Uwagi dotyczące historii politycznej i gospodarczej III RP


O Bracia, strzeżcie się pobłażać tak łagodną mową (bądź szczerą,  bądź tylko ostrożną), niecnym bezczelnościom, które owszem tym żarliwiej mieczem Ducha ścigać należy, im bardziej pragniemy wszelkiej miecza cielesnego uniknąć potrzeby.                                                                       August Cieszkowski

Nie wierzę, że spostrzeżenia i refleksje nad historią polityczną i gospodarczą III RP są przyjmowane ze zrozumieniem i łatwo zapadają w pamięci. Przez kilkadziesiąt lat fałszowano i eliminowano historię ze świadomości społecznej Polaków, co było osiągnięciami wdrażania ideologii komunistycznej, a następnie ideologii neoliberalnej. Mieszanka fałszu i braku wiedzy daje dzisiaj o sobie znać w postaci horroru manipulacji historią w celu całkowitego poniżenia Polaków oraz bezkarnej grabieży polskich aktywów; w tym zwłaszcza zasobów naturalnych.

Zarazem, ta specyficzna, toksyczna mieszanka jest chętnie przyjmowana. Podejrzewam, że chroni ona znaczne odłamy społeczeństwa przed rozpatrywaniem trudnych spraw, a także chroni je przed niepokojem za pomocą upiększania rzeczywistości i uspakajających frazesów.

Dlatego przerywam maraton krytycznych spostrzeżeń i refleksji zawartych w „Szkicach krytycznych z historii politycznej i gospodarczej III RP”, aby podkreślić znaczenie pewnych kwestii.

Z dotychczasowych „Szkiców krytycznych …” [ LINK ] jasno wynika, że to nie „system komunistyczny” był systemem kryminalnym, lecz władzę w Rosji, a następnie w Polsce i pozostałych krajach bloku sowieckiego objęli kryminaliści, wyróżniający się cynizmem, wulgarnym sposobem życia oraz niskim poziomem wykształcenia. W tym stwierdzeniu trzeba wyraźnie podkreślić, że w okresie PRL władza znajdowała się w rękach agentury sowieckiej, wrogo usposobionej do Polaków i mającej polską krew na rękach. Nie mówię o zbrodniach, ale o zbrodniarzach. Okres osłabienia ich wpływów był bardzo krótki, obejmujący rządy Edwarda Gierka w latach 1971-1980. Po schizofrenicznym okresie niszczenia potencjału gospodarczego Polski w celach imperialnych Józefa Stalina, a zarazem odbudowy tego potencjału dla zapewnienia stabilności imperium, nastąpił niespełna dziewięcioletni okres dynamicznego rozwoju gospodarczego Polski, a także wzrostu poziomu życia ludności. Od 1980 roku nastąpiło odwrócenie kierunku: od budowania do niszczenia, który trwa do dnia dzisiejszego. Charakterystyczne jest, że w tym kilkuletnim okresie rządów Gierka względy ideologiczne nie były zbyt eksponowane, lecz raczej traktowane jako ograniczenia polityki ekonomicznej.

Wnikając głębiej w historyczne zawirowania władzy sowieckiej (w Rosji, a następnie w Związku Sowieckim), zwróciłem uwagę właśnie na ów cykl „niszczenia i odbudowy”, który ostatecznie doprowadził do rozpadu Związku Sowieckiego. Rozpad imperium dokonywał się w wieloletniej fazie niszczenia potencjału gospodarczego po śmierci Stalina.

Tajemniczy mechanizm przewrotów politycznych w Związku Sowieckim obejmował dwie frakcje toczące ze sobą  walkę: zwolenników niszczenia Związku Sowieckiego w imię celów globalistycznych (trockistów) oraz zwolenników rozwoju gospodarczego Związku Sowieckiego w imię celów imperialnych (stalinistów). W obydwu przypadkach nie były to cele korzystne dla Polski, która dla jednych i drugich była wrogiem nr 1.

Wspomniany cykl „niszczenia i odbudowy” owocował wielokrotnie  krwawymi rozprawami zwycięskiej frakcji, co było, moim zdaniem, istotnym elementem mechanizmu przemian politycznych.

Ideologia komunistyczna służyła jako zasłona dymna dla ukrycia rzeczywistego oblicza ludzi władzy, których w normalnych warunkach zaliczono by do marginesu społecznego. To nie znaczy, że przypadkowo znalazła się pod ręką żądnych władzy i bogactwa elementów kryminalnych.

Takie ideologie, jak ideologia komunistyczna czy neoliberalna, są instrukcjami, jak zdobywać władzę i bogactwo. To stanowi główną przynętę, która przyciąga te elementy.

Ponadto ideologie te dawały uzasadnienie awansu dla tych właśnie elementów, jako burzycieli ładu społecznego tj. niszczycieli. Odpowiedzią na nadchodzącą klęskę polityki totalnego niszczenia była konieczność wyeliminowania z kręgów władzy niszczycieli. Bez tego proces odbudowy nie może nastąpić.  

Prawda, jakie to proste?       

Ideologie – komunistyczna i neoliberalna – mają wspólny mianownik, którym jest prymitywna żądza władzy i bogactwa, a zarazem całkowity brak rozwiązań zasadniczych problemów społecznych. Zarówno Karol Marks, jak i Włodzimierz Lenin nie potrafili określić warunków rozwoju „komunizmu”, zadowalając się mrzonkami o społeczeństwie bezklasowym i obumieraniem państwa (Marks) lub posługując się bezsensowną wizją społeczeństwa jako wielkiej fabryki (Lenin). W neoliberalizmie brak konstruktywnego podejścia do przyszłości przekracza zwykłą krótkowzroczność i przechodzi do zakresu skłonności samobójczych. W Konsensusie Waszyngtońskim nie określono żadnych warunków rozwoju kapitalizmu (z wyjątkiem jednego: zniesienia wszelkich instytucjonalnych warunków rozwoju społeczno-gospodarczego). W jednym i drugim przypadku takie „zaniedbanie” gwarantuje szerokie możliwości dla destrukcyjnej i kryminalnej  działalności władz politycznych. 

Rozpad Związku Sowieckiego nastąpił dlatego, że do kolejnej eliminacji z kręgów władzy niszczycieli nie doszło. Imperium zostało strawione. Podobny cykl niszczenia i odbudowy widać współcześnie w wielu krajach. Większość krajów Zachodu znajduje się w fazie niszczenia.

W moich Szkicach krytycznych … „system komunistyczny” został opatrzony cudzysłowem. Nadawanie rzeczywistości sowieckiej nazwy formacyjnej nie ma sensu, ponieważ na ów „system komunistyczny” składa się złożony i burzliwy przebieg wydarzeń, które nie pasują do wyobrażeń o gospodarce planowej, własności społecznej, demokracji socjalistycznej etc. W końcu jest to „system” oparty na grabieży imperium rosyjskiego, zaś po II Wojnie Światowej – krajów okupowanych. Jest to „system” wyróżniający się rządami elementów kryminalnych.

Z inspiracji Józefa Stalina powstała nowa, odmienna niż w Związku Sowieckim ornamentyka ideologiczna, unikająca obligatoryjnego w Związku Sowieckim  określenia „system komunistyczny”. Najpierw postawiono znak równości między „komunizmem” i socjalizmem” (co widać w nazwie „Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich”), co miało złagodzić lub osłabić wrogość do komunizmu. Dla okupowanych krajów Europy Środkowej i Wschodniej przygotowano odmienną wersję „państwowości”, a mianowicie „Demokrację ludową”. W wielu instytucjach posłużono się przymiotnikiem „narodowy”, przypisując instytucjom publicznym rzekomo narodowy charakter. Protesty w kierownictwie sowieckim Stalin zbił za pomocą następującej logiki: „Po co wam pięcioramienne gwiazdy na czapkach?. Nie forma ważna, ale rezultaty, a wy o czerwonych gwiazdach !”

To, czego należy się nauczyć, to doświadczenie historyczne, które podpowiada o niebezpieczeństwie wynikającym z panowania bezkarności, gdzie jedynym regulatorem są krwawe przewroty polityczne dokonywane wewnątrz  bandy rozbójniczej.

Problem bezkarności                   

Przypomnę, że w pierwszym Szkicu krytycznym… pisałem, że istotnym aspektem współczesnej historii politycznej i gospodarczej III RP jest problem bezkarności. Teraz mam dobrą okazję, aby to założenie uzasadnić. Z dotychczasowych rozważań wynika, że problem bezkarności władzy politycznej nie jest tylko problemem prawnym (i ewentualnie moralnym), lecz również problemem docierającym do sedna życia gospodarczego. Bezkarność władzy jest także ekonomią. Siedemdziesiąt lat doświadczeń sowieckich i pół wieku doświadczeń PRL-u jest przekonywującym dowodem „efektywności” polityki gospodarczej opartej na eksterminacji najbardziej twórczych warstw społecznych. Problem ten wszelako ucieka z pola widzenia ekonomistom, chociaż mogliby częściej sięgać po „starożytne” rozprawy polityczne.

Jest on lepiej widoczny na tle krwawych przewrotów politycznych w Związku Sowieckim. Ludzie sprawujący władzę byli całkowicie bezkarni, ale tylko do czasu. Po każdym przewrocie politycznym stawali się ofiarami otrucia, mordów sądowych, rozstrzeliwań i gułagów. Zapewniało to funkcjonowanie „systemu komunistycznego”. Jeżeli mechanizm profilaktycznego ograniczania bezkarności władzy politycznej nie funkcjonuje, jest to jedyna szansa na przetrwanie systemu.

Taki mechanizm w Polsce nie istnieje. Nie istnieje również w wielu innych krajach, a także w Unii Europejskiej (co pozornie łagodzi ostrość tego stwierdzenia).

Bezkarność w krajach Zachodu rzadko jest przedmiotem poważnych analiz. Z jednej strony, jest ona równie chętnie skrywana, jak w Związku Sowieckim, z drugiej zaś strony, jest bardziej wyniosła, arogancka i zadufana w sobie. Zbrodniarze i nikczemnicy częściej robią sobie religijny kamuflaż, osobistymi wdziękami kokietują opinię publiczną, posługują się cudzymi poglądami, jeśli to ułatwia im zdobywanie i utrzymanie władzy. Starają się upewnić, że ich podstępne machinacje i plany zostaną zaaprobowane lub nie wywołają nieprzewidzianych reakcji społecznych. W tym sensie mogą wydawać się bardziej subtelni i okrzesani, aniżeli ich sowieccy pobratymcy. Są to jednak pozory wynikające z dysponowania nowoczesnymi mediami, czy też raczej – wykorzystanie lepszych możliwości technicznych. 

W Polsce niedawno świętowano 30-lecie bezkarności władz politycznych. To długotrwały i destrukcyjny proces niszczenia narodu. Stwarza chore stosunki pomiędzy władzą polityczną i społeczeństwem, a także nierealne oczekiwania na zmiany oraz tęsknotę za czymś lepszym. Jednocześnie wzmaga oportunizm społeczeństwa, nagina hierarchię Kościoła do poziomu „prominentnych polityków” (będących substytutem wcześniejszych „płomiennych rewolucjonistów”), zwalcza ludzi twórczych, eksportuje ludzi młodych etc. Ale najbardziej widoczna jest determinacja, ż jaką „prominentni politycy” oszczędzają i osłaniają zbrodniarzy, nagradzają nowych przestępców i rozszerzają granice bezprawia. Zacierają granice pomiędzy uczciwością i podłością, patriotyzmem i zdradą, odpowiedzialnością i samowolą, a w konsekwencji – pomiędzy mądrością i głupotą. Widać to najlepiej na przykładzie sporu wokół polskiego sądownictwa.     

Na tym gruncie pojawia się coraz większe rozbestwienie władzy politycznej.

Na czym to rozbestwienie polega? Bezkarność jest powolnie działającą trucizną, której skutki są na ogół niedoceniane. Zatruci ludzie władzy na ogół mają świadomość zbrodniczego charakteru sprawowanych przez siebie rządów, dlatego chętnie przerzucają własną odpowiedzialność na system polityczny, na społeczeństwo lub przynajmniej na okoliczności  zewnętrzne. Nie są jednak zdolni do naprawy systemu politycznego, do ograniczenia negatywnych zjawisk społecznych czy do przezwyciężenia problemów zewnętrznych. Nie są zdolni do rozpoznania zagrożeń związanych z własną działalnością. W obronie własnej stają się więc coraz bardziej drapieżni, niebezpieczni i bezwzględni.

Potępienie zbrodni komunistycznych

Każdy mógł  łatwo zauważyć rażącą niekonsekwencję w polityce IIIRP.  Gremialnie i głośno władze polityczne potępiały (i nadal potępiają) zbrodnie stalinowskie, ale nie potępiły i nie ukarały zbrodniarzy, a ponadto nie odsłoniły pełnego obrazu zbrodni. Mam więc prawo zadać pytanie, na które dotychczas nie ma odpowiedzi. Skąd wynika taka niekonsekwencja? Wspomniałem przy innej okazji, że dla wielu „prominentnych polityków”  byłoby to  uderzenie w ojców i dziadków.

Jednak, taka odpowiedź jest niewystarczająca. Abstrakcyjne potępienie zbrodni komunistycznych było fałszywe i dlatego musiało pozostać  abstrakcyjne. Chodzi zatem o pewien mechanizm sprawowania władzy, który w latach III RP został wyszlifowany i rozbudowany. Polega on na przejęciu bezspornych i niemożliwych do wyciszenia argumentacji środowisk niepodległościowych, o wpisanie własnej polityki w nurt opinii publicznej, o przejęcie inicjatywy w postulowanych przez oponentów sprawach, aby te argumenty i sprawy zablokować i odstawić na boczny tor. Dlatego w późniejszych latach społeczeństwo można było urabiać wieloma  „wychodzącymi naprzeciw społeczeństwu” obietnicami, które nie tyle okazały się brakiem konsekwencji, zaniedbaniem, bezsilnością, ile ordynarnym  oszustwem.

Takie rozwiązanie zagadki pozwala zainteresować się bliżej przyczynami patologicznej niechęci do uzdrowienia sytuacji. Podjęcie kwestii ukarania zbrodniarzy komunistycznych uruchomiłoby niemożliwą do opanowania lawinę, która mogłaby znieść władzę polityczną III RP. Przede wszystkim podjęcie tej kwestii wiązałoby się nie tylko z wzmocnieniem praworządności i oczyszczeniem aparatu policyjnego i sądowniczego, ale również z wprowadzeniem kontroli działalności polityków,  administracji, sądów i policji . Niestety, zabezpieczenie społeczeństwa na przyszłość przed bezkarnością władzy nie może być dokonane przez samą władzę. „Oczyszczenie” należy włożyć między bajki.

 Jest także druga strona medalu. Oprócz zbrodniarzy komunistycznych są  ofiary tych zbrodni, którym należy się zadośćuczynienie. Nie jest to jedynie problem zadośćuczynienia za utratę zdrowia i życia. Albo za  zmarnowane w więzieniach i łagrach lata upokorzenia i nędzy. To także sprawa zwrotu zawłaszczonego w drodze „nacjonalizacji” majątku, a w praktyce  rabunku mienia prywatnego. To przede wszystkim zagadnienie pełzającego ludobójstwa wedle recept  neomaltuzjanizmu. Wszystkie te problemy są niemożliwe do rozwiązania przez ludzi , których łączy egoizm sekty trockistowskiej i junty wojskowej, będący punktem wyjścia dla podejmowanych decyzji, z charakterystyczną dla wąskiego interesu grupowego zaciekłością wobec otoczenia.  

Z myśli Augsta Cieszkowskiego

Nie pobłażać łagodną mową bezczelności.
Ścigać bezczelność mieczem ducha, aby miecza cielesnego unikać.
Tylko niedołęstwo niby przebacza, miłość zagląda w oczy wszelkiej obłudzie, dopiero po poskromieniu jej – przebacza.
Bardziej zatruwa społeczeństwo ten, kto przyzwala, niż ten, kto jadem częstuje.
Wielki Grzech:  krwawej łaźni pognębionej braci – „ten zaiste popełnia grzech wielki przeciwko Synowi Bożemu, który nam darowanie
uraz i miłowanie samych wrogów zalecił”

Gdy upomnienia obijają się jak groch o ścianę, (jeżeli tak dzierżyciele władzy, jak podżegacze ludu, wespół ślepymi i głuchymi na nie pozostaną ) wtedy wam biada! Bóg ukróci miłosierdzie. Wszystkich pogrąży w żałobie.

Sytuacje krytyczne:
1. Jeśli jeszcze sytuację daje się odwrócić, kto nie wypowiada się zdecydowanie, tego trzeba prawdą chłostać. Bo daje on możność gwałcicielom porywania za sobą ludzi słabszych (grzech przeciwko Duchowi Świętemu).
2. Jeśli już zło owładnęło całym pokoleniem, nie ociągaj się z pomocą dla synów tego pokolenia, aby grzech nie przeszedł także na nich.

… gdy odwrócić jeszcze można, co później pohamować się nie da, kto wtedy słówka w bawełnę obwija, kiedy bez ogródki rózgą
prawdy i sumienia chłostać należy, i daje pochop gwałtownikom
porywania za sobą słabszych na duchu, ten zaprawdę
dopuszcza się grzechu przeciwko Duchowi Świętemu,
grzechu, na który, jak wiadomo, „ani w tym wieku,
ani w przyszłym” nie masz odpuszczenia.

Potrzeba, mówię, społeczeństwu ciała politycznego
stojącego po za sferą interesów prywatnych,
wyniesionego po nad fale opinii chwilowej, ale żyjącego
i rozwijającego się zawsze w łonie i z łona
samego narodu. Dzieliłby on w ten sposób jego
uczucia, pragnienia i tendencye, zachowując równocześnie
z wiernością skarb tradycyi społecznych i rozwijając
coraz dalej wstępną seryę wrłasnych tradycyi.

Zaiste, mur był tylko zaporą, — ale otchłań,
próżnia, to niemożliwość.
Zaporę wystarczało zburzyć. Było to łatwem,
i też to zrobiono.
Ale dziś nie chodzi już ani o zburzenie, ani
o usuniecie; inni się tego podjęli z całym zapałem.
Trzeba tworzyć, ogarnąć, zapełnić, wznosić, organizować

* * *

 Naturalną skłonność dużej części żydowskich rewolucjonistów do idei międzynarodowego socjalizmu tłumaczy tzw. Żydowska asymilacja. Interesariuszami są ludzie wygnani z własnej ziemi narodowej, którzy zostali wydaleni ze swojej kultury narodowej bez możliwości asymilacji organicznej z innym środowiskiem, z inną kulturą narodową. Są to ludzie, którzy występują w narodach i kulturach, są wrogo nastawieni do wszystkiego, co narodowe i organiczne, i którzy opowiadają się za sztucznym internacjonalizmem.

Od dawna dręczy mnie pytanie, jak mogło dojść do tego, że dwie kilkunastoosobowe grupy – junta wojskowa i sekta trockistowska – mogły łatwo przejąć władze w czterdziestomilionowym narodzie, wbrew jego interesom? A przecież tak się w Polsce stało. Pomimo tego,  że  ożywiony został silny nurt narodowy, ucieleśniony w wielomilionowych ruchu „Solidarność”. Pomimo tego, że pierwsza z tych grup – junta wojskowa – była bezwolnym, agenturalnym narzędziem Związku Sowieckiego,  druga z tych grup – sekta trockistowska –  wyrażała skrajnie antynarodowy charakter, zaś obydwie miały komunistyczny rodowód. Jest to tak absurdalne, aż nieprawdopodobne.

Dwoma czynnikami , które przekształciły ów absurd polityczny w rzeczywistość, były dobrze zaprojektowane i skonstruowane działania zewnętrzne. Pierwszym z nich okazał się reaganowski projekt walki ze Związkiem Sowieckim zapoczątkowany w 1980 roku przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Ronalda Regana. Cofnięcie do początku lat osiemdziesiątych ub. wieku nikogo już nie powinno dziwić. „Pokonanie” wielkiego imperium sowieckiego nie mogło dokonać się z dnia na dzień, lecz wymagało wieloletnich, wielostronnych i dobrze skoordynowanych przygotowań. Drugim było zastąpienie ideologii komunistycznej przygotowaną w tym celu ideologią neoliberalną, która jako   ideologia dla mas pojawia się dziesięć lat później pod kłamliwą nazwą Konsensusu Waszyngtońskiego.

Dwie ogólne uwagi nabierają szczególnie ważnego znaczenia. Koncepcja walki ze Związkiem Radzieckim („imperium zła”) jest nadal powszechnie postrzegana jako zmaganie z komunizmem. W ten sposób zideologizowano ówczesny problem ekspansji globalnej światowej oligarchii finansowej, „przerzucając” uwagę opinii publicznej z jednej strony z ewidentnie ekonomicznych przesłanek tej ekspansji, z drugiej strony z światowej oligarchii finansowej na Stany Zjednoczone. Dopiero gruntowna analiza ideologii neoliberalnej pozwala zrozumieć, że była to ideologia służąca do przełamaniu oporu krajów będących celem tej ekspansji, a także zneutralizowaniu i niszczeniu interesów narodowych. Dzisiaj o tym łatwo mówić, skoro ideologia neoliberalna została skompromitowana jako fałszywa zasłona dymna przez krytyką ekspansji globalnej oligarchii światowej, ale należy pamiętać, że narzuciła ona chorobliwe wzorce stosunków międzynarodowych, prawnych i biznesowych, a także stanowiła podstawę pseudo-racjonalizacji polityki społeczno-gospodarczej w większości krajów świata na dwadzieścia kilka lat.

Upadek ideologii neoliberalnej nie tylko przewraca wymuszony „system wartości”, lecz jest jednym z najważniejszych przejawów załamania się dotychczasowego porządku światowego.

Tutaj istotny jest  wcześniej wspomniany wątek „sposobu życia”  delegowanej przez Związek Sowiecki agentury do rządzenia okupowaną Polską, kontynuowanego przed dwa najtwardsze odłamy tych władz w postaci junty wojskowej i sekty trockistowskiej. Była to nie tylko przedłużenie dotychczasowej praktyki , lecz również prymitywne i pozbawione więzi z narodem polskim wynaturzenie sowieckie środowisk niezdolnych do jakiejkolwiek pozytywnej przemiany, pogrążających się coraz bardziej w degradacji moralnej.

Okazało się to niezwykle ważne w obecnym okresie przemian geopolitycznych i ideologicznych, przede wszystkim niezdolność do wypełniania dotychczasowej misji narzucanej przez globalistycznych mocodawców. Fenomen ten kilka lat temu  określiłem mianem „bezużytecznych idiotów”.  Jest to więc nie tylko problem Polaków, poddanych ich prymitywnym rządom (którzy nadal nie znajdują sposobu zrzucenia z siebie pasożytniczych elementów), lecz także problem prezydenta Trumpa i ośrodków globalistycznych. Stąd widoczne i przebiegające w atmosferze napięć i sporów próby wymiany „bezużytecznych idiotów”  na sprowadzaną do Polski agenturę amerykańską i izraelską.

Jak to się skończy? Nie wiadomo.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu >   >   >   TUTAJ .

Ilustracja tytułowa za: getjobszim.com / wybór ilustracji wg.pco

*

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
2020.02.04. / Akt. 2010.01.05.
Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński