Katedra Norte-Dame. Antyklerykalna Francja przyspiesza kroku …


Prof. Bartyzel: Katedra Notre-Dame symbolizowała to, co jest całkowitym przeciwieństwem dzisiejszej Francji,

Katedra Notre-Dame symbolizowała to, co jest całkowitym przeciwieństwem dzisiejszej Francji, Francji republikańskiej, laickiej, masońskiej: ścisłą unię, więź duchową Królestwa Francji i Kościoła, jako dwóch rzeczywistości ontologicznie różnych, ale ze sobą nierozerwalnie związanych jak dusza z ciałem. Używając tej metafory można powiedzieć, że katedra Notre-Dame była duszą mistycznego ciała politycznego, jakim było Królestwo Francji – mówi w rozmowie z PCh24 profesor Jacek Bartyzel.

Dlaczego we Francji właścicielem kościołów, w tym katedry Notre-Dame, jest antyklerykalne państwo?

To wynika z loi de séparation, czyli ustawy o rozdziale państwa od kościołów – w liczbie mnogiej, co podkreśla dystans, traktowanie na tej samej płaszczyźnie Kościoła i sekt. Państwo przejęło wszystkie budynki kościelne, włącznie ze świątyniami. Działają one na zasadzie wypożyczenia ich przez państwo do sprawowania kultu, przy czym państwo wcale nie wypożycza świątyń bezpośrednio Kościołowi, tylko zmusza katolików do tworzenia stowarzyszeń, które składają się z ludzi świeckich. To jest wzorzec antyklerykalny, który najpierw zastosowano we Francji, potem (po rewolucji roku 1910) w Portugalii, a w latach 20. XX wieku również w Meksyku.

Państwo francuskie zobowiązało się do ochrony tych budynków i dbania o ich stan. Zasada jest taka, że budowle zabytkowe mają być finansowane przez administrację centralną, natomiast te, które nie mają charakteru zabytkowego, przez gminy. Należy tutaj zauważyć dwie rzeczy. Po pierwsze państwo – mówiąc eufemistycznie – niezbyt dobrze wywiązuje się z obowiązków, które samo na siebie przyjęło. Akurat w czwartek dowiedziałem się, że Notre-Dame w ogóle nie była ubezpieczona.

Powinno to oczywiście zrobić państwo. Nawet jeżeli jest się przeciwnikiem przymusu ubezpieczeń, to ów przymus akurat we Francji istnieje, więc prawo powinno zostać zastosowane. Po drugie ustawa funkcjonuje już ponad 100 lat i powinna się zmienić kwalifikacja tego, co jest budowlą zabytkową. Zabytkiem jest budowla mająca ponad 100, albo ponad 150 lat – różne są regulacje. A przecież chociażby w latach 70. XIX wieku, kiedy działał właściwie ostatni katolicki rząd we Francji, rząd księcia premiera Alberta de Broglie, zwany rządem odbudowy moralnej, zainaugurowano i przeprowadono przez parlament ustawy o wybudowaniu całego szeregu ekspiacyjnych świątyń, na czele z Sacré-Cœur na Montmartre, czy bazyliki na wzgórzu Fourvière w Lyonie. Wtedy też powstał we Francji cały szereg budowli sakralnych, które – pomijając ich podstawową funkcję – dzisiaj mają ogromną wartość zabytkową oraz artystyczną. Większość z nich jest w charakterystycznym stylu połączenia neoromanizmu z neobizantynizmem. Ich sytuacja przedstawia się bardzo źle. Państwo (poza wyjątkowymi wypadkami jak katedra w Chartres, która jest w dobrym stanie) z obowiązku się nie wywiązuje. Cały szereg kościołów po prostu popada w ruinę. Dzieje się to zwłaszcza na poziomie administracji lokalnej – zawsze można powiedzieć, że nie ma pieniędzy, gdyż są „pilniejsze potrzeby”. Ponadto dziesiątki kościołów są po prostu niszczone pod pretekstem braku wiernych lub desakralizowane i przerabiane na różne budowle, które trudno nazwać budynkami użyteczności publicznej.

Co więcej, państwo francuskie przejęło na siebie utrzymanie księży, co nie jest rozwiązaniem dobrym. Pensje księży są na poziomie najniższej kategorii urzędników – i to samorządowych, którzy w ogóle są gorzej opłacani niż urzędnicy państwowi.

Coraz częściej mówi się o odbudowie katedry Notre-Dame. Czy w obliczu niepokojących trendów we współczesnym budownictwie sakralnym możemy spodziewać się wiernej lub w miarę wiernej odbudowy, czy powinniśmy obawiać się raczej architektonicznych innowacji?

Są wypowiedzi świadczące, że państwo, a także faktyczne siły kierownicze za nim stojące, na czele z masonerią, chcą wykorzystać to do nadania katedrze charakteru, który będzie daleki od prawdziwie katolickiej świątyni. Nie myślę tu nawet o czymś tak radykalnym jak zupełna zmiana statusu, bo na to nigdy się nie odważą, ale można zrobić bardzo wiele rzeczy, które będą zamazywać czy osłabiać katolicki charakter katedry. Może to dotyczyć pewnych rzeźb, malowideł, czy innego sposobu aranżacji przestrzeni, który będzie zacierał to, co katolickie, choćby Maryjny aspekt katolickiego kultu.

Dodatkowo Kościół we Francji jest silnie progresywny i właściwie kolaboruje z laicką republiką. Wobec tego można się obawiać nie tylko braku oporu, ale wręcz współdziałania aktualnej francuskiej hierarchii w tym procederze. Wielką przestrogą jest jedyna wybudowana we Francji w XX wieku nowa katedra – katedra w mieście Évry. Nie tylko nie ma ona nic wspólnego z tradycyjnym układem przestrzennym i symboliką świątyni katolickiej, ale ma wręcz znamiona kultu masońskiego. Jest to budowla cylindryczna, w której rozmaite (mniej lub bardziej ukryte) symbole wskazują na kult wolnomularski, a nie katolicki. To jest bardzo niepokojąca przestroga.

Ponadto pojawiła się też wypowiedź samego prezydenta Francji, która została bardzo szybko usunięta z Twittera, w której Macron dość enigmatycznie, ale jednak w sposób dający do myślenia, mówił o dostosowaniu odbudowanej katedry to współczesnego, pluralistycznego społeczeństwa. To brzmi bardzo groźnie.

Z niepokojem i pewną podejrzliwością patrzyłbym też na te pozornie hojne deklaracje ofert finansowego wsparcia odbudowy, płynące zarówno ze strony różnych multimilionerów, którzy raczej nie są znani z katolickiej gorliwości, jak też ze strony środowisk muzułmańskich i żydowskich. Jest prosta zasada: kto płaci, ten wymaga. Nie ma więc pewności, czy za tą hojnością nie pójdą „dezyderaty” będące raczej „propozycjami nie do odrzucenia” jeśli chodzi o przyszły kształt katedry.

Francuskie władze zamykają część kościołów z powodu małej liczby lub braku wiernych. Faktycznie – zaangażowanych religijne katolików jest tam faktycznie niewielu. Jednak podczas pożaru katedry Notre-Dame widzieliśmy ludzi modlących się na ulicach. Czy wobec tego możemy spodziewać się we Francji religijnego przebudzenia, czy jednak modlili się wtedy ci, którzy i tak zawsze się modlą?

Patrząc po ludzku trudno spodziewać się wielkiego zbiorowego przebudzenia. Przypominają mi się słowa Juana Donoso Cortésa: widziałem wiele jednostek, które odeszły od Kościoła, a potem do Niego wróciły, ale jeszcze nie widziałem narodu, który dokonałby apostazji i powrócił. Ale oczywiście dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego.

Zwróciłbym natomiast uwagę na to, kto był wśród modlących się na ulicach podczas pożaru katedry. To byli na ogół ludzie młodzi – co jest sygnałem bardzo pozytywnym – ale byli to też ludzie związani ze środowiskami tradycjonalistycznymi. One oczywiście wciąż stanowią niewielki procent narodu francuskiego, ale jednak jest to grupa dynamiczna i gorliwa. We Francji, która jest krajem totalnie zlaicyzowanym, nominalna liczba ochrzczonych oraz biorących ślub w kościele (jeśli z powodów obiektywnych mogą) jest relatywnie duża. Ale to nie są ludzie praktykujący i żyjący wiarą. Natomiast wśród tych, którzy w jakiś sposób są zaangażowani w życie katolickie, widzimy coś, co w Polsce jest wciąż nie do pomyślenia: dwa wyraźne skrzydła pośród masy ludzi żyjących poza Kościołem – nawet jeśli formalnie do Niego należących. Jedno skrzydło jest ultraprogresywne, zaś drugie – tradycjonalistyczne. W związku z tym, na tle indyferentnej masy ludzi praktycznie nieznających w ogóle podstaw wiary, tradycjonaliści są siłą, ponieważ wyróżniają się świadomością i gorliwością. To, na co można – jak sądzę – realistycznie liczyć, to stopniowy, chociaż powolny, wzrost siły środowisk tradycjonalistycznych, czyli wzrost liczby katolików będących rzeczywistymi katolikami. Oni mogą stać się zaczynem ewentualnej katolickiej odnowy, a na pewno będą coraz bardziej widoczni, gdyż są wyraziści.

Katedra Notre-Dame ma niezwykle symboliczne znaczenie dla Francji, Europy, historii i Wiary. Czy wobec tego Pan Profesor dostrzega symbolikę w pożarze tej świątyni?

Katedra Notre-Dame jest jedną z wielu wielkich gotyckich katedr we Francji i w całej Europie. Można nawet powiedzieć, że niektóre są nawet piękniejsze, jak katedra w Chartres, czy w Beauvais. Swoją ważną symbolikę ma także katedra w Reims, która była katedrą koronacyjną królów Francji. Jednak wyjątkowość Notre-Dame bierze się z jej lokalizacji w stolicy Francji, najstarszej córy Kościoła, przez wieki chorążego katolicko-łacińskiej Zachodniej Europy, zwłaszcza za największych z Kapetyngów jak Filip Augusty czy Ludwik XI Święty. Ta wyjątkowość ma z jednej strony aspekt religijny, bo katedra stała się ostatecznie miejscem przechowywania jednych z najcenniejszych chrześcijańskich relikwii – jak, przede wszystkim, Korona Cierniowa. Z drugiej strony katedra Notre-Dame symbolizowała także to, co jest dokładnym przeciwieństwem dzisiejszej Francji, Francji republikańskiej, laickiej, masońskiej: ścisłą unię, więź duchową Królestwa Francji i Kościoła, jako dwóch rzeczywistości ontologicznie różnych, ale ze sobą nierozerwalnie związanych jak dusza z ciałem. Używając tej metafory można powiedzieć, że katedra Notre-Dame była duszą mistycznego ciała politycznego, jakim było Królestwo Francji, królestwo lilii, królestwo Kapetyngów.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Michał Wałach

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2019-04-17)


Żeby Notre-Dame, była Notre-Dame. Nie wszyscy jednak tego chcą – Bogdan Dobosz

Prezydent Macron zadeklarował odbudowę paryskiej katedry Notre-Dame w ciągu 5 lat. Przy okazji padła ładna deklaracja na temat dziedzictwa narodowego, które konstytuuje Francję. Eksperci są bardziej ostrożni co do dat. Padają terminy – 10, a nawet 15 lat. Bertrand de Feydeau, wiceprezes Fundacji Dziedzictwa np. przypomina, że do budowy katedry użyto w XII i XIII wieku dębowych belek z istniejących wtedy lasów pierwotnych. Ich rozmiary (100 m długości) pokazują, że dzisiaj już takich drzew po prostu nie mamy. Trudności i przeszkód jest bardzo dużo. Nie tylko to budzi jednak pewne obawy.

Bogdan Dobosz: żeby Notre-Dame, była Notre-Dame. Nie wszyscy jednak tego chcą

Argonowski [CC BY 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/3.0)]

Prezydent Emmanuel Macron w telewizyjnym przemówieniu ogłosił zarazem „Odbudujemy katedrę jeszcze piękniej”. Czy to zapowiedź wprowadzenia jakichś innowacji i zmian? Francuscy prezydenci znani są z zostawiania po sobie różnych „pomników” w stolicy. Można przypomnieć centrum Pompidou, bibliotekę Mitteranda, lotnisko de Gaule’a, czy Mitterandową szklaną wierzę na dziedzińcu Luwru. Macron może tu mieć silną pokusę pozostawienia i po sobie śladu, a okazja właśnie się nadarza.

Franck Riester, minister kultury Francji zaproszony do telewizji mówił na temat „rekonstrukcji Notre-Dame de Pari” i dodawał, że „wyborów będą dokonywali specjaliści”. Padło konkretne pytanie – skoro głowa państwa chce uczynić katedrę „jeszcze piękniejszą”, czy Notre-Dame zostanie odbudowana identycznie, czy też część będzie nosiła ślady nowoczesności? Riester odpowiedział tu dyplomatycznie, że „wiele oryginalnych elementów konstrukcji obróciło się w dym, więc mogą istnieć nowe techniki, być może nowe materiały”. Dodał, że czas na taką debatę dopiero nadejdzie.

Dyskusja już jednak się rozpoczęła, co samo w sobie brzmi dość niebezpiecznie. Pokusa nadania katolickiej świątyni jakiegoś np. rysu „republikańskiego braterstwa” będzie bardzo silna. Już teraz w mediach pojawiają się pytania, czy katedrę należy odbudować całkowicie zgodnie ze stanem poprzednim, czy też może zmodernizować? Na razie padają głównie argumenty architektoniczne i historyczne. Wskazuje się, że XIX-wieczna iglica była elementem niepasującym do całości, że trzeba pomyśleć o nowych materiałach. Oby nie wpadli na pomysł wyposażenia gotyckiej katedry i jej architektonicznego przesłania w nowe elementy zupełnie innego przesłania…

Ładne deklaracje prezydenta, który zorganizował sobie inaugurację na urząd na tle symbolicznej piramidy, nie muszą budzić zaufania. Zwłaszcza kiedy mówi, że Notre-Dame ma być „jeszcze piękniejsza”.

Bogdan Dobosz

Zobacz także:

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2019-04-17) – [Org. tytuł: «Bogdan Dobosz: żeby Notre-Dame, była Notre-Dame. Nie wszyscy jednak tego chcą»]


Notre Dame – stół spalony, Ołtarz uratowany!

Za: Katolik Tradycji (17 kwietnia 2019)


Jacek Kowalski dla PCh24.pl: Notre-Dame to serce niegdyś arcychrześcijańskiego królestwa

We Francji biją ważne źródła naszej europejskiej kultury. Stamtąd przyszły do nas: chrześcijański uniwersytet, krucjaty, liczne zakony, pojęcie rycerskości, dworna miłość… no i gotyk, czyli szczyt sztuki chrześcijańskiej. Paryska Notre-Dame ma pośród gotyckich katedr miejsce szczególne – mówi w rozmowie z PCh24.pl profesor Jacek Kowalski, historyk sztuki, publicysta, tłumacz, wybitny znawca dziejów i kultury Francji.

Czy tragiczny pożar katedry Notre Dame może być postrzegany jako symbol końca pewnej epoki? Czy jest to symbol końca ery christianitas we Francji?

Może, może… To jednak gdybanie. Przyszłość zdecyduje. Owszem, liczne podobne wydarzenia, o których mówiło się w takich kategoriach, rzeczywiście postrzegamy dziś jako graniczne. Zamach na World Trade Center i katastrofa smoleńska to oczywiste przykłady. Ale czy pożar katedry Notre-Dame w Paryżu dołączy do nich? Nie znamy jeszcze jego bezpośrednich konsekwencji ani nawet przyczyn. Nie wiadomo też, co się wydarzy za chwilę… Czy też nic tej tragedii nie przyćmi? Strach się bać. Historia zaś nie musi potoczyć się według najgorszego scenariusza, mimo że wiele skłania do tego żeby myśleć tak, jaka Pan mówi: że to symboliczny koniec pewnej epoki. Jednak w gruncie rzeczy nie tyle pożar, ile nasze przeczucia i okoliczności każą nam rozumować w ten sposób.

Warto podkreślić, że to nie jest tak naprawdę pierwsza tego typu tragedia. Wyburzenie kościołów, nawet samych katedr to praktyka we Francji dość powszechna.

Pożar a wyburzanie – rzeczy różne, choć ich symboliczne powiązanie aż się narzuca. Wiadomo, że praktyka sprzedawania świątyń, które stają się „niepotrzebne” czy przekształcania ich w obiekty o funkcji niezgodnej z pierwotnym przeznaczeniem, albo wyburzania – to sytuacje ponoć nagminne.

Pozostaje pytanie o skalę: nie znam statystyk… Ważniejsze zdaje się wszakże to, że mamy dziś do czynienia we Francji z szeregiem agresywnych zachowań wobec świątyń chrześcijańskich, często ze strony reprezentantów innej religii albo świeckich walczących o „świeckość”. Na tym tle zastanawiające jest, że (jak usłyszałem) na razie wszczęto tylko postępowanie w sprawie „nieumyślnego spowodowania pożaru”, że à priori, bez śledztwa, wykluczono podpalenie. Czy nie ze względu na poprawność polityczną – czyli pochodzenie ewentualnych, domniemanych sprawców? Takie skojarzenia zaczęły bowiem od razu kursować w mediach społecznościowych. Przypomina to aż nadto katastrofę smoleńską, po której niektórzy od razu założyli, że o zamachu mowy być nie może. Byłaby to znacząca analogia…

No i druga rzecz. Pożar paryskiej Notre-Dame ma wymiar wstrząsu dla Francuzów. Tych wierzących i niewierzących też. Uwaga: u nas często mówi się o Francji jako kraju zdechrystianizowanym, a to nieprawda. Nadal wielu Francuzów to ludzie tradycyjnie wierzący. Licząc w konkretnych liczbach, jest ich chyba znacznie, znacznie więcej niż tradycjonalistów w Polsce. Natomiast inaczej wygląda sprawa jeśli chodzi o aparat państwowy i oficjalną narrację prowadzoną w mediach. Zauważmy jednak, że i tu pożar zmusił prezydenta Macrona do pojawienia się przed Notre-Dame i wygłoszenia słów o tej świątyni… To się oczywiście wpisuje w pewną oficjalną poprawność, ale tym razem musiała ona, chcąc nie chcąc, wydobyć na wierzch prawdę dla części polityków niewygodną: trzeba było znów – i to oficjalnie – zwrócić uwagę na chrześcijańskie korzenie kultury francuskiej.

Czym dla kultury europejskiej, dla Francji jest paryska katedra Notre-Dame? Jakie jest jej dziedzictwo kulturowe?

We Francji biją ważne źródła naszej europejskiej kultury. Stamtąd przyszły do nas: chrześcijański uniwersytet, krucjaty, liczne zakony, pojęcie rycerskości, dworna miłość… no i gotyk, czyli szczyt sztuki chrześcijańskiej. Paryska Notre-Dame ma pośród gotyckich katedr miejsce szczególne – jako serce arcychrześcijańskiego niegdyś królestwa, jako miejsce kultu jednych z najcenniejszych relikwii, jako dawna świątynia kanclerza paryskiego Uniwersytetu, na którym wykładał św. Tomasz i wielu innych świętych. Możemy sobie myśleć, że nasze gotyckie katedry są inne niż francuskie, ale przecież pisząc, mówiąc, myśląc o nich – niemal zawsze, bezpośrednio czy pośrednio, przywołujemy tamte, francuskie, a pomiędzy nimi paryska odgrywa rolę naszej katedry wawelskiej, i to w skali Europy.

Prezydent Francji, Emmanuel Macron zapowiedział odbudowę katedry. Jak Pan myśli, jej przyszła wersja będzie nawiązywać do oryginału czy może uwidocznią się jakieś współczesne, progresywne wpływy?

Przede wszystkim nie wiemy jeszcze, w jakiej formie katedra przetrwała. Na razie wydaje się, iż ocalały nie tylko same mury, ale i niemal wszystkie sklepienia oraz – chwała Bogu! – witraże ogromnych rozet w skrzyżowaniu transeptu, arcydzieła XIII-wiecznego gotyku. Trudno jednak powiedzieć, na ile pożoga osłabiła kamienną konstrukcję. Przypominają się kronikarskie opisy pożarów, jakim ulegały w średniowieczu inne wielkie katedry, jak choćby katedra w Canterbury w XII wieku. Mimo, że jej mury wyszły z podobnej katastrofy całe, okazały się nazbyt nadwątlone przez gorąco i trzeba je było zupełnie rozebrać, po czym wznieść od podstaw nową budowlę. Przypomnę też, że w Niemczech kościoły zburzone w czasie wojny zachowywano nieraz w stanie pół-ruiny, często zmieniając ich funkcję, na przykład na sale koncertowe. W przypadku paryskiej Notre-Dame podobne rozwiązanie wydaje się oczywiście nie do pomyślenia… Zresztą miejmy nadzieje, że wystarczy uzupełnić ubytki, że straty nie są tak wielkie. Jednakże, jeśli zakres potrzebnych prac okaże się poważniejszy, odbędą się spore dyskusje konserwatorskie – choćby o tym, czy zachować ślady historycznej katastrofy, np. uwspółcześniając formę uzupełnień. Czy pojawią się przy tym pomysły „modernistyczne”? Kto wie, ale mam nadzieję, że nawet jeśli, to tego rodzaju idea „nie przejdzie”. Francja ma w dziedzinie konserwacji zabytków wielką tradycję i dokonania, jej służby konserwatorskie są też bardzo rozbudowane. Zauważmy, iż potężna, żelazna iglica, która uległa wczoraj całkowitemu zniszczeniu, pochodziła z XIX wieku, i sama w sobie była wspaniałym zabytkiem sztuki konserwatorskiej – dziełem samego Eugène’a Viollet-le-Duca, pierwszego wielkiego znawcy historycznych form gotyckich. To za jego czasów zlikwidowano przeróbki i uzupełniono zniszczenia XVIII-wieczne, w tym czasów rewolucyjnych, odtwarzając stan „oryginalny” – oczywiście wedle zasad ówczesnej myśli konserwatorskiej.

W sumie jednak najważniejszy jest duch, który zamieszka w odbudowanym kościele… To osobne pytanie, warte rozważenia. Z moich wizyt w paryskiej Notre-Dame pamiętam zarówno nieustannie pracujący, choć „modernistyczny” konfesjonał, jak i nieustanie rażące zachowanie wszechobecnych turystów, nie zważających na odprawiane we wnętrzu nabożeństwa. Kto wie, może to się jakoś teraz zmieni? Bo poza tym każda zmiana jest względna. Nawet architektura „zateizowana” w swojej formie inaczej funkcjonuje w pobożnej parafii polskiej, inaczej w kraju zeświecczonym. Tak, są pewne rzeczy względne, Duch tchnie kędy chce – i tu materia nie zawsze będzie najważniejsza. Katedra po pożarze może stać się nowym punktem odniesienia na duchowej mapie Francji i, kto wie – Europy? A jeszcze inna kwestia to badania katedry (skądinąd wszechstronnie już zbadanej), jakie „dzięki” tej strasznej katastrofie będzie można wykonać. Możemy być tutaj świadkami niejednej niespodzianki… a tak czy owak powszechne zainteresowanie odbudowywaną katedrą na pewno wzrośnie.

Rozmawiał Piotr Relich

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2019-04-17)

*

Za: BIBUŁA – pismo niezależne, 17 kwietnia 2019.

Tytuł zewnętrzny i ilustracja tytułowa [fot. NBC News] pochodzi od redakcji PCO.

*

, 2019.04.18.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci