Juliusz Braun w parze ze starym komunistą


Wyliniały lisek-gieroj, w przeszłości jako szef TVP czujący się zapewne panem życia i śmierci dziennikarzy, a zaczynający karierę dziennikarską jeszcze w głębokich czasach komunistycznych, w lokalnym dzienniku w Kielcach, „zabrał głos”. Bynajmniej nie w tonie kulturalnego starszego pana jakiego zdaje się odgrywać. No, chyba starszego pana o duszy „dzierżyńskiego”.

Czytam na jakimś portalu:

„Były prezes TVP, a obecnie członek Rady Mediów Narodowych z ramienia PO, Juliusz Braun, chce, aby TVP po rządach PiS została zlikwidowana i powołana na nowo…… Kiedy władza PiS się skończy …TVP zburzyć i założyć od nowa. Od strony prawnej, finansowej, formalnej …../ fgm z całości, całość na stronach internetowych /.

Dopytywany, co w związku z tym stanie się z takimi osobami, jak Danuta Holecka, Krzysztof Ziemiec, Michał Adamczyk czy Jarosław Olechowski, odpowiada zdecydowanie – „nie mogą zostać ani dnia”. Ot, mały „dzierżyński”, pan życia i śmierci dziennikarzy.

Z powodów poznawczych byłem nie tak dawno na jakimś spotkaniu z Juliuszem Braunem w roli głównej. Jakiś lisi spryt i oportunizm bił mnie w oczy. Pamiętam, że we wczesnej młodości w komunikacji z równolatkami mieliśmy swoje określenie dla takich osobników. Mówiło się „śliski”.

Prawie w tym samym czasie co J. Braun, inny człowiek III RP, udający manierami starego i bogatego arystokratę , kiedyś bolszewik- komunista Dariusz Rosati, wydał z siebie takie zdanie:

„Dziwi mnie, że młodzi, zdolni prawnicy tacy jak @sjkaleta, @JanKanthak, @marcinwarchol, czy @mwojcik_ firmują tę bolszewicką demolkę wymiaru sprawiedliwości /jakie piękne odwracanie kota ogonem 🙂 przyp jk /, kompromitując się zawodowo i moralnie. Przecież rządy PiS się skończą, a oni do końca życia będą za to napiętnowani” – napisał polityk. Wydaje się, że synchronizacja w czasie i wcale nie ukrywana groźba ze strony tych obu osobników pod adresem ludzi z obozu patriotycznego, nie jest przypadkowa.

Jedna i druga wypowiedź, Brauna i Rosatiego, ma postraszyć. Tu akurat tych ze środowisk dziennikarskich i prawniczych, próbujących coś robić dla wyciągnięcia Polski z pokomunistycznego błota, by kiedyś nastała normalność.

Jeśli jak czytam, Juliusz Braun w latach 70-tych, przez wiele lat był dziennikarzem kieleckiej gazety, to musiał być przez czynniki partyjne i nie tylko, „pozytywnie zweryfikowany”. Tam nie było przypadków. Musiał przecież podlegać pod jakiegoś partyjnego naczelnego który go przyjmował, albo który dostał przykaz od jeszcze „mocniejszych”, że ma go zatrudnić. A trzeba pamiętać, że wtedy ani jedno słowo, ani jedna literka nie mogła się ukazać bez sprawdzenia przez czujne oko pracownika cenzury, a w takich lokalnych mediach, „na odcinku informacji” pracowali ludzie o odpowiednim „profilu”. Takich życiorysów jest więcej, jakieś podobne. Taka aktywna kiedyś i wyszczekana Śledzińska-Katarasińska, też praca w redakcjach za komuny, potem „Solidarność” 🙂 , później po 89 r. od razu Sejm, Unia Demokratyczna, Unia Wolności, „praca w kulturze”, ramię Platformy Obywatelskiej. Reżyserzy „okrągłego stołu” poobsadzali podobnymi osobami wszystko, jeden profil cyników do likwidowania i wyprzedawania polskiej gospodarki, trochę inny przerzucony na „nowe media i kulturę”. Jak widać, pomimo lat aktywni do dziś.

Gazety to było w czasach komunistycznych oczko w głowie każdej lokalnej władzy i cenzury, internetu przecież nie było. Dotyczyło to zresztą z urzędu KAŻDEGO SŁOWA, każdej piosenki, skeczu, występu, każdego piosenkarza lub piosenkarki, każdego recitalu lub koncertu. Tekst musiał być dostarczony cenzurze i zatwierdzony przez odpowiednie czynniki na piśmie. Każde słowo. Ba, tak lubiany i dowcipny kabaret TEY miał przecież program w którym ZAWSZE każda piosenka i każdy skecz z urzędu trafiały przedtem do odpowiedniej osoby decyzyjnej w urzędzie cenzury a sam dyrektor i zastępca instytucji  pod którą podlegał kabaret, to byli przecież ludzie partyjni.  A co tu mówić o lokalnym dzienniku, jakiejś gazecie kieleckiej.

I cała „chwalebna” historia późniejsza Juliusza Brauna, i życiorys, i „przeszłość solidarnościowa” mało mnie, przyznaję, interesują. Takich „zasłużonych” a którym nie wierzę w ani jedno słowo, jest niestety dużo. Jak wiadomo taki Frasyniuk został nawet „legendą Solidarności”. A oblicze takich „legend”, ich zachowanie i to co naprawdę popierają, zdążyliśmy poznać w ciągu ostatnich 30-tu lat.

Dlatego wcale się nie dziwię, że Juliusz Braun w tym samym momencie co stary komuch Dariusz Rosati przystąpił do ataku na obóz patriotyczny.

Tu nie ma żadnych przypadków, tak jak nie jest żadnym przypadkiem ataki prof. Strzembosza, na reformę sądów / powiedział „sądy się same oczyszczą” i zablokował reformy, rok bodaj 90-ty? / . Zło się broni wszelkimi siłami i nie mam żadnych złudzeń, że nie cofnie się przed niczym. A takie osoby jak D. Rosati, J. Braun czy prof. Strzembosz i tak uważam za sterowane kukiełki na scenie działań politycznych jaką jest Polska. I prywatnie nie mam żadnych wątpliwości, że tych sterujących z tyłu , nadających ruch temu wszystkiemu, nie widzimy.

I chociaż żadnej telewizji prawie nie oglądam, to ponieważ ktoś taki jak J. Braun powiedział to co powiedział, to znaczy, że oglądać czasami trzeba, traktując to jako patriotyczny obowiązek i wsparcie dla Holeckiej, Ziemca, ludzi pod presją ale z charakterem.

A do PiS-u mam zastrzeżenia, że nie wypracował poziomego, masowego sposobu komunikacji z wyborcami, np poprzez lokalną prasę, czy to tygodniową czy dwutygodniową czy jakieś skromne darmowe stroniczki. Takie pozaelektroniczne , rezerwowe, poziome kanały informacji ćwiczy się gdy jest jeszcze dobrze. TVP to komunikacja pionowa Sejmu i rządu z mieszkańcami Polski. Jak komunistyczne demony zła, wspierane przez Niemcy i Rosję zwyciężą, to oni, dziś rządzący, chyba nie są przygotowani. Tak myślę. 

Janksero

Wybrane komentarze:

jazgdyni – 11 Marca, 2020 – 04:48

Witam
Stara bolszewia nie odpuszcza. W oparciu o PO – dziecka tej bolszewii – ma nadzieję przystąpić do kontrataku.
Jeszcze nie pojmują, że to prawdziwy koniec. A ten Braun, czy Rosati, pokraczne figury ociekające śluzem, to drgawki zdychającego padalca.
Proces oczywiście trwa długo. Założono na początku, że nie będzie rewolucji i tyranii, więc idziemy krok po kroku, zbieramy do koszyka wszystkie świństwa zdradzieckich karłów i spokojnie czekamy na czas rozliczeń.
Jak w końcu dostaną paragon z ceną do zapłacenia, to zbledną.
By jednak móc tego dokonać, najpierw w narodzie trzeba stworzyć odpowiednią siłę. To własnie teraz się dzieje.
Stary Braun jest „śliski” i podły. Młody Braun jest już tylko głupi i nawiedzony. Nie może tak narozrabiać, jak stary. Już tylko tumani durnotę, która na szczęście maleje i znika.
Dziecko Rosatiego poszło dalej. Stoczyło się na samo dno światowych spelunek. Jak staczają się dzieci i wnuki Bolka. To proces naturalny. Entropia.
Pozdrawiam i czekam na dalsze teksty. 

Źródło: NIEPOPRAWNI.pl , 8 marca 2020.

Ilustracja tytułowa: Dariusz Rosati i Juliusz Braun. Fot/komp wg.pco

2020.03.16.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci