Szlakiem śmierci. Koniec tajemnicy Riese. Część XII.


Przeczytaj:          Część I.          Część II.          Część III.          Część IV.          Część V.         Część VI.         Część VII.         Część VIII.   Część IXCzęść X. Część XI.

*

Projekt atomowy w Ludwikowicach Kłodzkich

1. Kopalnia Wacław na początku XX w. Z lewej strony szyb Wanda, z prawej Wacław. Foto: polska-org.pl/

Manfred von Ardenne, Max Steenbeck i radziecki fizyk Grigorji Flerov, mieli wiedzę na temat projektu atomowego w Ludwikowicach Kłodzkich. To Manfred von Ardenne jeździł z Gieorgijem Flerovem po Wałbrzychu szukając kopalni, w której wcześniej montował cyklotron. Według wywiadu udzielonego przez Flerova/Frołowa kopalni jednak nie znalazł. Max Steenbeck kierował laboratorium fizyki plazmy w Dreźnie dla Manfreda von Ardenne. Laboratorium fizyczne Manfreda von Ardenne znajdowało się w murowanym budynku trzypiętrowym, 30 x 20 metrów. Budynek znajdował się na wzniesieniu. Pracował tam także mechanik radiowy Krueger, który stwierdził, że Steenbeck eksperymentował z wirówkami. W ZSRR Max Steenbeck opracował typ wirówki gazowej (https://www.aip.de/Members/khraedler/publications/HIST_MHD_06_Rae.pdf).

Kopalnia ta nie znajdowała się w Wałbrzychu, lecz w Ludwikowicach Kłodzkich. Była to kopalnia Wacław. W pobliżu kopalni prowadziła linia kolejowa. Flerow/Frołow w udzielonym wywiadzie trochę pokręcił.

2. 1945 Manfred von Ardenne. Nazistowski cyklotron Mount Carmel Przedmiot PA 17 sierpnia. Nazistowski – Atom-Smasher, wynalazek fizyka Manfreda von Arenne, został użyty przez Niemców w eksperymentach przeprowadzonych do końca wojny w Europie. Maszyna była tak potężna, że dolna część była opancerzona, aby chronić techników laboratoryjnych przed śmiercionośnymi promieniami. Foto: newspapers.com

Najpotężniejszy betatron (betatron jest odmianą cyklotronu) został zainstalowany i ukryty w laboratoriach stworzonych w pokopalnianych korytarzach Ruedigen (autor: „Rüdiger”) koło Wałbrzycha. Obiekt ten miał własną rozbudowaną infrastrukturę, znajdujące się niedaleko bogate złoża uranu i innych rud metali oraz zakłady uzdatniania ciężkiej wody. Reaktor rozpoczął pracę pod koniec lipca 1944 r. Wzbogacanie uranu tą metodą okazało się znacznie efektywniejsze niż amerykańska opcja używania cyklotronu. W listopadzie tegoż roku rozpoczęto nowe bardzo technologicznie zaawansowane przedsięwzięcie pozyskiwania plutonu. Naukowcy niemieccy wykorzystali w nim prace Ireny Curie i Fryderyka Joliot. Pozyskiwano spore ilości plutonu, ale szybko zbliżający się front wschodni zmusił Niemców do zlikwidowania całego ośrodka jądrowego (http://www.rp.pl/Rzecz-o-historii/308189910-Czy-III-Rzesza-posiadala-bron-atomowa.html#ap-2).

Rys 3. Plan obiektów Instytutu Badań Atomowych Manfreda von Ardenne wykonany przez agenta CIA w 1954 r. Instytut Badań Atomowych kierowany przez Manfreda von Ardenne (Atomic Research Instytute Headed By Manfred von Ardenne).
Opis niektórych obiektów:

#1. Na drugim i trzecim piętrze pracowały laboratoria i biuro Manfreda von Ardenne oraz miejsca pracy dla jego asystentów, w tym laboratorium chemicznego departamentu Thiessen, większość pomieszczeń działu matematycznego; laboratorium używane przez dr Trattnera (drugie piętro), laboratorium radzieckiego fizyka Demikkanova, współpracownika Ardenne
Na czwartym piętrze mieściła się biblioteka  Chemikalia były przechowywane w piwnicy budynku.

#5. „Dom D”, jednopiętrowy budynek z cegły, 20×20 metrów z płaskim dachem, zbudowany około 1946 roku. Budynek otoczony był 2-metrowym płotem z desek zwieńczonym kilkoma pasmami drutu kolczastego; strzegła bramy, brama ekstern była zwykle zamknięta. W budynku mieściło się stanowisko testowe używane przez Manfreda von Ardenne; w 1948 r. dr Froehlich objął stanowisko. Budynek został wyposażony w elektromagnes o długości 3 metrów (..)W domu znajdowało się także biuro. W Chich Ardenne i później Froehlich pracowali sporadycznie. Dostępne było również Male warsztaty wyposażone w jeden stół roboczy, jedną maszynę odporną i płytę.

#7. Laboratorium fizyczne, ceglany budynek trzypiętrowy, 30 x 20 metrów, budynek wcześniej Serwer jako budynek kuchenny sanatorium. Budynek znajdował się na wzniesieniu, a schody autorstwa dr Steenbecka i jego asystentów. Pracował tam także mechanik radiowy Krueger. Krueger stwierdził, że Steenbeck eksperymentował z wirówkami.

#8. Budynek murowany w budowie o wymiarach 50×20 metrów i wysokości 15 metrów. Prace budowlane rozpoczęto w lutym 1947 r. Ramy tej konstrukcji ukończono w lipcu 1949 r. Robotnicy radzieccy powiedzieli, że budynek ma być wykorzystywany przez radzieckich naukowców.

W Wałbrzychu, ani w okolicach, nie było kopalni Ruedigen. Nazwa jest błędna i dotyczy raczej kryptonimu „Rüdiger”, który odnosi się jednego z ośmiu największych węzłów łączności w III Rzeszy. Węzeł „Rüdiger” składał się z kilku stacji wzmacniakowych oraz z co najmniej z czterech central telefonicznych głównych: „Schweidnitz I” w Świdnicy, „Schweidnitz II w Rzeczce”, „Fürstenstein” w Książu oraz „Hauptamt” w podziemiach tunelu kolejowego Wałbrzych – Jedlina Zdrój (http://www.ogorzelec.com/historia/%E2%80%9Erudiger%E2%80%9D-%E2%80%93-zagadka-ii-wojny-swiatowej/).

Była to kopalnia „Wacław” w Ludwikowicach Kłodzkich. Manfred von Ardenne potwierdził, że kiedy umieścił swój prywatny cyklotron w kopalni Wacław, był w nim jeszcze jeden (trzeci cyklotron szwajcarskiego fizyka Waltera Dällenbacha (1892-1990), który został schwytany przez Amerykanów, gdy zajęli Bissingen w kwietniu 1945 r., a czwarty został zajęty przez amerykańską misję Alsos w Melk, Austria. Jeden z cyklotronów umieszczonych w kopalni Wacław, wcześniej był zainstalowany w Riese na Włodarzu.

Niemcy uzyskały dostęp do trzech cyklotronów badawczych: źródła 5 MeV w Kopenhadze, Wiedniu i cyklotronu 7 MeV w Paryżu, ale także źródła Manfreda von Ardenne w Berlinie Lichfeld (od 1942 r.), oraz potężnego generatora Van der Graffa w Berlinie Dahlem. Jeszcze bardziej zaawansowane urządzenie akceleratora cząstek 32 MeV zostało zbudowane w Bissingen przez Centrum Badawcze D (Forshungsstelle D.). Urządzenie Bissingen zostało opracowane przez Walthera Dallenbacha, schwytanego przez siły amerykańskie wewnątrz wyznaczonego terytorium kontrolowanego przez Francję w dniach 22–28 kwietnia 1945 r., gdzie urządzenie zostało zdemontowane w tajemnicy, aby uniemożliwić zdobycie go przez Francuzów (https://www.quora.com/How-close-did-Nazi-Germany-come-to-developing-an-atom-bomb).

Cyklotron Waltera Dällenbacha był sponsorowany przez Biuro Ordnance Armii dla Uranverein w 1943 r. Walter Dällenbach kierował ściśle tajną pracą techniczną Centrum Badawczego D., które zostało założone w Biesingen na północ od Zurychu, w pobliżu stacji reaktorów Wernera Heisenberga.

Manfred von Ardenne przyprowadził dwóch uczonych radzieckich Flerova/Frołowa i Igora Kurczatowa do kopalni Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich, i podał im opis instalacji cyklotronu (https://www.theeventchronicle.com/uncategorized/the-beginnings-of-the-secret-space-program-nazi-bell-uncovered-behind-the-myth/). Armia Czerwona latem 1945 r. wywiozła z Niemiec do ZSRR trzy cyklotrony.

Flerov/Frołow w udzielonym wywiadzie o tej kopalni powiedział: „Oni tam mieli w tej kopalni pod ziemią łączność telefoniczną z całymi Niemcami”. To prawdopodobnie, że w podziemiach tej kopalni była centrala telefoniczna węzła Rüdiger”.

Fragment wywiadu

JR – A w Wałbrzychu byliście?

GNF – W Waldenbergu byłem, ale tuż przed powrotem z Niemiec do Moskwy.

JR – Po co jechaliście do Niemiec, czy możecie opowiedzieć?

GNF – Mnie tam Stalin i Kurczatow wysłali. Meldunki były, że Niemcy badania atomowe prowadzą. Pojechałem tam jako przedstawiciel Ministerstwa Maszyn Lekkich. Okazało się na miejscu, że Niemcy byli bardziej zaawansowani w tych badaniach niż można było przypuszczać.

JR – Przekazywali Wam informacje?

GNF – Informacje i wyniki badań, różne miejsca pokazywali, i dlatego w Waldenbergu się znalazłem.

JR – Pokazywali coś w Wałbrzychu?

GNF – Nie, w Waldenbergu nie, ale dowiedziałem się, że w Dreźnie wywiad trzymał niemieckiego naukowca, fizyka, który mi opowiadał o tajnych badaniach w Waldenbergu, to go wziąłem i pojechaliśmy, ale wiedział zbyt mało.

JR – Jak to – za mało?

GNF – Widzicie, Niemcy mieli dużo badawczych grup. Mój Niemiec pracował w instytucie drezdeńskim podległym Ministerstwu Poczty, tylko raz był w Waldenbergu instalować urządzenia, bo tamten ośrodek podlegał SS.

JR – Zaraz, zaraz, pogubiłem się. SS mogło prowadzić badania, ale Ministerstwo Poczty? Co Poczta ma wspólnego z badaniami naukowymi?

GNF – (śmieje się) Takie czasy były, przecież mówiłem. Nikt by się nie spodziewał atomu w Ministerstwie Poczty i (śmiech) w Ministerstwie Maszyn Lekkich jak u nas też.

JR – Ale Wasz Niemiec, ten fizyk pracował w Wałbrzychu.

GNF – Jego instytut przekazywał część urządzeń dla SS i on tylko pomagał w instalacji, ja to laboratorium chciałem koniecznie zobaczyć, ale nic z tego nie wyszło.

JR – Niemcy wysadzili?

GNF – Wysadzić chyba nie wysadzili, bo to pod samym miastem było, tylko on trafić nie mógł.

JR – ?

GNF – Był tam tylko raz. Samochód, który go wiózł z dworca kolejowego długo jeździł po mieście i Niemcowi droga się pogubiła. Później wjechali na teren kopalni i zwieźli go pod ziemię. Dwa dni tam siedział, pracował, jadł i spał pod ziemią. Jak skończył, to znów samochód powoził go po mieście, zanim dotarł na stację. I dlatego ze mną Niemiec niczego nie mógł znaleźć.

JR – Ale przecież kopalni w Wałbrzychu nie jest tak dużo nie – mógł poznać otoczenia, budynków?

GNF- Jeździłem z nim długo, namawiałem, straszyłem, nic nie dało. On mówił, że wtedy, gdy był pierwszy raz też się bał. Mówił, że wszędzie pilnowali ludzie SS, określił ich jako „ostrych”, mówił że mieli takie dziwne znaczki przy mundurach, jakich wcześniej nie widział.

JR – Mówił coś o tym co było w kopalni?

GNF – Tak, mówił, że z kolegami zawiózł tam cyklotron, ale okazało się, że to drugi, bo jeden już tam był. Oni zamontowali ten drugi. Opowiadał, że kopalnię specjalnie dostosowano. Były wózki, stoły, wszystkie konieczne urządzenia, a na wejściach śluzy i wartownicy. On wejść nie mógł, bo nie miał specjalnej przepustki.

JR – Czy opowiadał o podziemnym laboratorium atomowym, uwierzyliście mu Grigoriju Nikołajewiczu ?

GNF – Uwierzyłem. Mówił o drobiazgach, które znał nasz wywiad. Oni tam mieli w tej kopalni pod ziemią łączność telefoniczną z całymi Niemcami. Była podobno telewizja. Tak, ja mu uwierzyłem, on nie miał potrzeby kłamać, za to była wtedy kula.

JR – Nie szukaliście dalej tej kopalni ?

GNF – Jak to nie szukaliśmy? Jak można było nie szukać? Ja już nie, ale nasi długo szukali. Mieli niemieckie plany kopalni, chodzili z polskimi górnikami. Na nic było. Nie znaleźli, a kilku zginęło.

JR- Zawał był jakiś w kopalni?

GNF – Nie zawał, tylko Niemcy pracujący z Polakami w kopalni potajemnie podkładali miny. To i przestali szukać.

JR – I Niemcy mieli bombę atomową?

GNF – Ja Wam na to pytanie nie odpowiem, ale historia może da odpowiedź. Oni mieli znacznie więcej niż mogliśmy się spodziewać (Stanisław Michalik, „Głos Głuszycy”).

Na Osówce, według wywiady udzielonego przez radzieckiego fizyka Flerova/Frołowa w 1983 r., nieznanemu autorowi relacji, byli uczeni w mundurach, którzy należeli do rosyjskiego wywiadu naukowego. Nie podlegali oni pod NKWD. Flerov/Frołow powiedział, że „ciekawe rzeczy stamtąd przywieźli”. Do tych „ciekawych rzeczy” nie należały przecież kompresory, agregaty czy sprzęt budowlany typu koparki, spychacze. To musiały być urządzenia związane z programem atomowym.

Telewizja Manfreda von Ardenne

Z wywiadu Flerova/Frołowa: „Mówił o drobiazgach, które znał nasz wywiad. Oni tam mieli w tej kopalni pod ziemią łączność telefoniczną z całymi Niemcami. Była podobno telewizja. Tak, ja mu uwierzyłem, on nie miał potrzeby kłamać, za to była wtedy kula”.

4. W sierpniu 1931 r. Niemiecki fizyk i wynalazca Manfred von Ardenne przeprowadził pierwszą na świecie publiczną demonstrację systemu telewizyjnego z wykorzystaniem lampy elektronopromieniowej do transmisji i odbioru. Fot. proyectoidis.org

W sierpniu 1931 r. niemiecki fizyk i wynalazca Manfred von Ardenne przeprowadził pierwszą na świecie publiczną demonstrację systemu telewizyjnego z wykorzystaniem lampy elektronopromieniowej do transmisji i odbioru. Manfred von Ardenn, nigdy nie opracował systemu przechwytywania obrazu opartego na kineskopie, ale użył mobilnego skanera punktowego do zapisania wysłanych obrazów, który konfiguruje pierwszy elektroniczny system skanowania obrazu i poprzedza ikonoskop Zworykina. System został po raz pierwszy zaadaptowany jako usługa telewizji publicznej w 1934 roku i był używany masowo podczas igrzysk olimpijskich w Berlinie w 1936 roku, na przemian z innymi rozwijającymi się technologiami i docierając do miejsc publicznych w całych Niemczech (https://proyectoidis.org/la-television-de-manfred-von-ardenne/).

Ikonoskop jest adaptacją lampy elektronopromieniowej do funkcji przechwytywania obrazu. Twórca zespołu urządzenia, które uruchomiło telewizję elektroniczną, był prowadzony przez rosyjskiego naukowca Vladimira Zworykina dla firmy RCA w 1934 roku. W oryginalnym modelu obraz wchodzi przez serię soczewek i uderzenia w komórki fotoelektryczne płytki na drugim końcu rury. Promień katody omiata płytę, ładując ją, a komórki fotoelektryczne emitują ładunek elektryczny, w zależności od ilości otrzymanego światła. Wynikowy sygnał obrazu jest wysyłany i wzmacniany, aby można go było odtworzyć na monitorze (https://proyectoidis.org/el-iconoscopio-de-zworykin/).

W III Rzeszy Ardenne nabył fundusze na swoje badania nie tylko ze względu na znaczenie militarne niektórych z jego dziedzin badawczych, ale także jako również poprzez bliskie stosunki z Reichmistrzem Wilhelmem Ohnesorge, który interesował się zarówno inżynierią komunikacyjną, jak i właśnie rozwijającą się fizyką jądrową. W 1937 r. Ardenne zaprojektował i zbudował pierwszy na świecie skaningowy mikroskop elektronowy. Za swój wkład w rozwój mikroskopii elektronowej Ardenne otrzymał w 1941 r. wraz z Bodo von Borries, Maxem Knollem i Ernstem Ruską srebrny medal Leibniza Pruskiej Akademii Nauk. W tym samym roku w Instytucie w Lichterfelde rozpoczęto prace teoretyczne (Friedrich Houtermans) i eksperymentalne (cyklotron 60-tonowy) dotyczące fizyki jądrowej.

5. Podczas igrzysk olimpijskich zorganizowanych w 1936 r. przez niemiecki reżim nazistowski, zaprogramowano 72 godziny telewizji na żywo, a następnie 150 tys. osób oglądało transmisję w salach widokowych zainstalowanych w urzędach pocztowych Niemiec w Berlinie i Poczdamie. Foto: proyectoidis.org

W maju 1945 r. Ardenne zaakceptował propozycję rządu radzieckiego, aby założyć i kierować techniczno-fizycznym instytutem badawczym w ZSRR. Po zrzuceniu amerykańskich bomb nuklearnych na japońskie miasta Hiroszimę i Nagasaki, Stalin zdecydował się posunąć naprzód uzbrojenie nuklearne wszelkimi możliwymi środkami. Instytut założony przez Ardenne został włączony do projektu bomby atomowej. Zlecono mu opracowanie elektromagnetycznego procesu przemysłowej separacji izotopów uranu. Ponadto Ardenne skonstruował źródło jonów Duoplasmatron w 1948 r. W 1955 r. pobyt w ZSRR zakończył się i Ardenne założył jedyny instytut prywatny w Dreźnie.

Manfred von Ardenne dla lepszego i szybkiego komunikowania się, mógł zainstalować telewizję w kopalni Wacław.

„W czasie wojny atomowej ta ilość inżynierów i robotników byłaby jedynie drobnostką”

Zbigniew Mosingiewicz, redaktor „Słowa Polskiego” w 1947 r. po obiektach Riese był oprowadzany przez Antona Dalmusa i na jego temat napisał: „Zaciekawieni usłyszanymi szczegółami postanowiliśmy pod kierunkiem inż. Dolmusa, jednego z współtwórców podziemnego miasta, a zarazem speca od nowoczesnej broni V-1 i V-2 (inż. Dolmus budował wyrzutnie broni rakietowej pomiędzy Cherburgiem a Cale)”. Dalmus więc nie był przypadkową osobą w Riese, gdyż był specem od V1 i V2.

W kolejnym artykule z dnia 3.10.1947 r.  „Główna Kwatera czy „miasto atomowe?” redaktor „Słowa Polskiego” pisał: „Zapytujemy inż. Dolmusa do jakich celów przygotowywano 100 inżynierów i 50 000 robotników? Tłumaczy nam: – W czasie wojny atomowej ta ilość inżynierów i robotników byłaby jedynie drobnostką. Na nasze zapytanie, co wie o energii atomowej, odpowiada, że atomy interesują go nie od dzisiaj i wiele o nich wie. Nagle jednak milknie a my nie ponawiamy pytań”.

Według Mosingiewicza, w Riese pracowało 50 tys. robotników oraz 100 inżynierów. Z odpowiedzi Dalmusa jasno wynika, że Niemcy byli blisko skonstruowania bomby atomowej, gdyż przewidywał on wojnę atomową, w której zginęło by miliony ludzi, dlatego „W czasie wojny atomowej ta ilość inżynierów i robotników byłaby jedynie drobnostką”. Prawdopodobnie Hitler pierwszy użył by bomby atomowej. Wypowiedź Dalmusa świadczy, że był kimś więcej, niż tylko głównym energetykiem Riese.

Flerow/Frołow w udzielonym wywiadzie stwierdził: „Ja Wam na to pytanie nie odpowiem, ale historia może da odpowiedź. Oni mieli znacznie więcej niż mogliśmy się spodziewać”.

Hitlerowi grożono w lipcu 1944 r. przez Lizbonę atakiem nuklearnym na Drezno, chyba że porzuci prace nad bronią jądrową. Drezno było miejscem niemieckich badań fizyki plazmy podczas II wojny światowej.

W 1944 r. Churchill ostrzegł Hitlera przez rumuńskiego Marshalla Antonescu (rumuński dyktator), że użycie broni nuklearnej przez Niemcy spowoduje, że Wielka Brytania użyje RAF, by zrzucić Anthrax (wąglik, broń bakteriologiczna) na cały Niemcy. Wykorzystanie Anthraxu spowodowałoby głód w Niemczech w ciągu zaledwie 2 tygodni. To właśnie to zagrożenie powstrzymało nazistowskie Niemcy przed użyciem bomby atomowej, a nie Projekt Manhattan (https://www.quora.com/How-close-did-Nazi-Germany-come-to-developing-an-atom-bomb).

W 1946 r. nagle stało się dla USA konieczne, politycznie poprawnie, że zaczęto „rehabilitować” Niemców. Najpierw zaczęto wskazywać, że „nie wszyscy Niemcy byli nazistami”. Następnie zaczęto twierdzić: „Cóż, nawet wielu nazistów nie było złymi ludźmi”. Pierwszym „dobrym nazistą” był Albert Speer. Wkrótce potem pojawił się Werner von Braun, Werner Heisenberg. Nie wspominając już o setkach mniej znanych „dobrych nazistów” z „Operation Paperclip”.

6. Pociąg Führera był kwaterą główną podczas jego podróży, z którego Hitler dowodził swoimi podbojami w pierwszych latach wojny – tutaj z Wilhelmem Keitlem, szefem Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu (centrum) i Albertem Speerem, architektem, organizatorem uzbrojenia i odpowiedzialnym za organizację budowy Todt (po prawej). Foto: spiegel.de

Równocześnie podjęto akcję, której celem było wykazanie, że Niemcy nie mieli bomby atomowej, ponieważ z programem atomowym byli daleko za USA. Wojskowym szefem misji Alsos był ppłk Boris Pash, były szef Projektu Manhattan, a jego głównym naukowcem był wybitny fizyk Samuel Goudsmit (1902-1978). W książce „Alsos” opublikowanej w 1947 r. Goudsmit stwierdza, że Niemcy nie zbliżyli się do stworzenia broni atomowej. Przypisał to niezdolności nauki do funkcjonowania w państwie totalitarnym i brak zrozumienia przez niemieckich naukowców, jak stworzyć bombę atomową. Oba te wnioski zostały zakwestionowane przez późniejszych historyków, i przeczy temu fakt, że totalitarne państwo radzieckie wyprodukowało bombę wkrótce po wydaniu książki.

Po wojnie Werner Heisenberg twierdził, że został kierownikiem tych badań, aby maksymalnie je spowolnić i nie dopuścić do wyprodukowania przez hitlerowskie Niemcy bomby atomowej.

Dwie grupy badaczy

Niemieckim badaniom i ich opóźnieniu od 1942 r. przysłużył się niejawny spór dwóch rywalizujących grup badaczy. Jedna, wywodząca się z Instytutu im. Cesarza Wilhelma (prof. prof. Heisenberg, Hahn, Bothe, Rajewski) za którą stał Abert Speer, druga to Grupa Badawcza Fizyki Jądrowej z profesorem Esau na czele, (Diebner, Basche, Clusius, Harteck, Wirtz, zdolny Erich Bagge) utworzona po piśmie prezesa Rady Badań Naukowych Rzeszy – prof. Rudolfa Mentzla do Marszałka Rzeszy Hermanna Goeringa.

Otto Hahn (1879-1968) i jego asystenci: Hans-Joachim Born (1909-1987), radiochemik, w 1942 r. był zatrudniony w Auergesellschaft także w KWI dla chemii, gdzie był „w pełni wykorzystywany do ważnych zadań wojennych”; Siegfried Flügge (1912-1997), niemiecki fizyk teoretyczny, przyczynił się do fizyki jądrowej oraz teoretycznej podstawy broni jądrowej; Hans Götte, Walter Seelmann-Eggebert (1915-1988), radiochemik; Fritz Strassmann (1902-1980). W czasie wojny pracowali nad reakcjami rozczepienia jądra uranu. Do końca 1945 roku skompilowali listę 25 pierwiastków i około 100 udowodnionych przez nich izotopów. Wcześniej gdyż już w grudniu 1938 roku Otto Hahn i Fritz Strassman zademonstrowali rozszczepienie atomu uranu.

Albert Speer (1905-1981), szef departamentu dla dużych projektów budowlanych, od 8 lutego 1942 minister odpowiedzialny za uzbrojenie i amunicję (Reichsminister für Bewaffnung und Munition) i szef Organizacji Todt, był odpowiedzialny między innymi za projekt Riese, więc uczeni, którzy mu podlegali musieli wiedzieć o Riese, i jego przeznaczeniu.

Herbert Rimpl i Siegfried Schmelcher

Według zachowanego w Archiwum Federalnego Niemiec dokumentu z dnia 14 lipca 1944 r. (departament OT w Ministerstwie Uzbrojenia i Produkcji Wojennej) projekty dotyczące Riese pochodziły z biura prof. Herberta Rimpla (1902-1978), który stał się najważniejszym architektem przemysłowym w Trzeciej Rzeszy z zadaniami dla fabryk samolotów Messerschmitt i prac Hermanna Göringa.

Spiegel Online dnia 29 listopada 2018 r. zamieścił zdjęcie Herberta Rimpla z podpisem: Architekt Herbert Rimpl: Od niego wyszły plany projektu „Riese”. Jego biuro inżynieryjne w Berlinie przeprowadziło audyt projektów budowlanych dla przemysłu zbrojeniowego, takich jak przeniesienie produkcji”. (https://www.spiegel.de/fotostrecke/projekt-riese-fuehrerhauptquartier-im-eulengebirge-fotostrecke-165145-4.html).

W ramach kampanii narodowosocjalistycznych Rimpl od 1940 r. stał się architektem wielu kompleksów przemysłowych i mieszkalnych w Niemczech i na okupowanych terytoriach. Jego biuro inżynieryjne w Berlinie przeprowadziło audyt projektów budowlanych dla przemysłu zbrojeniowego, takich jak przeniesienie produkcji. Pracownia jego mieściła się w Berlinie przy Klosterstrasse 80/82. W czasie drugiej wojny światowej w biurze pracowało około 700 osób (http://www.strasse-der-moderne.de/architekt/herbert-rimpl/).

Wśród nich, tacy jak Gerhard Weber, Werner Hebebrand, czy Johannes Krahn. W 1943 r. Adolf Hitler nadał mu tytuł profesora. Raz po raz budynki Rimpla z lat wojny pokazują „ambiwalencję między nowoczesnością architektoniczną a polityczną uległością” (Lubitz). Pomimo swojej znaczącej pozycji w ważnych projektach zbrojeniowych Rimpl został zdemaskowany w marcu 1948 r. Przez Główną Izbę Odwoławczą Regensburg jako „nienaruszony”. Od 1950 r. kierował nowym biurem architektonicznym w Wiesbaden, które z powodzeniem prowadził do lat 70. XX wieku, a kontynuowane jest po jego śmierci 2 czerwca 1978 r. przez jego syna Wolfganga.

W 1942 r. Rimpl został powołany przez Generalnego Inspektora Alberta Speera na szefa Departamentu dla dużych projektów budowlanych i robót w dziedzinie budownictwa. Podczas wojny realizował zlecenia Ministerstwa Uzbrojenia i Amunicji Rzeszy, prace planistyczne dla firmy Krupp-Werke, tajne prace w zakresie planowania zakładów przemysłowych we Francji i w innych krajach, zlecenia związane z przenoszeniem produkcji zbrojeniowej do podziemnych obiektów. Na pewno spod ręki H. Rimpla wyszedł projekt Flugzeugmotoren – fabrik „Doggerwerk” – fabryki silników samolotowych BMW 801. W latach 1940–1945 Johannes Krahn zajmował wiodącą pozycję w biurze architektonicznym Herberta Rimpla w Berlinie.

Herbert Rimpl był odpowiedzialny również za kilkadziesiąt projektów budowlanych w ramach przeniesienia przemysłu obronnego do podziemi. Najbardziej znany jest obóz koncentracyjny Mittelbau-Dora, gdzie produkowano przede wszystkim „Broń Odwetową 1” i „Broń Odwetową 2”.

W biurze Herberta Rimpla pracował między innymi Gerhard Weber (1909-1986), który był niemieckim architektem i nauczycielem uniwersyteckim. Po wojnie do jego wybitnych dzieł należą nowe budynki Opery Państwowej w Hamburgu, Teatr Narodowy w Mannheim i Reaktor Badawczy w Monachium (zwany „Atomei”) w Monachium-Garching. Ze względu na zaprojektowaną przez Gerharda Webera kopułę w kształcie jaja, często nazywaną Garching Atomic Egg, która jest również częścią herbu miasta Garching w dzielnicy Monachium, reaktor jest zabytkowym budynkiem. Charakterystyczny jest widok na prawo od autostrady do Norymbergii tuż przed wyjściem do Garching. „Jajko” powinno być wypatroszone, tzn. Składniki radioaktywne powinny zostać usunięte z wnętrza. Następnie powinien służyć jako przyczółek dla źródła neutronów.

Jeżeli po wojnie architekt od Herberta Rimpla, Gerhard Weber, zaprojektował reaktor badawczy, to również w czasie wojny takie obiekty projektował.

W październiku 1943 r., po przeniesieniu przemysłu zbrojeniowego do Mitteelwerk w Kohnsteins, naczelnym architektem specjalnego projektu Riese był Hauptsturmführer SS dr Siegfried Schmelcher (1911-1991). Studiował architekturę na politechnice na budownictwie oraz w Akademii Sztuki w Monachium. Jego zastępcą był Leo Mueller. 30 specjalistów różnych dziedzin pracowało w Baustab Schmelchers Most, głównie jego dawni koledzy, a między innymi: inż. Franz Werr i inż. Fritz Kaiser – inżynieria lądowa i planowanie; Edmund Gassner – sanitaerplanung; William Hirsch – planowanie krajobrazu (kamuflaż i dezinformacja); inż. Meier Windthorst (Draeger prace Lubeka) – klimatyzacja i wentylacja. Jego personel miał biura w Berlinie, Pariser Platz 3. I właśnie ta dezinformacja wprowadzona przez Hirscha trwa do dziś.

W posiadłości Siegfrieda Schmelchera, byłego głównego kierownika budowy OT, znajdowały się papiery z oznaczeniami „tajna rzecz Rzeszy nr 91/44” i „Nr 121/45”. Ocena tych dokumentów została opublikowana przez Franza W. Seidlera i Dietera Zeigerta w książce „Die Führerhauptquartiere” w 2000 r.

Natomiast nie jest znana rola, jaką odegrał w projektowaniu Riese, architekt Konrad Meyer.

Dwa projekty

Cechą charakterystyczną Riese są dwie różne linie technologiczne przeróbki rudy uranowej. Na Osówce linia ta jest długa i wynosi około 3 km. W jej skład wchodzi kilkanaście różnych obiektów naziemnych. Natomiast na Włodarzu linia ta jest krótka i wynosi około 500 m. Choć niektóre obiekty są powtarzalne, te dwie linie różnią się między sobą. Były różne, ale ich celem był uran 235.

Nie wiadomo, które obiekty w kompleksie Riese (Gigant) pochodzą z projektów Herberta Rimpla, czyli z lat 1942-1943, a które wyszły z biura Siegfrieda Schmelchera wykonane w latach 1944-1945. Prawdopodobnie najwcześniej zaprojektowane obiekty znajdują się na Włodarzu. Była tam linia technologiczna przeróbki uranu. Nad sztolniami, przy drodze do Osówki, po lewej stronie znajdowało się laboratorium. Niestety, obiekt został rozebrany, i do dzisiaj zachowały się tylko zarysy fundamentów. Poniżej znajdują się fragmenty dwóch kominów. Wejście było nie od drogi, ale po drugiej stronie. Obiekt był murowany. Ubikacja i szambo były na zewnątrz, trochę dalej zachowało się drugie szambo, prawdopodobnie od łazienki, która była wewnątrz.

Czy zachowane sztolnie na Włodarzu pochodziły od Rimpla, czy Schmelchera, tego nie wiadomo.

Natomiast z cała pewnością można stwierdzić, że elektrownia jądrowa („siłownia”) na Osówce pochodzi z biura Siegfrieda Schmelchera. Jej budowę rozpoczęto w 1944 r., a 28 stycznia 1945 r. podczas wizyty Xavera Dorscha i Augusta Manningera jej budowa jeszcze trwała, i przed zakończeniem wojny została nieukończona.

Natomiast projekt laboratorium (kasyno) wyszedł od Rimpla, gdyż już od czerwca 1943 r. pracowali w nim fizycy i chemicy z Danii i Norwegii. W obozie w Schirgenschänke (Gieszcze Górne), jak ustaliła GKBZH, zakwaterowani byli ci Duńczycy w liczbie 80 i Norwegowie w liczbie 120. W sprawozdaniu GKBZH pisze, że byli to technicy fizycy, chemicy i specjaliści budownictwa przemysłowego. Grupa Skandynawów zaczęła prace w czerwcu 1943 r., a według rozpowszechnianych powszechnie fałszywych informacji budowę „Riese” rozpoczęto po nalotach jesienią 1943 r. Duńczycy i Norwegowie swoje badania przeprowadzali właśnie w laboratorium na Osówce.

Dezinformacja, kamuflaż i zmiana krajobrazu

Jedna z dezinformacji dotyczy obiektów znajdujących na różnych kompleksach. Była to dezinformacja budowlana Williama Hirscha, który miał biuro planowanie krajobrazu (kamuflaż i dezinformacja). Z lotu ptaka wszystkie wyglądają jednakowo (około 50 m długości o szer. około 12 m), natomiast przeznaczenie ich było różne. W zasadzie wszystkie mają biegnący wzdłuż środkiem kanał, czy korytarz, a po lewej i prawej stronie miejsca na pomieszczania. Jest to jednak zmyłka, na którą dało się nabrać wielu polskich badaczy. Jako przykład podam obiekt na Soboniu, po prawej stronie sztolni nr 1. środkiem wzdłuż obiektu biegnie kanał, a po prawej i lewej stronie znajdują się miejsca na pomieszczenia. Jak do tej pory nikt nie zauważył, że prawa część obiektu nie posiada w ogóle drzwi wejściowych ani okien (w części tej fundament narożny jest wzmocniony), a w lewej części na środku jest brama, prawdopodobnie dwuskrzydłowa (szer. 222 cm) i okna (11), i nie ma już więcej innych drzwi. Natomiast w kanale biegły kable, są otwory wejściowe i wyjściowe. Wszyscy jednak piszą, że były to fundamenty pod budynek mieszkalny. Obiekty te są powtarzalne, i znajdują się na Włodarzu,  Gontowej  i Osówce.

Taka sama sytuacja jest z obiektami pod Włodarzem. Znajduje się tam pięć takich samych obiektów. Biegnący środkiem kanał o szer. 120 cm służył do filtracji ługu uranowego, natomiast część prawa i lewa jest zasypana ziemią (promieniowanie). W ścianach kanału co kilka metrów znajdują się wpusty, których nie ma na obiektach na Soboniu i Gontowej, prawdopodobnie na ramy filtrów, ale wielu badaczy sądzi, że były to fundamenty pod budynki mieszkalne. Podobna sytuacja występuje w kompleksie Gontowa. W ten sposób zabezpieczono się przed obcymi wywiadami. Jeżeli samoloty jakiegoś państwa wykonywały zdjęcia, to w sztabach odczytano by je, jako obiekty mieszkalne.

Dezinformacja odniosła skutek. Kwatera Hitlera triumfuje, a przecież tajemnica Riese dotyczy wydobycia, składowania i przeróbki uranu, oraz placówki badawczo-rozwojowej dla tajnych projektów, w tym elektrowni jądrowej i bomby atomowej. Jacek Wilczur w książce „Księstwo SS” pisał o pozostawionym uranie w szybie i sztolniach, chyba na Soboniu. Oto fragment: „Znaleziono szyb i sztolnie, gdzie znajdowało się dużo uranu i było silne promieniowanie. Wilczur pojechał do Warszawy, by złożyć raport w tej sprawie. Co ciekawe w każdej takiej akcji uczestniczyli Rosjanie. Gdy Wilczur z powrotem miał jechać w Góry Sowie dostał informacje, że szyb i sztolnia zostały „odszczelnione”, ponieważ było wysokie promieniowanie”.

Igor Witkowski w swej książce „Super tajne bronie Hitlera” pisze, że po wojnie znaleziono w jednej z części RIESE składy rudy uranu.

Na niemieckich mapach sprzed 1939 r. zaznaczona jest tylko jedna droga leśna prowadząca z Jugowic Górnych na Włodarz. Prowadziła ona prostopadle do drogi w kierunku Walimia, prosto pod górę. Następnie skręcała w lewo skos i prowadziła w kierunku Osówki (ta część drogi jest zachowana i u góry jest zagrodzona). Zapewne były też inne leśnie ścieżki, które nie zostały naniesione na mapę. Od tamtej pory krajobraz się znacznie zmienił.

Sztolnie 3 i 4 początkowo drążone były z leśnej drogi. Najpierw od czoła wbito się w zbocze góry, następnie dzień po dniu urobek wysypywano z tej drogi na zbocze góry. Z biegiem czasu utworzono duży plac o wymiarach 30 m szerokości i ponad 100 m długości. Na skraju powstała wysoka skarpa. Taki sam plac miał powstać na Soboniu.

Rysunki Augusta Manningera

W dniu 28 stycznia 1945r w Góry Sowie przyjechał X. Dorsch. Wraz z nim przyjechał malarz wojenny Organizacji Todt, August Manninger, który narysował obiekty kompleksu Riese. Znane są tylko dwa jego rysunki. Niektórzy badacze twierdzą, że jeden przedstawia „Siłownię” na Osówce, a drugi sztolnię pod Ostra Górą.

F.Seidler i D.Zeigert w książce „Kwatery główne führera” („Die Führerhauptquartiere”) piszą, że niedaleko Schirgenschänke na zach. od Dorfbach (Rzeczka), powstały pierwsze dwa bunkry. Ponadto Leo Müller, starszy kierownik budowlany, pracujący w Górach Sowich z ramienia Organizacji Todt, poinformował 4 września 1999 roku, że w dniu 28 stycznia 1945 roku malarz wojenny OT, August Manninger, naszkicował dwa bunkry koło Schirgenschänke.

Rysunki nie są podpisane, że bunkry znajdowały się koło Schirgenschänke (Gieszcze Górne). Gospoda Schirgenschänke, to jedno z miejsc spotkań Antoniego Dalmusa z dziennikarzami (najczęściej spotykali się w gospodzie „Pod Jeleniem” w Głuszycy). Przed wojną gospoda Schirgenschänke, jedna z najstarszych takich obiektów w Górach Sowich, z 10 miejscami w 5 pokojach. Rzeczywiście, niedaleko tej gospody, na południe od niej, miała powstać elektrownia jądrowa. W pobliżu schroniska, z lewej strony znajdowało się pięć baraków fizyków duńskich i norweskich.

Manninger szkic podpisał następująco: „Führerhauptquartier Riese” („Budowa bunkra führera w części odsłoniętej”). Jeżeli bunkier budowany był w części odsłoniętej, to musiała być również część podziemna. Część odsłonięta była przedłużeniem części podziemnej. Wspomniani autorzy mówią o dwóch bunkrach. Przypuszczalnie chodziło o jeden podziemny, drugi naziemny, czyli odsłonięty. August Manninger ukazał obiekt w perspektywie. Był on kwadratowy o wymiarach 30 na 30 m., i na pewno przedstawia budowę elektrowni jądrowej  na Osówce. Praca była w pełnym toku, gdyż są widoczne dwa koryta, którymi wlewał się beton do szalunków. Przy korycie z prawej strony stoi koliba na wózku kolejki wąskotorowej, z której wylewa się beton do koryta. Wyżej, na skarpie, oczekują następne wózki na wylanie betonu. Po lewej stronie widać składowane płyty betonowe, chyba stropowe, a za nimi barak schowany za drzewami.

Wyżej wspomniani autorzy piszą o dwóch bunkrach. Tylko, że to nie były bunkry Hitlera, a elektrownia jądrowa. Jeden bunkier to elektrownia jądrowa, a drugi, towarzyszący, znajdował się pod ziemią, i wchodził w skład tuneli w Osówce. Jest to komora wydrążona pod samą elektrownią jądrową, lewa odnoga drugiej sztolni. Prawdopodobnie te dwa obiekty miały być połączone szybem. Jeżeli była to elektrownia jądrowa, to w komorze miał się znajdować transformator.

Był już koniec stycznia 1945 r. zbliżał się koniec wojny, a na rysunku Manningera widać, że praca przebiegała w pełnym toku, gdyż są widoczne dwa koryta, którymi wlewał się beton do szalunków. Przy korycie z prawej strony stoi koliba na wózku kolejki wąskotorowej, z której wylewa się beton do koryta. Wyżej, na skarpie, oczekują następne wózki na wylanie betonu. Po lewej stronie widać składowane płyty betonowe, chyba stropowe, a za nimi barak schowany za drzewami. Torowisko kolejki wąskotorowej zostało już zdemontowane, pozostały tylko podkłady. W oddali widać konstrukcję nadszybia, szybu technicznego. Otwór szybu przetrwał do dzisiaj, i został ogrodzony. Prawdopodobnie budowę elektrowni jądrowej rozpoczęto w 1944 r., i obiekt został nieukończony.

„Próba rozwiązania tajemnicy Riese”

13.04.2019. Michałkowa k. Walimia. Eksploracja obiektów Riese. Temat: Warsztaty eksploracyjne Projekt „Riese”. Warsztaty prowadził Bartosz Mazurowski, ex funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego oraz Zespół Eksploratorów.

Tematy:

– warsztaty z systemów obronnych i bezpieczeństwa;
– zajęcia w terenie;
– próby rozwiązania tajemnicy Riese.
– zajęcia w terenie: wyprawa do zbiornika wodnego w Jugowicach Górnych.

Po powrocie przeprowadzono dwa wykłady.

Pierwszy dotyczył przerzucenia niemieckich uczonych do USA. W ramach tajnej amerykańskiej misji o nazwie „Operacja Paperclip” („spinacz”) amerykańskie służby specjalne przerzuciły do USA wielu czołowych niemieckich nazistów. Operacja ta jest także znana pod nazwą Operation Overcast. Amerykanie byli szczególnie zainteresowani specjalistami z dziedzin aerodynamiki, broni rakietowej (jak ci pracujący nad projektami V1 i V2), broni chemicznej i medycyny. Niemieccy naukowcy wraz z rodzinami byli przerzucani do USA bez wiedzy i zgody amerykańskiego Departamentu Stanu. Większość z tych naukowców była członkami NSDAP lub SS, część z nich mogła być odpowiedzialna za zbrodnie wojenne co oznaczało, że oficjalnie żaden z nich nie otrzymałby wizy amerykańskiej i pozwolenia na wjazd do tego kraju. W ramach tej operacji przewieziono do obu Ameryk aż 80 nazistowskich uczonych, zbrodniarzy wojennych, którzy zajmowali wysokie stanowiska we władzach nazistowskich Niemiec, i posiadali wiedzę na temat nazistowskiej machiny wojennej.

7. Michałkowa. Hotel Biała Sowa. Foto: Stanisław Bulza

Drugi dotyczył amerykańskiego projektu jądrowego pod lodami Grenlandii: „Tajna baza jądrowa USA”. Amerykańska baza wojs kowa Camp Century, która stała się placem startowym dla projektu atomowego „Lodowy robak”. Projekt uwzględniał rozmieszczenie kilkuset obiektów jądrowych i infrastruktury dla nich pod grenlandzką tarczą lodową. Dzięki temu amerykańscy wojskowi chcieli stworzyć zabezpieczoną tajną bazę jądrową, której pociski mogły dosięgnąć Związku Radzieckiego. W podziemnym „mieście pod lodem” została zbudowana 3-kilometrowa sieć tuneli, zapewniono warunki pobytu dla 200 wojskowych itd.

Projekt powstał w cztery lata po wojnie w 1949 r., i był podobny do nieukończonego Projektu „Riese”. Wykładowca zaprezentował dużą ilość map, planów i schematów oraz film z budowy tego projektu pod lodami Grenlandii. Następnie przedstawił plan Camp Century, oraz plany sztolni na Włodarzu i Osówce, a my mieliśmy przedstawić swoje spostrzeżenia i wnioski. Wnioski były następujące: plany sztolni Włodarza i Osówki przedstawiają kompleksy nieukończone, natomiast plan Camp Century przedstawia ten sam plan, ale jest kompleksem ukończonym.

W pytaniach przedstawiłem swoją teorię dotyczącą „Riese”, czyli „Centrum przetwarzania uranu, i placówka badawczo-rozwojowa dla tajnych broni”, które dotyczyło wydobycia, ługowania, badań nad uranem, zarówno dla maszyn produkujących energię i broni wojennej.

Camp Century

W latach 60. XX w. Stany Zjednoczone zdominowały regiony polarne. Obozy eksperymentalne, takie jak Camp TUTO i Camp Fistclench zostały zbudowane w odległych obszarach. Jedną z najdziwniejszych w historii był ściśle tajny projekt Camp Century.

Camp Century to podziemne miasto zbudowane zaledwie 800 mil na południe od Bieguna Północnego, 100 mil na północ od Thule AB na Grenlandii.

Amerykański projekt jądrowy pod lodami Grenlandii: „Tajna baza jądrowa USA”. Amerykańska baza wojskowa Camp Century, która stała się placem startowym dla projektu atomowego „Lodowy robak”. Projekt uwzględniał rozmieszczenie kilkuset obiektów jądrowych i infrastruktury dla nich pod grenlandzką tarczą lodową. Dzięki temu amerykańscy wojskowi chcieli stworzyć zabezpieczoną tajną bazę jądrową, której pociski mogły dosięgnąć Związku Radzieckiego. W podziemnym „mieście pod lodem” została zbudowana 3-kilometrowa sieć tuneli, zapewniono warunki pobytu dla 200 wojskowych itd.

8. Schemat Camp Centuru. Foto: tvn24.pl/

Aby przetestować wykonalność technik budowlanych, wojsko Stanów Zjednoczonych rozpoczęło projekt pod nazwą „Camp Century”, położony na wysokości 6 600 stóp (2000 m) w północno-zachodniej Grenlandii, 150 mil (240 km) od amerykańskiej bazy lotniczej Thule. Radar i baza lotnicza w Thule były już w użyciu od 1951 roku.

Camp Century był wówczas opisywany jako demonstracja niedrogich posterunków wojskowych z czapą lodową. Tajny projekt Iceworm miał być systemem tuneli o długości 4000 kilometrów (2500 mil), wykorzystywanych do rozmieszczenia do 600 pocisków jądrowych, które mogłyby dotrzeć do Związku Radzieckiego w przypadku wojny nuklearnej. Lokalizacje pocisków byłyby pod osłoną pokrywy lodowej Grenlandii i miały być okresowo zmieniane. Podczas gdy Project Iceworm był tajny, plany obozu Century były omawiane i zatwierdzane przez Królestwo Danii, a obiekt, w tym jego elektrownia jądrowa, został wyprofilowany w magazynie Saturday Evening Post w 1960 roku.

Obóz składał się z 21 tuneli, z których największy nazywano „główną ulicą”, której długość wynosiła ponad 335 metrów, 8 metrów szerokości i 8,5 metra wysokości. Tunele lub „rowy” były pokryte łukowatymi falistymi stalowymi dachami i były oświetlone 24/7. Aby zwalczyć deformację śniegu, tunele były stale przycinane, gdy lód regularnie się zmieniał. Miejsce to było stale obsadzone przez średnią liczbę 200 żołnierzy i naukowców przez cały rok. W tym okresie zakład produkował niektóre z pierwszych rdzeni lodowych, wykorzystując kombinację wierteł termicznych i elektromechanicznych, aby dotrzeć do dna pokrywy lodowej Grenlandii w 1961 r. Prawdziwa wartość zgromadzonych rdzeni lodowych nie została zrealizowana wiele lat później. Jednak prawdziwym celem strony było wkrótce przejęcie inicjatywy dzięki inicjatywie, która rozpoczęła obóz. Project Iceworm – pomysł na umieszczenie pocisków jądrowych pod polarną pokrywą lodową.

Zasilany przez reaktor jądrowy PM-2A Camp Century był pierwszym z przenośnych reaktorów armii amerykańskiej, który faktycznie produkował energię. Z wyjątkiem przestojów związanych z rutynową konserwacją i naprawami, reaktor pracował przez trzydzieści trzy miesiące.

„Oficjalnym celem” Camp Century, jak wyjaśnił Departament Obrony Stanów Zjednoczonych duńskim urzędnikom rządowym w 1960 r., było przetestowanie różnych technik budowlanych w warunkach arktycznych, zbadanie praktycznych problemów z pół-mobilnym reaktorem jądrowym, a także wspieranie eksperymenty naukowe na pokrywie lodowej. Łącznie wycięto 21 okopów i pokryto łukowymi dachami, w których wzniesiono prefabrykowane budynki. Tunele te, o łącznej długości 3000 metrów (1.9 mil), zawierały także szpital, sklep, teatr i kościół. Łączna liczba mieszkańców wynosiła około 200. Od 1960 r. Do 1963 r. Dostawy energii elektrycznej odbywały się za pomocą pierwszego na świecie mobilnego/przenośnego reaktora jądrowego, oznaczonego PM-2A i zaprojektowanego przez Alco dla armii amerykańskiej. Woda była dostarczana przez topienie lodowców i testowana w celu ustalenia, czy obecne są zarazki, takie jak plaga.

W ciągu trzech lat po wykopaniu próbki rdzenia lodowego pobrane przez geologów pracujących w Camp Century wykazały, że lodowiec porusza się znacznie szybciej niż przewidywano i zniszczy tunele i planowane stacje startowe w ciągu około dwóch lat. Obiekt został ewakuowany w 1965 r., A generator jądrowy usunięty. Projekt Iceworm został odwołany, a Camp Century zamknięty w 1966 roku.

Zgodnie z dokumentami opublikowanymi przez Królestwo Danii w 1997 r. Sieć rakietowa „Iceworm” armii amerykańskiej została opisana w raporcie armii z 1960 r. Zatytułowanym „Wartość strategiczna grenlandzkiej pokrywy lodowej”. W pełni wdrożony projekt obejmowałby obszar o powierzchni 130 000 km2, czyli około trzy razy większy od powierzchni Danii. Złożone piętra startowe znajdowałyby się na wysokości 8,5 m pod powierzchnią, z wyrzutniami rakiet jeszcze głębszymi, a skupiska centrów wystrzeliwania pocisków byłyby oddalone od siebie o 4 mile (6,4 km). Nowe tunele miały być wykopywane co roku, tak aby po pięciu latach powstały tysiące stanowisk strzeleckich, wśród których można było obracać kilkaset pocisków. Armia zamierzała rozmieścić skróconą, dwustopniową wersję pocisku Minuteman amerykańskich sił powietrznych, wariant proponowany przez armię Lodziarzowi.

Chociaż pokrywa lodowa Grenlandii wydaje się na swojej powierzchni twarda i nieruchoma, śnieg i lód są materiałami lepkosprężystymi, które powoli deformują się z czasem, w zależności od temperatury i gęstości. Pomimo pozornej stabilności, pokrywa lodowa jest w rzeczywistości w stałym, powolnym ruchu, rozprzestrzeniającym się na zewnątrz od środka. Ten ruch rozprzestrzeniający się w ciągu roku powoduje, że tunele i rowy się zwężają, ponieważ ich ściany odkształcają się i wybrzuszają, ostatecznie prowadząc do zawalenia sufitu. W połowie 1962 r. Sufit pomieszczenia reaktora w obozie Century spadł i musiał zostać podniesiony o 1,5 metra. Podczas planowanego zamknięcia reaktora w celu konserwacji pod koniec lipca 1963 r. Armia postanowiła obsługiwać obóz Century jako obóz letni i nie reaktywowała reaktora PM-2A. Obóz wznowił działalność w 1964 r. Za pomocą rezerwowej elektrowni wysokoprężnej, przenośny reaktor został usunięty tego lata, a obóz został całkowicie opuszczony w 1966 r. (https://podroze.onet.pl/ciekawe/tajna-baza-atomowa-camp-century-iceworm-na-grenlandii/nvbcspv , oraz William Colgan, Signe B. Andersen, Dirk van As, Jason E. Box and Søren Gregersen, “New programme for climate monitoring at Camp Century, Greenland”, wydanie internetowe).

