Bez Polaków nie byłoby współczesnej Rosji


Za portalem Myśl Polska prezentujemy wybrane fragmenty rozmowy jaką przeprowadził Jan Engelgard z Mariuszem Świdrem, arabistą i politologiem, b. radcą w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Autorem książki „Jak podbijaliśmy Rosję”. Red. PCO


„W końcu XIX wieku 23% sędziów i prokuratorów na Syberii to byli Polacy! Stanowiliśmy niecałe 10% obywateli Imperium Rosyjskiego, tymczasem aż 22% kadry oficerskiej armii rosyjskiej! W czasie I wojny światowej na tysiąc żyjących (aktywnych i emerytowanych) generałów rosyjskich 211 było Polakami. Aż 74 z nich – po odzyskaniu przez Polskę niepodległości – zgłosiło się i zostało przyjętych do Wojska Polskiego” – rozmowa z Mariuszem Świdrem, autorem książki „Jak podbijaliśmy Rosję”

[…}

W książce pokazuję, jak ścisłe były związki między Polską a szeroko pojętą Rusią w ciągu ponad tysiąca lat sąsiedztwa. Czasem były gorsze, czasem lepsze – ale losy naszych krajów i narodów zawsze się przeplatały, o czym młode pokolenia coraz mniej wiedzą. Prowadziliśmy między sobą wojny, ale zawieraliśmy też sojusze. Oni bywali w Polsce władcami czy żonami polskich królów, a Polacy i Polki byli carami i carycami. I zawsze sprawdzała się najmądrzejsza maksyma polityki zagranicznej: „Jeśli sąsiad jest od ciebie silniejszy – to powinieneś się z nim zaprzyjaźnić”. W dzisiejszym młodym polskim pokoleniu buduje się kompleksy niższości, słabości, symptom „wiecznej ofiary”, którą wszyscy wkoło (a najczęściej Niemcy i Rosjanie) tłukli. Tymczasem my tak samo często tłukliśmy i jednych, i drugich – a najlepiej wychodziliśmy na tym, gdy się dogadywaliśmy z nimi – zamiast bić. Polska była mocarstwem i wzorcem kulturowym dla wielu państw i narodów, wzmacniajmy w sobie poczucie wielkości, a nie słabości. Dzisiaj nasze kraje idealnie uzupełniają się gospodarczo, Rosja jest wielkim eksporterem surowców mineralnych i ziarna, których potrzebujemy. My zaś produkujemy ogromne ilości żywności (owoców, warzyw, mięsa, przetworów mlecznych) i produktów przemysłowych – tak potrzebnych Rosji. Polska żywność, kosmetyki, maszyny i urządzenia mają w Rosji wysoką markę. Polskie jabłka czy truskawki są przez Rosjan uważane za najlepsze w świecie. Wykorzystajmy to, współpracujmy, handlujmy – bo dziś nasze miejsce zajęli inni: Niemcy, Żydzi, Białorusini, Amerykanie… To oni zarabiają na współpracy z Rosją, a my – mając do Rosji blisko geograficznie i kulturowo – płacimy pośrednikom.

Rosja jest jednym z niewielu bliskich geograficznie krajów, które nie mają wobec Polski ŻADNYCH, ale to żadnych roszczeń. Nie chcą Białegostoku, Hajnówki czy innego Chełma, nie chcą wyduszać żadnych wypłat finansowych, kompensacji, zwrotów zabytków. Właściwie jedyną rzeczą, której od nas oczekują – to szacunku dla ich żołnierzy, którzy zginęli w trakcie wyzwalania Polski spod niemieckiej okupacji. Tymczasem wrogowie Polski bardzo chętnie sponsorują wszelkie akcje mające pobudzić rusofobię, lęk przed Rosją, irracjonalne i bezpodstawne poczucie zagrożenia. Ma to zapewne usprawiedliwiać sprowadzanie do naszego kraju obcych wojsk i wyprowadzanie pod pretekstem nabywania uzbrojenia pieniędzy z Polski do krajów i instytucji, które w odróżnieniu od Rosji mają wobec Polski urojone roszczenia finansowe – lub je wspierają.

Dlaczego w ogóle podjął Pan ten temat, skąd pomysł?
– Takiego pomysłu właściwie nie było. Gdy trafiłem w latach 80. po raz pierwszy do Rosji – to byłem zdziwiony sympatią Rosjan wobec Polaków. I tym, że każdy z nich ma przynajmniej jednego z rodziców czy dziadków Polaka. Dziwiłem się, gdy pokazywali mi najpiękniejsze dworce, pałace, mosty Petersburga, Moskwy, Kijowa czy Odessy informując, że budowniczymi i architektami byli Polacy. We wszystkich zakątkach Związku Radzieckiego były ślady Polaków i pamięć o nich zawarta czy to w pomnikach, nazwach ulic, nazwach geograficznych. Polakami w Rosji byli najwięksi ich kompozytorzy – jak Szostakowicz, Glinka, Strawiński, Rymski-Korsakow, najwięksi tancerze (Niżyński, Krzesińska), malarze, poeci, pisarze, śpiewacy, uczeni, podróżnicy, politycy. Początkowo mnie te informacje dziwiły, ale stopniowo przywykałem – i w końcu oczywistym się dla mnie stało, że w znacznej mierze to Polacy zbudowali Rosję. A dziesięć lat temu poznałem się z redaktorem naczelnym jednego z największych polskich czasopism. Interesuje się relacjami polsko-rosyjskimi, wiele mnie wypytywał, opowiedziałem mu trochę ciekawostek. Zaproponował, bym opisał jakąś w formie artykułu do jego tygodnika. I zrobiłem to, a artykuł stał się okładkowym, wiodącym w danym numerze. Opisałem, jak to przez 10 lat, od 1990 roku, polska religijna pieśń z epoki renesansu była oficjalnym hymnem państwowym Rosji. Znany rosyjski kompozytor, Polak spod Smoleńska Michał Glinka herbu Trzaska napisał popularną w Rosji operę „Iwan Susanin – życie za cara” o czasach polskiej interwencji w Rosji. Wykorzystał w niej polskie elementy melodyczne, a będąc wcześniej w Polsce przepisał w bibliotece krakowskiej nuty polskiej pieśni religijnej „Christe, qui lux es et dies” autorstwa Wacława z Szamotuł (1526–1560). Glinka zrobił to dla swoich potrzeb zastosowania melodyki polskiej w wymienionej powyżej operze, nie dopisał nazwiska kompozytora, a kartkę tę znaleziono po jego śmierci w mieszkaniu. Sądzono, że to jego kompozycja. Pieśń religijna, więc pompatyczna, szczególnie chętnie wykonywały ją radzieckie orkiestry wojskowe w czasie II wojny.

W 1947 roku nazwano ten utwór „Pieśń patriotyczna”, a po upadku Związku Radzieckiego wybrano na hymn Rosji. I przez 10 lat na wszystkich uroczystościach państwowych czy sportowych Rosjanie dumnie prężyli się słuchając polskiej renesansowej pieśni religijnej… Opisałem to jako ciekawostkę, artykuł opublikowano, a w Rosji przedrukowała go i przetłumaczyła na rosyjski największa ówczesna rosyjska platforma informacyjna – RIA Novosti. Rosjanie zaimponowali mi faktem umieszczenia na tak potężnej platformie pełnej wersji tegoż artykułu. Przecież poruszany w nim główny wątek nie jest dla nich szczególnie chlubny. Jednak z ciekawości przejrzałem również umieszczone pod tekstem komentarze – i co się okazało? Że większość z nich miała taki wydźwięk, iż Polacy, lecząc kompleksy z powodu tego, że nie mają swoich wielkich uczonych i artystów – chcą pretendować do bycia cudzymi autorytetami i mistrzami. Uświadomiłem sobie wówczas, jak mało obie nacje wiedzą o roli polskiego narodu w budowaniu współczesnej Rosji. Jestem gotów bronić tezy, że nie byłoby współczesnej Rosji, jej nauki czy kultury w obecnej formie – bez naszego udziału. Chciałem się tą wiedzą podzielić zarówno z Polakami – jak i Rosjanami. Nie ukrywam, że była we mnie złość, że tak bardzo niedoceniana jest rola Polaków w budowaniu Rosji. Postanowiłem o tym napisać szerszy artykuł. Robił się on coraz szerszy i szerszy… Jeszcze jeden, i jeszcze jeden Polak pracował na terenie Rosji, wnosząc tam, pod własnym lub zmienionym nazwiskiem, wartości bardzo istotne, choć niekoniecznie propolskie i niestety nie zawsze prospołeczne. Liczba naszych rodaków w polityce, gospodarce i kulturze rosyjskiej jest ogromna. W 2014 roku wyszło pierwsze, zaledwie 70-stronicowe wydanie książki. A potem „co rok prorok”. W każdym kolejnym roku publikowane było nowe wydanie, poprawione i rozszerzone. Ostatnie (piąte, 2019 r.) ma już 300 stron.

[…]

XIX wieczna Syberia kojarzy się nam tylko z Polakami na katordze. Z jakimż zdziwieniem czytałem o dziesiątkach tysięcy Polaków wyjeżdżających tam dobrowolnie, inwestujących, robiących kariery. Polacy byli właścicielami kopalni złota, flot rzecznych, zakładali nowe plantacje i hodowle, budowali pierwsze na Syberii wytwórnie mydła, olejów, cukrownie. Polacy produkowali „bryczki i rękawiczki”, najdroższe sklepy w centrum Irkucka należały do Polaków, zakładaliśmy i sponsorowaliśmy pierwsze uniwersytety na Syberii, np. w Tomsku, i rosyjskim dalekim Wschodzie. To Polacy budowali większość kolei i mostów w Rosji – i to nie tylko najsłynniejsze mosty w Petersburgu – ale większość w całym kraju. W czasie wielkiego rozwoju kolejnictwa w drugiej połowie XIX wieku ok. połowa inżynierów w tej dziedzinie było Polakami, pięciu z nich założyło 10-milionowe dziś miasto Harbin w Chinach. Ale szyny dla całej Rosji były produkowane tylko przez polskie firmy – najpierw w Królestwie Polskim, a później w zagłębiu Donieckim. Należy podkreślić solidarność polską, np. gubernator Tobolska, właściciel kopalni złota i floty rzecznej Aleksander Despot-Zenowicz.. czy najbogatszy człowiek Kaukazu, wydobywca ropy Witold Zglenicki łożyli wielkie kwoty na wspieranie swoich polskich zesłanych rodaków. Dziś chcemy o jednych pamiętać – innych zaś z historii wymazywać. To nieładne i nieuczciwe.

[…]

Przeczytaj cały wywiad z Mariuszem Świdrem na portalu Myśl Polska….

Rozmawiał Jan Engelgard

Mariusz Świder, ur. 1968, arabista i politolog, b. radca w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Autor książki „Jak podbijaliśmy Rosję”. Książkę można jeszcze kupić; Wydawnictwo Penelopa, ul. Grażyny 13/14, 02-548 Warszawa, Tel.: 607 61 63 39. www.penelopa.pl.

Źródło: Myśl Polska.pl, nr 21-22 (24-31.05.2020)

Ilustracja tytułowa: Mariusz Świderski, fot. za mysl-polska.pl.


2020.05.22.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci