System dwupartyjny w Polsce zmierza do jednopartyjnego


Napisałem swego czasu, że po wyborach do europarlamentu mamy system dwupartyjny, a w następnym tekście, że ten system dwupartyjny zmierza do jednopartyjnego. Na swoim przykładzie mogę potwierdzić oba poglądy. Wygląda również na to, że partyjne kryteria nabierają znaczenia niczym za czasów PZPR i piszę to nie złośliwie, ale dlatego, by uzmysłowić do czego zmierza system polityczny w Polsce. 

Właśnie pożegnałem się z planami startu w wyborach parlamentarnych. Jak wcześniej napisałem, jeśli ktoś chciałby w miarę skutecznie brać udział w życiu politycznym, to po wyborach do parlamentu europejskiego, ma do wyboru PiS z przybudówkami albo PO z przybudówkami. Na nic więcej nie ma już praktycznie miejsca.

„Kukiz15” wyraźnie się sypie. W PSL chyba postanowiono z honorem na dnie lec, bo inaczej nie można ocenić wyjścia z koalicji i ogłoszenie tworzenia innej koalicji. Kogo PSL chce przekonać, że jest bardziej prokościelny niż PiS i rozda więcej niż PiS? Z kolei „Konfederacja” jakby zawiesiła działalność i ani jej widać, ani słychać i przemilczanie w mediach nie jest tego przyczyną.

Po tej drugiej stronie – świadomie nie używam określenia lewica – nie jest lepiej. Tam z kolei panuje jakieś wręcz obłędne brnięcie w światopoglądowe wojny w najgłupszym z możliwych wykonaniu. Symbolem i w jakimś stopniu ofiarą tego obłędu stał się mój kolega, prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc. Jako niemal od zawsze człowiek SLD, a jednocześnie od tak samo dawna mający świetne relacje z biskupami rzeszowskimi, zakazał w Rzeszowie manifestacji propagującej dewiacje. Sąd zakaz uchylił, ale Ferencowi dostało się z obu stron. Prezydent Ferenc był dobrym przykładem rządzenia bez popadania w ideologiczne skrajności i kierowania się umiarem oraz ostrożnością. Jak widać i jemu się już nie udaje. Czy dołączy do prezydentów Poznania, Gdańska, a zwłaszcza Warszawy, którzy całkowicie płyną na fali tęczowego obłędu?

Widać czołowi politycy PO nie rozumieją, że te działania prowadzą do politycznej klęski. W tym momencie zaczyna sprawdzać się koncepcja, że z tego systemu dwupartyjnego na jesieni wyłoni się jednopartyjny. A gdzie w tym mój przykład to potwierdzający? Otóż wyciągając wnioski z tego o czym pisałem, przymierzałem się do startu w wyborach do sejmu. W ubiegły piątek przeprowadziłem zasadniczą rozmowę na ten temat. Postawiono mi jednak warunek wstąpienia do PO. Odrzuciłem ten warunek i nie dlatego, że jestem szczególnie związany z PSL-em. Ogólnie chodziło raczej o moją wiarygodność, którą uważam że straciłbym. Muszę powiedzieć, że nawet rozumiem postawienie mi takiego warunku. Jest to pewnie przejaw zaostrzania się walki politycznej na zewnątrz i wewnątrz PO. Jednak moim zdaniem, to zamykanie się przed ludźmi spoza swoich szeregów partyjnych prowadzi do systemu jednopartyjnego i tą partią na pewno nie będzie PO.

Cóż, być może byłby to mój ostatni start w wyborach parlamentarnych i to start z dużymi szansami. Następna taka okazja chyba się już nie trafi.

A Państwo co zrobilibyście na moim miejscu?

Andrzej Szlęzak

*

Za: Andrzej Szlęzak – Facebook , 9 czerwca 2019.

  • Tytuł wpisu pochodzi od red. PCO.
  • Ilustracja tytułowa za polityka.pl / wybór zdjęcia wg.pco

Przeczytaj więcej felietonów Andrzeja Szlęzaka na naszym portalu  >  >  >  TUTAJ.    

*

2019.06.09.
Andrzej Szlęzak

Autor: Andrzej Szlęzak