Szlakiem śmierci. Koniec tajemnicy Riese. Część XVII. Kompleks Soboń – wzbogacanie uranu.


Przeczytaj:         Część I.          Część II.          Część III.          Część IV.          Część V.          Część VI.          Część VII.          Część VIII.      Część IX.     Część X.      Część XI.      Część XII.   Część XIII.   Część XIVCzęść XV. Część XVI.

„Karkonosze, nazwa kodowa „Gigant” – badania jądrowe”

Po 74 latach od zakończenia wojny, trudno jest rozpoznać właściwe przeznaczenie obiektów naziemnych w Riese. Obiekty naziemne w Riese nigdy nie zostały zinwentaryzowane, zwymiarowane, narysowane i opisane, a jest ich dość dużo. Niektóre są powtarzalne. Niestety, zostały tylko gołe fundamenty, urządzenia znajdujące się na nich, zostały po wojnie wywiezione do ZSRR. Czas też zrobił swoje, i obecnie niektóre obiekty są zniszczone, a inne podniszczone, i zarośnięte krzewami, a nawet drzewami. Kilkanaście lat temu podjąłem się próby zwymiarowania i narysowania tych obiektów. Efektem mojej pracy jest kilkadziesiąt kompletnych rysunków obiektów naziemnych znajdujących się w Jugowicach Górnych, na Włodarzu, Osówce, Soboniu, Gontowej.

Twierdzi się, że projekt Riese miał być największą kwaterą główną Adolfa Hitlera i dowódców poszczególnych rodzajów wojsk. Na Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych (Oberkommando des Heeres) miało przypaść 2500 miejsc, Naczelne Dowództwo Wojsk Lotniczych (Oberkommando der Luftwaffe) 360 miejsc, Reichsführer-SS 230 miejsc, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeszy (RAM) 300 miejsc, obiekt centralny przeznaczony dla Adolfa Hitlera i jego sztabu 750 miejsc. Większość miała być ukryta pod ziemią. Zwolennicy tej teorii powołują się na tzw. Dokumentację Schmelchera. Jest to zespół dokumentów przygotowanych przez hauptsturmführera-SS Siegfrieda Schmelchera, które określają podział Kwatery Głównej Hitlera w Górach Sowich dla sztabów i urzędów towarzyszących Hitlerowi. Niestety, plany budowlane kompleksu „Riese” nie zachowały się. Projekt Riese był ściśle tajnym przedsięwzięciem. Prawdopodobnie wtajemniczonych mogło być kilkanaście osób lub co najwyżej kilkudziesięciu ludzi. Dla przykładu, poniżej dane z amerykańskiego programu jądrowego Manhattan.

W czerwcu 1944 r. w projekcie Manhattan zatrudniono około 129 000 pracowników, w tym 84 500 pracowników budowlanych, 40 500 operatorów zakładów, a 1800 pracowników wojskowych. Gdy działalność budowlana spadła, siła robocza zmalała do 100 000 rok później, ale liczba personelu wojskowego wzrosła do 5600. Pozyskanie wymaganej liczby pracowników, zwłaszcza wysoko wykwalifikowanych, w konkurencji z innymi ważnymi programami wojennymi okazało się bardzo trudne. W artykule „Life” z 1945 r. szacowano, że przed zrzuceniem bomb na Hiroszimę i Nagasaki, „prawdopodobnie nie więcej niż kilkudziesięciu ludzi w całym kraju znało pełne znaczenie Projektu Manhattan, a być może tylko tysiąc innych wiedziało, że w grę wchodzą atomy. „Magazyn napisał, że ponad 100 000 innych osób zatrudnionych przy projekcie „pracowało jak krety w ciemności”. Ostrzeżono, że ujawnienie tajemnic projektu jest karane 10 latami więzienia lub grzywną w wysokości 10 000 USD (dzisiaj 113 000 USD), zobaczyli, że ogromne ilości surowców wchodzą do fabryk, z których nic nie wychodzi, i monitorowali „tarcze i przełączniki, podczas gdy za grubymi betonowymi ścianami podejmowały się tajemnicze reakcje miejsce”, nie znając celu swojej pracy (https://en.wikipedia.org/wiki/Manhattan_Project).

Według zachowanego w Archiwum Federalnego Niemiec dokumentu z dnia 14 lipca 1944 r. (departament OT w Ministerstwie Uzbrojenia i Produkcji Wojennej), projekty dotyczące Riese pochodziły z biura prof. Herberta Rimpla (1902-1978), który stał się najważniejszym architektem przemysłowym w Trzeciej Rzeszy z zadaniami dla fabryk samolotów Messerschmitt i prac Hermanna Göringa.

Spiegel Online dnia 29 listopada 2018 r. zamieścił zdjęcie Herberta Rimpla z podpisem: Architekt Herbert Rimpl: Od niego wyszły plany projektu „Riese”. Jego biuro inżynieryjne w Berlinie przeprowadziło audyt projektów budowlanych dla przemysłu zbrojeniowego, takich jak przeniesienie produkcji”. (https://www.spiegel.de/fotostrecke/projekt-riese-fuehrerhauptquartier-im-eulengebirge-fotostrecke-165145-4.html).

W swoich badaniach wykluczyłem teorię, że Riese było kwaterą dla poszczególnych sztabów armii niemieckiej (brak bunkrów, OPL i innych obiektów, jak np. stref bezpieczeństwa).

Po wnikliwym badaniu obiektów w terenie i  na rysunkach doszedłem do wniosku, że projekt Riese był przedsięwzięciem badawczo-rozwojowym, i dotyczył przeróbki rudy uranowej, ługowania, wzbogacania uranu, badań nad uranem, zarówno dla urządzeń produkujących energię (elektrownia jądrowa) i cudownej broni (die wunderwaffe). 27 marca 1945 r. od Hitlera, Hans Kammler otrzymuje najwyższe dowództwo i wszelkie uprawnienia do rozwijania, testowania i produkcji samolotów odrzutowych i różnych specjalnych projektów, a między innymi jako specjalny projekt jest wymienione „Riesengebirge, Deckname „Riese” – Nuklearforschung” (Karkonosze, nazwa kodowa „Gigant” – badania jądrowe).

Nowoczesne zakłady przeróbki rudy uranowej różnią się od tych wojennych. Niemcy byli pionierami w Europie w przeróbce rudy uranowej na skalę przemysłową, oraz wzbogacania uranu. Była to metoda wielu doświadczeń i prób, a najczęściej błędów i ofiar. Nie lepiej był w USA.

Amerykanie zaczęli wypróbowywać wirówki do wzbogacania uranu jako alternatywę dla siatek dyfuzyjnych w latach 40. ubiegłego wieku, ale bezskutecznie, gdyż dwa wypadki na dużą skalę doprowadziły do tego, że wirówki zostały porzucone w ramach projektu Manhattan. Kolejna próba stworzenia własnych wirówek miała miejsce w 1960 r. Kongres zapewnił bardzo znaczne fundusze, nowe urządzenia były projektowane w fabryce pilotowej Oak Ridge, ale seria wypadków przerwała drugą próbę opanowania tej metody oddzielania izotopów uranu (http://finam.info/blog/43856044251/Obogaschenie-urana.-Popyitki-SSHA-dognat-SSSR.?utm_referrer=mirtesen.ru#4279831).

W ZSRR Ławrientij Pawłowicz Beria zapytał Manfreda von Ardenne, czy możliwe jest stworzenie bomby atomowej? M. Ardenne odpowiedział, że główna trudność polegać będzie na wzbogaceniu naturalnego izotopu uranu 235U.

Wzbogacanie uranu przez Niemców między innymi odbywało się w kompleksie Soboń (poniżej).

Wyścig atomowy

Odkrycie neutronu przez Jamesa Chadwicka w 1932 r., a następnie rozszczepienia jądra atomowego przez niemieckich chemików Otto Hahna i Fritza Strassmanna w 1938 r. i jego teoretyczne wyjaśnienie (i nazewnictwo), i wkrótce potem badania prowadzone przez Lise Meitner (1878-1968), austriacka fizyk jądrowy i Otto Frischa (1904-1979), austriacko-brytyjski fizyk jądrowy, którzy rozwinęli teoretyczne wyjaśnienie zjawiska rozszczepienia jądra atomowego, otworzyło możliwość kontrolowanej jądrowej reakcji łańcuchowej z uranem.

W Niemczech pod koniec 1939 roku na zlecenie Heereswaffenamt (biura rozwoju i dostaw broni armii niemieckiej) powołano komitet, który miał rozstrzygnąć, czy możliwe jest wybudowanie reaktora jądrowego. Planowano przetwarzać w nim materiały rozszczepialne na energię. Był to niezbędny warunek do budowy broni nuklearnej (William Breuer, „Niewyjaśnione tajemnice drugiej wojny światowej”, Wydawnictwo Amber, Warszawa 1998r.).

Już w sierpniu 1939 roku, Albert Einstein ostrzegał prezydenta USA Franklina D. Roosevelt że: „… syn niemieckiego Podsekretarza Stanu von Weizsäckera, jest członkiem zespołu Kaiser-Wilhelm-Institut Berlin, gdzie trwają prace nad uranem”. Carl Friedrich Freiherr von Weizsäcker był synem niemieckiego dyplomaty Ernsta von Weizsäckera.

Niemiecki projekt energii jądrowej, znany jako Uranverein (Uran Club), lub Stowarzyszenie Fizyki Jądrowej, rozpoczął działalność na wiosną 1939 roku pod auspicjami Reichsforschungsrat (RFR, ResearchCouncil) Reich z Reichserziehungs ministerium (REM, Reich Ministerstwo Edukacji).

W 1938 r. wspomniani wyżej niemieccy naukowcy Otto Hahn i Fritz Strassmann odkryli możliwość uwolnienia gigantycznej ilości energii przez rozczepienie jądra atomu. Wywołało to ekscytację naukowców na całym świecie. Jednym z nich był dr George Pegram z Uniwersytetu Columbia – jeden z wiodących fizyków w Stanach Zjednoczonych. W 1939 r. dr George Pegram zwrócił się do kadm. Harolda G. Bowena, szefa Biura Inżynieryjnego marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, kontrolującego laboratorium badawcze Naval Research Laboratory (NRL), z prośbą o spotkanie z naukowcami marynarki w celu przedyskutowania możliwości praktycznego wykorzystania tego procesu. Po przeprowadzeniu wstępnych badań Gunn sporządził pierwszy raport dla marynarki wojennej na temat napędu nuklearnego okrętów podwodnych.

Roosevelt zaniepokojony ostrzeżeniem Alberta Einsteina, powołał Komisję ds. Uranu dla oceny możliwości wykorzystania energii atomowej. Na początku 1940 roku amerykańscy naukowcy rozpoczęli badania nad bombą, które w pełni byłe finansowane przez rząd USA (William Breuer, „Niewyjaśnione tajemnice drugiej wojny światowej”, Wydawnictwo Amber, Warszawa 1998 r.) Już na początku sierpnia 1939 r. Albert Einstein wiedział, że Niemcy pracują nad bombą atomową.

Wcześniej „Projekt Manhattan” nazywał się „Komitet Uranu S-1” Komitetu Obrony Narodowej, Komitetu Badań. Badania prowadzono w 3 ośrodkach: w Columbia University w Nowym Jorku, uniwersytecie w Chicago (2 grudnia 1942 uruchomienie pierwszego reaktora) i uniwersytecie stanu Kalifornia, konstrukcję bomby opracowano w Los Alamos. Przy Projekcie Manhattan zatrudnionych było ponad 130 tys. osób i kosztował prawie 2 mld dolarów. 60 tys. robotników pracowało przez 3 lata by wyseparować 2kg 235U.

1. Zmiana w zakładzie wzbogacania uranu Y-12 w Clinton Engineer Works w Oak Rodge 11 sierpnia 1945 r. Do maja 1945 r. w Clinton Engineer Works zatrudniono 82 000 osób. Zdjęcie Ed Westcott fotograf z dzielnicy Manhattan. Foto: en.wikipedia.org

Amerykański Projekt Ames był projektem badawczo-rozwojowym, który był częścią Projektu Manhattan, w celu zbudowania pierwszej bomby atomowej podczas II wojny światowej. Projekt był prowadzony przez Franka Speddinga z Iowa State College w Ames, Iowa jako odgałęzienie Hutniczego Laboratorium na Uniwersytecie Chicago poświęconego chemii i metalurgii, ale stał się odrębnym projektem w sobie. Projekt Ames opracował proces Amesa, który był metodą przygotowania czystego metalu uranu, którego projekt Manhattan potrzebował do bomb atomowych i reaktorów jądrowych. W latach 1942–1945 wyprodukowano ponad 910 ton uranu metalu.

Po wojnie

Niemcy wojnę przegrali, przegrali również wyścig atomowy z USA, chociaż uczeni niemieccy co najmniej o 50 lat wyprzedzali Amerykanów. W kwietniu 1945 r. specjalny oddział amerykański, w ramach operacji ALSOS, dotarł do Haigerloch, miasteczka w południowych Niemczech, gdzie w jaskini u podnóża zamkowego wzgórza znaleziono nieukończony reaktor atomowy. Na tej podstawie wysnuto fałszywy wniosek, że skoro Niemcy nie zdołali uruchomić reaktora, to nie posiadali możliwości skonstruowania broni jądrowej. Amerykanie mylili się, ponieważ reaktor z Haigerloch nie był jedynym, lecz czwartym znanym niemieckim stosem uranowym (pozostałe to: lipski, berliński i Gottow). Dziś w Haigerloch istnieje muzeum wraz z zrekonstruowanym reaktorem (radioaktywnyhttps://krasnazvezda.wordpress.com/2017/07/20/pierwsze-reaktory-atomowe/). Reaktor został zdemontowany i wywieziony do USA.

Zwycięskie mocarstwa nie tylko rywalizowały o posiadanie systemów broni i materiałów badawczych, ale także o przejęcie zaangażowanych naukowców, projektantów i techników, a nawet robotników pracujących przy tajnych projektach. Moralne skrupuły zostały szybko pokonane zarówno przez zachodnich aliantów, jak i Sowietów. Przykładem tego jest kariera SS-Sturmbannführer prof. dr Wernhera von Brauna i inni niemieccy fizycy i badacze rakiet, którzy zostali przywiezieni do USA w ramach kampanii „Spinacz”. „Ojciec” V2 ukoronował swoją powojenną karierę w 1969 roku udanym lądowaniem księżyca amerykańskich astronautów. Linia rozwojowa prowadzi zatem z Peenemünde i obozu koncentracyjnego Mittelbau-Dora nad udanym rozwojem rakiet dla wyścigu zbrojeń po obu stronach w zimnej wojnie do podróży kosmicznych współczesności. Niemieccy naukowcy pracowali po obu stronach: USA i ZSRR.

Niemcy wypadli z wyścigu nuklearnego, ich miejsce zajął ZSRR.

W ZSRR niemieccy naukowcy przebywali w pobliżu Suchumi, w byłym sanatorium pod Agudzerem, nad Morzem Czarnym, gdzie mieszkali i pracowali w stosunkowo dobrych warunkach. Od 1945 do 1955 r. około 300 niemieckich naukowców i inżynierów pracowało nad projektem uranu w Związku Radzieckim, w tym laureat Nagrody Nobla w 1925 r. Gustaw Hertzo i Manfred von Ardenne.

Peter Adolf Thiessen (1899-1990), do końca II wojny światowej jako dyrektor Instytutu Chemii Fizycznej i Elektrochemii im. Kaisera Wilhelma w Berlinie, po drugiej wojnie światowej był zaangażowany w projekt bomby atomowej w ZSRR do 1956 r.

Max Steenbeck (1904-1981) był jednym z pionierów fizyki wyładowań gazowych i zbudował pierwszy działający betatron w1935 roku. Był członkiem zespołu, który opracował w 1947 r. w Związku Radzieckim wirówki gazowe do rozdzielania izotopów uranu. Po wyjeździe ze ZSRR walnie przyczynił się od 1957 do badań jądrowych i technologii jądrowej w NRD.

Gernot Zippe (1917-2008), Austriak, niemiecki inżynier mechanik, w 1945 r. został wywieziony do ZSRR. G. Zippe pracował w Instytucie Fizyki w Suchumi w zespole nad badaniami wirówki, które prowadzone były przez niemieckiego uczonego Manfreda von Ardene. W zespole tym pracował również Max Steenbeck. W 1956 r. pozwolono mu wyjechać i wrócił do Wiednia. W 1957 r. w Amsterdamie brał udział w konferencji na temat badań nad wirówkami, zdał sobie sprawę z tego, jak reszta świata była daleko w tyle, co jego zespół był w stanie osiągnąć. Kiedy opuszczał Związek Radziecki, jego notatki zostały skonfiskowane, ale z pamięci był w stanie odtworzyć wirówkę na Uniwersytecie Wirginia w Stanach Zjednoczonych. Od niego wzięła się nazwa wirówki Zippe.

Największe zakłady wzbogacania uranu w wirówkach znajdują się w Angarsku, Zelenogorsk, Seversk, Novouralsk, a także w brytyjskim Kapenhurst i niemieckim Gronau (Urenco). Ponadto budowane są duże zakłady w amerykańskim hrabstwie Lee, w Północnej Montanie oraz we francuskim Tricastine. Wirówki gazowe są używane w Europie do wzbogacania uranu przez 35 lat. Technologia wykorzystuje wiele obrotowych cylindrów (wirówek), które są połączone długimi prętami. Gaz UF6 (sześciofluorek uranu) jest podawany do cylindra, który obraca się z dużą prędkością, co wytwarza silną siłę odśrodkową. Cięższe cząsteczki gazu U238 poruszają się w kierunku ścian cylindra, podczas gdy lżejsze U235 koncentrują się w pobliżu środka. Strumień, lekko wzbogacony w uran-235, podaje się do następnego cylindra. Wyczerpany strumień powraca do poprzedniego cylindra.

Ciekawostka: „Völkenrode”

Jak Niemcy bardzo wyprzedzali Amerykanów w technice, technologii i w badaniach naukowych, niech świadczy poniższy przykład. Sześćdziesiąt mil na północ od Nordhausen batalion amerykańskich żołnierzy z Pierwszej Dywizji Piechoty Stanów Zjednoczonych ostrożnie przeszedł przez las na zachodnim skraju małego miasta zwanego Braunschweig. Był 13 kwietnia 1945 r., kiedy natknęli się na zespół około siedemdziesięciu budynków. Ponadto było czterysta domów dla około 1500 robotników i naukowców.

Żołnierze zauważyli wielką dokładność w kamuflażu tego miejsca. Tysiące drzew zostało posadzonych blisko, aby obszar wyglądał z powietrza jak gęsty las. Budynki w kompleksie wyglądały jak proste gospodarstwa. Sadzono i pielęgnowano tradycyjne ogrody. Bocianie gniazda pokrywały dachy. Wewnątrz budynków żołnierze odkryli najnowocześniejsze laboratoria lotnicze, w tym całe magazyny wypełnione częściami samolotowymi i paliwem rakietowym. Były tunele wiatru i broni, które były radykalnie bardziej zaawansowane niż cokolwiek, co Wojskowe Siły Powietrzne miały na Wright Field. Najstarsza dywizja w armii Stanów Zjednoczonych niespodziewanie natknęła się na najbardziej zaawansowane naukowo laboratorium aeronautyczne na świecie. Nazywało się Hermann Göring Aeronautical Research Center w Völkenrode. Był to ściśle tajny ośrodek.

Siedem tuneli aerodynamicznych Völkenrode, które pozwoliły Luftwaffe zbadać, w jaki sposób zmienione skrzydło zachowa się z prędkością, przy której samolot złamie barierę dźwiękową. To miejsce przejścia między Machem 0,8 a 1,2 Macha było nadal nieznane lotnikom amerykańskim. Kiedy płk Putt dowiedział się od dyrektora Völkenrode, Adolfa Busemanna, że bariera dźwięku została już przekroczona przez niemieckich naukowców w tych tunelach wiatrowych, był zdumiony. Placówka miała najlepsze na świecie instrumenty i sprzęt testowy. Obiekt ten został w skrócie nazwany Völkenrode, i działał od dziesięciu lat, czyli od 1935 r.

Adolf Busemann (1901-1986) był niemieckim inżynierem lotniczym i wybitnym pionierem aerodynamiki specjalizującym się w naddźwiękowych przepływach powietrza. Był dyrektorem Völkenrode. Wprowadził koncepcję zamiatanych skrzydeł, a po wyemigrowaniu w 1947 r. do USA w ramach operacji „Paperclip” wynalazł dwupłatowiec Busemannn bez fali uderzeniowej. Od 1963 r. był profesorem na University of Colorado. Zasugerował użycie płytek ceramicznych na promie kosmicznym, które zostały przyjęte przez NASA. Zmarł w wieku 85 lat w Boulder, Colorado.

Wojska USA przejęły kilkaset uczonych niemieckich. W Garmisch-Partenkirchen w Alpach Bawarskich w armii amerykańskiej przebywało około 500 naukowców, w tym grupa von Braun i grupa Dornbergera; w Heidenheim, na północ od Monachium zatrzymano 444 osób zainteresowanych; 200 było w Zell am See w Austrii; 30 przechowywanych w Château du Grande Chesnay we Francji. Marynarka wojenna USA liczyła 200 naukowców i inżynierów w ośrodku w Kochel w Niemczech, w tym wielu ekspertów w tunelu aerodynamicznym. Wojskowe Siły Powietrzne miały 150 inżynierów i techników Luftwaffe w Bad Kissingen w Niemczech, z których większość została zaokrąglona przez pułkownika Donalda Putta. CIOS miał 50 naukowców, w tym Wernera Osenberga w Wersalu.

Wzbogacanie uranu

Reaktory, w których moderatorem jest ciężka woda lub grafit (PHWR, Candu, Magnox) mogą pracować na paliwie naturalnym. Reaktory, w których moderatorem jest zwykła woda wymagają paliwa uranowego wzbogaconego w izotop rozszczepialny 235U do wartości około 3-5% (ang. Low Enriched Uranium – LEU). Wynika to z faktu, iż zwykła (lekka) woda pochłania neutrony w większym stopniu niż grafit i ciężka woda. Reaktory takie (PWR, BWR) stanowią ponad 80% obecnie zainstalowanych bloków energetycznych. Reaktory badawcze i do celów specjalnych (napędowe, do produkcji radiopierwiastków) pracują zwykle na paliwie wzbogaconym powyżej 20% 235U (ang. Highly Enriched Uranium – HEU).

Uran-235 i U-238 są chemicznie identyczne, ale różnią się właściwościami fizycznymi, zwłaszcza masą. Jądro atomu U-235 zawiera 92 protony i 143 neutrony, co daje masę atomową 235 jednostek. Jądro U-238 ma również 92 protony, ale ma 146 neutronów – o trzy więcej niż U-235 – i dlatego ma masę 238 jednostek. Różnica masy między U-235 i U-238 pozwala na rozdzielenie izotopów i umożliwia zwiększenie lub „wzbogacenie” procentu U-235. Wszystkie obecne i historyczne procesy wzbogacania, bezpośrednio lub pośrednio, wykorzystują tę niewielką różnicę masy.

Historycznie lub w laboratorium wykazano szereg procesów wzbogacania, ale tylko dwa, proces dyfuzji gazowej i proces wirowania, działały na skalę przemysłową. W obu przypadkach jako surowiec stosuje się gaz UF6. Cząsteczki UF6 z atomami U-235 są o około jeden procent lżejsze niż reszta, a ta różnica masy jest podstawą obu procesów. Separacja izotopów jest procesem fizycznym.

2. Żółty uran. Foto: geoinfo.nmt.edu

Aby móc zastosować wydobyty uran jako paliwo jądrowe koncentrat uranowy musi zostać przekształcony do innych form, które będą wykorzystywane w kolejnych etapach cyklu paliwowego: UF6 w procesie wzbogacania, oraz UO2 lub metaliczny uran – jako paliwo do reaktorów pracujących na uranie naturalnym. Proces konwersji koncentratu uranowego (U3O8) do UF6 jest procesem dwustopniowym. Wzbogacanie uranu jest procesem fizycznym mającym na celu zmianę naturalnego stosunku ilościowego izotopów tego pierwiastka i zwiększenie w nim zawartości izotopu 235U.

3. W drodze na Soboń. Wartownia. Foto: Stanisław Bulza

Wariant technologiczny procesu konwersji uranu z wykorzystaniem fluorowania umożliwia wyższy stopień oczyszczenia produktu. Na przykład, z U3O8 usuwa się ślady boru albo kadmu, poprzez rozpuszczenie w kwasie azotowym i mieszaniu roztworu w kolumnie, której wysokość wynosi kilkadziesiąt metrów. Otrzymany zostaje najpierw UF4 ,a następnie UF6. UF6 zamienia się w gaz przy temperaturze około 60 °C.

4. Fundamenty z cegły pod obiekty komendy obozu, esesmanów, wachmanów, pracowników OT i uczonych. Foto. Stanisław Bulza.

W pierwszym etapie następuje rozpuszczanie yellowcake w roztworze kwasu azotowego, filtrowanie i chemiczne oczyszczanie, po czym uzyskany azotan uranylu (UNH) jest zamieniany w tlenek uranu, a następnie w czterofluorek uranu UF4 (tzw. zielona sól).

W drugiej fazie następuje fluoryzacja UF4, który ostatecznie przechodzi w sześciofluorek uranu. Zwykle oba te etapy przeprowadzane są w jednym zakładzie, lecz czasami dokonuje się tego w dwóch oddzielnych obiektach (np. zakłady Comurhex we Francji). W trakcie tych złożonych procesów chemicznych powstaje bardzo duża ilość płynnych odpadów, które są składowane w rozległych basenach (ang. lagoons) zwykle w pobliżu zakładu konwersji.

Otrzymany produkt UF6 w temperaturze otoczenia znajduje się w fazie stałej, a w temperaturze 56.4 stopni Celsjusza sublimuje do postaci gazowej. Z uwagi na jego silne własności korozyjne jest przechowywany i transportowany w specjalnie certyfikowanych cylindrycznych stalowych pojemnikach o średnicy 122 cm. W zależności od typu (Model 48X, Y, G, H) mogą one zawierać od 11,6 do 12,7 t UF6. Czysty UO2 otrzymywany w trakcie konwersji U3O8 do UF6 wykorzystywany jest do produkcji paliwa dla reaktorów PHWR i Candu pracujących na uranie naturalnym.

5. Fundamenty z cegły pod obiekty komendy obozu, esesmanów, wachmanów, pracowników OT i uczonych. Foto. Stanisław Bulza.

Z UF4 otrzymuje się natomiast uran metaliczny (w tzw. procesie Ames), który następnie służy do produkcji paliwa dla reaktorów Magnox (obecnie są one już wyłączone). W zakładach konwersji dokonuje się również rekonwersji zubożonego uranu (ang. depleted uranium – DU) z formy UF6 – pochodzącego z zakładów wzbogacania, do stabilnego U3O8, który nie posiada tak silnych własności korozyjnych i może być bezpiecznie przechowywany w oczekiwaniu na ponowne użycie. W zakładach prowadzi się także recykling UNH pochodzącego z zakładów przerobu paliwa do U3O8, który może zostać następnie wykorzystany do produkcji UF6 i ponownie wzbogacony. Obecnie konwersję koncentratu uranowego do postaci UF6 prowadzi się na skalę przemysłową w 6 zakładach na świecie i wraz z rozwojem energetyki jądrowej wystąpi konieczność budowy kolejnych.

Obiekty naziemne kompleksu Soboń (Ramenberg).

6. Fundamenty z cegły pod obiekty komendy obozu, esesmanów, wachmanów, pracowników OT i uczonych. Foto. Stanisław Bulza.

W kompleksie Soboń znajdują się obiekty, które świadczą o tym, że kompleks zaliczał się, obok Osówki, do większych w Riese, i prawdopodobnie był końcowym etapem przeróbki uranu, czyli był to kompleks wzbogacania uranu. Oto obiekty naziemne znajdujące się na obszarze kompleksu Soboń:

– fundament po magazynie przy drodze do zbiornika wodnego.

zbiornik na wodę o pojemności 350 m sześciennych. Obiekt powtarzalny, gdyż taki sam znajduje się na Osówce, Włodarzu i Jugowicach Górnych. Wodę czerpano ze stawu na Potoku Marcowym Dużym. Na zboczu wzgórza położonego pomiędzy Włodarzem a Moszną, nieco powyżej szczytu Sobonia, wykonano duży wykop. Prawdopodobnie zamierzano tu wybudować następny zbiornik wodny.

ceglana wartownia znajduje się na zboczu, poniżej wlotu sztolni 3.

obóz KL Larche znajdował się na zboczu ponad 3. sztolnią.

obok sztolni nr 1. rozpoczęto budowę placu budowlanego z urobku.

kompresory znajdowały się poniżej szt. nr 1. obok. stawu. Zachowały się tam fundamenty.

żelbetowe obiekty o dł. 43,75 m, szer. 11,45 m, wys. 3 m. w kierunku południowym od sztolni nr 1. Prawdopodobnie jeden był ukończony, drugi nieukończony. Pojedynczy obiekt ma dł. 43,75 m, szer. 11,45 m, wys. 3 m. Budynek składa się z dwóch części, przedzielonych korytarzem, pod którym jest kanał techniczny. Kanał od ściany szczytowej wchodzi z zewnątrz i wychodzi z drugiej strony na zewnątrz. Część frontowa posiada otwór drzwiowy pod drzwi dwuskrzydłowe oraz 11 otworów okiennych. W tej części znajduje się 8 pomieszczeń. Natomiast druga część również posiada 8 pomieszczeń, ale bez drzwi i okien. Brak dostępu, chyba że przez górę. W ścianach poprzecznych znajdują się okienka, zapewne na kable. W tej części przy głównym kanale znajduje się wnęka o długości 11m, szerokości 0,9 m. z otworami na dole pod kable i rury. Część obiektu jest przykryta płytami betonowymi. Grubość murów wynosi 40 cm, natomiast w części bez okien i drzwi, narożne mury są wzmocnione murem żelbetowym o gr. 70 cm. Niżej znajduje się następny obiekt, ale jest niedokończony. Od sztolni nr 1. w kierunku obiektów na zboczu góry rozpoczyna się cały ciąg podłużnych wykopów pod duże, żelbetowe budynki. Planowano wybudować 8-9 tego typu konstrukcji, tyle bowiem wykonano wykopów. Nieopodal pozostałości skamieniałego cementu.

linia fundamentów po obiektach przemysłowych, w kierunku północnym za sztolnią nr 1. Zachowały się cztery stanowiska tych fundamentów:

betonowy kwadratowy fundament w ziemi o wymiarach około 500×500 cm i o grubości ścian około 40 cm. W środku znajdują się dwa fundamenty, których wysokość jest niższa od otaczających je betonowych ścian. Posiadają kanał wypływowy. Fundamenty posiadają po dwie śruby. Z prawej strony fundamentu w ziemi znajduje się prostokątna zasypana studzienka.

– powyżej znajduje się płyta betonowa (posadzka) po baraku.

zespół fundamentów na jednej platformie betonowej z kanałem w środku o długości 828 cm i szerokości 310 cm. Na początku jest fundament z otworem trapezowatym skierowanym w dół do kanału. Fundament ten posiada trzy otwory kwadratowe na słupki. Od czoła fundamentu znajdują się dwa małe fundamenty w rozstawieniu o długości w osi 293 cm. Fundamenty posiadają haki na linę. Jeden hak został wycięty. Na dłuższym boku, od strony zachodniej, znajdują się trzy fundamenty o wymiarach 120×40 cm i jeden o wymiarach 120×120 cm., w rozstawie 585 cm. Na końcu muru oporowego, od strony wschodniej, znajdują się dwa fundamenty o wymiarach 100×40 cm.

powyżej muru oporowego, na platformie ziemnej, znajduje się fundament w ziemi o długości łącznej 700 cm i szerokości 340 cm. Od czoła fundament jest murem oporowym, jest dłuższy i bokami wchodzi w skarpę, i jest do wewnątrz skośny. W komorze o długości 500×340 cm znajdują się dwa fundamenty o długości 235 cm i szerokości 50 cm w rozstawieniu 120 cm. Na wierzchu fundamenty posiadają po dwie śruby i po jednym okrągłym otworze. Część z kanałem wypływowym jest o długości 200 cm i szerokości 75 cm. Mury mają grubość 24 cm. Od strony skarpy mur jest grubszy, i prawdopodobnie obiekt był zadaszony. Z lewej strony obok kanału wypływowego znajduje się fundament, który na wierzchu ma dwie śruby, poniżej znajduje się drugi fundament o wymiarach 100×120 cm.

obok znajduje się murowana studzienka, obecnie częściowo zasypana.

w prawo od tego fundamentu znajduje się betonowy fundament po baraku.

dalej przy skarpie jest mur oporowy, a pod nim kilka mniejszych fundamentów.

obiekt o długości 60 m. o przekroju poprzecznym trapezowym. Ściana niższa skośna ma wys. około 4 m, obsypana wałem ziemnym, który na wierzchu ma szer. 4 metrów, ściana przeciwległa skośna około 9 m wysokości. Ściany zostały obsypane ziemią. Podstawa ma szerokość 2,7 m. Pod ścianą mniejszą znajduje się rura wypływowa. Obiekt jest położony na linii fundamentów przemysłowych. W podstawie po niższą ścianą znajduje się rura ceramiczna, odpływowa. Obiekt znajduje się na wprost zespołu fundamentów z kanałem w środku.

Podobny obiekt znajduje się na Osówce pod laboratorium (kasyno). Obiekt posiada przegrody i był przeznaczony pod kruszywo. Jest niższy od tego na Soboniu, a u podstawy szerszy. Natomiast ten na Soboniu nie posiada przegród i jest z dwóch stron otwarty. Nie był to zbiornik pod kruszywo.

– nieopodal tych fundamentów znajduje się duża pryzma skamieniałego, niewykorzystanego, cementu.

– poniżej drogi znajduje się żelbetowy bunkier z wartownią o wymiarach 11 x 5,8 m.

– obok bunkra znajdują się fundamenty po dużym magazynie o długości około 40 m. Pozostały resztki skamieniałego cementu.

– po drugiej stronie drogi znajduje się duży wykop po stawie.

Obóz jeńców włoskich i obóz KL Larche

Obóz AL Lärche znajdował się na zboczu ponad 3. sztolnią. Obóz Jeńców Rosyjskich znajdował się w Kaltwasser (Zimna Woda), a obóz Jeńców Włoskich na końcu wsi Zimna Woda, pod górą Soboń.

7. Fundamenty z kamienia po barakach więźniów. Foto: Stanisław Bulza.

Abraham Kajzer jest autorem książki „Za drutami śmierci”. Przebywał w kilku obozach. Pod koniec sierpnia 1944r. Abraham Kajzer opuścił KL Auschwitz. Wraz z ok. 2000 mężczyzn znalazł się w transporcie do KL Gross-Rosen. Więźniowie zostali skierowani – z pominięciem obozu macierzystego – bezpośrednio do podporządkowanego KL Gross-Rosen kompleksu obozów określanych wspólną nazwą „AL Riese”, w Górach Sowich. Po trwającej dobę podróży, więźniów wyładowano na małej stacyjce Wustegiersdorf i pieszo przegnano do obozu Kaltwasser. Tu zostali formalnie przyjęci do ewidencji KL Gross-Rosen. Abraham otrzymał nr więźnia 18 370 (serii powtórzonej). W grudniu 1944r., po likwidacji obozu Kaltwasser, znalazł się w rewirze w Tannhausen. Po dwóch tygodniach przeniesiony został do AL Wustegiersdorf, następnie – po tygodniowym pobycie – do AL Lärche (dokąd wcześniej już przeniesiono więźniów z likwidowanego Kaltwasser) i – po ok. 3 tygodniach – do AL Wolfsberg. W tym obozie, złamany wiadomością o zagazowaniu w Auschwitz żony i synka, podjął próbę samobójstwa.

8. Fundamenty z kamienia po barakach więźniów. Foto: Stanisław Bulza.

W czasie ewakuacji AL Wolfsberg został przeniesiony do AL Schotterwerk (położonego w sąsiedztwie stacji Oberwüstegiersdorf). Na początku marca 1945 r. znalazł się w AL Dörnhau, następnie, po mniej więcej miesiącu, przeniesiony został do AL Erlenbusch, skąd znowu trafił do AL Dörnhau. Obawiając się, w związku z pogarszającym się stanem zdrowia, skierowania do rewiru, co było prawie równoznaczne z wyrokiem śmierci, w nocy z 7 na 8.04.1945 (jak sam podaje) uciekł z obozu. Ukryła go w pobliskiej wiosce, w piwnicy domu swego ojca, Niemka – uciekinierka z Breslau. Tam przebywał do wyzwolenia.

Obóz, w którym przebywał Abraham Kajzer znajdował się w pobliżu wsi Kaltwasser (Zimna Woda).

Abraham Kajzer w książce „Za drutami śmierci” pisał: „Mijamy wioskę, w której przy samej drodze rozlokowany jest lager. Nie otaczają go druty, choć okna w barakach są zakratowane. Pomieszczenia obozowe są drewniane, podobne do naszych, tylko ludzie tu przebywający są inni. Ich twarze nie są tak zapadnięte, ich oczy nie tak głęboko osadzone, jak nasze. Niektórzy z nich zbliżają się do drogi i wtedy dostrzegamy, że oczy ich są ciemne, a włosy gęste i czarne. Ciekawie nam się przyglądają. Przez okna widać ich prycze i zasłane kocami sienniki. Mają rześki, zdrowy wygląd. Są to Włosi. Minęliśmy wioskę i zbliżamy się do lasu. Droga staje się jeszcze bardziej stroma. Nasza kolumna wydłuża się. Idziemy trójkami. Wchodzimy do lasu – teraz trzeba wspinać się pod górę. Nie każdy może się zdobyć na ten wysiłek i niektórzy pozostają w tyle. Słychać krzyki esesmanów: Aufgehen!… Aufgehen! Niektórzy przewracają się, bo trepy spadają im z nóg. Tych esesmani niemiłosiernie biją, dopóki nie wstaną i nie dołączą do szeregu. Minęliśmy już las. Jesteśmy prawie na samym wierzchołku góry. Z dala widać kilku ludzi w brązowych mundurach, niecierpliwie spoglądających w naszym kierunku. Są to, jak się okazuje, majstrowie z Organizacji Todt.

9. Fundamenty z cegły pod obiekty komendy obozu, esesmanów, wachmanów, pracowników OT i uczonych. Foto. Stanisław Bulza.

Tajemniczy wydaje nam się ten las. Z dala słychać wybuchy, jakby pocisków artyleryjskich i jakieś głuche, podziemne wstrząsy. Przed nami, w odległości 300 metrów widać zamaskowane w lesie baraki. Tuż obok nas przebiega gorąca rura, prawdopodobnie nagrzana parą wodną. Pełno tutaj dróg, dróżek i ścieżek. Trochę wyżej, nad nami, przejeżdża lokomotywa. Toru nie widać, więc wydaje się, że jedzie nad drzewami.

10. Śmietnik obozowy. Foto: Stanisław Bulza

Niewolniczą siłę roboczą w kompleksie Riese stanowili najpierw dobrowolni robotnicy włoscy, a później jeńcy wojenni (Włosi i Rosjanie) oraz robotnicy przymusowi (głównie Żydzi, Polacy i tzw. Ostarbeiterzy – tj. Rosjanie, obywatele ZSRR). Najgorzej traktowani byli Rosjanie oraz jeńcy włoscy.

11. Plac po wielkim magazynie obok betonowego bunkra. Foto: Stanisław Bulza.

„Zamaskowane w lesie baraki”

Z opisu Abrahama Kajzera wynika, że więźniowie z obozu, który znajdował się w pobliżu wsi Kaltwasser, chodzili do pracy na zboczu góry Soboń. Opisany obóz dla Włochów rzeczywiście znajdował się na końcu wsi, na skraju lasu. Jest na mapie Cery. Do dziś zachowały się tam fragmenty fundamentów po barakach. Nie wiadomo, jakie prace w kompleksie Soboń wykonywali Włosi, nie wiadomo też, co się z nimi stało (do września 1943 r. sojusznicy III Rzeszy).

12. Fundamenty po magazynie przy drodze do zbiornika wodnego. Foto: Stanisław Bulza.

Więźniowie po wejściu do lasu nie poszli drogą w lewo pod górę, lecz poszli na wprost ścieżką w górę. Pracowali pod drogą, gdyż „trochę wyżej, nad nami, przejeżdża lokomotywa. Toru nie widać, więc wydaje się, że jedzie nad drzewami. Na drodze zatrzymała się ciężarówka…”. Więźniowie plantowali i wyrównywali teren pod tory kolejki wąskotorowej na poziomie 3. sztolni. Dlatego było słychać głuche, podziemne wstrząsy. Pochodziły one z tej sztolni. Pracowali w odległości 300 m. od AL Lärche, gdyż autor widział „zamaskowane w lesie baraki”.

13. Staw, z którego pompowano wodę do zbiornika wodnego. Foto: Stanisław Bulza.

Twierdzi się, że obóz AL Lärche powstał w drugiej połowie grudnia 1944 r. po likwidacji obozu Kaltwasser.

Abraham Kajzer po likwidacji obozu Kaltwasser (18 grudnia 1944 r.), znalazł się w rewirze w Tannhausen. Po dwóch tygodniach przeniesiony został do AL Wustegiersdorf, następnie – po tygodniowym pobycie – do AL Lärche (dokąd wcześniej już przeniesiono więźniów z likwidowanego Kaltwasser) i – po ok. 3 tygodniach – do AL Wolfsberg. Można z tego wnosić, że Kajzer przybył do obozu AL Larche na początku stycznia 1945 r.

14. Obiekty pod sztolnią nr 1. Ruiny po kotłowni i fundamenty pod pompy. Foto: Stanisław Bulza.

Około połowy stycznia 1945 r. grupę 40 więźniów chorych, tzw. muzułmanów, przeniesiono do AL Wolfsberg. 8 lutego 1945 r. więźniowie AL Lärche przeprowadzeni zostali do obozu Marzbachtal, gdzie przebywali do 14 lutego, czyli do ewakuacji tego obozu. Jest to niemożliwe, by tak rozbudowany obóz istniał tylko niepełne dwa miesiące. Obóz składał się z 12 baraków z dykty, wysoką śmiertelność wśród więźniów powodowały fatalne warunki bytowe – część z nich umierała po prostu na przeziębienie. Obóz był zalewany przez wodę z topniejącego śniegu spływającą po zboczu Sobonia. Abraham Kajzer o obozie napisał:

Baraki nasze zbudowane z cienkiej dykty, ustawione są w lesie, na zboczu góry. Śpimy na mokrej podłodze, pod ścianą. W południe kiedy pod działaniem słońca topnieje śnieg, strumienie wody wlewają się przez liczne otwory do wnętrza baraku”.

Baraki dla więźniów były zbudowane na niskich fundamentach z kamieni.

15. Obiekty pod sztolnią nr 1. Ruiny po kotłowni i fundamenty pod pompy. Foto: Stanisław Bulza.

Analiza tego miejsca pozwala twierdzić, iż występują tu dwie różne sprawy, a mianowicie: obóz dla więźniów zbudowany na fundamentach z kamieni i płyt z dykty, i solidne baraki zbudowane dla komendy obozu, esesmanów, kierowników i majstrów OT, oraz prawdopodobnie dla uczonych. Takich obiektów było kilka. Podchodząc z Zimnej Wody zboczem góry, zaraz w oczy rzuca się potężny fundament z cegły. Do dziś pozostały po tych obiektach wysokie fundamenty wykonane z cegły, potłuczone posadzki betonowe, i kilka obiektów w gruzach, oraz studzienki. W obozie była kanalizacja, woda i ciepła woda, gdyż na zboczu góry, gdzie pracowali więźniowie, przebiegała gorąca rura. Kajzer o niej napisał: „Tuż obok nas przebiega gorąca rura, prawdopodobnie nagrzana parą wodną”. W całości zachował się śmietnik obozowy.

16. Obiekty pod sztolnią nr 1. Ruiny po kotłowni i fundamenty pod pompy. Foto: Stanisław Bulza.

Natomiast całkowita długość tuneli tego kompleksu wynosi około 700 m, 1900 m kw. powierzchni i około 4 tys. m sześciennych. Obiekty naziemne opisałem powyżej. Wydrążone tunele i wykonane obiekty naziemne wskazują, że kompleks istniał co najmniej od 1943 r. Obóz AL Lärche powstał w tym samym czasie. Zacytuję Kajzera jeszcze raz: kiedy więźniowie pracowali na zboczu góry Soboń to AL Lärche już istniał, gdyż autor widział „zamaskowane w lesie baraki”.

Kompleksy, w których realizowano tajne projekty były maskowane, między innymi siatką, o której pisał Mosingiewicz: „Cienkie druty z nawleczonymi na nie sztucznymi liśćmi doskonale maskują złożony na ziemi żelbeton” (Zbigniew Mosingiewicz, „Słowo Polskie” 31.10.1947 r.).

17. Obiekty pod sztolnią nr 1. Ruiny po kotłowni i fundamenty pod pompy. Foto: Stanisław Bulza.

Do takich kompleksów należał Soboń, gdzie nawet baraki były zamaskowane, mimo, że zbudowano je w lesie.

Wysoka śmiertelność wśród więźniów była wynikiem napromieniowania. Nie wiadomo, czy oprócz Abrahama Kajzera, który przed zakończeniem wojny uciekł, i ukrywała go Niemka, jeszcze ktoś przeżył.

18. Żelbetowy obiekt w kierunku południowym od sztolni nr 1. Prawdopodobnie jeden był ukończony, drugi nieukończony. Pojedynczy obiekt ma dł. 43,75 m, szer. 11,45 m, wys. 3 m. Częściowo przykryty. Foto: Stanisław Bulza.

Zbigniew Mosingiewicz w reportażu o ofiarach w Riese” pisał: „Sieć szyn kolejowych z gotowymi nastawnicami świadczy o tym, że mieścić się tu musiał dworzec podziemnego miasta. Prace nad wykończeniem dworca przerwał koniec wojny, ale nie zdołał wyratować 18-tysięcznej rzeszy jeńców i więźniów politycznych, którzy znaleźli tutaj wspólny, wielki grób. Inż. Dolmuss twierdzi, że zginęło ich tu trzynaście tysięcy i całą winę zwala na pracowników aprowizacyjnych, którzy małe racje żywnościowe przyznawane przez Berlin w niemiłosierny sposób uszczuplali” (Zbigniew Mosingiewicz, „Słowo Polskie” 27-28. 10. 1947).

19. Fundamenty nieznanego przeznaczenia na cyplu przy drodze na poziomie 3 sztolni. W pobliżu pracowali więźniowie z Kaltwasser. Foto: Stanisław Bulza.

W ramach projektu edukacyjnego „Fundacji Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość” w Berlinie, wspieranej przez Fundację Roberta Boscha, wydano broszurę „Kompleks Riese”. O ilości więźniów autorzy piszą: „Przypuszcza się, że między 1943 i 1945 r. przetrzymywano w nich w sumie 13,3 tys. więźniów”. O zgonach więźniów: „Ogółem wykazano 3648 przypadków zgonów więźniów wskutek chorób i wycieńczenia będących następstwem niedoboru żywności, ciężkiej pracy fizycznej oraz okrutnego traktowania przez strażników”. Ponadto autorzy twierdzą, że do mitów należy również to, że SS miało zamordować około 30 tys. więźniów („Kompleks Riese”, „Fundacji Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość” w Berlinie, wspieranej przez Fundację Roberta Boscha). Tutaj Niemcy występują we własnej sprawie. Bez komentarza.

20. Widok z Długiej Góry na Góry Kamienne. Foto: Stanisław Bulza.

Dr Jacek Wilczur w książce „Księstwo SS” pisał, że „nie udało się odnaleźć około siedemdziesięciu tysięcy ludzi – robotów, bo taką mniej więcej liczbę podają w swoich zeznaniach świadkowie”.

Zaniżanie liczby zamordowanych Polaków w czasie II wojny światowej zamieściłem w części III cyklu „Szlakiem śmierci. Koniec tajemnicy Riese”.

Ilustracja tytułowa: Żelbetowy obiekt w kierunku południowym od sztolni nr 1. Prawdopodobnie jeden był ukończony, drugi nieukończony. Pojedynczy obiekt ma dł. 43,75 m, szer. 11,45 m, wys. 3 m. Częściowo przykryty. Foto: Stanisław Bulza.

[ć.d.n.]

Stanisław Bulza

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

2019.11.18.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza