Jestem winien opinii publicznej przedstawienie najbardziej prawdopodobnej wersji …


W 2020 roku obchodzimy 80. rocznicę tragedii, która dotknęła cały polski naród. Wiosną 1940 roku, decyzją Stalina, NKWD zamordowało blisko 22 tysiące polskich obywateli, w tym ponad 10 tysięcy oficerów wojska i policji. Była to zbrodnia wojenna i planowa zagłada polskich elit. Makabrycznego mordu dokonano w sposób zaplanowany, bez sądów, na podstawie list śmierci.
Polaków zabijano strzałem w tył głowy, z rękoma związanymi za plecami, a ciała w tajemnicy zakopano w masowych grobach. Miejscami zbiorowych mordów dokonanych na Polakach były: Katyń, Charków, Miednoje, Bykownia i Kuropaty.
Przez kilkadziesiąt lat Związek Sowiecki fałszował prawdę o tych potwornych wydarzeniach. Dopiero 13 kwietnia 1990 roku władze ZSRR przyznały się do zbrodni.
Naszą powinnością jest przekazywanie prawdy kolejnym pokoleniom.
[Za: „80. rocznica zbrodni w Katyniu. Srebrny medal upamiętniający zamordowanych Polaków”, skarbnicanarodowa.pl.]


Dzisiaj 10 kwietnia to już nie tylko rocznica zdradzieckiego ludobójstwa na Polakach – naszej elicie narodowej – dokonanego przez Sowietów. To również rocznica tragicznego w skutkach lotu polskiej delegacji parlamentarno-rządowej do Smoleńska na 70. rocznicę KATYNIA 1940.
Wiele napisano o przyczynach tego co wydarzyło się na kilka godzin przed uroczystością. Różne komisje i eksperci napisali wiele stron o tym co miało miejsce przed lądowaniem na lotnisku, mało miejsca, a w zasadzie zaniechano badania okoliczności wylotu samolotu jak również późniejszych szybkich działań w pułku odpowiedzialnym za loty rządowe. W rocznicę tragedii sprzed 10. lat swoimi refleksjami na Facebook podzielił się mec. Roman Giertych, prowadzący sprawę karną w imieniu rodziny oficera BOR, który tam zaginął. Poniżej wspomniany tekst.
Waldemar Glodek, PCO


Prawda o Smoleńsku.

Roman Giertych.
Fot. za TySol.pl , 22.07.2019.

Jestem winien opinii publicznej przedstawienie najbardziej prawdopodobnej wersji tego, co zdarzyło się 10 lat temu w Smoleńsku. Uważam, że po 10 latach prowadzenia, w imieniu rodziny oficera BOR, który tam zginął, sprawy karnej mam już dostateczną wiedzę, aby przedstawić ją, również po to aby zamknąć usta szarlatanom, którzy żerują na niezakończonym śledztwie.

Wydaje mi się, że oprócz 10 lat prowadzenia sprawy do podsumowania upoważnia mnie również fakt, że znałem wiele ofiar i mogę wyobrazić sobie psychologiczne relacje zachodzące na pokładzie Tu-154. Wielokrotnie podróżowałem służbowo tym samolotem.

Pamiętam mój lot z jedną późniejszych ofiar – Aleksandrem Szczygło ówczesnym szefem MON. Pamiętam jak uczestniczyłem na pokładzie tego samego samolotu, co później rozbił się, we Mszy świętej nad Tatrami, którą odprawiał na stole salonki ksiądz podczas mojego lotu do Istanbulu na spotkanie ministrów edukacji krajów Rady Europy. Pamiętam również dramatyczne loty z 36 pułkiem specjalnym. Pewnego razu mieliśmy awaryjne lądowanie Jakiem-40 w Niemczech, gdyż skończyło się paliwo i lądowaliśmy na oparach paliwa na lotnisku wojskowym. Innym razem nad Łodzią zapalił się klimatyzator i kabina była pełna dymu. Wreszcie wspominam dramatyczne wpadnięcie w burzę przez helikopter, gdy wracałem z Rzeszowa do Warszawy, gdy Sokołem rzucało w górę i dół tak, że wszyscy wisieli na pasach. I słowa, które po wylądowaniu powiedział do mnie pilot o mundurze całym mokrym od potu: „nie powinniśmy w taką pogodę lecieć”. I moją odpowiedź: „dlaczego mi to Pan mówi w Warszawie, a nie w Rzeszowie?”

Piszę o tym wszystkim, gdyż osoba badająca tę katastrofę i nie posiadająca tych osobistych doświadczeń może nie mieć właściwej perspektywy.

Co wiemy o przyczynach katastrofy?

Od strony technicznej prawie wszystko. Raport rządowy w tej sprawie jest w pełni rzetelny, chociaż nie zawiera jednego elementu, który został odkryty później przez biegłych prokuratury (przedstawiam dane ujawnione już w mediach). Tym elementem jest przypisanie do generała Błasika odczytywania przez niego danych z urządzeń pomiarowych o zbliżającej się ziemi oraz słów „Zmieścisz się, śmiało”.

Biegli przeanalizowali wszystkie głosy osób, które miały prawo być w kabinie i stwierdzili, że zarówno te dane jak i słowa nie należą do żadnego członka załogi. Nadto stwierdzili, że nikt na pokładzie oprócz gen. Błasika nie posiadał wiedzy pozwalającej odczytywać dane z urządzeń pokładowych.

I na tej podstawie przypisali te słowa do generała. Nie był on pijany. Taka teza nie ma potwierdzenia w zgromadzonym materiale. Nie ma również żadnych dowodów na rzekome naciski na niego ze strony Lecha Kaczyńskiego. Tym bardziej nie ma dowodów, aby te naciski spowodowała rozmowy braci Kaczyńskich: była ona jeszcze przed zamieszaniem związanym z podaniem pełnych danych pogodowych w Smoleńsku.

W moim przekonaniu gen. Błasik przejął kontrolę nad załogą z racji tej, że był ich zwierzchnikiem. Pilot oraz cała załoga nie potrafili się mu przeciwstawić.

Uważam, że na postawę kapitana Arkadiusza Protasiuka mogła mieć wpływ sprawa karna, która rozpoczęła się z zawiadomienia Karola Karskiego za postawę załogi z lotu do Tibilisi, która odmówiła lądowania w stolicy Gruzji ze względu na toczące się tam walki.

Według ujawnionych informacji Pietrasiuk miał traumatycznie przeżyć przesłuchanie w prokuraturze w tej sprawie, gdyż poczuł się dotknięty zarzutem tchórzostwa.

Obecność gen. Błasika spowodowała, ze załoga wbrew obowiązującym przepisom, wbrew ostrzeżeniom z wieży i z Jaka, który wylądował przed nimi, a nawet wbrew instynktowi zachowawczemu zdecydowała się lądować we mgle.

Czy mogło się to lądowanie udać? Jedynie przy nieprawdopodobnym szczęściu i prawidłowym naprowadzaniu.

Niestety naprowadzanie ze strony wieży prowadzone na starym sprzęcie było nieprecyzyjne. Wieża mówiła, że są na ścieżce, a nie byli. To spowodowało, że za późno podjęto decyzję o powrocie na drugi krąg.

Nie ma jednak żadnej wątpliwości, że piloci nie mieli prawa ryzykować schodzenia do lądowania w takich warunkach.

Dlaczego gen. Błasik swoją obecnością i słowami wspierał pilotów w łamaniu procedur? Myślę, że chciał się popisać, albo bał się powiedzieć prawdę Prezydentowi, że nie dolecą na czas. Dlaczego pilot lecący ze mną z Rzeszowa nie powiedział mi, że jest fatalna pogoda i możemy wpaść w burze (Sokoły nie posiadały radaru burzowego)? Nie wiem, ale myślę, że się bał lub chciał się sprawdzić albo odczuwał presję ze strony swego szefostwa, aby zrealizować lot. Ale mnie się nikt nie pytał, czy chcę ryzykować. Tak samo myślę, że nikt nie pytał Kaczyńskiego. Znając braci Kaczyńskich jestem też pewien, że Jarosław Kaczyński prędzej zaryzykowałby swoje życie, niż życie brata. Stąd przypisywanie mu nacisków na ryzykowne lądowanie jest moim zdaniem fałszem.

Brawura gen. Błasika i chęć zaimponowania lądowaniem w trudnych warunkach oraz strach o posądzenie o tchórzostwo u kapitana Protasiuka. To przesądziło o katastrofie. Taka jest, być może najtrudniejsza, prawda o Smoleńsku.

Jeszcze słowo o podłych draniach, którzy na bólu rodzin robili karierę polityczną.

Przyczyną dla której Antoni Macierewicz z uporem głosi tezę o zamachu jest jego osobiste tchórzostwo, które okazało się, gdy zamiast pójść na miejsce katastrofy i poczekać tam na przylot polskiej delegacji, to zjadł obiad i natychmiast uciekł do Polski. Od momentu, w którym odczytano czarne skrzynki, których zapis jednoznacznie wskazuje, że nie było wybuchu przed okrzykami przerażenia załogi i pasażerów jest oczywiste, że żadnej bomby nie było. Nie ma też dowodów na inny rodzaj zamachu. Nie znaleziono też żadnych śladów technicznej niesprawności samolotu do momentu uderzenia w brzozę.

Odpoczywajcie Przyjaciele w pokoju. Niech dobry Bóg rozjaśni nad Wami swe oblicze.

Roman Giertych

Źródło: Roman Giertych – strona oficjalna na FB, 10 kwietnia 2020.


Roman Giertych – polski polityk i prawnik, adwokat. W latach 2001–2007 poseł na Sejm IV i V kadencji, w latach 2006–2007 wiceprezes Rady Ministrów i minister edukacji narodowej w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, były prezes Ligi Polskich Rodzin i Młodzieży Wszechpolskiej. [Wikipedia.pl].

Tytuł zewnętrzny pochodzi od red. PCO i jest fragmentem artykułu mec. R. Giertycha; również redakcja dokonała podkolorowań w tekście.

Ilustracja tytułowa: Złota moneta o nominale 100 zł dla upamiętnienia tragedii smoleńskiej z 2010 roku i srebrny medal w 80. rocznicę zbrodni w Katyniu. Kompozycja za: en.numista.com i skarbnicanarodowa.pl. Opr. wg.pco

Przeczytaj więcej artykułów na ten temat na PCO > > > TUTAJ.

*

, 2020.04.10.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci