiem jednostkowym i musiała rodzić niechęć u “sąsiadów”. Mogła też być powodem samosądów, jeżeli takie były, i każdy normalny sąd uwzględniłby to jako okoliczność łagodzącą. To oczywiście Grossa nic nie obchodzi. Sugestię ówczesnego Prymasa Glempa, że Żydzi też mają za co przepraszać, spotkała się ze świętym oburzeniem środowisk żydowskich. Najbardziej sensacyjną jest sprawa ekshumacji. Żydzi nie chcieli się na nią zgodzić, i utrudniali jak mogli, ale polska prokuratura nie dała się zastraszyć do końca i jej w częściowym kształcie dokonała. Znaleziono wiele łusek z niemieckiej broni, a więc czynna obecność Niemców została udowodniono. Stwierdzono przy ofiarach złote i srebrne monety, a więc zarzut o obrabowywaniu ciał się nie potwierdził. Okazało się, że ofiar było ponad 100, ale nie więcej jak 250, co sprowadza podaną przez Grossa liczbę 1600 do kategorii fantastyki. (M. Giertych, „Opoka w Kraju”, nr 38 (59), lipiec 2001).

 

 

Jonny Daniels: „…ekshumacja w Jedwabnem nie odbędzie się”

 

Dr Ewa Kurek rozpoczęła zbiórkę podpisów pod wnioskiem o wznowienie ekshumacji w Jedwabnem. Jonny Daniels, który kilka lat temu pojawił się w Polsce, zaatakował dr Kurek: „Ta poszukująca medialnej kariery pani doktor rujnuje międzynarodowy wizerunek Polski i godzi w dobre imię jego świątobliwości Jana Pawła II, którego imię nosi uniwersytet, który ukończyła – powiedział Daniels w 2016 r. na wieść o rozpoczęciu zbiórki podpisów pod wnioskiem o wznowienie ekshumacji. Kim jest Daniels?

W sierpniu 2017 prezes PiS Jarosław Kaczyński podejmował grono przyjaciół. Jonny Daniels drugi od prawej. Fot. Inter.

Daniels jest przeciwny ekshumacji w Jedwabnem, i powiedział: „Nawet jeśli pod tą inicjatywą podpisze się 40 milionów osób, ekshumacja w Jedwabnem nie odbędzie się. To jest sprzeczne z prawem żydowskim, żydowskie dusze wystarczająco już cierpiały i nie ma potrzeby, żeby cierpiały ponownie. Ponowna ekshumacja w Jedwabnem zniszczyłaby wszelkie relacje pomiędzy Polską a międzynarodową społecznością Żydów” (https://nczas.com/2018/04/20/jonny-daniels-osmieszyl-przeciwnikow-ekshumacji-w-jedwabnem-oraz-sam-siebie-czy-zlamal-prawo/). Była to wypowiedź skandaliczna. Według niego, świat ma żyć w kłamstwie, bo wznowienie ekshumacji oznaczałoby odkrycie prawdy. Prawda Żydów w ogóle nie interesuje.

 

 

Walka z nacjonalizmem

 

Dla A. Schaffa („Marksizm a jednostka ludzka”) jest to jeden z najważniejszych postulatów, i wzywa do walki społeczeństwo socjalistyczne, a w szczególności partie marksistowskie w stopniu tym większym, im poważniejsze jest niebezpieczeństwo nacjonalizmu. Według niego, „bez ukształtowania bowiem internacjonalistycznego oblicza człowieka socjalizmu, a więc bez przezwyciężenia wpływów nacjonalizmu i rasizmu na jego psychikę i zachowanie, nikt nie potrafi zbudować komunizmu w marksowskim znaczeniu tego słowa”.

Adam Schaff, filozof. Od 1931 do 1989 roku członek najpierw Komunistycznej Partii Polski, później PZPR, w latach 1955-1968 członek Komitetu Centralnego. Fot. marxismocritico.com

Ideolog nie pisze na czym ta walka ma polegać, ale stwierdza, że „szczególne znaczenie ma walka z antysemityzmem i odpowiednia akcja wychowawcza wśród społeczeństwa”. Zapytuje: „Dlaczego właśnie antysemityzm, gdy występuje tyle innych odmian nacjonalizmu i nienawiści narodowej? Odpowiada: „Dlatego, że jest to typowa dla tych krajów forma rasizmu (a więc nacjonalizmu połączonego z pogardą dla ludzi innej narodowości, jako rasy „niższej”, co szczególnie ostro narusza zasadę, iż człowiek jest „summum bonum”), że jest ona historycznie zakorzeniona, że posiada zawsze ultrareakcyjne implikacje polityczne, co zaostrzyło się jeszcze w związku z hitleryzmem i jego następstwami”. Schaff powołuje się na Lenina, który natychmiast po rewolucji za jedno z głównych zadań uznał walkę z antysemityzmem.

Według poglądów A. Schaffa („Marksizm a jednostka ludzka”), Polakom należy wmawiać antysemityzm tak długo, dopóki nie zostanie przezwyciężony nacjonalizm. Czynią to publicyści, pisarze, politycy, redaktorzy programów telewizyjnych. W swoich publikacjach, książkach, programach telewizyjnych, zarzucając Polakom antysemityzm, posługują się fałszem. Prawda w ogóle ich nie interesuje, gdyż antysemityzmem pragną dokopać Polakom, a może nawet ich zastraszyć i rzucić na kolana, by wyrzekli się polskości. Obecnie walka z rzekomym antysemityzmem Polaków przybrała obrzydliwe formy, by wspomnieć tylko książki Jan Tomasza Grossa. Jego prace nie są historyczne, lecz ideologiczne. Wszystkie napaści na Polaków są ideologiczne.

 

 

Moralne poniżenia Polski

 

Celujące w tym światowe media są kontrolowane przez Niemców czy Żydów i wygląda na to, że jest między nimi współpraca w tej mierze. Przyczyną tej współpracy jest niewątpliwie pragnienie Niemców by podzielić się z Polską odpowiedzialnością za holocaust, a najchętniej całą ją zwalić na Polaków. Nie byłoby jednak tej współpracy bez własnej woli środowisk żydowskich. Te doskonale wiedzą kto im ludobójstwo zgotował, a jednak uczestniczą w tej zakłamanej propagandzie, mają więc ku temu powody (Maciej Giertych, „Polityka zagraniczna”, referat wygłoszony 16.III.1996 r. w gmachu Sejmu na posiedzeniu Bloku dla Polski).

Tragiczne wydarzenia z 4 lipca 1946 r. w Kielcach, oraz w Jedwabnem z 10 lipca 1941 r. zostały wykorzystane przez Żydów do rozpowszechnienia w świecie stereotypu Polaka-antysemity. Szybko to wykorzystali Niemcy.

Zrealizowany w 2012 r. przez drugi program niemieckiej telewizji publicznej, trzyczęściowy film „Nasze matki, nasi ojcowie” („Unsere Mütter, unsere Väter”) ukazuje Polaków, jako „krwiożerczych antysemitów”. Film ten jest wyświetlany w wielu państwach świata. To z Niemiec od dłuższego już czasu coraz częściej wychodzi w świat termin „polskie obozy koncentracyjne”. Termin ten pojawia się w bardzo często w prasie niemieckiej. Użyły go gazety takie jak „Der Spiegel”, „Bild”, „Der Tagesspiegel” „Ster”, „Focus”, „Die Welt”, „Westdeutsche”, Junge Welt”, Thurgauer Zeitung”, „Die Zeit”, „Sueddeutsche Zeitung”, niemiecka agencja prasowa „dpa”, niemiecki oddział Reuters, internetowy portal rozgłośni Saarlaendischer Rundfunk”, oraz portal internetowy niemieckiej telewizji NTV. Używany jest również zwrot „polski obóz zagłady” (niem: polnisches Vernichtungslager).

Na ten temat prof. M. Giertych już w 2000 r. pisał: „Obrzydliwe filmy typu „Shtetl” Marzyńskiego, „Shoah” Lanzmana, czy obsypana oskarami „Lista Schindlera” Spielberga, wybielają Niemców, a podkreślają polski antysemityzm i sugerują nasz udział w zabijaniu Żydów. Np. w „Liście Schindlera” wszystkie dialogi są po angielsku, tylko komendy w Auschwitz po polsku z angielskim podpisem” (Maciej Giertych, Opoka w Kraju, nr 34 (55), czerwic 2000)

Prezydent Obama wręcza Medal Wolności dla Jana Karskiego byłemu szefowi MSZ Adamowi Danielowi Rotfeldowi, który chwilę wcześniej wysłuchał potulnie, bez żadnej riposty przyjmując obelgi Prezydenta przeciwko Polsce. Waszyngton, Bialy Dom, 29 maja 2012. Fot.: Charles Dharapak/AP

W 2012 r. doszło do skandalu podczas wręczenia przez prezydenta USA Obamę Medalu Wolności dla Jana Karskiego. Prezydent USA podkreślił, że Karski był przedstawicielem polskiego ruchu oporu. Później wypowiedział jednak niefortunne słowa: „Partyzanci poinformowali go, że Żydzi są mordowani na masową skalę i przeszmuglowali go do warszawskiego getta oraz polskiego obozu śmierci”. Czy była to gafa, czy też zamierzone działanie? Nasza obecna sytuacja jest podobna do sytuacji Palestyńczyków.

20 listopada 2017 r. wysokonakładowy nowojorski tabloid „New York Post” w artykule o strażniku w obozie pracy SS w Trawnikach Jakivie Paliju, w wydaniu drukowanym użył sformułowania „polski obóz koncentracyjny”.

 

 

Świat odwrócił się od Palestyńczyków

 

Z Polaków zrobiono antysemitów, a z Palestyńczyków terrorystów. Utworzenie 14 maja 1948 r. państwa Izrael doprowadziło do ostrego konfliktu arabsko-izraelskiego. Przejawami tego konfliktu były cztery wojny i trwająca nienawiść, która przerodziła się w akty okrucieństwa. Zgodnie z rezolucją ONZ nr 181 z 1947 r. Palestyna miała być podzielona na dwa państwa: żydowskie i arabskie, które miały być połączone unią gospodarczą. Plan został przyjęty przez społeczność żydowską za pośrednictwem Agencji Żydowskiej. Jednak społeczność arabska odrzuciła go, uznając plan ONZ za naruszenie prawa arabskiej większości Palestyny.

Czy wśród zamachowców, którzy w 1946 r. podłożyli bombę pod hotel King David – siedzibę dowództwa wojsk brytyjskich w Jerozolimie – byli ci, szkoleni w Polsce.

Wydaje się, że epoka terroryzmu rozpoczęła się na Bliskim Wschodzie. Przemoc izraelska i palestyńska zapoczątkowała w świecie atmosferę strachu przed terroryzmem. Jeszcze przed powstaniem izraelskiego państwa, w 1946 r. Izraelczycy zbombardowali w Jerozolimie hotel „Król Dawid”. Zginęło wówczas 91 ludzi. Śmierć Palestyńczyków z rąk Izraelczyków na wiele lat przed 1968 r. zapadła głęboko w pamięci ludności palestyńskiej. Prędzej czy później musiał się pojawić odwet. Na Wschodzie obowiązuje zasada „oko za oko, ząb za ząb”. Na każdy akt terroryzmu, druga strona odpowiada również przemocą. Konflikt izraelsko-palestyński zaostrzył się w 1968 roku, kiedy to Palestyńczycy porwali samolot izraelskich linii lotniczych El Al.

9 kwietnia 1948 r. miała miejsce masakra w Dajr Jasin, dokonana przez grupę żydowskich bojowników z organizacji paramilitarnych Irgun i Lechi podczas ataku na wioskę Dajr Jasin, położoną na zachód od Jerozolimy. W trakcie ataku doszło do masakry ludności arabskiej. Podobnie jak z przebiegiem masakry, istnieją również duże rozbieżności odnośnie ilości ofiar ataku na Dajr Jasin. Jest ona szacowana od 100 do 254 osób, w tym kobiety i dzieci, spośród 708 mieszkańców (stan na 1948).

W 1964 roku na I Palestyńskim Kongresie Narodowym we Wschodniej Jerozolimie powołano Organizacje Wyzwolenia Palestyny (OWP). Inicjatorem sformowania organizacji była Liga Państw Arabskich. Głównym celem utworzenia OWP było zintegrowanie działalności ugrupowań palestyńskich, dążących do budowy niepodległej, świeckiej i demokratycznej Palestyny. W 1969 roku nowym przewodniczącym OWP został Jasir Arafat z al-Fatahu.

W 1970 r. Palestyńczycy porwali jednocześnie 4 izraelskie samoloty i pojmali 575 zakładników. Po negocjacjach uwolniono wszystkich zakładników, lecz samoloty zostały zniszczone. Przemoc na Bliskim Wschodzie przybierała coraz to brutalniejsze formy, i stopniowo zaczęła wychodzić poza granicę regionu. Walka o wolność stanowiła dla Palestyńczyków usprawiedliwienie dla przeprowadzenia zamachów terrorystycznych, które kosztowały życie wielu niewinnych ludzi. Władze izraelskie używały siły na zajmowanych przez siebie terytoriach, jak i przeciwko swoim sąsiadom, i ten akt usprawiedliwiały terroryzmem palestyńskim. Już od 1967 r. Izrael wykorzystywał atmosferę strachu, jaka się udzielała na Zachodzie, by tej broni użyć przeciwko OWP, która zdobywała wówczas uznanie na arenie międzynarodowej.

Od 1967 r. Liban stał się celem wielu agresywnych poczynań Izraela. W 1978 r. wojskowy odłam OWP przeprowadził atak, w którym zginęło 25 osób. W odwecie Izrael dokonał terrorystycznego najazdu na Liban. W wyniku starć zginęło 2 tys. niewinnych ludzi. W 1983 r. Izrael ogłosił światu, że OWP próbowała zamordować izraelskiego ambasadora w Londynie. Było to znowu usprawiedliwienie, gdyż dwa dni później Izrael dokonał ponownej agresji na Liban. Zginęło wówczas 18 tys. ludzi.

Przeprowadzony przez Izrael w 1982 r. najazd na Liban potwierdził obraz Izraela, jako państwa stosującego przemoc w rozwiązywaniu problemów politycznych.

W 1973 roku Arafat wystąpił przed delegatami posiedzenia plenarnego ONZ. Przemówienie przyczyniło się do uznania przez ONZ prawa Palestyńczyków do samostanowienia. W 1974 roku Arafat potępił stosowanie terroryzmu i obiecał, że OWP przestanie stosować go poza terenami Izraela. Deklaracja Arafata nie została uznana przez Izrael, który w dalszym ciągu uznawał OWP za organizację terrorystyczną i odmawiał jej nawiązania oficjalnych kontaktów.

W 1987 roku OWP była głównym organizatorem intifady kamieni, czyli powstania palestyńskiego na Terytoriach Okupowanych. W 1988 roku OWP ogłosiła symboliczne utworzenie „państwa Palestyny”, uznanie państwowości Izraela, oraz rezygnację z terroryzmu.

5 kwietnia 1986 r. w klubie nocnym La Bella w Berlinie Zachodnim wybuchła bomba, która zabiła trzy, a rannych zostało 230 osób. W zamachu zginął amerykański żołnierz, a kilku zostało rannych. Fot.: dapd/DAPD/Elke Bruhn-Hoffmann/welt.de

Izrael inspirował niektóre zamachy, i tak np. w dniu 5 kwietnia 1986 r. w klubie nocnym La Bella w Berlinie Zachodnim wybuchła bomba, która zabiła trzy, a rannych zostało 230 osób. W zamachu zginął amerykański żołnierz, a kilku zostało rannych. Powszechnie uważano, że to Libijczycy są odpowiedzialni za atak terrorystyczny na ten lokal, gdyż Libia rzekomo wspierała międzynarodowy terroryzm. Libia znajdowała się na czarnej liście „państw terrorystycznych”. Z tego, co do tej pory ujawniono jednoznacznie wynika, że zamach ten był inspirowany przez izraelski Mosad, któremu głównie chodziło o wyłącznie wewnętrzne sprawy Libii. Miała to być swego rodzaju kara za samowolne poszerzenie pasa wód terytorialnych o Zatokę Syrta. Mimo wszystko Anglia i Niemcy nie dały się wciągnąć w grę Mosadu i stanowczo odcięły się od agresywnych poczynań USA. 14 kwietnia 1986 r. 160 amerykańskich samolotów dokonało nalotu na Libię. Zbombardowano międzynarodowy port lotniczy w Trypolisie, baraki Bab al Azizia, miasto Bengazi oraz obiekty wojskowe. W wyniku przeprowadzonego bombardowania śmierć poniosło 40 osób cywilnych, wśród których znalazła się adaptowana córka Kadafiego.

W 1990 roku OWP poparła Saddama Husajna w trakcie agresji Iraku na Kuwejt. Decyzja organizacji spowodowała jej izolację w świecie arabskim i wstrzymanie finansowania działalności przez kraje regionu.

Świat się odwrócił od Palestyńczyków. Od chwili powstania państwa Izrael trwa ludobójstwo na Palestyńczykach. W kwestii ludobójstwa na terenie okupowanej Palestynie milczą światowe media, milczy Watykan, a światowe elity świętują trwający od dziesiątków lat holokaust na palestyńskiej ludności. Sytuacja jest podobna do biblijnych wydarzeń, kiedy Izraelici dokonywali ludobójstwa Kananejczyków, by przejąć ich ziemie.

 

 

Czy izolacja Polski?

 

Celem rozpowszechnienia w świecie stereotypu Polaka-antysemity jest doprowadzenie do sytuacji, że kiedy Żydzi zawłaszczą nam Polskę, świat się od nas odwróci. Nikt nie będzie nas bronił. Zostaniemy osamotnieni. Dlatego skłócono nas z Rosją, i obecnie trwa próba skłócenia nas z UE. PiS będzie dążyć do izolacji Polski.

W tym trudnym czasie, nie możemy też ufać USA i Wielkiej Brytanii, gdyż wyjątkowo najmocniejszą grupą lobbującą w Kongresie Amerykańskim jest Amerykańsko-Izraelski Komitet ds. Stosunków Międzynarodowych (AIPAC The American Israel Public Affairs Committee). Przed tą strukturą zdają sprawozdania prezydenci amerykańscy, to tej organizacji właśnie za wszelką cenę chcą przypodobać się wszyscy ci, którzy ubiegają się o to stanowisko.

To właśnie Kongres USA przyjął ustawę 447, która pozwala Departamentowi Stanu na wspieranie walki organizacji żydowskich o odzyskanie majątków zagrabionych w czasie Holokaustu. Ustawę przyjął najpierw Senat, a następnie Izba Reprezentantów. Po podpisaniu tej antypolskiej ustawy w dniu 10 maja 2018 r. przez prezydenta Donalda Trumpa, weszła ona w życie.

 

 

Amerykańsko-Izraelski Komitet ds. Stosunków Międzynarodowych

 

Lobby syjonistyczne lub proizraelskie skupia grupy, organizacje i osoby, które mają wpływ na rządy krajów zachodnich, aby wspierać cele syjonizmu i nacjonalizmu żydowskiego na całym świecie, ale przede wszystkim na wsparcie państwa Izrael. Lobby syjonistyczne jest szczególnie silne w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, jak wskazano w książce „The Israel Lobby i US Foreign Policy”, której autorami są amerykańscy profesorowie John Mearsheimer (Uniwersytet Chicago) i Stephen Walt (Harvard). Największą proizraelską grupą lobbingową w Stanach Zjednoczonych jest AIPAC – American Israel Public Affairs Commitee.

Amerykańska Komisja Spraw Publicznych Izraela została założona w 1951 r. przez Isaiah (Izajasza) Kenena, który początkowo kierował Amerykańskim Komitetem Syjonistycznym ds. Społecznych, jako wydział lobbingu Amerykańskiej Rady Syjonistycznej. Według dokumentów Departamentu Sprawiedliwości, do 1951 r. Isaiah Kenen był zarejestrowanym zagranicznym przedstawicielem izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w „Izraelskie Biuro Informacji”. Według dziennikarza Connie Bruck, AIPAC został założony w 1963 roku i był kierowany przez Kenena aż do przejścia na emeryturę w 1974 roku.

Departament rejestracji w Departamencie Sprawiedliwości Departamentu Spraw Zagranicznych nakazał Kenenowi kontynuować rejestrację jako zagranicznego agenta dla Izraela, jeśli kontynuował lobbing w jego imieniu. Kenen nigdy nie przestrzegał nakazu, ale zaczął pracować nad public relations dla Amerykańskiej Rady Syjonistycznej (AZC).

Coroczna konferencja poświęcona polityce AIPAC jest największym zgromadzeniem ruchu proizraelskiego, a liczba uczestników wciąż rośnie. Konferencje i wydarzenia z zakresu polityki odbywają się w Centrum Kongresowym Waltera E. Washingtona na Mount Vernon Square w Waszyngtonie, DC i sąsiednim hotelu Marriott Marquis Washington, D.C. W 2016 r. odbyły się ogólne sesje Konferencji Politycznej w Verizon Center. Tysiące delegatów ze wszystkich pięćdziesięciu państw uczestniczy co roku w ważnym wydarzeniu, aby wysłuchać polityków i zwolenników dyskusji na temat sposobów umocnienia sojuszu USA-Izrael i państwa Izrael.

Konferencja składa się z sesji breakoutowych prowadzonych przez ekspertów z tematu sesji i sesji ogólnych, podczas których delegaci będą mogli usłyszeć głównych mówców konferencji. Sesja typu breakout jest zwykle znacznie mniejsza niż sesje ogólne, a liczba uczestników w setkach.

AIPAC z kolei opisuje siebie jako organizację ponadpartyjną, a rachunki, które lobbuje w Kongresie, są zawsze wspólnie sponsorowane zarówno przez Demokratów, jak i przez Republikanów. Zwolennicy AIPAC twierdzą, że jego ponadpartyjną naturę można dostrzec na corocznej konferencji politycznej, która w 2016 r. obejmowała nominacje obu głównych partii – Demokratę Hillary Clinton i Republikanina Donalda Trumpa, a także wysokiej rangi demokratów, w tym wiceprezydenta Joe Bidena i wysokich rangą Republikanie, w tym przewodniczący Izby Paul Ryan.

Donald Trump przemawiał na konferencji poświęconej polityce AIPAC w 2016. Wybory na prezydenta USA odbyły się 8 listopada 2016 r. Wygrał je Donald Trump.

Wielu przywódców politycznych przemawiało na konferencji AIPAC, w tym były prezydent Bill Clinton, wiceprezydenci Joe Biden i Mike Pence, Ministr Spraw Wewnętrznych Bill Eric Cantor i Sekretarza Stanu Hillary Clinton. Wśród innych prelegentów znaleźli się znani senatorowie, tacy jak John Kerry, Joe Lieberman, John McCain, a także obecni i byli członkowie kierownictwa obu partii w Kongresie oraz obecni i byli premierzy Izraela.

 

Historyk i były ambasador Izraela w Ameryce, Michael Oren napisał w swojej książce z 2007 r. „Moc, wiara i fantazja” (Power, Faith i Fantasy), że silne amerykańskie poparcie dla Izraela pochodzi z purytańsko-republikańskich korzeni samych Stanów Zjednoczonych.

„Moc, wiara i fantazja”: Ameryka na Bliskim Wschodzie: od 1776 do współczesności”, historia amerykańskiego zaangażowania na Bliskim Wschodzie autorstwa Michaela Orena, została opublikowana przez W.W. Norton & Co. w 2007 roku i szybko stał się bestsellerem New York Times.

Tytuł „Moc w tytule” odnosi się do siły militarnej, dyplomatycznej i finansowej Stanów Zjednoczonych, aby realizować swoje interesy na Bliskim Wschodzie. Wiara w słowach Orena odnosi się do „wpływu religii na kształtowanie amerykańskich postaw i polityki wobec Bliskiego Wschodu”. A fantasy odnosi się do wizerunku, jaki sami Amerykanie ukształtowali z Bliskiego Wschodu. Oren twierdzi, że w odniesieniu do konfliktu arabsko-izraelskiego, amerykańska skłonność do idealizmu została wzmocniona przez uczucia chrześcijańskie dotyczące miejsc, w których wydarzyły się wszystkie najważniejsze wydarzenia Biblii hebrajskiej i chrześcijańskiej. Oren podkreśla, że współczucie dla judaizmu odczuwane przez wielu amerykańskich chrześcijan jest historycznie wyjątkowe i wraca do filo-semityzmu purytanów, którzy sami byli pod wpływem XVII-wiecznego angielskiego purytanizmu, który silnie utożsamiał się z biblijnymi Izraelitami.

Amerykański Komitet Spraw Publicznych Izraela (AIPAC) jest grupą lobbystyczną, która opowiada się za proizraelską polityką Kongresu. Od 2016 r. przewodniczącą AIPAC jest Lillian Pinkus.

W USA ważnymi krytykami lobby są: były prezydent Jimmy Carter, autor książki „Palestyna: pokój, nie apartheid”; ambasador Charles Freeman; Norman Finkelstein, autor książki „The Holocaust Industry”; profesorowie John J. Mearsheimer i Stephen M. Walt, autorzy książki „The Israel Lobby i US Foreign Policy”. We Francji wyróżnia się filozof Roger Garaudy, autor antysyjonistycznej książki „The Founding myths of modern Israel”. W Anglii, historyk Ilan Pappe, autor czystek etnicznych w Palestynie („Etniczne czystki w Palestynie”), który opowiada tragiczną historię wydalenia i brutalności morderstw popełnionych przez syjonistyczne organizacje terrorystyczne takie jak Irgun, Hagany i Stern Gang, w stosunku do ludności palestyńskiej, w momencie utworzenia państwa Izrael (1947/1948) (Na podstawie doniesień prasowych i internetowych stron amerykańskich).

 

Stanisław Bulza

 

  • Ilustracja tytułowa: Prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz senator PiS Grzegorz Bierecki podczas odsłonięcia pomnika Marii i Lecha Kaczyńskich, fot. PAP/Wojciech Pacewicz – za: NewsRoom.Salon24.pl / wybor zdjęcia wg.pco

 

 

Przeczytaj więcej artykułów tego autora >   >   > TUTAJ .

 

Stanisław Bulza na FB ….

 

   , 2018.10.08

Autor: Stanisław Bulza