Doktryna Międzymorza zagrożeniem dla bytu Państwa i Narodu Polskiego


Prolog z filmu A. Wajdy „Piłat i inni”

W 1972 r. Andrzej Wajda nakręcił film fabularny „Piłat i inni” inspirowany jednym z wątków powieści Michała Bułhakowa pt. „Mistrz i Małgorzata”. Film kręcono w  RFN, gdzie kręcono np. Drogę Krzyżową na ulicach Frankfurtu nad Menem. Film poprzedza interesujący Prolog. Pierwsza wersja prologu była następująca: na zielonej łące pasą się owce. Stada pilnuje baran, przewodnik. W lesie za drzewami stado obserwuje obcy baran z czerwonymi rogami, który planuje przejąć stado owiec. Próba mu się udała, a owce nic nie podejrzewają, że są prowadzone przez fałszywego przewodnika. Następna scena to stacja. Obecnie właśnie od tej sceny rozpoczyna się prolog.

Baran z czerwonymi rogami na głowie.

Dziennikarz: Wiem, że zajmuje tu pan odpowiedzialne stanowisko. Chcielibyśmy usłyszeć, co pan o tym sądzi? Na czym polega pana zadanie?
Baran: Moje zadanie. Najpierw staram się pozyskać zaufanie innych, a potem staję na ich czele i prowadzę grupę naprzód. Wchodzimy wszyscy razem. Ja się wysuwam przez boczne drzwi, a oni idą dalej.

Dziennikarz: Nie łatwe zadanie?
Baran: Robota przez cały dzień. Bywa, ze nie mam czasu na papierosa, wieczorem jestem wykończony.

Dziennikarz: Nie sądzi pan jednak, że los innych jest jeszcze gorszy?
Baran: Oczywiście, ale właśnie dlatego staram się im ulżyć, jak tylko mogę. Przeszkadza rozgardiasz, bałagan. Kiedy idzie wszystko według planu, wtedy im jest znacznie lżej.

Dziennikarz: Czy to co pan robi, nie zastanawia pana i nie budzi pańskich wątpliwości?
Baran: Oczywiście, tylko ktoś przecież musi to robić, a ja się przecież najlepiej do tego nadaję.

Dziennikarz: A co by się stało, jakby pan odmówił rozkazu?
Baran: Po prostu ktoś inny zajmie moje miejsce, a mój następca będzie gorszy ode mnie.

Dziennikarz: Uważa pan swoją prace za moralną?
Baran: W pewnym sensie można mnie uważać za ofiarę systemu, ale tu jest moje miejsce, tu mnie cenią, nie mogę zawieźć ich zaufania.

Dziennikarz: A więc nie widzi pan żadnych problemów moralnych?
Baran: Całkiem moralny może być człowiek wolny, a ja nie wierzę, żeby tak wielka sprawa nie była moralna.

Dziennikarz: Dziękuję za rozmowę.
Baran: Proszę bardzo.

Na końcu Wajda ukazał scenę z rzeźni, gdzie owce uśmiercone, obdarte ze skóry, wiszą na hakach, a następnie na stertach ich kości.

Po nakręceniu film padł ofiarą cenzury. W 1975 roku w zaleceniach dla cenzorów Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk zakazał publikowania informacji na temat tego filmu. Choć A. Wajda twierdził, że prolog to aluzja do Niemców (SB: w tamtym czasie nie mógł nic innego powiedzieć), to można go odnieść również to sytuacji Polaków po 1989 r.

Andrzej Wajda o prologu:

„Prolog filmu zrobiłem później w Warszawie, bo już nie chciałem robić tego w Niemczech – to ta scena, która rozpoczyna film: moja rozmowa z baranem. Barana podłożył Franciszek Pieczka, a ja rozmawiam z baranem, bo taką historię gdzieś właśnie usłyszałem, że w rzeźni jest zawsze jeden baran „dyżurny”.

Kiedy przychodzi nowy transport owiec, to oni posyłają tego barana, owce widzą, że baran idzie, więc owce idą za nim jak w tym przysłowiu. Ale on je prowadzi do rzeźni! Wchodzą razem, on wychodzi drugimi drzwiami, a one zostają. I udaje się po następną grupę, którą znowu prowadzi na rzeź.

Pomyślałem sobie, to dobrze pasuje do mojego filmu. Trochę się bałem, że pójdę za daleko i że tu mnie złapią Niemcy za rękę, zorientują się, że to może jest troszkę aluzja za daleko posunięta i nie dadzą mi zrobić tej sceny. Więc załatwiłem, że cały film będzie gotowy, ale tę scenę zrobię sobie w Warszawie, dokleję i im prześlę. Tak się też stało, dokleiłem, przesłałem i…

Producenci jednak nie byli szczęśliwi. Nawet nie dlatego, że to było wymierzone tak mocno w ich przeszłość, ale mam wrażenie, że trudno im było przełknąć ten film ze względu na religijne konotacje. I to zresztą głównie oceniali protestanci. Nie powiedzieli mi tego, tylko tak się domyśliłem, że ten film ich nie satysfakcjonował, choć pokazali go na przeglądzie filmowym, co prawda tylko jeden raz w kinie…”
(http://kwartalnikwyspa.pl/andrzej-wajda-pilat-i-inni/).

Logo Towarzystwa Fabiańskiego: wilk w owczej skórze

Socjalizm fabiański dąży do stopniowej zmiany w długim okresie czasu, aby powoli przekształcać państwo zamiast używać gwałtownej rewolucji dla zmian. Zasadniczo jest to socjalizm ukryty. Żółw chodzi powoli, ale zawsze dochodzi do celu. Dlatego symbolem międzynarodowym Towarzystwa Fabiańskiego jest żółw błotny, wyglądający jak przytulanka, aż do rozważenia towarzyszącego mu napisu: „Kiedy uderzę, mocno uderzę”. Logo Towarzystwa Fabiańskiego przedstawia wilka w owczej skórze „Ukradkiem, intrygą, subwersją i oszustwem, by nigdy nie nazywać socjalizmu swoim właściwym imieniem” – George Bernard Shaw.

Już w 1910 r. G. B. Shaw powiedział: „Eugeniczna polityka doprowadzi nas w końcu do tego, że komora gazowa wejdzie w powszechne użycie. Trzeba będzie wyeliminować bardzo wielu ludzi z tego prostego powodu, że opieka nad nimi jest stratą czasu”.

W pierwszych dziesięcioleciach XX wieku Fabianie byli największymi zwolennikami eugeniki. Czołowi Fabianie i założyciele LSE, Sidney i Beatrice Webb wierzyli, że „to, co my musimy zrobić, to pozbyć się ubóstwa i zastąpić je inteligentną polityką tak zmieniającą środowisko społeczne, które zniechęci do mnożenia poniżej minimum sprawności”. W latach trzydziestych Kościół Archibald wprowadził ustawę o sterylizacji eugenicznej, aby zatrzymać „tych, którzy są pod każdym względem ciężarem dla swoich rodziców, nędzą samą w sobie, i zagrożeniem dla życia społecznego społeczności” przed reprodukcją. Kościół był Fabianem. Członkowie Fabian Society, tacy jak H G Wells, Bernard Shaw i Webbs, połączyli „postępowe” idee socjalizmu i eugeniki. Na tym się nie skończyło. Jak donosił The Guardian „socjaliści z Fabian Society dostarczyli intelektualnego uzasadnienia dla polityki eugenicznej. Przez stulecia Fabianie podkopywali, i niestety często to się im udawało, tradycyjną rodzinę, prawo własności i wolność jednostki.

Fabian Society jest częścią Wielkiej Loży Anglii. W XVI w. w Londynie istniały już sekty o wyznaczonych celach politycznych i religijnych. Jednak wszystkie istniejące sekty czy też loże masońskie były nie zorganizowane. Pierwsza Wielka Loża powstała w Wielkiej Brytanii w londyńskiej gospodzie „Pod Gęsią i Rusztem” przez unifikację czterech lóż 24 czerwca 1717 roku. Od tego czasu 24 czerwca, dzień św. Jana, jest największym świętem wolnomularskim. Wkrótce potem James Anderson ułożył pierwszą konstytucję wolnomularską, która ukazała się drukiem 17 stycznia 1723 roku. Masoneria skupiała wówczas przedstawicieli bogatego mieszczaństwa i arystokracji, głoszących moralne doskonalenie człowieka oraz braterstwo ludzi bez względu na pochodzenie, stan społeczny, religię i narodowość. Pierwsi wolnomularze byli urzędnikami i duchownymi, potem byli to królowie i filozofowie, w tym na przykład Monteskiusz, twórca klasycznego trójpodziału władzy. Spośród pierwszych członków lóż można wymienić Eliasa Ashmole’a i Christophera Wrena, budowniczego katedry Św. Pawła w Londynie. Od tej pory filozofia gnostyczna w połączeniu z dążeniami polityczno-społecznymi stały się podstawą ideologiczną Wielkiej Loży Anglii, która przyznała sobie tytuł Macierzystej Loży Świata. Loże narodowe są podporządkowane Wielkiej Loży Anglii.

Jesteśmy prowadzeni na rzeź przez „wilków w owczej skórze”.

Geneza doktryny Międzymorza

Unia polsko-litewska i sojusz militarny powstały jako reakcja na zagrożenie ze strony Zakonu Krzyżackiego. Pierwszy sojusz został ustanowiony w 1385 w wyniku ślubu Jadwigi i wielkiego księcia litewskiego Jagiełły, który został królem Polski. W 1569 Korona Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego na mocy unii lubelskiej utworzyły Rzeczpospolitą Obojga Narodów, stanowiącą unie realną tych państw. Wówczas nastąpił rozkwit panowania dynastii Jagiellonów na tronach Europy Środkowej. Rzeczpospolita Obojga Narodów istniała do roku 1795, czyli III rozbioru Polski.

Jadwiga (ok.1374-99), córka króla Węgier, Ludwika Andegaweńskiego, i Elżbiety Bośniaczki, mając 4 lata została poślubiona w Heimsburgu 8-letniemu księciu austriackiemu z rodu Habsburgów, Wilhelmowi, który został przeznaczony na księcia-małżonka przyszłej królowej Węgier. Jednak królową Węgier została jej starsza siostra Maria, natomiast Jadwiga zasiadła na tronie polskim. Została koronowana 16 października 1384 r. Rok później panowie krakowscy zawarli 14 sierpnia 1385 r. w Krewie układ z Jagiełłą i Wielkim Księstwem Litewskim, na mocy którego Jagiełło miał ochrzcić Wielkie Księstwo Litewskie, połączyć je z Polską, otrzymać koronę polską i poślubić Jadwigę. W tym czasie zjechał do Krakowa legalny mąż Jadwigi, Wilhelm, aby egzekwować swoje prawa małżeńskie. Pragnął dopełnić heimsburski ślub stosunkiem fizycznym, który uniemożliwiałby rozwiązanie małżeństwa. Jednak panowie krakowscy pokrzyżowali plany Wilhelmowi oraz Habsburgom, i doprowadzili w 1386 r. do małżeństwa Jadwigi z Jagiełłą. Natychmiast wokół tej sprawy Habsburgowie i krzyżacy rozpętali w Europie istną burzę. Małżeństwo Jadwigi z Jagiełłą nazwali skandalem, i pomówili Jadwigę o rozpustę i bigamię. Jadwiga spełniając normalne funkcje królowej, potrafiła wyjść z tej trudnej sytuacji drogą pobożności i pokuty, ale zapewne było to dla niej ciężkim przeżyciem.

Polityka panów krakowskich była dalekowzroczna, gdyż nie dopuścili do tronu polskiego Habsburga, władcy, który siłą rzeczy realizowałby niemieckie cele w Polsce, która już była otoczona przez cesarstwo niemieckie od zachodu i z północy przez krzyżaków. Wcześniej Jagiełło prowadził rozmowy z dworem moskiewskim, i rozważał możliwość poślubienia księżniczki moskiewskiej i przyjęcia chrztu w obrządku prawosławnym. Panowie krakowscy mając dokładne rozpoznanie rzeczywistości politycznej i myśląc perspektywicznie, zdając sobie sprawę, w jak wielkim zagrożeniu znalazłaby się Polska, nie dopuścili do tego, i podjęli decyzję nieprawdopodobną i bezprecedensową. Zaproponowali wrogowi Polski Jagielle małżeństwo z Jadwigą. Tym samym pokrzyżowali plany Moskwie, ale też Habsburgom, którzy później będą popierać Moskwę przeciw Polsce.

Nawrócenie Litwy na katolicyzm było straszliwym ciosem dla krzyżaków, bo przecież mówiono w całej Europie, że siedzą oni w Prusach tylko dlatego, żeby nawracać Litwinów. Tak więc od samego początku krzyżacy postanowili nie dopuścić do chrztu Litwy i ingerowali w sprawy wewnętrzne Litwy. Judzony przez krzyżaków książę Witold był niezadowolony z połączenia z Polską, choć Jagiełło zostawił mu zachodnią Litwę ze Żmudzią, która była pogańska. Wkrótce też zawarł przymierze z krzyżakami i rozpoczął wojnę z wielkorządcą Litwy Skirgiełłą. Krzyżacy z Witoldem przyrzekli Żmudzianom, że pozwolą im zachować wiarę pogańską.

W końcu Jagiełło pogodził się z Witoldem i zostawił mu zachodnią Litwę oraz oddał mu wielkorządztwo nad resztą swego państwa litewskiego. Witold zajął się natychmiast sprawami litewskimi tak gorliwie, że Litwa stała się potężnym księstwem. W ogóle na oglądał się na Jagiełłę, i dążył do zupełnej niezależności od Polski. Marzył o podbiciu Rusi wschodniej, czyli wielkiego księstwa moskiewskiego, więc chcą zabezpieczyć księstwo od zachodu, zawarł znów przymierze z krzyżakami i odstąpił im całą Żmudź. Dla krzyżaków był to ważny nabytek terytorialny, gdyż Żmudź leżała między ich posiadłościami inflanckimi a pruskimi, ale ich nadzieje, że może Litwa ostatecznie odłączy się od Polski, na szczęście się nie spełniły.

Protoplaści dynastii Jagiellonów - Jadwiga i Jagiełło (fot. domena publiczna)
Protoplaści dynastii Jagiellonów – Jadwiga i Jagiełło. Malował Jan Matejko (Fot. domena publiczna, za: twojahistoria.pl)

Układy te nie były na rękę krzyżakom. Od chrztu Jagiełły korzystali oni z każdej sposobności, aby osłabić Polskę. Ich sprzymierzeńcami byli cesarz Zygmunt Luksemburczyk, margrabia brandenburski i król węgierski, który żonaty był z siostrą Jadwigi, królowej Polski. Cesarz niemiecki Zygmunt Luksemburczyk planował rozbiór Polski, za pośrednictwem księcia opolskiego Władysława Opolczyka. Dołączył on do paktu, gdyż w wyniku rozbioru Polski miał otrzymać wraz z bratem Bernardem ziemię sieradzką i część Wielkopolski. Plan rozbioru, przedstawiony został wielkiemu mistrzowi zakonu krzyżackiego, Konradowi Wallenrodowi w 1392 roku. Przewidywał on rozbiór Polski pomiędzy cesarza niemieckiego, Węgry, zakon krzyżacki i margrabiego Moraw. Układ nie wszedł w życie na skutek porozumienia jeszcze w tym samym roku w Kieżmarku zawartym między Jagiełłą a Zygmuntem.

Witold wyruszył na Tatarów, gdyż Ruś Moskiewska była pod ich władzą, lecz poniósł klęskę. Zrozumiał wówczas, że nie może zrywać z Polską, i w 1401 r. rozpoczął układy z Jagiełłą. W wyniku rokowań nastąpiło połączenie Litwy z Polską, które zostało oparte na spisanych w tym celu dokumentach. Na zjeździe w Wilnie Jagiełło uznał Witolda za wielkiego księcia całej Litwy, ale zastrzegł, że po jego śmierci obejmie po nim władzę. Natomiast Witold z panami litewskimi zaprzysięgli wieczysty związek i wierność koronie polskiej. Na następnym zjeździe w Radomiu panowie polscy z Jagiełłą zaprzysięgli taką samą wierność Litwie i zobowiązali się, że w razie śmierci Jagiełły nie obiorą sobie króla bez zgody Litwy.

Unię krewską w 1385 roku uznaje się zaledwie za akt państwowy, nie będący unią, w którym Jagiełło zobowiązał się włączyć Litwę do Korony Królestwa Polskiego jako jej część składową. Od 1401 do 1569 roku łączyła Polskę i Litwę jedynie unia personalna, zrywana w latach 1440–1447, 1492–1501.

Wielką zmianę przyniosło zawarcie unii lubelskiej w 1569 roku. W jej wyniku powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów, funkcjonująca do czasu uchwalenia Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów przez Sejm Czteroletni w 1791 roku.

Kult Piłsudskiego

Podstawą Unii polsko-litewskiej był ślub Jadwigi i wielkiego księcia litewskiego Jagiełły, który został królem Polski. Potem doktrynę Międzymorza podjął bezskutecznie Józef Piłsudski.

Stefan Żeromski, który bardzo dobrze znał Józefa Piłsudskiego, odwiedził go w Zakopanem, latem 1909 r. O Piłsudskim napisał:

„Była to nędzna drewniana chałupa na Kasprusiach. Proletariacka mizeria… Zastałem go przy stole, stawiającego pasjansa. Siedział w kalesonach, bo jedyną parę spodni, jaką posiadał, oddał właśnie krawcowi do zacerowania dziur. Mówił, że jeśli mu ten pasjans wyjdzie, zostanie dyktatorem Polski. Sen o tej dyktaturze, w tej ruderze i w tej sytuacji bez portek wstrząsnął mną wówczas”.

Waldemar Łysiak w książce „Lider” o tej wizycie napisał:

„Przeraził się pan Żeromski, bo zobaczył co zobaczył. Zobaczył chorego, brudnego, trzęsącego się łajzę, nie mającego spodni, tylko śmierdzące kalesony. Jedyne spodnie oddane zostały do cerowania jakiejś babie i nie zdążyły wrócić, więc ten obdartus nie mógł wyjść na zewnątrz. Siedział głodny przy stole i kładł sobie pasjansa, twierdzą, ze musi sobie kartami wywróżyć przyszłość własną i przyszłość kraju. Razem, chopie: „obraz nędzy i rozpaczy” plus groteska. Żeromski nazwał to „proletariacką mizerią” i później napisał, że cały ten widok, ta rudera, ta nędza, ten komiczny brak gaci i ten pasjans bez sensu, wstrząsnęły nim. Zgadnij kim został kilka lat później ów komiczny łachmaniarz.

– Nie mówisz chyba o…

– Właśnie mówię o! O „”Komendancie”, stary. O marszałku Piłsudskim. O wodzu, guru, idolu, bożyszczu całego narodu prócz endecji, o żywym pomniku, tytanicznym rodaku, pupilu Historii przez duże H. Bo widzisz, ta pani Historia to rozumna bestia. K… i święta. Ma zdrowy rozsądek, oraz poczucie humoru, oraz głupie kaprysy, oraz jadowitą złośliwość, oraz tajemną perspektywę, dzięki czemu nie każdy kapitan z Köpenick musi być kukiełką szybko zdemaskowaną. Wielu Dyzmów przechodzi do Historii w glorii lokatorów panteonu…” (Waldemar Łysiak, „Lider”, Wydawnictwo Nobilis, Warszawa 2008).

Piłsudski (geniusz) błędnie przewidywał przebieg zbliżającej się totalnej wojny w Europie. Był zwolennikiem walki po stronie Austrii i Niemiec a przeciwko Rosji, następnie po jej pokonaniu zwrócenia się przeciwko dotychczasowym sojusznikom. Wychodził z założenia, że najpierw Niemcy i Austria pobiją Rosję, a następnie same zostaną pobite przez Francuzów i Amerykanów.

To Roman Dmowski wychodząc z założenia, że głównym wrogiem Polski są Niemcy i że tylko klęska państw centralnych umożliwi powstanie zjednoczonej i niepodległej Polski, opowiedział się bez zastrzeżeń po stronie koalicji antyniemieckiej, mimo udziału w niej Rosji.

Koncepcja R. Dmowskiego wygrała. Gdyby Polska przyjęła koncepcję Piłsudskiego, to po zakończeniu wojny stałaby po stronie państw przegranych. Wybicie się Polski na niepodległość byłoby sprawą wątpliwą, lub wręcz niemożliwą.

Oto bohater narodowy: W przededniu Bitwy Warszawskiej (12 sierpnia) Józef Piłsudski spotkał się z premierem Wincentym Witosem i wręczył mu swoją dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Wyjechał do rodziny pod Nowy Sącz. Premier, bojąc się upadku morale wojska, nie ogłosił dymisji publicznie, a podczas następnego spotkania 18 sierpnia, a więc już po wygranej bitwie, zwrócił list Piłsudskiemu. Koordynatorem wszystkich działań wojennych po stronie polskiej został Rozwadowski. Co więcej jako szef Sztabu Generalnego po dymisji marszałka automatycznie stał się Naczelnym Wodzem. Piłsudski po powrocie wyruszył w dniu 16 sierpnia szukać wroga, którego dogonił dopiero w nocy z 17 na 18 sierpnia. Sam o tym pisze („Pisma Zbiorowe” tom VII s. 126-128). W bitwie nie brał udziału, ale skoro został przez swój obóz okrzyknięty zwycięzcą wycofał swoją rezygnację, a rolę gen. Rozwadowskiego pomniejszał.

Marszałek Józef Piłsudski, gen. Tadeusz Rozwadowski , gen. Kazimierz Sosnkowski, Warszawa 1923. (fot. Centralne Archiwum Wojskowe, domena publiczna, za: wikipedia.org)

Po zamachu majowy w 1926 i wprowadzeniu rządów autorytarnych kult Piłsudskiego stał się oficjalną ideologią państwową, której rozpowszechnianie nasiliło się jeszcze po jego śmierci w 1935. Polegał on na przypisywaniu Piłsudskiemu cech genialnego dowódcy, wybitnego stratega i polityka oraz wizjonera. 1938 Sejm uchwalił specjalną ustawę, która pod karą więzienia zakazywała szkalowania imienia Józefa Piłsudskiego. Po 1989 r. powrócił kult Piłsudskiego, który jest uznawany za jedną z najwybitniejszych postaci w historii kraju. Jest patronem wielu ulic, placów i szkół. Bo jak pisał w liście do masonerii francuskiej Tadeusz Gałecki, to Piłsudski „Dla nas nie jest on jednym z polityków. To jedyny polityk, który jest w stanie swoim autorytetem i swoimi wielkimi umiejętnościami obronić sprawę polską”. Piłsudski dla masonów „nie jest jednym z polityków”. To jedyny polityk…”.

W 1920 r. pisarz Tadeusz Gałecki (1871-1937), bardziej znany pod pseudonimem Andrzej Strug, założył Wielką Lożę Narodową. Był on od najmłodszych lat związany z ruchem socjalistycznym, brał udział w rewolucji 1905-07. Był związany z obozem Piłsudskiego. W Polsce niepodległej należał do czołowych działaczy PPS. W latach 1922-25 był wielkim mistrzem, a w latach 1920-1929 wielkim komandorem Rady Najwyższej Wielkiej Loży Narodowej. Powyższa opinia Tadeusza Gałeckiego o Piłsudskim jest opinią masonów, a nie narodu polskiego.

Tak jak treścią pieśni „My, Pierwsza Brygada”, jest znieważanie polskiego narodu, tak szerzenie kultu Piłsudskiego jest fałszem, bo podtrzymuje naród w kłamstwie. PiS jest partią piłsudczykowską, a nurt ten nierozerwalnie jest związany z ideą powstańczą. Hołdowanie pamięci klęskowych powstań to według PiS podstawowy jej element.

Ważną przesłanką piłsudczykowskiego modelu politycznego, jak twierdzili jego przeciwnicy, była także kultura turańska, która wywarła znaczny wpływ na Józefa Piłsudskiego, a w późniejszym okresie na jego zwolenników. Ten model cywilizacyjny wywodzi się od plemion mongolskich, a jego cechą charakterystyczną jest „wojskowa organizacja” społeczeństwa, podporządkowanie jego funkcji i zadań realizacji wyższych celów określanych przez władcę. W przypadku Piłsudskiego, do kontaktu i nasiąknięcia niektórymi turańskimi wzorcami, doszło już we wczesnych latach jego działalności politycznej, głównie podczas syberyjskiej zsyłki. Sam fakt wychowywania się marszałka na Litwie, pozostającej do pewnego okresu pod zaborem rosyjskim, mógł mieć swoje konsekwencje (Łukasz Reszczyński, „Piłsudczyzna a Prawo i Sprawiedliwość. W poszukiwaniu podstaw do analogii”, Historia i Polityka, Nr 5 (12)/2011). Do tego modelu cywilizacyjnego dąży właśnie PiS.

Za moment powstania doktryny Międzymorza uważany jest rok 1920, kiedy to obóz piłsudczykowski stopniowo odchodził od idei federacyjnej w kierunku sojuszu państw Europy Środkowej i Wschodniej w celu obrony przed agresją bolszewicką. Przymierze w takim kształcie miało polegać na dobrowolnym uczestnictwie w nim niepodległych państw, dążących w ten sposób do wspólnej obrony suwerenności. Ostatecznie pomysł ten rozpoczęto wprowadzać w życie po podpisaniu traktatu ryskiego w 1921 r. Wtedy też doszło do rozszerzenia idei współpracy na państwa bałkańskie i Czechosłowację. Po śmierci Piłsudskiego doktryna Międzymorza zanikła. Pojawiła się ponownie w 2008 r.

Co łączy Michnika z J. Kaczyńskim

Kaczynski, Ciosek, Geremek, Bujak, Kuroń, Wałęsa, Michnik i inni … w Magdalence omawiano przyszłość Polaków. (Fot. za: wolnemedia.net.)

Współcześnie początkiem Międzymorza będzie budowa państwa polsko-ukraińskiego. A. Michnik w wywiadzie dla „Kuriera Galicyjskiego” (18-28 września 2009, nr 17) powiedział:

Marzę byśmy razem potrafili zbudować coś wspólnego Jeżeli zrobilibyśmy wspólny twór państwowy, coś na kształt Beneluksu – na przykład POLUKR – to będziemy państwem, z którym będzie się musiał liczyć każdy i na Wschodzie i na Zachodzie. – To jest olbrzymia szansa – mówi dodając, że razem będzie nas wtedy około 100 milionów. Nie jest to wizja na „jutro”, ale to całkiem realne zadanie dla przyszłego pokolenia”(Z A. Michnikiem w Stanisławowie rozmawiał Marcin Romer).

W 1990 r. Reformowana Synagoga w Nowym Jorku przyznało mu tytuł Żyda roku 1990. Za co dostał tytuł Żyda roku 1990? Za oszukanie Polaków!

12 sierpnia 2008 r. prezydent Lech Kaczyński w Tbilisi  przed gmachem parlamentu oświadczył:

„Jesteśmy tutaj po to, żeby wyrazić całkowitą solidarność. Jesteśmy tutaj przywódcy pięciu państw. Jesteśmy tutaj po to, żeby podjąć walkę”.

Prezydent Polski wezwał Gruzinów i wszystkie narody cywilizowanego świata, aby wspólnie powiedziały „dość” rosyjskiemu imperializmowi”.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński rekomendując w listopadzie 2014 roku w Krakowie Andrzeja Dudę na stanowisko prezydenta RP powiedział:

„Polsce potrzebny jest nowy pierwszy obywatel Rzeczypospolitej. Potrzebny jest człowiek, który będzie miał odwagę i determinację Józefa Piłsudskiego. Tę, którą przejął Lech Kaczyński. Który będzie potrafił wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności za zmianę, której potrzebujemy. Człowiek, który połączy siłę młodości z doświadczeniem starszych pokoleń”.

Prezydent Andrzej Duda od początku swojej kadencji mówił, że będzie dążył do utworzenia partnerskiego bloku państw od Bałtyku po Morze Czarne i Adriatyk. Pragnąc wspólnie realizować interesy państw Europy Środkowo-Wschodniej w Unii Europejskiej z przywódcami państw Grupy Wyszehradzkiej poszerzonymi o Bułgarię, Rumunię, Kraje Bałtyckie, Chorwację, Polska powinna się zabezpieczyć przed nadmierną dominacją krajów starej UE. Skutki takiej dominacji każdy może dostrzec, Polityka gospodarcza UE podporządkowana jest interesom najsilniejszego państwa, jakim są Niemcy. Rezygnacja z wydobycia gazu łupkowego, forsowanie polityki klimatycznej mającej na celu rezygnację z wydobycia węgla, budowa gazociągu Nord Stream 2, wszystkie te działania mają cel, aby mniejsze kraje Europy Środkowo-Wschodniej zepchnąć na margines.

W budowanie sojuszy państw międzymorza zainteresowanych jest coraz więcej państw. Gorącą propagatorką tej idei jest prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović. Podczas ubiegłorocznego Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku zainicjowała mini szczyt grupy, noszącej nazwę „Adriatyk-Bałtyk-Morze Czarne (ABC). Na jej zaproszenie zebrało się czterech prezydentów, jeden premier i ministrowie spraw zagranicznych dwunastu państw. Inicjatywa ABC obejmuje dwanaście państw: Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Węgry, Łotwę, Litwę, Polskę, Rumunię, Słowację i Słowenię. Państwa te geograficznie zamykają od północy granicę na Bałtyku, a od południa – na Adriatyku. Łączy je od wieków jedna wspólnota kulturowa. I trudna droga polityczna. Jest to duży region. Stanowi 28 proc. całego terytorium Unii Europejskiej i reprezentuje ponad jedną piątą ludności UE.

Kaczyński na Majdanie

Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w Kijowie, 1.12.2013. fot. za YT.

Jarosław Kaczyński i wielu członków PiS zostało wychowanych, tak jak i pozostała część tzw. polskiej elity, na paryskiej „Kulturze” Giedroycia. Główną cechą jest radykalna antyrosyjskość PiS, i zdecydowana polityka pro-ukraińska. 1 grudnia 2013 r. prezes PiS wystąpił w Kijowie na Majdanie obok Oleha Tiahnyboka, ukraińskiego nacjonalisty, i pozdrawiał demonstrantów okrzykiem „Sława Ukrajini! Herojam Sława!” („Chwała Ukrainie! Chwała bohaterom!”). Szef PiS zapewnił na demonstracji, że Polska zawsze będzie wspierać sprawę integracji europejskiej Ukrainy.

Ludobójstwo dokonane na Polakach przez OUN UPA niepotępione.

W czasie II wojny światowej na Kresach nacjonaliści ukraińscy z OUN UPA we współpracy z Niemcami, zamordowali na miejscu, lub swymi działaniami doprowadzili do śmierci według różnych szacunków około 250 tys. polskich cywilnych mieszkańców dawnych województw wschodnich i południowych, a także częściowo lubelskiego. Hasło ich brzmiało: „Hajże na Lachiv, budem ich ribaty!”.

Lucyna Kulińska w artykule „Niechciane fakty” w grudniu 2007 r. pisała:

„Kresowe ludobójstwo lat 1939-1945 uznać należy za jedno z najstraszniejszych nieszczęść w całych dziejach Polski. Takiego barbarzyństwa i uczynionego w tak ogromniej skali na polskich obywatelach, poza zbrodnią Holokaustu dotychczas nie było. Jeśli dyskutujemy o zjawisku szybkiego skomunizowania społeczeństwa polskiego po wojnie, o moralnym upadku, zagubieniu, nie zapominajmy, że niemal doszczętnie unicestwiono polską inteligencję, a 1/3 całego społeczeństwa doznała niewyobrażalnej traumy sowieckich mordów i zsyłek, potem mordów niemieckich i ukraińskich, a w końcu wypędzenia ze swych rodzinnych kresowych stron. Mało tego, przez 60 lat ofiary sowieckich i ukraińskich okrucieństw zostały zmuszone do milczenia”.

3 sierpnia 1990 r. Senat RP potępił przeprowadzoną w 1947 r. przez Wojsko Polskie akcję „Wisła”. Za uchwałą, na obecnych tego dnia 55 senatorów, głosowało 49 senatorów w tym Lech Kaczyński, 4 było przeciwnych i 2 wstrzymało się od głosu. W Uchwale m. in. napisano:

„Senat Rzeczypospolitej Polskiej potępia akcję „Wisła”, w której zastosowano – właściwą dla systemów totalitarnych – zasadę odpowiedzialności zbiorowej”.

Potępienie polskiej akcji obronnej przez Senat RP konsekwencją tego, że cała tzw. polska elita która obejmowała władzę w 1989 r., była w dużej mierze wychowana na paryskiej „Kulturze”. Na Giedroyciu i Mieroszewskim, dla których wsparcie niepodległości Litwy, Ukrainy i Białorusi było żelazną zasadą. Senat RP zrównał zbrodnie stalinowskie z działaniami wojskowo-politycznymi przeprowadzonymi w 1947 r. w imię polskiej racji stanu. Potępiając akcję „Wisła” potępiono żołnierza polskiego, który bronił polskiej integralności obszaru państwowego Polski. Nie ulega wątpliwości, że akcja „Wisła” zakończyła przelew krwi polskiej i ukraińskiej, i przywróciła na terenach kontrolowanych przez UPA suwerenną władzę polską. Potępiono akcję „Wisła”, ale do tej pory nie potępiono ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na Polakach.

Wcześniej, 22 czerwca 1990 r., OUN wydał tajną uchwałę, która zawiera 60 stron maszynopisu. Obejmuje ona różne sprawy współczesne, w tym stosunek OUN jako awangardy narodu ukraińskiego – do Polski i Polaków. Nakazuje szerzenie kultu Stepana Bandery i Romana Szuchewycza – „Czuprynki” oraz metropolity Andrzeja Szeptyckiego przez upamiętnianie w miastach i wsiach pomnikami, jak i nadawaniem ich imienia szkołom, ulicom i placom. W razie oporu lub sprzeciwu obecnej władzy stosować przymus fizyczny, „pozbywając się dużej ilości Moskali, którzy zaśmiecają naszą ziemię”. W razie ociągania się stosować nawet „metodę, wypróbowaną przez UPA na Polakach. OUN wykorzystuje jako awangarda narodu wszystkie partie. Można więc przyjąć, że Senat RP wykonał instrukcję OUN.

Jerzy Giedroyc na łamach paryskiej „Kultury” dbał by materiały „rozliczeniowe” przygotowywali ukraińscy autorzy (…) pewne tematy (antypolska akcja UPA na Wołyniu) otaczała prawdziwa zmowa milczenia, tak że szersza dyskusja nad nimi mogła rozpocząć się dopiero po odzyskaniu przez Polskę i Ukrainę niepodległości. Zdaniem Bogumiła Grotta teksty zamieszczane w Kulturze „robią nawet wrażenie propagandy proukraińskiej” i prezentują głównie ukraiński punkt widzenia.

Ukraińcy maszerują ulicami w hołdzie Stepana Bandery. (Fot. za wykop.pl)

Prócz niezgody współczesnej Ukrainy na ekshumacje dziesiątków tysięcy polskich ofiar ludobójstwa, istnieje przynajmniej jeszcze jeden poważny problem: po 76 latach od zbrodni żaden ukraiński ludobójca nie poniósł kary. Część zbrodniarzy niemiecko-nazistowskich została skazana. Zbrodniarze komunistyczni są stawiani przed sądami III RP, choć sądy te – osadzone głęboko w PRL – na ogół puszczają ich wolno. Tymczasem zbrodniarze z UPA pozostają całkowicie bezkarni. Maszerują z podniesionymi głowami ulicami Lwowa, a ich przywódcy Stepanowi Banderze stawia się na Ukrainie pomniki.

„Cała elita III RP odwoływała się do myśli Jerzego Giedroycia i Juliusza Mieroszewskiego”

Jerzy Giedroyc na łamach paryskiej „Kultury” dbał by materiały „rozliczeniowe” przygotowywali ukraińscy autorzy (…) pewne tematy (antypolska akcja UPA na Wołyniu) otaczała prawdziwa zmowa milczenia, tak że szersza dyskusja nad nimi mogła rozpocząć się dopiero po odzyskaniu przez Polskę i Ukrainę niepodległości. Zdaniem Bogumiła Grotta teksty zamieszczane w Kulturze „robią nawet wrażenie propagandy proukraińskiej” i prezentują głównie ukraiński punkt widzenia. Zdaniem Bogumiła Grotta wielu polskich polityków uważa pamięć o zbrodniach na Polakach popełnionych przez OUN i UPA za niewygodną, zaś bieżąca polska polityka wobec Ukrainy (2011) opiera się na koncepcji Jozefa Piłsudskiego, zakładającej przeciwdziałanie podporządkowaniu Ukrainy Rosji. Zdaniem tego autora wyrazem takiej polityki są słowa Jerzego Giedroycia, który stwierdził że zbrodnie UPA powinny być zapomniane.

Marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz podczas wizyty w Wilnie w marcu 2015 r. skrytykował Waldemara Tomaszewskiego, lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, za przypięcie wstęgi gieorgijewskiej. Marszałek Borusewicz przyznał też, że cała elita III RP odwoływała się do myśli Jerzego Giedroycia i Juliusza Mieroszewskiego. Podczas spotkania z Polskim Klubem Dyskusyjnym w Wilnie powiedział: Cała polska elita, która obejmowała władzę w 1989 roku, a była to antykomunistyczna opozycja, była w dużej mierze wychowana na paryskiej „Kulturze”. Na Giedroyciu i Mieroszewskim, dla których wsparcie niepodległości Litwy, Ukrainy i Białorusi było taką żelazną zasadą”.

Jerzy Giedroyc, guru opozycji antykomunistycznej i współcześnie „autorytet” tzw. „polskich elit” po wprowadzeniu w Polsce 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego w rozmowie z Krzysztofem Kozłowskim, wówczas zastępcę redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego złożył znaczącą i szokującą wypowiedź. Krzysztofa Kozłowskiego stan wojenny zastał we Francji, gdzie odwiedził Jerzego Giedroyca. W rozmowie Giedroyc powiedział zdecydowanie „Jeżeli to nie spłynie krwią to nie pozostanie nic. Chcę Polaków przy broni. Nie można obalać stanu za dwa grosze i dwie krople krwi. To musi więcej kosztować. Jeżeli to krwią nie spłynie to nie pozostanie nic. To wszystko zgnije na parę pokoleń (Onet, „Odtajniono akta o sytuacji w Polsce z 1981 roku. Polska, NATO, Stan wojenny”, dn. 13 grudnia 2011r.). Krwawą rewolucję mieli przeprowadzić jego uczniowie.

Głównym argumentem, który podnosiło się ciągle w Polsce przeciwko Rosji, było to, że Rosjanie wymordowali w Katyniu polską elitę, i za popełnioną zbrodnią nie przeprosili Polaków. Było to kłamstwo, gdyż Rosjanie już dawno temu przeprosili Polaków za mord katyński. Uczynił to w 1993 r. na cmentarzu Powązkowskim, przed krzyżem katyńskim, ówczesny prezydent Rosji Borys Jelcyn. Wypowiedział wtedy wielce znamienne słowo prastitie (przebaczcie) i bardzo wzruszony uronił łzę. Działo się to w obecności wielu ludzi, dziennikarzy, fotoreporterów i kamer telewizyjnych.

Obecnie nie wspomina się już Katynia, gdyż masoneria ma nowe argumenty przeciwko Rosji, a są nimi: katastrofa samolotu Tupolew Tu-154M Lux nr boczny 101, oraz oderwanie się Krymu od Ukrainy. Oczywiście, katastrofy samolotu nie nazywa się katastrofą, lecz zamachem dokonanym przez Rosjan,

Dlaczego więc ci sami ludzie nie domagają się od Ukrainy przeprosin za straszne zbrodnie ludobójstwa dokonane na Polakach.

Na Ukrainie trwa fałszowanie historii ludobójstwa OUN i UPA – działania propagandowe podjęte przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery i Ukraińską Powstańczą Armię mające na celu zanegowanie odpowiedzialności tych organizacji za ludobójstwo dokonane na Polakach w trakcie rzezi wołyńskiej i czystki etnicznej w Małopolsce Wschodniej. Wymienione działania obejmują tworzenie fałszywej interpretacji wydarzeń, niszczenie i fałszowanie dowodów, zaprzeczanie, ukrywanie oraz przemilczanie zbrodni, a także przedstawianie dla nich usprawiedliwień.

Dlaczego rząd polski nie reaguje, kiedy na Ukrainie buduje się pomniki Banderze i Szuchewyczowi. Czy Polska nie ma polityki historycznej? Natomiast szerokim strumieniem płyną na Ukrainę tzw. pożyczki udzielane przez rząd polski.

Roman Szuchewycz (1907-1950), przewodniczący Krajowej Egzekutywy OUN-B na Generalne Gubernatorstwo, kapitan 201 batalionu Schutzmannschaft, generał i naczelny dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii, przewodniczący Sekretariatu Generalnego Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej, ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za zaakceptowanie rzezi wołyńskiej jako taktyki UPA przeciwko Polakom i przeprowadzenie ludobójczej czystki etnicznej w Małopolsce Wschodniej na polskiej ludności cywilnej. Pierwszy pomnik upamiętniający Szuchewycza powstał w Buffalo (USA) w 1968 z inicjatywy tamtejszych Ukraińców za zgodą miejscowych władz. Obecnie na Ukrainie istnieją trzy pomniki poświęcone Szuchewyczowi, wybudowane z inicjatywy tutejszych władz ukraińskich, jeden z nich wybudowano w styczniu 2009 roku w miejscu gdzie poległ dowódca UPA – Biłhorszczy. Kolejny pomnik zostanie Szuchewyczowi wzniesiony we Lwowie, konkurs na jego budowę został już rozstrzygnięty. Szuchewycz otrzymał z rąk rad miejskich władz ukraińskich honorowe obywatelstwo wielu miast na terenie dzisiejszej Ukrainy Zachodniej. Banderze również stawia się pomniki.

Sejm przyjął polsko-ukraińską deklarację pamięci i solidarności

22 lipca 2016 r. Sejm RP uchwalił Ustawę o ustanowieniu 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na obywatelach polskich Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej, ale już 20. października 2016 r. (czwartek) posłowie przyjęli wspólną „Deklarację pamięci i solidarności Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Rady Najwyższej Ukrainy”. Za przyjęciem deklaracji głosowało 367 posłów, przeciw było 44, 14 wstrzymało się od głosu. Oto treść:

„Kierując się duchem solidarności pomiędzy narodami Polski i Ukrainy, działając zgodnie z duchem strategicznego partnerstwa pomiędzy Rzeczpospolitą Polską i Ukrainą, podkreślając nasze niezachwiane zaangażowanie we wspólną obronę podstawowych zasad prawa międzynarodowego, suwerenności narodowej oraz integralności terytorialnej każdego z naszych państw, przywołując wielkie historyczne ofiary naszych narodów w obronie wolności i niepodległości, dążąc do szczęśliwego życia naszych narodów w zjednoczonej Europie, my, przedstawiciele Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej oraz Verkhovnej Rady Ukrainy:

Wspólnie i jednocześnie przyjmujemy niniejszą „Deklarację Pamięci i Solidarności”, aby oddać hołd milionom ofiar poniesionych przez nasze narody w czasie II wojny światowej oraz potępić zewnętrznych agresorów, którzy próbowali zniszczyć naszą niepodległość.

Zwracamy uwagę na fakt, że pakt Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku zawarty pomiędzy dwoma totalitarnymi reżimami – komunistycznym Związkiem Sowieckim i nazistowskimi Niemcami doprowadził do wybuchu II wojny światowej, spowodowanego agresją Niemiec, do których 17 września dołączył Związek Sowiecki. Konsekwencją tych wydarzeń była okupacja Polski przez Niemcy i Związek Sowiecki, skutkujące masowymi represjami wobec naszych narodów. Wydarzenia te, których konsekwencją był także traktat zawarty w Jałcie w 1945 roku, rozpoczęły trwający pół wieku nowy etap zniewolenia całej Europy Wschodniej i Środkowej.

Pamiętamy, że słabość reakcji międzynarodowej wobec eskalacji postaw totalitarnych i szowinistycznych przed II wojną światową, pozwalanie agresorom na nieprzestrzeganie zasad prawa międzynarodowego, jak również polityka ustępstw zachęciły reżimy komunistyczny i nazistowski do agresji i w konsekwencji, podziału Europy.

Składamy hołd milionom ofiar agresji i okupacji naszych krajów przez komunistyczny ZSRR i nazistowskie Niemcy.

Pamiętamy walkę polskich i ukraińskich sił opozycji antykomunistycznej, która dała moralne podstawy dla przywrócenia niepodległości naszych państw.

Wierzymy w potrzebę intensyfikacji bezstronnych badań historycznych, podjęcia szczerej i przyjacielskiej współpracy badaczy, a także powstrzymywania sił, które prowadzą do sporów w naszych państwach.

Zwracamy uwagę, że prowadzenie agresywnej polityki zagranicznej przez Federację Rosyjską, okupacja Krymu przez Rosję, wspieranie i prowadzenie interwencji zbrojnej we wschodniej Ukrainie przez Kreml, łamanie podstawowych norm prawa międzynarodowego oraz układów zawartych z Ukrainą, niestosowanie się Rosji do postanowień oraz prowadzenie hybrydowej wojny informacyjnej stanowią zagrożenie dla pokoju i bezpieczeństwa całej Europy.

Wyrażamy naszą solidarność ze wszystkimi obywatelami Ukrainy, w tym z Tatarami Krymskimi, w czasach tej wielkiej próby.

Podkreślamy nasze zaangażowanie w działania na rzecz pokojowego rozwiązania konfliktu we wschodniej Ukrainie oraz przywrócenia jej integralności terytorialnej.

Wyrażamy potrzebę jedności działania w ramach Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego wobec nowych zagrożeń i rozszerzenia wsparcia dla współpracy Sojuszu z Ukrainą i jej strategicznego celu – członkostwa w NATO.

Wzywamy wszystkich europejskich partnerów by zademonstrowali jedność i międzynarodową solidarność oraz chronili zjednoczoną Europę przed zewnętrzną agresją.

Wzywamy narody całej Europy, aby pamiętały o przyczynach i skutkach II wojny światowej oraz by podjęły wspólny wysiłek w celu ochrony bezpieczeństwa i wolności”.

Ukraińcy w Polsce

Podjęto również akcję wymieszania Polaków Ukraińcami. W pierwszym roku przynależności Polski do Unii Europejskiej Prezydent RP nadał obywatelstwo polskie 538 obywatelom Ukrainy. W 2004 r. 1658 Ukraińców uzyskało prawo do osiedlenia się na terenie RP, zezwolenie na zamieszkanie na czas określony przyznano 8520 Ukraińcom. W omawianym okresie, w Polsce studiowało w Polsce 1155 studentów – obywateli naszego wschodniego sąsiada, a zezwolenie na pracę udzielone zostało 2743 Ukraińców. W 2014 r. Prezydent RP nadał obywatelstwo Polskie 2633 osobom, 412 osobom przywrócone zostało obywatelstwo polskie, 1892 osoby uznane zostały za obywateli RP, w tym 37 % stanowili Ukraińcy. Dla porównania w pierwszej połowie 2015 r. wojewodowie przyjęli 28,3 tys. wniosków obywateli Ukrainy w sprawach o legalizację pobytu. Pozytywne decyzje wydano w 19,2 tys. przypadków. Ponadto ok. 400 tys. Ukraińców otrzymało pozwolenie na pracę. Według nieoficjalnych źródeł w 2018 r. w Polsce przebywało ok. 3 miliona Ukraińców.

Ukraińców widać także od święta. Na zdjęciu uczestnicy parady wyszywanek (tradycyjnych ukraińskich koszul) w 2014 r. w stolicy. (Fot. PAP, Bartłomiej Zborowski. Za: wlocie.pl)

Według szacunków Personnel Service do końca 2017 r. w Polsce złożonych zostanie około dwóch milionów oświadczeń o zatrudnieniu osób z Ukrainy. Ponad 900 tys. z 948 tys. dokumentów o zatrudnieniu cudzoziemca złożonych do końca czerwca 2017 r. dotyczyło obywateli Ukrainy. W 2018 r. liczba zatrudnionych obywateli Ukrainy ma sięgnąć trzech milionów. Dane ukraińskich urzędów mówią o tym, że w modelu idealnym do Polski mogłoby przyjechać łącznie 5,4 mln Ukraińców.

W stosunkach polsko-ukraińskich Rząd RP rzucił wszystko na jedną szalę, a mianowicie zaryzykował utratę pamięci pomordowanych, dla czegoś ważnego, ale jednak mniej ważnego, niż pamięć pomordowanych Polaków. Rząd RP pomijając w stosunkach polsko-ukraińskich ludobójstwo dokonane na Polakach przez Ukraińców świadomie dąży do tego, aby Polacy stracili pamięć o tysiącach pomordowanych Rodaków, i tym samym stali się „jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium”. Rząd swoje, a my swoje, i nigdy nie zapomnimy zbrodni ludobójstwa dokonane na Polakach przez Ukraińców.

Unia Europejska odbiciem Unii Amerykańskiej

Od chwili powstania Unii Europejskiej jej architekci nie chcieli udzielić odpowiedzi na pytanie: jaki będzie ostateczny kształt jednoczącej się Europy. Europa Ojczyzn? Stany Zjednoczone Europy? Raczej cel podróży był ukrywany.

W styczniu 2016 r. unijna komisarz ds. sprawiedliwości Viviane Reding z Luksemburga ujawniała cel podróży, i przedstawiła swoją wizję politycznej integracji państw członkowskich. Jej zdaniem Stany Zjednoczone Europy to najlepszy scenariusz dla UE. Podczas spotkania w Brukseli z przedstawicielami holenderskiej firmy telekomunikacyjnej KPN Reding powiedziała:

„Potrzebujemy prawdziwej unii politycznej. Musimy zbudować Stany Zjednoczone Europy”.

Proces jednoczenia Europy przebiega dokładnie tak samo, jak powstanie Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. To jest ten sam masoński scenariusz. Obecnie Unia Europejska jest na etapie Unii Amerykańskiej, którą założyło trzynaście stanów w 1776 r. W 1861 r. wybuchła wojna secesyjna. Czy Europie też grozi wojna? Pretekstem może być Międzymorze.

W Ameryce Północnej pierwsza loża masońska została założona w Bostonie w 1730 r., i od tego czasu na całym kontynencie loże stały się ośrodkami spiskowymi. Wyrosły one z gleby anglosaskiej i z ducha protestanckiego.

W 1765 r. została założona w Bostonie tajna loża „Synowie Wolności” (Sons of Liberty). Loża ta działała w trzynastu koloniach. Odegrała ona istotną rolę w szerzeniu niepokojów, a następnie w rewolucji. Wpływowi przywódcy rewolucji amerykańskiej, tacy jak John Adams i Samuel Adams nie byli jej członkami, ale wspierali cel prowadzonej przez nią działalności.

Właśnie w Bostonie, w stolicy Massachusetts, wybuchły pierwsze poważne zamieszki. W 1770 r. oddział brytyjskich żołnierzy, który został zaatakowany przez tłum mieszkańców, otworzył ogień. Zginęło kilku obywateli. Wieść o tym incydencie odbiła się szerokim echem w Ameryce i Europie. By spotęgować wrażenie opinii publicznej nadano tym wydarzeniem miano masakry bostońskiej. Rząd angielski, by uspokoić zamieszki, zniósł cła na wszelkie towary, za wyjątkiem herbaty. Monopol został przyznany Kompanii Wschodnioindyjskiej. Utrzymanie cła na herbatę godziło w interesy importerów i armatorów amerykańskich. Napięcie pomiędzy koloniami a władzami brytyjskimi nieznacznie spadło. Jednak już trzy lata później w 1773 r. herbata stała się pretekstem do otwartej konfrontacji. Kiedy w grudniu 1773 r. gubernator Bostonu próbował doprowadzić do rozładunku herbaty, grupa kolonistów, przebranych za Indian, wyrzuciła cały ładunek herbaty do morza. Incydent ten, zwany „bostońska herbatą” wywołał szybką reakcję władz. Zamknięto port. Żądano, by mieszkańcy miasta zapłacili za wyrzuconą herbatę. Mieszkańcy nie zapłacili i w ten sposób został przygotowany grunt do rewolucji.

W 1774 r. w Filadelfii odbył się Pierwszy Kongres Kontynentalny, na którym reprezentanci 12 z 13 kolonii uchwalili wspólne plany działania. Brytyjczycy usiłowali aresztować działaczy radykalnych ugrupowań oraz zlikwidować magazyny z bronią, które były ukryte w pobliżu miasta Concord. Chociaż operacja była tajna, koloniści szybko się o niej dowiedzieli i ostrzegli przywódców, którzy zdołali zbiec. W Lexington padły strzały. Były one przypadkowe lub prowokacyjne, lecz w ich wyniku zginęło ośmiu kolonistów. W pobliżu miasta Concord, oddziały brytyjskie, które zostały wysłane z Bostonu, zniszczyły magazyny z bronią. W drodze powrotnej zostały one zaatakowane przez kolonistów. Brytyjczycy stracili prawie 300 żołnierzy. Armia buntujących się kolonistów rosła w siłę.

W 1775 r. odbył się Drugi Kongres Kontynentalny, na którym radykalni działacze z ugrupowania „Synowie Wolności” podjęli decyzję o utworzeniu niezależnego rządu. Z rzeszy nieregularnych ochotników utworzono armię kontynentalną. Na jej czele stanął George Washington. Rozpoczęła się rewolucja amerykańska. W 1776 r. Brytyjczycy zostali zmuszeni do opuszczenia Bostonu, ale zdobyli Nowy Jork. W tym też roku 4 lipca odbył się następny Kongres Kontynentalny, na którym przegłosowano decyzję o odłączeniu kolonii od Wielkiej Brytanii. Trzynaście kolonii przemianowano na Stany Zjednoczone. Na tym Kongresie wydano Deklarację Niepodległości. Dokument ten napisał Thomas Jefferson, delegat z Wirginii. Deklaracja ogłaszała prawo wszystkich ludzi do „życia, wolności i dążenia do szczęścia”. Trzynaście kolonii uzyskało niepodległość i następnie zawiązały one w 1776 r. Unię Amerykańską, w której traktowane miały być jako suwerenne państwa, jednak cześć swoich kompetencji przekazały rządowi federalnemu. Rząd centralny utrzymywał, że Unia 13 stanów była „nierozerwalna”, że żaden stan nie ma prawa z niej wystąpić. Natomiast stany południowe traktowały Unię jako formę przejściową do uzyskania przez nie suwerenności, by wyzwolić się z jarzma brytyjskiego. Natomiast niektóre stany północne od początku dążyły do stworzenia silnej władzy centralnej. Jefferson dążył do zapewnienia bezpieczeństwa poszczególnym stanom w stosunku do władzy centralnej. W wojnie z Anglią, dążenia rebeliantów poparły: Francja, Hiszpania i Holandia. Państwa te stanęły po stronie kolonii, ale również w samej Anglii znajdowały się siły, które popierały rewolucję.

Anglia została zmuszona do prowadzenia wojny na wielu frontach, i 19 października 1781 r. skapitulowała. Złożenie broni przez angielskiego generała Cornwallisa 19 października 1781 r. zakończyło rewolucję amerykańską. We wrześniu 1783 r. podpisany został Pokój Paryski, na którym oficjalnie uznano amerykańską niepodległość.

Wojna secesyjna

W 1803 r. prezydent Jefferson zyskał Luizjanę. Monroe odkupił w 1819 r. od Hiszpanii Florydę. W wojnie z Meksykiem 1846-48 Stany Zjednoczone zdobyły Kalifornię, Teksas i Nowy Meksyk. Kolonizacja nowo nabytych obszarów spowodowała potrojenie liczby stanów.

W czasie, kiedy prezydentem został Abraham Lincoln (1809-1865), który został wybrany w 1860 r., Unia liczyła 30 stanów. Lincoln pochodził z rodziny kwarków. Wybór Lincolna na prezydenta, który był przeciwnikiem niewolnictwa, dał pretekst do wystąpienia z Unii najpierw Karoliny Południowej, a następnie sześciu stanów południowych. Wyzwolenie wszystkich niewolników w stanach południowych, ogłoszone przez Lincolna we wrześniu 1862 r., nabrało mocy 1 stycznia 1863 r. Stany południowe nie godziły się na zniesienie niewolnictwa.

W 1860 r. siedem stanów południowych, a mianowicie: Karolina Południowa, Missisipi, Alabama, Georgia, Luzjana, Teksas i Floryda ogłosiło secesję i wystąpiły z Unii. W lutym 1861 r. stany te zawiązały Konfederację. Przedstawiciele twierdzili, że ich stany mają prawo odzyskać pełną suwerenność. Natomiast prezydent Lincoln utrzymywał, że Unia była „nierozerwalna”, i ogłosił Konfederatów za rebeliantów. W tym miejscu trzeba jasno powiedzieć, że dążenia tych stanów do suwerenności, a nie zniesienie niewolnictwa, stały się przyczyną wybuchu wojny domowej, choć zapowiadane zniesienie niewolnictwa dało pretekst do jej wybuchu.

Góry Rushmore National Monument – Wykute w skałach twarze prezydentów, Południowa Dakota. Od lewej: George Washington, Thomas Jefferson, Teddy Roosevelt i Abraham Lincoln. Fot. za: wabley.com )

Siły w tej wojnie były nierówne, gdyż stany północne posiadały potężny przemysł, dobrą infrastrukturę transportową i silną flotę. Poza tym 23 stany północne liczyły prawie 23 miliony mieszkańców, a na Południu mieszkało tylko 5 milionów białych mieszkańców. Gospodarka południa była zdominowana przez rolnictwo. Armia Unii liczyła około miliona żołnierzy, a Konfederatów pół miliona żołnierzy. Południe nie mogło sprostać militarnej potędze Północy. Decydującym dla losów wojny był rok 1863. W lipcu ofensywa generała Lee na Północ zakończyła się klęską pod Gettysburgiem. Siły militarne Konfederatów zostały złamane. W listopadzie triumf wojsk Unii pod dowództwem generała Granta pod Chattanoogą zapewnił Unii kontrolę na zachodzie nad Tennessee i otworzył możliwości wkroczenia do Georgii. W 1864 r. generał Grant został wodzem naczelnym armii Unii. W maju stoczył on na zachodzie kilka krwawych bitew z armią Konfederatów pod dowództwem generała Lee. Starcia te znacznie osłabiły Konfederację. Generał William T. Herman, który zastąpił generała Granta na zachodzie, przedarł się przez Georgię i we wrześniu 1864 r. zdobył Atlantę. Następnie podjął swój słynny marsz w kierunku morza, niszcząc wszystko, co spotkał na swej drodze, i praktycznie przepołowił terytorium Konfederacji. W 1864 r. Lincoln został wybrany ponownie prezydentem, wkrótce został zamordowany przez południowca, J. Wilkusa Booth’a.

W 1865 r. Konfederacja się załamała. Siły generała Lee zostały uwięzione pomiędzy wojskami Granta i Shermana. 9 kwietnia 1865 r. generał Lee skapitulował w gmachu sądu w Appomattox. Wojna secesyjna kosztowała życie 600 tys. ludzi. Południe zostało całkowicie zniszczone.

Kolejnym prezydentem został w 1865 r. Andrew Johnson (1808-1875). Opowiadał się za utrzymaniem Unii i nie dopuścił do secesji stanu Tennessee. Po zamachu na Lincolna stanął przed trudnym zadaniem zjednoczenia narodu podzielonego w czasie wojny secesyjnej, ale z powodu protegowania korupcji partyjnej stracił popularność.

Rezultatem wojny secesyjnej było stworzenie silnej więzi państwowej, która umożliwiła Stanom Zjednoczonym ekspansję polityczną i rozwój gospodarczy.

A co będzie rezultatem wojny secesyjnej w Europie? Zginą miliony ludzi, zniszczone zostaną państwa i narody. Powstanie nowy typ człowieka: Europejczyk uwolniony od państwa, narodu, religii, oraz od zakazów, zasad i konwencji porządku moralnego i społecznego. Marzenie komunistów.

Architekci UE prowadzą skutecznie politykę multikulturowości. To, co się nie udało Turkom pod Wiedniem, czyli opanowanie Europy przez islam, obecnie tzw. „elity” polityczne Europy umożliwili imigrantom islamskim osiedlenie się w Europie, aby wymieszać narody europejskie. Wcześniej sprowadzono do Europy sekty hinduskie i buddyjskie. Sprowadzając te sekty oraz muzułmanów architekci UE wymuszają na państwach politykę otwarcia się na multikulturowość, aby łatwiej rządzić, oraz dla ułatwienia kontroli nad społeczeństwem, przy jednoczesnym szerzeniu tolerancji. Wzorem dla nich są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, które są państwem wielokulturowym, wielo-religijnym i wielo-etnicznym.

Stanisław Bulza

Ilustracja tytułowa: Międzymorze. Fot-mapa za: Fronda.pl / wybór zdjęć wg.pco

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

*

2019.11.02.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza