Molestowanie seksualne jako fenomen socjologiczny


Myli się, ten który myśli, że będziemy tu dziś szydzić z pobudzonych starczą chucią dziadków. Nic z tego, pogadamy sobie po prostu, na luzie, jak dzieci na trzepaku, o tym, jak to jest być dorosłym i jak trzeba się zachowywać w sytuacjach, które za dorosłość są powszechnie uznawane. Skąd mi się w ogóle wziął taki pomysł? Otóż przeczytałem wczoraj, że w teatrze Bagatela w Krakowie wybuchła afera, albowiem dyrektor molestował aktorki. Ten dyrektor ma 68 lat i ja, szczerze mówiąc, trochę się mu dziwię. Facet ma siwy łeb, takież wąsy i jest na państwowej posadzie, po co mu to? Przecież nie dla zaspokojenia popędów, no chyba, że mówimy o popędach władzy. A jeśli tak to sprawa ma kontekst szerszy. Zanim przejdę do jego omówienia, powiem jeszcze tylko, co usłyszałem kiedyś od pewnego prezesa firmy import-export, z którym byłem zakolegowany – nigdy nie zamykaj drzwi gabinetu, kiedy zapraszasz do środka kobietę. Nawet jeśli ona ma już swoje lata i jest nieatrakcyjna. To jest, uważam, dobra nauka, a ja na szczęście nie mam gabinetu i pracuję sam. W kwestii molestowania mam jeszcze takie spostrzeżenie – kiedy pracowałem w redakcji kobiecego pisma, niektórzy koledzy mi zazdrościli, albowiem przychodziłem codziennie do miejsca pełnego wymalowanych i uśmiechniętych od ucha do ucha bab. Nie mogłem im wytłumaczyć, że to przedsionek piekła, nie wierzyli. Wydawało im się, że gdyby tam pracowali, to ho, ho, ho…Nie pomagało rysowanie kółek na czole. No, ale przejdźmy do tego dyrektora teatru. Facet ma jakaś niezwykłą ilość fakultetów za sobą, jakieś chemie, filozofie, itp., itd…a do tego był kiedyś kaskaderem i skończył reżyserię. Nie wiem, jak wy, ale kiedy słyszę takie rzeczy, to jestem wręcz pewien, że mamy do czynienia z oficerem służb tajnych, przesuniętym z jakichś powodów na odcinek kultury. Być może się mylę. Doświadczenie i obserwacja, podpowiada, że taka konstrukcja psychiczna nie może liczyć się ani z realiami towarzyskimi, ani z konwenansem, ani z hierarchią, która ją utrzymuje. To jest ktoś, kto bez przerwy musi sprawdzać, gdzie znajdują się wyznaczone mu granice i czy czasem nie uległy przesunięciu na jego korzyść. On nie rozumie normalnego życia, a jedynie takie, w którym po przekroczeniu owych granic, nie dostaje premii, dostaje w mordę, albo wysyłają go na placówkę do Mongolii, żeby się tam wzbogacił duchowo. Wszelkie inne komunikaty traktuje jak zachętę. Jak się okazało jego podwładne z teatru nie radzą sobie z tym wcale. Ja się im nie dziwię, ale o wiele bardziej ciekawi mnie, jak sobie w tym teatrze radzą faceci. Bo to, że on babkę klepnie po tyłku, albo zrobi te wszystkie niesmaczne rzeczy, o których od wczoraj piszą portale, to jest rzecz łatwa do wyobrażenia. I nawet jeśli będzie tolerowana przez lata, to w końcu zostanie ujawniona. No, ale jak taki człowiek traktuje podwładnych płci męskiej? To jest interesujące, choć przecież wszyscy zgadzamy się, że aktorzy en masse, są durniami i nie mają uczuć, a skoro tak, można ich traktować w dowolny sposób. Przypuszczam jednak, że przynajmniej kilku aktorów z tego teatru miałoby ochotę kopnąć swojego dyrektora w du…ę i jeszcze poprawić po łbie stojącym w kącie sceny stołeczkiem. Jestem bowiem całkowicie przekonany, że pan ten uważa się za wybitny autorytet w dziedzinie reżyserii i lubi wmuszać w swoich podwładnych różne wizje, które śnią mu się nad ranem, albo które uważa za wyraz autentycznych emocji. Gdzieś nawet mignął mi wywiad z nim, zatytułowany „Tajemnica tkwi w uczuciach”, czy jakoś podobnie. To typowa dla starych trepów gawęda i ja ją wyczuwam na kilometr, jak nietoperz nadlatującą ćmę.

To nie jest odosobniona historia, jeśli idzie o molestowanie aktorek w ostatnim czasie. Nie tak dawno można było przeczytać o tym, że dyrektor Teatru Akademickiego w Warszawie, też uprawiał tę dyscyplinę i też miał jakieś osiągnięcia. Ja, nasłuchując uważnie głosów płynących z czarnej przestrzeni wokół mnie, mogę rzec tyle – teatry są miejscem kontrolowanym przez służby. Jak głęboka jest ta penetracja i w jakim celu się odbywa tego do końca wyjaśnić nie potrafię. A jeśli przyjmiemy takie założenie i zestawimy go z arogancją i pewnością siebie obydwu dyrektorów, to możemy wysnuć wniosek, że teatry traktowane są jak farmy niewolników, albo kibuce, gdzie odbywa się jakaś selekcja, która ukryta została pod widoczną, ale mniej istotna misją. I popatrzcie teraz, że też żaden pisarz nie zainteresował się tą problematyką. Jakie to dziwne, prawda? A Pilch Jerzy napisał ponoć książkę o swojej starczej fascynacji młodą dziewczyną i konsekwencjach jakie ta relacja wniosła w jego naznaczone chorobą Parkinsona życia…Nie wiem w zasadzie co powiedzieć słysząc takie rzeczy, ale zaczynam się zastanawiać, czy z tą eutanazją to oni nie mają czasem racji…

Od niechcenia przejrzałem repertuar teatru Bagatela i on się rzeczywiście nadaje do zbagatelizowania. Nie ma tam nic, co można by uznać za godziwą rozrywkę choćby. Największym hitem zaś, jaki przyniósł placówce sławę, była sztuka „Mayday”, grana przez kilkanaście lat chyba. To jest historia o facecie, co miał dwie żony i ukrywał jedną przed drugą. Śmiechu co niemiara, na każdym przedstawieniu wszyscy się świetnie bawią. Do tego jeszcze grali w tej Bagateli przedstawienie „Seks nocy letniej” i kilka rzeczy lżejszego kalibru. Nie wiem jakie relacje międzyludzkie panują w teatrach, ale jeśli taki jest repertuar, to prócz sugerowanych tu, niekoniecznie rzeczywistych, ograniczeń jakie mają dyrektorzy, ich osobowość, zapewne niezbyt spójna, narażona jest na dodatkowe bodźce płynące ze sceny w czasie prób i przedstawień. Wszyscy wiemy, że człowiek na podstawie całkiem nieważnych, wręcz nieistniejących przesłanek, potrafi zbudować taką emocjonalną konstrukcję, że może się na niej, jak na wielkim drzewie rosnącym w dżungli, utrzymać całe stado małp. Przykładem niech będzie ś.p. dyrektor Edward Żentara, który popełnił samobójstwo w okropny sposób, albowiem jego życie zostało zniszczone przez jakąś młodą panią, która odstawiała na scenie różne numery specjalnie dla niego. No i on się poczuł rzeczywiście wyróżniony. I tak się czuł, aż postanowił się zabić.

Wracajmy jednak do molestowania i terroru w teatrach. Jeśli aktorzy są tym, za co ich uważamy – biednymi zwierzętami bez uczuć, to będą ulegać presji wariata albowiem jedyna rzeczywistość dostępna ich zmysłom, to relacje w hierarchii zawodowej. Aktor zaś nie widzi możliwości wyjścia z tej hierarchii. Aktorkom jest łatwiej, bo one mogą wyjść bogato za mąż, ale aktorzy mają rzeczywisty kłopot. I teraz ważna rzeczy – czy są jakieś pozasądowe środki dyscyplinowania takich istot, a także chronienia ich przed własnym szaleństwem? Ja nie wiem, ale przykład tych dwóch dowodzi, że nie ma. Trzeba wzywać policję, albo prezydenta Majchrowskiego, trzeba ich, pardon, opierdalać, w w zamkniętych gabinetach i straszyć dziennikarzami. Czy to może coś pomóc? W mojej ocenie niewiele, albowiem panowie ci, dysponują wszelkimi dostępnymi zabezpieczeniami dla własnych emocji, które utrzymują ich psychikę w pionie. No, a poza tym co mają do stracenia? Emerytury nikt im nie odbierze, a ostracyzm środowiska mają w nosie. Wszak powołani zostali na pasterzy i wiedzą, że mają do czynienia z baranami. Czy my tutaj powinniśmy się w ogóle tym oburzać? Sam nie wiem. W końcu do teatru nie chodzę, nie chodzi tam także nikt z moich znajomych. Problemy więc ludzi żyjących i pracujących w tych dziwnych budynkach, nie są moimi problemami. A jednak co jakiś czas są podnoszone, a to świadczy, że owe ujawnienia to tylko wierzchołek góry lodowej. Ich aktywność zaś w obszarze zwanym molestowaniem seksualnym, a także sama obecność w sferze tak zwanej kultury, czyli kontrolowanej z różnych poziomów propagandy, uprawianej przez państwo nasze, ale także przez różne, nierozpoznane organizacje, stawia pod znakiem zapytania sens finansowania teatrów z budżetu. Skoro grają Mayday, to mogą się utrzymywać ze sprzedaży biletów. Tak myślę.

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  7 listopada 2019.

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

Ilustracja tytułowa za: Budynek Teatru Bagatela w Krakowie / Fot. Jan Graczynski/East News, Krakow, 06.11.2019. za: ofeminin.pl / wybór zdjęcia wg.pco

*

, 2019.11.08.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski