Szlakiem śmierci. Koniec tajemnicy Riese Część XV. Konflikt interesów


Przeczytaj:          Część I.          Część II.          Część III.          Część IV.          Część V.         Część VI.         Część VII.         Część VIII.    Część IX.    Część X.    Część XI.   Część XII.   Część XIII. Część XIV.

*

1. Kompleks Włodarz. Foto: Stanisław Bulza

Kompleks Włodarz

Sztolnie „Włodarz” to część kompleksu Riese, położonego w Górach Sowich, wybudowanego przez Niemców w czasie II Wojny Światowej. Przy budowie podziemnych korytarzy wykorzystywano pracę więźniów obozu Gross-Rosen, jeńców wojennych, oraz robotników przymusowych, a wielu z nich straciło życie głównie z powodu chorób i niedożywienia.

Ten olbrzymi kompleks został wybudowany w masywie góry Włodarz, i prowadzą do niego trzy wejścia od strony północno-wschodniej i jedno od strony północnej. Całość kompleksu to duża ilość korytarzy przecinających się pod kątem prostym i tworzących siatkę. Dodatkowo istnieje w nim, jedna z największych, nieukończonych hal, o wysokości 12 m. Jest prawdopodobne, że w nieosiągalnej dziś głębi obiektu zamordowano wiosną 1945 r. 23 tys. więźniów pracujących przy budowie. Około jedna ósma obiektu jest zalana wodą, ale można do nich dotrzeć łodzią. Długość korytarzy: 3200 metrów (10 700 m kw.; 42 000 m sześciennych). Niektóre tunele mają wyższe, drugie poziomy połączone małymi szybami. To etap budowy podziemnych sal. Najpierw były dwa tunele, jeden nad drugim, a następnie zawalano sufit, tworząc dużą przestrzeń. Kompleks od 2004 r. jest udostępniony dla zwiedzających.

2. Kompleks Włodarz. Foto: Stanisław Bulza

Plac budowlany kompleksu Włodarz wynosił około 1,5 km długości, i ciągnie się od składu cementu przy leśnej drodze do Olszyńca do składu cementu przy potoku w kierunku Walimia. Na obszarze kompleksu są następujące obiekty naziemne:

betonowy zbiornik na wodę 350 m sześciennych, długości 1340 cm, szerokość 1100 cm, i 534 m wysokości, z rurami i zaworami w piwnicy;

składy cementu: przy leśnej drodze w kierunku Olszyńca potężny skład cementu na 14 betonowych platformach o dł. 12 m. i szer. 8 m., następny skład o dł. około 50 m i szer. 8 m znajduje się nad sztolnią nr 1, kolejny skład na betonowych platformach na podbudowie z kamienia za sztolnią nr 4. oraz na końcu kompleksu przed samym potokiem dwa składy cementu o dł. około 50 m. oraz koryto betonowe wystające spod cementu;

3. Kompleks Włodarz. Foto: Stanisław Bulza

węzeł betoniarski znajdował przy drodze, po lewej stronie, w kierunku dużego składu cementu. Przed węzłem nim znajduje się mały plac. Dalej pozostałości kruszywa i cementu. W pobliżu znajdowało się ujęcie wody na potoku.

obiekt w ziemi o długości 6,5 m i szer. 3,2 m na wprost sztolni nr 1. po drugiej stronie drogi. Do wewnętrznej komory o dł. 2,5 m i szer. 1,7 m z dwóch stron prowadzą schody. Przed obiektem, około 7 m, znajdują dwa fundamenty o szer. 70 cm i 20 cm. W pobliżu została wylana też płyta betonowa;

fundamenty po obiekcie, z tyłu znajduje się szambo, oraz płyta betonowa ze szambem po szalecie przy drodze z Włodarza do Grządek. W pobliżu znajdują się fragmenty komina. Zachował się też fragment biegów schodowych. Wejście było po schodach od lasu, choć obiekt usytuowany został przy drodze. Wewnątrz na ziemi leży rozpołowiona kształtka betonowa. Prawdopodobnie było to laboratorium w kompleksie Włodarz;

betonowe fundamenty obiektu nieznanego przeznaczenia przy drodze z Jugowic Górnych do sztolni Włodarza, przy ostrym zakręcie;

obiekt pięciokomorowy z murem oporowym znajduje się nad wysadzoną sztolnią 2., a pod drogą do Grządek. Długość obiektu i muru oporowego wynosi 30 m, wysokość muru oporowego wynosi 6 m, natomiast wys. obiektu 3 m, szer. około 3 m, dł. komory około 6 m. Przed obiektem pięciokomorowym biegnie przez całą jego długości fundament betonowy o szer. 20 cm;

fundament z otworem ośmiokątnym wewnątrz znajduje się nad pięciokomorowym obiektem, z boku. Fundament ma dł. 2m i szer. 2 m. z kanałem wypływowym na zewnątrz Po bokach są otwory na słupki, które podtrzymywały jakiś zbiornik (kolumnę) w otworze ośmiokątnym;

koryto betonowe prowadzące ze środka obiektu pięciokomorowego w dół w kierunku sztolni nr 2;

– przy drodze od sztolni nr 2. w kierunku sztolni nr 1 duży fundament po baraku;

wartownia znajduje się pod skarpą, poniżej drogi prowadzącej do sztolni Włodarza. Brak okien, ale z tarasem obserwacyjnym przed wejściem. Nie była to wartownia strzegąca wejścia na teren sztolni, lecz wartownia pilnująca więźniów pracujących przy obiektach z kanałem w środku.

fundament o dł. ok. 40 i szer. 12 m po obiekcie przemysłowym o grubych murach pod skarpą, z drugiej strony obsypany wałem ziemnym, oraz wykop pod tak sam obiekt za 4. sztolnią, po lewej stronie leśnej drogi w kierunku potoku;

fundamenty po magazynach za 4. sztolnią w kierunku potoku;

fundament po obiekcie przemysłowym o wym. dł. 40 m, szer. 11 m. z kanałem w środku, boki o szerokości 5 m zasypane ziemią, za 4. sztolnią w kierunku potoku;

trzy obiekty, takie same jak wyżej, znajdują się między koszarami SS a sztolniami, oraz wykopy pod następne cztery takie same obiekty. Obok znajduje się skład cementu;

magazyn ładunków wybuchowych znajduje się za czwartą sztolnią;

dwa duże fundamenty pod magazyny cegieł przed składem cementu w kierunku Olszyńca;

trzy składy stropnic: jeden przy drodze w kierunku obiektu pięciokomorowego, drugi obok magazynu cegieł w kierunku Olszyńca, trzeci na zboczu góry naprzeciwko składu cementu. Kilka stropnic jest zmagazynowanych przy sztolniach;

4. Kompleks Włodarz. Foto: Stanisław Bulza

fundamenty po kruszarkach: po prawej stronie poniżej drogi w kierunku Olszyńca, niedaleko 1. sztolni, oraz potężne fundamenty za czwartą sztolnią poniżej leśnej drogi. Kruszarki zostały zainstalowane przy dużych składowiskach urobku;

nad sztolnią nr 4 znajdują się 3 fundamenty po obiektach przemysłowych zbudowanych obok siebie na jednym poziomie. Pod jednym z nich (potężny fundament, zasypany w środku ziemią), znajduje się kanał z rurą ceramiczną w środku, oraz wykopanym rowem w dół między sztolniami nr III i IV. Wcześniej, wewnątrz pierwszego obiektu, znajduje się fundament z trzema ceramicznymi rurami o średnicy 100 mm.

płyta betonowa z fundamentami pod kompresory, pompy i inne urządzenia znajduje się przy drodze między sztolniami nr 3 i 4. obok znajduje się fundament, z którego pod spodem wypływała jakaś ciecz i płynęła do betonowego zbiornika. Fundament wygląda jakby był uzupełniany betonem.

betonowy zbiornik 4×4 m. znajduje się po przeciwnej stronie sztolni nr 3, z otworem wpływowym na wewnętrznej ścianie, z obudowanym kanałem wypływowym w skarpie, z miejscem na pompę, a poniżej fundament ze schodami z sześcioma stopniami. Przed fundamentem pozostałości płyty betonowej, zapewne posadzki. Prawdopodobnie był tu nieduży budynek. Dalej biegnie głęboki rów w kierunku obiektów betonowych z kanałem w środku.

5. Kompleks Włodarz. Foto: Stanisław Bulza

Wszystkie te obiekty zostały przeze mnie rozpoznane. Była to linia technologiczna przeróbki rudy uranowej. Posiadam 70 rysunków obiektów naziemnych Riese.

Wypowiedzenie umowy

Najemcą „Włodarza” od 2003 r. jest Krzysztof Szpakowski, który prowadzi na jego terenie m.in. muzeum. Jak mówił w styczniu portalowi naszemiasto.pl. spółka którą kieruje, wydała na przystosowanie sztolni do potrzeb turystów na tyle dużo, że obiekt zaczął przynosić zyski dopiero w 2013 roku.

6. Kompleks Włodarz. Część podziemna. Foto: Tomasz Kostyła

W styczniu nadleśnictwo Wałbrzych, które jest właścicielem terenów wokół sztolni, wypowiedziało umowę najmu.

– Wypowiedzieliśmy umowę spółce „Olbrzym”. Do 30 września 2019 r. trwa ta umowa, po tym terminie ci Państwo są zobowiązani do opuszczenia i wydania terenu – mówił Marcin Calów, nadleśniczy Nadleśnictwa Wałbrzych w rozmowie z portalem nasze miasto.pl – Od 1 października chcemy przejąć teren. Jesteśmy na etapie ustalania strategii, co do dalszego funkcjonowania obiektu turystycznego w tym miejscu.

Jak donosi wrocławski oddział TVP, w sprawie może chodzić o kontrowersyjną imprezę, którą zorganizowano na terenie sztolni. Chodzi o ekstremalne zawody pływackie, rozegrane w zalanych korytarzach w grudniu.

7. Kompleks Włodarz. Część podziemna. Foto: Tomasz Kostyła

Organizację imprezy skrytykowała organizacja Thesaurus, która wysłała w tej sprawie pismo do nadleśnictwa Wałbrzych.

Nadleśniczy Marcin Calów potwierdził informację. W rozmowie z Dziennikiem powiedział: „Powodem decyzji nadleśnictwa był fakt, że po analizie prawnej wypełnienia warunków umowy zawartej w 2003 r. doszliśmy do wniosku, że prowadzona na Włodarzu działalność niedostatecznie zabezpiecza interes Skarbu Państwa

Nadleśnictwo Wałbrzych w dniu 17.01, 2019 r. wypowiedziało umowę najmu zawartą z Centrum Muzealno-Turystycznym „Olbrzym” Sp. z o.o. z dnia 01.06.2003 r.. Termin rozwiązania umowy nastąpi 30.09.2019.

8. Kompleks Włodarz. Część podziemna. Foto: Tomasz Kostyła

Decyzją Lasów Państwowych zaskoczony był Krzysztof Szpakowski. W rozmowie z dziennikarzem gazety „Dziennik” Wałbrzych powiedział: „Nie dostałem jeszcze żadnego pisma. Od kilku miesięcy trwa proces zamiany umowy najmu na umowę dzierżawy i mam nadzieję, że to oświadczenie nadleśnictwa odnosi się właśnie do twego procesu. Podkreślam, że w myśl obowiązującej do tej pory umowy w przypadku wypowiedzenia przedterminowego Lasy Państwowe zobowiązane są zwrócić najemcy poniesione nakłady i zrekompensować ewentualne straty.

List Krzysztofa Szpakowskiego: „Murem za kontynuacją najmu przez Sp. Olbrzym obiektu Włodarz”

Zaraz po wypowiedzeniu umowy najmu przez Lasy Państwowe, Krzysztof Szpakowski wystosował petycję o zbieranie podpisów w obronie „Włodarza”. Treść petycji:

„Najemca obiektu „Włodarz” – Olbrzym Sp z o.o. zawarła umowę najmu z państwową jednostką organizacyjną Lasy Państwowe na najem gruntów niezbędnych do prowadzenia działalności gospodarczej w obiekcie podziemnym projektu Riese – stan górniczy. Udrożnienie i dostosowanie obiektu podziemnego – wyrobiska górniczego – dla ruchu turystycznego, nie objętego umową najmu, kosztowało spółkę 16 lat pracy i olbrzymich nakładów finansowych w kwocie około 3 mln zł. Umowa została zawarta w 2003 na czas nieokreślony z zastrzeżeniem, że o ile zostałaby wypowiedziana przed upływem 25 lat, Lasy Państwowe zobowiązane są do zwrotu wszystkich kosztów, poniesionych prze Najemcę.

Drugi zapis gwarantuje kontynuację najmu przez Spółkę na następne 10 lat, o ile obiekt będzie funkcjonował dalej jako turystyczny. Umowa nie dotyczy obiektu podziemnego, a to tam poniesiono największe nakłady ok 70% nakładów. Inwestycja była ryzykowna, zwrot nakładów zakładano po 15 latach. Kiedy pojawiły się pierwsze zyski, w 2018r. nadleśnictwo zaproponowało renegocjację umowy.

Spółka na bazie zaproponowanego przez Lasy Państwowe szablonu, przedstawiła swój projekt umowy. Po kilku miesiącach, nie zależnie od toczących się negocjacji, na przełomie roku, Lasy Państwowe powołując się na niepotwierdzone i nieprawdziwe fakty zagroziły wypowiedzeniem umowy z winy najemcy bez okresu wypowiedzenia. Po wyjaśnieniu w dniu 11. styczna b.r. przez Spółkę sprawy, Lasy Państwowe przyjęły wyjaśnienia i odstąpiły od natychmiastowego wypowiedzenia umowy. 17-go styczna, bez uprzedzenia, powołując się na interes Skarbu Państwa wypowiedziały Zarządcy umowę z terminem na 30 września b.r. Nawet zakładając zwrot kosztów poniesionych na najmowany teren, administratorowi obiektu nikt nie zwróci nakładów poniesionych na podziemny obiekt, jego promocję i 16 lat pracy i wyrzeczeń właścicieli, zarządu i pracowników Spółki.

Tren najmowany od Lasów jest niezbędny do prowadzenia działalności w obiekcie do którego lasy nie mają żadnych praw. Działania spółki w żaden sposób nie naruszyły interesu Skarbu Państwa. Wypowiedzenie najmu przyległych do obiektu gruntów naruszy interes Spółki „Olbrzym” ,która dla dobra miejsca inwestowała i rozwijała to, co jest pod ziemią. Zarówno obiekt jak i najmowany teren stanowią integralna całość.

To wywołanie konieczności wypłacenia milionowego odszkodowania jest ewidentnym naruszeniem interesu Skarbu Państwa.

Zaprzestanie kontynuacji dotychczasowej działalności „Olbrzyma” zuboży całość i dojdzie do strat większych – wizerunkowych, promocyjnych, zostaną zaprzepaszczone niepowtarzalne możliwości promocyjnej wyjątkowego dziedzictwa w tym regionie Dolnego Śląska. Doprowadzi do upadku Spółki”.

Podpisał Krzysztof Szpakowski-pełnomocnik Sp. Olbrzym (https://www.petycjeonline.com/murem_za_kontynuacj…).

Wszystko to dzieje się według jednego scenariusza. Podobna do obecnej sytuacji miała miejsce w Gierłoży koło Kętrzyna na Mazurach, gdzie Lasy Państwowe wypowiedziały, a następnie przejęły zarządzanie Wilczym Szańcem – kwaterą Adolfa Hitlera. Tam w marcu 2015 r. nadleśnictwo uznało, iż dzierżawca nie wywiązuje się z warunków umowy (m.in. od dłuższego czasu nie płacił czynszu, choć działalność była prowadzona, nie było też współpracy z resortem kultury) i ją wypowiedziało.

Według Państwowych Lasów, „Projekt „Wilcza Góra” łączy historię z przyrodą i turystyką. Zakłada budowę nowej bazy do obsługi turystów czy wyznaczenie ścieżek dydaktycznych. Realizacja koncepcji to wydatki rzędu kilku milionów złotych, a prace mogą potrwać nawet trzy lata od momentu przejęcia kompleksu. Nadleśnictwo Wałbrzych zapewnia jednak, że projekt zostanie podzielony na etapy, a w czasie ich realizacji podziemia, jak i naziemna część będą dostępne dla turystów”.

Pytanie do Nadleśnictwa Wałbrzych, czy obiekty naziemne, opisane wyżej, będą udostępnione turystom z wyjaśnieniem ich przeznaczenia?

Konferencja w dniu 28.09.2019 r.
pod hasłem „Próba wrogiego przejęcia Włodarza”

Kontrkonferencja, która odbyła się na Włodarzu w dniu 28.09.2019 r. o godzinie 11:00, będąca odpowiedzią na wtorkową konferencje Lasów Państwowych. (czy na pewno Lasy Państwowe kierują się dbałością o żywotny interes Skarbu Państwa?).

Po krótkim wstępnym wystąpieniu p. Krzysztofa Szpakowskiego głos zabrał p. Marian Zięba, prawnik, przedstawił aspekty prawne, co należy do Lasów, a co nie należy:

„Pierwsza kwestia jest związana z gruntem należącym do Lasów, druga kwestia to podziemia nie są przedmiotem najmu z Lasami, bowiem Lasy nie są właścicielem podziemi. W związku z tym z mocy prawa nie mają możliwości wynajęcia czegoś, do czego nie maja tytułu prawnego. Jeżeli chodzi o podziemia, jakiś czas temu zmieniły się przepisy prawa geologicznego i górniczego, z których wynika, że podmiotem władnym do dysponowania obszarem górniczym, bo tak to jest wprost określone, poprzez możliwość ustanowienia użytkowania górniczego na rzecz podmiotu turystycznego, a niewątpliwie Spółka jest i prowadzi również w podziemiach taką działalność turystyczną, można ustanowić to użytkowanie, to co jest użytkowaniem górniczym. Jest to umowa, która podpisuje Urząd Marszałkowski, a bardziej precyzyjnie Zarząd Województwa Dolnośląskiego na rzecz podmiotów świadczących działalność turystyczną w wyniku której udostępniane są podziemia do korzystania. I tutaj obiekt „Włodarz” – Olbrzym Sp z o.o., spółka która zarządza tym obiektem, wystąpiła i złożyła taki wniosek do Urzędu Marszałkowskiego i trwają obecnie rozmowy w tym zakresie o podpisanie takiej umowy o stanowienie tego użytkowania górniczego. My oczywiście niezależnie od tego zapłaciliśmy opłatę na rzecz Urzędu Marszałkowskiego, z którego wynika sposób uregulowania dokładnie tak, jak te kwestie są regulowane z innymi tego typu obiektami, które znajdują chociażby blisko nas, czy w całym województwie. I tą kwestię należy jasno wyraźnie odróżnić i rozgraniczyć od działalności i od terenu, którego właścicielem są Lasy Państwowe…” (wystąpienie prawnika Mariana Zięby jest zapisem z nagrania youtube).

Sprawa pomników

Na Konferencji Lasów Państwowych, Starosta wałbrzyski przypomniał jednak, że to Krzysztof Szpakowski odkopał i przygotował obiekt do ruchu turystycznego. Zwrócił uwagę na to, ze opinia publiczna do końca nie wie, w jaki sposób współpraca ma być zakończona.

Krzysztof Szpakowski powiedział: „Nadal jesteśmy zarządcą. Umowa dalej obowiązuje. Nie byliśmy zaproszeni na to spotkanie. Mówicie państwo o budowie pomnika, a na terenie „Włodarza” są dwa pomniki. Przykro mi jest, że pomija się nasz wkład. Czy my nie pamiętamy o byłych więźniach? Pamiętamy, dotarliśmy do nich. Mamy z nimi kontakt”.

W Jugowicach Górnych, przy drodze w kierunku Walimia, znajdują się ruiny koszar SS. Droga jest b. wąska, tylko na jeden samochód. W dole widać kilka gospodarstw. Na końcu koszar SS, na małej leśnej polanie, zapewne plac apelowy SS, postawiono kamienny obelisk. Na kamieniu jest tablica o następującej treści: Pamięci zamordowanych w Górach Sowich jeńców wojennych, robotników przymusowych i więźniów KL Gross-Rosen 1943-1945. Społeczeństwo gminy Walim. Maj 2010”.

Tablica nie dość, że jest usytuowana na terenie byłych koszar SS, to na dodatek nie mówi, kto zamordował tych ludzi. W pobliżu były dwa obozy: Aussenlager Wolfsberg i Aussenlager Strezelberg pod Chłopską Górą przy tej samej drodze.

W Walimiu na Cmentarzu Ofiar Faszyzmu w dwunastu zbiorowych mogiłach pochowanych zostało kilkanaście tysięcy jeńców i więźniów. Na pamiątkowej tablicy umieszczono następujący napis:

„Ofiarom faszyzmu 1939-1945. Społeczeństwo Walimia”. Wyżej jest tablica informująca, że jest to „Kwatera terroru hitlerowskiego”. Faszystami byli też Włosi, a przecież to nie oni wymordowali tych ludzi.

W podziemiach Włodarza postawiono tablicę o następującej treści:

„Pamięci zmarłym przy budowie kompleksu Riese 1943-1945”.

Mimo, że napis jest w pięciu językach, to również nie oddaje on dramatu kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Więźniowie pracowali i sobie zmarli. Nie ma również wzmianki o tym, jakie państwo prowadziło ludobójstwo ludzi na masową skalę, a mianowicie Niemcy.

Obok IV sztolni usytuowano następny pomnik. Napis” „Pamięci wszystkich zmuszanych do niewolniczej pracy przy budowie Kompleksu Riese w latach 1943-1945”. Nie ma informacji, kto zmuszał tych ludzi do niewolniczej pracy.

Natomiast na Cmentarzu Ofiar Faszyzmu w Kolcach na pomniku umieszczono myśl Zofii Nałkowskiej:

Ludzie ludziom zgotowali ten los”.

Napis jest w pięciu językach. Za pomnikiem postawiono tablicę o tej samej treści. Na pomniku i tablicy również nie zostało wymienione państwo, które „ludziom zgotowało ten los”.

Jeśliby milczeli „Kamienie wołać będą” (łac. „lapides clamabunt”). Na tablicach umieszczonych na kamieniach w ogóle nie mówi się o zbrodniach niemieckich. Napisy nie mówią o sadyzmie Niemców, o nieludzkiej pracy, o nieludzkim traktowaniu, o głodzeniu, i mordowaniu tych niewinnych ludzi. Dzisiaj pomniejsza się liczbę obozów, pomniejsza się też liczbę ludzi w tych obozach, aż wreszcie nie wymienia się państwa odpowiedzialnego za te zbrodnie, czyli Niemców. Jest wiele miejsc, gdzie były obozy. Tych obozów było ponad 20. Dzisiaj widać już tylko pozostałości po fundamentach. Na tych miejscach nie ma tablic, nie ma żadnej pamięci.

Jest jeszcze jeden wątek tej dramatycznej opowieści. Jerzy Cera, badacz Riese, w swej książce „Tajemnice Gór Sowich” cytuje zeznanie byłego więźnia Gross Rosen o obozowym numerze P166406, który w Górach Sowich nigdy nie był, ale z racji pełnionej funkcji pisarza prowadził kartoteki stanu osobowego więźniów obozów położonych na terenie Gór Sowich. Oto Fragment: „Pod koniec wojny, w każdym razie niedługo przed ewakuacjami, ze stanu ewidencji wynoszącego 23 tys. więźniów, przekazywanego codziennie meldunkami do komendy obozu w Gross Rosen, zniknęło 20 tys. ludzi w stosunku do dnia poprzedniego. Ponieważ wydawało mi się, że zaszła pomyłka, zwróciłem na to uwagę SS-manowi przyjmującemu meldunki, na co ten odpowiedział, że meldunek jest prawidłowy! Wydarzenie to było komentowane między SS-manami z zadowoleniem, że ilość więźniów o tak wysoką liczbę zmniejszyła się. Ze szczątków podsłuchanych rozmów doszedłem wraz z innymi więźniami do przekonania, że była to likwidacja komanda Riese. Nastąpiło to prawdopodobnie przez zamknięcie tej ilości więźniów w jakichś wydrążonych w skałach pieczarach. Po tym meldunku o zmniejszeniu stanu Komanda „RIESE”, więcej więźniów z Gross Rosen do tego rejonu nie wysyłano. Do dziś dnia nie wiadomo co stało się z tymi 20 tys. więźniów” (Jerzy Cera, „Tajemnice Gór Sowich”, Wydawca AURH „INTER CERA”, Kraków 1998).

9. Betonowy obiekt nad sztolnią nr 4. Kanał na rurę wypływową. W środku kanału jest rura ceramiczna 200 mm. Foto: Stanisław Bulza

Dezinformacja

Twierdzi się, że projekt Riese był największym projektem górniczo-budowlanym nazistowskich Niemiec, rozpoczętym i niedokończonym w Górach Sowich w latach 1943–1945. Miała to być jedna z kwater głównych Adolfa Hitlera. Pod taką nazwą udostępniano sztolnie na Włodarzu turystom. Czy nazwa jest zwykłym chwytem marketingowym? Chwyt marketingowy jest czymś, co tak naprawdę nie istnieje, ponieważ kompleks na Włodarzu nie był kwaterą Hitlera.

10. Rów po rurach, który biegnie od kanału wypływowego do fundamentu pod kolumnę jonowowymienną. Foto: Stanisław Bulza.

Po zakończeniu wojny sowiecka Czerwona Armia oraz specjalne bataliony NKWD, zbrodniczej formacji Stalina i jego ekipy, obrabowały cały Śląsk ze wszystkiego, co można było wywieźć. Zrabowano również wyposażenie podziemnych obiektów niemieckich w Górach Sowich. Polakom pozostawiono ogołocone podziemne hale, kilometry podziemnych korytarzy. A gdy nastał już czas, kiedy można było podjąć badania, poszukiwania tego, co sowieci nie zdołali odnaleźć i zrabować, Polacy nie zdobyli się na podjęcie przyzwoicie zapla­nowanej, skoordynowanej akcji poszukiwawczej mającej na celu zgłębienie tajemnic podziemnego piekła niemieckiej machiny masowego mordu.

11. Fundament pod kolumnę jonowowymienną. Foto: Stanisław Bulza

Poszukiwania prowadzone były najczęściej , z jednym wyjątkiem, przez grupy amatorskie, przez poszukiwaczy przygód i skarbów. Co pewien czas na obszarze Gór Sowich ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach ludzie zajmujący się penetracją podziemnych obiektów. I w ten polski tradycyjny bałagan (tradycyjny, ale niekoniecznie przypadkowy) wkroczyli „specjaliści”, najczęściej, choć nie tylko, z Republiki Federalnej Niemiec, z Austrii. Od wielu już lat przyjeżdżają oni do Polski, penetrują zbadane i niezbadane obszary Dolnego Śląska, zwłaszcza Gór Sowich i głoszą w rozmowach z polskimi poszukiwaczami, w publicystyce, swoją wersję na temat owych podziemnych korytarzy, olbrzymich hal i innych budów i urządzeń, Zgodnie z tą wersją owe ciągnące się kilometrami podziemia, obetonowanie, okablowane, opatrzone w systemy hydrauliczne, ciągi zaopatrzenia w energię, kanalizację, dopływ powietrza, to …kwatera polowa Hitlera i jego sztabu.

12. Fundament pod kolumnę jonowowymienną. Górna część fundamentu została zniszczona przez kwas siarkowy, dlatego górną część wylano od nowa. Foto: Stanisław Bulza

I ani słowa w owych wersjach-legendach o prawdziwym przeznaczeniu owych potężnych obiektów podziemnych. A nawet człowiek nieobeznany z budownictwem przemysłowym, nieobeznany z techniką zbrojeniową, dostrzega prawdziwe przeznaczenie budowy giganta niemieckiego na skalistym obszarze Dolnego Śląska, w Górach Sowich.

Prowadzone przez kilkadziesiąt lat, poczynając od lata 1964 r., badania, poszukiwania dowodów, świadków a przede wszystkim badania podziemnych pomieszczeń w Górach Sowich, pozwalają obalić kłamliwe wersje przekazywane do nas z Niemiec, choć nie tylko z tego kraju, o rzekomej budowie w Górach Sowich liczącej całe kilometry kwatery Hitlera.

13. Zbiornik o wymiarach 300×300 cm. Foto: Stanisław Bulza.

Nie słuchamy polskich badaczy, jak na przykład śp. Jacka Wilczura, natomiast bezkrytycznie przyjmujemy opracowania niemieckich badaczy, którzy w zasadzie występują w roli adwokata Niemiec.

Czy Hitler był zainteresowany budową kwatery, w czasie kiedy przegrywał wojnę? Nie! On już był tylko zainteresowany wynalezieniem „cudownej broni” (die wunderwaffe). Oznaczało to zaawansowaną technologicznie tajną broń o wielkiej sile, która będzie w stanie przechylić szalę zwycięstwa na stronę przegrywającej na wszystkich frontach III Rzeszy. Dlatego Hitler wysyłał von Belowa do Riese, by ten po powrocie zdał mu meldunek o postępie prac nad „cudowną bronią”. Von Below pisząc o kwaterze Hitlera w rejonie Wałbrzycha, a także na zamku Książ, skłamał, bo w dalszym ciągu był związany tajemnicą. Kłamał też Anton Dalmus, specjalista od V2 i V2.W zasadzie każdy Niemiec zrobiłby wszystko dla potęgi swego kraju. Poniżej krótkie wypowiedzi niektórych zbrodniarzy wojennych wypowiedziane przed śmiercią.

14. Zbiornik. Foto: Stanisław Bulza

Hjalmar Schacht (1877-1970), ekonomista niemiecki, był od 1923 komisarzem walutowym Niemiec i prezesem Banku Rzeszy (Reichsbanku). Przed Trybunałem Norymberskim powiedział: „Poszedłbym nawet z diabłem, by zapewnić Niemcom siłę i potęgę”.

Francois Genoud (1915-1996) był jednym z nazistów, którzy w ramach operacji Odessa, finansowali i przerzucali zbrodniarzy wojennych do różnych państw, był finansistą nazizmu i wtajemniczoną osobą na temat ukrytego skarbu III Rzeszy, 30 maja 1996 roku popełnił samobójstwo, zażywając trucizny. Miał 81 lat. Posiadał wiele ciekawych informacji i straszliwych tajemnic. Czy je komu przekazał, czy też zabrał je do grobu? Genoud był zagorzałym nazistą. Tuż przed śmiercią zwierzył się londyńskiej gazecie: „Moje poglądy nie uległy zmianie od czasu, kiedy byłem młodym człowiekiem. Hitler był wielkim przywódcą, i gdyby wygrał wojnę, świat byłby dzisiaj lepszy”.

Szefem Departamentu Siły Roboczej Rzeszy był gauleiter Fritz Sauckel (1894-1946). Uznano go za winnego zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, a wraz z kilkoma kolegami został powieszony w dniu 16 października 1946 roku. Przed śmiercią wypowiedział ostatnie słowa: „Ja umieram niewinny, mój wyrok jest niesprawiedliwy. Bóg chroni Niemcy!”.

15. Za ogrodzeniem wypływ ługu ze zbiornika. Miejsce na pompę.
Foto: Stanisław Bulza

„W czasie wojny atomowej ta ilość inżynierów i robotników byłaby jedynie drobnostką”

Zbigniew Mosingiewicz, redaktor „Słowa Polskiego” w 1947 r. po obiektach Riese był oprowadzany przez Antona Dalmusa i na jego temat napisał: „Zaciekawieni usłyszanymi szczegółami postanowiliśmy pod kierunkiem inż. Dolmusa, jednego z współtwórców podziemnego miasta, a zarazem speca od nowoczesnej broni V-1 i V-2 (inż. Dolmus budował wyrzutnie broni rakietowej pomiędzy Cherburgiem a Cale)”. Dalmus więc nie był przypadkową osobą w Riese, gdyż był specem od V1 i V2.

18. Koncepcja projektu “Wilcza Góra” fot. użyczone / Nadleśnictwo Wałbrzych

W kolejnym artykule z dnia 3.10.1947 r. „Główna Kwatera czy „miasto atomowe?” redaktor „Słowa Polskiego” pisał: „Zapytujemy inż. Dolmusa do jakich celów przygotowywano 100 inżynierów i 50 000 robotników? Tłumaczy nam: – W czasie wojny atomowej ta ilość inżynierów i robotników byłaby jedynie drobnostką. Na nasze zapytanie, co wie o energii atomowej, odpowiada, że atomy interesują go nie od dzisiaj i wiele o nich wie. Nagle jednak milknie a my nie ponawiamy pytań”.

Według Mosingiewicza, w Riese pracowało 50 tys. robotników oraz 100 inżynierów. Z odpowiedzi Dalmusa jasno wynika, że Niemcy byli blisko skonstruowania bomby atomowej, gdyż przewidywał on wojnę atomową, w której zginęło by miliony ludzi, dlatego „W czasie wojny atomowej ta ilość inżynierów i robotników byłaby jedynie drobnostką”. Prawdopodobnie Hitler pierwszy użył by bomby atomowej. Wypowiedź Dalmusa świadczy, że był kimś więcej, niż tylko głównym energetykiem Riese. Główny energetyk Riese to była przykrywka, agent działający pod przykryciem.

19. Koncepcja projektu “Wilcza Góra” fot. użyczone / Nadleśnictwo Wałbrzych

Architekt Herbert Rimpl

Często w różnych publikacjach wspomina się, że prace w Riesie rozpoczęto pod koniec 1943 r. Jednak badanie tego problemu wykazało, że publikacje te odnoszą się raczej do przeniesienia fabryki Krupp z Essen do pomieszczeń produkcyjnych byłej fabryki włókienniczej w Głuszycy w 1943 r., które miały służyć jako tymczasowe obszary przemysłowe, aż do zakończenia budowy podziemnej fabryki do produkcji silników turboodrzutowych tajnego niemieckiego myśliwca ME-262.

Według zachowanego w Archiwum Federalnego Niemiec dokumentu z dnia 14 lipca 1944 r. (departament OT w Ministerstwie Uzbrojenia i Produkcji Wojennej) projekty dotyczące Riese pochodziły z biura prof. Herberta Rimpla (1902-1978), który stał się najważniejszym architektem przemysłowym w Trzeciej Rzeszy z zadaniami dla fabryk samolotów Messerschmitt i prac Hermanna Göringa.

Spiegel Online dnia 29 listopada 2018 r. zamieścił zdjęcie Herberta Rimpla z podpisem: Architekt Herbert Rimpl: Od niego wyszły plany projektu „Riese”. Jego biuro inżynieryjne w Berlinie przeprowadziło audyt projektów budowlanych dla przemysłu zbrojeniowego, takich jak przeniesienie produkcji”.

20. Architekt Herbert Rimpl pracuje nad Projektem „Riese”. Fot. spiegel.de

W ramach kampanii narodowosocjalistycznych Rimpl od 1940 r. stał się architektem wielu kompleksów przemysłowych i mieszkalnych w Niemczech i na okupowanych terytoriach. Jego biuro inżynieryjne w Berlinie przeprowadziło audyt projektów budowlanych dla przemysłu zbrojeniowego, takich jak przeniesienie produkcji. Pracownia jego mieściła się w Berlinie przy Klosterstrasse 80/82. W czasie drugiej wojny światowej w biurze pracowało około 700 osób.

Wśród nich, tacy jak Gerhard Weber, Werner Hebebrand, czy Johannes Krahn. W 1943 r. Adolf Hitler nadał mu tytuł profesora. Raz po raz budynki Rimpla z lat wojny pokazują „ambiwalencję między nowoczesnością architektoniczną a polityczną uległością” (Lubitz). Pomimo swojej znaczącej pozycji w ważnych projektach zbrojeniowych Rimpl został zdemaskowany w marcu 1948 r. Przez Główną Izbę Odwoławczą Regensburg jako „nienaruszony”. Od 1950 r. kierował nowym biurem architektonicznym w Wiesbaden, które z powodzeniem prowadził do lat 70. XX wieku, a kontynuowane jest po jego śmierci 2 czerwca 1978 r. przez jego syna Wolfganga.

W 1942 r. Rimpl został powołany przez Generalnego Inspektora Alberta Speera na szefa Departamentu dla dużych projektów budowlanych i robót w dziedzinie budownictwa. Podczas wojny realizował zlecenia Ministerstwa Uzbrojenia i Amunicji Rzeszy, prace planistyczne dla firmy Krupp-Werke, tajne prace w zakresie planowania zakładów przemysłowych we Francji i w innych krajach, zlecenia związane z przenoszeniem produkcji zbrojeniowej do podziemnych obiektów. Na pewno spod ręki H. Rimpla wyszedł projekt Flugzeugmotoren – fabrik „Doggerwerk” – fabryki silników samolotowych BMW 801. W latach 1940–1945 Johannes Krahn zajmował wiodącą pozycję w biurze architektonicznym Herberta Rimpla w Berlinie.

Herbert Rimpl był odpowiedzialny również za kilkadziesiąt projektów budowlanych w ramach przeniesienia przemysłu obronnego do podziemi. Najbardziej znany jest obóz koncentracyjny Mittelbau-Dora, gdzie produkowano przede wszystkim „Broń Odwetową 1” i „Broń Odwetową 2”.

W biurze Herberta Rimpla pracował między innymi Gerhard Weber (1909-1986), który był niemieckim architektem i nauczycielem uniwersyteckim. Po wojnie do jego wybitnych dzieł należą nowe budynki Opery Państwowej w Hamburgu, Teatr Narodowy w Mannheim i Reaktor Badawczy w Monachium (zwany „Atomei”) w Monachium-Garching. Ze względu na zaprojektowaną przez Gerharda Webera kopułę w kształcie jaja, często nazywaną Garching Atomic Egg, która jest również częścią herbu miasta Garching w dzielnicy Monachium, reaktor jest zabytkowym budynkiem. Charakterystyczny jest widok na prawo od autostrady do Norymbergii tuż przed wyjściem do Garching. „Jajko” powinno być wypatroszone, tzn. Składniki radioaktywne powinny zostać usunięte z wnętrza. Następnie powinien służyć jako przyczółek dla źródła neutronów.

21. Gerhard Weber (1909-1986), niemiecki architekt, zaprojektował reaktor badawczy w Monachium (zwany „Atomei”) w Monachium-Garching. Często nazywana Garching Atomic Egg. Fot: tum.de

Jeżeli po wojnie architekt od Herberta Rimpla, Gerhard Weber, zaprojektował reaktor badawczy, to również w czasie wojny takie obiekty projektował.

Architekt Siegfried Schmelcher

Natomiast Hauptsturmführer SS Siegfried Schmelcher (1911-1991) został w 1940 r. mianowany głównym architektem dla wszystkich bunkrów Hitlera.

22. Siegfried Schmelcher – Źródło: Das Münchener Digitalisierungszentrum. Za: Eloblog.org

Był architektem Organizacji Todt, w czasie wojny zajmował się projektowaniem kwater głównych Adolfa Hitlera. Pozostawił po sobie dokumenty, które dziś są przechowywane w archiwum w Niemczech. Przede wszystkim są to raporty związane z budową nowych kwater Hitlera. Jego zastępcą był Leo Muller. 30 specjalistów różnych dziedzin pracowało w Baustab Schmelchers Most, głównie jego dawni koledzy, a między innymi: inż. Franz Werr i inż. Fritz Kaiser – inżynieria lądowa i planowanie; Edmund Gassner – sanitaerplanung; William Hirsch – planowanie krajobrazu (kamuflaż i dezinformacja); inż. Meier Windthorst (Draeger prace Lubeka) – klimatyzacja i wentylacja. Jego personel miał biura w Berlinie, Pariser Platz 3.

Siegfried Schmelcher, pozostawił notatki sugerujące, że w Riese miały znajdować się kwatery główne Luftwaffe i Wehrmacht, a także wyższe wydziały rządowe Hitlera. W posiadłości Siegfrieda Schmelchera, byłego głównego kierownika budowy OT, znajdowały się papiery z oznaczeniami „tajna rzecz Rzeszy nr 91/44” i „Nr 121/45”. Ocena tych dokumentów została opublikowana przez Franza W. Seidlera i Dietera Zeigerta w książce „Die Führerhauptquartiere” w 2000 r. Schmelcher zachował powyższy raport, który wyszedł na jaw dopiero potem, gdy przed śmiercią w 1991 r. przekazał swoje prace profesorowi Franzowi Seidlerowi z prośbą o ich opublikowanie. Nie wiadomo, czy te notatki nie pochodziły od Leo Müllera.

Autorzy książki „Die Führerhauptquartiere”, wydanej w 2000 r., W. Seidler i Diter Ziegert wychodzą z założenia na podstawie przeanalizowanych źródeł , że konstrukcja w Górach Sowich była prawdopodobnie nieukończoną kwaterą główną Hitlera.

Leo Müller

Wspomniany Leo Müller (dr Leopold Muller ur. 1908 zm. 1988), pracował przy różnych projektach budowlanych, między innymi brał udział w budowie dróg i tuneli. W latach 1935 do 1945 pracował w firmie Polensky & Zöllner, jako kierownik na budowach w Monachium, Kolonii i Berlinie. Podczas II wojny światowej firma podlegała pod Organizację Todt. Firma brała udział między innymi w budowie bunkra dla pierwszej produkcji samolotów wojskowych z silnikiem odrzutowych Messerschmitt Me 262, o kryptonimie Weingut I w Mühldorfer Hart, gdzie co najmniej 3076 pracowników z obozów koncentracyjnych i pracy tam zginęło. W wykazie niemieckich firm pracujących przy projekcie Riese nie ma wymienionej firmy Polensky & Zöllner, a przecież Leo Müller w latach 1935-1945 był tam kierownikiem budowlanym. Był też kierownikiem budowlanym w Riese. Czy został tam delegowany, czy też był tam ze swoją firmą? Na Wikipedii w życiorysie Leo Müllera w ogóle nie ma informacji, że pracował przy projekcie Riese.

23. Salzburg, Austria, 1966 r. Leopold Müller. Wikipedia

Natomiast pracował na innych obiektach, jak np. FHQ „Werewolf” i FHQ„Olga”. FHQ „Werewolf” był najbardziej wschodnim FHQ i nowo zbudowany przez starszego kierownika budowy Leo Müllera, architekta rządowego Friedricha Classena i Siegfrieda Schmelchera. Kompleks znajdował się w lesie sosnowym, około 12 kilometrów na północ od Winnicy na Ukrainie, między wsiami Stryzhavka i Kolo-Michajłowa na autostradzie w Kijowie. Został zbudowany w okresie od grudnia 1941 r. do czerwca 1942 r.

20 czerwca 1943 r., Leo Müller został zatwierdzony jako generalny inżynier budowy nowej siedziby Olga (FHQ Olga) na granicy Ostlandu i Rosji, z której planował A. Hitler kierować nadchodzącą, wielkoskalową operacją wojskową na wschodzie.

Podczas II wojny światowej, podobnie jak wszystkie duże niemieckie firmy budowlane, firma Polensky & Zöllner realizowała kontrakty w ramach organizacji Todt w całej okupowanej przez Wehrmacht Europie. Obejmuje to na przykład budowę poszczególnych odcinków kolei polarnej w Norwegii. Przywoływane są również wspomnienia Leo Müller twierdził, że był zastępcą Schmelchera i często przebywał w Walimiu, gdzie na stałe znajdowała się oddelegowana z Berlina grupa osób pracująca nad aktualizacją ogólnych planów sowiogórskiej inwestycji.

Redaktor Mosingiewicz o dwóch projektach

Zbigniew Mosingiewicz w artykule „Główna Kwatera czy „miasto atomowe?” zamieszczonym w „Słowie Polskim” 3 października 1947 r. pisał: „…inż. Dolmuss o tych maszynach wiele wie, ale milczy. Wspomina natomiast o 70 wagonach kolejowych, które przywoziły dziennie setki najrozmaitszych maszyn. Jedno jest pewne, że nie były one potrzebne rzekomemu hitlerowskiemu miasteczku w Sowich Górach. Towarzysz mój rzuca takie pytanie:

– Czy plotki mieszkańców na temat mającego tu powstać atomowego podziemnego miasteczka odpowiadały prawdzie?

Czerwona twarz Dolmussa robi się miejscami blada, a szare stalowe oczy przykrywają się powiekami. Łapie się za twarz nerwowym ruchem – jakby chciał odepchnąć nasze pytanie i dopiero po dobrej chwili zaczyna mówić.

– Nie, to nie jest prawda – waży starannie każde słowo. Plany podziemnego miasta widziałem w głównym biurze Organisation Todt w Berlinie i mogą na to przysięgać.

Wątpimy w tej chwili nie w prawdomówność Dolmussa – lecz w autentyczność samych planów dwóch „A” – czyli „Akcji Adolfa”. Plany musiały być podwójne – jedne dla takich jak Dolmuss i te mówiły dla zatuszowania ogromu prac o podziemnym mieście asów reżimu hitlerowskiego – drugie dla dwóch czy trzech zaufanych ludzi, które może mówiły o podziemnym atomowym miasteczku…” (Zbigniew Mosingiewicz, „Słowo Polskie” 03.10.1947).

Kompleks Riese i Kompleks w Maybachlager

W książce „Tajne Kwatery Głównej Hitlera”, prawdopodobnie z powodu nieścisłości w tłumaczeniu z języka niemieckiego, wyrażenie to zostało przedstawione w ogólnym kontekście budowy w Riese – „bloki”, które tłumacze prawdopodobnie źle zinterpretowali. Budowa kompleksu dowództwa sił lądowych Maybahlager, a niektóre legendarne „bloki” są już dość często spotykane w niektórych źródłach.

Oprócz sposobu projektowania kwater Schmelcher zdradził jeszcze jedną rzecz. Mianowicie całość kwatery podzielona była na tzw. bloki, a każdy z tych bloków miał swój numer. Natomiast poszczególne numery bloków przypisane były konkretnym kwaterom.

– Blok nr 1 – przewidziany był dla FHQ, Führerhauptquartier – Kwatery Głównej Hitlera.

– Blok nr 2 – przewidziany był dla OKH – Oberkommando des Heeres – Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych.

– Blok nr 3 – nie został ujęty na tym dokumencie, przypisywany był zazwyczaj dla OKM, czyli Oberkommando der Marine – Naczelnego Dowództwa Marynarki Wojennej.

– Blok nr 4 – przewidziany był dla OKL – Oberkommando der Luftwaffe – Naczelnego Dowództwa Sił Powietrznych.

– Blok nr 5 – przewidziany był dla RSS, czyli Reichsführera-SS, którego funkcję pełnił Heinrich Himmler.

– Blok nr 6 – którego również nie ma ujętego na tym dokumencie, przewidziany była dla RAM, skrót od Reichsaußenminister – Minister Spraw Zagranicznych, którego funkcję pełnił Joachim von Ribbentrop

Z zachowanych dokumentów wyraźnie wynika, że budowano dwa „Bloki”. W kwietniu 1944 roku na odbytej naradzie, Hitler wyraził niezadowolenie z powodu zbyt wolnego postępu prac. 20 czerwca 1944 roku po omówieniu przebiegu budowy przez Speera i Hitlera zadecydowano o budowie w pierwszej kolejności Bloku I i czterech fragmentów Bloku II, jednocześnie Hitler nakazał przyśpieszenie prac w Książu, tak aby zamek można było wykorzystać od 1 listopada 1944 (F. Seidler i D. Zeigert „Kwatery główne führera” („Die Führerhauptquartiere”), Colori, Warszawa, 2001).

Prawdopodobnie na tej naradzie chodziło o bloki energetyczne, jak np. elektrownie jądrowe. Budowę elektrowni jądrowej na Osówce rozpoczęto właśnie po naradzie 20 czerwca 1944 r.

Leo Müller (dr Leopold Muller) brał udział w  budowie podziemnego centrum informacyjnego Najwyższego Dowództwa Niemieckiego Wehrmachtu (OKW) w Zossen. Zatwierdzono decyzję generała dywizji Rudolfa Schmundta o przeniesieniu dowództwa sił lądowych z Mauerwald w Prusach Wschodnich do Maybachlager, dlatego konieczne było rozbudowanie istniejącego tam kompleksu i wzniesienie kilku dodatkowych bunkrów w obiekcie Maybach I (Maybach) i pięć bunkrów w obiekcie Maybach II (Maybach II).

Maybach I i II to seria powyższych i podziemnych bunkrów zbudowanych 20 kilometrów na południe od Berlina w Wünsdorf koło Zossen w Brandenburgii, w których mieści się Najwyższe Dowództwo Armii (w Maybach I) i Najwyższe Dowództwo Sił Zbrojnych (w Maybach II) podczas drugiej wojny światowej. Wraz z kompleksem fortecy wojskowej Zossen, Maybach I i II były instrumentalnymi lokalizacjami, z których odbywały się centralne planowanie operacji terenowych Wehrmachtu , i zapewniły kluczowy związek między wojskowym i cywilnym przywództwem Berlina na liniach frontu. Kompleks został nazwany na cześć silnika samochodowego Maybach.

Maybach I został budowany od 1937 roku. Kompleks składał się z dwunastu trzykondygnacyjnych budynków nad ziemią zaprojektowanych tak, aby wyglądać z powietrza jak lokalna zabudowa, oraz dwóch pięter połączonych bunkrów ze ścianami o grubości dwóch stóp poniżej. Głębiej w podziemnych poziomach Maybacha I znajdowały się studnie do wody pitnej i kanalizacji, systemy filtrów powietrza do ochrony przed atakami gazowymi oraz silniki diesla, które utrzymałyby działanie systemu. Później strona została dodatkowo zakamuflowana przez zastosowanie siatki.

Maybach II został ukończony w 1940 roku i miał ten sam projekt z jedenastoma budynkami na powierzchni.

Dowody obciążające pozostawione przez spiskowców spisku przeciwko Hitlerowi z 20 lipca 1944 r. zostały odkryte w Maybach II w sejfie w Zossen. Wśród rzekomo odkrytych dokumentów były fragmenty pamiętnika Wilhelma Canarisa, korespondencja konspiracyjna między agentami Abwehry, informacje o tajnych negocjacjach między Watykanem a członkami pierwotnie planowanego (1938 r.)

Według moich badań, Kompleks Riese to „Centrum przetwarzania uranu, i placówka badawczo-rozwojowa dla tajnych broni”, które dotyczyło wydobycia rudy uranowej, ługowania, badań nad uranem, zarówno dla elektrowni produkujących energię i broni wojennej.

W dniach 20-22 września 2019 r. w Michałkowej brałem udział w zajęciach Warsztaty Eksploracyjne Projekt „Riese”. W swojej prezentacji 21 września 2019 r. omówiłem obiekty naziemne „Riese”. Cechą charakterystyczną Kompleksu Riese są dwie różne linie technologiczne przeróbki rudy uranowej. Na Osówce linia ta jest długa i wynosi około 3 km. W jej skład wchodzi kilkanaście różnych obiektów naziemnych. Natomiast na Włodarzu linia ta jest krótka i wynosi około 500 m. Choć niektóre obiekty są powtarzalne, te dwie linie różnią się między sobą. Były różne, ale ich celem był uran 235. W swojej prezentacji omówiłem te dwie linie technologiczne, przedstawiając rysunki. W tym tekście na załączonych zdjęciach przedstawiłem fragment linii technologicznej na Włodarzu.

Stanisław Bulza

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

2019.10.05.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza