Kronika Wyprzedaży Polski – Bogaci i wykluczona biedota


Zmarł Jan Paweł II, na początku kwietnia 2005 r. życie w Polsce jakby stanęło. Pontyfikat trwał 27 lat. Było naturalne, że On jest, wydawało się, że tak będzie zawsze, chociaż nie odszedł nagle. W ostatnich latach życia papież z Polski zmieniony cierpieniem, wydawał się kimś nie tylko z tego świata. Do końca jednak nakazywał wiernym szanować ludzi, ganił za obojętność i wyrażał sprzeciw wobec rosnących społecznych nierówności. Nie tylko w Ojczyźnie Karola Wojtyły, który znalazł się na Tronie Piotrowym i powiedział kiedyś: “trzeba wysoko zajść, żeby coś zrobić” wiele się zmieniło.

W sporej części świata można było w końcu swobodniej oddychać, niestety, nierówność i niesprawiedliwość w wolnej Polsce przybrały na sile. Pojawili się nieliczni ludzie nieprzyzwoicie bogaci, a obok nich rozlewała się po kraju wielka bieda. Płaczące po Janie Pawle II tłumy na pewno życzyłyby sobie, żeby papież nie tylko żył, ale znów miał swoje 58 lat, tyle, co wtedy, gdy z komina nad Kaplicą Sykstyńską uniósł się biały dym. Może wówczas w Polsce byłaby jakaś szansa na lepszy los dla milionów Jego rodaków?

Marcowy apel premiera Marka Belki, żeby opozycja zamilkła i “do roboty”, przebrzmiał jak echo i nie był w stanie nikogo obrazić. Prywatyzacja, niezbędna po przewróceniu się poprzedniego ustroju, wiązała z polaryzacją majątkowo–dochodową. Ale nie ci stawali się bogaci, którzy ciężko pracowali albo mieli nieprzeciętne zdolności i umiejętności, ale krętacze i cwaniacy, z reguły dobrze zakorzenieni w poprzednim ustroju. Miliony Polaków wyzutych zostało z możliwości pracy, wykluczono ich z bycia jakimikolwiek beneficjentami transformacji, a przecież wszyscy witali III RP z taką nadzieją!
*
Departament Analiz Ekonomicznych i Prognoz resortu gospodarki i pracy przygotował raport o ubóstwie dzieci – szczególnie drogich papieskiemu sercu. W większości państw Unii Europejskiej ubóstwo dzieci i osiągało większe rozmiary niż ubóstwo wśród ludzi w wieku produkcyjnym czy w wieku emerytalnym.

W Polsce skala ubóstwa dzieci w 2005 r. osiągnęła 29 proc. i była najwyższa w Unii. Powód: bezrobocie i zbyt niskie zarobki rodziców. Każdy w Polsce wiedział, że zakłady wytypowane do prywatyzacji przede wszystkim zaczynały od tzw. restrukturyzacji zatrudnienia, czyli masowych zwolnień.

Najczęściej “restrukturyzacja zatrudnienia” była niezbędna, ale nikt się nie zastanawiał, co będą robić ludzie, którzy stracą pracę, z czego mają żyć. Centrum Badania Opinii Społecznej podało najnowsze wyniki przeprowadzonego przez CBOS sondażu: Prawo i Sprawiedliwość 24 proc., Platforma Obywatelska 20 proc., Samoobrona – 14 proc.

Przeciwko prywatyzacji narastał opór, który skuteczny okazał się w górnictwie. Górnicy, żądając wyższych płac i powstrzymania planów prywatyzacji kopalń, grozili, że jeśli rząd im się przeciwstawi “pójdą na Warszawę”. – Sytuacja w górnictwie węgla kamiennego jest zła, nawet bardzo zła – informowali wysocy przedstawiciele administracji państwowej, od 1990 r. do górnictwa państwowa kasa dołożyła ok. 65 mld zł. Wydobycie węgla miało wynieść w 2005 r. – niespełna 95,5 tys. ton., dla porównania w 1994 wynosiło ponad 134 tys. ton. Unia nakazała Polsce “schodzenie” z wydobycia tego surowca. Jednak ostatnio za jedną tonę wyeksportowanego węgla można było wziąć 153 zł, przy kosztach produkcji tej tony w wysokości 154 zł.
*
Trzeba będzie albo likwidować kopalnie, albo je sprzedać – mówili urzędnicy do dziennikarzy, ale spotykając się z górnikami, słowa więzły im ze strachu w gardle. Na 20 kopalń należących do Kompanii Węglowej, cztery miały ponieść straty, ponieważ ceny węgla energetycznego, który kupują odbiorcy indywidualni i elektrownie, na rynkach światowych zaczęły spadać. Kopalnia Silesia w Czechowicach połączona z kopalnią Brzeszcze zaplanowała 33 mln zł rocznej straty, kopalnia Pokój w Rudzie Śląskiej – 13,9 mln, sąsiadująca z nią Halemba – 11,4 mln, gliwicka Sośnica – 10,4 mln. W referendum, które objęło 68 tys. górników, którzy mieli odpowiedzieć, czy są za prywatyzacją, czy przeciw, chociaż odpowiedź była znana (chodziło o skalę ewentualnego buntu) 97,45 proc. z nich odpowiedziało, że prywatyzacji nie chcą..

– W Polsce trudno podać przykład uczciwej, dobrej prywatyzacji – wyjaśniał Dominik Kolorz, szef górniczej “Solidarności”. Słowo “prywatyzacja” padało rzadko, urzędnicy posługiwali się omówieniami, w rodzaju: “przecież i tak nikt tego nie kupi”. Tym nie mniej, w kopalniach przeprowadzano “restrukturyzację zatrudnienia”, górnicy dostawali odprawy. Wielkie zakłady, silne i liczne związki zawodowe były dla rządów w potransformacyjnej Polsce istną zakałą. Dlatego m.in. od początku zmian ustrojowych lansowano hasło, że w przemyśle małe jest piękne, rozbijając struktury, które przekształcone mogły stać się holdingami i konkurować z koncernami zachodnimi, chociaż nie byłoby to zadanie łatwe. Po co sobie zadawać trud, jeśli światowa finansjera naciska na rozbicie zjednoczeń pod hasłami likwidacji monopolów? Bez trudności za to można było dawne zjednoczenia poszatkować i sprzedawać poszczególne zakłady doprowadzone do ruiny przez polską konkurencję i brak kapitału, za marne pieniądze.
*
W prasie ukazały się artykuły o zarobkach prezesów i kadry kierowniczej w spółkach z udziałem skarbu państwa. Okazało się, że z roku na rok zarabiają oni coraz większe góry pieniędzy. Ponieważ spółki giełdowe muszą ujawniać wysokość zarobków poszczególnych członków zarządów i rad nadzorczych, m.in. “Rzeczpospolita” podała, że np. w giełdowym Polskim Koncernie Naftowym Orlen, w którym największym akcjonariuszem był skarb państwa, prezes Zbigniew Wróbel, którego rada nadzorcza odwołała ze stanowiska w lecie 2004 r., zarobił brutto w latach 2003 i 2004 wraz z odprawami i premiami 13 mln zł. Jacek Walczykowski, który był prezesem zaledwie przez 17 dni za dwa tygodnie i trzy dni przebywania na stanowisku miał odebrać kilkanaście milionów złotych, z czego 6 mln zł, jako odprawę.

W tym czasie 2 tys. ludzi na Żeraniu w Warszawie drżało z niepewności, co z nimi będzie? Fabryka Samochodów Osobowych sprzedana w 1995 r. czebolowi (koncernowi) południowokoreańskiemu Daewoo chwiała się w posadach, ponieważ czebol w 2001r. – upadł. Straty, jakie z tego tytułu poniósł zakład na Żeraniu, wyliczono na co najmniej 2,5 mln zł. Z taśm produkcyjnych FSO przez tydzień nie zjechało żadne auto, z braku pieniędzy na podzespoły, trwała przymusowa przerwa produkcyjna. Ludzie bali się o swoje miejsca pracy. Z ulgą załoga przyjęła, że rząd sprzedał 20 proc. pakiet akcji fabryki należący do skarbu państwa Ukraińcom z koncernu Awto ZAZ. Od kilku lat 90 proc. produkowanych na Żeraniu samochodów trafiało na Ukrainę. Fabryka dostała w marcu 2005 r. – 52 mln zł publicznego wsparcia, z czego połowę mogła przeznaczyć na uregulowanie zobowiązań, w tym wypłacenie ludziom pensji.

Wiesława Mazur

Artykuł ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” nr 43 (782) z 26 października 2010 r.

Źródło:

Tygodnik Nasza Polska: http://www.naszapolska.pl
http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/1690-qnpq-nr-43-mazur-kronika-wyprzeday-polski-bogaci-i-wykluczona-biedota

 

  • Ilustracja tytułowa: FSO Warszawa,biurowiec. Fot. Krzysztof Wojciewski / FORUM , za: Inter .

 

  , 2010.10.31 / 2018.11.12.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci