Restituta: Pianista


Ilustracja muzyczna: Mark Petrie & Andrew Prahlow – Approaching the Summit

Marszałek Piłsudski jest przedstawiany we współczesnej Polsce zazwyczaj jako jakiś stary, aczkolwiek bardzo zasłużony pierdoła na koniu (co założył KPN 🙂  tudzież „masoński zbrodniarz i niemiecki agent, co w 1920 r. pojechał do kochanki”. W podobnie nieszczęsny sposób został ukształtowany wizerunek Igancego Jana Paderewskiego. Jako zasłużonego pierdoły przy fortepianie, który swoją muzyką tak wzruszył prezydenta Wilsona, że ten poparł naszą niepodległość. Z jednego najpotężniejszych i najbardziej wpływowych ludzi w dziejach Polski, z człowieka mocno osadzonego w najściślejszym amerykańskim establiszmencie progressywistycznym, z ulubieńca Wall Street robi się jakiegoś roztargnionego staruszka brzdąkającego coś na fortepianie…

Jeśli będzie spacerować po warszawskim Parku Skaryszewskim im. Paderewskiego, zwróćcie uwagę na pomnik pułkownika Edwarda Mandella House’a. Został on postawiony tam po raz pierwszy w 1932 r., zniszczony za czasów stalinowskich i odbudowany w 1991 r. Za pierwszym razem jego budowę sfinansował Paderewski. Postawił go przecież swojemu przyjacielowi. Kim był pułkownik Edward Mandell House? W szkołach uczy się nas, że był doradcą prezydenta Woodrowa Wilsona, który namówił go do poparcia odbudowy państwa polskiego. To jednak tylko część prawdy. House był szarą eminencją, która zapewniła wybór Wilsona na prezydenta. Brał udział w intrygach mających na celu włączenie USA do I wojny światowej i wywołanie rewolucji bolszewickiej. Był finansistą z Wall Street o globalistycznych poglądach. Wyłożył swoją wizję świata w swojej powieści „Philip Dru. Administrator”. Przedstawił się w niej zarówno jako młodego idealistę dążącego do stworzenia socjalistycznego rządu w USA jak i intryganckiego senatora sterującego zza kulis prezydentem USA i całą jego administracją. W tej książce opisano pomysły, których część wprowadzono później w życie przy okazji rooseveltowskiego New Dealu.

 Flashback: Steamroller – Birth of a Nation

House pisał tam bez ogródek, że do Białego Domu wybierane są miernoty, którymi łatwo mogą sterować ludzie tacy jak on a w razie prób buntu, tych figurantów łatwo się pacyfikuje materiałami kompromitującymi. House zachowywał się dokładnie tak jak sam opisał w swojej powieści. Potrafił publicznie rugać prezydenta, gdy ten. np. był zbyt zmęczony, by udzielić wywiadu z odpowiednią treścią czy nie chciał poprzeć jakiejś inicjatywy ustawodawczej. Czyż to nie intrygujące, że Paderewski się z kimś takim przyjaźnił i wystawił mu pomnik? Nie Wilsonowi, tylko House’owi, szarej eminencji?

Osobistym bankierem i sponsorem Paderewskiego w USA był John Pierpont Morgan, gigant amerykańskiej bankowości i zarazem kolejna wielka szara eminencja. Morgan zaczynał karierę biznesową od przekrętów na dostawach dla armii podczas wojny secesyjnej. Skupował zepsute karabiny, by później je odsprzedawać armii jako nowe. Później stworzył wielki bank J.P. Morgan & Co., miał udział w wywołaniu paniki bankowej z 1907 r. i stał za utworzeniem Rezerwy Federalnej. Stworzył również koncern General Electric oraz parę innych wielkich korporacji. Wszystkie jego biznesy finansowały później rewolucję bolszewicką, przemysł III Rzeszy i ZSRR a także pomagały w stworzeniu rooseveltowskiego New Dealu. Zmarł w 1913 r. i przekazał interes synowi J.P. Morganowi Jrowi. 

Z osobą jego syna wiąże się wiele mówiąca anegdota. W trakcie I wojny światowej francuski rząd szukał źródeł finansowania na rynku. Na specjalnej konferencji brytyjski premier David Lloyd George zaproponował Francuzom wielką emisję obligacji w Nowym Jorku. Francuzi spytali się, kto ją zorganizuje. Wówczas Lloyd George wstał od stołu, podszedł do drzwi, otworzył je i wprowadził do sali J.P. Morgana reklamując jego bank. Premier Imperium zachował się jak lokaj amerykańskiego finansisty, u którego zadłużyły się w czasie wojny na gigantyczne sumy Wielka Brytania, Francja i Rosja. I właśnie ojciec tego finansisty był prywatnym bankierem Paderewskiego.

Przyjacielem Paderewskiego był również Andrew Carnegie, magnat stalowy, który mocno wspierał różne progressywistyczne projekty oraz ideę „globalnego pokoju”. To on sfinansował m.in. powstanie Międzynarodowego Trybunału w Hadze. Finansował on również tzw. Plan Marburga mówiące, że rządy na całym świecie zostaną „zsocjalizowane”, ale prawdziwa władza będzie znajdowała się w rękach finansistów utrzymujących pokój na świecie.

Niebezpieczne związki Paderewskiego można częściowo wytłumaczyć tym, że ten genialny muzyk był wówczas ogromnie popularnym celebrytą. Supergwiazdą na, którego koncerty ciągnęły tłumy a kobiety dostawały podczas jego występów przypływów erotycznych uniesień. Nie wiem nawet do jakiej współczesnej gwiazdy go porównać: przecież nie do Lady Gagi, Jaya Z., Mariny Abramović czy Marylina Mansona… Mimo wszystko jednak jego związki z najróżniejszymi szarymi eminencjami były niesamowite. To tak jakby np. w czasach Obamy Paweł Kukiz przyjaźnił się z Hillary Clinton, Johnem Podestą i na dodatek z prezesem Goldman Sachs i szefem Google.

Ilustracja muzyczna: Thomas Bergersen – One Million Voices 

Analizując bliskie związki Paderewskiego z nowojorskimi elitami trzeba zadać pytanie, czy wybierał się również z tymi ludźmi na imprezy takie jak na filmie „Oczy szeroko zamknięte”? Czy grał na nich na fortepianie otoczony gołymi, zamaskowanymi lasencjami?

W sumie to po co zadaje takie pytania? Przecież historycy dobrze wiedzą o tym, że Paderewski należał do Bohemian Club paramasońskiej organizacji, do której należy kalifornijski przybytek znany jako Bohemian Grove. Zjeżdżają tam ludzie z elit tacy jak rodzina Bushów, by brać udział w teatralnym rytuale wzorowanym na składaniu ofiar z ludzi dla Molocha. Od lat wokół Bohemian Grove krąży wiele teorii spiskowych mówiących o odbywających się tam okultystycznych rytuałach, orgiach, pedofilii i składaniu ofiar z dzieci. Oczywiście, spora część z tych teorii może być podłymi insynuacjami różnych frustratów, ale zdjęcia z epoki pokazujące rytuały w Bohemian Grove są intrygujące. Z rytuałów w tym przybytku robił sobie jaja Kevin Spacey w „House of Cards” – i jakiś czas później wyszło na jaw, że jest gejowskim gwałcicielem.

Paderewski na pewno nie był człowiekiem pruderyjnym. Jak czytamy: „za Paderewskim szalały kobiety, a i on odwzajemniał zainteresowanie niektórych z nich. Na długo zanim mowa była o jego działalności niepodległościowej, w 1884 roku poznał Helenę Modrzejewską, przy okazji otwarcia willi w Zakopanem. Efekt? Paderewski zakochał się w aktorce, choć wówczas był od niej kilkanaście lat młodszy. Modrzejewska zaproponowała Paderewskiemu wspólny koncert, a ten dzięki jej sławie zdobył pieniądze, by móc w efekcie wyjechać na studia do Wiednia.”

Działalność Paderewskiego w czasie I wojny światowej, jego udział w wybuchu Powstania Wielkopolskiego, premierostwo oraz zasługi podczas Konferencji Wersalskiej są powszechnie znane. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, że w 1917 r. przedstawił on Wilsonowi projekt powołania Stanów Zjednoczonych Polski. A w listopadzie 1918 r. na objęcie stanowiska premiera Polski namawiał go brytyjski minister spraw zagranicznychArthur Balfour. Ten od Deklaracji Balfoura.   Do Gdańska Paderewski przypłynął na pokładzie brytyjskiego okrętu wojennego. Niemcy panicznie bali się jego obecności na terytorium zaboru pruskiego, ale z jakiegoś powodu nie byli w stanie mu przeszkodzić w wizycie w Poznaniu. (No chyba, że próbowali to zrobić tak jak na filmie „Hiszpanka” i rzeczywiście odbył się pojedynek polskiego i niemieckiego maga…)

Władysław Studnicki przedstawił w swoich wspomnieniach Paderewskiego w sposób karykaturalny. Opisywał jak nieustannie do jego gabinetu wchodzili jacyś cwaniacy-lobbyści. Ale to może po prostu była konsekwencja jego bliskich związków z nowojorską branżą finansową? Rzadko się wspomina, że wojnę z bolszewikami wygraliśmy m.in. dzięki amerykańskim kredytom. A nasz kraj uniknął głodu dzięki ogromnej pomocy humanitarnej organizowanej przez misję Herberta Hoovera (późniejszego prezydenta, którego wcześniej Paderewski wspierał finansowo). W podzięce za tę pomoc postawiliśmy na warszawskim Skwerze Hoovera Pomnik Wdzięczności Ameryce. Mówiono o nim: „Z przodu cyce, z tyłu cyce, Polska wdzięczna Ameryce”. 🙂

Prawą ręką Paderewskiego, jego powiernikiem i adiutantem, był Zygmunt Iwanowski, amerykański weteran Armii Hallera, ekscentryczny malarz i wolnomularz, który w latach 1922-1924 kierował Zakonem Rycerzy Prawa. Była to organizacja faszystowska i zarazem paramasońska. Z założenia miała opierać się na kombatantach Błękitnej Armii. Powstała w czasie kiedy kumple Paderewskiego z Wall Street zapewniali dobry PR podobnym organizacjom we Włoszech skupionym wokół Mussoliniego a w samych USA wykreowali Legion Amerykański – mający być początkowo bojówką na usługach administracji Wilsona. Zakonowi Rycerzy Prawa przyglądały się tajne służby II RP. (Ciekawy artykuł na ten temat napisała Anna Kargol.) Wiązały go np. z Pogotowiem Patriotów Polskich mającym związki z zamachem na Narutowicza. W szeregach Zakonu znalazł się syn Eligiusza Niewiadomskiego – podobnie jak Iwanowski, ekscentrycznego malarza. Co ciekawe, dokumenty tajnych służb mówią, że Iwanowski poprzez ten Zakon rekrutował ludzi do amerykańskiej organizacji masońskiej. W paramasońskim Zakonie byli też m.in. oficerowie Oddziału II SG z frakcji niechętnej Piłsudskiemu, księża i… działacze antymasońscy (którzy zapewne za pomocą propagandy antymasońskiej maskowali swoją przynależność do lóż).

Niejasne związki z tą siatką posiadał gen. Józef Haller – kolejny Wtajemniczony. Ten niezwykle zasłużony dowódca był synem galicyjskiego finansisty. Robił karierę austro-węgierskiego oficera zawodowego, ale w niejasnych okolicznościach zakończył służbę i zaczął intensywnie szkolić polskie organizacje paramilitarne do wojny hybrydowej przeciwko Rosji. Później stał się dowódcą II Brygady Legionów. Jego chwalebne czyny w trakcie wojny są powszechnie znane, ale niewiele osób zdaje sobie sprawę jak on dostał się w 1918 r. po bitwie pod Kaniowem, z Ukrainy do Francji. Otóż przebywał przez kilka miesięcy w bolszewickiej Moskwie, gdzie kierował Polską Komisją Wojskową. Nasz agent, „krwawy Feliks” Dzierżyński jakoś go nie wsadził na Łubiankę. Hallerowi udało się też przekroczyć front w Karelii i przez Murmańsk dostać się do Francji. Tam stanął na czele Armii Błękitnej – projektu polsko-francusko-amerykańskiego. (W armii tej służyło mnóstwo Polaków z USA.) 

Flashback: Archanioł – Anioł Pomsty

W 1936 r. Paderewski patronował utworzeniu Frontu Morges – chadecko-masońskiej organizacji opozycyjnej walczącej z sanacją. We Froncie znalazł się gen. Haller, ludzie gen. SikorskiegoKorfanty ale i gen. Żegota-Januszajtis. Oficjalnie celem Frontu była „walka o demokrację”, ale w to nie wierzmy, bo zarówno Haller jak i Sikorski czy Januszajtis jakoś szczególnie w ten ustrój nie wierzyli (i słusznie). Nieoficjalnie chodziło o profrancuski i zapewne również prosowiecki zwrot w polityce zagranicznej Polski po obaleniu sanacji. Cel ten udało im się zrealizować we wrześniu 1939 r., chociaż próbowali wcześniej.

Flashback: Wrześniowy Biały Dym

Jak już pisałem na tym blogu: „Dnia 22 lub 23 lutego 1939 r. otrzymałem wiadomość, że dnia poprzedniego w mieszkaniu prof. Glasera odbyło się zebranie Frontu Morges z PopielemStrońskimAdamem RomeremŁadosiem i innymi, lecz bez Sikorskiego. Referat wygłosił przybyły z Londynu Retinger. Treść była następująca: wojna będzie prawdopodobnie jeszcze w tym roku, na wschód, a nie na południe. Anglia da broń, pieniądze i pomoc wojskową, ale pod warunkiem, że Polska zmieni rządy” – to fragment wspomnień Józefa Gawliny, biskupa polowego WP w latach drugiej wojny światowej.(…) 
We wspomnieniach bpa Gawliny przytoczonych przez dra Baliszewskiego znajduje się drugi równie ciekawy fragment. „Podczas mniej więcej równoczesnego pobytu ks. prymasa (Augusta Hlonda) w Rzymie przybył do niego w Watykanie ambasador francuski z pewnymi postulatami politycznymi, o których twierdził, że i tak zostaną one na przyszłej konferencji Episkopatu uchwalone. Istotnie na czerwcowej konferencji (w biurze Episkopatu Polskiego) wystąpił z tymi samym wnioskami ks. biskup Przeździecki. Prymas przypomniał sobie i nam interwencję ambasadora. Wnioski zostały odrzucone, przy czym prymas, metropolita Sapieha i arcybiskup Gall podkreślili, że Front Morges z masonerią współpracuje”. 

Flashback: Wrześniowa Mgła – Bracia Słowianie

Flashback: Prometeusz – Willa Szczęścia

„11 września we Lwowie miał być obecny niejaki Iwan Sierow z NKWD – tak, ten sam. Ponoć chodził w mundurze polskiego pułkownika. ” „Na porannym, w dniu 11 września, zebraniu uczestniczyli Karol Popiel, gen. broni Józef Haller, gen. M. Kukiel, redaktor Zygmunt Nowakowski (brat Tempki, szefa Stronnictwa Pracy na Śląsku). Był prezes Adam Kułakowski, pulkownik Boguslawski i gen. Lucjan Zeligowski. Już 11 wrzesnia 1939 roku Zygmunt Tempka vel Nowakowski widział też w gronie nowej wladzy gen. dyw. Sosnkowskiego.” Na razie spiskowcy boją się występować otwarcie. Gen. Sikorski jeździ jednak w tę i z powrotem po Galicji Wschodniej konferując z różnymi ludźmi, a jego współpracownik Stanisław Stroński (…) 12 września jest już w Rumunii i gdzie wspólnie z Francuzami i obsadą naszej ambasady w Bukareszcie przygotowuje pułapkę mającą uniemożliwić ewentualną ewakuację rządu (Francuski ambasador w Warszawie Leon Noel już 9 września namawia nasz rząd, by jak najszybciej ewakuował się przez Rumunię do Francji. Marszałek Phillipe Petaine wysyła Śmigłemu-Rydzowi przyjacielskie ostrzeżenie przed zastawioną pułapką.) 19 września Stroński publicznie wyraża radość z samobójstwa starosty lwowskiego Biłyka. Biłyk był namawiany przez Sikorskiego do przyłączenia się do spisku.”

W 1938 r. , na łamach giedroyiciowskiej „Polityki” były premier Leon Kozłowski, pisze, że Paderewski należy do „organizacji tajnej”. Paderewski gwałtownie zaprzecza przynależności do wolnomularstwa. Po jego śmierci w 1941 r., w jego szwajcarskiej willi zostają jednak odnalezione masońskie insygnia.

***

Za chwilę dostanie mi się, że „atakuję prawicę”. Rzeczywiście endecka narracja historyczna mnie kiedyś mocno irytowała. Ale jeszcze mocniej zaczyna mnie irytować narracja „lewicy niepodlegościowej”.

Na tradycję dawnego PPS powołują się i towarzysze w rodzaju Czarzastego, i razemici, i środowisko „Obywatela” i dawni KPN-owcy w szeregach KODu i lewicowa część środowisk pisowskich. Wielu z nich robi z Marszałka Piłsudskiego wielkiego demokratę i tolerastę. Przeciwstawia go „tym strasznym faszystom”. Ale jakoś pomijają to, co Piłsudski mówił o Sejmie i konstytucie-prostytucie. Zapominają, że gdy Daszyński robił szopkę z „nie otworzę Sejmu pod karabinami i bagnetami”, to Piłsudski nazwał go starym durniem. Nie przytaczają tego, co Piłsudski mówił o postawie Żydów w 1920 r. I świadomie pomijają wszelkie działania Piłsudskiego podchodzące pod nacjonalizm.

Prawda jest taka, że Piłsudski po 1922 r. zwątpił w demokrację i wierzył, że republikę może uratować tylko dyktatura w rodzaju Sulli. Po zamachu majowym wielu durniów z PPS miało nadzieję na to, że zaczną się masowe czystki personalne w administracji, nacjonalizowanie wszystkiego co się da i eksperymenty ideologiczne. Zamiast tego Piłsudski zapewnił tym durniom darmowe wczasy w Twierdzy Brzeskiej, gdzie się nimi zaopiekował płk Kostek-Biernacki, były bojowiec PPS. Herman Lieberman dostał wpierdol od strażników już podczas transportu i musiał całować polską ziemię przepraszając ją za to, że w 1920 r. dogadywał się z bolszewikami. 

Piłsudski powiedział, że wysiadł z czerwonego tramwaju na stacji Niepodległość. I miał rację, bo gdyby jechał dalej skończyłby w spierdolonym mentalnie, prosowieckim, oderwanym od rzeczywistości środowisku. Strach pomyśleć, co by zrobił gdyby np. widział dzisiaj środowiska łączące tradycje lewicy niepodległościowej z jakimś dogmatycznym sekciarstwem, zachodnimi korpoideologiami w stylu feminizmu i ekologizmu, pluciem na Żołnierzy Wyklętych i uwielbieniem dla komunistycznej Wenezueli. Wsadziłby durni do Berezy razem z Ubywatelami SB i „wesołymi chłopcami” z Fucklangi.

***

A w następnym odcinku serii Restituta przeniesiemy się na Ziemie Zachodnie.

*

Autor: foxmulder

Źródło:    foxmulder2.blogspot.com, 16 marca 2019.

Ilustracja tytułowa: Ignacy Jan Paderewski, polski pianista, kompozytor, działacz niepodległościowy, mąż stanu, polityk (18.11.1860-29.06.1941). Źródło: pl.wikipedia.org.

*

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

*

Przeczytaj więcej artykułów tego autora na naszym portalu  >  >  > TUTAJ.

*

Poglądy autorów publikowanych materiałów nie koniecznie muszą być zgodne ze stanowiskiem redakcji.

*

, 2019.03.19.