Król Julian na prezydenta


Wielokrotnie deklarowałam, że najchętniej piszę o tym co widziałam na własne oczy. Gdy podczas wyborów prezydenckich byłam mężem  zaufania w komisji przy Wałbrzyskiej byłam świadkiem, jak pewna młoda osoba podłożyła cała paczkę policzonych głosów oddanych na Kaczyńskiego pod słupek Komorowskiego. Zwróciłam komisji uwagę, liczba zapisana na paczce została wpisana właściwemu kandydatowi ale kiedy poprosiłam żeby sprawdzić inne zliczone już pakiety z głosami przewodniczący odmówił. „Każdy ma prawo  się pomylić”- wrzeszczał, „nie wyobrażajcie sobie że możecie nas teraz prześladować”. Wolałam nie dochodzić kto to „my” a kto  „wy”.

Izabela Brodacka Falzmann
Fot. naszeblogi.pl

Podczas tych samych wyborów zauważyłam, że na kilkudziesięciu kartach do głosowania dopisano „Król Julian na prezydenta”. Przyznam ze wstydem, że nie wiedziałam o co chodzi, do chwili powrotu do domu gdy puszczono mi  uroczy film „ Madagaskar”.

Jeszcze bardziej pouczające były dla mnie  przedostatnie wybory parlamentarne, gdy niefortunnie zgodziłam się zostać przewodniczącą komisji w Instytucie Hematologii przy Chełmskiej. Komisja wyborcza złożona prawie wyłącznie z samych pielęgniarek solidarnie sabotowała moje zarządzenia. Panie bawiły się doskonale w swoim towarzystwie, poziom rozmów i dowcipów był poniżej wojskowej latryny, wbrew moim poleceniom używały długopisów przy liczeniu, przesiadywały na podłodze i po kątach co stwarza potencjalną możliwość unieważnienia głosu przez dostawienie krzyżyka, honorowały kserokopie zaświadczeń o  zmianie komisji wyborczej. Nie reagowały na zwracane uwagi, trudno wzywać policję do  użytego przez liczącego wbrew regulaminowi długopisu, gdybym natomiast próbowała je zdyscyplinować w zrozumiałym nawet dla mego psa języku, to one a nie ja wezwałyby policję. Przetrzymałam je karnie do piątej rano sprawdzając osobiście wszystkie obliczenia.

Kiedy oddawałam sprawozdanie w Urzędzie Gminy przy ulicy Wiśniowej byłam świadkiem jak miła urzędniczka doradzała stojącemu obok mnie panu jak ma sfałszować sprawozdanie żeby system je przyjął. „Tej partii pan odejmie tym doda i przejdzie” – powiedziała. Zastanawiałam się co mam zrobić, wezwanie policji w tym przypadku też by nic nie dało. Każdy kto kiedykolwiek pracował przy wyborach dobrze to rozumie.

Woźny który przyjmował nasze starannie opieczętowane worki z kartami wyborczymi śmiał się z mojej rozterki do rozpuku. „Niech pani się nie przejmuje. Nikt nigdy do tych worków nie zagląda, nikt nic nie sprawdza, słowo  honoru”-powiedział.

Stało się dla mnie jasne, że przepisy wyborcze, jak inne głupie lub celowo kryminogenne przepisy,  sprzyjają fałszerstwom więc trzeba je zmienić.

Wraz z koleżanką która jak ja wielokrotnie pracowała w komisjach wyborczych opracowałyśmy  projekt kilku zmian w prawie wyborczym, które naszym zdaniem powinny zmniejszyć skalę fałszerstw. Oto  nasze propozycje:

  1. Wprowadzić prawo wszystkich komitetów wyborczych do sprawdzenia poprawności obliczeń w przeciągu kilku (np. dwóch) miesięcy po wyborach bez konieczność orzeczenia sadowego. Wybór komisji do sprawdzenia byłby w gestii komitetu wyborczego. Można byłoby ograniczyć ilość sprawdzanych przez jeden komitet wyników np. do 10% – 20% komisji. Fałszerze nie czuliby się tak bezkarni , jak obecnie. Bezwzględnym wymogiem byłoby przechowywanie wyników wyborów w miejscach niedostępnych dla osób trzecich  oraz odpowiedzialność karna ( personalna) za niewłaściwe ich przechowywanie.
  2. Obowiązkowe a przynajmniej dozwolone powinno być filmowanie przebiegu wyborów oraz przebiegu liczenia głosów. Kamera powinna być umieszczona u góry, aby można było obserwować ręce. Film nie musi być na bieżąco dostępny w sieci (choć byłoby to dobre), ale możliwy do przejrzenia po wyborach na żądanie dowolnego komitetu.
  3. Wprowadzenie karalności członków komisji w wyniku przeprowadzonego postępowania sądowego za fałszerstwa wyborcze oraz rażące nieprawidłowości. Większość członków komisji starała by się, aby fałszerstw, a nawet tylko nieprawidłowości nie było.
  4. Zlikwidowanie pasków zasłaniających listę wyborczą przed innymi wyborcami czyli sąsiadami. Ewentualnie można by ograniczyć ochronę danych do zasłaniania wyłącznie numeru  PESEL. Wszystkie inne dane są i tak sąsiadom znane. Jeżeli na liście figuruje osoba zmarła, sąsiedzi powinni to zauważyć, zgłosić do przewodniczącego komisji i zażądać wykreślenia tej osoby w porozumieniu z funkcjonariuszem odpowiedzialnym za sporządzanie list wyborców. Brak takiej możliwości pozwala łatwo i bezkarnie fałszować listy co wielokrotnie obserwowałyśmy.
  5. Można by zmniejszyć tendencyjny dobór składu komisji i ułatwianie fałszerstw przez organizatorów, czyli gminy, zmieniając tych organizatorów.

Powyższe oraz  lepsze  propozycje powinny dotrzeć do posłów co nie jest łatwe gdyż zwykły pomysłodawca nie będzie przez nich wysłuchany, bo oni przecież wszystko wiedzą najlepiej. Poza tym w społeczeństwie i wśród posłów da się wyodrębnić kilka grup z uwagi na świadomość fałszerstw wyborczych. Są wśród nich ci, którzy wiedzą (wierzą), że fałszerstwa są poważne, ale dobrze im z tym, albo  sami w nich uczestniczą. Są tacy, którzy wiedzą (wierzą), że fałszerstwa są poważne, ale czują się bezradni. Są ci, którzy nie wierzą, że fałszerstwa są poważne i  dobrze im z tym, bo nie trzeba    nic zmieniać. I wreszcie ci, którzy nie mają zdania na ten temat i jest im to obojętne.

Niektórzy obywatele starają się pilnować wyborów ale nie wierzą, że fałszerstwa są poważne. Inni pilnują wyborów w wielkim stresie wiedząc, że fałszerstwa są poważne i choć w ramach jednej komisji czasami im się to udaje, w skali kraju nic na to nie poradzą.

Powyższe propozycje mogą wydawać się wyjątkowo nieaktualne. Obecnie walka się toczy o głosowanie korespondencyjne. Jednak pandemia kiedyś (miejmy nadzieję) się skończy  i wrócimy do normalności. Jeżeli wybory mają być czymś więcej niż nic nie znaczącym rytuałem muszą być przeprowadzane uczciwie. Co do głosowania przez Internet  – jak mówił wielki językoznawca: „Nieważne, kto głosujeważnekto liczy głosy”
 Brak rozwagi w tej sprawie może się skończyć, że wybierzemy na prezydenta jakiegoś króla Juliana.

Izabela Brodacka Falzmann

Źródło:  NASZEblogi.pl, 14.04.2020.

Na zdjęciu tytułowym: Porzucone worki z wypełnionymi kartami głosowania PAP/Marcin Bielecki. Za polsatnews.pl / wybór. wg.pco

Więcej felientonów pani Izabeli Brodackiej Falzmann na naszym portalu   >   >    TUTAJ .

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
, 2020.04.16.
Izabela Brodacka Falzmann

Autor: Izabela Brodacka Falzmann