Gierek vs Jaruzelski. Szkic krytyczny z historii politycznej i gospodarczej III RP [3.]


Jeśli Bóg pozwoli, napiszę i opublikuję  osiem tekstów pod wspólnym tytułem „Szkice krytyczne z historii politycznej i gospodarczej III RP”. Będą to następujące teksty:

  1. Prymat bezkarności [LINK...]
  2. 13 grudnia 1981 [LINK...]
  3. Gierek vs Jaruzelski
  4. Młodzi trockiści
  5.  Rozpad Związku Sowieckiego
  6.  Zmierzch hegemonii globalnej
  7. Wojna oligarchów 
  8.  Upadek III RP.

Gierek vs Jaruzelski.
Szkic krytyczny z historii politycznej i gospodarczej III RP

Przekonanie, że to 13 grudnia 1981 roku był datą we przełomową w przeobrażeniach politycznych i gospodarczych w Polsce odkrywa dwa poważne mankamenty obecnej interpretacji tzw. transformacji ustrojowej.

Po pierwsze, wskazuje, że motyw ideologiczny niezbyt dobrze służy poznawaniu prawdy historycznej, lecz raczej tę prawdę oślepia. Słowo „komunizm” i szumne deklaracje o upadku komunizmu, wprowadzenie do obiegu politycznego niejasnego (może celowo) określenia „transformacja ustrojowa”, zawłaszczanie etosu „Solidarności” przez tych, którzy odrzucali jego niepodległościowy i solidarystyczny charakter, to wszystko stanowiło kłamliwą warstwę ideologiczną, za którą kryły się nieokiełznane dążenia do władzy politycznej i ekonomicznej. Data zamachu wojskowego nie jest datą „ideologiczną”, lecz dotyczy pozbawionego nielegalnego przejęcia władzy, tj. działalności sensu stricte przestępczej. Mimo to organizatorzy i  niektórzy komentatorzy tego wydarzenia starali się ją również włączyć do myślenia ideologicznego ,przypisując mu cechy rządów komunistyczny (jako sposobu obrony socjalizmu).

. Po drugie, przypomniana data sygnalizuje minimalne rozeznanie ówczesnych wydarzeń i procesów. Nie chodzi o powierzchowne traktowanie „stanu wojennego” jako nieszczęśliwego epizodu w historii Polski. Chodzi przede wszystkim o to, że bez zrozumienia przyczyn, sytuacji oraz skutków zamachu niemożliwe jest poznanie dalszego biegu wydarzeń, co jak zwykle kończy się pułapką kolosalnego fałszu, z której niezmiernie trudno się wydostać. III RP okazała się taka pułapką, w której naród polski tkwi do tej pory.

Generał Wojciech Jaruzelski w swym oświadczeniu obwieszczającym wprowadzenie „stanu wojennego” dokonuje bezprecedensowego ataku na Edwarda Gierka i jego najbliższych współpracowników. Konflikty wewnątrz władzy komunistycznej nie były czymś wyjątkowym. Ale w tym przypadku nie są to konflikty ideologiczne. To jest atak typowy dla zamachu stanu, który zawsze wymaga uzasadnienia „wyższą koniecznością” . Wcześniejszy atak na Władysława Gomułkę i jego towarzyszy był dokonany z pozycji ideologicznych (rzekomo za „odchylenie nacjonalistyczne”). W rzeczywistości jednak stanowił rezonans silnych perturbacji politycznych w Związku Sowieckim.

Jaruzelski obwinia Gierka o to, że błędną polityką gospodarczą doprowadził kraj do kryzysu. Nie podał jednak konkretnych zarzutów, za które frakcję zwolenników Gierka należało z polityki i internować jako „wrogów ludu”. Fakt kryzysu ekonomicznego w „systemie komunistycznym” oznaczał coś zupełnie innego, aniżeli kryzysy analizowane w historii gospodarczej. Nie był to z pewnością typowy kryzys koniunkturalny. Wyjaśnienie istoty kryzysu ekonomicznego w Polsce z okresu Gierka na gruncie współczesnej ekonomii było trudne. Według marksistowskiej ekonomii socjalizmu kryzys ekonomiczny jest immanentną cechą kapitalizmu i nie ma prawa zdarzyć się w kraju socjalistycznym. Należało wyjaśnić, na czym ów kryzys  polegał. Dopiero gdyby się okazało, że jest to kryzys wywołany przez błędną politykę gospodarczą, a nie na przykład kryzys systemowy, ostre zarzuty Jaruzelskiego byłyby zasadne.

Rozwikłanie wspomnianej trudności nastąpiło z kilkuletnim opóźnieniem. Najpierw konieczne było zakwestionowanie poglądu, iż rozwój gospodarczy Polski w okresie rządów Gierka uległ zahamowaniu. Dla niektórych Czytelników nieokreślone pojęcie „rozwoju gospodarczego” jest dostatecznie zadowalające i nie oczekują sprawdzenia, czy myślą o tym samym, o czym myśli ktoś inny. Pojęcie „rozwoju gospodarczego” jest wieloznaczne i nagminnie nadużywane. W małych słowach ukryte są wielkie błędy. Dla mądrego ekonomisty pojęcie to sprowadza się do rozwoju sił wytwórczych społeczeństwa i narodu, czyli do zwiększania potencjalnych możliwości wytwórczych.. A bynajmniej nie chodzi o drugorzędny problem, lecz o podstawy egzystencjalne życia społecznego i narodowego. Zaniedbanie tego problemu, to nie tylko kwestia błędnych zapatrywań na perspektywy rozwoju gospodarczego, lecz stuprocentowa dyskwalifikacja polityki gospodarczej.   

Zatem, jak to było z rozwojem gospodarczym Polski z okresu rządów Gierka? Na tle wypowiedzi Jaruzelskiego szokujący może być fakt, że był to okres najbardziej rozwoju gospodarczego w latach powojennych. Fakt ten może wydawać się szokujący, gdyż w dzisiejszej propagandzie neoliberalnej obowiązuje zasada, aby „system komunistyczny” oceniać całościowo i negatywnie, a nie wdawać się w szczegóły historyczne. Toteż przypomnienie jakichkolwiek pozytywnych faktów historycznych uchodzi za apologetykę tego „systemu”. Oto do czego prowadzi ideologiczna krytyka z „zamkniętymi oczami”. Nie będę wyważał otwartych drzwi, więc jedynie przytoczę istniejący od dawna fragment opisu dorobku gospodarczego  za rządów Gierka. Fragment jest długi, bo też ten dorobek jest niemały, lepiej więc umieścić go w ANEKSIE na zakończenie niniejszego szkicu.

Zawarte w Aneksie dane warto opatrzyć kilkoma refleksjami. Pierwsza jest pozornie mało istotna. Dotyczy nieokreślonego stosunku Jaruzelskiego do rozwoju gospodarczego, którego w omawianym tutaj oświadczeniu z 13 grudnia 1981 roku „nie widzi”. Dokładnie tak, jak „nie widzą” ich dzisiejsi politycy. Deprecjonowanie osiągnięć gospodarczych (wszak np. pomniejszanie osiągnięć gospodarczych z okresu międzywojennego należało do rutynowych  zabiegów ideologicznych w systemie komunistycznym), jak się okazuje, nie jest obce neoliberalnym zabiegom ideologicznym. To nie przywara poniżania, aby siebie wywyższać. Problem polega na tym, że Jaruzelski  ignoruje pierwszorzędne znaczenie rozwoju sił wytwórczych. To znaczy, że nie widzi potrzeby rozwoju zdolności wytwórczych i zapewnienia warunków dla ich rozwoju; w tym inwestycji powiększających i modernizujących majątek narodowy. To oślepienie jest jaskrawym przejawem ignorancji i beztroski, z jaką traktuje fundamentalne zagadnienia ekonomiczne. Troska o majątek narodowy i jego pomnażanie jest właśnie zagadnieniem fundamentalnym, bez którego polityka stacza się na dno intelektualne i moralne. W tym sensie Jaruzelski okazuje się mimowolnym prekursorem neoliberalizmu, którego ideologiczną podstawą jest antynarodowy punkt widzenia, czyli odrzucający sprzeczny z tym punktem widzenia, wymóg rozwoju sił wytwórczych narodu.

Zamiast rozwoju gospodarki narodowej neoliberalizm proponuje nędzne namiastki, którymi łatwo zwodzić i manipulować społeczeństwem (takie jak tempo wzrostu Produktu Krajowego Brutto). A co w tym przypadku z majątkiem narodowym? Majątek narodowy można niszczyć i rabować. Politycy przeobrażają się w rozbójników.

Lata rządów Gierka potwierdzają, że nie ma sprzeczności między rozwojem gospodarczym i kryzysem ekonomicznym. Kryzysy ekonomiczne są immanentną częścią rozwoju gospodarczego, o czym ekonomiści dobrze wiedzą. Widoczny w tych latach (i później) kryzys ekonomiczny w Polsce wynikał bezpośrednio z defektów „systemu komunistycznego”, upiększanego ideologicznie i propagandowo, aby te defekty były najmniej odczuwalne. Najważniejszym, moim zdaniem,  defektem tego systemu było uruchomienie mechanizmu pogłębiającej się nierównowagi ekonomicznej. Sprawa za rządów Gierka była znana i niejednego polityka przyprawiała o ból głowy. Dość dokładnie opisał ją w wydanej w Polsce w 1977 roku węgierski ekonomista Janos Kornai „Anti-Equilibrum”. System komunistyczny był pozbawiony głównego czynnika umożliwiającego dostosowanie podaży towarów i usług do popytu konsumpcyjnego, a mianowicie elastycznych cen, a praktycznie wzrostu cen do nadmiernie rosnącego popytu. W wyniku pogłębiającej się nierównowagi rynkowej nieuchronnie rosły przymusowe oszczędności, zwane  wówczas luką inflacyjną. Próby przeforsowania (ograniczonego) wzrostu cen zostały podjęte w 1976 roku ( w latach rządów Gierka) skończyły się tragicznie. Planowane podwyżki cen żywności (cukru, ryżu, wyrobów mięsnych, masła, warzyw, itp.) doprowadziły do wybuchu (określanych jako wydarzenia radomskie) protestów robotniczych i ich brutalną pacyfikację. Był to dramat ukazujący czarno na białym, że strategia dynamicznego rozwoju gospodarczego Gierka okazała się zbyt słaba, aby zniwelować wspomniany defekt „systemu komunistycznego”. Była to strategia, której niewiele było do zarzucenia, a mianowicie strategia wzrostu podaży towarów i usług (z równoczesnym wzbogaceniem asortymentu i zastosowaniem nowoczesnych rozwiązań technologicznych).

Strategia Gierka okazała się słaba przede wszystkim z trzech powodów.

Pierwszy, to niemożność skierowania nadmiernych oszczędności społeczeństwa na … inwestycje. Wydaje się, że był to najważniejszy powód słabości ówczesnej strategii gospodarczej, którego zneutralizowanie wymagałoby radykalnego podważenia pryncypiów ideologicznych, w tym zwłaszcza usankcjonowania własności prywatnej w ramach „systemu komunistycznego”. Dokładnie chodzi o to, co przeprowadzono w 1978 roku w Chinach!

Drugi, to niesprzyjająca wzrostowi podaży dóbr konsumpcyjnych strukturą inwestycji i produkcji, w której  dominował sektor produkcyjny. Było to konsekwencją trzech długookresowych tendencji: kontynuacji polityki uprzemysłowienia kraju, modernizacji zakładów produkcyjnych oraz  zobowiązań podjętych w ramach RWPG. Te ostatnie nakreślały obszary specjalizacji przemysłowej (przemysł stoczniowy, tabor kolejowy, maszynowy, chemiczny, włókienniczy, górnictwo i hutnictwo). Wszystko to dawało razem słabszy wzrost konsumpcji.

Trzecim powodem jest charakterystyczna dla systemu komunistycznego praktyka inwestycyjna. Była to formalnie praktyka centralnego planowania i rozdzielnictwa (w tym przydziału środków finansowych na inwestycje). W rzeczywistości zaś była to praktyka konkurencji między sektorami gospodarczymi, a także regionami kraju. W tej konkurencji, jak dowodzą tego liczne przypadki, chodziło przede wszystkim o „zahaczenie się o plan” dzięki zaniżaniu kosztów inwestycyjnych, aby następnie wymusić sfinansowanie wyższych kosztów. Rozsadzało to programy inwestycyjne do tego stopnia, że doprowadziło w drugiej połowie lat siedemdziesiątych ub. wieku  (wraz z pogorszeniem koniunktury światowej) do „zaniechania” i „zamrożenia”   większości niezakończonych inwestycji. Jeśli Czytelnik niechętnie odbierał branie określenia „system” w cudzysłów, może teraz łatwiej odgadnąć przyczynę mojego sceptycyzmu. Odróżnianie rozwiązań formalnie uznanych za obowiązujące od rozwiązań rzeczywistych, szaty ideologicznej od odzianych w nie polityków, złożonych systemów społeczno-gospodarczych od konstrukcji słabych pod względem systemowym jest niezbędnym wyostrzeniem zmysłu krytycznego.

ANEKS:

Fragmenty wydanej w 1980 roku książki prof. Andrzeja Karpińskiego „Zarys rozwoju gospodarczego Polski Ludowej”.

Jeśli trzeba pracowicie orać, to prof. Karpiński sporo przeorał.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu >   >   >   TUTAJ .

Ilustracja tytułowa: Od lewej: Gen. Wojciech Jaruzelski, minister obrony narodowej – gen. Józef Urbanowicz, wiceminister MON – Edward Gierek, I sekretarz KC PZPR, [n/n, n/n] i gen. Włodzimierz Oliwa, dowódca Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Fot. za: newsweek.pl.

*

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
2019.12.06.
Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński