Prywatne nie zawsze znaczy dobre. Efekty prywatyzacji szpitala w Świebodzicach


Jan Kochanowski, „Na zdrowie”.

„Ślachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
Tam człowiek prawie
Widzi na jawie
I sam to powie,
Że nic nad zdrowie
Ani lepszego,
Ani droższego;
Perły, kamienie,
Także wiek młody
I dar urody,
Mieśca wysokie,
Władze szerokie Dobre są, ale —
Gdy zdrowie w cale.
Gdzie nie masz siły,
I świat niemiły.
Klinocie drogi,
Mój dom ubogi
Oddany tobie
Ulubuj sobie!”
(Jan Kochanowski, „Fraszki. Księgi trzecie”).

Przypisy:

Gdy zdrowie w cale” — gdy zdrowie jest zachowane w całości, tj. nie nadszarpnięte chorobą.

*

Przejąć i szybko sprzedać

19 lipca 2006 r. spółka EMC Instytut Medyczny S.A. kupiła 90 procent udziałów spółki Mikulicz w Świebodzicach. Tak więc stała się właścicielem miejskiego szpitala oraz jednej przychodni, która została również wcielona w strukturę spółki.

Wcześniej, 29 marca 2006 r. radni gminy Świebodzic wyrazili zgodę na sprzedaż do 90% udziałów spółki Mikulicz, która zarządza świebodzickim szpitalem. Ponoć był to pomysł na uratowanie szpitala, wyjście z rosnących długów i doinwestowanie jednostki. Radni przyjęli argumenty burmistrza Jana Wysoczańskiego i przychylili się do jego wniosku, by sprzedać szpital. Pierwszym krokiem miało być włączenie samorządowej przychodni zdrowia do struktur „Mikulicz” sp. z o.o., która w imieniu miasta sprawuje zarząd nad szpitalem. Jest to spółka prawa handlowego. Kolejnym krokiem było sprzedanie udziałów prywatnemu inwestorowi.

Gmina Świebodzice stała się właścicielem szpitala 1 marca 2004 r., wcześniej organem założycielskim szpitala było Starostwo Powiatowe w Świdnicy. Starostwo przekazało szpital ze sprzętem medycznym o wartości około 2 ml. zł. Część wysokospecjalistycznego sprzętu była przekazywana przez różne firmy w formie darowizny. Szpital został przekazany bez zadłużeń.

Burmistrz Świebodzic Jan Wysoczański (senator II kadencji z UD) w marcu 2004 r. twierdził, że „…przejęcie szpitala przez gminę Świebodzice jest konieczne… ratujemy szpital przed likwidacją… powiat chce zlikwidować szpital w Świebodzicach….” (Goniec Świebodzicki, marzec 2004 r). Natomiast wicestarosta świdnicki i przewodniczący zespołu restrukturyzacyjnego, Jacek Wajs w odpowiedzi wyjaśnił: „Nie mamy na razie zamiaru zamykać żadnych oddziałów w Świebodzicach, umowa z Kasą Chorych została podpisana w takim samym kształcie jak w ubiegłym roku” i dodał „Gdyby zarząd powiatu był tak głupi, że chciałby zlikwidować szpital w Świebodzicach, to by go nie łączył ze świdnickim”. Następnie Jacek Wajs powiedział że „Placówka (szpitalna) w Świebodzicach tylko skorzystała na połączeniu, gdyż dzięki temu uzyskała drugi stopień referencyjności, przez co dostaje więcej pieniędzy z Kasy Chorych”. Kończąc z oburzeniem powiedział: „Zamiast współpracować z nami, by szpital pracował jak najlepiej, władze Świebodzic straszą mieszkańców jego likwidacją” („Wiadomości Świdnickie”, art. Justyny Pichowicz „Medyczny bumerang. Kto (nie) chce szpitala w Świebodzicach”). Argumentacja burmistrza Świebodzic, że przejmuje szpital, by go ratować przed likwidacją była niepoważna, gdyż Starosta i radni powiatowi nie grozili w żaden sposób, że dążą do zlikwidowania placówki.

W marcu 2006 r., czyli po dwóch latach od przejęcia szpitala, burmistrz Świebodzic, który teraz chciał go sprzedać, usprawiedliwiał się w następujący sposób: „Dwa lata temu gmina zdecydowała o przejęciu szpitala, by ochronić go przed likwidacją. Doświadczenia jednak kilkunastu miesięcy pokazują, że obecny system, funkcjonujący w Polsce, nie rokuje dobrze dla lecznictwa zamkniętego. Szpitalowi prócz nakładów potrzebna jest gruntowna restrukturyzacja zatrudnienia. W dzisiejszej formie będzie nadal popadał w długi, wysokość kontraktu jest bowiem zbyt niska. Opieka zdrowotna musi być bardziej efektywna, a pacjent lepiej i skuteczniej obsłużony. Prowadzenie służby zdrowia nie jest statutowym obowiązkiem gminy. Nawet nie stać nas na to. Szacujemy, że dziś sam szpital potrzebuje nakładów inwestycyjnych – na remonty i zakup sprzętu – rzędu 5 milionów złotych. Samorząd takich pieniędzy nie wyłoży, bo ich nie ma” (www.dziennik.swidnica.pl).

Było to kolejne wprowadzenie opinii publicznej w błąd, gdyż burmistrz  dobrze wiedział, że z pomocą pospieszył wałbrzyski szpital im. Dr A. Sokołowskiego, który podjął działania mające na celu przejęcie szpitala, gdyż i tak leczył już wcześniej pacjentów ze Świebodzic. Poza tym, Świebodzice posiadają bogaty potencjał produkcyjny i usługowy, który mógł się włączyć w ratowanie szpitala.

Trzeba też dodać, że spółka „Mikulicz”, prowadząca Szpital Miejski, otrzymała poważne dofinansowanie z funduszy europejskich. 15 listopada 2005 r. Wydział Funduszy Europejskich Departamentu Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego przyznał unijną dotację  w wysokości 804.600 złotych. Kwotę tę zatwierdził Zarząd Województwa w ramach realizacji projektu „Lokalna infrastruktura ochrony zdrowia” pt. „Zwiększenie jakości usług szpitala poprzez zakup środków trwałych” ze Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR). W ramach tego projektu został zakupiony następujący sprzęt: aparat RTG – szt. 1, stół operacyjny – szt. 1, aparat do znieczuleń – szt. 1, kardiomonitor – szt. 2, respirator – szt. 2, defibrylator – szt. 2, myjnia do endoskopów – szt. 1, aparat USG – szt. 1. W najbliższym czasie szpital zamierzał wystąpić o kolejne dofinansowanie.

Ostra reakcja radnych Powiatu Świdnickiego, i odpowiedź Wojewody

Na decyzję radnych Świebodzic natychmiast zareagowali radni Powiatu Świdnickiego. W dniu 5 kwietnia br. w trybie nadzwyczajnym zwołali sesję, która poświęcona była tylko szpitalowi w Świebodzicach. Po kilku ostrych wystąpieniach radnych, bez  możliwości dyskusji, bowiem w wyznaczonym terminie nie mógł przybyć ani burmistrz Jan Wysoczański, ani przewodniczący Władysław Góra, podjęto dwie uchwały. Jedna wzywała Radę Miejską w Świebodzicach do „usunięcia naruszenia prawa”, którym to naruszeniem, zdaniem radnych powiatowych, było przyjęcie właśnie uchwały otwierającej drogę do prywatyzacji szpitala. Druga uchwała mówiła o cofnięciu darowizny, bo to właśnie powiat, jako dysponent majątku, przekazał w 2004 roku Świebodzicom budynki szpitala i wyposażenie.

Jeszcze tego samego dnia burmistrz Wysoczański wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że uchwały podjęte przez radnych powiatu są bezprzedmiotowe i bezprawne.

Na ten temat wypowiedział się również wojewoda, który z racji sprawowanego urzędu nadzoruje poprawność podejmowanych przez gminy i samorządy powiatowe lokalnych aktów prawnych. Wojewoda nie dopatrzył się żadnych błędów w decyzjach podjętych w Świebodzicach („Wiadomości Świdnickie”, art. Justyny Pichowicz „Medyczny bumerang. Kto (nie) chce szpitala w Świebodzicach”).

Dzika prywatyzacja?

W Polsce prywatyzacja przebiegała według jednego scenariusza, najpierw zaniżano wartość majątku przedsiębiorstwa, a następnie tanio go sprzedawano, lub niszczono. Potem następowały masowe zwolnienia. Tak też jest ze sprzedawanymi szpitalami. Proces ten postępuje, mimo że w ustawie o pomocy publicznej dla służby zdrowia nie przewidziano żadnego wsparcia dla prywatyzowanych ośrodków, a nawet wykreślono możliwość przekształcania ich w spółki. Szpitale prywatyzują się na podstawie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej z 1991 r., która pozwala im funkcjonować w różnych formach, jako podmioty publiczne, niepubliczne, a także jako spółki prawa handlowego. Z kolei prawo o spółkach handlowych reguluje funkcjonowanie szpitalnej spółki. W ten sposób udaje się stworzyć podstawę prawną dla prywatyzowanych szpitali (Rzeczpospolita).

Pomimo, że przepisy prawa nie do końca są jasno sprecyzowane, a może właśnie dlatego, burmistrz Świebodzic kontynuował działania prywatyzacyjne. 7 kwietnia opublikował ogłoszenia, zapraszające zainteresowane firmy do rokowań, ale zamieszczono je tylko w internecie i w samorządowym „Gońcu Świebodzickim”. Wartość spółki Mikulicz wynosi ok. 2,6 mln złotych, a miasto sprzedaje do 90% udziałów w niej. Oferty miały wpłynąć do Urzędu Miejskiego do 7 maja br. Później miały rozpocząć się negocjacje. Ich celem było, by większość udziałów znalazło się w rękach podmiotu prywatnego, natomiast miasto zastrzegło sobie około 10%. Szpital ma kontrakt z NFZ na kwotę ponad 7 mln złotych.

W 2004 r. wartość samych tyko obiektów spółki „Mikulicz” szacowana była na 2,6 mln. zł., a wartość działki na 1,3 mln. zł. Natomiast w 2006 r. wartość obiektów wynosiła już tylko 450 tys. Dlaczego w tak krótkim okresie wartość obiektów w sposób drastyczny spadła? Co się stało? (z protokółu posiedzenia Rady Miasta). Czy świadomie zaniżono wartość obiektów, by je następnie tanio sprzedać. Jednym z argumentów sprzedaży szpitala było jego rosnące zadłużenie. Skąd ono się wzięło, skoro Starostwo przekazało szpital bez zadłużeń.

Od samego początku do kupna szpitala w Świebodzicach przymierzała się spółka EMC (EuroMediCar) Instytut Medyczny S.A, która w lipcu 2006 r. go nabyła. Wałbrzyski szpital im. Dr A. Sokołowskiego, który również złożył ofertę, w rywalizacji z prywatnym podmiotem przegrał.

Spółka EMC Instytut Medyczny S.A.

Spółka EMC Instytut Medyczny SA powstała 26 listopada 2004 roku w wyniku połączenia dwóch spółek tj. EuroMediCare Instytut Medyczny Sp. z o.o. oraz EMC Serwis Sp. z o.o., które działały na rynku usług medycznych świadczonych przez prywatne jednostki. W lutym 2005 roku spółka objęła udziały, uprawniające do 52,2 proc. głosów na zgromadzeniu wspólników Lubmed Sp. z o.o., do której należy zespół trzech przychodni na terenie Lubina. Prezesem i głównym akcjonariuszem jest Piotr Gerber, 45-letni wykładowca na Politechnice Wrocławskiej. Hasłem reklamowym spółki jest „Leczymy pacjenta, leczymy szpitale”. Pierwszy szpital wybudował trzy lata temu we Wrocławiu. Potem zaczął przejmować szpitale, które zbankrutowały i samorządy postanowiły je zlikwidować.

Obecnie spółka jest właścicielem pięciu szpitali w następujących miastach: we Wrocławiu, Ozimku, Ząbkowicach, Kamieniu Pomorskim i Świebodzicach. Jest też właścicielem dziewięciu przychodni. Do momentu kupna szpitala w Świebodzicach spółka zatrudniała 80 lekarzy w szpitalach i 150 w przychodniach.

Ponad 80 proc. przychodów spółki pochodzi z kontraktów realizowanych dla Narodowego Funduszu Zdrowia, a tylko 20 proc. stanowią wpływy z sektora prywatnego. W Ozimku nawet 90 proc. pochodzi z kontraktów dla NFZ. Więc, czy oprócz zmiany właściciela coś zmieniło się na lepsze?

Szpital św. Antoniego w Ząbkowicach Śl. został kupiony przez spółkę 10 kwietnia 2005 roku. Choć od przejęcia szpitala minął rok, to spółka ma nadal poważne kłopoty z obsadą stanowisk lekarskich, gdyż siedmiu internistów odmówiło przyjęcia nowych warunków pracy, i są wolne miejsca na stanowisku internisty i neonatologa („Rzeczpospolita”). Pacjentów leczył szpital  w Wałbrzychu im. Dr A. Sokołowskiego. Podobna sytuacja jest w Świebodzicach, gdzie spółka już obecnie obawia się, że będzie miała problemy ze znalezieniem lekarzy. Pacjenci, tak jak dotychczas, będą odsyłani do Wałbrzycha. Szpital w Wałbrzychu im. Dr A. Sokołowskiego przyjmował ze Świebodzic i Ząbkowic rocznie około 1500 – 2000 osób.

Burmistrz bardzo się spieszył

Ówczesny burmistrz Wysoczański sprzedał szpital, mimo że wojewoda jeszcze nie wypowiedział się w sprawie legalności uchwały o sprzedaży udziałów. Gdyby jednak wojewoda zakwestionował uchwałę rady Gminy Świebodzice o sprzedaży udziałów, to nowy nabywca szpitala mógł mieć spore kłopoty w kwestii prawnej, bo mogło to oznaczać unieważnienie całej transakcji. Natomiast w prokuraturze jest złożone doniesienie od pracowników szpitala, które dotyczy nieprawidłowości związane ze sprzedażą szpitala (Gazeta Wrocławska).

Czy burmistrz, który wcześniej był dwukrotnie skazany przez sąd, miał moralne prawo decydować o sprzedaży szpitala i przychodni prywatnemu podmiotowi? W 2004 r. stracił stanowisko burmistrza w wyniku prawomocnego wyroku sadu, który skazał go za nadużycie uprawnień. Za narażenie gminy Świebodzic na finansową szkodę i przekroczenie swoich uprawnień został skazany na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Wcześniej było o nim głośno z powodu wyroku w sprawie o handel kradzionymi samochodami. W maju 2004 r. w wyborach uzupełniających na burmistrza Świebodzic kandydował ponownie i wygrał. Wygrał, bo na prowadzenie kampanii miał pieniądze.

Niezaprzeczalnym faktem jest, że burmistrz Jan Wysoczański bardzo się spieszył, by sprzedać szpital na kilka miesięcy przed upływem swojej kadencji, gdyż wiedział, że nie będzie mógł ponownie ubiegać się o stanowisko burmistrza. Albowiem od nowego roku wchodziła w życie uchwalona przez Sejm RP ustawa, która zakazywał osobom skazanym sądownie zajmowania stanowisk wójta, burmistrza czy prezydenta miasta oraz ubiegania się o mandat posła i senatora.

Natomiast dla pracowników, sprzedaż szpitala oznaczała zwolnienia. Dotychczas placówka zatrudniała 170 osób, ale nowy właściciel już zapowiedział, że będą liczne zwolnienia.

Minęły lata

Od prywatyzacji szpitala niebawem minie 13 lat. Czy przez ten czas zmieniło się coś na lepsze? Jedna z pań pielęgniarek odpowiedziała, że „dla właściciela liczą się tylko zyski”. Jest gorzej niż było. „Kapitalizm nie wie, co to etyka, dla niego liczy się tylko zysk” (Ojciec Edilberto Sena, Brazylia). Zyski ponad wszystko. Od chwili prywatyzacji nie zrobiono w szpitalu żadnej inwestycji. Pacjenci są odcięci od świata, bo w salach nie ma telewizorów, radia czy gazet. O posiłkach lepiej nie mówić, ale trzeba tutaj wspomnieć raport NIK.

W 2018 r. Najwyższa Izba Kontroli  przeprowadziła kontrole w szpitalach. W raporcie napisano, że jedzenie serwowane pacjentom w kontrolowanych szpitalach często było nieadekwatne do ich zdrowia. Choć NIK podaje, że na dzienne żywienie pacjenta polskie ośrodki przeznaczają od 9,55 zł do 17,99 zł., to w rzeczywistości dzienna stawka wynosi 5 zł. I tak na przykład, zamiast masła chorym podawano tłuszcz mleczny do smarowania, zamiast sera – suszony hydrolizat białkowy o smaku sera i aromacie sera, wędliny najgorszej jakości. NIK w raporcie podkreśla, że o poprawie zdrowia pacjenta oprócz takich czynników jak wykwalifikowana opieka lekarska, odpowiednie badania, rehabilitacja czy leki decyduje również bogata w witaminy i minerały dieta. To podstawy rekonwalescencji każdego chorego. To jest tylko zapis na papierze, a w rzeczywistości jest tragicznie. Pacjenci są po prostu okradani. Więźniowie mają lepsze jedzenie, niż pacjenci w szpitalach. Szpital korzysta z usług firmy kateringowej, która nie podaje danych o kosztach „wsadu do kotła”. Umowę z firmą kateringową zawiera dyrektor szpitala, który jest mianowany przez właściciela. Koło się zamyka.

W szpitalu zamyka się oddziały. Mówi się o przekształceniu szpitala w Zakład Opiekuńczo – Leczniczy, gdyż właścicielowi będzie to przynosić większe zyski. ZO-L są finansowane z budżetu NFZ, a domy pomocy społecznej z kas samorządów.

W listopadzie 2018 r. spółka EMC poinformowała, że zamyka oddziały ginekologii i położnictwa oraz neonatologii w Szpitalu Mikulicz w Świebodzicach.

7 lutego 2019 r. został zamknięty Oddział Ginekologiczno-Położniczy. Od tego dnia opieka położnicza z zakresu ginekologii, położnictwa i neonatologii świadczona jest przez Regionalny Szpital Specjalistyczny „Latawiec” w Świdnicy oraz  Specjalistyczny Szpital Ginekologiczno-Położniczy im. E. Biernackiego w Wałbrzychu.

Spółka EMC w komunikacie oświadczyła: „Powodem takiej decyzji był brak możliwości zapewnienia usług odpowiedniej jakości wpływający na bezpieczeństwo pacjentów tych oddziałów ze względu na zbyt małą skalę działalności i problemy kadrowe”. Wyliczono, że oddziały przynoszą duże straty (w obszarze oddziału ginekologii i położnictwa za 2017 rok to 708 130,69 zł straty).

Ta decyzja nie spodobała się mieszkańcom oraz władzom Świebodzic. Pretensje do zarządu mają też pracownicy oddziału. Oto fragment ich stanowiska.

„Nieprawdą jest stwierdzenie, że decyzja o likwidacji Oddziałów została podjęta ze względu na braki kadrowe i brak możliwości zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom. Oddziały pracują od 2006 r. pod kierownictwem Grupy EMC i w żadnym okresie nie było chwili, aby rodząca, położnice, pacjentki w Oddziale Ginekologicznym, urodzone noworodki pozostawały bez opieki fachowego personelu. To zespół oddziałów dbał o kadrę wyszukując we własnych środowiskach koleżanki i kolegów lekarzy, położne, pielęgniarki, z którymi dalej współpracował. Zarząd Grupy EMC był bezczynny. Nigdy nie miał z nami żadnego kontaktu. Pani Dyrektor zamykała się we własnym gabinecie i nie odbierała telefonów. Co do liczby porodów – brak wzrostu tej liczby też jest wynikiem bezczynności decydentów Grupy EMC. W latach 2001-2003 liczba porodów w naszym oddziale wynosiła ok 600-650 rocznie. To dużo w takim szpitalu. A w latach 2015 – 365; 2016 – 320; 2017 – 378; 2018 – do 30 listopada – 320. Dlaczego taki spadek? W ościennych szpitalach zauważono, że rodzące boją się bólu porodowego. Stworzono porodówki prowadzące znieczulenie okołoporodowe. Na wielokrotne uwagi z naszej strony, że należy wyjść naprzeciw rodzącym w związku z bólem okołoporodowym – nie zrobiono nic. Ta bezczynność była zastanawiająca.

Reasumując, nasze obserwacje działań Grupy EMC w szpitalu „Mikulicz” w Świebodzicach mają na celu zdrenowanie sytuacji finansowej szpitala. To się działo i dzieje. Stąd od początku działań nie dokonano żadnej inwestycji w tym szpitalu. Oszukiwano nas obiecując budowę, a potem remont Bloku Operacyjnego, renowację oddziałów.

Stąd nasze bliskie pewności wnioski są następujące. W następnym kroku działań EMC zostanie zlikwidowany Blok Operacyjny, Oddział Chirurgii, ewentualnie Oddział Wewnętrzny, a szpital zostanie przekształcony w Zakład Opieki Leczniczej

(http://swidnica.naszemiasto.pl/artykul/co-dalej-z-porodowka-w-swiebodzicach-zarzad-szpitala-nie,4948464,art,t,id,tm.html).

Liczba ludności w Świebodzicach wynosi ponad 23 tys. Jak takie miasto może funkcjonować bez szpitala? I to miasto uprzemysłowione.

Z Polski wyjechało już ponad 30 tys. lekarzy, w większości specjalistów, tysiące pielęgniarek. Taką politykę przyjęto po 1989 r. Kolejno zmieniające się rządy ją kontynuują. W szpitalu w Świebodzicach pracuje b. dobry personel, choć już nieliczny, ale dobrze wykształcony i o długim stażu, w szczególności chirurdzy. To jest kapitał szpitala i lokalnej społeczności, którego nie wolno zmarnować.

Po 1989 r. utrudniono Polakom dostęp do lecznictwa specjalistycznego (depopulacja). W przychodniach tworzą się długie kolejki oczekujących na świadczenie, a czas oczekiwania do specjalisty sięga nawet kilku lat, gdyż nie ma lekarzy specjalistów. Niezadowalająca jest również jakość udzielnych świadczeń. Do tego dochodzi potężne zadłużenie szpitali i ośrodków zdrowia, ciągły wzrost cen leków, co w procesie leczenia ma olbrzymie znaczenie, ponieważ wielu pacjentów po wizycie u lekarza, z braku pieniędzy rezygnuje z zakupu przepisanych leków. Wszystko to sprawia, że umiera coraz więcej Polaków w wieku średnim, nie mówiąc już o osobach starszych.

Szpital w Świebodzicach nie jest przypadkiem odosobnionym, podobna sytuacja jest we wszystkich szpitalach w Polsce, prywatnych i państwowych. Już niebawem zapewne dojdzie do sytuacji, że w Polsce będą szpitale, ale ludzie będą umierać na ulicach, bo w szpitalach nie będzie już lekarzy. Jest jeszcze jedna możliwość: ze szpitali zrobią Zakłady Opiekuńczo – Lecznicze, w których się nie leczy, a funkcje życiowe są podtrzymywane środkami farmakologicznymi.

Stanisław Bulza

  • Ilustracja tytułowa:  Szpital w Świebodzicach. fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych , 29.12.2018. / wybór zdjęcia wg.pco

Przeczytaj więcej artykułów tego autora >   >   > TUTAJ .

Stanisław Bulza na FB ….

*

, 2019.03.13.

Autor: Stanisław Bulza