„Banderowców wspierały rządy i wojska: Niemiec, Litwy, Czechosłowacji i Rosji sowieckiej.” (cz. 1/3)


Wywiad z dr Lucyną Kulińską

Wywiad z doktor Lucyną Kulińską, wykładowcą Wydziału Humanistycznego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, historykiem specjalizującym się w tematyce kresowej oraz autorem wielu książek i publikacji naukowych. Rozmawiamy o banderowskich zbrodniach, ukraińskim antypolonizmie, Banderze, namiętnej współpracy Ukraińców z hitlerowcami oraz sytuacji na terenie Wołynia i Małopolski Wschodniej w latach 1918-1944. Wywiad publikujemy w trzech częściach.

Redakcja wPrawo.pl: Walki, jakie rozpoczęły się w listopadzie 1918 roku we Lwowie zapowiadały trudne relacje między Polakami a Ukraińcami w okresie powojennym. Jakie stanowisko zajęli Ukraińcy w okresie międzywojennym? Czy teren Małopolski Wschodniej był terenem bezpiecznym?

Dr Lucyna Kulińska: W ponad tysiącletniej historii dwóch sąsiadujących ze sobą narodów: Polaków i Rusinów-Ukraińców, najbardziej tragicznie zapisał się wiek dwudziesty. Polska nie była jednak, jak pisał złośliwie w swych artykułach mieszkający w Polsce wpływowy ukraiński publicysta i polityk Iwan Kedryn, „Polską powersalską”. Jej granice zostały, zarówno na wschodzie jak i na zachodzie, wypisane krwią polskich żołnierzy i powstańców. Była wprawdzie państwem o mieszanym składzie narodowościowym, ale jego pełnoprawnymi obywatelami byli zarówno Polacy, jak i Ukraińcy.

Aspiracje narodowe Ukraińców, umiejętnie podsycane latami przez zaborców, były oczywiście o wiele większe, ale w praktyce okazały się bez pokrycia. O niepodległość Ukrainy walczyły wojska Ukraińskiej Republiki Ludowej, powołanej w Kijowie (styczeń 1918 r.) i Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, proklamowanej we Lwowie (październik 1918 r.). W czasie, gdy nad Dnieprem wojska S. Petlury, reprezentujące URL walczyły z „białymi” i „czerwonymi” armiami rosyjskimi, Ukraińcy galicyjscy, inspirowani przez Austriaków, podjęli walkę z Polakami o Lwów, zakończoną zwycięstwem Polaków. 21 listopada 1918 r. Ukraińska Galicyjska Armia wycofała się za Zbrucz. Okres rządów ZURL zapisał się w historii niezwykle krwawo, nasiliła się ogromna nienawiść do Polaków, na terenie, gdzie władzę przejął ukraiński element szowinistyczny doszło do masowych mordów ludności polskiej, podpaleń, grabieży mienia, bezczeszczenia kościołów i mordowania księży. Do akcji włączyli się duchowni Cerkwi greckokatolickiej. Bestialskie mordy zostały ukrócone, gdy decyzją z 21.06.1919 r. Państwa Sprzymierzone upoważniły Polskę do organizowania administracji na terenie Galicji Wschodniej. Terytorium to Rada Ambasadorów przyznała Polsce dopiero w marcu 1923 r., od tej pory nazywanej polską nazwą Małopolska Wschodnia.

Należy uznać za błąd brzemienny w konsekwencje, że tylko część ludności ukraińskiej wykorzystała krótki dwudziestoletni okres wspólnego bytowania w ramach Rzeczypospolitej do nauki samorządzenia i podnoszenia poziomu cywilizacyjnego i gospodarczego wspólnych kresowych województw. Anarchizowanie dzielnic południowo-wschodnich, terroryzm i sabotaże, w dużej mierze finansowane z kasy wrogów Polski, były bowiem dla obu zamieszkujących Kresy nacji zjawiskiem wysoce niekorzystnym.

POLACY powinni jednak zawsze pamiętać, że odrodzona Druga Rzeczpospolita posiadła i zarządzała dzielnicami kresowymi – w tym Małopolską Wschodnią i Wołyniem legalnie i za zgodą gremiów międzynarodowych. W takiej sytuacji stałe podważanie owej legalności i obarczanie Polaków winą za wszystkie możliwe nieszczęścia i krzywdy, jakie dotknęły Ukraińców w ich drodze do narodowego usamodzielnienia jest nieuzasadnione. Trudno robić Polakom zarzuty, że nie chcieli po I wojnie światowej bliżej niedookreślonemu i zanarchizowanemu bytowi politycznemu dobrowolnie oddać terenu zamieszkałego w dużym procencie przez Polaków, ze zdecydowanie polską infrastrukturą, nieruchomościami i własnością ziemską. Z takich ziem i jego polskich mieszkańców, nie można było po prostu zrezygnować, tym bardziej, że istniało realne zagrożenie szybkiego włączenia ich do Ukraińskiej Ludowej Republiki Radzieckiej.

Czym  była i jakie stanowisko wobec Polski zajęła OUN ? Jak organizacja ta zdobywała pieniądze na swoją działalność? Jakie stanowisko zajęła wobec wrogo do Polski nastawionych Niemiec, Litwy, Czechosłowacji? 

Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów początkowo opanowała swą brutalną ideologią stosunkowo niewielką część społeczeństwa ukraińskiego. Z OUN, u schyłku lat trzydziestych, związanych było kilkadziesiąt tysięcy osób. Na tle innych ukraińskich ugrupowań działających w Polsce była to więc głośna, ale liczebnie niezbyt znacząca grupa. Nie stanowiłaby dla Polski większego zagrożenia, gdyby nie wszechstronna pomoc logistyczna, szkoleniowa i finansowa rządów i sfer wojskowych: Niemiec, Litwy, Czechosłowacji, a nawet Rosji sowieckiej.
W świetle opracowań władz II RP nie ulega też wątpliwości, że organizacje UWO (Ukraińska Wojskowa Organizacja), a potem i OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów) pełniły w Polsce rolę V kolumny. Dostarczały polskie dokumenty wojskowe i państwowe, nie tylko Niemcom, ale także Sowietom i Litwinom. Sprzedawano wykradzione papiery każdemu, kto był w stanie za nie zapłacić – czasem kilku naraz. Ten handel stanowił podstawowy sposób utrzymania rezydujących w Berlinie władz UWO. Wertując wykazy osób zaangażowanych w antypolską działalność w województwach wschodnich II RP, łatwo zgadnąć, jakie mogły być sposoby pozyskiwania tych dokumentów. Ukraińcy służyli w wojsku na wszelkich szczeblach, pracowali w policji, sądownictwie, a nade wszystko stanowili liczną grupę pracowników kolei, którzy kradli, niezbyt przezornie wysyłane tą drogą dokumenty i rozkazy. W latach trzydziestych do tradycyjnych form wywiadu i dywersji doszła współpraca z Oddziałem I berlińskiej centrali Abwehry. Niemcy potrzebowali nacjonalistów do akcji przeciwko Polsce i ZSRR. W tym celu przystąpili do kształcenia ukraińskich agentów analogicznie do przygotowania dzisiejszych komandosów służb specjalnych. Tą drogą podążać będą Niemcy także w czasie II wojny światowej, szkoląc grupy Ukraińców na bezwzględnych morderców (siekierników, dusicieli).

Uroczysta defilada przedstawicieli ludności ukraińskiej z okazji powołania dywizji SS-Galizien - Stanisławów 1943 r.
Uroczysta defilada przedstawicieli ludności ukraińskiej z okazji powołania dywizji SS-Galizien – Stanisławów 1943 r.

W przededniu wojny OUN podjęła przygotowania do zorganizowania antypolskiego powstania, skoordynowanego z napadem sąsiednich krajów na Polskę. W co najmniej dziesięciu z osiemnastu okręgów OUN istniały szkoleniowe obozy paramilitarne, gdzie uczono obchodzenia się z bronią i prowadzenia walki partyzanckiej. Gdyby nie odwołanie rozkazu ataku przez Niemców, a potem powstrzymanie mordowania Polaków przez Rosjan, to do ludobójstwa polskiej ludności cywilnej Kresów doszłoby już jesienią roku 1939, kiedy armia krwawiła w nierównej walce na dwa fronty i nie mogła przyjść cywilom z pomocą.

Bardzo trudnym i złożonym problemem jest wsparcie udzielane nacjonalistom ukraińskim przez kler greckokatolicki i przedstawicieli ukraińskich organizacji politycznych, kulturalnych, społecznych i gospodarczych. Wiele publikacji i relacji świadków dowodzi, że duża część księży greckokatolickich utrzymywała kontakty i sympatyzowała ze skrajnymi nacjonalistami spod znaku UWO-OUN. To tłumaczy liczny udział kapłanów tego wyznania w przygotowaniu i realizacji antypolskich akcji terrorystyczno-sabotażowych lat 1922–1923, 1930 i później. Dzięki poparciu i z inspiracji Andrzeja Szeptyckiego, liczni oficerowie Ukraińskiej Hałyćkiej Armii objęli parafie greckokatolickie. Nie cofali się oni przed używaniem ambony do prowadzenia nacjonalistycznej agitacji i organizowaniem mszy żałobnych w intencji straconych terrorystów – często zabójców niewinnych ludzi, i propagowaniem ich kultu. W ten sposób dokonała się swoista sakralizacja nacjonalizmu ukraińskiego, co miało brzemienne konsekwencje dla przyszłych wydarzeń.

To była wojna wypowiedziana Polsce i Polakom przez rodzący się ukraiński integralny nacjonalizm, czyli ukraińską, rodzimą odmianę faszyzmu. Polacy – ludzie cywilizacji zachodniej, łacińskiej, do tego liberałowie, nie mieli szans jej wygrać, ani nawet powstrzymać. Polska nie miała na to środków ani ducha. Uciekać się zaś do środków przeciwnika nie chciała.

Na pytania Redakcji wPrawo.pl odpowiadała dr Lucyna Kulińska.

Źródło: wPrawo.PL, 6 listopada 2019.

Ilustracja tytułowa: Dr Lucyna Kulińska. Fot. You-Tube, CEPowiśle, 15.04.2019.

Przeczytaj więcej tekstów dr Lucyny Kulińskiej na naszym portalu > > > TUTAJ.

*

2019.11.29.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci