Od miłości do nienawiści


Kryminolog Brunon Hołyst komentując zamordowanie małego Dawidka przez jego własnego ojca przypomniał nam znaną zasadę,  że „od miłości do nienawiści jest tylko jeden krok”. Tak naprawdę zasada ta ze względu na siłę ogólności nic nie tłumaczy. Przyjmijmy, że pan Hołyst ma rację i ojciec Dawidka znienawidził swoją żonę równie silnie jak ją kiedyś kochał. Czy znienawidził również dziecko? A może zabił je z miłości, dla własnego dobra tego dziecka? Jedenastoma ciosami noża w serce?

Izabela Brodacka Falzmann
Fot. naszeblogi.pl

 Przyczyną zabójstwa jest fakt, że dzięki uprzedmiotowieniu dzieci przez ustawodawstwo, dzięki zawłaszczeniu dzieci przez państwo, stały się one najlepszym argumentem w walce pomiędzy nienawidzącymi się ludźmi, najlepszym sposobem aby zemścić się za odrzucenie czy za prawdziwe lub wyimaginowane krzywdy. Uprzedmiotowienie polega na tym, że sądy arbitralnie ustalają czy dziecko ma pozostać w rodzinie biologicznej czy należy oddać je do rodziny zastępczej, albo zawodowej rodziny zastępczej. Decydują w oparciu o opinie niedouczonych, niewydarzonych psychologów czy dziecko jest silniej związane z matką czy z ojcem. Zdarzyło się, że zidiociały sad przyznał dziecko płatnej gosposi, bo się do tego dziecka bardzo przywiązała.

Jak zauważył jeden z komentatorów- w naszych czasach niebezpiecznie jest powierzyć komuś strzyżenie trawnika bo może się do tego trawnika zbytnio przywiązać.

Sąd decyduje czy ojciec kryminalista ma prawo do wizyt dzieci w więzieniu, sąd decyduje czy prawo do widywania dzieci mają różne ciotki i pociotki z bliższej czy dalszej rodziny. Czas kontaktów  z dzieckiem jest dzielony jak czas użytkowania działki czy samochodu. Radość z posiadania cudzego dziecka ma prawo czerpać kochanka ojca, a nawet płatna gosposia.

Korzyści finansowe czerpie płatna rodzina zastępcza, wioska dziecięca czy inna szlachetna organizacja nałogowo lub zawodowo troszcząca się o cudze dobro. A potem dziecko ginie zatłuczone na śmierć jak to się zdarzyło w zawodowej rodzinie zastępczej w Pucku, albo odnajduje się jak Dawidek zagrzebane w krzakach przy autostradzie.

Pan Hołyst powiedział coś  jeszcze bardziej dla mnie oburzającego. Otóż stwierdził, że ojciec Dawidka honorowo sam wymierzył sobie karę. Mamy jak widać z panem Hołystem zupełnie inne rozumienie honoru.

W dawnych dobrych czasach, w rodzinach szlacheckich, chłopiec był do siódmego roku życia pod opieką matki a od siódmego pod opieka ojca, który miał nauczyć go konnej jazdy i fechtunku czyli uczynić z niego rycerza. Do połowy dwudziestego wieku we wszystkich cywilizowanych krajach było uznawane i oczywiste, że dziećmi zajmuje się matka. Ojciec dziecka jeżeli chciał zachować z nim kontakt musiał się z matką jakoś ułożyć.

Nikomu nie przyszłoby do głowy żeby zmuszać dzieci do kontaktów z konkubiną. Było to logiczne – trudno sobie wyobrazić, że dziecko miałoby traktować jak matkę albo macochę każdą kolejną przypadkową damę, z której usług ojciec zechce korzystać. Z drugiej strony – rzadko która konkubina miała ochotę zajmować się cudzymi dziećmi, a podstawowym zarzutem stawianym ojcom było porzucenie rodziny czy brak zainteresowania dziećmi.

Obecnie niejedna matka marzy o  tym żeby być porzuconą, żeby ojciec jej dzieci się od niej odczepił, żeby przestał ją i dzieci prześladować. O niczym innym nie marzyła przecież matka Dawidka, ale ojciec miał ustalone prawo do kontaktów z synem. Nie miało znaczenia, że był hazardzistą, że miał 200 tysięcy długu, że awanturował się w domu. Dziecko miało być mu wydawane i było w ten sposób na jego łasce i niełasce. Dziecko stało się przedmiotem, papierem wartościowym, wekslem czy papierem zastawnym za pomocą którego można coś ugrać finansowo.

Manipulując prawami do dziecka można zatruwać życie byłej partnerce można się przede wszystkim na niej zemścić co perfekcyjnie zaplanował i wykonał ojciec Dawidka. Prawa do dziecka to prawa przedmiotowe jak do mieszkania czy samochodu. W świadomości tego faktu sądy w swoich orzeczeniach używają często zwrotu „ udostępnić dziecko”. Pewna matka  została ukarana grzywną za to, że nie chciała „udostępnić” dzieci ich ojcu, groźnemu kryminaliście.

Wprawdzie upaństwowienie dzieci było jak wiemy wynalazkiem komunistów i hitlerowców, ale za czasów naszego przaśnego realnego socjalizmu organy prawne miały na tyle rozumu, że pozostawiały dzieci przy matce dla ich dobra i bezpieczeństwa.

Pewien policyjny profiler powiedział w TV bardzo rozsądnie, że przypadek Dawida jest konsekwencją zmiany wzorców męskości. Obecnie panowie nie wstydzą się żyć na koszt swoich partnerek, czy korzystać z urlopu „tacierzyńskiego” do którego prawo dał im ustawodawca. Urlop tacierzyński partnera najczęściej oznacza dla kobiety, że musi dzielić pracę z obowiązkami domowymi, podczas gdy tatuś drzemie sobie przy piwku, a dziecko drze się nie nakarmione.

Zgodnie z ideologią gender płeć jest kwestią kulturową, kwestią wyboru, nie przekłada się to jednak na fizjologię. Pan na urlopie tacierzyńskim  ma do dyspozycji w najlepszym przypadku ( gdy nie zaśpi i nie zapije) przygotowaną przez matkę butelkę z mieszanką mleczną.

To bardzo miłe i wskazane aby ojciec pomagał matce w opiece nad ich wspólnymi dziećmi. Jednak ojciec, który upiera się żeby przewijać i kapać dziecko zamiast zarabiać na rodzinę budzi mój niepokój. A ojciec który usiłuje odebrać dzieci matce posługując się sądem, a w tym sądzie kłamstwami, pomówieniami i fałszywymi świadkami budzi moje obrzydzenie. Wejście na taką drogę powoduje eskalację konfliktu, w pewnej chwili strony zapominają o dzieciach prześcigając się pomówieniami i oskarżeniami, tracą pieniądze i wiele lat życia na batalie sadową, której jedynym celem jest postawienie na swoim, jest wygrana polegająca na maksymalnym upokorzeniu partnerki i zatruciu jej życia.

To niebezpieczna droga. Zdarza się, że udręczone dzieci po osiągnięciu wieku w którym mogą wypowiedzieć się w sądzie odmawiają z prześladowcą kontaktu.

Historia małego Dawidka powinna być dla walczących o dzieci rodziców ponurym memento.

Izabela Brodacka Falzmann

*

Źródło: NASZEblogi.pl, 13 sierpnia 2019.

  • Na zdjęciu: Autorka felientonu. Fot. Inter.

Więcej felientonów pani Izabeli Brodackiej Falzmann na naszym portalu   >   >    TUTAJ .

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
, 2019.08.13.
Izabela Brodacka Falzmann

Autor: Izabela Brodacka Falzmann