Skąd się wziął koronawirus?


Najpierw ogłoszenie. Targi wydawców katolickich zostały przeniesione na 24-27 września 2020.

Proszę Państwa w związku z pandemią koronawirusa i zarządzeniami administracyjnymi konferencja, która miała się odbyć w Kazimierzu Dolnym w dniu 28 marca zostaje przesunięta na dzień 14 listopada 2020 roku. Informację do wykładowców już wysłałem, będę ją także wysyłał do Państwa, ale zajmie mi to trochę czasu, dlatego też do 27 marca będę umieszczał tu takie ogłoszenia. Uwaga – przesunięte zostały także wszystkie rezerwacje pokoi, które Państwo opłacili. Niech nikt nie jedzie do Kazimierza w dniu 27 i 28 marca.

Jak widzimy nie ma możliwości, by zaprzestać dyskusji o koronawirusie, który zdominował wszystko. Skoro nie można czegoś pokonać, a mam tu na myśli przemożną chęć dyskutowania o sprawach, których się do końca nie rozumie, trzeba się do tego przyłączyć. Oto kilka ciekawych teorii na temat tego, skąd mógł wziąć się na świecie koronawirus.

Zacznę od tego, że niedawno jakiś Chińczyk wyszedł i oskarżył Amerykanów o spowodowanie pandemii. Oto w czasie wojskowych igrzysk, które odbywały się w tym kraju latem, Amerykanie przywieźli tego koronawirusa i rozsypali go po wiosce olimpijskiej. Wiadomość ta została błyskawicznie podchwycona przez media społecznościowe i powielona, a wszystkiemu towarzyszyło to charakterystyczne zamyślenie – oraz napis – co teraz?! – dramatycznie połyskujący na czołach ludzi zatroskanych o los Chińczyków. Z faktu, że na tych igrzyskach byli także Polacy, że przywieźli jakieś medale i mówiła o tym telewizja, nikt póki co nie wyciągnął żadnego wniosku. Nikt też nie zastanowił się, czy ktoś z polskiej ekipy został zarażony i gdzie teraz przebywa. Afera skończyła się wezwaniem na dywan chińskiego ambasadora i póki co wszyscy nabrali wody w usta. Chiny zaś nadal są tam gdzie są. Próba przebicia zbrodni Mao zbrodniami Trumpa nie nabrała oczekiwanego impetu.

Nikt jakoś nie mówi o tureckich ofiarach koronawirusa i nie martwi się o to ilu Turków leży w szpitalach, czekając na śmierć. Włosi, Niemcy, Hiszpanie, Brytyjczycy są wspominani, w różnych kontekstach, ale poddani sułtana Recepa nie, ciekawe dlaczego? Może chodziło o to – skorzystajmy trochę z tego napędu, jaki nadawany jest zwykle newsom o tym, że jankesi chcą wytruć pół globu – żeby sułtan Recep powstrzymał się trochę i nie groził już nikomu palcem, mówiąc – oj bo się pogniewam i wpuszczę uchodźców. Teraz Trump, co zaraził Chińczyków, powiedział mu – oj bo się pogniewam i zeżresz coś w śniadaniu, a w twoim wieku to może się źle skończyć. No i póki co mamy ciszę i święty spokój z uchodźcami.

W dniu kiedy było wiadomo, że mamy poważny kłopot i mówiło się nawet o tym, że miasta będą zamknięte, przez Polskę przejechały amerykańskie czołgi i zapadły gdzieś w lasach na wschodzie. To ciekawe, bo jeśli jest pandemia i obowiązują środki nadzwyczajne to możliwości ćwiczenia dużych zgrupowań wojskowych chyba się powiększają. Tak sądzę, choć pewności nie mam. Może więc zagrożenie koronawiursem jest przesadzone, a cała akcja jest tylko elementem manewrów, które mają wykazać na ile zdyscyplinowany i gotowy do poświęceń jest naród. Ktoś tu wczoraj cytował Bartosiaka, który powiedział ponoć, że Polska ma za mały potencjał obronny w stosunku do terytorium. Ludzie mniej podejrzliwi ode mnie rozszyfrowali ten kalambur uznając, że Bartosiak domaga się zwiększenia potencjału obronnego kraju. Ja jednak sądzę, że może być na odwrót – on się domaga zmniejszenia terytorium, żeby można go było łatwiej bronić. To oczywiście żart. Nie wiem czego chce Jacek Bartosiak i nie zajmuje mnie to specjalnie. Wiem natomiast, że obrona takich krajów jak Polska, nawet przy dużym zaangażowaniu sił, jest raczej niemożliwe. Wszelkie zaś akcje obronne i zaczepne Polacy powinni przede wszystkim prowadzić w gabinetach. Nikt nigdy nie zaatakował Polski nie mając na to pozwolenia od mocy położonych daleko od jej granic i dysponujących dużymi budżetami. To jest sprawa oczywista. Opowiadanie więc, że potencjał jest za mały albo za duży to kokieteria i być może jakiś rodzaj komiwojażerki. To znaczy, trzeba tak mówić, żeby ułatwić komuś sprzedaż sprzętu.

Nie wiadomo dlaczego wszyscy z taką łatwości oskarżają o wywołanie pandemii USA, a nikt się nie zastanawia nad tym, że mogli to zrobić Rosjanie. To jest dość znamienne i świadczy moim zdaniem o tym, że potencjał medialny Rosjan i Putina już się wyczerpał, a w najlepszym razie jest na wyczerpaniu. Kiedy ludziska widzą te sensacje, to całe KGB, te, pardon, bezczelne ryje, gotowe do najgorszych świństw, zaczynają ziewać. Już ich to nie kręci, tak samo jak kolejny sezon Gry o tron. To są rzygi. Potrzeba nowych podniet, nowego wcielonego zła i nowych bezeceństw przy których wszystkie wyczyny oficerów specnazu i czego tam jeszcze, wyglądają jak bezładne bieganie kur po podwórku.

A przecież mogło być tak, że wirus w Polsce znalazł się po to właśnie, by te amerykańskie manewry uczynić nieważnymi i może nawet wybić połowę składu osobowego tej brygady. Przeniósł zaś go do Polski, na własnym podniebieniu bohaterski pułkownik Oszczepienko, potomek Czapajewa.

Pstryknąłem ostatnio pilotem od telewizora i oczom moim ukazał się fragment jakiegoś starego filmu z Arnoldem, w którym gra on ruskiego oficera. Zaczynało się obiecująco, scenami w łaźni parowej, gdzie wszyscy byli bez gaci – babki i faceci. Spoceni, rozgrzani, w wodzie po pas, albo pod specjalnymi natryskami, a wszystko w podziemiach. Zanim zorientowałem się, że jeden jedyny gość, który ma coś na sobie, coś, czyli taką szmatkę na biodrach zasłaniającą wstydliwe niedobory anatomiczne, oraz przyczepiony do tej szmatki pęk kluczy, to Arnold, minęło sporo czasu. Sądziłem na początku, że to jakiś stary, enerdowski pornos, o górnikach pracujących w kopalni węgla brunatnego i ich znudzonych żonach. Pomyliłem się jednak. W ten sposób w latach osiemdziesiątych „wolny świat” wyobrażał sobie szkolenie agentów specjalnych KGB. Dziś całe szczęście już tego nie pokazują i to, w mojej ocenie potwierdza teorię, że Rosja jest sprawą przebrzmiałą. Nawet jeśli będzie jeszcze fikać. Nie ma nawet kogo oskarżać o demoniczne spiski i cała popkultura informacyjna patrzy na Trumpa, czekając co on zrobi. Mrugnie, nie mrugnie, siąknie nosem i rozetrze to w palcach? No i co ten gest będzie oznaczał dla świata? To są problemy, z którymi musi się dziś zmagać poważny i psychicznie dojrzały komentator politycznych wypadków.

Dziękuję wszystkim za uwagę.

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  19 marca 2020 r.

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

Ilustracja tytułowa: Fot. za: Daily Express, 17.01.2020 / wybór zdjęcia wg.pco

*

, 2020.03.22.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski