Księża pedofile vs kontrowersje Syjonu czyli pułapka myślenia długofalowego


Za dwa dni ma się odbyć nasza dyskusja panelowa, w ośrodku Wyspa Wisła w Stężycy. Dyskusja którą zaplanowałem jako pewien eksperyment, a od tego czy się uda czy nie zależy dalszy los podobnych imprez. Celowo wybrałem takie miejsce, w miarę blisko Warszawy i Lublina, do którego nie zajeżdżałem od dawna, a w którym mamy wielu czytelników. Pewnie się nie skuszą na przyjazd, ale jak powiedziałem wydarzenie ma charakter eksperymentalny. Na profilu fejsbukowym ośrodka nasze wydarzenie jest zaznaczone, ale zainteresowania miejscowej elity nie zauważyłem. Zastanawiałem się właśnie wczoraj co trzeba by było napisać na plakacie, żeby ludzie z okolicy przyszli posłuchać. No i wymyśliłem to co macie w tytule – księża pedofile vs kontrowersje Syjonu.

Nic tańszego nie wchodzi w grę. Dlaczego tak? Otóż dlatego, że ludzie przede wszystkim pragną brać udział w dyskusjach poważnych i kontrowersyjnych prawdziwie. Te zaś inspiruje telewizja oraz niezależne dziennikarstwo, znane z uczciwości. No, a po drugie i znacznie ważniejsze, ludzie domagają się, by myślano o nich i ich sprawach nie dość, że głęboko, to jeszcze szeroko. Głębię i ostrość zapewniają księża pedofile, demaskowani teraz jeden za drugim, a szerokość spojrzenia gwarantują Żydzi. Tylko bowiem przeciwstawienie się żydom może zapewnić Polsce trwały pokój i szczęście. Jak to zrobić? No jak to? Trzeba zająć się publikacją wszystkich tych żydowskich przeniewierstw i studiami nad nimi, potem zaś poinformować o nich opinię publiczną i czekać na efekty. Te zaś muszą nadejść, albowiem człowiek pragnie przede wszystkim żyć w przedłużonej jakiejś perspektywie i mieć gwarancje, że rząd, który wybrał, myśli o jego sprawach nie tylko dojutrkowo, ale tak bardziej poważnie. Dojutrkowym rządem jest rząd obecny rzecz jasna, który psuje gospodarkę i kokietuje ludność taniochą, a po cichu obiecuje Żydom zwrot majątku. Na to w żaden sposób nie można pozwolić, dlatego należy wybrać ludzi odpowiedzialnych i poważnych. Takich jak Grzegorz Schetyna, albo Janusz Mikke. Jeden załatwi kwestię pedofilów, a drugi rozprawi się z żydami i ich roszczeniami. A propos, czy ktoś potrafi zacytować jakąś wypowiedź Janusza Mikke, gdzie ten wyraźnie, jak to on, mówi o ustawie 447 i o tym, że nie będziemy oddawać żydom pieniędzy? Czy są w sieci takie wypowiedzi? Jeśli tak, poproszę o cytaty.

Czy w Polsce w ogóle ktokolwiek ma jakieś wyobrażenia na temat tak zwanej poważnej polityki? W mojej ocenie nikt. Albo inaczej, nie polityki, ale dobrobytu, wynikającego z właściwych rządów? Nie sądzę, by ktokolwiek się nad tym zastanawiał. Większość redukuje swoje rozważania na ten temat do kwestii pracy, dochodów i tak zwanej godziwej emerytury. Żeby była praca – to jest podstawowe marzenie Polaków. Propaganda reżimowej telewizji doskonale to rozumie i podaje codziennie prawie informacje o tym ile to miejsc pracy przybyło w Polsce. Nie słyszałem żeby jakikolwiek niemiecki polityk, albo jakikolwiek polityk unijny lamentował w telewizji, tak jak się to zdarza politykom opozycji, że programy socjalne niszczą gospodarkę. Słyszeliście o tym może? Ja nie. Programy socjalne są nie do ruszenia i na nic się zda opowiadanie o tym, że od nich może zapaść się wszystko. Nie może, albowiem dojrzałe demokracje radzą sobie wtedy w ten sposób, że wywołują kryzys na peryferiach i ściągają do siebie młodych ludzi z terenów nim ogarniętych, po to, by ci pracowali, powiększali PKB i żeby nie doszło do tej zapaści. Polska jest dziś w takim momencie dziejowym, że podnosi swój status z terytorium kryzysowego, na terytorium ustabilizowane. To się wiąże z pewnym ryzykiem, niemałym jak sądzę. Mam wizję taką, a podstawą moich rozważań, jest – nie pierwszy już raz – polityka III Republiki i w ogóle sytuacja we Francji. Intensywny rozwój Niemiec i postrzeganie tych Niemiec jako głównego wroga uczyniło w pewnym momencie z Francji państwo frontowe. Jaka była w tym zasługa polityków francuskich to sprawa osobna. Chcę wskazać na to, że wielka prosperity jaka była udziałem Francuzów przed I wojną nie uchroniła ich od tej wojny i dźwigania jej głównych ciężarów. W podobny sposób sytuacja może się rozwinąć w naszej części Europy i w naszych czasach. Głównym zaś wrogiem świata cywilizowanego jest dziś Rosja. Może – podkreślam – ale nie musi, bo interesy żydowskie, niemieckie i amerykańskie w Rosji są po większej części dla nas tutaj nie rozpoznawalne. Nikt nie będzie kwestionował roli Francji w polityce, kulturze, przemyśle i nauce, roli i pozycji jaką Francja zdobyła w latach 1871 – 1914. To są sprawy bezdyskusyjne. Na czym realnie, dla przeciętnego Francuza, polegała wówczas polityka rządów, bo nie rządu przecież. Wszystko bowiem zmieniało się jak w kalejdoskopie. Na tworzeniu koniunktur, które zapewniały Francuzom przyzwoite życie. To wszystko.

Na fali tych koniunktur tworzyły się legendy, kultura, nauka, pękały bańki spekulacyjne, pisano książki, które były potem czytane przez wiele pokoleń, malowano obrazy, którymi ludzie potrafią się ekscytować do dziś. Powtórzę – tworzenie chwilowych nawet koniunktur, które dadzą ludziom odetchnąć i sprawią, że jedno lub dwa pokolenia będą mogły żyć we względnym spokoju i dobrobycie. To już wiele, jeśli idzie o naszą część Europy. Koniunktura gospodarcza, dodatkowe parę stów w kieszeni teraz, nie za dwa lata, nie po zaciśnięciu pasa przez Balcerowicza, ale teraz tutaj, to jest, niestety opcja w naszych okolicznościach bliska maksimum. No i jeszcze jedna kwestia, w mojej ocenie najważniejsza, kwestia komunikacji, twórczości, propagandy, czyli produkowania słowa pisanego oraz obrazów, które pozwoliłby Polakom przeżyć tę koniunkturę, doświadczyć jej pełniej i zwyczajnie odpocząć. To wszystko otrzymali Francuzi w prezencie przed wielką wojną, na którą ich popędzono w roku 1914. Czy było warto i czy wojna była konieczną ceną, jaką musieli zapłacić. Nie, wszyscy wiemy, że nie była, ale rządy III Republiki parły do niej ze wszystkich sił. Pisałem o tym sto razy i już mi się nie chce.

Pisałem o inspirowanym z Londynu antysemityzmie, o oskarżeniach rzucanych na Kościół, także oskarżeniach o deprawację młodzieży, o likwidacji armii. Rządy te jednak, świadome tego, ze naród francuski, może się zdenerwować naprawdę, nie domagały się od Francuzów ofiary za bezdurno. Tego zaś doświadczamy w Polsce. I trzeba to wyraźnie wskazać. Już wczoraj pojawiły się głosy, by inwestować w te partie, które prowadzą politykę długofalową. Co to znaczy w praktyce? To znaczy, że trzeba wierzyć obietnicom bez pokrycia.

Straszenie Żydami i ich roszczeniami ma dokładnie taki sam charakter, jak miało w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Ponieważ jednak u nas trudniej zmontować prowokację antysemicką, a szczytem finezji w tym zakresie jest spalenie kukły Judasza z pejsami, cała para poszła w innym kierunku. Na tapecie są księża pedofile, bo to o wiele lepiej rokuje. Stąd też siła partii podnoszących sprawę roszczeń żydowskich, jest mizerna, problematyczna i wyrażana głównie w słupkach sondażowych. Na czoło zaś wysuwają się ci, którzy chcą ratować nasze dzieci przed pedofilami w sutannie. Dyskusja z tym trendem jest trudna, albowiem nie można dyskutować z rozbudzonymi i aspirującymi emocjami. A na tym polega propaganda i z tego się biorą jej sukcesy, że rozbudza emocje i nie pozwala ich zaspokoić. W skrajnych przypadkach, pozwala, ale rzecz wtedy kończy się ludobójstwem na mniejszą i większą skalę.

Myślę, że do jesieni zdetonowane zostaną wszystkie miny jakie komuna pozostawiła w Kościele w ciągu całej swojej prawie 70 letniej działalności. Musimy to przyjmować ze spokojem, pamiętając jaki jest rzeczywisty cel propagandy rozbudzającej emocje – jest nim wywołanie zamieszek i rozlew krwi. Musimy też pamiętać, że wybory te to bój, być może ostatni, nie o żadną mityczną przyszłość i dobrobyt, który nastanie jak dogonimy Europę, bo to jest fałszywa figura. To jest ostatni bój o to co już mamy i co możemy mieć zaraz, natychmiast, na nasze życie tu i teraz.

Pieprzenie o roszczeniach żydowskich ma odwrócić naszą uwagę o takich właśnie, zbyt prozaicznych dla niektórych wizjonerów kwestii i skierować ją ku sprawom ważniejszym. Cóż zaś może być ważniejszego niż odkrywanie tajemnic czyhającego na nasze mienie i życie Syjonu.

Pora przejść do spraw najbardziej mnie interesujących. Czy media, książka i film pozwolą Polakom spojrzeć na siebie inaczej niż na pokręconych gnomów, myślących tylko o tym, by oskórować jakiegoś Żyda, albo zgwałcić małe dziecko do spółki z księdzem proboszczem i trzema wikariuszami? Przypuszczam, że nie. I to jest dramat prawdziwy, bo takiej koniunktury nie wywoła nawet rząd PiS. Też już o tym pisałem, ale jeszcze powtórzę – taka koniunktura wymagałaby wolności w sferze, do której aspirują wszystkie niedorobione dzieci partyjnych, wojskowych i policyjnych kacyków. Na to zaś nikt się nie zdobędzie, bo każdy myśli, że wystarczą pieniądze budżetowe i dobre chęci, żeby zmusić ludzi do czytania właściwym książek i oglądania filmów o jedynie słusznym przekazie. Nie wystarczą. Wiedzieli o tym doskonale ludzie tacy jak Clemenceau, stąd, na przykład, stała, ale ograniczona wyraźnie liczba potomków urzędników państwowych, wśród promowanych przez państwo artystów. O tym jednak przekonamy się na końcu.

Tak samo będzie z tą wojną. Dopiero na końcu dowiemy się czy jest ona konieczną ceną, jaką musimy zapłacić za dwa pokolenie względnego spokoju i dobrobytu. Dlatego, upraszam wszystkich, by nie myśleli w skali szerszej niż swoje własne życie, ewentualnie życie swoich dzieci. Nie wiadomo bowiem co będzie. Upraszam też wszystkich, by nie rościli sobie prawa do decydowania w sprawach, których nie rozpoznają, a o których chcą orzekać uwiedzeni starą i wyświechtaną już porządnie propagandą.

To doprawdy niewiele. Pamiętajmy, że chodzi tylko o to, by jedno, dwa pokolenia mogły przeżyć swój najlepszy czas w spokoju. To jest maksimum na jakie nas stać. Reszta to złudzenia.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

Gabriel Maciejewski 

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  22 maja 2019.

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

  • Ilustracja tytułowa: Ośrodek Wyspa Wisła w Stężycy. Fot. za kurierlubelski.pl / wybór zdjęcia wg.pco

*

*

, 2019.05.23.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski