Hydra: Fundacja


Ilustracja muzyczna: Hiroyuki Sawano – Eren the Coordinate

To miał być wpis o Edwardzie Heathie, brytyjskim premierze, który wciągnął swój kraj do Zjednoczonej Europy (co obecnie Brytyjczycy desperacko próbują skorygować).

Heath jest bez wątpienia ciekawą postacią. W 1937 r. jako działacz konserwatywny z Oksfordu odwiedził Parteitag w Norymberdze i spotkał się  na przyjęciu z Himmlerem, Goergingiem i Goebbelsem. W 1938 r. odwiedził pogrążoną w wojnie domową Hiszpanię (a dokładniej komuszo-anarchistyczno-separatystyczną Barcelonę) a latem 1939 r. wraz ze swoim kumplem Madronem Seligmanem wybrał się do Polski i Wolnego Miasta Gdańska, przyglądając się niemieckim przygotowaniom do ataku.

Christopher Story, były doradca Thatcher (który nieco ześwirował pod koniec życia) twierdził, że Heath pracował dla Abwehry, ale bardziej prawdopodobne jest że w tym czasie realizował zadania dla brytyjskich tajnych służb. Służby mogły wykorzystywać materiały kompromitujące do kontrolowania homoseksualisty Heatha. Ów premier kumplował się przecież z pedofilem-satanistą Jimmym Savillem i podejrzanie często odwiedzał wyspę Jersey, na której przez wiele lat dochodziło na ogromną skalę do molestowania seksualnego chłopców w lokalnym sierocińcu i prawdopodobnie również do morderstw dzieci.  

Jeśli jesteście zainteresowani dziwnymi powiązaniami Edwarda Heatha, to odsyłam Was do tego wpisu Spiskologa.  Jak już bowiem zaznaczyłem, ten wpis nie będzie o premierze, który wciągnął Wielką Brytanię do EWG.

A o czym będzie i czemu wspominam o Heathie? Bo przy badaniu jego życiorysu natrafiłem na o wiele ciekawszego człowieka do opisania…

W styczniu 1972 r. premier Heath podpisał traktat o przystąpieniu Wielkiej Brytanii do EWG. Rok później został za to nagrodzony Europejską Nagrodą dla Mężów Stanu przyznawaną przez Fundację Alfreda Toepfera. Do nagrody dołączony był czek na 200 tys. marek zachodnioniemieckich. Heath odwdzięczył się czyniąc fundatora nagrody Alfreda Toepfera kawalerem Orderu Imperium Brytyjskiego. W 1993 r. ów brytyjski premier przemawiał na pogrzebie tego niemieckiego „filantropa”. Toepfer został zapamiętany głównie jako mecenas sztuki i wielki promotor idei Zjednoczonej Europy. Był „modelowym Europejczykiem”. A kim był naprawdę?

Był synem kupca z Hamburga, który przed pierwszą wojną światową zaangażował się w Wandervogel  – młodzieżowy ruch o zabarwieniu nacjonalistyczno-ekologiczno-gejowskim.W czasie pierwszej wojny światowej służył w armii Kajzera i walczył pod Ypres i nad Sommą. A po wojnie zaciągnął się do mocno gejowskiego Freikorpsu.  W odróżnieniu od wielu swoich towarzyszy nie przeszedł jednak później do Reichswehry ani do nacjonalistycznych bojówek takich jak SA. Kontynuował tradycję rodzinną i skupił się na handlu zbożem na skalę międzynarodową.

Wersja oficjalna jego życiorysu nic nie mówi o jego ówczesnej pracy dla tajnych służb, ale jego spółka była podejrzanie „resortowa”. Robił on interesy m.in. w ZSRR, USA i Kanadzie. Pod koniec lat 20. zaczął kupować na dużą skalę nieruchomości na obszarach wiejskich Niemiec i krajów sąsiednich. W zakupionych przez niego posiadłościach organizowano kursy dla kadr SS i NSDAP. Toepfer gościł u siebie m.in. Rudolfa Hessa czy prominentnych członków nazistowskiego podziemia z Austrii, np. Odilo Globocnika, jednego z architektów holokaustu.

Rudolf Hess z Toepferem (po prawej).

W 1931 r. Toepfer zakłada swoją fundację – a w zasadzie plątaninę fundacji przypominającą Open Society Foundations George’a Sorosa. Nie bardzo wiadomo skąd ma pieniądze na „filantropię”. Jest przecież Wielki Kryzys, ceny surowców rolnych się załamały a przedsiębiorcy nimi handlujący masowo plajtują. Toepfer jednak na brak funduszów nie narzeka. Funduje m.in. Stypendia Hanzeatyckie dla wybijających się studentów z Oksfordu i Cambridge. Władze tych uniwersytetów patrzą bardzo podejrzliwie na jego fundacje. Widzą w nim element budowania wpływów przez Niemcy wśród brytyjskich elit. Fundacjom Toepfera przyglądają się też uważnie francuskie i szwajcarskie tajne służby. We władzach tych „instytucji charytatywnych” zasiadają m.in.: Konrad Hanlein – przywódca partii Niemców Sudeckich, Friedrich Rainer – późniejszy gauleiter Salzburga i generał SS czy Hermann Bickler – przywódca partii autonomistów alzackich a w czasie wojny jeden z szefów SD w Paryżu.

Alfred Toepfer miał brata Ernesta, który prowadził biznes w USA. Ernest Toepfer był w latach 20-tych sekretarzem działającej w Nowym Jorku organizacji o bardzo stereotypowej nazwie – Wehrwolf. A w latach 30. był ochroniarzem Seppa Schustera, lidera nowojorskich nazistów grupujących się głównie ze środowisk niemieckich imigrantów. Później Ernest przeniesie się do Szwajcarii, gdzie trzyma z tamtejszymi nazistami. W 1938 r. szwajcarskie władze zabierają mu jednak paszport i blokują konto. Jest podejrzany o przygotowywanie dywersji na rzecz III Rzeszy.

Po wybuchu wojny Alfred Toepfer, przestaje udawać wielkiego filantropa i zakłada mundur oficera Abwehry. Stacjonuje w Paryżu, gdzie zajmuje się m.in. czarnym rynkiem, sprowadzaniem strategicznych surowców z krajów neutralnych i ruchami separatystycznymi działającymi na terenie Francji. W 1941 r. pisze raport wskazujący na konieczność budowy Zjednoczonej Europy pod kontrolą Niemiec, ale przy współpracy Francji. Jednocześnie nadal udziela się w biznesie. Jego firma ma filie m.in. w Poznaniu, Krakowie i Lwowie. Handluje m.in. z łódzkim gettem.

W kwietniu 1945 r. Toepfer zrzuca mundur i zaszywa się w Hamburgu. Brytyjscy śledczy szybko go jednak aresztują i trzymają w areszcie przez dwa lata. Toepfer narzeka, że jest przesłuchiwany przez „żydowskiego oficera”. Brytyjczycy po pewnym czasie orientują się jednak, że potrzebują dobrego eksperta od dostaw żywności a wiele osób wstawia się za Toflerem i zeznaje, że nigdy, przenigdy nie był on nazistą.

Wśród składających te zeznania jest znany pisarz Ernst Juenger – którego wcześniej sponsorował nasz „filantrop”. Zeznaje on, że Toepfer ryzykował swoje życie angażując się w spisek z 20 lipca (!), bronił żydowskich kupców zbożowych w Hamburgu i odmówił przystąpienia do NSDAP. O opozycyjnej działalności Toepfera ma świadczyć to, że na przełomie 1937 i 1938 r. przez kilka miesięcy siedział w więzieniu. Mniejsza o to, że siedział za przestępstwa dewizowe i wyszedł z aresztu m.in. po wstawiennictwie Goeringa. Brytyjscy okupanci kupili tę wersję i wypuścili „wielkiego filantropa” na wolność. Jego fundacje znów zaczęły przyznawać nagrody.

Toepfer zaczął się prezentować jako wielki zwolennik demokracji oraz integracji europejskiej. Nadal jednak blisko trzymał się środowisk nazistowskich. W swoich firmach i fundacjach zatrudniał m.in.: generała SS Hansa-Joachima Riecke, odpowiedzialnego za plany zagłodzenia sporej części populacji Europy Wschodniej, generała SS Edmunda Veesenmayera, jednego ze współpracowników Eichmanna i Kurta Hallera, oficera Abwehry odpowiedzialnego m.in. za kontakty z węgierskimi Strzałokrzyżowcami. Pomógł w ucieczce do Argentyny gen. SS, gauleiterowi Hartmannowi Lauterbacherowi . Zrzucił się też na prawników dla gen. SS Wernera Lorenza, w czasie wojny odpowiedzialnego m.in. za przesiedlenia volksdeutschów na polskie tereny i germanizację dzieci oraz dla gen. SS Wernera Besta, jednego z organizatorów Einsatzgruppen i zarazem nazistowskiego namiestnika Danii. Sponsoruje również Thiesa Christophersona, byłego strażnika z obozu koncentracyjnego, który napisał książkę „Kłamstwo Auschwitz”. Dla Toepfera wszyscy ciągani po sądach naziści to niewinne ofiary alianckiej zemsty. W 1953 r. organizuje on „ekologiczne” protesty przeciwko brytyjskim okupantom.

Niemiecki kanclerz Helmuth Kohl otrzymuje Europejską Nagrodę dla Mężów Stanu. Toepfer stoi pierwszy po prawej.

To nie przeszkadza mu jednak brylować na salonach jako „wielki Europejczyk”. Przyznaje swoje nagrody tabunom polityków, społeczników i artystów z całej Europy. Przyjaźni się ze znaną nam polityczną parówą – Robertem Schumanem i w 1966 r. ustanawia nagrodę imienia tej marionetki.

Do nagród przyznawanych przez jego fundację zaliczają się też m.in.: Nagroda Alberta Scheitzera za Humanitaryzm (dostali ją m.in. bp Tutu i Jimmy Carter, ale głównie szła do wojskowych amerykańskich lekarzy zajmujących się dziećmi), Nagroda Szekspira (szła głównie do wybitnych brytyjskich aktorów, ale dostał też ją guru gimboateistów Richard Dawkins), Nagroda KAIROS i Nagroda Herdera, której laureatami byli m.in. Stanisław Lorentz, Zbigniew Herbert, Władysław Bartoszewski i Bronisław Geremek. Toepfer miał specyficzne poczucie humoru bo przyznawał ją wielu ofiarom swoich kumpli.

W kilka lat po śmierci Alfreda Toepfera zebrała się specjalna komisja historyków pod przewodnictwem Hansa Mommsena. Przygotowała ona blisko 500-stronicowy raport, w którym „wykazała”, że Toepfer nigdy, przenigdy nie był żadnym nazistą. No cóż, skoro tylu wpływowych ludzi polityki i kultury przyjmowało od niego nagrody, to trudno by się było spodziewać innego werdyktu…

***

W zeszły weekend byłem w Holandii na wyprawie szlakiem żołnierzy gen. Maczka i Sosabowskiego zorganizowaną przez holenderską fundację Liberation Tour. Zwiedziłem m.in. Muzeum Wyzwolenia Zelandii, okolice Axel (m.in. Most Gdynia), Bredę i okolicę (w tym pole bitwy pod Kapelsche Veer), Oosterbeek, Driel, Emmen i miejsce dawnego kobiecego obozu jenieckiego w niemieckiej miejscowości Oberlangen. Po polach Bitwy pod Bredą oprowadzał nas emerytowany ppłk armii holenderskiej – syn jednego z polskich wyzwolicieli tego miasta. W Terneuzen oglądałem zaś obchody 75-lecia początku wyzwalania Holandii, w których uczestniczył król Holandii Willem Alexander. Uhonorowano na nich m.in. dwóch polskich weteranów. Wyjazd baaaaardzo intensywny i baaaardzo udany.

A i nie oburzajcie się, że wokół grobu gen. Maczka nie ma trawy. Nie ma, bo cmentarz przechodzi renowację a przy nim budowane jest Muzeum gen. Maczka. Holendrzy pamiętają o naszym udziale w wyzwoleniu ich kraju i są naprawdę wdzięczni. Pamiętają też Brytyjczycy. Weterani 1 Dywizji Powietrznodesantowej postawili w 2006 r. w Driel pomnik gen. Sosabowskiego. A przy nim umieścili tablicę w trzech językach o tym, jak został on niesprawiedliwie potraktowany przez brytyjskie dowództwo.

Sporo się też dowiedziałem o Holandii w trakcie wojny. Polecam szczególnie Muzeum Wyzwolenia Zelandii i prowadzone przez prywatnego kolekcjonera małe muzeum „Gdzieś w Holandii” w Emmen. 

***

A to już (chyba) ostatni odcinek serii Hydra. Mam nadzieję, że się Wam podobało!


Autor: foxmulder

Źródło:    foxmulder2.blogspot.com, 7 września 2019.

*

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

*

Przeczytaj więcej artykułów tego autora na naszym portalu  >  >  > TUTAJ.

*

Poglądy autorów publikowanych materiałów nie koniecznie muszą być zgodne ze stanowiskiem redakcji PCO.

*

, 2019.09.08.