Przemysł nuklearny na Syberii w okresie zimnej wojny (1948–1965)

W celu stworzenia kompleksu sektorowego, zgodnie z danymi z 9 sierpnia 1948 r., w ZSRR zbudowano 62 przedsiębiorstwa do prowadzenia badań i rozwoju urządzeń, wydobycia rudy uranu, produkcji uranu metalicznego i toru, dostaw reaktorów z moderatorami sześciofluorku uranu, produkcji plutonu i uranu U-235.

Pierwszym przedsiębiorstwem przemysłu jądrowego, zbudowanym na Syberii, był zakład nr 250 w Nowosybirsku (wówczas firma pb-80, obecnie zakład koncentratów chemicznych). 25 września 1948 r. Specjalny Komitet Rady Ministrów ZSRR przyjął rezolucję „Na budowie drugiego zakładu metalurgicznego w kraju” (dubler Zakładu nr 12 w mieście Electrostal.

9. Kombinat 815. Foto: zaimka.ru/

Następnym był Kombinat 815 (Krasnojarsk – 26), 64 km od Krasnojarska. Został wydrążony w granitowej skale na głębokości 200–250 m od powierzchni, czyli chroniony przed uderzeniem nuklearnym. Został zbudowany przez  dział konstrukcyjny Głównej Dyrekcji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ZSRR, który w początkowym okresie liczył 27 tys. osób. Tysiące starannie wyselekcjonowanych cywilnych górników, budowniczych metra, monterów pracowało na zatłoczonym placu budowy. W budowie zakładu przed oddaniem do użytku wzięło udział 70 tys. więźniów, 135 tys. budowniczych-wojskowych. Aby stworzyć obiekty produkcyjne zakładu, budowniczowie ze wzgórz tajgi „wywieźli ziemi dużo więcej niż z  moskiewskiego metra”.

W wyniku najtrudniejszej działalności budowniczych, zbudowano wielopoziomowy system podziemnych tuneli z 3500 halami. O wielkości budynku świadczą dane, że około 5,5 mln m3 powietrza pompowano co godzinę do podziemnych warsztatów i innych pomieszczeń zakładu. System wentylacji podziemnej całkowicie zmieniał powietrze co dziesięć godzin. W tunelach znajduje się kilka rozszerzeń mających na celu tłumienie fal uderzeniowych po uderzeniu nuklearnym. Niedaleko od powierzchni znajduje się elektrownia cieplna zasilana paliwami kopalnymi, która generuje energię elektryczną. Po drugiej stronie rzeki, około 10 km dalej, znajduje się miejsce, w którym odpady reaktywne powinny być zakopane pod ziemią. W tym celu wykonano 500 studni.

W ramach zakładu nr 815 wybudowano trzy kompleksy. Fabryka reaktorów i zakłady produkcyjne znajdowały się głównie pod ziemią. Pierwszy z trzech reaktorów uranowo-grafitowych o dużej mocy z 2832 kanałami chłodzonymi bezpośrednio przez wody r. Jenisej został uruchomiony 25 sierpnia 1958 r. Miał zdolność produkcyjną 200–250 g plutonu w blokach uranu dziennie. Drugi reaktor uranowo-grafitowy ADE-1 o takiej samej pojemności jak pierwszy został oddany do użytku 27 lipca 1961 r. Oba te reaktory pracowały w trybie jednorazowego przepływu i odprowadzały wodę do Jeniseju. Rzeka na dziesiątki kilometrów przestała zamarzać. Trzeci reaktor uranowo-grafitowy ADE-2 o takiej samej pojemności jak pierwszy został oddany do użytku 24 stycznia 1964 r. W przeciwieństwie do pierwszych dwóch reaktorów, które wykorzystywały wodę z Jeniseja do chłodzenia, a następnie wyładowania bez oczyszczania, reaktor ADE-2 miał zamknięty cykl poza produkcją plutonu wytwarzał ciepło i energię elektryczną (http://zaimka.ru/savitsky-atomic-industry/#lightbox/0/).

Projek Camp Century odbiciem projektu Riese

Najbardziej podobne do amerykańskiego projektu Camp Century są sztolnie znajdujące się w kompleksie Osówka. Jest to najbardziej rozbudowany kompleks spośród wszystkich kompleksów w Riese. Odnosi się to zarówno do części naziemnej jak i podziemnej. System składa się właściwie z dwóch części. Pierwsza (większa) obejmuje sztolnię nr 1 i 2 oraz położone między nimi wyrobiska chodnikowe. Druga część to sztolnia nr 3. Jest oddalona od zasadniczej części podziemi o około 500 m i tworzy osobny system niepołączony z częścią główną. Wyrobiska sztolni leżą na następujących wysokościach: nr 1- 610 m n.p.m. oraz nr 2 – 595 m n.p.m. Pierwszy poziom dostępny z wejścia nr 1 kończy się na tzw. uskoku, który jest wielkim zawałem. Całkowita długość zinwentaryzowanych wyrobisk podziemnych w kompleksie Osówka wynosi 1700 m, powierzchnia 6200 m2, a objętość 26 000 m sześciennych.

Chodnik nr 1. prowadzi w kierunku północno-zachodnim ma długość 120 m, szerokość od 4, 0 do 4,5 m, wysokość od 3,0 do 5,5 m. W odległości ok. 30 m od jej wlotu znajdują się częściowo wydrążone dwa wyrobiska o charakterze komorowym, mające służyć po zakończeniu prac i obetonowaniu, jako wartownie. Wloty dwóch sztolni są oddalone od siebie o 170 m. Sztolnie są połączone prostopadłym systemem chodników i hal.

Sztolnia nr 2, biegnąca w kierunku północnym, ma długość 456 m. i przekrój poprzeczny o wymiarach: wysokość 2–3 m, szerokość 2,5–3 m. W odległości 33 m. od wlotu istnieje zawał skalny powstały w skutek naturalnego obrywu skał. Podobnie jak w przypadku sztolni nr 1 w odległości 45 m od wlotu zlokalizowane są dwie wartownie zabezpieczone obudową żelbetonową, posiadające otwory strzelnicze, chronione dodatkowo przez zastosowanie obudowy przeciwodłamkowej. Obok wartowni znajdują się dwie hale posiadające obudowę betonową.

Około 40 metrów od wejścia sztolni nr 2 znajdują się rozbudowane, żelbetowe wartownie z okienkami strzelniczymi. Są one połączone z dwoma małymi halami posiadającymi podwójne betonowe stropy, między którymi umieszczone miały być instalacje elektryczne, wodne oraz rury tłoczące świeże powietrze.

W kompleksie Osówka znajduje się również jedyna w całym Riese praktycznie ukończona duża hala. Jest całkowicie obetonowana z podwójnym łukowym stropem, ma 50 metrów długości, 6 m szerokości i 6 m wysokości. Największa hala w kompleksie Osówka ma 40 metrów długości, 7 metrów szerokości i aż 18 metrów wysokości.

Chodnik w sztolni nr 2 jest szeroki. Po lewej stronie znajduje się wejście do hali 1, która łączy się z halą 2 i dalej prowadzi do komór 1, 2 i 3.

W Camp Century energię dostarczał reaktor atomowy.

W sztolni nr 2 znajduje się komora, która jest położona dokładnie pod elektrownią jądrową („siłownia”). Prawdopodobnie zamierzano stąd wykuć szyb łączący oba te miejsca. W komorze miał znajdować się transformator. Elektrownia jądrowa miała dostarczać prąd do kompleksu. Amerykański projekt Camp Century uwiarygodnia teorię, że Riese było „Centrum przetwarzania uranu, i placówką badawczo-rozwojową dla tajnych broni”, które dotyczyło wydobycia, ługowania, badań nad uranem, zarówno dla reaktora atomowego produkującego energię i broni wojennej. Hans Kammler przekazał jednak dokumenty niemieckiego tajnego projektu jądrowego Amerykanom.

Cdn.

Stanisław Bulza

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

2019.06.16.

Autor: Stanisław Bulza