Radziwiłłowska polityka Aleksandra Łukaszenki


Na Białorusi rozpoczęły się wspólne manewry komandosów brytyjskich i miejscowych. To jest wiadomość, która powinna postawić na baczność wszystkich ekspertów, dziennikarzy, publicystów i polityków w Polsce. Nic takiego się jednak nie dzieje, albowiem priorytetem polityki polskiej jest zachowanie status quo. To zaś oznacza po prostu dostęp określonych środowisk do określonych budżetów. Taki jest też rzeczywisty sens powiedzenia – niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna. Mnie ten frazes nie uspokaja i Was też nie powinien.

Na tle polskich polityków, Aleksander Łukaszenka wyrasta na prawdziwego męża stanu.

Jest to człowiek dojrzały, poważny i odważny. To znaczy, że nie boi się powiedzieć Putinowi co myśli o współpracy z nim, choć przecież dobrze wie, co to jest nowiczok. Czy on jest taki odważny z natury? Być może, ale ja przypuszczam raczej, że od dawna ma jakieś gwarancje i te gwarancje powodują, że monsieur Putą, gada z nim bardzo spokojnie, nie wywija rękami i nie tupie, nie mówi też nic o terrorystach i chwytaniu ich w pułapkę zastawioną w ubikacji. Jest grzeczny. Musi taki być, albowiem ciężar polityki europejskiej na naszych oczach przesuwa się na wschód i będzie się teraz znajdował na obszarze dawnych kresów Rzeczpospolitej, czyli na terenie Białorusi, zwanej niegdyś Wielkim Księstwem Litewskim i zachodniej Ukrainy. Jaka rola przypadnie w owym przesuwaniu politycznych płyt tektonicznych nam? To już zależy od naszych polityków. Ja zaś nie sądzę, by ktokolwiek używał dziś w Polsce, do opisu zdarzeń politycznych innych, formuł niż „kasa misiu, kasa”, albo „śmierć wrogom ojczyzny”.

To zaś oznacza, że polscy politycy wykonają bez najmniejsze zastanowienia się, każde płynące z Londynu czy Waszyngtonu polecenie, nawet najgłupsze, albowiem ich celem jest zachowanie status quo.

W przeciwieństwie do Aleksandra Łukaszenki, który jest z czynnymi na terenie jego kraju organizacjami zrośnięty, a także zrośnięty jest z miejscowym ludem, nasi traktują lud i organizacje, jako pretekst do osiągania korzyści osobistych. Tak samo traktują tradycję, administrację i wszystkie zasoby kraju. Jest to wprost wynikiem ich psychicznych ograniczeń i łapczywości na dobra doczesne i różne, przez nikogo nie traktowane serio jakości, takie jak na przykład praca dziecka za granicą. To może imponować jakiejś mentalnej prowincji i nikomu więcej. I fakt ów daje się zauważyć gołym okiem.

Aleksander Łukaszenka prowadzi politykę radziwiłłowską, to znaczy dąży do uniezależnienia się Wielkiego Księstwa Litewskiego od Moskwy, tak jak kiedyś Radziwiłłowie dążyli do uniezależnienia go od Rzeczpospolitej.

Oni stawiali na Szweda i jego protektora czyli Francuza, a także na banki niderlandzkie, on zaś stawia po prostu na Londyn, który – wyszedłszy z Unii – zaczyna prowadzić taką samą politykę jak prowadził w XVI o XVII wieku. Ta polityka jest wymierzona w Moskwę i prowadzi – w pierwszym etapie – do wypchnięcia Moskwy i Niemców z basenu Morza Bałtyckiego. Następnie zaś do przejęcia złóż leżących w pobliżu tego morza. I zapewne chodzi tu o mityczne ziemie metali rzadkich zalegające na Suwalszczyźnie, które będą z Polski wywożone przez Elbląg i mierzeję.

Przypomnę, że Elbląg to tradycyjna enklawa brytyjska na wschodzie.

Polityka Londynu jest póki co skorelowana z polityką Wielkiego Szatana, ale jak będzie później, czas pokaże. Nie musi być wcale słodko i różowo.

Teraz będzie przerywnik. Kiedy w Polsce ktoś mówi, że będą stąd wywozić jakieś surowce, od razu zaczyna tupać przy tym i wołać, że to zdrada i trzeba temu zapobiec, a najlepiej zasypać mierzeję i zamknąć granicę. Wtedy będzie można, korzystając ze złóż rodzimych zbudować prawdziwą potęgę i zająć się prawdziwą polityką. Tak myślą, rzecz jasna prawdziwi patrioci. Są nawet tacy, którzy w internecie opowiadają anegdoty o tym, jak to rząd chiński wykupuje stare akademickie podręczniki, gdzie opisane są technologie stosowane w przemyśle ciężkim i gromadzi to, a potem każe stosować w produkcji. My zaś skazani jesteśmy na zagładę, albowiem nie mamy żadnego pomysłu na siebie i za bezcen pozbywamy się wiedzy wartej krocie. To jest niestety myślenie idioty. Jeśli ktoś nie rozumie, wyjaśniam dlaczego. Tak, jak to już kiedyś ustaliliśmy,

państwa służą do tego, by przerzucać koszta wojny i koszta rozbudowy infrastruktury, a także koszta eksperymentów gospodarczych na lokalne plemiona.

Jeśli gdzieś są jakieś złoża musi być organizacja lokalna, którą się nimi zaopiekuje. Tę zaś wyznaczają gracze globalni. Ta opieka może polegać na ich eksploatacji, albo na przemilczeniu ich istnienia. Żeby w ogóle ruszyć cokolwiek leżącego w ziemi, albo zacząć budować fabryki, musi być kredyt, a ten musi ktoś wziąć. Najlepiej by była to godna zaufania, hierarchiczna i zdyscyplinowana organizacja, która – jeśli idzie o realizację celów statutowych – nie ma żadnych wahań, taka jak, na przykład NSDAP. Szefowie tej organizacji zwykle nie rozumieją, że ich rola jest chwilowa, że muszą zniknąć. Funkcja zaś jaką przyjęli obejmuje tylko rozpętanie wojny i zdewastowania dużych obszarów. Wtedy bowiem okazuje się jak intensywnie można eksploatować złoża i jakie technologie można przy tym zastosować. Wypadki takie możemy określić mianem – eksperyment w czasie jednostajnie przyspieszonym.

Czy Putin zdaje sobie sprawę z takich zależności? Przypuszczam, że tak. Dlatego nie wymachuje grabiami, nie ustawia pułków przy granicy i nie dokonuje żadnych akcji, które mogłyby jakiemuś bankierowi podsunąć pomysł – a może by jemu kredyt dać? Na rozwój infrastruktury na przykład? Żyje za swoje i jeszcze o tym opowiada.

Wie to także Aleksander Łukaszenka i dlatego zaprasza do siebie brytyjskich komandosów. Za rok – bardziej już ośmielony – zaprosi dywizję czołgów i ona już tam zostanie. Jest on bowiem politykiem z prawdziwego zdarzenia, a to oznacza, że rozumie nie tylko własne ograniczenia, ale także ograniczenia swoich przeciwników i sojuszników. Czy nasi to rozumieją? Nie. Oni nawet nie używają słowa ograniczenie. Oni mówią – sky is the limit – bo ktoś im ten bon mot podsunął i powiedział, że tak jest naprawdę.

Inny rodzaj naszych uważa, że rolą polityka jest ochrona złóż i rozbudowa infrastruktury, która da pracę ludziom i zapewni krajowi dostatek. Nie wiem co powiedzieć, kiedy słyszę takie deklaracje. Pracę ludziom daje się zwykle po to, by można ich było łatwiej zwerbować z fabryki do wojska. To jest w mojej ocenie istotny cel industrializacji, a gwałtowna rozbudowa przemysłu i wdrażanie nowych technologii zawsze poprzedza wojnę i dewastację. Poza tym, żeby zrobić coś ze złożami leżącymi na terenie kraju, którego mieszkańcy posiadają jakieś ambicje polityczne, trzeba mieć organizację, która będzie wiarygodna dla banków. Taką jak NSDAP na przykład, albo Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego. W Polsce takiej organizacji nie ma i nie będzie. Ona może powstać, z inspiracji sił globalnych, na terenie dawnej Rzeczpospolitej. Sama Polska to za mało. Jeśli ktoś zaś oburza się na to, że przekopią mierzeję i będą coś tamtędy wywozić, niech sobie naleje zimnej wody do miski i w niej kucnie. To mu dobrze zrobi.

Jakie warunki powinien spełniać skuteczny polityk naszego regionu? W mojej ocenie wystarczy jeden warunek. On nie może się wstydzić plemienia które reprezentuje. I nie może otaczać się ludźmi, którzy w się tego plemienia wstydzą. Nie może też jednak ogłaszać, że jest jedynym wyrazicielem dążeń tego plemienia. Bo takie deklaracje oznaczają tyle, że został kupiony. Skuteczny polityk nie może też myśleć kategoriami organizacji, bo wtedy zostanie potraktowany przez banki, tak jak ci, którzy zasiedli na ławach oskarżonych w Norymberdze.

Wróćmy do wspólnych manewrów brytyjsko białoruskich.

Jeśli Polska nie reaguje w żaden sposób na sygnały emitowane z Białorusi, to znaczy, że nikt w tej Polsce nie jest prawdziwym politykiem.

Wliczając w to Jarosława Kaczyńskiego, Andrzeja Dudę, ale także Grzegorza Brauna i wszystkie te pomniejsze płazy.

Co w tym wszystkim jest najzabawniejsze? Moim zdaniem postawa ekspertów do spraw Niemiec. Ostatnio oglądałem w telewizji jakieś wystąpienie tych panów. Świat się kończy.

Oni nie są w stanie zrozumieć, że centrum dowodzenia Europą wyprowadza się z Niemiec i będzie gdzie indziej. Oni sami zaś i ich światłe, a także zrównoważone opinie, zostaną wyrzucone na śmietnik historii. Tak się kończy wiara w system.

Przypominam, że od jutra jestem na targach w Poznaniu, w przyszłym tygodniu mam dwa wystąpienia u Karmelitów we Wrocławiu, a na konferencję do Kazimierza można zapisywać się do 16 marca.

Gabriel Maciejewski

*

Wybrane komentarze:

tradicjon – 5 marca 2020 o 12:16
Świetne porównanie do Radziwiłłów Coryllus.
Strategię geopolityczną robią dla nas za nas Amerykanie i Niemcy, czyli my robimy co oni chcą. Białoruś robi swoją.

A propos Białorusi – wspomnienie moje ze studiów w spokojnego i ładnego Białymstoku, ale pustyni intelektualnej:
Przyjechali studenci z Białorusi i podczas rozmowy z nimi nasi studenci zaczęli pytać o demokrację, prawa, Łukaszenkę, że im współczują, że to XXI wiek, a oni spokojnie do naszych odpowiedzieli: no tak, to nie demokracja, ale wolimy od Ukrainy, wolimy dyktaturę Łukaszenki od oligarchów.


Tytus – 5 marca 2020 o 13:01
Z 10 lat temu, w gronie rozpolitykowanych kolegów, robiłem sobie „jaja” i ogłosiłem się monarchistą (aby dali mi spokój pytaniami, na kogo będę głosował). Na ich sarkastyczne pytanie kogo widziałbym królem polskim odpowiedziałem, że Aleksandra Łukaszenkę. Widząc ich zdziwione miny, obudowałem ten wybór gawędą o Wielkim Księstwem Litewskim, Władysławie Jagielle i tradycją RON. Mieli mnie za wariata, ale dali spokój. Teraz widzę, że to nie byłby głupi pomysł. Trzeba by znaleźć tylko jakąś Jadwigę.


Paris – 5 marca 2020 o 16:05
Ona zawsze byla idiotka…
…  miala szczescie,  ze  tyle  lat  udalo sie jej  byc   PRZY  ZLOBIE,  przeslizgac sie  na  „slawie”  mamusi  i  tatusia…  i  NIC  NIE  ROBIC  !!!
I to samo  mozna  – z cala pewnoscia –  napisac o reszcie  tej pozostalej  ZGRAI,  tzw.  „naszych”  politykUF – rzadowych i  samorzadowych,  i calej  ZGRAI  merdialnej  oderwanej  od rzeczywistosci  !!!


Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  5 marca 2020 r.

Podkolorowania pochodzą od redakcji PCO.

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

Ilustracja tytułowa: Miss Białorusi Marija Wasiliewicz i prezydent Aleksander Łukaszenka. Fot. za: Fakt24.pl, 2019-11-21 / wybór zdjęcia wg.pco

*

, 2020.03.08.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski