TRUMP i żydowski spisek


Żydowski Twitter i żydowskie gazety szaleją z wściekłości – kanał TruNews zamieścił na YouTube film, który wykazuje, że za procedurą impeachmentu Donalda Trumpa stoją głównie, jeśli nie wyłącznie, Żydzi. Wg założyciela portalu pastora Ricka Wilesa: „To wojskowa orkiestra przygrywająca do impeachmentu”, to dowodzona przez Żydów „bolszewicka rewolucja”, stojący za impeachmentem kongresmeni to wywrotowcy („seditious Jews”) i V kolumna („domestic enemies”), a Trump to „ofiara żydowskiego spisku”.

Adam Bennett Schiff [D-CA], przewodniczący kongresowej komisji ds. wywiadu

TruNews posiłkuje się przy tym publikacją żydowskiego „Forward” z 13 listopada The Jews Of The Impeachment Showdown: A Visual Guide, która jednoznacznie potwierdza żydowskie korzenie i żydowskie powiązania głównych aktorów kongresowego śledztwa.

Gazeta zaprzecza co prawda, aby chodziło o „żydowski spisek”. Tym niemniej przyznaje:

Tak jak w odniesieniu do wielu politycznych skandali współczesnej Ameryki, możemy powiedzieć z pewnością: Nie ma dymu bez ognia”. 

Jerry Lewis Nadler [D-NY], szef komisji prawnej Kongresu

Na filmie pojawiają się: Adam Schiff, przewodniczący komisji ds. wywiadu, przez Trumpa zwany „Shifty Schiff”, czyli cwany, co już samo w sobie żydowski Twitter poczytuje za antysemickie. Eliot Engel, szef komisji spraw zagranicznych. Jerry Nadler, szef komisji prawnej. Kongresmenki Elissa Slotkin i Elaine Luria (które „Forward” rekomenduje jako ekspertki w tematyce bezpieczeństwa narodowego, bo „wydała kiedyś paschalną kolację na pokładzie niszczyciela US Navy”, a druga, „jest członkiem żydowskiego bractwa Alpha Epsilon Pi).

Od lewej: Elissa Slotkin, Eliot Engel, Elaine Luria.
Od lewej: Gordon Sondland, John Eisenberg, ppłk. Alexander Vindman

Gordon Sondland, ambasador przy UE, syn żydowskich uchodźców z Niemiec. Ppłk Alexander Vindman, członek prezydenckiej National Security Council, uchodźca z sowieckiej Ukrainy. John Eisenberg, szef zespołu prawnego w NSC. Michael Horowitz, generalny inspektor Departamentu Sprawiedliwości. Charles Kupperman, b. zastępca Doradcy Bezpieczeństwa Narodowego, do zeznań przeciw prezydentowi zgłosił się na ochotnika. O tym ostatnim TruNews mówi:

„Oto kolejny Żyd, którego Trump wypromował i który go gryzie. Kiedy się przebudzisz, kiedy wreszcie zaczniesz dobierać sobie chrześcijan, a nie Żydów. Wybrali cię chrześcijanie, nie Żydzi […] Wokół prezydenta nie widzę chrześcijan, widzę tylko zdrajców, zaprzańców i wywrotowców”.

Od lewej: Charles Martin Kupperman i Michael Evan Horowitz

Polakom w pamięci utkwić powinien szczególnie Eliot Engel, bo Polski nie lubi, był przeciwny przyjęciu Polski do NATO i popiera roszczenia amerykańskich Żydów. 

Establishment ma jednego wroga do pokonania – Donalda Trumpa. Pojawił się intruz, uzurpator, który nie tylko mówi o konserwatywnych ideałach, ale ma czelność wprowadzać je w życie. Schiff jest szczery: musimy usunąć go z urzędu, bo inaczej… znowu wygra wybory. Na argument, że powinni go zweryfikować Amerykanie, reaguje: Nie! Bo Trump znów „oszuka”.

Prezydent Richard Nixon wita John McCaina po 5 i pół roku wietnamskiej niewoli. Fot. Inter.

A może Shifty Schiffowi chodzi o powtórzenie numeru z prezydentem Nixonem, który, mimo że w wyborach zmiażdżył konkurentów, w obawie przed impeachmentem zrezygnował z urzędu? Nixon nie miał jednak prawicowego radia i prawicowych blogerów, miał tylko „silent majority”, był sam i zginął sam.

TruNews utrzymuje, że za zabójstwem Johna F. Kennedy’ego stała „żydowska mafia”. Czy dziś takim Lee Harvey Oswaldem nie będzie Adam Schiff – zapytuje. Chociaż uważa się za zwolennika Trumpa, ostro krytykuje córkę prezydenta, która przeszła na judaizm: „Praktykujący kabałę babsztyl, sączący do ucha prezydenta diabelskie podszepty”. 

Prezydent US, John F. Kennedy z małżonką w czasie przejazdu ulicami Dallas w Teksasie, 22 listopada 1963 r. (Zdjecie wykonane niedługo przed zabójstwem Prezydenta).

Afera z TruNews to najświeższa odsłona toczącej się wojny o granicę między wolnością słowa i tzw. mową nienawiści. Gdy „Times of Israel” wszczął alarm – „antysemicki portal twierdzi, że procedura impeachmentu to żydowski przewrót („Jew coup”), i że Wiles i TruNews to „znani w sieci nienawistnicy, twórcy antysemickich treści i wyznawcy konspiracyjnych teorii”, kanał zbanowano, a żydowscy liderzy apelują do innych internetowych platform, aby zrobiły to samo.

Kongresmen Ted Deutch [D-FL]

Gdy Trump zaprosił TruNews na konferencję prasową w Białym Domu, zaprotestowało jedno z najbardziej aktywnych w denuncjowaniu sieciowych antysemitów, twitterowe konto o intrygującym adresie: @elderofziyon (czyli @mędrzecsyjonu), a kongresmen Ted Deutch z Florydy zażądał wycofania akredytacji prasowej dla kanału i zakazu wstępu do Białego Domu. À propos – jednym z głównych powodów zwycięstwa Trumpa było to, że walce z medialnym Goliatem, bardzo sprawnie korzystał z mediów internetowych, FB i Twittera, i że na pomoc Trumpowi ruszyli blogerzy, konserwatywne stacje radiowe i youtuberskie kanały, w tym TruNews. 

Dlaczego wśród autorów najbardziej jadowitych wypowiedzi pod adresem Trumpa są tylko żydowskie nazwiska? Czy nie dlatego, że podczas kampanii wyborczej powiedział Żydom:

„Nie będziecie głosować na mnie, bo nie chcę waszych pieniędzy, a wy chcecie kontrolować polityków”?

Trump wiedział, co mówi – powyborcze sondaże wykazały, że 80 proc. Żydów poparło Hillary Clinton (a 72 proc. głosowało na Demokratów w wyborach do Kongresu). Gdy przy innej okazji o Żydach powiedział, że „wykazują wielką nielojalność”, amerykańskie żydostwo zawyło – Halie Soiferi, dyrektor Jewish Democratic Council of America, ze zgrozą w głosie lamentował:

„Trump powtarza antysemickie slogany, umacnia biały nacjonalizm, a liczba antysemickich incydentów narasta”.

Co do „białych nacjonalistów”, to prawdą jest, że Trumpa wybrali biedni, biali i rasiści. Jak i prawdą jest, że prawdziwa (oraz „great”) Ameryka jest biała. Co prawda melting pot wchłania Latynosów, Azjatów, Czarnych, jednak zasadnicze jądro Ameryki pozostaje białe, chrześcijańskie, mówi po angielsku, składa życzenia Merry-Christmas, jest zdominowane przez białych mężczyzn, którzy nie mają na drugie imię Hussein, którzy wzięli się  – jak kiedyś zauważył Mohammed Ali – z tego że Jezus jest biały, aniołowie są biali, Miss America jest biała, Królewna Śnieżka jest biała i Biały Dom jest (mimo wszystko) biały. Siła i atrakcja Trumpa wynika także z innego powodu: degrengolady materialnej białych robotników oraz ich tęsknoty za „Great America”, a nie za Ameryką z Kenijczykiem w Białym Domu.

Rabin YY Jacobson wita prezydenta Trumpa na prywatnym obiedzie, w którym w wzięło udział 400 ortodoksyjnych Żydów, zebrano co najmniej 4 mln USD na America First SuperPAC. [Fot.: Simon Scheiner. za: nypost.com, 23.11.2019]

Ale to nie wszystko. Trump to antysemita, bo: oskarża Sorosa o sprowadzanie imigrantów dla wymazania białego i chrześcijańskiego oblicze Ameryki; o demonstrantach śpiewających w Charlottesville „Jews will not replace us” powiedział „very fine people”; żydowskiej elicie partyjnej rzucił w twarz „nie chcę waszych pieniędzy”; swych oponentów nazywa „globalistami”; ucieka się do antysemickich teorii spiskowych (vide spot z kampanii ‚2016, ze zdjęciami Sorosa, Janet Yellen i Lloyda Blankfeina, gwiazdą Dawida na stosie dolarów oraz Clintonowej, z jasnym przekazem, że jest marionetką w żydowskiej konspiracji); utrzymuje, że banki spiskują przeciwko Amerykanom; mottem swej kampanii zrobił slogan przedwojennych antysemitów „America First”; w Dzień Holokaustu nie wymienił Żydów; w Białym Domu zatrudnił nacjonalistów z alt-right, a w szeregach swych zwolenników ma nacjonalistów, dla których ucieleśnia „obawy białych ludzi przed tym, aby ich wnukowie nie stali się we własnym kraju znienawidzoną mniejszością”.  

Dlaczego go nienawidzą? Jego pierwszą decyzją po przeprowadzce do Białego Domu była ustawa pro-life. I już wiemy, dlaczego. Poza tym odmawia prawa wstępu na swoje mityngi amerykańskim gazetom wyborczym, jest wrogiem globalizmu, który obwinia o likwidację 60 tysięcy fabryk i 5 milionów miejsc pracy. Wyprowadza USA z traktatów handlowych, które przyczyniły się do degrengolady przemysłu. Mówi, że monstrualne zadłużenie państwa to rezultat niepotrzebnych wojen na Bliskim Wschodzie. Jest za prymatem języka angielskiego, amerykańskiej historii i chrześcijaństwa. Ledwo skończył przemówienie inauguracyjne, dziennikarka BBC zatrwożonym głosem lamentowała: „najbardziej nacjonalistyczne przemówienie, jakie słyszałam w życiu”. A nacjonalizm ten polega na tym, że powiedział „America first”, czyli Ameryka na pierwszym miejscu, i że interesy własnego narodu powinny być dla polityka najważniejszym punktem odniesienia.

Anna Applebaum, połowica Radka Sikorskiego

Dla Anne Applebaum: „Trump to koniec demokracji”. „Washington Post”, w którym połowica Radka Sikorskiego zamieszcza teksty jest własnością Jeffa Bezosa z Amazon, osobistego wroga Trumpa i wszystko, co może zaszkodzić Trumpowi jest w nim mile widziane. Według organu globalistów „The Economist”, stanowi „zagrożenie dla nowego porządku świata” i musi zostać odsunięty od władzy. O zwolennikach globalizacji powiedział: „Przyszłość nie należy do globalistów, ale do patriotów”. Szok i przerażenie Bezosa i Applebaum to nic w porównaniu z tym co się dzieje w Departamencie Stanu, który Trump porównał do „wielkiego kryminalnego przedsięwzięcia prowadzonego przez Hillary Clinton i do prywatnego funduszu hedgingowego, w którym dostęp do szefowej i wszelkie przysługi trzeba było opłacać gotówką. 

Szczególną nerwowość wywołała nominacja Rexa Tillersona, bo to „wróg państwa żydowskiego”, bo nie ma w CV żadnych prożydowskich epizodów, bo sprzeciwiał się antyirańskim sankcjom, bo reprezentuje przemysł naftowy, a ludzie nim zarządzający mają dobre kontakty z Arabami. Nie przeszkadzało to mediom żydowskim twierdzić równocześnie, że Departament Stanu zaludniają od parteru po strych arabiści (mając oczywiście na myśli kominiarza i portiera).

U.S. Education Secretary Betsy DeVos testifies before the Senate education committee on March 28.
Betsy DeVos, Departament Edukacji

Szczególną panikę wywołała nominacja Betsy DeVos w Departamencie Edukacji. Bo to nie tylko konserwatystka, to także jedna z największych zwolenników i najgłośniejszych adwokatów likwidacji edukacji publicznej i zastąpienia jej szkołami religijnymi, prywatnymi i edukacją domową. Co więcej, jej rodzina to czołowi fundatorzy chrześcijańskiej prawicy, rozdająca miliony dolarów na prorodzinne fundacje i chrześcijańskie szkoły. „DeVos to nie tylko lis opiekujący się kurnikiem, ale szochet” – lamentowała jedna z gazet. A wiedzieć trzeba, że „szochet” to w jidysz „rytualny rzezak”.

Ze zwycięstwem Trumpa nie pogodzili się Żydzi w Polsce, traumę przeżywają do dziś. Czy Trump poświęci Polskę na rzecz interesów żydowskich, czy nie sprzeda nas Ruskim – dywagują. Przyjaźń z USA jest udawana, nic nie warta, Trump to cynik prowadzony na sznurku przez lobby żydowskie, a podpisem pod ustawą 447 przekreślił wszystko, co powiedział pod pomnikiem Powstania Warszawskiego. Podszepty takie dyskretnie powielają organa prasowe PiS. Im bliżej wyborów, tym bardziej Trump może ustępować, a lobby podbijać cenę. Ustępstwem mogłoby być poparcie, chociażby werblane, dla żydowskich roszczeń wobec Polski, co przy ciaputowatości polskiej dyplomacji i niemocy Polonusów w wyartykułowaniu wagi swych wyborczych głosów, nie będzie Trumpa dużo kosztować. I jeszcze jedno –

Trump skupiający się na wewnętrznych przepychankach z żydokomuną zaniedbuje resztę świata, z Polską włącznie, a sprawę dodatkowo komplikuje to, że Trump z żydokomuną walczy, a Kaczyński się z nią układa

Mitem jest, że prezydentem został dzięki Żydom. Bo został nim wbrew Żydom. Tak jak mitem jest, że to najbardziej prożydowski prezydent w historii USA. Bo że tak nie jest dowodzą żydowskie media i Shifty Schiff. To prawda, że jest silnie powiązany z Żydami: bo całe życie spędził na żydowskim Manhattanie, bo działał w żydowskiej profesji kamieniczników, bo z Żydami robił większość interesów, bo ma córkę, która przeszła na judaizm, a prawą ręką w jego korporacji biznesowej jest Michael Cohen. W stosunku do Żydów wykazuje jednak sporą autonomię, i z pewnością nie ma z ich strony wsparcia. Wybory ‚2016 ujawniły ponadto, że żydowskie pieniądze nie odgrywają decydującej roli, i że Trump napisał tu nowe reguły gry – swą kampanię wyborczą finansował sam i na nic zdał się miliard dolarów zebrany przez Clinton. 

4 stycznia 2019 r. w „Forward” ukazała się znamienna publikacja: Kongres z 34 Żydami jest w 6 procentach żydowski. Wg Pew Research Center, procent ten jest jeszcze większy w Senacie, bo ośmiu senatorów na 100 to Żydzi. Chociaż w obecnym Żydów jest 4 więcej niż w poprzednim, to daleko mu do Kongresu z roku 1993, gdzie było ich 51. W Senacie wszyscy reprezentują Partię Demokratyczną. W izbie niższej wyjątkiem są Lee Zeldin i David Kustoff. Pozostaje jednak w swej większości chrześcijański, i to w proporcji większej niż cały kraj –  w 88 procentach (a za chrześcijan uznaje się 71 proc. Amerykanów).  

Czy życie polityczne Ameryki jest zdominowane przez żydowskie lobby? Odpowiedź na to pytanie nie jest obojętna Polakom, i trzeba jej – patrząc z perspektywy Polski – udzielić. Mimo zagrożeń, lobby ma się dobrze. Traci co prawda wpływy wśród wyborców Partii Demokratycznej, ale ciągle dominuje w establishmencie partii. To samo u Republikanów, chociaż w Białym Domu już mniej. Zagrożeniem jest zmieniająca się demografia wyborcza – bazująca na wszelkich mniejszościach, Partia Demokratyczna poddana jest ewolucji, w której tradycyjni zwolennicy Izraela stają do prawyborów z kandydatami krytycznymi wobec żydowskiego lobby, a nawet otwarcie antyizraelskimi. Dowody tego są w Kongresie, do którego dostała się Somalijka z Minnesoty i Palestynka z Michigan.

Sondaże pokazują, że Izrael jest coraz mniej popierany przez Czarnych, Latynosów i młodych, tj. przez kluczowy segment bazy partyjnej. Dochodzi do tego swego rodzaju „walka plemienna” wśród Żydów, w której syjonistyczni nacjonaliści są w konflikcie z internacjonalistycznymi socjalistami, a jednym z najbardziej rozpoznawalnych reprezentantów tego drugiego nurtu jest Soros (à propos – w odniesieniu do Żydów prasa żydowska używa kryptonimu „the Tribe”, a o żydowskich członkach Kongresu pisze „Jewish contingent”). Sondaż Gallupa wykazuje, że tylko 48 proc. Demokratów, w porównaniu z 83 proc. Republikanów sympatyzuje z Izraelem. Krótko mówiąc – Izrael ma ciągle mocne poparcie establishmentów partyjnych, ale coraz bardziej sceptyczne bazy partyjne, i nie może już utrzymywać, że ma poparcie obu partii. 

Co do establishmentu – tu chodzi nie tyle o żydowskie głosy, co żydowskie dolary. Wystarczy rzut oka na listę fundatorów Clintonowej – pierwsze dziesięć miejsc zajęli na niej żydowscy miliarderzy, a gala na której zbierano fundusze wydana była przez… Lynn Forester de Rothschild. Co więcej – Żydzi stanowią 1/3 staffersów w kampaniach partii, a jej synonimem pozostaje polityka żydowska. Rick Brookhiser żartobliwie powiedział: „jedyna różnica między polityką Demokratów, a judaizmem reformowanym jest w świętach”. Kandydaci partii w wyborach prezydenckich są jednak w delikatnej sytuacji –

ich baza wyborcza jest coraz bardziej sceptyczna wobec Izraela, a potrzeba żydowskiego finansowania coraz większa.

Nic zatem dziwnego, że Żyd jest w tyle głowy wszystkich polityków. Przykładem Lindsey Graham ze swoją wyborczą obietnicą: „You will have the first all Jewish cabinet in America”.  

W całej sprawie jest coś ukrytego i dla oponentów Trumpa niebezpiecznegotak naprawdę  zabiega o swój kluczowy elektorat, o białych ewangelicznych protestantów. To najważniejszy blok polityczny w USA, a stany, w których są najbardziej wpływowi tworzą tzw. Bible Belt. Wspierają Izrael, stoją za nim murem, wysyłają tam pieniądze. Powód jest prosty – ma im zrealizować przepowiednię drugiego przyjścia Mesjasza. Bezgranicznie wierzą, że jego powstanie jest wypełnieniem biblijnego proroctwa, że choć ateistyczny trzeba mu wszystko wybaczyć, gdyż jest narodem wybranym. Ale równocześnie wierzą w konieczność nawrócenia Żydów przed powtórnym przyjściem Chrystusa! W ich teologicznej wizji, Żyd, który nie dokona konwersji, trafi do piekła. Cytowany sondaż Pew wykazuje, że postrzeganie Izraela jako narodu wybranego jest coraz słabsze wśród młodych chrześcijan, i że nowym trendem wśród nich są głosy protestu przeciwko utracie tożsamości religijnej na rzecz judaizmu. À propos – TruNews to kanał zdominowany przez ewangelików. Jeden z nich, Kim Iversen mówił niedawno o zmianie swego podejścia do syjonizmu po podróży do okupowanej Palestyny. A inny szydził: na przykładzie Epsteina Amerykanie zobaczyli, kto tak naprawdę rządzi Ameryką.

Trump zabiega o poparcie żydowskiego lobby, z którego większością poróżniła go kampania wyborcza, i która do dnia dzisiejszego kopie pod nim dołki. Demonstruje ostentacyjny filosemityzm i ustępuje w niektórych sprawach, wychodząc ze słusznego założenia, że nie można walczyć ze wszystkimi. Uznanie Jerozolimy za stolicę Izraela, nieśmiałe próby montowania antyirańskiej koalicji, i wreszcie dymisja Tillersona miały charakter koniunkturalny, podyktowane były w dużej mierze perypetiami z impeachmentem. Przede wszystkim był to jednak ukłon w stronę chrześcijańskich fundamentalistów. Dla zwolenników Trumpa próby przekupienia żydowskiego lobby bywają niekiedy irytujące. Przed wyborami ‚2016 epatował zdjęciami Lloyda Blankfeina z Goldman Sachs, jako symbolu bankiersko-lichwiarskiej sitwy. Po wyborach jego zwolennicy przecierali oczy: Czy po to głosowaliśmy na Trumpa, żeby Gary Cohn z Goldman Sachs przeniósł się do Białego Domu?

Gary Cohn

W opublikowanej w styczniu książce „It is a war between the Jews and the non-Jews”, Michael Wolff cytuje Kissingera, mówiącego o starciu między zespołem b. doradcy Trumpa Steva Bannona i Garym Cohnem. Przy czym Trump, tak jak Polacy, jest obrabiany lub raczej operowany przy pomocy prostego modus operandi – Żyda złego i Żyda dobrego. Dobrym jest Gary Cohn, a złym Soros. „NYT” wmawia Amerykanom (podobnie jak „Gazeta Wyborcza” Polakom), że żydowskie lobby się podzieliło. Nie jest to jednak podział rzeczywisty, bo linię demarkacyjną stanowi tylko dostęp do stanowisk i informacji w administracji. Część lobby zwalcza Trumpa, a część wślizguje się w szeregi decyzyjne. Trzeba też pamiętać, że trockiści (czyli – jak sami się zwą – neokonserwatyści) w dalszym ciągu dominują w dyplomacji i wpływowych think tankach modelujących politykę zagraniczną. Zadomowili się też w niektórych agendach CIA.

Trump ma więc przeciwko sobie silnych graczy. Musi być ostrożny. Musi patrzeć, kto zachodzi go od tyłu, i czy przypadkiem nie to Judajczykowie

Modne jest drwienie z „prostaka z zaczeską”. Spróbujmy jednak, z perspektywy Polski, ocenić go obiektywnie. Na jego korzyść przemawia 6 mln nowych miejsc pracy, najniższe od pół wieku bezrobocie, obniżenie podatków, rekordowe wyniki giełdy. Wielkim osiągnięciem jest walka z pasożytowaniem innych państw na Ameryce. Stąd wojna handlowa z Chinami. Stąd wymuszanie na sojusznikach większych wydatków na obronność, a mniejszych na socjał i tym samym zaprzestanie finansowania niemieckich emerytur i długich francuskich urlopów. Stąd wypowiedzenie układu NAFTA i paryskich porozumień klimatycznych, paraliżujących rozwój gospodarczy USA.

Trump zwalcza nielegalną imigrację – zmalała o 60 procent i jest najniższa od pół wieku. Oponenci Trumpa  znaleźli się w trudnym położeniu i jedynym ratunkiem jest dla nich agitowanie za „otwartymi granicami” oraz importem  „uchodźców”, szczególnie tych nielegalnych. Na wiele sposobów zwalczają budowę granicznego muru z Meksykiem, bo imigranci to przyszli wyborcy Partii Demokratycznej, która rutynowo w każdych wyborach bierze 90 procent głosów wyborców mających przodków w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. Nie sposób pominąć ogromny sukces Trumpa na polu wymiany kadry sądów, gdzie lewactwo robiło paskudną rewolucję – mianował połowę sędziów federalnych, co czwartego sędziego sądu apelacyjnego oraz dwóch członków Sądu Najwyższego, i konserwatywne wpływy w sądownictwie owocować będą przez długie lata.

Czy pokona konspirację? Postawił się elitom, jest z nimi w decydującym zwarciu, a jego przetrwanie to śmiertelny cios dla trockistowskiej jaczejki. Na naszych oczach rozgrywa się pełzający zamach stanu, a za każdym rogiem czai się Chazar z ostrym kindżałem. Zwarcie jest tym bardziej brutalne i wyniszczające, że dał niebezpieczny przykład – najwyższy urząd objął bez namaszczenia establishmentu i bez respektowania ustalonych przez nie reguł gry.

Ruch, który wyniósł Trumpa do władzy to bunt skierowany przeciwko elitom, ich medialnemu imperium i bolszewizmowi kulturowemu. To także powrót do religii i narodowej tożsamości.

Zgodnie z hasłem swej zwycięskiej kampanii udawadnia, że najważniejszym dla prezydenta punktem odniesienia powinno być „America First” i „osuszenie waszyngtońskiego bagna”? Krótko mówiąc – idzie na całego. Dlatego wygrał i dlatego wygra.

Krzysztof Baliński

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

Ilustracje za: YouTube, Wikipedia.org, Inter.

Więcej artykułów Krzysztofa Balińskiego na naszym portalu  >    >    >    TUTAJ .

Polecamy książkę Krzysztofa Balińskiego: „MINISTERSTWO SPRAW OBCYCH czyli w MSZ bez zmian”. Wydawnictwo Capitalbook.

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
, 2020.01.02.
Avatar

Autor: Krzysztof Baliński