Kazimierz Dolny i lasy Amazonii


Wiele lat temu Kazimierz Dolny nad Wisłą nie był skanalizowany. Pensjonariusze dość luksusowego domu architekta, którego okna wychodzą wprost na kamienicę Przybyłów przy rynku z prawdziwą przyjemnością `obserwowali okutane w chusty kobiety które przychodziły po wodę do studni, a potem niosły wiadra na koromysłach. Szczególnie atrakcyjnie wyglądały w zimie gdy z wiader unosiły się kłęby pary. Nic dziwnego, że gdy w Kazimierzu zaprojektowano kanalizację, w obronie nieskażonego cywilizacją charakteru tego miasteczka wystąpiły liczne autorytety. Ci z Domu Architekta przy rynku i ci  z Domu Dziennikarza w Wąwozie Małachowskiego.

Izabela Brodacka Falzmann
Fot. naszeblogi.pl

Była to najczęściej „arystokracja ducha”  z komunistycznego nadania czyli dość świeża, ale neofici jak wiadomo są najbardziej gorliwi. Dom Architekta był skanalizowany, każdy pokój posiadał elegancką łazienkę. Podobnie było oczywiście w Domu Dziennikarza. Inni bywalcy Kazimierza byli skłonni przemęczyć się przez dwa tygodnie bez łazienki i ze sławojką w podwórku za cenę uroków autentycznego prymitywu. Nie zastanawiali się, że nie chcieliby tak mieszkać przez cały rok. Byli to typowi klakierzy komunistycznej „ elyty” czyli w naszych kategoriach były to zwykłe lemingi. Zawsze znajdą się tacy, którzy za elitę będą uważać wygranych i do takiej elity aspirują. Podobne elity powstają w kryminałach, wśród gangów i w szkolnych grupach rówieśniczych.

Ochotnica, najdłuższa wieś w Polsce bo ciągnąca się przez 25 kilometrów od Rzeki czyli od przysiółka nad Dunajcem do Przełęczy Knurowskiej, bardzo długo zachowywała urok prymitywu nie skażonego cywilizacją. Główna droga wsi przez wiele lat nie była wyasfaltowana, każdy przejeżdżający samochód ciągnął za sobą warkocz kurzu. Kiedy gmina ochotnicka zdecydowała się asfaltować drogi prowadzące bocznymi dolinami, na przykład Lubańskie, Młynne czy Kudowę znaleźli się ludzie walczący o zachowanie niekażonego cywilizacją krajobrazu. Można ich zrozumieć ale należy również rozumieć stałych mieszkańców Ochotnicy, którzy mieli dosyć wędrowania codziennie do pracy i szkoły kamienistymi  a w zimie oblodzonymi  drogami  nieprzejezdnymi nawet dla samochodu  terenowego. Zdarzało się że ofiarę wypadku albo rodzącą kobietę znoszono na drzwiach od stodoły do głównej szosy gdzie mogła dojechać karetka.

Przyczyny tego wydają mi się jasne. Dla warszawki i krakówka mieszkańcy Ochotnicy czy Kazimierza to flora i fauna tych okolic, nikogo nie obchodzą ich losy i poziom życia.

Podobnie nikogo na świecie nie obchodzą mieszkańcy Amazonii i jej tropikalnych lasów. Lasy Amazonii zostały łaskawie uznane za „ płuca” Ziemi, a mieszkańcy tych terenów mają zrezygnować z rozwoju gospodarki, z karczowania  ziemi pod uprawy, oraz  z osiągnięć cywilizacji. Powinni biegać nago a na szyi nosić ofiarowane im przez łaskawców z Europy szklane paciorki. Zgadzam się, że lepiej byłoby zachować lasy tropikalne (nazywane głupio z angielskiego lasami deszczowymi) dla przyszłych pokoleń ale trzeba za to po prostu ich mieszkańcom płacić.

Formą  takiej zapłaty jest zorganizowana turystyka będąca alternatywnym źródłem dochodów dla mieszkańców terenów ważnych przyrodniczo albo kulturowo, które pragniemy chronić. Inaczej ochrona się nie uda. Lasy Amazonii będą płonąć podobnie jak płonęły w Otwocku,  Świdrze czy Kolumnie  pod Łodzią drewniane zabytkowe domy zwane potocznie  „świdermajerami”. Należało je wykupić od udręczonych ich niskim standardem właścicieli a nie obejmować nieskutecznym jak się okazuje nadzorem konserwatorskim. Sam konserwator nie zgodziłby się zapewne mieszkać w wyziębionym drewnianym letnim domu z węglową kuchnią i wygódką w ogródku.

Dlaczego wymaga tego od właścicieli zrujnowanego zabytku na cennej działce po sprzedaniu której można kupić w mieście przyzwoite mieszkanie? Tym bardziej nie ma sensu wymagać szacunku do zabytków od kwaterunkowych lokatorów, których gminy nagminnie wpychają do zrujnowanych zabytkowych budynków.

Dobrym przykładem są przepiękne domy tkaczy w Zgierzu. Mieszkali w nich lokatorzy kwaterunkowi, a nawet patologia kwaterunkowa. Nikt domów nie remontował ani nie modernizował. Jeden z nich został wzorcowo wyremontowany za pieniądze norweskie i jest w nim muzeum. Gdyby nawet znalazły się pieniądze na remont pozostałych domków otwartym problemem pozostaje ich przeznaczenie. Zgodnie z intencjami  darczyńców nie mogą być one używane do działalności komercyjnej, a wiec nie mogą się same utrzymywać. Mają być przeznaczone wyłącznie dla potrzeb działalności non profit czyli z założenia mają być utrzymywane przez społeczeństwo.  Nic dziwnego, że lokalne społeczności traktują zabytki na swoim terenie jako poważny kłopot. Podobnie jak mieszkańcy Amazonii traktują lasy tropikalne, których nie wolno wycinać ani wykorzystywać gospodarczo.

Nie znaczy to oczywiście, że nie cenię skarbów kultury i przyrody i nie obchodzą mnie ich losy. Niecierpliwi mnie tylko bezczelność władców Europy, którzy uważają się za właścicieli świata i chcą aby lasy Amazonii służyły jako płuca Europy, Polska i Chorwacja  jako tereny wczasowe, a zabytki wchodu jako atrakcja turystyczna.

Francuzi i Niemcy zniszczyli bezpowrotnie swoje lasy i zatruli glebę pestycydami. Teraz chcą dyktować innym krajom sposób życia. Nie podobają się im nasze demokratycznie wybrane rządy, nie podoba się system prawny. Traktują nasz kraj paternalistycznie, podobnie niestety jak my traktujemy Białoruś.

Przeciętny Polak czuje się lepszy od Białorusina i pozwala sobie nie będąc nigdy w tym kraju na traktowanie Białorusi jako przykład najniższych standardów życia, polityki i kultury. Tymczasem na Białorusi szosy są stokroć lepsze niż w Polsce, praktycznie nie istnieje problem mieszkaniowy, z pietyzmem remontuje się zabytki a większość Białorusinów popiera Łukaszenkę.
Białorusini są wyjątkowo życzliwi dla Polaków i boli ich fakt, że uważani są za przykłady głupoty, brudu i zamordyzmu politycznego. „Zajmijcie się własnym krajem a nam dajcie spokojnie żyć” mawiają. Poddaję to pod rozwagę wszystkim.

Izabela Brodacka Falzmann

*

Źródło: NASZEblogi.pl, 21 września 2019.

  • Na zdjęciu: Autorka felientonu. Fot. Inter.

Więcej felientonów pani Izabeli Brodackiej Falzmann na naszym portalu   >   >    TUTAJ .

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
, 2019.09.25.
Izabela Brodacka Falzmann

Autor: Izabela Brodacka Falzmann