Phobos: Obcy tacy jak my


Powyżej: Krąg w zbożu, który został wykonany 2002 r. w Crabwood w Wielkiej Brytanii. Na dysku trzymanym przez Szaraka znajduje się przekaz zapisany w kodzie binarnym. Przełożenie go na ASCII dawało wiadomość po angielsku: „Beware the bearers of FALSE gifts & their BROKEN PROMISES. Much PAIN but still time. (Damaged Word). There is GOOD out there. We OPpose DECEPTION. Conduit CLOSING (BELL SOUND)”. Z pewnością to dzieło zbyt zaawansowane jak na „dwóch kolesi z deską”. Czy to żarcik nerdów testujących amerykańskie bronie orbitalne czy też przekaz od jakiejś obcej cywilizacji, która wskazuje „Szaraków” jako „wręczających fałszywe podarki” i „łamiących obietnice”?

Ilustracja muzyczna: Apollo 440 – Lost in Space

W latach 60-tych, czyli w czasie gdy rząd USA płacił Komisji (nomen omen) Condona rezydującej na Uniwersytecie Colorado za „udowodnienie”, że żadnych kosmitów nie ma i nigdy nie było, wykładowcy z Akademii Sił Powietrznych w Colorado Springs przekonywali kadetów, że kosmici najprawdopodobniej jednak istnieją. W podręczniku do wstępnego kursu nauk kosmicznych (Introductory Space Science – Volume II) napisanym przez mjra Donalda Carpentera i ppłka Edwarda Therkelsona znalazł się liczący 14 stron rozdział zatytułowany „Niezidentyfikowane Obiekty Latające”. W rozdziale tym napisano m.in., że „z dostępnych informacji wynika, że fenomen UFO ma globalną naturę od co najmniej 50 000 lat.” Podkreślono, że wiele obserwacji UFO pochodzi od wiarygodnych świadków i nie ma charakteru psychologicznego. „To stawia nas przed nieprzyjemną perspektywą istnienia obcych gości na naszej planecie lub przynajmniej UFO kontrolowanych przez obcych. Co prawda dane nie są dobrze skorelowane, a budzące wątpliwości dane sugerują istnienie co co najmniej trzech lub może nawet czterech grup obcych (możliwe, że na różnych stopniach rozwoju technologicznego).”

Oficjalny, napisany przez wojskowych specjalistów, podręcznik z akademii sił powietrznych, mówi więc o tym, że prawdopodobnie Ziemię odwiedzają trzy lub cztery grupy obcych reprezentujących różne stopnie rozwoju technicznego! I z jakiegoś powodu pisze o obserwacjach UFO pochodzących nawet sprzed 50 tysięcy lat. Po tym jak sprawa przeciekła do prasy, ten rozdział został szybko usunięty z podręcznika. Wskazuje on jednak, że Siły Powietrzne USA w połowie lat 60-tych podejrzewały, że istnieją nawet cztery różne obce cywilizacje zainteresowane Ziemią.

Starszy sierżant sztabowy Robert Dean, analityk zatrudniony w połowie lat 60. w kwaterze głównej NATO w Brukseli, dziwnym trafem twierdził, że mniej więcej w tym samym czasie zapoznał się tam z dokumentami mówiącymi, że Ziemia jest odwiedzana przez cztery różne „rasy” obcych.

O istnieniu czterech różnych grup obcych odwiedzających Ziemię od tysięcy lat mówił również w 2005 r. na konferencji ufologicznej w Toronto Paul Hellyer – kanadyjski minister obrony w latach 1963-1967! Hellyer to członek kanadyjskiej Privy Council (rady doradczej przy królowej), inżynier a przy tym weteran drugiej wojny światowej. Po tym jak płk Corso opublikował swoją książkę, Hellyer skontaktował się z emerytowanym amerykańskim generałem, który powiedział mu, że ta publikacja jest „w 100 proc. prawdziwa”. Zauważmy, że był on ministrem obrony kraju członkowskiego NATO w momencie, którym sierżant Dean zapoznawał się jako analityk w kwaterze głównej NATO z dokumentem mówiącym o czterech grupach obcych odwiedzających Ziemię a w podręczniku używanym przez Siły Powietrzne USA znajdowała się wzmianka o trzech lub czterech takich grupach „gości”.

