Wirus terroru [cz.3]


Ta myśl może się wydać śmieszna, ale jedyny sposób walki z dżumą to uczciwość.
Albert Camus

Z ogólnego chaosu informacyjnego stopniowo wyłania się rzeczywisty obraz zachodzących w świecie wydarzeń i procesów. Dla wielu rządów i polityków będzie on z pewnością przykry, gdyż na światło dzienne wychodzi, że ugrzęźli w bagnie zakłamania, wspierania zbrodniczych i niegodziwych projektów geopolitycznych, a przede wszystkim są zbiorowiskiem głupców i pasożytów. Nie grozi im widmo koronowirusa, lecz widmo rozliczenia za dotychczasowe, zbrodnicze  postępki.

Ponieważ do niektórych polityków to dociera, oddają się marzeniom o pozostaniu przy władzy dzięki stosowaniu totalitarnych metod kontroli społeczeństwa i gospodarki. Kostiumy DEMOKRACJI, WOLNOŚCI oraz WOLNEGO RYNKU schowali do szafy. Pandemia Cow-19 jest coraz częściej postrzegana przez nich jako szansa wprowadzenia totalitaryzmu, dzięki której nadal można rządzić zniewolonymi narodami.

Jak się okazuje, sprawa nie jest wcale tak prosta.

Geopolityczne mrzonki nie zastąpią rzetelnej i przenikliwej analizy rzeczywistości. Ale do przeprowadzenia takiej analizy wspomniani politycy nie są zdolni, ponieważ nigdy nie liczyli się z rzeczywistością; nic pożytecznego nie dokonali; na niczym się nie znają. Jednak stanowią obecnie poważny problem społeczny i ekonomiczny,  gdyż walczą  o zachowanie władzy na śmierć i życie, a przy tym dysponują znacznymi możliwościami. To oni są najważniejszym problemem, a nie koronowirus.

* * *                           

 Sytuacja staje się coraz bardziej klarowna, choć nie jest to sytuacja dobra. Większość ludzi nie chce przyjmować złych wiadomości. Dlatego, gdy z hukiem pękają dotychczasowe blokady informacyjne, ludzie zagubieni w chaosie informacyjnym, kłamliwej propagandzie i biczowani szokującymi wydarzeniami,  po omacku szukają ratunku, coraz chętniej szukają wiarygodnych źródeł. Tych źródeł jednak jest niewiele; tylko na marginesie medialnej dezinformacji. W głównym nurcie informacyjnym (dokładniej: dezinformacyjnym) różne kanały  niszczą się nawzajem, toteż tylko sieją niepewność. Co najważniejsze – tracą wiarygodność.

Wzmaga się krytycyzm społeczny, co nie jest bez znaczenia. Krytycyzm jest niezbędny do oceny wiarygodności otrzymywanych informacji. Co najmniej, pozwala  wykluczyć znane z fałszywych  sprawozdań i obietnic  źródła informacji: osoby, partie polityczne, urzędy ministerialne, banki, parlamenty, organizacje międzynarodowe.

Nadeszła pora, by dokonać rekonstrukcji wydarzeń.

Powinno być oczywiste, że nadzwyczajne wydarzenia – kryzysy, katastrofy, pandemie – są ściśle powiązane z przebiegiem procesów politycznych i gospodarczych. Bez zrozumienia tych procesów w skali globalnej, regionalnej i krajowej niemożliwe jest wyjaśnienie przyczyn i znaczenia tych wydarzeń. W przeciwnym razie wyjaśnienia są wątpliwe i niewiarygodne.

Zrozumienie współcześnie zachodzących procesów wymaga pracy i warsztatu. Wymaga pracy zespołowej i profesjonalnego  warsztatu naukowego. To są „oczy i usta” społeczeństwa. Jednak czasem bywa, że oczy i usta zostają zamknięte. Albo uczeni zajmują się czymś innym, albo odpowiednie badania nie są finansowane (o to mniej więcej chodzi). Po stronie podaży wiedzy o współczesnych zjawiskach pojawiają się poważne  niedobory. Po stronie popytu powstają także niedobory, wywołane przez lekkomyślne (konsumpcyjne) nastawienie do życia, infantylizm „powszechnego dobrobytu” i przez umysłowe lenistwo.

Wtedy lukę po upadku wiedzy naukowej wypełnia chłam. To dominujące w świecie media, marketing i spektakle polityczne narzucały rzekomą wyjątkowość wydarzenia p.t. „koronowirus”, mającego jakoby wymazać lub przekreślić znaczenie wszystkich pozostałych problemów społecznych, politycznych i gospodarczych, fundując społeczeństwom coś w rodzaju „dyktatury koronowirusa”. Wysiłkom tym sprzyjało na ogół powierzchowne zainteresowanie przemianami społeczno-gospodarczymi w świecie. Stało się to „piętą achillesowa” społeczeństwa; niedostateczną reakcją społeczną na propagandę i dezinformację. Odporność umysłowa społeczeństwa została bardziej osłabiona, aniżeli jego odporność fizyczna. Większość ludzi łykała propagandę i dezinformację jak pelikany. Brakowało wiedzy o sytuacji wewnętrznej w krajach, które stały się ofiarami Cow-19 . Co się działo – poza pandemią – w Chinach? Co się działo – poza pandemią – w Stanach Zjednoczonych?  Co się działo w innych krajach? Kiedy w Państwie Środka pojawiła się nieznana i groźna epidemia, bez rozeznania sytuacji wewnętrznej łatwo było przypisać jej wręcz demoniczny charakter. Czyżby władze w Pekinie przestraszyły się demona? 

Przyszedł czas na osłabianie fizycznej odporności narodów; czas NEOMALTUZJANIZMU.

Większość ludzi słabo orientuje się w zawiłościach stosunków politycznych i gospodarczych pomiędzy mocarstwami, tymczasem stosunki te mają podstawowe znaczenie. Pandemia jest rozgrywana między mocarstwami z udziałem mediów, organizacji międzynarodowych i służb specjalnych.   

W naszej rekonstrukcji przede wszystkim należy wypełnić największe luki w spojrzeniu na sytuację światową. Pierwsza dotyczy sytuacji w Chinach.

CHINY

Pojawienie się pandemii koronowirusa umożliwiło mediom skupienie uwagi światowej opinii publicznej na Chinach, które dzięki temu stały się przedmiotem najdzikszych spekulacji, niewiele mających wspólnego z rzetelną oceną chińskich realiów. Na dalszy plan zeszły oceny i przewidywania dotyczące podniesienia Państwa Środka do rangi globalnego mocarstwa, ostry konflikt Chiny-Stany Zjednoczone, a nawet wyścig technologiczny. Wymazując z pamięci te zagadnienia, stworzono pole dla rozdmuchania wydarzeń dziejących się na peryferiach;  w jedenastomilionowym mieście Wuhan, nie wnikając (z nielicznymi wyjątkami) w wewnętrzną sytuację polityczną chińskiego imperium. Wygląda na to, że komentarze o Cov-19 są wytworem ludzi, którzy o niczym nie mają pojęcia. Trochę spornych i niezrozumiałych zaleceń medycznych, niewiele ponadto. To niedopuszczalne uproszczenie, dające okazję do przemycania rozlicznych sugestii, insynuacji, a czasem entuzjastycznych zapatrywań politycznych.

Chiny nie stanowią monolitu politycznego, który można określić kilkoma słowami. Niezależnie od imponujących sukcesów ekonomicznych,  technologicznych i wizerunkowych, są one państwem ostro ścierających się nurtów politycznych. Nie chodzi o grę politycznych skautów czy głośne spory medialne, lecz o walkę w celu opanowania rządów  w wielkim imperium; walkę na śmierć i życie. Nie chodzi o konflikty, lecz o antagonizmy. Dlatego bagatelizowanie antagonizmów wewnętrznych doprowadziło niektórych  komentatorów sytuacji w Chinach do skrajnie fałszywych opinii. Jedną  z tych opinii jest zapatrywanie, że Chiny (jako całość) nie były zainteresowane eksplozją epidemii w Wuhan, z którą szczęśliwie uporały się nadzwyczaj sprawnie. Pozostaje ewentualność naturalnego pochodzenia wirusa; może przypadkowego uwolnienia się z laboratorium, albo wręcz – agresja zewnętrzna. Wszystkie te ewentualności były ostatnio gorączkowo analizowane, chociaż na ich poparcie brakowało twardych argumentów.

A przecież w ramach ostrych politycznych rozgrywek wewnętrznych (na śmierć i życie !), jednym zależało na tym, aby wysadzić z siodła przeciwników; drugim  zaś na zniweczeniu ich planów i zdławieniu oporu. Chyba, że po jednej lub z obydwu stron znajdowali się ludzie niezorientowani w sytuacji politycznej, mało spostrzegawczy, nieostrożni, wręcz nierozgarnięci. Nie dajcie się wciągnąć w takie wytłumaczenie.    

W niniejszej rekonstrukcji wydarzeń nie zamierzam uciekać  od zawiłości sytuacji wewnętrznej w Chinach. Na ten temat pojawiło się nieco wiadomości, które nie zostały upowszechnione.

Centralna wiadomość pochodzi z 13 stycznia 2020 roku (uzupełniona danymi z kilku następnych tygodni). Wskazuje ona dobitnie na polityczny charakter wydarzeń w Wuhan. W tym dniu władze w Pekinie odsunęły od władzy w mieście i w całej prowincji  czołowe postaci polityczne: w tym  przywódców partii komunistycznej w Wuhan Ma Guoqiang oraz w prowincji Hubei Jianga Chaolinga. Ich miejsca zajęli sojusznicy prezydenta Xi formalnie w celu „dodatkowego wzmocnienia zarządzania i kontroli dla powstrzymania rozprzestrzeniania się koronowirusa”.

Zastanawia jednak, że do Hubei przybył szef Centralnej Komisji Spraw Politycznych i Prawnych (Chen Yixin) – co z trudem można powiązać a epidemią. Chińczycy są na ogół małomówni, lecz niektóre sygnały prasowe są zastanawiające. Chińskie media nie pisały o epidemii, lecz o wojnie narodowej. „Obecnie, w sytuacji wojny narodowej, rozprzestrzenianie się epidemii zostało początkowo ograniczone, ale punkt zwrotny nie został osiągnięty. Sytuacja w Hubei i Wuhan, które są „centrami sztormowymi”, pozostaje złożona i ponura. Sytuacja bitewna jest lepsza, ale bitwa nadal się toczy relacjonują 13 stycznia oficjalne media chińskie.

Zastosowane środki „walki z koronowirusem” były niewspółmierne do zagrożeniami epidemią, którą Chiny przeżywały wielokrotnie. To nie była tradycyjna chińska praktyka walki z plagami społecznymi.         

 O odsuniętych od władzy wybitnych działaczach chińskiej partii komunistycznej warto wiedzieć więcej, co zostawiamy na później. Nowo mianowani przywódcy regionalni z nadania prezydenta Xi objęli bezpośredni nadzór i zarządzanie stłumieniem epidemii i … planowanego przewrotu politycznego.

To jest owa słabo widoczna szczelina, przez którą można zobaczyć wydarzenia w Chinach. Nieco wyprzedzając potrzebne wyjaśnienia, warto podkreślić skalę problemu.

Nie jest nią bynajmniej epidemia koronowirusa, lecz próba przewrotu politycznego  z wykorzystaniem epidemii przez antagonistów władzy w Pekinie.

Pojawiający się tutaj aspekt – wykorzystania epidemii do przeprowadzenia przewrotu politycznego w Chinach  – wymaga szczegółowego omówienia.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu >   >   >   TUTAJ .

Ilustracja tytułowa: Prof. dr hab. Artur Śliwiński. Fot. za: YT-CEP , 25.05.2018. / wybór ilustracji wg.pco

*

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
2020.04.25.
Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński