Od czego zacząć?


Problem polega na tym, że krytyka władz politycznych jest nieskuteczna, zaś polskie społeczeństwo nie interesuje się kryzysem i jego katastroficznymi konsekwencjami.

Ostrzegać  obecną władzę nie ma sensu; tłumaczyć funkcjonariuszom politycznym zagrożenia wynikające z przekształceń geopolitycznych lub stosować wobec nich łagodną perswazję, a tym bardziej rzucać im koło ratunkowe, na nic się nie przyda. To już bywało odrzucane tysiące razy, ponieważ ci ludzie nagminnie mieszają dwie różne rzeczy: spryt i mądrość. Ich kariery wyrosły na sprycie politycznym, więc nie ma o czym mówić. Do pewnego czasu korzystali z niewielkiego otoczenia ludzi zarażonych koniunkturalizmem, którzy wypisywali im świadectwa powagi i mądrości, ale z czasem nawet to wąskie grono przyjaciół zmalało niemal do zera.

Spryt jest bowiem formą rekompensaty za brak mądrości, kultury i moralności. Czyli do polityków nie warto się zwracać z czymkolwiek, zwłaszcza po ekscesach z „pandemią koronowirusa”. W wąskich „elitach politycznych” instynkt samozachowawczy jest niekiedy tak słaby, że ratunek jest przyjmowany z oburzeniem i potępieniem. Przypomnę anegdotę o człowieku, który w czasie powodzi znalazł się na zalanym wodą dachu własnego domu. Przypływa ekipa ratunkowa, lecz on odmawia zejścia z dachu, oczekując ratunku od Boga. Woda wzbiera. Po pewnym czasie przybywa  następna łódź ratunkowa , także spotykająca się z odmową opuszczenia dachu. Woda wzbiera. Sytuacja powtarza się po raz trzeci, po czym ów człowiek tonie. Dostaje się przed oblicze Świętego Piotra, do którego zgłasza pretensje, bo nie został uratowany! Na co święty Piotr odpowiada ze zdziwieniem: przecież trzy razy wysłaliśmy ci ratunek.

Drugi  problem dotyczy zainteresowań społeczeństwa. Większość społeczeństwa interesuje się konsumpcją, rozrywką i nie ma nic przeciwko maskaradom (noszeniu masek). Nie interesuje ją natomiast nic, co wymaga trwałego wysiłku umysłowego. Wolność od pracy nad sobą, od trudu zdobywania wiedzy i mądrości, to podstawa awansu społecznego, gdyż ludzie „oporni” pandemii głupoty są traktowani podejrzliwie i wrogo. Owczy pęd wymaga, aby ostro tratować tych, którzy nie pędzą stadnie do rzeźni.                             

Są  jakieś resztki zdrowego rozsądku, ale nadzieje na zmianę kierunku są nikłe. W myśleniu społecznym powstała trzydziestoletnia luka, której nie da się wypełnić filmikami You Tube. Przedsiębiorcom władze polityczne urządziły rzeź, ale ich protesty niczego nie zmienią. Dlaczego przez trzydzieści lat polscy przedsiębiorcy nie potrafili się zorganizować w znaczącą siłę ekonomiczną, polityczną i opiniotwórczą? Czekali, aż władze pójdą po rozum do głowy? A przecież przedsiębiorcy stanowią oazę na pustyni pasożytów, tak we władzach, jak też w społeczeństwie. Z pasożytami, których w Polsce z pewnością nie brakuje, wspólnie można jedynie zwiększać zadłużenie, wyprzedaż majątku narodowego, niszczyć naukę, oświatę i kulturę. Nie można im jednak niczego wytłumaczyć, gdyż taka jest ich natura. Nie warto się nimi przejmować, a tym bardziej w imię solidarności wspomagać  w żerowaniu na zubożonym narodzie.                                                                                            