Co to mogą być za grupy/rasy? Wiadomości na ten temat pochodzą zazwyczaj od wojskowych lub ludzi służb, którzy widzieli zwłoki obcych lub żywych osobników, od postronnych obserwatorów (np. lądowań UFO) a także od osób porwanych przez obcych. Wiedza pochodząca od porwanych jest jednak zazwyczaj wydobywana za pomocą kontrowersyjnej metody regresji hipnotycznej. NIE TWIERDZĘ, ŻE ICH RELACJE SĄ PRAWDZIWE. Ale można znaleźć w nich zadziwiająco dużo spójnych, powtarzalnych elementów.

Powyżej: Jeden z wiernych czytelników zauważył taką wlepkę w Poznaniu…

Oczywiście najbardziej „popularnym” i utrwalonym w popkulturze wizerunkiem obcego jest klasyczny Szarak. Do tej rasy mieli się zaliczać m.in. piloci pojazdów rozbitych pod Roswell. I jak wynikało z raportów z sekcji zwłok, z którymi zapoznał się płk Corso, Szaraki były najprawdopodobniej biorobotami stworzonymi na potrzeby podróży kosmicznych. Nie miały układu rozrodczego, a odżywiały się prawdopodobnie przez skórę. Szaraki nie stanowią więc same w sobie obcej cywilizacji – są tylko jej produktem.

Istnieją ponoć również „warianty poboczne” tego produktu. Np. Wysokie Szaraki czy istoty takie jak zaobserwowano po dobrze udokumentowanej katastrofie UFO w pobliżu brazylijskiego miasta Varginha w 1996 r. Ponoć istnieją również tzw. Wysocy Biali – wyglądający trochę jak hybrydy pomiędzy Szarakami a ludźmi. O istnieniu Wysokich Białych mówił Hellyer oraz Charles Hall, meteorolog z sił powietrznych USA, który jakoby rzekomo stykał się z nimi w połowie lat 60-tych w Nellis AFB w Nevadzie (ale traktowałbym jego świadectwo z dużym dystansem…).

Z relacji zebranych za pomocą regresji hipnotycznej u osób rzekomo porwanych przez Obcych wynika, że często w porwaniach uczestniczyli przedstawicieli różnych ras. Klasyczne Szaraki wykonywały główną robotę a nadzorowały ich Wysokie Szaraki lub insektoidalni obcy porównywalni do modliszek. Dr Joe Lewels zanotował jedną relację, w której porwany zaczął tłuc pięściami Szaraków. Wówczas podeszła do niego Modliszka i za pomocą telepatii powiedziała mu: „Czemu to robisz?! Oni tylko wykonują swoją pracę! Te procedury są ważne dla przyszłości!”. Być może te Modliszki są, podobnie jak różne wersje Szaraków, również efektem zaawansowanych eksperymentów genetycznych. (Ciekawie wyglądają w tym kontekście obserwacje dra Williama Romosera, entomologa z Uniwersytetu Ohio, który dopatrzył się na zdjęciach z misji Mars Rover, dużych owadzich egzoszkieletów na powierzchni Marsa.) 

Z doniesień porwanych wynika, że z Szarakami oraz Insektoidami czasem wspólnie pracują reptoidzi czy też reptilianie, czyli obcy wyglądający jakby byli gadami, które wyeowoluowały w dwunożną formę. Reptilianie stali się najbardziej obśmianymi Obcymi – głównie w wyniku działalności takich świrów i prowokatorów jak David Icke, którzy twierdzą, że reptile zmieniają się w ludzi, stoją za Iluminatami czy też kontrolują… NBP. (Nawet antykomunistyczny bloger Jaszczur został uznany przez prosowiecką, szurowską dupoprawicę za reptila! 🙂 Faktem jest jednak to, że reptile rzeczywiście dosyć często pojawiają się w relacjach dotyczących UFO. I są nawet relacje sugerujące, że Ziemię zamieszkiwała kiedyś rodzima rasa reptalian, co potwierdzałoby tzw. hipotezę sylurską. Są też doniesienia o drakonidach – czyli o Rasie Panów wśród reptalian. Drakonidzi mają mieć od 3 do 6 metrów wysokości i przypominać legendarne smoki. Ile jest jednak w tym prawdy? Materiał poszlakowy jest zbyt skąpy, by przyjąć ich istnienie. Ja skłaniam się ku hipotezie mówiącej, że reptile mogą być „archetypami” , odwołującymi się do naszych pierwotnych lęków, „wgrywanymi” podczas porwań do wspomnień porwanych. Stanowią zasłonę dla kogoś, kto stoi za programem porwań.

Powyżej: Mem zamieszczony przez Yaira Netanjahu, syna izraelskiego premiera. Iluminaci kontrolują wrogów jego ojca, reptalianie iluminatów a Soros kusi reptalian Ziemią 🙂

Jeśli jednak reptalianie nie istnieją lub są produktem inżynierii genetycznej tak jak Szaraki lub Insektoidzi, to kto za tym wszystkim stoi? Przypomnę hipotezę płka Corso przedstawioną w pierwszym odcinku tego cyklu. Corso doszedł do wniosku, że panami biorobotów, czyli Szaraków były… układy scalone. Czyli sztuczna inteligencja, która w ten sposób zasiała odpowiednią technologię na Ziemi i tym samym przygotowała się do jej stopniowej kolonizacji. William Tompkins – znany z piątego odcinka serii Phobos – twierdził, że „wiele obcych cywilizacji złapało się na pokusy oferowane im przez sztuczną inteligencję i zostało przez nią przejęte”. Sci-fi? Pomyślmy choćby o chińskim Systemie Zaufania Społecznego – masowej inwigilacji sterowanej przez algorytmy. Pomyślmy też o produkowanych współcześnie seks-robotach. A teraz wyobraźmy sobie, że w przyszłości będą produkowane seks-bioroboty. Istoty te będą posiadały biologiczne ciało, ale sterować będą nimi zaawansowane algorytmy zapewniające np. uległość. (I każdy kto na to zasłuży, dostanie takiego seks-biorobota od państwa 🙂 Stworzenie Szaraków czy Isektoidów byłoby zadaniem mniej wymagającym technicznie. Budowa cywilizacji przypominającej Borgów ze „Star Treka” nie jest wcale czymś niemożliwym…

Zresztą domniemana cywilizacja rządzona przez sztuczną inteligencję musiałby być z definicji cywilizacją totalitarną – komunistyczną (z uwagi na to, że jej gospodarka byłaby centralnie sterowana przez AI).

Najbardziej intrygujące są jednak liczne relacje mówiące, że są rasy Obcych bardzo przypominające… ludzi. Ci podobni do nas Obcy uprawiają tzw. prywatną dyplomację poprzez spotkania z „kontaktowcami”. Oczywiście zapewniają, że przychodzą w pokoju i że pochodzą z odległych miejsc takich jak Plejady, Orion, Syriusz, planeta Purpurowy Kutacz czy galaktyka Zdupix. Skąd pochodzą naprawdę – cholera wie. Niektórzy ufologowie widzą jednak w ich przekazach dosyć spójną linię mówiącą, że źródłem ich cywilizacji jest gwiazdozbiór nazywany na Ziemi Lirą/Lutnią. Cywilizacja miała się później rozszerzyć na inne gwiazdozbiory takie jak Plejady. 

Jedną z rzekomych kolonii Liry była Wega, gdzie miejscowa rasa „ludzi” nabrała niebieskiego koloru skóry, takiego jak u hinduskich bogów (takiego jak na ilustracji powyżej, przedstawiającej Lorda Shivę). Zazwyczaj jednak rzekomi Obcy o ludzkim wyglądzie nazywani są Nordykami. Ze względu na blond lub rude włosy. Pojawia się więc pytanie: czy są oni w rzeczywistości cywilizacją, która w zamierzchłych czasach rozwinęła się na Ziemi lub w Układzie Słonecznym a ich opowieści o tym, że pochodzą z Liry czy Plejad to celowa dezinformacja?

W poprzednim odcinku próbowałem „zebrać do kupy” różne narracje dotyczące rzekomych nazistowskich tajnych programów antygrawitacyjnych. Wspomniałem o tajemniczym Towarzystwie Vril pracującym nad takimi projektami już w latach 20. I o jeszcze bardziej tajemniczym medium – Marii Orsić, która jakoby rzekomo dostarczała tym okultystom przekazów channelingowych od Obcych zawierających instrukcje techniczne. Długo wątpiłem w istnienie Orsić. Po internecie krąży jej rzekoma fotka. Też wątpiłem w jej autentyczność. Gdy pokazano tę fotkę Billy’emu Meierowi – kontrowersyjnemu „kontaktowcowi” ze Szwajcarii, który przez kilka dekad utrzymywał, że był w kontakcie z nordyckimi „Plejadianami”, dostarczył masę zdjeć i filmów z udziałem ich rzekomych UFO (jego była żona twierdziła, że to modele – moim zdaniem sfałszował wiele ze swoich zdjęć, ale niektóre z nich były prawdziwe). Meier po rzuceniu okiem na rzekomą fotkę Orsić, wykrzyknął, że to Plejadianka Semjase, z którą miał kontakt! Sprawę Meiera i paru innych „kontaktowców” spotykających się z Nordykami badał ppłk Wendelle Stevens. Doszedł on do wniosku, że Orsić pojawiała się podczas wielu takich przypadków – najczęściej w Ameryce Płd w latach 50. Jeżeli jednak była człowiekiem, to jakim cudem w latach 70-tych wyglądała tak samo młodo jak w latach 30-tych? Oczywiście Meier mógł po prostu blefować, że rozpoznał rzekomą Semjase na fotkach… A może rzeczywiście ona istniała i była przedstawicielką „ludzi z innych światów”, którzy według Hermana Obertha pomogli w pewnych przełomach technologicznych?

Robert Dean twierdził, że w dokumentach NATO, z którymi się zapoznał była wyraźna wzmianka o tym, że część Obcych wygląda jak ludzie. I że generałów i admirałów naprawdę niepokoiła perspektywa tego, że mogą oni infiltrować nasze instytucje wojskowe i polityczne. Również były kanadyjski minister obrony Paul Heyller mówił, że „Obcy żyją pośród nas”.

O tego typu infiltracji pisał William Tompkins. W latach 50-tych i 60-tych pracował w think-tanku Advanced Design zajmującym się futurystycznymi projektami dla koncernu Douglas. Projektowano tam np. jak teoretycznie może wyglądać flota kosmiczna USA. Tompkins twierdzi, że w tym think-tanku pracowały sekretarki o urodzie naprawdę pierwszej klasy, które dodatkowo posiadały zadziwiająco dużą wiedzę na temat Kosmosu. I za bardzo interesowały się projektami prowadzonymi przez ten ośrodek badawczy. Co więcej sugerowały zatrudnionym tam nerdom konkretne rozwiązania techniczne. (Wyobraźmy sobie biuściasta blondynka w króciutkim mini nachyla się nad biurkiem kolesia wziętego żywcem z „Zemsty frajerów” i lekko ocierając się biustem o niego, mówi: „Wow! Ale fajny statek! Czy nie wyglądałby jednak fajniej, gdyby te dysze nieco przesunąć?  🙂 No cóż, według Tompkinsa te podpowiedzi był bardziej telepatyczne…) Według Tompkinsa te sekretarki były „nordyckimi” Obcymi i w ten sposób wspomagały amerykański tajny program kosmiczny.

W ciekawym świetle to stawia relację Ingo Swanna – znanego nam z czwartego odcinka serii Phobos. Swann, jeden z twórców programu szpiegostwa parapsychicznego dla CIA, opisał w swojej książce „Penetracja” szokujące zdarzenie, do którego doszło po epizodzie związanym ze „zdalnym widzeniem” ciemnej strony Księżyca. Swann pojechał do Los Angeles, gdzie odwiedził znajomego. Razem wybrali się do supermarketu, by kupić coś na kolację. W pewnym momencie zauważył on w tym sklepie lasencję imponującej urody – biuściastą, długonogą brunetkę. Do tego skąpą ubraną. No cóż, w La La Landzie jest masa panienek o urodzie modelek reklamujących bieliznę. Swann podszedł bliżej, by uważniej przyjrzeć się jej bimbałom. I nagle poczuł jak ciarki przechodzą mu po plecach. Telepatycznie wyczuł, że ta lasencja nie jest człowiekiem! Tego typu uczucie jest oczywiście trudne do wytłumaczenia. I mogło być błędnym sygnałem. Swann zauważył jednak w jeden z alejek supermarketu, żołnierza sił specjalnych, który go ochraniał podczas misji zleconej przez „pana Axelroda” (zapewne funkcjonariusza wojskowych tajnych służb) związanej ze „zdalnym widzeniem” ciemnej strony Księżyca. Żołnierz ten najwidoczniej pilnował tej „nieziemskiej” lasencji. Po pewnym czasie „pan Axelrod” skontaktował się ze Swannem. Dopytywał się, dlaczego Swann wszedł w kontakt z tajemniczą kobietą, co robił w tym supermarkecie i czy to nie było czasem tak, że to ona zainicjowała spotkanie. Swann zarzekał się, że spotkanie było zupełnie przypadkowe. Axelrod ostrzegł go, by trzymał się z dala od tej lasencji, gdyż jest ona „śmiertelnie niebezpieczna”.

W wielu starożytnych mitach –  nie tylko w greckich, czy słowiańskich, czy nordyckich – bogowie wyglądali tak jak ludzie. Często mieli białą skórę i blond lub rude włosy. Współcześnie zaliczalibyśmy ich raczej do „Obcych” niż bogów. Jeśli zaś rzeczywiście istnieją Obcy wyglądający tak jak ludzie to logicznym jest, że staraliby się infiltrować naszą cywilizację. A kto nadaje się lepiej do takich misji od ładnych kobiet? Takich jak legendarna Maria Orsić, sekretarki z którymi współpracował Tompkins czy też lasencja, którą widział Swann? Sekretarka prezesa spółki wie zwykle więcej niż prezes, bo przez jej ręce przechodzą wszystkie dokumenty skierowane do prezesa. A jak jeszcze z nim sypia… A umieszczenie takiej „obcej” agentki u boku ważnego przywódcy? To dopiero dawałoby możliwości! 🙂

Wybaczcie mi ten drobny żarcik 🙂

***
A teraz eksperymencik myślowy: skoro cywilizacja kontrolująca Szaraków i mająca wrogie zamiary wobec Ziemi (tudzież przygotowująca się do „marszu wyzwoleńczego”) jest kontrolowana przez sztuczną inteligencję i co za tym idzie komunistyczna, to czy Nordycy są antykomunistami? I jaka jest ich relacja do Annunaków („kosmicznych lewaków”)? Annunaki/Netheru/Nephilim koncentrowali swoją działalność na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Południowej. Z mitologii – np. perskiej oraz indyjskiej – wynika, że  istniały dwie zwalczające się grupy bogów. Czy „aryjscy” (turbosłowiańscy?) Nordycy walczyli o wpływy z „bliskowschodnimi” Annunakami? Czy Nordycy walczący z kosmiczną, komunistyczną sztuczną inteligencją (oraz sprzymierzonymi z nią bądź pochłoniętymi przez nią Annunaki/Netheru/Nephilim?) są z definicji anykomunistami? Czy traktują Ziemię tak jak USA traktowały np. taki Laos w latach 60-tych? Czy udzielają skrytej pomocy USA w budowie programu kosmicznego tak jak amerykańskie Zielone Berety zbroiły plemiona Hmong w Laosie przeciwko komunistom?
Ending: Battlefield Vietnam – Main Theme

***

To miał być ostatni odcinek serii Phobos, ale ze względu na dużą popularność serii, postanowiłem, że będzie bonusowy odcinek. O ufologicznym „zasiewaniu” popkultury przez kompleks militarno-wywiadowczo-przemysłowy. 

Autor: foxmulder

Źródło:    foxmulder2.blogspot.com, 11 stycznia 2020.

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

*

Przeczytaj więcej artykułów tego autora na naszym portalu  >  >  > TUTAJ.

*

Poglądy autorów publikowanych materiałów nie koniecznie muszą być zgodne ze stanowiskiem redakcji PCO.

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
2020.01.15.