Rozpad Związku Sowieckiego (część III). Szkic krytyczny z historii politycznej i gospodarczej III RP (5)


Jeśli Bóg pozwoli, napiszę i opublikuję  osiem tekstów pod wspólnym tytułem „Szkice krytyczne z historii politycznej i gospodarczej III RP”. Będą to następujące teksty:

1. Prymat bezkarności [ LINK ]

2. 13 grudnia 1981 [ LINK ]

3. Gierek vs Jaruzelski [ LINK ]

4. Młodzi trockiści [ LINK ]

 5. Rozpad Związku Sowieckiego 

6. Zmierzch hegemonii globalnej

7. Wojna oligarchów

8. Upadek III RP

Rozpad Związku Sowieckiego (część III). Szkic krytyczny z historii politycznej i gospodarczej III RP

Zależności występującej pomiędzy historią „młodych trockistów”  w Polsce i „elitą” władzy w Związki Sowieckim warto poświęcić więcej uwagi. Uzasadnia to przede wszystkim fakt, że są one dotychczas przemilczane, ale także to, że na ich miejscu pojawiły się wysoce szkodliwe i niebezpieczne „analizy historyczne”. Innym problemem jest renesans trockizmu w Stanach Zjednoczonych, który wyniósł w drugiej połowie lat 80-tych ub. wieku wówczas już „raczej młodych trockistów” do roli koła zamachowego neoliberalizmu w Polsce.

Powinienem mocniej podkreślić zbrodniczy, bestialski charakter rosyjskiego trockizmu. Łączył on prymitywizm duchowy z masowymi zbrodniami, nieokiełznaną chciwością  i przebiegłością, zaś względy ideologiczne odgrywały znikomą rolę. O podrzędnej roli ideologii komunistycznej mówiłem wielokrotnie. Dodam tylko, że najgorszym  efektem każdej indoktrynacji ideologicznej jest to, że łatwo uwierzyć prymitywnym szarlatanom. Cenimy i podziwiamy ich, a przede wszystkim płacimy za to własnym majątkiem i życiem. W tym zakresie widoczna jest historyczna ciągłość trockizmu, obejmująca także „młodych trockistów” w Polsce, wychowanych i przygotowanych wedle sowieckiego pierwowzoru.  

Trockizm

 Zapewne niektórzy Czytelnicy sądzą, że dzisiaj trockizm,  to echo przebrzmiałej historii Związku Sowieckiego, w które niepotrzebnie się wsłuchuję. „Młodzi trockiści” byli odbierani w Polsce pozytywnie, jako zdecydowani przeciwnicy stalinizmu i Związku Sowieckiego oraz  jako gorący entuzjaści przemian ustrojowych w kierunku Zachodu i gospodarki wolnorynkowej. A może nawet jako promotorzy walki z komunizmem i przemian ustrojowych.

Aleksander Izrael Helphan – Pervus, Lew Trocki – Bronstejn, Leo Deutsch. Fot. Inter.

Sprawy mają się zgoła inaczej. Przemilczanie zbrodni Lwa Trockiego i jego pobratymców, a także ich rehabilitacja w Związku Sowieckim po śmierci Józefa Stalina tworzą szczególną sytuację historyczną. Dochodzi do odrodzenia trockizmu w Rosji, zaś „młodzi trockiści” w Polsce stanowią zaledwie mały ułamek tego odrodzenia. Dla zrozumienia procesu odrodzenia trockizmu i jego nadzwyczajnej popularności, niezbędne jest zrozumienie istoty konfliktu pomiędzy Trockim i Stalinem. To nie był konflikt czysto ideologiczny, lecz bezpardonowa walka na śmierć i życie. Ważne jest przy tym oddzielenie dwóch faz konfliktu (szerzej: między trockizmem i stalinizmem), a następnie pomiędzy spadkobiercami Stalina i spadkobiercami Trockiego. Obydwa nurty polityczne – trockizm i stalinizm – były bezspornie nurtami skrajnie zbrodniczymi i funkcjonowały  w ramach tego samego zbrodniczego „sposobu życia”. Dlatego ważne jest przyjrzenie się, na czym polegał ów „sposób życia”. Dopiero wtedy  będzie widać, co było źródłem ich siły i atrakcyjności politycznej. Nie będzie niespodzianką, że tenże „sposób życia” obejmuje współczesny trockizm, z „młodymi trockistami’ w Polsce włącznie.                      

Zbrodniczy „sposób życia”

Każdy mechanizm zbrodni jest prymitywny i zarazem nacechowany przebiegłością. Można się zatem spodziewać, że największe zbrodnie przeciwko narodom mają podobny ”kod genetyczny”. Dla potrzeb  niniejszego Szkicu krytycznego … odwołam się do zbrodni stalinizmu. Zbrodnie stalinizmu są w Polsce dobrze znane, a przede wszystkim rzadko kwestionowane. Zarazem skala tych zbrodni jest tak przerażająca, a same zbrodnie wyrazem  tak skrajnego bestialstwa, że trudno je bagatelizować. Jak się dzisiaj, niestety, okazuje, są one poza Polską  bagatelizowane w duchu neostalinizmu lub w rozbuchanych przez amerykańskich trockistów antypolskich kampaniach propagandowych.

Czego brakuje? Otóż brakuje pełnego wyjaśnienia natury tych zbrodni. Wcześniej posłużyłem się stosunkowo prostym schematem zwodniczej triady materializm- idealizm-racjonalizm ekonomiczny,  która wyznacza ramy dla wszelkiej zbrodniczej działalności w świecie współczesnym. To jednakże nie daje pełnego wyjaśnienia zbrodni stalinowskich, a tym bardziej – neoliberalnych. To właśnie zbrodniczy „sposób życia” jest najważniejszy dla skonkretyzowania zmian zachodzących współcześnie w wielu krajach, w tym również w Polsce. Bez poznania zbrodniczego „sposobu życia” trudno zrozumieć kryminalną naturę sowieckiego reżimu, ale także bardziej „finezyjnych” zbrodni neoliberalnych.

Współcześnie zorganizowanych i dokonywanych w skali globalnej zbrodni jest potężny nadmiar, który zagraża ludzkości. Nie ma w tym patosu, lecz niechętnie odbierane przypomnienie o rzeczywistości.

Sesja zdjęciowa ze Stalinem i innymi liderami partii. Od lewej: Sergiej Kirow, Georgi Ordzhonikidze, Mikolaj Kalinin, Józef Stalin, Kliment Woroszyłow, Walerian Kujbyszew; w drugim rzędzie kamerzyści Sojuzkinokroniki. Fot. RIA Novosti / Science Source

Odmowa przyjęcia współczesnych zbrodni do wiadomości, przy powszechnej podejrzliwości wobec polityków, ich moralności i praktyk politycznych, jest czynnikiem hamującym skuteczne przeciwdziałanie tym zbrodniom i przedłużanie  agonii społeczeństwa. Oczywiście są przyczyny takiej samobójczej reakcji, których tutaj nie będę omawiał.

Zawsze znajdą się tacy, którzy protestują przeciwko podobnym spostrzeżeniom. Na przykład zechcą dowodzić, że wiązanie przemian zachodzących w Polsce z działaniem zbrodniczej natury stalinizmu jest niedopuszczalnym absurdem. Ale przecież nie proponuję  analogii między zbrodniami III RP (o tych też należy wiedzieć, a także pamiętać) i zbrodniami Stalina i jego pogrobowców, lecz odcyfrowanie trwałych wzorów i scenariuszy przebiegu procesów historycznych. Ponadto w podobnych sytuacjach nie należy reagować pochopnie. Skoro jeszcze nie wiadomo, na czym polega ów zbrodniczy mechanizm sukcesów i upadku stalinowskich rządów, a także skoro jeszcze  nie wykazano przydatności poznania tego mechanizmu, podważanie prezentowanego tutaj stanowiska musi być niskiej jakości.

Pozostaje również nierozwiązany problem historycznej ciągłości. Właśnie dlatego, że jest on nierozwiązany, że nie udało się wychwycić analogii. Chętnie chwytane są przeciwieństwa i kontrasty, rzadko zaś analogie. 

Zanim przejdę  do ukazania zarysu zbrodniczego „sposobu życia”, czyli  wyznaczającego postawę egzystencji szczególnych (zbójeckich) organizacji politycznych (nie tylko frakcji stalinowskiej), warto cofnąć się do historii powstania Rosji Sowieckiej, a następnie przekształcenia jej w Związek Sowiecki. Przy okazji pozwoli to potwierdzić banalną prawdę, że historia Związku Sowieckiego pozostaje nadal mocno zafałszowana. Do świadomości ogółu przedostały się nieliczne charakterystyki władzy sowieckiej; inne natomiast są niedostrzegane. To oznacza, że nie istnieje pełny obraz  – zbrodniczej – władzy sowieckiej. Łatwo więc pogubić się w niektórych ważnych kwestiach.

Zagadnienie jest niezwykle trudne. W pierwszym przybliżeniu, dzieląc historię władzy sowieckiej na dwa okresy, z konieczności trzeba stosować określenia umowne. Mnie najbardziej odpowiada podział na okres rządów „płomiennych rewolucjonistów”, a następnie rządów stalinowskich. Ten pierwszy okres jest zdominowany przez Włodzimierza Lenina, Trockiego i jego najbliższych, chociaż  koniunkturalnych przyjaciół.

 Zbrodnie były wspólnym mianownikiem rządów jednych i drugich. Dlaczego zatem pierwsze rządy po kilkunastoletnim okresie przejściowym ustąpiły miejsca drugim, przy tym w sposób nadzwyczaj krwawy? Mam w pamięci  lata Wielkiego Terroru (tj. okres 1937-1938), w których nastąpiła fizyczna likwidacja przeciwników Stalina spośród „płomiennych rewolucjonistów” i ostateczne skupienie przez niego władzy sowieckiej. Jest to oczywiście jeden z kilku fragmentów Wielkiego Terroru, ale bezpośrednio dotyczący zmian w obrębie „elity” sowieckiej, a następnie przekształceń (lub raczej dopiero budowy) ustroju politycznego i gospodarczego Związku Sowieckiego . Warto pamiętać, że dziesięć lat wcześniej Trocki zorganizował nieudany zamach stanu, którego celem było wyeliminowanie Stalina i jego zwolenników.

Trocki versus Stalin

Konflikt między frakcjami Trockiego i Stalina był główną osią, niemożliwego do przezwyciężenia, konfliktu wewnątrz władzy sowieckiej, zaś w  późniejszych latach także w powojennej Polsce. Nie warto zatrzymywać się nad tym, iż konflikt tlił się od powstania Rosji Sowieckiej, przy czym Włodzimierz Lenin wielokrotnie korzystał z nadrzędnej roli arbitra między przywódcami dwóch frakcji. Nie chcę też zatrzymywać się na animozjach personalnych tych prominentnych przywódców sowieckich, które mogą zaciemniać istotę problemu.

Wspomniałem, że wspólnym mianownikiem rządów „płomiennych rewolucjonistów” i rządów stalinowskich był ich ewidentnie zbrodniczy charakter. Nie było to przypadkowe. Czynnikiem jednoczącym obydwa ugrupowania sowieckie było niepohamowane i bezwzględne dążenie do władzy nad światem, tj. do hegemonii globalnej. Dążenie to zawsze pojawia się wśród ludzi chciwych pieniędzy i władzy. Jest przejawem intelektualnej aberracji i wytłumaczeniem agresywnego ateizmu.  

Otwarte pozostaje natomiast pytanie, na czym polegała istota sporu obydwu (trockistowskiej i stalinowskiej) frakcji w łonie władzy sowieckiej. Zajmując się historią gospodarczą komunizmu, po pewnym czasie zmuszony byłem odrzucić  najłatwiejszą do przyjęcia i prawdopodobnie najbardziej popularną odpowiedź, iż był to poważny spór ideologiczny. Trochę o tym napisałem wcześniej. Szkoda, że brakuje tutaj miejsca na szersze omówienie podrzędnego znaczenia ideologii komunistycznej w działalności władzy sowieckiej ( co uzasadnia zamknięcie określenia „płomienni rewolucjoniści” w cudzysłowie). Ideologia komunistyczna przede wszystkim służyła do cynicznego ukrycia lub uzasadnienia prymitywizmu zbrodni.

Zanim przedstawię charakterystykę obydwu walczących ze sobą na śmierć i życie frakcji, muszę też wspomnieć o zasadniczych  różnicach między nimi (uwaga: w ramach dążenia do hegemonii globalnej).

Podstawowa różnica sprowadza się do jednego z dwóch postulatów i zarazem krańcowo różnych „sposobów życia”: niszczyć czy budować. Czy osiągać cele globalne przez niszczenie ludzi i całych narodów, czy osiągać te cele przez mozolne budowanie i rozszerzanie imperiów?

Ten dylemat nie wyczerpuje wszystkich problemów władzy politycznej, lecz w zależności od przyjętego rozwiązania, rodzi nieuchronnie nowe problemy, które okazują się zgubne dla krótkowzrocznych i prymitywnych „elit” politycznych.

Nawiasem mówiąc, jest to dylemat znany od dawna. Ale dzisiaj daje znać o sobie ze zdwojoną siłą.

Chruszczow

Najpierw  warto zauważyć cykl historyczny, którego fragment pojawia się w trakcie niniejszych rozważań. Okres niszczenia i dewastacji gospodarki imperium rosyjskiego z okresu I Wojny Światowej został spotęgowany polityką „komunizmu wojennego” i „Nowej Polityki Ekonomicznej”. W istocie rzeczy określenia te przesłaniają chaos oraz łagodzą obraz dramatu, który stał się udziałem narodów imperium rosyjskiego. Był to zarazem okres dominacji koncepcji  „permanentnej rewolucji” Trockiego, której blask zgasł dopiero po dwóch nieudanych próbach „rozniecenia ognia światowej rewolucji”: klęski Armii Czerwonej pod Warszawą w 1920 roku, a następnie nieudanej rewolucji w Niemczech w 1923 roku. Konieczne było ratowanie zdobyczy sowieckich, co w zrujnowanym i osłabionym militarnie kraju stało się niezwykle trudne. Przypomnę tylko, że Stalin mówiąc o słabości militarnej Związku Sowieckiego oceniał, że Polska wraz z Rumunią mają dostateczne siły, aby go pokonać.  

Najtrudniejsza była zapewne zmiana mentalności „płomiennych rewolucjonistów”; ludzi prymitywnych i agresywnych, w przeważającym stopniu pozbawionych wykształcenia i zdolności twórczych. Po tych negatywnych doświadczeniach dochodzi do zwycięstwa koncepcji „budowy socjalizmu w jednym kraju” Stalina i otwiera się perspektywa  imperialistycznej ekspansji Związku Sowieckiego. Tej perspektywie podporządkowane zostają  wszelkie zasoby krajowe i zdobycze wojenne, mobilizowane w sposób charakterystyczny dla „elity” sowieckiej : siłą i terrorem. Kwestii tych nie będę rozwijał, zaznaczając jedynie chętnie pomijany fakt, że osiągnięcia gospodarcze Stalina były wręcz imponujące. Dla tych ekonomistów i polityków, którzy wierzą, że wolność i demokracja stanowią nieodzowny fundament rozwoju gospodarczego, jest to orzech trudny do zgryzienia.

Rozwój ekonomiczny może dokonywać się dla społeczeństwa albo kosztem społeczeństwa. 

Epoka Stalina kończy się z w tym momencie, gdy można było przejść od budowania do niszczenia, czyli do wykorzystania odbudowanych i zmodernizowanych zasobów gospodarczych. Rozpoczyna się nowy cykl historyczny, który jest najmniej zbadany. Dla większości Polaków przełom związany z końcem epoki Stalina nie był przedmiotem głębszego zainteresowania, toteż większość przyjęła oficjalne zapewnienia o „październikowej odwilży” 1956 roku, co miało głównie  znaczyć ograniczenie represji sowieckich. W rzeczywistości dokonano w Związku Sowieckim kolejnego krwawego zamachu stanu, eliminując fizycznie najbliższych współpracowników Stalina. Paradoksalnie, inicjatorem „odwilży” był Lawrentij Beria, zbrodniarz i bandyta, który również został wyeliminowany fizycznie.    

Warto bliżej przyjrzeć się organizatorowi tego zamachu, Nikicie Chruszczowowi, któremu kładzie się na głowę laurowy wieniec za ujawnienie zbrodni Stalina i jego najbliższych współpracowników.

Pierwsze, co należy zauważyć, to skrajna nieudolność w polityce ekonomicznej. Koncepcje ekonomiczne Chruszczowa, zwłaszcza dotyczące gospodarki rolnej, są przykładem niekompetencji i tupetu. W krótkim okresie jego rządów nasila się konflikt między słabo wykształconą „elitą” polityczną, a środowiskami nauki, techniki, zarządzania gospodarką. Podobne zjawisko można było obserwować w latach 90-tych w Polsce, które przyjęło formę otwartego ataku polityków na środowiska twórcze.     

Drugie, to następujące fakty:  Chruszczow nie ujawnił żadnych tajemnic rządów Stalina, lecz podążył w dobrze znanym w dzisiejszej Polsce kierunku: „bezkompromisowego” potępienia zbrodni, ale bez ujawnienia faktów i sprawców tych zbrodni (z wyjątkiem konkurencji politycznej).  Starannie ukrywał  winnych zbrodni katyńskiej i wielu innych. Przygarnął najgorszą i wyjątkowo przebiegłą bestię, Iwana Sierowa: wykonawcę zbrodni katyńskiej, kata polskich formacji niepodległościowych i podstępnego organizatora likwidacji  przywódców Polskiego Państwa Podziemnego  (szefa KGB w latach 1954-1958).

Chruszczow również nie był czysty. W okresie stalinowskiej czystki w latach 1937-1938 sam szczycił się wymordowaniem ponad 40 tys. ludzi. W klimacie „październikowej odwilży” niemal cała agentura sowiecka w Polsce przeszła, podobnie jak Sierow, pod skrzydła Chruszczowa.

Trzecie, co w niniejszym Szkicu krytycznym … ma szczególne znaczenie, to powszechnie przypisywana Chruszczowowi orientacja trockistowska. Niektórzy rosyjscy analitycy usiłują zakwestionować kierunek jego aktywności politycznej twierdząc, iż był on zbyt „głupi i prymitywny”. Ale nie jest to silny argument, ponieważ inni trockiści nie wyróżniali się poziomem wykształcenia, inteligencji i kultury osobistej, lecz, podobnie jak Chruszczow,  polegali głównie na własnym sprycie. To, czy Chruszczow miał koligacje żydowskie, czy nie miał, również niewiele wnosi (nie wszyscy trockiści byli Żydami). Jest natomiast bezspornym faktem, że pod jego kierownictwem politycznym dokonano rehabilitacji trockistów i dano im szansę powrotu do „elity” sowieckiej.

Dotykam jednej z dwóch  najbardziej skrywanych tajemnic „październikowej odwilży” w Polsce. Spośród zainstalowanej przez Berię agentury sowieckiej  żydowskiego pochodzenia wyłoniła się grupa ojców chrzestnych „młodych trockistów”. Było to naturalną implementacją polityki Chruszczowa. Drugą tajemnicą „październikowej odwilży” było szaleństwo 8 marca 1968 roku, a następnie szaleństwo rzekomego „antysemityzmu” w Polsce. Obydwa wydarzenia były oczywistym następstwem rozwodu „elity sowieckiej” z ruchem syjonistycznym, do czasu wojny izraelsko-arabskiej w 1987 roku ,zatopionym w internacjonalistycznych mrzonkach o „komunistach pochodzenia żydowskiego”. Większość owych „komunistów”, mających ideologię komunistyczną za nic, (podobnie jak inni) niejako z dnia na dzień stali się syjonistami, wrogo nastawionymi do Związku Sowieckiego.

Warto pamiętać, że nie był to rozwód bezbolesny. Przyglądając się dokładniej władzy sowieckiej można zauważyć, że była ona w znacznym stopniu obciążona problemami narodowościowymi, co w Polsce jest raczej niedoceniane. Od zarania rządy sowieckie zacierały pochodzenie, narodowość oraz powiązania familijne „elity” rządzącej. W okresie Rosji Sowieckiej wszystkie trzy wspomniane kryteria identyfikacji  przywódców politycznych były przedmiotem podejrzeń i nieufności rosyjskiej opinii publicznej. Stanowiły także „gorący kartofel” wewnątrz „elity”.

„Elita” polityczna Rosji sowieckiej składała się głównie z osób pochodzenia żydowskiego, powracających do Rosji z Niemiec i Stanów Zjednoczonych. Znaczna cześć ówczesnych, ale także późniejszych przywódców i wysokich funkcjonariuszy sowieckich dysponowała wątpliwymi  świadectwami  pochodzenia i narodowości, wzmagając wspomniane podejrzenia Rosjan o pochodzenie  żydowskie (wymienię tylko Włodzimierza Lenina, Lawrientija Berię, Nikitę Chruszczowa oraz Jurija Andropowa). Wielu wysokich funkcjonariuszy komunistycznych ukrywało żydowskie powiązania familijne, a także rzeczywiste zapatrywania polityczne.

W okresie stalinowskim pojawiła się niewielka przestrzeń dla aktywności Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, Gruzinów etc., co ograniczyło znaczenie polityczne komunistów pochodzenia żydowskiego. Jednak szczególnie interesujące dla niniejszych analiz było wyeliminowanie w tym okresie z władz sowieckich trockistów oraz żydowskich sekt religijnych.  

Młodzi trockiści

Najogólniej mówiąc, w okresie stalinowskim niemożliwe i niebezpieczne było  organizowanie frakcji trockistowskiej w Polsce. Odrodzenie, a częściowo  ujawnienie nurtu trockistowskiego,  początkowo nie było dostatecznie wyraźne. Przejęcie władzy przez Chruszczowa zapoczątkowuje ożywienie w żydowskich gremiach politycznych. Bez widocznych deklaracji politycznych rozwija się „edukacja” młodych trockistów. W dwóch liceach warszawskich zostały nawet utworzone specjalne klasy dla trockistowskiego narybku.

Nikita Chruszczow i Władysław Gomułka. Fot. PAP/CAF/historia.wp.pl

Wydarzenia marcowe oraz „czystka antysemicka” w Polsce, to nic innego, jak przeprowadzone na terenie Polski akcje odsunięcia syjonistów od polityki, będące konsekwencją zmian w polityce sowieckiej. Mam okazję, aby przypomnieć, że syjonizm był powszechnie uznawany za ruch rasistowski, co znalazło odbicie w uchwale Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych z 1975 roku. Ruch ten uznawano za poważne zagrożenie, czemu nie można się dziwić.

 Z czasem ”czystka antysemicka” w Polsce urosła do rangi problemu światowego, służąc forsowaniu nastrojów antypolskich w świecie, a ostatnio nawet … w Polsce. Rację mają  ci polscy historycy, którzy dowodzą, że obydwa konflikty, powstałe  na tle wojny izraelsko-arabskiej, rozegrały się w łonie „elity” politycznej, z którą naród polski niewiele miał wspólnego.

„Walka ze syjonizmem” przyczyniła się – paradoksalnie – do popularności i późniejszego awansu politycznego „młodych trockistów”. Jednocześnie jednak stworzyła przestrzeń dla nowej generacji polityków polskiego pochodzenia, których symbolem stały się rządy Edwarda Gierka.

„Zasługą” Chruszczowa było przeforsowanie rehabilitacji trockistów, ale nie tylko ich. Równocześnie przeprowadził rehabilitację banderowców i otworzył  przed nimi drzwi do państwowych i partyjnych gremiów kierowniczych na Ukrainie. Chruszczow rozpoczyna listę przywódców sowieckich związanych lub sympatyzujących z nacjonalizmem ukraińskim.

Od lewej: Jurij Andropow, Konstantin Czernienko i Michaił Gorbaczow.
Fot. Inter.

Na liście tej można znaleźć ludzi pochodzenia ukraińskiego lub skoligaconych z Ukraińcami: Jurija Andropowa, Konstantina Czernienkę, Michaiła Gorbaczowa. Wszystkich cechowała postawa antyrosyjska, co w niniejszych Szkicach krytycznych … mogę zaledwie zaznaczyć. Ma to, podobnie jak powrót trockistów, duże znaczenia dla zrozumienia rozpadu Związku Sowieckiego.

Po wielu latach pozornie niemożliwy sojusz trockistów i nacjonalistów ukraińskich okazał się kamieniem węgielnym … polityki polskiej.               

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

ZSRR był skazany na upadek

…od samego początku państwowości sowieckiej bolszewicy prowadzili „selekcję negatywną”, fizycznie niszcząc najbardziej udanych przedstawicieli narodu lub zmuszając ich do emigracji. Ci, którzy przeżyli, którzy byli w stanie przetrwać stalinowskie represje, będący kwiatem narodu – naukowcy, duchowieństwo, inżynierowie wykształceni pod rządami imperium – przez kilka lat znajdowali się o włos od śmierci  lub cierpieli upokorzenia ze strony niewykształconych czekistów. A jeśli w latach NEP, w latach 1922–1927, bezstronni eksperci mogliby pracować dla dobra kraju, korzystając z patronatu Dzierżyńskiego (który był zwolennikiem przyciągania bezstronnych specjalistów do pracy w Najwyższej Radzie Gospodarczej) i autorytetu Lenina (który rozumiał, że kraju nie można odbudować bez specjalistów), potem po ustanowieniu wyłącznej władzy Stalina, ich pozycja stała się wyjątkowo wrażliwa. I bez względu na to, jak dobre może być sowieckie wykształcenie (w co absolutnie nie wierzę), nie stwarzało  miejsca dla przejawiania najlepszych cech zawodowych i indywidualnych, ponieważ gospodarka planowa jest w stanie wynagradzać za zapał i inicjatywę. Nawet jeśli ktoś był dobrze wykształcony, miał doświadczenie, to i tak nie było sensu próbować (jeśli nie był ideowym) przejawiać inicjatywy. W rezultacie sowiecki system kształcenia kadr po prostu nie był w stanie zrealizować wszystkiego, co w nim było najlepsze, ponieważ nie zawierał miejsca na twórczą samorealizację. Fakt, że wielu radzieckich specjalistów i naukowców kształciło się w imperium Rosyjskim – komuniści otwarcie ignorowali. I wszyscy, którzy zachwycali się sowieckim wykształceniem.

Brak wykształcenia najwyższego kierownictwa kraju .

Najwyższe kierownictwo sowieckie w zasadzie  było raczej niewykształcone. Stalin nie ukończył nawet seminarium. Zamiast tego był przez całą swoją młodość zaangażowany w „rabowanie karawan” i organizowanie strajków […]. Chruszczow również nie miał wyższego wykształcenia, nauczył się tylko czytać i pisać oraz pracował jako ślusarz. To prawda, że ​​nie stał się przodownikiem pracy komunistycznej, a co za tym idzie, nie został biednym człowiekiem (patrz, jak układa się los). Breżniew ukończył cesarskie gimnazjum, a następnie instytut sowiecki, a także pracował jako ślusarz. To prawda, że ​​ukończony przez niego instytut maszyn rolniczych był raczej szkołą. W rzeczywistości został on przekształcony w Instytut Inżynierii Rolniczej z carskiego technikum, założonego przez „przeklętego burżuja” Kristiana Meyena dla biednych dzieci już w 1865 r. Andropow ukończył technikum, specjalizując się w technice obsługi transportu rzecznego (bardzo ważne rzemiosło dla lidera kraju).

Z mniejszych można zauważyć: Michaił Kalinin, „Wszechzwiązkowy Strażnik”, ukończył tylko szkołę ziemską (to jest szkołę podstawową w Republice Inguszetii); Jan Rudzutak (członek Biura Politycznego) tylko dwie klasy szkoły parafialnej; Nikołaj Bułganin (członek Biura Politycznego, Przewodniczący Banku Państwowego, Minister Obrony, Przewodniczący Rady Ministrów) miał jedynie niepełne wykształcenie średnie; wielki Klimient Woroszyłow studiował zaledwie dwa lata w szkole ziemskiej; Lazar Kaganowicz również wytrzymał dwa lata szkoły podstawowej (ale zajmował stanowiska związane z zaopatrzeniem, ekonomią, produkcją!). Tacy ludzie rządzili krajem i, oczywiście, bez sensownego wykształcenia, a przede wszystkim wielu z nich wcześnie rozpoczęło rewolucyjne działania, co dodatkowo podkreśla ich szarlatańską naturę – nie byli w stanie kompetentnie zarządzać powierzonymi im departamentami, ani ogólnie krajem. Oczywiście samo wykształcenie wyższe wcale nie oznacza, że ​​dana osoba będzie kompetentna – ważne są również umiejętności. Ale żadna z tych osób nie wykazała się niczym w działalności naukowej, nikt z nich niczego nie wynalazł i nie stworzył ani jednego dobrze prosperującego przedsiębiorstwa. W rzeczywistości byli to głównie zwykli chuligani, bandyci, kolesie  i ludzie leniwi, którzy po zdobyciu władzy szybko przyzwyczaili się do luksusu.

[…] Warto zauważyć, że gdy rozpadł się ZSRR, nikt nie wyszedł, aby go bronić. Miliony żołnierzy i oficerów nie wzięły do ręki broni, by walczyć z Jelcynem i separatyzmem. Dla porównania, historyczna Rosja zginęła w płomieniach wojny domowej toczonej przez prawie pięć lat. Setki tysięcy oficerów i żołnierzy stanęły za nią i zginęły. Wydaje mi się, że to wiele mówi.

Fragment publikacji Aleksandra Stankiewiczjusa –  w wolnym tłumaczeniu A.Ś. [Link: medium.com ]

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu >   >   >   TUTAJ .

Ilustracja tytułowa: Borys Jelcyn i Michaił Gorbaczow. Lipiec 1991. Fot. PAP/EPA [za: dzieje.pl, 07.12.2016]/ wybór ilustracji do artykułu wg.pco

*

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
2020.01.20. / Akt. 2020.01.21.

                   

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński