WIRUS DEZINFORMACJI


Nie uznaję autorytetów ani prawd objawionych III RP

Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy – kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

WIRUS DEZINFORMACJI

A więc wojna! Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie, publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory, weszliśmy w okres wojny.
Słowa przedwojennego spikera Polskiego Radia, Józefa Małgorzewskiego, nietrudno odnieść do czasów obecnych.

Czasów, w których z wielu miejsc, od wielu, czasem zacnych osób, dobiega narracja o wojnie i przestawianiu życia na „specjalne tory”. Czasów, w których, nie widok obcych żołnierzy i wybuchy bomb, lecz treść medialnych „newsów”, wywołuje panikę i poczucie zagrożenia.

A więc „wojna z koronawirusem”. Wojna Chiny – reszta świata. Wojna o zdrowie i życie. Wojna dla zachowania gospodarki i miejsc pracy, o rynki zbytu, dostawy i kontrakty. Wojna na szczepionki i leki. Wojna bogatych z biednymi. Wojna chaosu z ładem, kłamstwa z prawdą, zła z dobrem…

Wojna tyleż totalna, że toczona na wszystkich frontach – od prozaicznych problemów z zakupem masek i rękawic, po gry wywiadów i interesy wielkich mocarstw. Obejmująca swoim zasięgiem ludzi prawych, pospolite kanalie i wielkich bandytów.

Wojna, która obnażyła prawdę o współczesnym świecie i tysiące absurdalnych „idei”, tyleż pseudo-wartości i mitów, sprowadziła do atawistycznej troski o własne zdrowie.

Nawet wśród tych, którzy z racji głoszenia antyludzkich szaleństw – o „prawie do aborcji”, czy „równouprawnieniu” dewiantów, winni pogardzać własnym życiem, równie konsekwentnie, jak mają w pogardzie życie innych.

Proszę nie oczekiwać, że przedstawię tu własną teorię na temat „SARS-CoV-2”, przyczyn owej „pandemii” lub prognozę kryzysu. Powstało na ten temat dość tekstów i wypowiedzi, z których każdy może wybrać to, co odpowiada jego poglądom na rzeczywistość.

W świecie, w którym bezkarnie przechodzą najpodlejsze zbrodnie, wojny i oszustwa, nie sposób oczekiwać, by ta, czy inna teoria na temat chińskiej „zarazy” miała przyczynić się do otrzeźwienia lub wzbudzić odwagę do refleksji. Dość zrozumieć, że dzisiejsi władcy „wolnego świata” prędzej skażą swoich poddanych na dekady „kwarantanny”, niż przyjmą za pewnik, że dla komunistycznych bandytów życie ludzkie (w tym życie współplemieńców) nie przedstawia najmniejszej wartości i dla osiągnięcia celów przepoczwarzonego komunizmu, gotowi są wymordować połowę ludzkości.

Świat ludzi słabych – a tylko takich „produkują” nowoczesne społeczeństwa, musi pozostać bezbronny wobec agresji przekraczającej miarę tchórza i konformisty.

Nie pora również na pseudo-filozoficzne rozważania nad skutkami owej „pandemii”, bo prostactwo tych, którzy ją zgotowali, jak i tych, którzy codziennie nią żonglują, nie ma cienia metafizycznej dystynkcji i bardziej zasługuje na dosadny epitet absolwenta podstawówki niż dysertację ćwierćinteligenta po „postępowej” uczelni.

Nie widzę także potrzeby przedstawiania politycznych aspektów obecnej sytuacji. Kto dotąd nie dostrzegł, jak idealna symbioza, „wspólnota brudu” panuje dziś nad Wisłą, łącząc rzekomych adwersarzy, nad trumną naszych „praw obywatelskich” i truchłem narodowych interesów, kto nie zrozumiał tej złowróżbnej ciszy nad zbrodnią smoleńską, zdradą i butą Obcych, temu nie pomoże żadna analiza ani polityczna pogadanka.

Prawdą jest natomiast, że toczy się wojna. Wojna o rząd dusz, w której wirus dezinformacji ma tak dalece zainfekować naszą wolę i obezwładnić myśli, byśmy stali się stadem pokornych niewolników, gotowych przyjąć każde upodlenie, w imię wydłużenia ogniw łańcucha.

Cóż łatwiejszego, gdy łańcuch ma chronić przed utratą zdrowia, a upodlenie nosi miano „środka ochronnego”?

Wojna dezinformacyjna jest celem państwa, które na kłamstwie i zbrodni zbudowało swoją pozycję, a implementując je w formę „produktu przemysłowego”, opasało „wolny świat” siecią agenturalnych wpływów i finansowych zależności.

Chaos wytwarzany podczas tej wojny skutecznie unicestwia poczucie realizmu. W miejsce wiedzy i faktów, wznosi bariery niedorzecznych lęków i sprowadza nasze aspiracje do adoracji „chińskiego ciasteczka”.

Rządzący tym komunistycznym tworem dawno zrozumieli, że walka z dezinformacją jest zadaniem nieosiągalnym dla państw „wolnego świata” – również dlatego, że musiałaby obejmować obszary, z których władcy owego świata czerpią ogromne korzyści.

Bo też dezinformacja jest dziś narzędziem tysięcy „światłych demokratów”, którzy z rozgrywania nonsensownej formuły – „z woli ludu”, uczynili fundament sprawowania rządów i osiągania zysków. Dziś używają jej na poziomie „naukowej” narracji, w imię „dobra wspólnego”, dla celów tyleż wzniosłych, gdy łączą się z korzyścią partyjnych kamratów i efektami farsy wyborczej.Jeśli nawet dostrzegą, że rujnując własne społeczeństwa, sycą pekińskich bandytów, jeśli widzą wygranych w tej wojnie i policzą cenę, jaką przyjdzie zapłacić, wizja doraźnych profitów i rola cyrkowych nadzorców, skutecznie tłumi odruchy sprzeciwu.

Legionami tej wojny są też wszelkiej maści media i ludzie aranżujący „szum informacyjny”. Bez ich udziału – mniej lub bardziej świadomego, bez roli „pudeł rezonansowych”, a zwykle użytecznych „przekaźników”, nie mogłaby się toczyć.

W obszarze medialnym rzecz wygląda najprościej.

Kto podważa „groźbę pandemii”, dostrzega sieci interesów, wpływy światowych cwaniaków i grę chińskiego agresora, kto sugeruje „spiskowe teorie” i marzy o powrocie zdrowego rozsądku – może liczyć na miano „oszołoma”,”szarlatana” i „siewcy niepokoju”.

Tylko oficjalna narracja – zgodna z partyjną dyrektywą, z unijnym nakazem i instrukcją WHO, nosi cechy bezpiecznej, medialnej strawy.

Fakt, że jest to ta sama narracja, jaką proponują chińscy agresorzy, że równie skutecznie rozsiewa strach, jak rodzi niewiedzę, a posługując „prawdami na wiarę” stanowi źródło kolejnych fałszerstw, nie zaprząta uwagi odbiorcy.

Na tym polega istota komunistycznej dezinformacji. Chodzi o zmuszenie przeciwnika, by on sam stworzył fałszywą tezę (nawet w oparciu o prawdziwe informację), a uwierzywszy w nią, dostosował pozostałe przesłanki do własnych wyobrażeń, według nich postępował, myślał i działał.

W tej metodzie, nie trzeba wciąż okłamywać ofiary, ponieważ ona sama wprowadza się w błąd i z każdym kolejnym krokiem pogrąża w odmętach zniewolenia.

Znaczenie obecnej kombinacji, polega na sile bodźca użytego dla celów komunistycznej strategii. Lęk o zdrowie i życie, przerażenie śmiercionośną chorobą – jest bodaj najmocniejszym impulsem i czynnikiem determinującym nasze reakcje. Użyty podstępnie, narzucony słowem i obrazem, potrafi zmusić do irracjonalnych zachowań, skłonić do wszelkich ustępstw, zabić inne dążenia i aspiracje.

Tu nie ma miejsca na kompromis – zatem wszystko, co umniejsza lęk lub chroni przed wizją choroby, jest dopuszczalne i traktowane niczym dobro.

Na tym etapie następuje zbliżenie interesów agresora i „światłych demokratów”. Tak dalece, że umocnienie tezy o zagrożeniu, staje się zadaniem tych, którzy widzą w niej drogę do „rządu dusz”. Nie zawsze ze złej woli lub z wyrachowania. Często z fałszywego poczucia „misji”, obawy przed odpowiedzialnością, głupoty i kompleksów.

Mechanizm działania słabych „ludzi Zachodu”, dawno został rozszyfrowany przez komunistycznych strategów. Operując tak potężnym „wspornikiem”, podrzucając równie doniosły „temat przewodni”, mogą być pewni właściwej reakcji „elit”.

Stąd tylko krok do przyjmowania wszelakich „terapii” i „środków ochronnych”, do kreowania dowolnych „autorytetów” i „mężów stanu”, budowania nowych relacji i obszarów wpływu.

Jakkolwiek byśmy oceniali okoliczności obecnej „pandemii”, za pewnik można przyjąć, że wygranymi będzie tandem Pekin-Moskwa, a tworzone dziś podwaliny „nowego ładu” posłużą realizacji celów komunistycznych.

Warto również przyjąć, że rządy „demokratów”, globalne korporacje i „wielcy biznesmeni”, kierują się nade wszystko żądzą zysku i perspektywą własnego interesu i nie wolno przypisywać im uwarunkowań „ideowych”.

Oznacza to mniej, lub bardziej czynne współuczestnictwo w obecnej wojnie i współpracę w ramach komunistycznej strategii podstępu i dezinformacji.

W tej strategii, wirus o nazwie „SARS-CoV-2″, jest tylko narzędziem do realizacji celu. Jego przydatność dla testowania reakcji „wolnego świata”, dla przeorania świadomości zachodnich społeczeństw i podważenia ekonomicznych fundamentów, została już potwierdzona.

Marginalizacja autentycznych problemów, zapomnienie prawdziwych wojen i konfliktów – jest wielkim zwycięstwem zgrai napastników. Chodzi przecież o to, by „wszelkie sprawy i zagadnienia zeszły na plan dalszy”.

Tak długo, jak ów „świat” nie dostrzeże w wirusie broni wymierzonej w ludzkość i nie potraktuje agresora jako bandyty, wojna dezinformacyjna będzie prowadzona.

O skutkach stokroć groźniejszych niż sam wirus i zasięgu przekraczającym życie tego pokolenia.

Jej efekty nie zależą od militariów, siły pieniądza, miary intelektu lub normy sumienia. Zależą od możliwości dotarcia do odbiorcy i zmuszenia go do obcowania z zatrutym źródłem. Dla osiągnięcia celu nie trzeba nic więcej.

Wirus dezinformacji atakuje tam, gdzie znajduje dostęp i sprzyjające warunki. Nie zaszkodzi mu jakakolwiek „polemika” ani najbardziej krytyczna ocena. Nie podda się sile argumentów i mocy naukowych rozpraw.

Strach o życie – ta najpotężniejsza broń w rękach bandytów, stwarza nieograniczone możliwości. Cel działań wojennych zostanie osiągnięty, gdy tezy dezinformacji dotrą do świadomości odbiorców, wywołają pożądane odczucia i reakcje. Wystarczy, że tezy te będą udostępnione – nieważne, w jakiej formie, gdzie i przez kogo.

Dawno temu pisałem, że wobec dezinformacji istnieje tylko jedna skuteczna broń – nie dopuszczać do jej rozpowszechniania i rezonowania. Podobnie, wobec agentury wpływu, dywersji politycznej i medialnych ośrodków dezinformacji, istnieje tylko jedna tarcza obrony – zakaz działalności, areszt i więzienie.

Ponieważ te metody walki są nieznane i niepraktykowane przez zakładników „demokracji” III RP, wojna dezinformacyjna spustoszy świadomość naszych rodaków i na wiele lat zatruje życie społeczne.

Pozbawieni możliwości oporu, rozbrojeni z rozumu i woli walki, zdani jesteśmy na wojnę, w której chętnie zginiemy.

Jeden z opozycyjnych publicystów rosyjskich napisał, że jeśli Bóg chce pozbawić człowieka rozumu, wyśle mu koronawirusa.

Nie sądzę, by celem Bożego planu, było pozbawienie człowieka rozumu.

Wirus dezinformacji – stokroć groźniejszy od wszelkich pasożytów, nie może pochodzić od Boga, któremu obcy jest fałsz i kłamstwo.

Stan owej „pandemii” nie jest więc „karą za grzechy”, lecz „darem” od tego, który służąc kłamstwu i nienawiści, stał się odwiecznym przeciwnikiem Prawdy.
Pokonać go, to zaledwie wybrać prawdę.

***

Wszystkim Państwu, którzy w tym trudnym dla mnie czasie wspierali mnie słowem, czynem, a nade wszystko darem modlitwy, składam serdeczne podziękowania.
Niech Bóg odpłaci tym samym dobrem

Aleksander Ścios
bezdekretu.blogspot.com   

Zródło:  bezdekretu.blogspot.com , 15 maja 2020.
Podkolorowania wybranych fragmentów tekstu pochodzą od redakcji PCO.

Opublikowano za zgodą Autora.

Ilustracja tytułowa:  Fragment okładki książki Aleksandra Ściosa „Nudis verbis. Obalić III RP” / wybór zdjęcia wg.pco

Więcej artykułów Aleksandra Ściosa na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ.

*

*

, 2020.05.16.
Avatar

Autor: Aleksander Ścios