Ostatni więzień z pierwszego transportu odwiedził Muzeum Auschwitz 14 czerwca 2015 r.


Jedyny świadek podczas uroczystości 14 czerwca 2015 r.

Pan Prof. Jerzy Bogusz był ostatnim więźniem z pierwszego transport, który odwiedził Muzeum Auschwitz 14 czerwca 2015 r. Po nim nikt z pierwszego transportu nie przyjechał i już nie przyjedzie do Muzeum Auschwitz (dzisiaj już nikt nie żyje – ostatni w ubiegłym roku odszedł Kazimierz Albin, nr 118) http://cyra.wblogu.pl/29182.html

Siedemdziesiąt pięć lat później, jedynym żyjącym byłym więźniem z pierwszego transportu Polaków do KL  Auschwitz, uczestniczącym w uroczystości na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, zorganizowanej przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich w dniu 14 czerwca 2015 r., był Jerzy Bogusz z Krakowa. Ten niezwykły świadek w tym roku ukończy dziewięćdziesiąt cztery lata.

Jerzy Bogusz urodził się 27 września w 1921 r. w Nowym Sączu. Wybuch wojny zastał go we Lwowie, gdzie zamierzał rozpocząć studia na Politechnice Lwowskiej.

W pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej aresztowano go za działalność konspiracyjną i  wywieziono z więzienia w Tarnowie do KL  Auschwitz, gdzie przybył w transporcie więźniów, liczącym 728 więźniów. Był dzień 14 czerwca 1940 r. Jerzy Bogusz został zarejestrowany jako więzień nr 61.

Jerzy Bogusz, zdjęcie obozowe

Podczas uroczystości w dniu 14 czerwca 2015 r. wspominał na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau:

Jerzy Bogusz dzieli się
wspomnieniami.

Pięć miesięcy żyję w okupowanym Nowym Sączu, gdzie wiele osób angażowało się w przerzut młodych ochotników – przez Słowację i Węgry – do oddziałów Wojska Polskiego, organizowanych we Francji przez gen. Władysława Sikorskiego. W Nowym Sączu zaczęły się aresztowania. Mnie zatrzymano 29 kwietnia 1940 r. wraz z kilkunastoosobową grupą kolegów. Większość miała po 18 lat. Po trwającym niemal dwa tygodnie brutalnym śledztwie, wywieziono nas do więzienia w Tarnowie. Miesiąc później – 13 czerwca 1940 r. – pod eskortą zaprowadzono nas do tarnowskiej łaźni publicznej. Grupa 728. więźniów w ciasnej, dusznej łaźni spędzić musiało całą noc. O godz. 5 rano zostaliśmy wyprowadzeni z łaźni, uformowani w kolumny i od eskortą SS przeprowadzeni główną ulicą Tarnowa. Spoglądali na nas przerażeni tarnowianie z okien i spod ścian kamienic. Kolejnym „przystankiem” była rampa kolejowa za dworcem w Tarnowie. Załadowano nas do wagonów osobowych, w których mogliśmy siedzieć. Pociąg ruszył. Około południa minęliśmy Kraków. W wagonach zrobiło się potwornie gorąco i duszno. Mijane stacje miały już niemieckie, nieznane nam nazwy. Nie wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy. Na którejś ze stacji pociąg skierowano na boczny tor. Kiedy ustał zgrzyt kół, z okien wagonu dostrzegliśmy dwa duże budynki, jeden z nich otoczony wysokim płotem z drutu kolczastego. To był Oświęcim – Auschwitz.

Los okazał się łaskawy dla Jerzego Bogusza, bo w kwietniu 1942 r. po dwuletnim pobycie w obozie wraz z grupą około 50 innych więźniów zwolniono go z KL Auschwitz.

Po odzyskaniu wolności ponownie zaangażował się w działalność podziemną. Był żołnierzem 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK.

Po wojnie Jerzy Bogusz studiował na Politechnice Krakowskiej i został jej pracownikiem naukowym. Na tej krakowskiej uczelni pracował aż do emerytury.

Ten niezwykły świadek historii, siedząc na krześle opowiadał o swoich przeżyciach obozowych sprzed siedemdziesięciu pięciu lat.

Warto jeszcze raz przypomnieć, że Jerzy Bogusz był jedynym byłym więźniem z pierwszego transportu tarnowskiego, który uczestniczył w tej podniosłej rocznicowej uroczystości.



Ilustracja tytułowa: Jerzy Bogusz udziela wywiadu na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau w dniu 14 czerwca 2015 r.


Tekst i zdjęcia: Adam Cyra

Oświęcim, dnia 14 czerwca 2015 r.

Źródło: WPRAWNYM OKIEM HISTORYKA, 14 czerwca 2015.


2020.05.31.