Syn więźnia nr 111912, zamordowanego pod Ścianą Straceń grzecznie pyta …


Poszukując materiałów archiwalnych do opracowania rozstrzeliwań pod Ścianą Straceń, natrafiłem na bardzo interesujące opracowanie prof. Alfreda Koniecznego pod tytułem: „Pod rządami wojennego prawa karnego Trzeciej Rzeszy, Górny Śląsk 1939-1945” (1972).

KL Auschwitz – Ściana Straceń. Fot. PAP / Jan Ochoński, za: Dzieje.pl

Na str. 358 i 359 książki jw., natrafiłem na opis przebiegu posiedzenia sądu doraźnego oraz makabryczny fragment rozstrzeliwania więźniów w komorze krematoryjnej KL Auschwitz.


[…] … Kauz taszczy akta. Na okładkach groźny napis „Geheime Staatspolizei Kattowitz”. Mildner (szef Gestapo w rejencji Katowice który przewodniczył sesjom sądu doraźnego w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau) zasiada w fotelu. Obok niego Sturmbann-führer dr Eisenschmidt. Pozostali spośród obecnych wymieniają wesołe powitania, opowiadają sobie anegdoty i wreszcie zasiadają za stołem. Jeszcze tam się trochę gwarzy i chwali ostatnimi sukcesami, krytykując działalność kilku nieobecnych kolegów. Gdy wreszcie Mildner otwiera posiedzenie, zastygają w możliwie twardej i ważnej pozie. Z uśmieszkiem samozadowolenia Mildner składa gratulacje sądowi doraźnemu z okazji 200 posiedzenia. Potem kiwa na SS-manów stojących u drzwi, by rozpoczęli wprowadzanie oskarżonych.

Kauz wywołuje pierwsze nazwisko. Posterunek SS przekazuje je pisarzowi, stojącemu w drugim pomieszczeniu przy więźniach sądu doraźnego. Z tłumu ludzi, oczekujących na wyrok śmierci po długich nieopisanych mękach, rozlega się wśród pomruku rozmów słaby głos: „Hier!” Jedna z postaci o zapadłych oczach zatacza się w kierunku wyjścia. Pisarz pomaga mu dojść do drzwi, za którymi odbędzie się rozprawa […] Delikwenta ustawia się tuż obok drzwi. Mildner odczytuje mu uzasadnienie wyroku. „W wyniku dochodzeń policji państwowej Polak.., przekroczył ustawodawstwo państwa niemieckiego, gdyż…”.

Rozpoczynało się to na ogół tak. A na zakończenie padało monotonnie i bezosobowo wypowiedziane zdanie: „Policyjny Sąd Doraźny placówki tajnej policji państwowej w Katowicach skazuje go na śmierć!”

Tak odważny w zabijaniu despota spogląda na prawo i na lewo z miną z góry nie dopuszczającą krytyki i przyjmuje potwierdzające skinienie współ-sędziów jako rzecz oczywistą. Skazanego nie dopuszcza się do głosu. Rozprawa nie trwa nawet minuty.

Kauz często nie nadąża wyszukiwać akt. Pot występuje mu na czoło, gdy napotyka niechętne spojrzenie Mildnera i słyszy jego niecierpliwe bębnienie palcami w stół.

Wprowadzają szesnastoletniego chłopca. Głodny, ukradł coś do jedzenia ze sklepu, zaliczony jest więc do nielicznych wypadków „kryminalnych”. Po przeczytaniu wyroku śmierci Mildner powoli odkłada papier na stół i zwraca przenikliwy wzrok na małą bladą postać stojącą pod ścianą w cieniutkim ubranku. Powoli, akcentując każde słowo mówi: „Czy masz matkę?” – Chłopak opuszcza wzrok i odpowiada ledwo dosłyszalnie, zduszonym łzami głosem: „Tak”. – „Czy boisz się śmierci? – Rzeźnik o byczym karku bada ludzi i rozkoszuje się sadystycznie przerażeniem ofiary. Chłopak już nie wydaje głosu, tylko lekko drży. … „Zastrzelimy cię dzisiaj” – mówi Mildner, starając się, by głos jego miał dźwięk wyroczni. – „I tak zostałbyś któregoś dnia powieszony. Za godzinę będziesz martwy!”

Od czasu do czasu Midner ,,rozmawia” w ten sposób z ludźmi, których skazuje na śmierć. Nie potrafi ukryć satysfakcji, że ma możność rozstrzygania o życiu i śmierci. Zwłaszcza w stosunku do kobiet puszcza wodze swemu sadyzmowi. Mówi im w drastycznej formie o oczekującym ich bezpośrednio rozstrzelaniu.

Po upływie bez mała dwóch godzin posiedzenie sądu jest zakończone. Z 210 osób 206 skazano na śmierć, a 4 skierowano do obozu. Mildner śpieszy się, by zdążyć na miejsce egzekucji. Za żadną cenę nie zgodziłby się na to, by nie być obecnym przy wykonaniu wyroków.

Skazani ustawili się piątkami na podwórzu bloku 11. Wobec tego, że jest ich tak wielu, rozstrzelanie nie nastąpi dziś przy czarnej ścianie bloku 11, lecz od razu w krematorium. Zakryty wóz ciężarowy zajeżdża tyłem pod otwartą teraz bramę. Jak symboliczne pożegnanie z życiem wyglądają medaliki i inne ostatnie i najdroższe pamiątki, które skazani odrzucili tuż przed śmiercią, a które leżą teraz rozsypane na podwórzu. Nikt nie myśli o oporze. Teraz, bezpośrednio przed śmiercią każdy pogrążony jest w myślach o swym życiu i pozostawionych najbliższych. Ciężarówka jeździ tam i z powrotem. Siłą upycha się każdorazowo możliwie wielu skazanych.

Duży niebieski wóz Mildnera stoi już przed krematorium […]

Grupami po czterdzieści osób więźniowie sądu doraźnego wprowadzani są do przedsionka, gdzie rozbierają się. Posterunek SS stoi przy drzwiach do trupiarni, gdzie odbywa się egzekucja. Prowadzi każdorazowo po dziesięciu na miejsce kaźni. W przedsionku słychać strzały i uderzenia głów o cementową podłogę. Rozgrywają się wstrząsające sceny. Oddziela się matki od córek. Mężczyźni, po których postawie widać, że byli oficerami, podają sobie po raz ostatni dłonie. Inni odmawiają ostatni pacierz.

Tymczasem w trupiarni odbywa się najhaniebniejsze mordowanie. Dziesięciu więźniów wchodzi nago do pomieszczenia. Ściany są spryskane krwią. W głębi leżą ciała pomordowanych. Szeroki strumień krwi płynie do ścieku pośrodku hali. Skazańcy muszą podejść blisko do zwłok i ustawić się koło nich. Stopy mają spryskane krwią, w której brodzą. Niejeden wydaje ostatni okrzyk, poznawszy w rzężącym na podłodze bliskiego krewnego, może ojca.

Rozstrzeliwań dokonuje prawa ręka kierownika obozu, SS-Hauptschar-führer Palitzschem. Wyćwiczonym strzałem w potylicę pozbawia życia jednego za drugim. Trupiarnia wypełnia się coraz bardziej. Lodowatym wzrokiem przypatruje się robocie wykonawcy swych wyroków Mildner, obecny tu wraz ze sztabem. Również wokół niego leżą trupy.

Wreszcie posterunek z przedsionka woła, że już nikogo nie ma. Palitzsch zaczyna wędrować między zastrzelonymi i dobija tych, którzy jeszcze rzężą lub ruszają się. Potem przystawia broń do nogi, odwraca się ku swemu mistrzowi i staje na baczność na znak, że wykonał jego wolę. Mildner patrzy na niego z wiele mówiącym demonicznym uśmieszkiem, podnosi powoli rękę do hitlerowskiego ukłonu i przez kilka sekund nieruchomieje w tej pozie. W ten sposób wyraża uznanie swemu katowskiemu pachołkowi.


W identycznym „spektaklu” posiedzenia sadu doraźnego wobec więźniów rozstrzeliwanych pod Ścianą Straceń – brał mój Ojciec nr ob. 111912 i tak wielu innych ofiar – więźniów policyjnych i politycznych.

Poruszam ten temat z uczuciem wyjątkowego rozgoryczenia, jak można bawić się zmienianiem narracji historycznej wobec tak oczywistych faktów mordowania Polaków w KL Auschwitz?

Egzekucja na „ścianie śmierci” na dziedzińcu między „Blokiem 10” a więzieniem obozowym „Blokiem 11” w obozie głównym. Rysunek byłego więźnia Władysława Siwka. Fot. za: kiga-berlin.org

Wobec tak oczywistych dowodów kaźni – jak to wyżej opisał prof. Konieczny, grzecznie zadaję zasadne pytanie: jak wobec takiego zwyrodnialstwa SS-owskich oprawców, można być nieczułym dla czczenia pamięci tych ofiar?

Dlaczego nie reagują Polskie władze: Prezydent, Premier, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego na petycje byłych więźniów i rodzin po byłych więźniach na wprowadzony zakaz w tymże KL Auschwitz, a dotyczący:

– Zakazu śpiewania hymnu pod Ścianą Straceń
– Wchodzenia na dziedziniec bloku 11 z Polskimi flagami na drzewcu,
– Zakazu odprawiania Mszy św. obok bramy wejściowej na dziedziniec bloku 11.

Ilustracja tytułowa: KL Auschwitz – krematorium.
Źródło: Photos from Auschwitz / Interia.pl

Jerzy Klistała

Artykuł opublikowany za zgodą autora.

*

Przeczytaj więcej artykułów Jerzego Klistały na naszym portalu > > > TUTAJ.

*

Przeczytaj również inne artykuły związane tematycznie z KL Auschwitz na naszym portalu > > > TUTAJ.

*

*

2019.10.07.
Avatar

Autor: Jerzy Klistała