Kiedyś było odwrotnie. Z szlacheckich kręgów wyłaniały się elity narodowe, które forsowały programy edukacji ciemnoty. Odwrócenie sytuacji, kiedy ciemnota (spryt zamiast mądrości) forsuje „edukację” zdrowych sił społecznych, nie daje możliwości wyjścia z impasu. Teraz właśnie przeżywamy apogeum tej „edukacji”, rozszerzonej na wspólnoty religijne, kształcenie młodzieży, przedsiębiorstwa, etc.  wedle dyrektyw …  Głównego Inspektora Sanitarnego. Władza polityczna jedynie kibicuje poczynaniom Pinkasa, ostatecznie odrzucając resztki odpowiedzialności. Dokonuje się totalna sterylizacja umysłów. Przeżywamy najciemniejszy okres w naszej historii.                                                                          

Dochodzimy do punktu, w którym pojawia się znowu pytanie: po co pisać, lub szerzej – co robić?

Od ponad dziesięciu lat własnym sumptem wydaję Europejski Monitor Ekonomiczny, więc mogę się podzielić z Czytelnikami uzasadnieniem „syzyfowej pracy”. Wierzę, że może się to Czytelnikom przydać, chociaż z pewnością nie wszystkim. Najprostsze wyjaśnienie mieści się w granicach stwierdzenia: nie wolno dać się ogłupiać. Oznacza  to, że poprzedza je świadomość niebezpieczeństwa, które płynie z głupoty. Głupota jest skrajnie niebezpieczna indywidualnie i społecznie, zwłaszcza  gdy bywa wykorzystywana  do celów politycznych i biznesowych.

Znany polityk rosyjski Żyrinowski tłumaczył deputowanym  Dumy Państwowej, iż „…  naprawdę nie możecie zrozumieć, że bardziej wykształceni młodzi ludzie i całe pokolenie, jeśli jest wykształcone, będą obalać rząd co dziesięć lat? Konieczne jest powstrzymanie edukacji, jeśli chcemy stabilności. Jeśli będziemy promować edukację, wy sami siebie skażecie na zniszczenie. Pomyślcie o tym”.

Żadem polski polityk nie jest tak „otkrawiennyj”, ale intencje większości tych polityków są zbliżone. Głupota ludzi jest wykorzystywana przez polityków (i ich mocodawców!) przeciwko nim. Dlatego pokonanie głupoty w życiu indywidualnym i społecznym jest obecnie niezwykle trudne, wymagające świadomego samozaparcia, wytrwałości, wysiłku, czyli budowania swojej mądrości.

Trzeba pokonać przeszkody ukryte w fałszywych programach edukacyjnych, mediach i statystykach, oświadczeniach krajowych i międzynarodowych „autorytetów” etc. Wobec niskiej jakości masowego przekazu trzeba bardziej kierować się własnymi obserwacjami  doświadczeniem, które są najbardziej wiarygodnym źródłem informacji.

Warto dostrzegać „białe plamy” w masowym przekazie, gdyż nie są one przypadkowe. O wielu sprawach się nie mówi, gdyż są dla władzy politycznej niebezpieczne. Dotyczy to zwłaszcza zagadnień socjalnych, gospodarczych i finansowych.    

Innego rozwiązania nie ma. Podobnie jak w grzechu, im dłużej człowiek tkwi w głupocie, tym trudniej się jej pozbyć. Ale głupota też jest grzechem.

Pomyśl o sobie. Nawet egoizm powinien być twórczy. Człowiek, który nie działa twórczo (poddając sie konsumpcyjnej bierności), nie tylko staje się coraz głupszy, lecz traci zdolności twórczego działania. Bezpowrotnie traci siebie samego. Wtedy dialog i dyskusja z nim są niemożliwe. Dialog i dyskusja z denatem nie ma sensu.

Okazuje się, że mądrość może być przejściowa, ale głupota nie.

Dojrzały i mądry człowiek z czasem wydostaje się z pieluszek własnego egoizmu, a wtedy otwierają się przed nim możliwości działania we współpracy z innymi. Tylko wtedy możliwe jest twórcze działanie. I nieodzowne przeciwdziałanie złu.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu >   >   >   TUTAJ .

Ilustracja tytułowa: Prof. dr hab. Artur Śliwiński.

*

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
2020.05.29.

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński