„Plemię żmijowe” / Część II.


Przeczytaj: Część I.

Żydzi a nazizm

Żydowska pisarka Hannah Arendt w książce „Eichmann w Jerozolimie” pisze: „Tysiące pół-Żydów zwolniono od wszelkich ograniczeń, czym można by wytłumaczyć rolę odgrywaną przez Heydricha i Hansa Franka w SS oraz rolę feldmarszałka Erharda Milcha w lotnictwie Göringa, wiedziano bowiem powszechnie, że Heydrich i Milch byli pół-Żydami, natomiast generalny gubernator Polski był przypuszczalnie stuprocentowym Żydem.

O roli przywódców żydowskich w zagładzie własnego narodu Hannah Arendt pisze: „Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii. Wiedziano o niej wcześniej, ale wszystkie związane z nią podniosłe i nikczemne szczegóły po raz pierwszy wydobył na jaw dopiero Raul Hilberg, o którego książce The Destruction of the European Jews wspomniałam wcześniej. W kwestii współdziałania nie było żadnych różnic pomiędzy wysoce zasymilowanymi społecznościami Żydów środkowo- i zachodnioeuropejskich a mówiącymi po żydowsku masami na Wschodzie. Zarówno w Amsterdamie, jak w Warszawie, w Berlinie tak samo jak w Budapeszcie można było mieć pewność, że funkcjonariusze żydowscy sporządzą wykazy imienne wraz z informacjami o majątku, zagwarantują uzyskanie od deportowanych pieniędzy na pokrycie kosztów ich deportacji i eksterminacji, będą aktualizować rejestr opróżnionych mieszkań, zapewnią pomoc własnej policji w chwytaniu i ładowaniu Żydów do pociągów, na koniec zaś – w ostatnim geście dobrej woli – przekażą nietknięte aktywa gminy żydowskiej do ostatecznej konfiskaty”.

Dalej: „Gdyby nie pomoc Żydów w pracy administracyjnej i działaniach policji – jak wspomniałam, wyłapanie wszystkich Żydów berlińskich było wyłącznym dziełem policji żydowskiej – zapanowałby kompletny chaos bądź też doszłoby do poważnego obciążenia niemieckiej siły roboczej.

Doskonale pamiętamy twarze żydowskich przywódców z czasów hitlerowskich, poczynając od Ghaima Rumkowskiego, prezesa Rady Żydowskiej w Łodzi, zwanego Chaimem I, który wprowadził do obiegu banknoty noszące jego podpis oraz znaczki pocztowe ze swoją podobizną i kazał się wozić zdezelowaną karetą, poprzez Leo Baecka, człowieka wykształconego, dobrze ułożonego, który sądził, że policjanci żydowscy będą „łagodniejsi i bardziej przydatni” i „uczynią męki znośniejszymi” (gdy w istocie byli oni, rzecz jasna, brutalniejsi i trudniej przekupni, bo mieli o wiele więcej do stracenia)…”.

Wszędzie, gdzie żyli Żydzi, istnieli uznani przywódcy żydowscy, i to właśnie oni, niemal bez wyjątku, współdziałali w ten czy inny sposób, z takiej czy innej przyczyny, z nazistami. Gała prawda przedstawia się tak, że gdyby naród żydowski był istotnie nie zorganizowany i pozbawiony przywództwa, zapanowałby chaos, a na Żydów spadłby ogrom nieszczęść, ale liczba ofiar z pewnością nie sięgnęłaby od 4,5 do 6 milionów ludzi” (Hannah Arendt, „Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła”, tłumaczył Adam Szostkiewicz, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010).

Wielu nazistów było Żydami: Reinhard Heydrich po ojcu Suess (o którym Himmler powiedział, iż „zwalczył w sobie Żyda”); Adolf Eichmann, któremu nawet wyraziste semickie rysy nie przeszkodziły w faszystowskiej karierze; Hans Frank, syn żydowskiego adwokata z Bambergu; Joseph Goebbels pochodzący z hiszpańsko-holenderskiej rodziny żydowskiej. Wszyscy zostali wyniesieni do władzy dzięki funduszom dostarczanym z takich banków jak: Mendelshon & Co. z Amsterdamu, Kuhn-Loeb & Co., czy Samuel & Samuel z Londynu, przez który przechodziły sumy od Marcusa Samuela założyciela firmy Shell, czy w końcu Trebitsch-Lincoln (Moses Pinkeles) finansujący prasową tubę NSDAP „Voelkischer Beobachter” (Zygmunt Wrzodak, „Wrzodak”, Wydawnictwo WERS, Poznań 1997).

Joseph Goebbels (1897- 1945) po wojnie został uznany za jednego z głównych zbrodniarzy wojennych. Popełnił samobójstwo, wcześniej mordując swoja rodzinę. 4 maja 1945 w małej miejscowości między Berlinem a Bernau ciało Goebbelsa (wraz z nim były tam zwłoki jego sześciorga dzieci i żony) rozpoznał Hans Fritzsche, komentator radiowy.

Hans Frank (1900-1946) na stanowisku generalnego gubernatora był jednym z głównych współautorów i realizatorów polityki eksterminacji narodu polskiego i żydowskiego. Był odpowiedzialny za masowe zbrodnie na terenie Generalnego Gubernatorstwa, dewastację gospodarczą kraju, planowe niszczenie i grabież obiektów kulturalnych oraz dóbr materialnych w Polsce.

Hermann Wilhelm Göring (1893-1946), nazista, zbrodniarz wojenny, skazany w Norymberdze na karę śmierci, według Barbary Turlińskiej pochodził z Merowingów (Barbara Turlińska, „Krew Merowingów – polscy potomkowie Jezusa”). Był więc Żydem.

W 2013 r. na żydowskim cmentarzu w Berlinie znaleziono miejsce pochówku szefa Gestapo Heinricha Muellera, który kierował tajną policją III Rzeszy. Jego podwładnym był Adolf Eichmann, który należał do głównych „architektów” planów Holocaustu. Ponadto amerykański historyk Bryan Mark Rigg ustalił, że: W Wehrmachcie mogło służyć co najmniej 150 tysięcy mischlingów [ludzi pochodzenia żydowskiego – uwaga E.K.]. Istnieją również dowody, że niejeden z nich był oficerem wysokiej rangi, a niektórzy doszli nawet do szarż generalskich czy admiralskich galonów

(https://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2013/11/26/dramatyczna-prawda-o-zagladzie-zydow-podczas-ii-wojny-swiatowej-rekoma-zydow-zadano-smierc-zydom-bezbronnym-zydom).

Mieszańcem był generał SS Erich von dem Bach-Zalewski, znany Polakom dowódca wojsk niemieckich zwalczających Powstanie Warszawskie w 1944 roku, a także gauleiter Odilo Globocnik, generał SS Wilhelm Krugier. Ten ostatni wysłał setki tysięcy Żydów do komór gazowych, a żonę miał Żydówkę.

Na liście najbliższych współpracowników Hitlera figurują takie nazwiska i stanowiska:

1. Julius Estreicher – gauleiter Frankonii

2. Joseph Goebbels – minister propagandy Rzeszy

3. Hans Frank – generalny gubernator w okupowanej Polsce

4. Reinhard Heydrich – szef głównego bezpieczeństwa Rzeszy

5. Adolf Eichmann – ostateczny likwidator Żydów

6. Alfred Rosenberg – szef urzędu spraw zagranicznych

7. Odilo Globocnik – dowódca „Akcji Reinhard”, czyli zagłady Żydów

8. Wilhelm Kube – gauleiter Białorusi

9. Ernst Putzi – Hanffstaengel, szef prasy zagranicznej

10. Erhard Milch – feldmarszałek, szef uzbrojenia Luftwaffe

11. Max Naumann – szef Związku Nacjonalistów Narodowo-Niemieckich

To nie jest pełna lista Żydów w najwyższych władzach niemieckiej III Rzeszy. Kochanka Hitlera była pół Żydówką, a osobisty lekarz Morel pełnej krwi Żydem, co zresztą, będąc w niewoli u Amerykanów, sam wyznał (Albin Siwak – „Bez strachu”).

Erich von dem Bach-Zalewski (1899-1972) SS-Ober gruppenfuhrer i generał policji, objął dowództwo niemieckiego korpusu zwalczającego powstanie 7 sierpnia 1944 r. Główny zbrodniarz wojenny, odpowiedzialny za śmierć 150-180 tys. mieszkańców Warszawy i zniszczenie miasta. Po wojnie oświadczył: „Ponoszę odpowiedzialność za ten okres, podczas którego dowodziłem. Nawet w wypadkach, w których nie udało mi się narzucić mojej woli wojsku…Byłem do końca człowiekiem Hitlera i jestem do dziś przekonany o jego niewinności…”. W zamian za zeznania przeciwko swoim byłym przełożonym w trakcie procesu głównych zbrodniarzy hitlerowskich przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze, władze amerykańskie odmówiły ekstradycji von dem Bacha do Polski lub ZSRR.

Kiedy Hitler chciał wprowadzić jakieś plany, które nie były zgodne z interesem Niemiec, generałowie go pytali: a co na to powiedzą Niemcy? Hitler odpowiadał: w dupie mam Niemców! Wielu badaczy twierdzi, że Hitler miał żydowskie pochodzenie. Nawet Discovery w jednym z programów poszło w tym kierunku, i badało jego pochodzenie.

Sponsorzy nazizmu

Poniżej fragmenty ksiązki Mikołaja Stanikowa, rosyjskiego historyka, publicysty i działacza politycznego, zatytułowanej „Who Made Hitler Attack Stalin” (St. Petersburg, 2008), przetłumaczonej z j. rosyjskiego na angielski przez ORIENTAL REVIEW.

Kiedy jesienią 1929 roku amerykańska Rezerwa Federalna zorganizowała krach na giełdzie, rozpoczął się etap anglo-amerykańskiej strategii wobec Niemiec.

Decyzja Fed i JP Morgan o zaprzestaniu udzielania kredytów Niemcom pociągnęła za sobą kryzys bankowy i depresję gospodarczą w Europie Środkowej. We wrześniu 1931 roku Anglia porzuciła standard złota, świadomie niszcząc międzynarodowy system płatności i całkowicie odcinając finansowy tlen Republice Weimarskiej.

Jednak partia nazistowska przeżywała cudowny boom: we wrześniu 1930 roku, dzięki dużym darowiznom od Thyssena, IG Farben i Kirdorfa partia zebrała 6,4 mln głosów – zdobywając drugie miejsce w Reichstagu. Wkrótce potem pojawił się obfity zastrzyk funduszy z zagranicy. Hjalmar Schacht (poniżej) stał się kluczowym ogniwem między głównymi niemieckimi przemysłowcami i zagranicznymi finansistami.

4 stycznia 1932 roku, podczas spotkania Adolfa Hitlera, przyszłego kanclerza Niemiec Franza von Papena oraz Montagu’a Normana, zawarto tajne porozumienie zapewniające środki finansowe dla partii nazistowskiej. Na spotkaniu był obecny również amerykański polityk Dulles – o czym jego biografowie jednak niechętnie wspominają. 14 stycznia 1933 roku Hitler spotkał się z Kurtem von Schröderem, sympatyzującym z nazistami bankierem von Papenem i Wilhelmem Keplerem, kiedy to został w pełni zatwierdzony program Hitlera. To tutaj została wytyczona ostateczna droga dojścia nazistów do władzy, a 30 stycznia Hitler został kanclerzem.

IG Farben – spółka, która stała się kluczowym elementem niemieckiej machiny wojennej – finansował 45 procent kampanii wyborczej Hitlera w roku 1930, był on kontrolowany przez Standard Oil, koncern naftowy Rockefellera. Auschwitz-Birkenau wspólne przedsięwzięcie IG Farben i Standard Oil.

JP Morgan, za pośrednictwem General Electric, kontrolował niemieckie radio i przemysł elektrotechniczny zdominowany przez AEG i Siemensa (w 1933 roku General Electric był już właścicielem 30 procent udziałów w AEG). Poprzez firmę telekomunikacyjną ITT kontrolował 40 procent sieci telefonicznej w Niemczech i 30 procent producenta samolotów Focke-Wulf.

Opel został przejęty przez General Motors, należący do rodziny DuPont. Henry Ford miał 100 procent udziałów w Volkswagenie. W 1926 roku, przy udziale banku Rockefellera, Dillon, Read & Co., pojawił się drugi co do wielkości monopol przemysłowy – zakłady metalurgiczne Vereinigte Stahlwerke Thyssena, Flicka, Wolfa, Feglera, etc.

Amerykańska współpraca z niemieckim kompleksem wojskowo-przemysłowym stała się tak intensywna i wszechobecna, że w 1933 roku kapitał amerykański dotarł do kluczowych sektorów niemieckiego przemysłu, a nawet dużych banków, takich jak Deutsche Bank, Dresdner Bank, Donat Bank, itd.

Relacje pomiędzy nowym rządem i anglo-amerykańskimi kręgami rządzących stały się niezwykle życzliwe. Kiedy Hitler odmówił dalszego spłacania odszkodowań, co w naturalny sposób podniosło kwestię spłaty długów wojennych, ani Wielka Brytania, ani Francja nie naciskały. Co więcej, po podróży szefa Banku Rzeszy, Hjalmara Schachta, do Stanów Zjednoczonych w maju 1933 roku na spotkanie z prezydentem i najważniejszymi bankierami z Wall Street, Ameryka zapewniła Niemcom nowe kredyty na łączną kwotę 1 miliarda dolarów. W czerwcu, podczas wizyty u Normana w Londynie, Schacht poprosił o dodatkowe 2 miliardy dolarów kredytów, a także o redukcję, a ostatecznie anulowanie spłat starych kredytów. Tym samym naziści uzyskali coś, czego nie udało się uzyskać poprzedniemu rządowi (https://wps-neon24-pl.neon24.pl/post/125757,amerykanie-finansowali-hitlera-i-nazistow).

Latem 1934 roku Wielka Brytania podpisała z Niemcami umowę transferową (Anglo-German Transfer Agrement, 4 lipca 1934, Londyn), która stała się jednym z fundamentów brytyjskiej polityki wobec III Rzeszy, a pod koniec lat 30. Niemcy były już głównym partnerem handlowym Wielkiej Brytanii. Bank Schrödera stał się głównym agentem Niemiec i Wielkiej Brytanii, a w 1936 roku jego nowojorski oddział połączył się z holdingiem Rockefellera, żeby stworzyć bank inwestycyjny „Schröder, Rockefeller &Co”, przedstawiony przez „New York Time” jako „gospodarczo-propagandowa oś Berlin-Rzym”. Jako że dla Hitlera – jak sam przyznawał – zagraniczny kredyt miał stanowić podstawę finansową jego planu czteroletniego, cała ta sprawa nie wzbudziła najmniejszych podejrzeń.

W 1922 roku Hitler spotkał się w Monachium z amerykańskim attaché wojskowym, kapitanem Trumanem Smithem. Smith szczegółowo zrelacjonował to spotkanie swoim przełożonym w Waszyngtonie (w Biurze Wywiadu Wojskowego), wyrażając duże poważanie dla Hitlera.

To dzięki kręgowi znajomych Smitha, Hitler wszedł w kontakt z Ernstem Hanfstaenglem (1887-1975), Żydem po matce, absolwentem Uniwersytetu Harvarda, który odegrał ważną rolę w kształtowaniu Hitlera na skutecznego polityka, zapewniając mu znaczne wsparcie finansowe i powiązania wśród prominentnych brytyjskich osobistości. Był podwójnym agentem: pracował zarówno dla Franklina Delano Roosevelta, jak i dla Adolfa Hitlera. Finansował po części wydanie książki Hitlera pt. „Mein Kampf”” (niem. „Moja walka”) oraz oficjalne prasowe wydawnictwo NSDAP, gazetę „Völkischer Beobachter”. Hitler został ojcem chrzestnym Egona, syna Hanfstaengla. Hanfstaengl skomponował marsze dla Hitlerjugend oraz SA (https://wps-neon24-pl.neon24.pl/post/125757,amerykanie-finansowali-hitlera-i-nazistow).

Hjalmar Schacht

Wspomniany wyżej Hjalmar Schacht (1877-1970) był ekonomistą niemieckim był od 1923 komisarzem walutowym Niemiec i prezesem Banku Rzeszy (Reichsbanku). Według autora tekstu „Amerykanie finansowali Hitlera i nazistów”, Schacht był Żydem i masonem.

W grudniu 1923 roku Schacht został dyrektorem Reichsbanku i odegrał znaczącą rolę w zbliżeniu anglo-amerykańskich i niemieckich kręgów finansowych. Odsunięty w 1930 od prezesury Reichsbanku, Schacht uczestniczył w dojściu do władzy Adolfa Hitlera pośrednicząc w jego kontaktach z kręgami przemysłowymi i finansowymi Niemiec, niechętnymi do początku lat 30. XX w. wobec NSDAP. Po dojściu Hitlera do władzy został w 1934 roku ministrem gospodarki Rzeszy i ponownie prezesem Reichsbanku. Organizował rozbudowę przemysłu zbrojeniowego poprzez system tzw. weksli MeFo (niem. Metallurgische Forschungsgesellschaft mbH) umożliwiających bezgotówkowe rozliczanie wierzytelności w przemyśle ciężkim Niemiec. W 1938 roku został usunięty ze stanowiska (zastąpiony przez Waltera Funka) po naradzie u Hitlera (opisanej w protokole Hossbacha), gdy uświadomił sobie, że polityka Hitlera prowadzi bezpośrednio do wojny światowej i wyraził swoje obiekcje wobec takiej polityki. Po zamachu na Hitlera w lipcu 1944 internowany w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen (w tzw. Zellenbau) jako tzw. Ehrehäftling. Przed Trybunałem Norymberskim powiedział: „Poszedłbym nawet z diabłem, by zapewnić Niemcom siłę i potęgę”. Został jednak uniewinniony, gdyż bezpośrednio nie uczestniczył w organizowaniu aktów ludobójstwa i innych zbrodniach wojennych. W 1953 roku napisał pamiętnik „76 lat mojego życia” („76 Jahre meines Lebens”).

IG Farben

Koncern IG Farben powstał w 1881 roku jako fabryka farb i barwników „Farbenfabriken vormals Friedr”, która później została przekształcona w Bayer AG. W 1904 roku z inicjatywy jednego z kierowników Bayer AG, niemieckiego chemika i inżyniera Carla Duisberga, doszło do konsolidacji firm z branży chemicznej i fototechnicznej, takich jak Bayer AG, Agfa i BASF z inną silną grupą przedsiębiorstw z tej branży, utworzoną przez firmy Hoechst AG, Huels, Cassella oraz Kalle & Co. AG. Obie grupy utworzyły kartel pod nazwą „Interessen-gemeinschaft der deutschen Teerfarbenfabriken”, który w 1925 został przekształcony w spółkę akcyjną IG Farbenindustrie (Interessen-Gemeinschaft Farbenindustrie AG) z kapitałem zakładowym 646 mln marek, w 1926 roku powiększonym do 1100 mln marek.

W 1926 roku IG Farbenindustrie zatrudniał 150 000 ludzi (robotników i pracowników umysłowych) i kontrolował ponad 80% produkcji chemicznej Niemiec. Początkowo firmy wchodzące w skład koncernu produkowały głównie barwniki. W latach 1933-1934 przedsiębiorstwo wsparło finansowo nazistów całkowitą kwotą 84,2 mln marek – przekazano ją bezpośrednio na cele NSDAP. Dzięki temu wsparciu członkowie kierownictwa IG Farbenindustrie zajmowali wysokie stanowiska w państwowych instytucjach koordynujących niemiecką gospodarkę wojenną.

W 1927 roku doszło do szeregu porozumień pomiędzy światowymi koncernami z branży chemicznej. IG Farbenindustrie podpisał umowę z amerykańskim koncernem naftowym Standard Oil dzięki której pozyskał technologię i doświadczenie w zakresie produkcji benzyny syntetycznej. Miało to duże znaczenie dla gospodarki Niemiec w wypadku konfliktu zbrojnego gdyż kraj ten praktycznie pozbawiony był złóż ropy naftowej.

W tym samym roku podpisano także umowę z kolejnym amerykańskim koncernem Alcoa (Aluminium Company of America) która pozwalała IG Farbenindustrie zastosować najnowsze technologie produkcji magnezu i aluminium. W latach następnych podpisywano porozumienia z firmami: DuPont (technologia produkcji benzyny ołowiowej), U.S. Industrial Alcohol Co. i jej podmiotem zależnym Cuba Distilling Co. (technologie produkcji etanolu przemysłowego). W 1938 roku dzięki zamówieniom państwowym i monopolistycznej pozycji rynkowej całkowite obroty koncernu osiągnęły pułap 2,2 mld marek, aby w 1943 roku przekroczyć 4,2 mld.

W latach II wojny światowej pozycja IG Farbenindustrie wzrosła do tego stopnia, iż przedsiębiorstwo stało się głównym filarem gospodarki surowcowej III Rzeszy i zajmowało czołową pozycję w gospodarce wojennej, jako producent materiałów strategicznych. Większość zakładów IG Farbenindustrie pracowała na potrzeby armii niemieckiej. W IG Farbenindustrie wytwarzano zaawansowane produkty chemiczne (syntetyczny kauczuk, nikiel, magnez, siarkę i smary, wszystkie te produkty w ilości 100% całkowitej produkcji przemysłu), bojowe środki trujące (95% całkowitej produkcji), masy plastyczne (92% produkcji), barwniki, włokna sztuczne i syntetyczne, materiały wybuchowe (88% produkcji, w tym proch 75%), związki azotu (80%) oraz 52% całkowitej produkcji benzyny syntetycznej uzyskiwanej z węgla). Także na początku lat 40. w IG Farbenindustrie opracowano, na zlecenie Abwehry, urządzenie szpiegowskie do wytwarzania mikrokropek – służące do miniaturyzacji tekstu i rysunków technicznych np. kartki formatu A4 do wielkości 1 mm kropki.

Na początku wojny oraz w trakcie jej trwania koncern uczestniczył także w grabieży przedsiębiorstw na terenie Austrii, Czechosłowacji, Polski, Norwegii oraz ZSRR – współpracował w tym celu z wysokimi funkcjonariuszami nazistowskimi wskazując która fabryka czy zakład ma być zabezpieczona, rozmontowana i dostarczona do IG Farbenindustrie.

Koncern zatrudniał masowo więźniów obozów koncentracyjnych i wywiezionych na pracę przymusową, stworzył także własną sieć zakładów pracy zlokalizowanych przy tych obozach m.in. w fabryce benzyny syntetycznej w Policach (niem. Hydrierwerke Pölitz – Aktiengeselschaft), w zakładach IG Farben Werk Auschwitz w Monowicach przy obozie w Auschwitz-Birkenau produkowano syntetyczną benzynę i kauczuk. W zakładach zlokalizowanych na terenie samych Niemiec pracowało 103 tys. robotników przymusowych przywożonych z krajów okupowanych, natomiast przez zakłady IG Farbenindustrie przy Auschwitz-Birkenau przewinęło się w latach 40. XX wieku od 300 tys. do 500 tys. więźniów, z których większość została wymordowana. W 1944 roku zatrudnienie w tym obozie osiągnęło poziom 83 tys. więźniów.

IG Farbenindustrie miał 42,2% udziałów w firmie Degesch (Deutsche Gesellschaft für Schädlingsbekämpfung) produkującej Cyklon B, który był wykorzystywany przez Niemców do eksterminacji. Koncern prowadził także eksperymenty pseudomedyczne na więźniach (np. wstrzykiwanie benzyny syntetycznej w serce i inne), dostarczał także metanol oddziałom SS za pomocą którego uśmiercano więźniów i spalano zwłoki w krematoriach.

Dla IG Farben pracowało wielu niemieckich naukowców, m.in. chemik i przedsiębiorca Fritz Termeer, czy posiadacz patentu na cyklon B i oficer operacyjny IG Farben Carl Wurster.

Całkowity zysk wojenny netto IG Farbenindustrie oszacowano w 1945 roku na 6 mld marek niemieckich.

W latach 1947-1948 odbył się tzw. „proces IG Farben” oraz następne przeciwko koncernowi w ramach procesów norymberskich – 24 dyrektorów koncernu stanęło przed amerykańskim trybunałem wojskowym a 13 z nich zostało skazanych na kary więzienia (od 0,5 do 8 lat). Z powodu wagi zarzutów o zbrodnie wojenne IG Farbenindustrie uważany był przez aliantów za zbyt zdeprawowany i zdemoralizowany aby dalej funkcjonować, rozważano zatem całkowite zlikwidowanie koncernu i konfiskatę jego aktywów (zgodnie zresztą z końcowymi ustaleniami międzysojuszniczymi z konferencji poczdamskiej).

Ostatecznie jednak zaniechano likwidacji i w 1951 roku podzielono koncern na przedsiębiorstwa które pierwotnie weszły w skład IG Farbenindustrie – firmy te uległy konsolidacji, przyłączając mniejsze podmioty do dysponujących większymi zasobami i pozycją rynkową – ostatecznie z przedsiębiorstw założycielskich pozostały tylko cztery: Agfa, BASF, Bayer i Hoechst AG (połączony później z francuską firmą Rhone-Poulenc Rorer i ostatecznie przekształcony w koncern chemiczny Aventis).

Wielu oskarżonych wkrótce powróciło na intratne stanowiska. Przykładowo Carl Wurster, podczas II Wojny Światowej szef firmy chemicznej produkującej gaz Cyklon B do Auschwitz oraz oskarżony w Norymberdze przed Trybunałem ds. Zbrodni Wojennych, już w 1952 roku został szefem firmy BASF. Funkcję tę pełnił przez wiele lat. W latach 1960-1972 sprawował urząd wiceprezydenta Towarzystwa Maxa Plancka. Wśród wielu intratnych posad jakie zajmował należy wymienić stanowisko członka zarządu Deutsche Bank. Fritz ter Meer (1884-1967), skazany w Norymberdze na 7 lat za ludobójstwo i zmuszanie do pracy niewolniczej w związku ze zbrodniami w Auschwitz, wyszedł po 2 latach dzięki Rockefellerom. W 1956 roku objął na ponad 10 lat bardzo ważne stanowisko w firmie Bayer.

Koncern został oficjalnie zlikwidowany w 1952 roku, kiedy utworzono z pozostałości po podziale firmę IG Farben-Liquidatoren (IG Farben w likwidacji). Pod koniec lat 50. IG Farben-Liquidatoren wypłacił 27 mln marek odszkodowań robotnikom przymusowym pochodzenia żydowskiego (pracujących m.in. w zakładach Buna-Werke Auschwitz należących do IG Farben). Mimo to IG Farben ciągle był notowany jako trust na Frankfurckej Giełdzie Papierów Wartościowych aż do 10 listopada 2003 roku, kiedy ogłoszono jego bankructwo – IG Farbenindustrie wypłaciło wtedy kwotę odszkodowań w wysokości 500 000 marek niemieckich (160 tys. funtów lub 255 tys. euro) na rzecz fundacji dla byłych robotników przymusowych w nazistowskiej III Rzeszy, 21 mln marek pozostawiono w rezerwie – ostatecznie jednak nie wypłacono z tej kwoty kolejnych odszkodowań.

Żydowskie zbrodnie na Narodzie Polskim

Historia narodów jest pełna przykładów, że żaden naród nie może utrzymać swej tożsamości, jeżeli zostanie zniszczona jego warstwa przewodnia. Inteligencja polska poniosła największą ofiarę w czasie II wojny światowej, by wspomnieć Katyń, czy mordy popełnione przez Niemców w ramach realizacji tzw. „Akcji Inteligencja” (niem. Intelligenzaktion). Łącznie, w wyniku „Akcji Inteligencja”, zginęło ok. 100 tys. Polaków, spośród których 50 tys. zamordowano w ramach tzw. „akcji bezpośredniej” (tj. rozstrzelano), a kolejne 50 tys. wysłano do obozów koncentracyjnych, gdzie przeżył jedynie znikomy procent.

Podczas II wojny światowej część inteligencji znalazła się na emigracji, po 1945 r. w większości bez prawa powrotu do Ojczyzny. Natomiast ci, co pozostali w Polsce i uniknęli pogromu niemieckiego i bolszewickiego, padli ofiarą komunizmu.

„Polska była w ciąży z Izraelem” – tak zaczyna się rozmowa Roberta Mazurka z Szewachem Weissem. I choć połowa pierwszego Knesetu mówiła po polsku, polsko-żydowskie relacje nie należą do najłatwiejszych.

Część Żydów po wojnie z ofiar zamieniła się w katów w UB. To niesłychanie gorzka historia i tak łatwo tu, w wywiadzie nie da się jej opowiedzieć – przekonuje były ambasador Izraela w Polsce, były przewodniczący Knesetu, profesor nauk politycznych. Dalej: „I wtedy się miarkuję, staram się być obiektywny – kontynuuje Szewach Weiss. – Ale zaraz potem włączam telewizor i oglądam film dokumentalny o wojnie i przypominam sobie, jaką tragedią była ona dla Polaków. A później czytam nazwiska żydowskich sędziów, prokuratorów czy ubeków, którzy mordowali Polaków w czasach stalinowskich. Myślę wtedy: „Czy ja mam prawo krytykować Polaków?” – dodaje (http://www.tvp.info/29743694/czesc-zydow-po-wojnie-z-ofiar-zamienila-sie-w-katow-w-ub). Cały wywiad ukazał się w „Dziennik Gazeta Prawna”, 30 marca 2017 r.

Władze państwowe RP w 1947 r.: na prezydenta RP wybrano dotychczasowego prezydenta KRN Bolesława Bieruta. Premierem został E. Osóbka-Morawski. I-szym Wicepremierem i Ministrem Ziem Odzyskanych został Władysław Gomułka, II-gim wicepremierem Antoni Korzycki (SL), ale już 8.II.1947 roku, pod naciskiem ŻSPRobot, „Poalej Syjon” (SO) Osóbka-Morawski składa rezygnacje, a stanowisko to obejmuje Józef Cyrankiewicz. Osóbce-Morawskiemu powierzono resort administracji publicznej, gdyż miał za dużo obiekcji i pytań do żydowskich działaczy, na które nikt nie zamierzał udzielać mu ścisłych odpowiedzi. Podobne wątpliwości wówczas targały również Rolę-Żymierskiego i innych. Wiadomo co ich za to musiało później spotkać.

Pierwszy rząd Józefa Cyrankiewicza – rząd Rzeczypospolitej Polskiej, a następnie PRL, pod kierownictwem premiera Józefa Cyrankiewicza, desygnowanego przez Bolesława Bieruta, po dymisji Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej 5 lutego 1947 r.

Działacze żydowscy objęli kierownictwo następujących resortów: Stanisław Radkiewicz, minister bezpieczeństwa publicznego; Jan Rabanowski, komunikacja; Stanisław Skrzeszewski, oświata; Hilary Minc, wiceprezes rady ministrów, minister przemysłu i handlu; Konstanty Dąbrowski, minister finansów; Henryk Świątkowski, minister sprawiedliwości; Zygmunt Modzelewski, minister spraw zagranicznych; Ludwik Grosfeld, żegluga i handel zagraniczny (http://gazetawarszawska.net/pugnae/2200-judeopolonia-nieznane-karty-historii-prl-u-1-2?showall=&start=2).

Później, tj. 19.II.1947 r. uchwalono tzw. Małą Konstytucję. Powrócono do tradycji jednoosobowej głowy państwa (prezydent) i podziału władzy na ustawodawczą (Sejm), wykonawczą (Prezydent, Rada Państwa i Rząd) i sądową.

W niespełna w dwa miesiące od powołania nowego rządu (27.III.1947) przekształcono Ministerstwo Przemysłu w Ministerstwo Przemysłu i Handlu a kierownictwo powierzono Hilaremu Mincowi, którego pozycja w rządzie zaczęła coraz bardziej rosnąc. Natomiast L. Grosfeld został Ministrem Żeglugi (do 16.IV.1947).

Podczas, gdy liczni wyżsi oficerowie sowieccy przybywali do Polski na prośbę Bieruta, do wojska Polskiego napłynęła też z ZSRR duża grupa średniej kadry oficerskiej pochodzenia żydowskiego. Bezpośrednim celem tej grupy było przede wszystkim wyjechać z ZSRR, bądź pod pretekstem polskości bądź pod pretekstem chęci służby w polskim wojsku. Rzeczywistym zamiarem tej grupy nie był zamiar obrony polskich interesów, lecz jak się później okazało służba obcym interesom. Perfidia tych zamiarów widoczna stała się już w roku 1948, kiedy duża ilość Żydów oficjalnie, ale potajemnie zmieniła nazwiska na polskie. Umożliwiał to im dekret z dnia 10 listopada 1945 roku, o zmianie i ustalaniu imion i nazwisk. 3 Artykuł 18 tego dekretu ma następujące brzmienie: „Dla osób, które przybrały inne imię lub nazwisko w czasie pełnienia służby w Wojsku Polskim w okresie od dnia 1 września 1939 r. do dnia 9 maja 1945 r., do uznania zmiany imienia lub nazwiska za prawnie wystarczające jest zaświadczenie o zmianie wydane przez Ministerstwo Obrony Narodowej (http://www.fronda.pl/blogi/ciekawostki-o-zydach/zmiany-nazwisk,23100.html).

Żydzi piastowali wysokie funkcje nie tylko w Wojsku Polskim, ale przede wszystkim w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (UB). Według raportu, jaki w 1945 r. pułkownik Nikołaj Sieliwanowski (sowiecki doradca przy MBP) pisał do Ławrientija Berii wiadomo, że Żydzi stanowili 18,7 proc. ogółu pracowników Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (UB). Ale aż 50 proc. wśród zajmujących kierownicze stanowiska. Odsetek Żydów w MBP regularnie wzrastał przekraczając w późniejszym okresie 37 proc. ogółu. Biorąc pod uwagę, ze w okresie powojennym Żydzi w Polsce stanowili mniej niż 1 proc. w społeczeństwie, ich udział w nowej władzy komunistycznej i w systemie represji był bardzo wysoki (http://poznan.jewish.org.pl/index.php/historia-ZwPol/Okres-PRL-u.html).

Pełną kontrolę nad Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego sprawował Jakub Berman. Formalnie na czele Ministerstwa stał Stanisław Radkiewicz, podstawową zaś kadrę resortu stanowili Żydzi, przeszkoleni w ośrodkach szkoleniowych NKWD: Leon Andrzejewski, dyrektor Departamentu III, prowadzącego akcje przeciwko ruchom podziemnym, a także wiceministrowie Konrad Świetlik, Mieczysław Mietkowski i Roman Romkowski. I była jeszcze znana od czasów lwowskich Luna Brystygierowa, szef Departamentu V, która „miała robić rozeznanie nastrojów panujących w środowiskach artystycznych i określać, kto z tych ludzi jest uczciwy, a kto nie”. Szefem Departamentu X został płk, Anatol Fejgin, jego zaś zastępcą był Józef Światło. Oto Żydzi w Ministerstwie Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego:

Na czele ministerstwa stał gen. Stanisław Radkiewicz, wspomagany m.in. przez wiceministrów: Romana Romkowskiego (Menasze Grynszpana) i Mieczysława Mietkowskiego (Mojżesza Bobrowickiego). W okrytej ponurą sławą centrali „bezpieki” wyżsi oficerowie o żydowskich korzeniach kierowali: kadrami – Leon Andrzejewski (Ajzen Lajb Wolf), śledztwami – Józef Różański (Goldberg), finansami – Edward Kalecki (Ela Szymon Tenenbaum), ochroną zdrowia – Kamil Warman, Leon (Lew) Gangel, Ludwik (Salomon) Przysuski, cenzurą – Michał Rosner, Hanna Wierbłowska, Michał (Mojżesz) Taboryski, Biurem Prawnym – Zygmunt Braude, Witold Gotman, konsumami – Feliks (Fiszel) Goldsztajn, Centralnym Archiwum MBP – Jadwiga Piasecka, Zygmunt (Nechemiasz) Okręt, Biurem Wojskowym – Roman Garbowski (Rachamiel Garber) oraz Departamentami: I – Józef Czaplicki (Izydor Kurc), Julian Konar (Jakub Julian Kohn), II – Leon (Lejba) Rubinstein, Michał (Mojżesz) Taboryski, III – Józef Czaplicki (Izydor Kurc), Leon Andrzejewski (Ajzen Lajb Wolf), IV – Aleksander Wolski (Salomon Aleksander Dyszko), Józef Kratko, Bernard Konieczny (Bernstein), V – Julia Brystiger, VI (więziennictwem) – Jerzy Dagobert Łańcut, VII – Wacław Komar (Mendel Kossoj), Zygmunt (Nechemiasz) Okręt, Marek Fink (Mark Finkienberg), X – Józef Światło (Izaak Fleischfarb), Henryk Piasecki (Chaim Izrael Pesses) (https://nsz.com.pl/index.php/artykuly-i-opracowania/1002-dr-hab-krzysztof-szwagrzyk-qw-komunistycznej-bezpiece-ydzi-zajmowali-niemal-poow-stanowiska).

„Najważniejsze i materialnie najwięcej popłatne placówki państwowe są obsadzone Żydami. W administracji państwowej, w szkolnictwie średnim i wyższym, w sądownictwie i w wojsku tkwią Żydzi na nadrzędnych stanowiskach” (Sprawozdanie Zarządu Głównego WiN za czerwiec 1946. Za: http://polska1918-89.pl/pdf/zydzi-w-kierownictwie-ub.-stereotyp-czy-rzeczywistosc,6146.pdf).

Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski – Żydzi komuniści, oddając się w zupełności jako znawcy stosunków i terenu na usługi NKWD, byli […] czynnikiem, który najwięcej przyczynił się do masowych aresztowań, rozstrzeliwań, deportacji, zwłaszcza członków polskiego ruchu niepodległościowego” („Twarze bezpieki w PRL w latach 1944 – 1956”, http://blogmedia24.pl/node/69842).

W styczniu 1945 r. komendant Okręgu AK Białystok w swoim raporcie do Londynu pisał: „NKWD przy pomocy pozostałych Żydów urządza krwawe orgie”.

Rok później kierownictwo WiN informowało: „Na każdym kroku daje się odczuć ich [Żydów – K.S.] serdeczny stosunek do Sowietów i odwrotnie oraz popieranie ich tak przez Sowietów i PPR, jak i przez władze administracyjne i Bezpieczeństwa”; „Najważniejsze i materialnie najwięcej popłatne placówki państwowe są obsadzone Żydami („Twarze bezpieki w PRL w latach 1944 – 1956”, http://blogmedia24.pl/node/69842).

W GZI (Główny Zarząd Informacji Wojska Polskiego) zasadnicze stanowiska kierownicze zajmowało w latach 1945-1956 30 oficerów polskich pochodzenia żydowskiego (16,9%). Stanowiska wyłącznie szefowskie (łącznie z zastępcami szefów GZI) zajmowało 17 oficerów tego pochodzenia (18,7%). Stanowiska kierownicze w GZI (z zastępcami włącznie) zajmowało 16 oficerów polskich pochodzenia żydowskiego (20,8%), zaś bez zastępców (lecz z zastępcami szefów GZI) 9 oficerów tego pochodzenia (22,5%) (http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r1993-t84-n4/Przeglad_Historyczny-r1993-t84-n4-s463-485/Przeglad_Historyczny-r1993-t84-n4-s463-485.pdf).

Poważna koncentracja osób narodowości żydowskiej wystąpiła w Departamencie Służby Sprawiedliwości Wojska Polskiego, Najwyższym Sądzie Wojskowym, Naczelnej Prokuraturze Wojskowej oraz w sądach i prokuraturach terenowych. Nazwiska zmieniały również osoby cywilne, i to niektórzy po kilka razy.

Katownie UB

Znaczący procent (13,7) oficerów pochodzenia żydowskiego znalazł się także wśród szefów i zastępców szefów Wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego/ Wojewódzkiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego. Najwięcej z nich znalazło zatrudnienie w wojewódzkim UB we Wrocławiu, gdzie wśród osiemnastu zastępców szefów WUBP/ WUdsBP sześciu (33 proc.) było Żydami: Władysław Wątorek (Adolf Eichenbaum), Jan Stesłowicz (Lemil Katz), Adam Nowak (Adaś Najman), Adam Kornecki (Dawid Kornhendler), Eliasz Koton i Karol Grad, a w niektórych wydziałach i sekcjach urzędu przedstawiciele tej narodowości stanowili niekiedy 1/3 ich całego stanu osobowego. Zjawisko takie występowało np. w Wydziale ds. Funkcjonariuszy, Wydziale V, VIII i Gospodarczym.

W latach 1945-1956 poszczególnymi wydziałami kierowali: personalnym – Leonarda Opałko (Lorka Nadler) (1945-1946); I – Roman Wysocki (Altajn) (1950-1951); V – Józef (Jefim) Gildiner (1951-1952); X – Józef (Jefim) Gildiner (1952-1954); “A” – Edward Last (1946); śledczym – Antoni Marczewski (1946-1947), Feliks Różycki (Rosenbaum) (1950-1952); Wydziałem ds. Funkcjonariuszy – Bronisław Romkowicz (Maks Bernkopf) (1946-1947); Sekcją Finansową – Stanisław Ligoń (Lemberger) (1949-1954); Służbą Mundurową – Arnold Mendel (1949-1950). Stanowili oni także trzon istniejącej przy WUBP komórki partyjnej PPR/PZPR (Jefim Gildiner, Karol Grad, Zygmunt Kopel, Henryk Lubiński, Grzegorz Rajman, Felicja Rubin) – 26 proc. w 1954 r. (https://nsz.com.pl/index.php/artykuly-i-opracowania/1002-dr-hab-krzysztof-szwagrzyk-qw-komunistycznej-bezpiece-ydzi-zajmowali-niemal-poow-stanowisk).

Podobną, wynoszącą 30 proc. statystykę, można dostrzec w gronie kadry kierowniczej powiatowego UB w Dzierżoniowie. Na jej wielkość wpływ miało piastowanie urzędu szefa przez: Artura Górnego (1946-1947); Michała (Mojżesza) Wajsmana (1947-1948) i Adama Kulberga (1951-1954). Jeszcze wyższy odsetek wystąpił na stanowiskach ich zastępców, wśród których trzy z ośmiu etatów zajmowali oficerowie żydowscy: Edward Last (1945-1946), Adam Kulberg (1950-1951) i Izaak Winnykamień (1952). Łącznie w latach 1945-1956 we wszystkich komórkach tylko wojewódzkiego UB na Dolnym Śląsku pracowało ponad 500 osób pochodzenia żydowskiego (https://nsz.com.pl/index.php/artykuly-i-opracowania/1002-dr-hab-krzysztof-szwagrzyk-qw-komunistycznej-bezpiece-ydzi-zajmowali-niemal-poow-stanowisk).

Szacuje się, że w latach 1944-1956 w sumie zabitych i zaginionych było do 160 tysięcy patriotów, a pewne źródła podają nawet liczbę 320 tysięcy ofiar zbrodni komunistycznych. Miejsca represji komunistycznych lat 1944-56 na portalu http://slady.ipn.gov.pl/sz/mapy/2,Miejsca-represji-komunistycznych-lat-1944-56.html/). „Tajemnice bolesławieckiego UB” na stronie http://fakty.interia.pl/prasa/odkrywca/news-tajemnice-boleslawieckiego-ub,nId,833490,nPack,2.

Maria Fieldorf-Czarska: „Mój ojciec został zamordowany przez ekipę rządzącą reprezentowaną przez prokuratorów i sędziów Żydów, tylko i wyłącznie! Polacy odmawiali zasiadania w tym procesie”.

Szacuje się, że w latach 1944-1956 w sumie zabitych i zaginionych było do 160 tysięcy patriotów, a pewne źródła podają nawet liczbę 320 tysięcy ofiar zbrodni komunistycznych. Miejsca represji komunistycznych lat 1944-56 na portalu http://slady.ipn.gov.pl/sz/mapy/2,Miejsca-represji-komunistycznych-lat-1944-56.html/). „Tajemnice bolesławieckiego UB” na stronie http://fakty.interia.pl/prasa/odkrywca/news-tajemnice-boleslawieckiego-ub,nId,833490,nPack,2.

Albin Siwak w książce „Bez strachu” podaje o wiele wyższą liczbę zamordowanych Polaków: „Dziś już wiadomo, że wymordowali Żydzi tylko w latach 1944-1956 około 600 000 Polek i Polaków”.

Katownie UB były w wielu polskich miastach (179 więzień). Na początku lat 90. XX w. w porze nocnej TVP2 wyemitowała film „Katownia UB w Kłodzku”. Pokazano go tylko jeden raz. Z danych powszechnego spisu można wnosić, że tylko do 14 lutego 1946 r. (Powszechny Sumaryczny Spis Ludności) w więzieniach przebywało 417 tys. 431 osób, a przecież represje trwały aż do 1956 r.

Obozy

W tym samym czasie, w rozbudowanym systemie więzień i obozów liczącym 179 więzień i 39 obozów pracy, stanowiska naczelników i komendantów zajmowali: Salomon Morel – komendant obozów w Świętochłowicach-Zgodzie (1945) i Jaworznie (1948-1951), naczelnik więzień m.in. w Opolu (1945-1946), Katowicach (1946-1948) i Jaworznie (1951); oraz Mieczysław (Moszek) Flaum – komendant obozu we Włocławku (1945-1946) i Mielęcinie (1946); Beniamin Glatter – naczelnik więzienia w Goleniowie (1949); Franciszek (Efroim) Klitenik – naczelnik więzienia we Wrocławiu (1946-1947), Dzierżoniowie (1947-1951) i Łodzi (1951-1958), Henryk Markowicz – naczelnik więzienia przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu (1945-1946), Sewer Rosen – naczelnik więzienia w Barczewie (1947-1951), Oskar Rozenberg – naczelnik więzienia w Potulicach (1951-1954), Kazimierz Szymanowicz – naczelnik więzienia w Rawiczu (1945-1947) i Saul Wajntraub – naczelnik więzienia w Kłodzku (1948-1951) i więzienia nr III w Warszawie (1951-1954) (ttps://nsz.com.pl/index.php/artykuly-i-opracowania/1002-dr-hab-krzysztof-szwagrzyk-qw-komunistycznej-bezpiece-ydzi-zajmowali-niemal-poow-stanowiska).

Salomon Morel (1919-2007)– funkcjonariusz aparatu bezpieczeństwa w PRL, oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości. Pochodził z rodziny żydowskiej. Od lutego 1945 r. był komendantem Obozu Zgoda w Świętochłowicach. W lutym 1949 r. Morelowi powierzono stanowisko komendanta Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie, który po zakończeniu Akcji „Wisła” został przekształcony w Więzienie Progresywne dla Młodocianych Przestępców. W 1992 r. Główna Komisja Badań Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wszczęła oficjalne śledztwo w sprawie Obozu Pracy w Świętochłowicach – Zgodzie. W tym samym roku Morel wyjechał z Polski do Izraela. 30 września 1996 r. Salomonowi Morelowi postawiono dziewięć zarzutów, w tym ludobójstwa – pobicia, znęcania się fizycznego i moralnego, sprowadzenia niebezpieczeństwa powszechnego dla życia i zdrowia więźniów. Oskarżony m.in. o stosowanie wyszukanej metody tortur tzw. „piramidy” (na polecenie Morela według świadków strażnicy mieli rzucać więźniów jednego na drugiego, tworząc pięć, sześć warstw złożonych z ludzi). Zarzuty wobec Morela oparto przede wszystkim na zeznaniach ponad 100 świadków, spośród których pięćdziesięciu ośmiu było więźniami obozu w Świętochłowicach Zgodzie. W lipcu 2005 r. Izrael odmówił wydania Morela polskim władzom, gdyż prawo izraelskie nie przewiduje ekstradycji swoich obywateli.

Do tej pory Żydzi nie przeprosili Polaków za bestialskie zbrodnie popełnione na Narodzie Polskim w latach 1944-56. Wręcz odwrotnie. Przyjęli metodę zakrzyczenia i oczernienia Polaków. Każdy więc, kto domagał się ukarania winnych zbrodni popełnionych na Narodzie Polskim przez Puławian, otrzymywał etykietę antysemity. Obecnie kreuje się ich na bohaterów.

Zbrodniarz bohaterem

W 2019 r. podczas konferencji prasowej przed konferencją nt. Bliskiego Wschodu w Warszawie amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo przywołał jako symbol postać niedawno zmarłego w Stanach Zjednoczonych Franka Blaichmana. Była to skandaliczna wypowiedź, bowiem polityk wykazał się niewiedzą historyczną, lub świadomie zafałszował historię. Chwalił zbrodniarza. Oto cytat:

„Jego życie było świadectwem niezłomności polskiego ducha…”. Dalej: „Jeden z żydowskich partyzantów, którzy ryzykowali życiem przeciwstawiając się nazistowskiej machinie wojennej. Jego życie było świadectwem niezłomności polskiego ducha i oddania amerykańskim ideałom, które mówią, że każdy, kto przykłada się do pracy może osiągnąć swój cel. Po wojnie został obywatelem USA. Bardzo dobrze funkcjonował jako deweloper w Nowym Jorku (…) Był ucieleśnieniem tego, o czym mówił prezydent Trump podczas swojej wizyty w Polsce w 2017 r. Polska żyje, Polska się rozwija, Polska zwycięża”.

Frank Blaichman (1922-2018) po wojnie był funkcjonariuszem żydowskiego aparatu represji w Polsce. W czasie wojny zorganizował niewielką, kilkuosobową grupę zbrojną, złożoną z ukrywających się Żydów, działającą w okolicznych lasach. Grupa utrzymywała kontakty z lokalną partyzantką komunistyczną. Według jego pamiętnika oddział przez niego kierowany zamordował m.in. dwóch młodych żołnierzy Armii Krajowej. Według niektórych opinii była bandą rabunkową, i jako taka była zwalczana przez polską partyzantkę Po wojnie rozpoczął zaś pracę w Urzędzie Bezpieczeństwa, piastując stanowisko p.o. kierownika Wydziału Więzień i Obozów kieleckiego WUBP. Oskarżał Armię Krajową o„antysemityzm”! Do Stanów Zjednoczonych emigrował w 1951 r.

Omówienie książki Blaichmana „Wolę zginąć walcząc” na portalu http://www.bibula.com/?p=28193

„Przedsiębiorstwo holokaust”

Al D’Amato, właśc. Alfonse Marcello „Al” D’Amato, ur. w 1937 r., jest amerykańskim politykiem i prawnikiem, przez 18 lat był senatorem Stanów Zjednoczonych ze stanu Nowy Jork, lider Partii Republikańskiej. Specjalizuje się w kwestiach obronności i transportu. Był przewodniczącym Narodowego Komitetu Senatorów Republikanów, przewodniczącym Komisji Bankowej Senatu Stanów Zjednoczonych oraz członkiem Prezydenckiej Komisji do Spraw Bezpieczeństwa Lotnictwa i Terroryzmu. Zajmował się mediacją w sprawach zbiorowych pozwów ofiar holokaustu przeciwko niemieckim i austriackim bankom.

W lutym 1983 r. D’Amato przebywał w Rzymie w związku z prowadzonym śledztwem, trop bułgarski, w sprawie zamachu na Papieża Jana Pawła II. Podczas swojego pięciodniowego pobytu, postarał się o informacje tak z Watykanu, z którym miał doskonałe kontakty, jak i z innych kompetentnych źródeł. Wśród tych, z którymi rozmawiał na temat zamachu wymienić można: sędziów Martellę i Iposimato, ministra spraw wewnętrznych Rognoniego i spraw zagranicznych Colombo, licznych obrońców i przewodniczącego komisji parlamentarnej do spraw tajnych służb. Natychmiast po powrocie do Stanów Zjednoczonych udał się na rozmowę do Białego Domu. Według Taubmana, rzymska podróż senatora była „wyjazdem służbowym, mającym później zaowocować w kraju („The New York Times”, 19 lutego 1983). Pokonawszy pierwsze przeszkody, senator nie troszczył się, jakie echa wywoła ona w Stanach Zjednoczonych. Jest faktem, że D’Amato ujawnił pewne sprawy, o których niewielu jego rodaków miało pojęcie. A spośród nich liczni, poznawszy prawdę, mogli pozostać zbulwersowani lub zgorszeni

Norman Finkelstein ur. 1953 r. jest amerykańskim historykiem i politologiem żydowskiego pochodzenia, od 2001 do 2007 jest profesorem DePaul University w Chicago, obecnie jest niezależnym uczonym. Specjalizuje się w dziedzinie konfliktu palestyńsko-izraelskiego oraz Holocaustu.

W swej książce „Przedsiębiorstwo holokaust” pisze, że Alfonse D’Amato, były senator z Nowego Jorku, zajmował się mediacją w sprawach zbiorowych pozwów ofiar holokaustu przeciwko niemieckim i austriackim bankom, licząc sobie po 350 dol. za godzinę, plus wydatki. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tej działalności D’Amato zarobił 103 tys. dol. Wcześniej Wiesel publicznie wychwalał go za „wrażliwość wobec żydowskich cierpień”. Lawrence Eagleburger, sekretarz stanu w administracji prezydenta George’a Busha seniora, zarabiał rocznie 300 tys. dol. jako przewodniczący Międzynarodowej Komisji d/s Roszczeń Ubezpieczeniowych z Czasów Holokaustu (International Commission On Holocaust-Era Insurance Claims). Zdaniem Elana Steinberga ze Światowego Kongresu Żydów, „ile by nie zarabiał, to i tak jest to dla nas bardzo korzystne”. Wyróżnienie dla najbardziej przedsiębiorczego paskarza w holokaustowym biznesie należy się jednak niewątpliwie Kennethovi Bialkinowi. Ten od dawna prominentny przywódca Żydów amerykańskich kierował ADL i przewodniczył Konferencji Prezesów Głównych Amerykańskich Organizacji Żydowskich. Ostatnio, za ponoć „bardzo wysokie honorarium”, Bialkin reprezentuje firmę ubezpieczeniową „Generali” w negocjacjach, których stroną przeciwną jest komisja kierowana przez Eagleburgera.

„Przedsiębiorstwo holokaust” stało się w ostatnich latach ordynarnym procederem wyłudzania. Reprezentując jakoby wszystkich Żydów, tak żywych jak martwych, na terenie całej Europy występuje ono z roszczeniami wobec mienia utraconego przez Żydów w wyniku holokaustu. Słusznie ochrzczone mianem „ostatniego rozdziału holokaustu”, wyłudza pieniądze zarówno od poszczególnych państw europejskich, jak też od tych Żydów, którzy mają prawny tytuł do występowania z roszczeniami. Pierwszym obiektem ataku „przedsiębiorstwa holokaust” stała się Szwajcaria. Najpierw omówię tu postawione Szwajcarom zarzuty, a następnie zajmę się dowodami świadczącymi, że wiele z tych oskarżeń było kłamliwych i że bardziej stosują się one do tych, którzy je wysunęli, niż do tych, przeciwko którym zostały skierowane.

Z okazji 50 rocznicy zakończenia II wojny światowej prezydent Szwajcarii oficjalnie przeprosił w maju 1995 roku, za odmówienie Żydom schronienia podczas holokaustu. Mniej więcej w tym samym czasie ponownie rozgorzała dyskusja, dotycząca długo tlącej się kwestii żydowskich pieniędzy zdeponowanych przed lub w czasie wojny na kontach szwajcarskich banków. W szeroko komentowanym artykule izraelski dziennikarz zacytował dokument – jak się potem okazało, błędnie zinterpretowany – dowodzący, że w szwajcarskich bankach wciąż znajdują się żydowskie konta z czasów holokaustu, warte miliardy dolarów.

Światowy Kongres Żydów, który do czasu kampanii demaskującej Kurta Waldheima jako zbrodniarza wojennego był organizacją dogorywającą, skwapliwie wykorzystał nadarzającą się okazję do zademonstrowania siły. Od początku było wiadomo, że Szwajcaria będzie łatwym łupem. Któż bowiem sympatyzowałby z bogatymi szwajcarskimi bankierami w konfrontacji ze „znajdującymi się w potrzebie ofiarami holokaustu”. Co ważniejsze, szwajcarskie banki są bardzo podatne na gospodarcze naciski ze strony Stanów Zjednoczonych. Edgar Bronfman, prezes Światowego Kongresu Żydów i syn urzędnika Konferencji Roszczeniowej, oraz rabin Israel Singer, sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów i potentat na rynku nieruchomości, spotkali się ze szwajcarskimi bankierami pod koniec 1995 r. Bronfman, dziedzic fortuny koncernu alkoholowego Seagram (jego osobisty majątek szacuje się na 3 miliardy dol.), skromnie poinformował później senacką Komisję Bankowości, że na spotkaniu tym występował „w imieniu narodu żydowskiego”, a także „sześciu milionów tych, którzy już nie mogą mówić za siebie”. Z kolei szwajcarscy bankierzy oznajmili, że udało im się zlokalizować tylko 775 „uśpionych” kont z wkładami o łącznej wartości 32 mil dol., do których nikt nie rości sobie pretensji. Te właśnie kwotę zaproponowali jako podstawę negocjacji ze Światowym Kongresem Żydów. Ale ten odrzucił ją jako niewystarczającą.

W grudniu 1995 r. Bronfman sprzymierzył się z senatorem D’Amato, którego wyborcze notowania były wówczas bliskie zeru. Mając wybory do Senatu za pasem, D’Amato postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję do poprawienia swych notowań wśród żydowskiego elektoratu, którego głosy mają kluczowe znaczenie i który hojnie dotuje polityków. Zanim Szwajcarzy ostatecznie zmiękli, Światowy Kongres Żydów, przy współpracy z rozmaitymi instytucjami zajmującymi się holokaustem (w tym waszyngtońskim Muzeum Holokaustu i Centrum Szymona Wiesenthala), zmobilizował cały amerykański establishment polityczny. Od prezydenta Clintona, który przy tej okazji pogodził się z D’Amato (trwały jeszcze wtedy przesłuchania w sprawie afery Whitewater), poprzez jedenaście federalnych urzędów, Izbę Reprezentantów i Senat, po stanowe i lokalne władze w całym kraju.

W ten sposób stworzono szeroki front nacisku i jedna po drugiej amerykańskie postaci życia publicznego dołączały do chóru potępiającego perfidnych Szwajcarów. Wykorzystując komisje bankowości Izby Reprezentantów i Senatu w charakterze odskoczni, „przedsiębiorstwo holokaust” urządziło bezwstydną kampanię oszczerstw. A ponieważ bezgranicznie łatwowierna prasa gotowa jest publikować pod wielkimi nagłówkami wszelkie, nawet najbardziej niedorzeczne historie związane z holokaustem, to nic nie mogło powstrzymać kampanii obrzucania Szwajcarów błotem.

Gregg Rickman, główny doradca prawny senatora D’Amato, wspomina z dumą, że szwajcarscy bankierzy zostali postawieni „pod pręgierzem opinii publicznej”. Rickman chwalił się: „To my ułożyliśmy program”. Złapaliśmy bankierów na pasek i to my byliśmy zarazem sędzią, ławą przysięgłych i katem”. Tom Bower, czołowy badacz antyszwajcarskiej kampanii, porównuje apel D’Amato o przeprowadzenie przesłuchań w Kongresie do „zawoalowanego wezwania do publicznego procesu lub sądu kapturowego”. Rolę „tuby” tej skierowanej przeciwko Szwajcarii machiny pełnił Elan Steinberg, dyrektor wykonawczy Światowego Kongresu Żydów. Jego głównym zadaniem było szerzenie dezinformacji (Norman Finkelstein, „Przedsiębiorstwo holokaust”, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 2001).

Tytuł tekstu został zapożyczony z Nowego Testamentu, „Ewangelia wg św. Mateusza”: „Plemię żmijowe! Jakże wy możecie mówić dobrze, skoro źli jesteście? Przecież z obfitości serca usta mówią (Mt 12, 34).

Stanisław Bulza

  • Ilustracja tytułowa:  Warszawa – odkryta ściana w dawnej komunistycznej katowni w warszawskim więzieniu na Mokotowie, ul. Rakowiecka. Fot. PAP/Jakub Kamiński. Za: RadioMaryja.pl, 26 maja 2017.  / wybór zdjęcia wg.pco

Przeczytaj więcej artykułów tego autora >   >   > TUTAJ .

Stanisław Bulza na FB ….

*

Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach POLISH CLUB ONLINE są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję PCO.

*

, 2019.03.31.

Autor: Stanisław Bulza