O kluczowej roli kreatywności


Problem postkomunistycznych elit polega na tym, że ludzie ci nie mają żadnej możliwości uwiarygodnienia się w oczach tak zwanych zwykłych ludzi. Wyjątkiem są tak zwani artyści, ze szczególnym wskazaniem na aktorów i reżyserów. Oni bowiem mają wyraziste bardzo certyfikaty, wydane jeszcze za Jaruzelskiego, a w niektórych przypadkach za Gierka, a te trudno podważyć i mało kto to czyni. Wszyscy inni, choć bardzo się starają, nie mają już w narodzie takich forów i takiego wzięcia jak ci najstarsi. Nie ma jednak innej drogi, by utrzymać się na szczycie i robić coś niezwykłego niż sztuka. Ta zaś, by mogła być dostępna dla wszystkich potomków komunistycznych elit, sprowadzona została albo do prostych wygłupów, albo stała się czystą umownością. To znaczy, wierzymy, że Zanussi kręci dobre filmy, choć wszyscy na nich rzygają, a nie wierzymy, że ktoś inny może to zrobić, albowiem nie ma on żadnych towarzyskich certyfikatów. Ja się z tym zjawiskiem spotykam często, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zada mi pytanie – a kto pana popiera?

Mam wrażenie, że mamy dziś do czynienia z powstawaniem całego szeregu formatów, które mają udostępnić rozrywkę i to co kiedyś uznawane było za sztukę, tak zwanym masom. I nie chodzi tu o te niby kabarety, ani o ludzi z ulicy, którzy napną się i zrobią jeden czy drugim skecz, rzeczywiście śmieszny. Chodzi o takie sformatowanie osoby publicznej, żeby mogła ona, nie tracąc nic w oczach wyznawców, mogła jeszcze zaprzeczać swojej własnej powadze. Człowiekiem realizującym się w takich formatach był Janusz Palikot, był nim także i jest nadal Janusz Korwin Mikke. Jak wiemy, zwolennikom tego pana nie da się wytłumaczyć, że są oszukiwani, na chama robieni w trąbę, albowiem chęć uczestniczenia, choćby w drobnym procencie, w eventach będących udziałem prezesa, jest przemożna. Nie da się jej tak po prostu zwalczyć. Nie da się też wytłumaczyć  towarzyszącym mu osobom, że to co robią, jest z gruntu niewiarygodne i odstręczające przez swoją nachalność. A skoro się nie da, rodzi się pytanie – czy to czasem nie musi taki być, bo tak właśnie zostało zaplanowane? Oto Janusz Korwin Mikke, albo może lepiej Janusz Mikke, nie wygłupiajmy się, jaki  tam z niego Korwin, wystąpi 20 października, tydzień po wyborach w klubie Hulagula w Warszawie, na imprezie, która polegać będzie na tym, że publiczność zebrana w sali będzie pana Mikke obrażać. Nie żartuję. To ma swoją nazwę i zostało opisane w superaku.

Nie będzie to, jak wszyscy już się zdążyli zorientować, byle jaka impreza albowiem wśród publiczności znajdą się same gwiazdy, czyli według kryteriów, które my tu stosujemy, sami nieudacznicy i gamonie. Tacy jak Skiba, albo ta cała Dominika Tajner, ożeniona z Wiśniewskim. Po co to jest? Przede wszystkim po to, by pokazać wyborcom Konfederacji, że znowu zostali wyrolowani, a tak naprawdę co innego było grane. A także po to, by pokazać jak integruje się środowisko. Nie ważne bowiem kto kogo wyzywa i jakie inwektywy przy tym stosuje. Ważne, żeby ciemna masa wiedziała, że to są zachowania i przywileje poza jej zasięgiem. Taki jest cel główny tej imprezy. Można dodać do tego jeszcze, że pan Mikke po raz nie wiem który pokazał swoim zwolennikom, że jest kimś naprawdę wyjątkowym. Kimś do kogo startu nie ma nikt, nawet osobowość taka jak Grzegorz Braun.

Ciągnąc dalej te wyjaśnienia, dodam jeszcze, że jest to triumf przekazu hermetycznego. Wygłupy bowiem, w których uczestniczą tylko wybrańcy, dokooptowani na nieznanych zasadach mają taki właśnie charakter. Każdy ocenia je po swojemu, a w rzeczywistości mają one całkiem inną funkcję, w której chodzi przede wszystkim o zademonstrowanie integracji grupy wybrańców. Po to między innymi dewastuje się przekaz i dewastuję się zakres umiejętności zwany czasem sztuką, żeby tamci mogli, w całkowitej bezkarności i przy wielkim aplauzie pokazywać wszystkim naokoło dupy i języki. Bo niby czym innym mają być stadn uperskie występy Dominiki Tajner i kto to niby jest ta pani? Córka trenera Tajnera, którego życie  dzięki życzliwym mu komentatorom sportowym, nie zostało jeszcze wyszydzone i obśmiane w kabaretach. Jego córka zaś, starsza od swojej własnej macochy, zabiera się za wyszydzanie i komentowanie zachowania i postaw innych.

Od razu możemy zapytać – a kogo konkretnie? Ja tego jeszcze nie wiem, ale sądzę, że rzecz nie została jeszcze przesądzona. Zapewne rzecz będzie dotyczyć polityki, a kto stanie się bohaterem tych wygłupów okaże się po wyborach dopiero, bo wtedy powieją nowe wiatry i jakoś trzeba się będzie ustawić zgodnie z ich kierunkiem. Próbowałem znaleźć jakiś film na YT gdzie widać by było Dominikę Tajner w akcji, nie udało mi się. Ustaliłem jedynie, że nie jest ona już żoną Michała Wiśniewskiego, który wręczył jej pozew rozwodowy. Michał Wiśniewski również będzie obecny w klubie Hulagula, on także będzie mógł obrażać pana Mikke i komentować jego postawy. Zastanawiam się tylko czy będzie to czynił śpiewając czy będzie gadał normalnie.

Kiedy przekonywano mnie do głosowania na Konfederację, próbowałem tłumaczyć, że nie ma to sensu, bo zero plus zero nie da nigdy wyniku dodatniego. Dodawanie zer nie ma sensu, powoduje jedynie trwałe zmiany w świadomości, a karmione jest przy tym wiarą, że jednak z tego zera można coś zrobić, na przykład łabądka. Nie można. Jeśli ktoś nie rozumie dlaczego, niech idzie w przyszłą niedzielę do klubu Hulagula i sam się przekona.

Zapraszam
do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl 
do sklepu FOTO MAG,
do księgarni Przy Agorze
i na stronę www.prawygornyrog.pl

Tak się niestety składa, że dynamika rynku (a nie mówiłem, a nie mówiłem) w związku z okrągłymi rocznicami politycznych sukcesów Polski, jest tak słaba jak nigdy chyba do tej pory. Mamy wielkie plany dotyczące tłumaczeń, które od kilku lat są realizowane z budżetów, generowanych bieżącą sprzedażą. Niestety budżety te nijak nie pokryją dalszych, będących w trakcie realizacji projektów. Jeśli więc ktoś ma taki kaprys, żeby wspomóc mnie w tym dziele i nie będzie to dla niego kłopotem podaję numer konta. Ten sam co zwykle

47 1240 6348 1111 0010 5853 0024
i
pay pal [email protected]

Jestem tą koniecznością trochę skrępowany, ale ponieważ widzę, że wielu mniej ode mnie dynamicznych autorów nie ma cienia zahamowań przed urządzeniem zbiórek na wszystko, od pisania książek, do produkowania filmów włącznie, staram się odrzucić skrupuły. Jak nic się nie zbierze trudno, jakoś sobie poradzę…

Gabriel Maciejewski

Wybrane komentarze [przez PCO]:

Liutprand z Kremony, 7 października 2019 o 10:53
Pan Coryllus zle ocenia mozliwosci Instytutu Rozwiązywania Podstawowych Problemów Techniki. Lezy w naszych mozliwosciach sformulowanie i rozpowszechnienie petycji, ze rzad RP nie powinien angazowac sie w kampanie reklamowa nowych produktow opartych na tzw. odnawialnych zrodlach energii. Producentem i pomyslodawca kampanii sa firmy szwedzie, a twarza reklamowa tej kampanii jest Greta Thunberg. Jest tajemnica poliszynela, ze nasz premier siedzi w kieszeni producentow solarow i ma w tym osobisty, podkreslam – osobisty interes ALE CO NAS TO OBCHODZI, ze premier Morawiecki ma interes? UE zamierza wydac na te nowe produkty bilion euro w najblizszej przyszlosci. Uwazam, ze jest to bardzo wazny temat, wazniejszy, niz wybory 13.10 i jest w naszym zasiegu postawienie powyzszej kwestii w taki sposob, ze podwazy to sens dzialan rzadu, ale rzad ma szanse sie z tego wycofac (tzn. z lobbingu naszym kosztem na rzecz prywatnych, szwedzkich firm). IRPPT moze byc w tej sprawie pomocny, a w kazdym razie latwo zmusic te instytucje do zajecia stanowiska, bo oni prawdopodobnie lobbuja za darmo. Teraz jest wlasciwy moment.

Jestem aktolikiem, ergo – mysle logicznie i wierze TYLKO w rzeczywistosc. Jak mowi abp Grzegorz Rys, w kazdym czlowikeu jest jakies dobro i trzeba umiec je dostrzec i uszanowac. Nawet Janusz Korwin-Mikke ma w sobie dobro. Stwierdzil kiedys, ze trzeby bylo zlikwidowac socjalizm, a zamordyzm zostawic – i tu mial racje. Stara ubecka zasada (ubecy tez maja w sobie czastke dobra) polega na tym, ze na poczatku delikwentowi trzeba zlamac kregoslup, zeby stal sie bardziej komunikatywny, ogolnie bardziej grzeczny, a druga zasada polega na tym, ze w przerwach miedzy zadawaniem ciosow czestujemy delikwenta papierosami i generalnie „chcemy mu pomoc w jego trudnej sytuacji”. Otoz, zaindagowanie premiera z grubej rury w sprawie nieuprawnionego lobbowania za solarami (na poczatek 103 miliardy zlotych z budzetu na program „czyste powietrze”, ktore jest za darmo tak samo, jak zdrowie), za wiatrakami bez limitu odleglosci od zabudowan w interesie wlasnym, a przeciw Polakom byloby takim przetraceniem kregoslupa, wiec dlaczego nie skorzystac z tego dobrodziejstwa i nie byc skutecznym? Inaczej, niz JKM.

Marta, 7 października 2019 o 20:06
Pytanie po co do kultury polskiej wprowadza się „roast”. Wywodzi się on chyba z anglosaskiej tradycji czegoś co zwie się „banter”(wzajemnego przywalania sobie w ramach tzw. przyjaźni). Różnica polega na tym, że ofiara nie może się bronić. Na razie „ofiary” wybierane są dobrowolnie i mają cieszyć się z szyderstw pod swoim adresem. Kto wie jak to się dalej „kreatywnie” rozwinie. „Ty ch…u! No, co ty nie obrażaj się to jest roast! No, obraził się kołtun z ciemnogrodu, rozrywek ludzi kulturalnych nie rozumie. Ale nie, ty mnie nie obrażaj bo to mowa nienawiści będzie jak ty mnie!”

Polecam ten artykuł, wiele wyjaśnia w sprawie tych całych rołstów i standupów (proszę przeczytać ostatnie zdanie):

https://www.rp.pl/Plus-Minus/302099940-Stand-up-i-roast-czyli-blaznom-wolno-wiecej.html

A więc plan jest taki: stworzyć format, wypchnąć naturszczyków, wstawić swoje dzieciaki, spopularyzować format, wypchnąć dzieciaki i wstawić Młynarską, Wellmanową, a może i Janusza P lub M, albo obu, naturszczyki piszą im teksty, oni występują, wszyscy zarobieni, a sławny i bogaty jest ten kto zawsze.

*

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  07 października 2019.

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

Ilustracja tytułowa za ted.com / wybór zdjęcia wg.pco

*

, 2019.10.08.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski