Poczet banderowców III Rzeczpospolitej


Poczet banderowców III Rzeczpospolitej” to tytuł artykułu Marcina Hałasia jaki ukazał się na portalu POLSKA BEZ CENZURY. Prezentowane postacie nadwiślańskiej rzeczywistości swoją działalnością – zdaniem autora – związane są z banderowską Ukrainą. Temat ukraińskich koligacji jest od dawna aktualny. To, że w Polsce działa ukraińska agentura nie jest niczym nowym. Budowa struktur Polski Ludowej po zakończeniu II wojny światowej odbywała się przy dużym współudziale Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Wielu ważnych decydentów w ówczesnej Polsce miało swoje korzenie bezpośrednio związanymi z tą partią. Konstrukcja PZPR [Polska Zjednoczona Partia Robotnicza] opierała się głównie na towarzyszach ze Związku Patriotów Polskich Wandy Wasilewskiej i właśnie KPZU sprawdzonych w utrwalaniu władzy ludowej.
Poniżej wybrane przeze mnie fragmenty artykułu i link do całości.
Waldemar Glodek, PCO


Poczet banderowców III Rzeczpospolitej

Czy wyobrażacie sobie Państwo Polaków, którzy twierdzą, że w ramach „strategicznej współpracy z sąsiadem” powinniśmy zaakceptować pomniki Heinricha Himmlera, Ericha von dem Bacha-Zelewskiego i SS Dirlewanger stawiane w Niemczech? W końcu wszyscy oni walczyli z Sowietami i Rosją.

Jeżeli z oburzeniem przyznamy, że to niemożliwe – zastanówmy się, dlaczego w takim razie akceptujemy wpływ na polski dyskurs publiczny Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, Agnieszki Romaszewskiej, Pawła Kowala, Tomasza Sakiewicza i jego stajni, czy Jana Piekło (nowo mianowany ambasador RP w Kijowie, wcześniej „ambasador” Ukrainy w Polsce)   oraz wszystkich im podobnych, którzy uważają i głoszą (a właściwie dyktują i narzucają), że Ukraińcy mają prawo do swojej wrażliwości historycznej i wynikającego z niej stawiania pomników Szuchewyczowi, Banderze i UPA? Czym się różnią, w czym są gorsze ofiary ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu, Podolu i w Małopolsce wschodniej od ofiar Auschwitz i rzezi Woli urządzonej przez faszystów niemieckich?

W czasie pierwszego (i jak się okazało – jedynego) Festiwalu Piosenki Prawdziwej „Zakazane Piosenki”, zorganizowanego w 1981 roku w gdyńskiej hali Oliwii, wybrzmiała taka zwrotka bardzo popularnej wówczas ballady: „Niech się gazeta „Neues Deutschland” / Wstrzyma ze wstępniakiem o pomocy / Bo tu są ludzie, którzy jeszcze / Budzą się z krzykiem w środku nocy…” Aż chciałoby się dzisiaj zawyć, zawarczeć: „Niech się Gazeta Polska / Wstrzyma ze wstępniakiem o pomocy / Bo tu są ludzie, którzy jeszcze / Budzą się z krzykiem w środku nocy…”

Przyznaję, tytuł „Poczet banderowców III Rzeczpospolitej” jest raczej efekciarski niż merytoryczny, bo nie chodzi o banderowców in extenso – tylko o publicystów, polityków i tzw. ekspertów, którzy dają przyzwolenie na bezkarną recydywę neobanderyzmu na współczesnej Ukrainie. To ludzie „pokąsani Giedroyciem”. Można też o nich powiedzieć, używając innego bon motu: bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę. Albo: chcą leczyć dżumę syfilisem. W każdym razie lepiej im kury szczać prowadzić niż politykę (wschodnią) robić.

Pokąsani Giedroyciem

A skoro w ostatnim bon mocie użyliśmy słów Józefa Piłsudskiego – to właśnie Marszałek stoi gdzieś w tle poglądów tych publicystów, ekspertów, polityków. A właściwie Piłsudski „przepuszczony” i „przetrawiony” przez Jerzego Giedroycia. Tyle że jest to już anachroniczne, jak nieme filmy z Eugeniuszem Bodo. „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy” – przyznać trzeba, że to brzmi dobrze i wiarygodnie. Tyle że Piłsudski formułował tę tezę, kiedy Ukraińcy zostali wyparci ze Lwowa, kiedy odzyskaliśmy Wilno i zajmowaliśmy Kijów, aby tam „zainstalować” ukraiński sojuszniczy rząd na czele z Semenem Petlurą. Nawet Giedroycia można zrozumieć – twierdził tak, kiedy Ukraina nie istniała, a Polska znajdowała się pod sowieckim zaborem, chociaż formalnie zachowywała odrębną państwowość i posiadała marionetkowy rząd. Natomiast dzisiaj – za wschodnią granicę mamy Ukrainę, na której odżył antypolski z natury rzeczy nacjonalizm. Tak, tak – antypolski w pierwszym rzędzie, a nie antysowiecki, czy antyrosyjski. Do tego negacjonizm wołyński i brak poszanowania praw polskiej mniejszości.

[…]

Spróbujmy ułożyć poczet banderowców III Rzeczpospolitej – tych wciąż aktywnych, bo zaczynało się przecież od Jacka Kuronia, który we Lwowie deklarował, że jako Polak urodzony we Lwowie cieszy się, że Lwów jest ukraińskim miastem.

[…]

Recydywa integralnego nacjonalizmu

[…] Odrodzenie integralnego nacjonalizmu ukraińskiego stało się faktem, a nacjonalizm taki – od czasu jego twórcy Dmytro Doncowa miał przede wszystkim antypolski charakter. Dzisiaj książki Dmytro Doncowa są na Ukrainie podręcznikami akademickimi.

[…]

Polskie elity […] pozwoliły, aby banderyzm z tzw. Ukrainy Zachodniej (de facto z przedwojennych terenów II Rzeczpospolitej) przeniósł się na Ukrainę Kijowską, a obecnie prze on jeszcze dalej – na wschód, a przecież przy odpowiedniej polityce,  w Kijowie właśnie mogliśmy znaleźć politycznych sojuszników niezainteresowanych ekspansją nacjonalizmu na cały kraj. Tymczasem jedynego prezydenta Ukrainy, który przeciwstawił się ekspansji neobanderyzmu, czyli Wiktora Janukowycza odsądziliśmy od czci i wiary jako prorosyjskiego dyktatora.

[…]

Jednak wróćmy do banderowców III RP.

[…]

Paweł Kowal –  właściwie należałoby go nazywać nie tyle polskim politykiem, ile ukraińskim lobbystą. Jako polityk przegrał – jako lobbysta wygrał i wciąż kontynuuje swoje dzieło w charakterze eksperta. Szczyt polityczny osiągnął jako członek Prawa i Sprawiedliwości, zostając m.in. wiceministrem spraw zagranicznych oraz eurodeputowanym.

[…]

Ile kosztuje powstrzymywanie Rosji?

[…] … bardzo mocną pozycję posiada Przemysław Żurawski vel Grajewski – jest członkiem rady programowej Prawa i Sprawiedliwości oraz członkiem Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę.

[…] … jest dziś głównym „mózgiem” Prawa i Sprawiedliwości w zakresie polityki wschodniej.

[…] Następującą zaś wypowiedź Żurawskiego vel Grajewskiego określić można mianem nie tyle głupiej, co haniebnej: „Niezależnie od tego, jaką politykę Litwini uprawiają w stosunku do mniejszości polskiej na Litwie, Polska musi, w zakresie bezpieczeństwa współpracować z Litwą”.

Samozwańczy eksperci mają wsparcie mocno umocowanych dziennikarzy. Agnieszka Romaszewska – niegdyś niezła dziennikarka i wydawczyni Wiadomości –  postanowiła  poświęcić się sprawom wschodnim. […]„Dzieckiem” Romaszewskiej jest Biełsat TV – prawdziwe kuriozum. Oto kanał finansowany przez państwo polskie nie jest bynajmniej dedykowany Polakom na Białorusi, lecz białoruskiej opozycji. Nadaje nie po polsku, lecz po białorusku. Jego misją nie jest  podtrzymywanie polskości na tzw. Kresach, lecz obalenie prezydenta Łukaszenki. I to w przypadku, kiedy „reżim” Łukaszenki jest o wiele mniej opresyjny wobec mniejszości polskiej na swoim terenie niż „zaprzyjaźnione” rządy w Wilnie czy władze samorządowe województwa lwowskiego. […]

Jako że Łukaszenka trzyma się mocno – Romaszewska poczuła feblik do Ukrainy, na której neobanderowcy trzymają się jeszcze mocniej. W rezultacie publiczne pieniądze polskiego podatnika nadal będą ładowane w Biełsat, a w ramach „dobrej zmiany” nikt nie pomyśli nawet o utworzeniu TVP Kresy, co by było z punktu widzenia polskiej polityki historycznej oczywiste i pożądane.

Sakiewicz i jego stajnia

Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, otrzymał medal od Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. 11.11.2014.

Silną pozycję ma również Tomasz Sakiewicz – wielki kadrowy „dobrej zmiany” w mediach publicznych (takiego Samuela Pereirę musiał „posłać” do telewizji i radia naraz) i zarazem wielki entuzjasta „powstrzymywania Rosji” za cenę usprawiedliwiania i akceptowania wybryków neobanderowców. Sakiewicz to kolejne kuriozum – przyjął medal od Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Nie bez powodu zapewne go otrzymał – każdy, kto krytykuje recydywę banderyzmu na Ukrainie staje się dla „Gazety Polskiej” „ruskim agentem”. Sakiewicz ma zresztą całą „stajnię” chłopców od entuzjazmowania się pomajdanową Ukrainą – na czele z Wojciechem Muchą oraz „młodym” Dawidem Wildsteinem.

W zestawieniu tym pomijam celowo dziennikarki takie jak Monika Andruszewska, czy Bianka Zalewska – w przypadku tej drugiej nastąpiła zresztą swoista unia personalna pomiędzy ukraińską TV Espreso a sakiewiczowską TV Republika.

[…]

Przywołajmy jednak przykład pozytywny – Tomasz Maciejczuk. Korespondent wojenny w Donbasie, organizator pomocy dla walczących ukraińskich batalionów. „Wyleczył” się z tego, kiedy na froncie spotkał ukraińskich ochotników w mundurach z symbolami SS Dirlewanger – zbrodniarzy pacyfikujących powstanie warszawskie. Nie tylko za zaskakujące, ale za haniebne należy uznać zachowanie całej reszty polskich dziennikarzy – Maciejczuk został uznany za… „ruskiego agenta”, a przynajmniej za falsyfikatora lub wariata. Niedawni zaś kumple z neobanderowskich batalionów (także internetowych) zaczęli mu się odgrażać.

[…]

Maciejczuk spędził na Ukrainie w sumie kilka miesięcy, dlatego warto tutaj przytoczyć jego niedawną refleksję:

„Młodzi Ukraińcy rosną w przeświadczeniu, że rzeź wołyńska została przeprowadzona przez NKWD lub uważają, że to Polacy zaczęli mordować Ukraińców, a Ukraińcy się jedynie bronili. By zrozumieć obłudę naszych wschodnich sąsiadów, wystarczy spojrzeć na ich stosunek do akcji Wisła, a następnie spojrzeć jak odnoszą się do kwestii wołyńskiej. Do dziś nie możemy usłyszeć od Kijowa bardzo ważnych słów: kto i dlaczego rozpoczął rzeź wołyńską? Po ponad dwóch latach rozmów z Ukraińcami, w tym także z weteranami UPA oraz ze współczesnymi ukraińskimi nacjonalistami, dochodzę do wniosku, że nasi wschodni sąsiedzi nie tylko nie są gotowi do rozmów o naszej wspólnej historii, ale również nie mają na to ochoty i nie zamierzają tego robić. Ukraińskie władze mają Polskę i Polaków za idiotów, służących im jedynie „w zmaganiach z Rosją” oraz w walce o kredyty i dotacje z Zachodu. Nasza rola to rola frajera robiącego wszystko za darmo i nie dbającego o swoje własne interesy. Wydawało mi się, że z momentem przyjścia PiS do władzy sytuacja ulegnie zmianie, jednak jak widać, myliłem się i nie wstydzę się do tego przyznać”.

W poczcie „banderowców” III Rzeczpospolitej nie powinno – niestety – zabraknąć Jarosława Kaczyńskiego. I to bynajmniej nie dlatego, że na Majdanie krzyczał „Sława Ukrainie – gierojam sława”.

[…]

Na miejsce w szeregu „banderowców III RP” Jarosław Kaczyński, najwybitniejszy polski polityk po 1945 roku, zasługuje z tego powodu, że w kwestii polityki wschodniej słucha i daje się wodzić za nos różnym Żurawskim vel Grajewskim, Sakiewiczom i innym dziesiątym wodom po Giedroyciu.

[…]

Marcin Hałaś

PRZECZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ ……..

Źródło, tekst i ilustracja tytułowa: POLSKA BEZ CENZURY, 3 stycznia 2020.

*

2020.01.04.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci