O niezależności, żydach i pedałach


We wczorajszej dyskusji na jednym i drugim blogu pojawiły się wątki, które wprawiły mnie w nieliche zdumienie. Oto jeden i drugi komentator zaczął się ode mnie domagać, bym wyraził wprost czy należy popierać Konfederację czy nie. Napisałem, że nie. Mam bowiem całkowitą i pełną świadomość tego, że formacja ta rozleci się zaraz po wyborach, bez względu na ich wynik. Napisałem, że nie należy, albowiem ludzie z aspirujących i nie mających za dużych szans partii, muszą szukać poparcia zewnętrznego i kierować uwagę wyborców na tematy, które dają stuprocentową pewność głosowania pod wpływem emocji.

Tak, jak nam to cierpliwie tłumaczył Sławomir Mentzen. I tak uwaga wyborców popierających Konfederację kierowana jest ku przeniewierstwom żydowskim i skandalom obyczajowym. Jeden i drugi wątek, ma utrzymać wyborców w przekonaniu, że zarówno pod względem lojalności wobec interesów kraju, jak również w zakresie moralności, są oni poza wszelką krytyką. Ja nie wiem czy są, ale załóżmy, że tak rzeczywiście jest. W takim wypadku i jedna i druga kwestia ma za zadanie jedynie chwilowe scalenie, wokół negatywnych emocji, jak największej grupy docelowej.

Grupa ma mieć całkowitą pewność co do tego, że jeśli popierana przez nich opcja dojdzie do władzy, to wtedy zrobi porządek z genderem i LGBT. Nie zrobi, a ja to poznaję po tym, że Zanusii jest normalnie zapraszany do Tyńca, gdzie pochowano Krzeczkowskiego. Wraz z nim zaś obecny będzie przy tym grobie Marek Jurek. Po ewentualnie wygranych przez Konfederację wyborach, pan Jurek stanie się naturalnym sojusznikiem tego ugrupowania i będzie się, jak to wczoraj w spocie wyborczym powiedział pan Marzec, pięknie różnił od całej reszty. Nie stąd się jednak bierze moja pewność, ale z czego innego.

W obecnej chwili jest tylko jedna organizacja, która może spowodować, że propaganda gender się cofnie, ale wymaga to olbrzymiej pracy intelektualnej, przede wszystkim intelektualnej. Tą organizacją jest Kościół, ten zaś właśnie został sprowadzony do parteru przez braci Sekielskich, którzy odbierają gratulacje za swoją robotę od tak dużego spectrum politycznego, że należy się obawiać o wynik wyborów i zwycięstwo PiS.

Jeśli by doszło do klęski, to Konfederacja, chcąc nie chcąc, będzie musiała wyściskać Tuska i innych sympatycznych panów, którzy do PE wejdą.

To tylko żart, bo raczej do tego nie dojdzie. PE nawet jeśli wejdzie doń Konfederacja nie zrobi nic z ideologią gender, ani z ruchem LGBT, bo formacje te nie urodziły się wczoraj i nie są efemerydami. To był projekt przygotowywany przez 150 lat. Fizycznie może go zlikwidować tylko wojujący islam. Na gruncie ustawodawstwa nie jest to możliwe i dobrze jest zdawać sobie z tego sprawę.

Podejmowanie zaś za każdym razem, przy wyborach wątków obyczajowych, obraca się zawsze przeciwko temu kto je podejmuje. Tak jak to widzimy dziś w przypadku hierarchii i rzekomego problemu pedofilii w Kościele. Ja oczywiście wiem, że w Polsce w grupie ludzi nie potrafiących niczego i niczego nie rozumiejących jest sporo takich, którzy wstąpiliby do bojówek islamskich, żeby tylko pozwolono im zarzynać pedałów. I myślę, że do takiego werbunku wkrótce dojdzie, albowiem poziom dyskursu politycznego obniżył się przez ostatnie lata znacznie.

Kościół ze swoją nauką ustępuje na każdym w zasadzie polu, a w przestrzeni publicznej unoszą się różne komunikaty, które na razie mają charakter prowokacji. Może jednak przyjść taki moment, że jedyna siła zdolna przeciwstawić się LGBT i gender rozpocznie zaciągi, bo taka będzie mądrość etapu. I co zrobicie wtedy ze swoją chrześcijańską miłością bliźniego? Wyśmiejecie ją w imię doraźnej skuteczności zaspokajającej lęki afirmowane i stymulowane przez ostatnie lata?

O wiele ciekawsze niż gender i LGBT są przeniewierstwa Żydów.

Co przeciętny Polak wie o żydowskich interesach? Co wie o nich Polak siedzący w małym miasteczku, w jakimś Garwolinie na przykład i śledzący życie polityczne? Pardon, on gówno o nich wie. Bardzo za to lubi tłumaczyć wszystko za pomocą przemożnego wpływu żydów, którzy blokują wszystkie jego poczynania i nie pozwalają mu rozwinąć skrzydeł. Żydzi nie działają bezpośrednio to jasne. Oni działają poprzez podatki nakładane przez pisowski rząd.

Wcześniej rząd był peowski, ale wtedy to Niemcy byli najgroźniejsi i to oni przeszkadzali Polakom rozwijać skrzydła. Teraz na tapecie są Żydzi, a im głośniej Kaczyński mówi o tym, że nie zapłaci ani złotówki żadnych roszczeń, tym głośniej słyszymy, że to kłamstwo i jednak ma zamiar zapłacić. Bo prawda przecież musi być inna. Że każda polska rodzina będzie oddawać Żydom po 100 tysięcy. Jasne, ale przedtem jeszcze gospodarka zostanie zdewastowana przez system rozdawnictwa, który wprowadził PiS, te wszystkie 500+ i inne.

Żeby do tego nie dopuścić potrzebna jest nowa siła w PE i w sejmie. Najlepiej, żeby był to Korwin i jego rodzina. Ponoć Żydzi mają już udziały w firmach przewozowych, które będą obsługiwać małe miejscowości w Polsce, w ramach tego programu udrożnienia kraju i przywrócenia komunikacji.

No i co teraz? Czy mieszkaniec Garwolina, Kłoczewa, albo Ryk, nie wsiądzie do tego żydowskiego autobusu, żeby nie dać parchom zarobić? Oczywiście, że wsiądzie i jeszcze grzecznie podziękuje. Wsiądzie, podziękuje, a potem wda się w dyskusje z sąsiadem o tym, jak to ci Żydzi go gnębią. Dlaczego tak? Ponieważ jedyną rzeczywistością z jaką obcuje ów człowiek jest on sam. I to jest prawdziwy dramat Polski i Polaków.

Dla przeważającej części społeczeństwa jedyną namacalną rzeczywistością jest ich własne wnętrze pełne lęków. I całkowity brak zainteresowania dla czegokolwiek poza problemami rozgrywającymi się w tym wnętrzu.

Wybory w Polsce to jest problem psychologiczny, rozgrywany tak, jak eksperymenty pana Pawłowa. Na dźwięk dzwonka, rozlega się niecierpliwe szczekanie. A propos Pawłowa, słyszałem kiedyś taki żart – to nie Wilhelm Roentgen wynalazł promieniowanie gamma, ale właśnie Pawłow. Odnaleziono bowiem w jego papierach list, który wysłał swojej przyjaciółce od serca, w nim zawarte były znamienne słowa: przejrzałem cię na wylot ty stara…….

Czy to znaczy, że nie ma w polskiej kiełbasie wyborczej kwestii istotnych?

Oczywiście, że są. I nie są to ani Żydzi, ani podatki, ani hedoniści czy gendery. Ja sam upodobałem sobie jedną w zasadzie kwestię i według niej oceniałbym wszystkich polityków. To jest prosta sprawa dająca proste wyjaśnienie, ale koniecznie trzeba to pytanie zadawać w obecności kamery. Brzmi ono – co pani/pan sądzi o przekopie Mierzei Wiślanej? I już. To w mojej ocenie załatwia sprawę. Nic więcej dodawać nie trzeba.

Jeśli zaś idzie o mnie, to mam ten komfort, że nie muszę kokietować nikogo, a swoich działań nie uzależniam od drgnień duszy wywoływanych dzwonkiem przy drzwiach. Na pytanie więc – na kogo pan będzie głosował – odpowiadam – a co panią/pana to obchodzi?

Na tym właśnie polega niezależność. I nie próbujcie mnie łączyć z jedną czy drugą polityczną kupką zorganizowaną dla doraźnych jakichś wyników obliczonych wyłącznie na osobisty sukces kilku nie mających do siebie za grosz zaufania panów.

Nie wybieram się do polityki i mogę sobie, całe szczęście, na taką niezależność pozwolić. Sojuszy też nie zawieram, a już na pewno nie takich, które mnie w jakikolwiek sposób obciążą. I tak dźwigam dosyć ciężarów. Na dziś to tyle.

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

Gabriel Maciejewski 

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  16 maja 2019.

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

  • Ilustracja tytułowa: Budynek Sejmu RP. Fot. za: ShutterStock / wybór zdjęcia wg.pco

*

*

, 2019.05.16.

Autor: Gabriel Maciejewski