Nowe wydanie komunizmu (Część II.)


Watykan o Agendzie 2030

Papież Franciszek wszczął kolejną inicjatywę w Kościele zgodną z założeniami Agendy 2030 i „ludzkiego braterstwa”, a odnoszącą się do nowego sposobu formacji młodych ludzi. W przesłaniu z 12 września 2019 r. zaprosił światowych liderów i młodzież na spotkanie, które odbędzie się w Watykanie 14 maja 2020 r., (ze względu na koronawirusa spotkanie zostało przełożone na wrzesień) by zainaugurować „Globalny Pakt Edukacyjny” („Reinventing the Global Educational Alliance”).

Prezydent Boliwii Evo Morales’ wręcza jako prezent „komunistyczny krzyż” papieżowi Franciszkowi [fot. za: nbcdfw.com , 9.07.2015.].

W dniach od 13 do 15 listopada 2015 r. Papieska Akademia Nauk i Papieska Akademii Nauk Społecznych prowadziły warsztaty pt. „Dzieci i zrównoważony rozwój: wyzwanie dla edukacji”. Podczas tych warsztatów omawiano jak „wykorzystywać dzieci jako agentów zmian” do realizacji programu Agenda 2030. Zgodnie z założeniami Agendy 2030, szkoły mają obowiązek nauczać programu „zrównoważonego rozwoju”, a rodziców, którzy temu się sprzeciwiają winy spotkać represje.

Przyjmując w 2015 r. Agendę Zrównoważonego Rozwoju 2030 państwa członkowskie ONZ zobowiązały się realizować ambitny program 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju i 169 Zadań, by przekształcić i ulepszyć świat, w którym żyjemy i zapewnić, że „nikt nie pozostanie w tyle”. Pełnarealizacja Agendy 2030 – jak wskazują jej inicjatorzy – ma przynieść bardziej pokojowe i sprawiedliwe społeczeństwo. Edukacja, zarówno formalna, jak i nieformalna, jest zaś kluczem do realizacji tego programu.

Agenda 2030 wymaga nowych pomysłów na zrównoważone rozwiązania i / lub przestawienie solidnych struktur, narzędzi i koncepcji oraz dostosowań do zmieniającej się natury lub pracy, technologii, konfliktów, globalizacji i zasobów naturalnych – wskazują oenzetowskie instytucje. Jednak w celu wspierania zmian ludzi trzeba przekonać do nich. Dlatego edukacja dla zrównoważonego rozwoju ma się zając indoktrynacją i nakłonić obywateli do zaakceptowania wyższych podatków, permisywnej edukacji seksualnej itp.

Z tego powodu utworzono w ramach ONZ – NGOCSD-NY: SDGs Education Alliance (Sojusz Edukacyjny dla realizacji celów zrównoważonego rozwoju). Jego misją jest – poprzez programy, partnerstwa z udziałem wielu zainteresowanych stron – opracowywanie programów nauczania i innych sposobów działania na rzecz promowania zrozumienia celów zrównoważonego rozwoju i ich integracji na wszystkich poziomach edukacji; czy to w sposób formalny czy nieformalny. Edukacja dla zrównoważonego rozwoju to nie tylko indoktrynacja w zakresie ekologii, ekologizmu, promocja panteizmu i New Age, ale przede wszystkim kompleksowa edukacja seksualna zgodna ze standardami WHO

(https://forumdlazycia.wordpress.com/2019/09/14/papiez-inicjuje-globalny-pakt-edukacyjny-chodzi-o-zrownowazony-rozwoj-i-ludzkie-braterstwo-agenda 2030).

Szczęście człowieka według komunistów.

Punkt wyjścia socjalizmu marksowskiego — realny człowiek i warunki jego życia szczęśliwego — wyznacza jego cel: ustrój, który zapewnia optimum warunków rozwoju osobowości ludzkiej i tym samym jej szczęścia. Tak ujęty cel rozwoju społecznego i realizującej ten rozwój rewolucji proletariackiej ukazuje właściwy sens komunizmu jako ruchu oraz jako wyższej fazy ustroju socjalistycznego. Dlatego właśnie najkrótsza, a zarazem chwytająca istotę rzeczy definicja komunizmu marksowskiego brzmi: komunizm = humanizm w praktyce.

Według Schaffa: „Komunizm, jako skończony naturalizm = humanizmowi, jako skończony humanizm = naturalizmowi; stanowi on prawdziwe rozwiązanie konfliktu między człowiekiem a przyrodą oraz między człowiekiem a człowiekiem…”.

W filozofii kultury naturalizm to egzystencja, w której podstawowe wartości to przyjemność zmysłowa, życie w zdrowiu i dobrobycie. Stanowią one przeciwieństwo przykrości, choroby i śmierci. Najgorszą sytuacją jest jednak nie śmierć, lecz życie w ciężkiej chorobie i nędzy, będąc zdanym na opiekę innych. Taka hierarchia wartości powoduje, że w naturalizmie zezwala się na eutanazję (śmierć jest lepsza od cierpienia) oraz aborcję, a także wszelkie inne działania poprawiające jakość życia (np. eksperymenty na embrionach). Naturalizm w etyce przejawia się w liberalizmie  (http://pl.wikipedia.org/wiki/Naturalizm_%28filozofia%29).

Schaff stwierdza, że człowiek nie może być szczęśliwy, gdy grozi mu śmierć na wojnie, gdy jest w niewoli narodowej, gdy jest pozbawiony wolności w różnych jej formach itd. itp. Pisze: „I oto została stworzona realna podstawa dla działania na rzecz szczęścia ludzkiego: nie w tym sensie, by czynić człowieka szczęśliwym, lecz w tym, by usuwać przyczyny jego nieszczęścia występujące w skali masowej. Walczący charakter humanizmu marksowskiego jest ściśle związany z tą koncepcją szczęścia: wzywa on do nieprzejednanej walki przeciw przyczynom ludzkiego nieszczęścia jako zjawiska masowego, a więc przeciw jego przyczynom społecznym”.

W „Świętej rodzinie” Marks i Engels walczą przeciwko moralności abstrakcyjnej, wyalienowanej, usamodzielnionej, zwracającej się przeciwko ludziom, ich ludzkim potrzebom i pragnieniom. Przeciwko moralności, której przykładem w „Świętej rodzinie” jest przede wszystkim moralność chrześcijańska. Jednocześnie walczą oni o nową moralność, całkowicie podporządkowaną ludziom, wolności i szczęściu człowieczemu. O to, by ludzie nie byli dla moralności, lecz moralność dla ludzi, by nie była ona tylko czymś od święta, lecz czymś na co dzień. W praktyce oznacza to zanik wartości chrześcijańskich (moralność i etyka), promocę homoseksualizmu, małżeństw osób tej samej płci, wybór płci, aborcję, eutanazję, pedofilię, wychowanie seksualne dzieci, i inne.

Demoralizacja dzieci i młodzieży w szkołach

Marksowski humanizm opiera się na założeniu, że każdy człowiek ma prawo do miłości i szczęścia, jak też do samodzielnego wyboru obiektu miłości (również pedofilia i zoofilia), czyli marksowski humanizm (socjalizm z ludzką twarzą). Walka o wychowanie nowego człowieka przebiega na wielu płaszczyznach, ale przede wszystkim prowadzona jest w szkołach. Marksowski humanizm w praktyce wszedł do polskich szkół. Przecież dzieci też muszą być „szczęśliwe”.

„zwiększenia wiedzy na
temat antykoncepcji”

Edukację seksualną w szkołach jako pierwsi wprowadzili Szwedzi. Przedmiot ten stał się obowiązkowy w 1955 roku. Z czasem za ich przykładem poszli również Niemcy – 1968 r. i Austriacy – 1970 r. W Holandii i Szwajcarii zajęcia z wychowania seksualnego wprowadzono w latach 70. XX w. Na przełomie XX i XXI wieku za przykładem sąsiadów poszła też Francja, Wielka Brytania, Portugalia, Hiszpania i Irlandia (tam – w szkołach podstawowych i średnich – w 2003 r. stała się ona przedmiotem obowiązkowym) (http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/912697,seksedukacja-w-europie-zobacz-jak-wyglada-to-u-naszych-zachodnich-sasiadow-kontrowersyjny-raport,id,t.html).

Wielkiej Brytanii (oprócz Irlandii Północnej), w Holandii i na Malcie, obowiązkiem szkolnym objęte są dzieci pięcioletnie. W przypadku tych dwóch ostatnich państw edukację przedszkolną zaczynają już dzieci znacznie młodsze (http://www.tvn24.pl).

W Polsce wprowadzono wychowanie seksualne już od piątej klasy szkoły podstawowej. Doprowadzono do sytuacji, w której dzieci już od najmłodszych lat są nakłaniane do inicjowania erotycznych zachowań. Obecnie udział w lekcjach wychowania seksualnego nie jest obowiązkowy. Zaczynają się one w piątej klasie szkoły podstawowej, prowadzone są też w gimnazjum i trzy lata w szkole średniej. To czternaście godzin w ciągu roku. To też wystarczy, aby zdemoralizować młodzież. W ten sposób zabrano dzieciom dzieciństwo, lecz to jeszcze nie koniec demoralizowania dzieci.

Demoralizacja dzieci i młodzieży jest zgodna z wykładem IX, punkt 11. „Protokołów Mędrców Syjonu” mówi o fałszywych teoriach: „Ogłupiliśmy, odurzyliśmy i zdemoralizowaliśmy młodzież gojów przy pomocy wychowania w zasadach, znanych nam, jako fałszywe lecz wpajanych przez nas” („Protokóły mędrców Syjonu”, na podstawie opracowania Bolesława Rudzkiego z 1937 r.). Niech ktoś powie, że „Protokoły…” to fałszywka. Jest to również postulat zakonu Iluminatów. Brzmi on następująco: Propagowanie seksu, nałogów i rozprężenia moralnego jako środków służących do ogłupiania i podporządkowania mas ludzkich.

22 kwietnia 2013 r. w siedzibie Polskiej Akademii Nauk pod patronatem MEN oraz resortu zdrowia odbyła się konferencja pod agendą ONZ ds. rozwoju oraz polskiego biura Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), podczas której przedstawiono rekomendacje WHO dotyczące edukacji seksualnej w Europie. „Standardy edukacji seksualnej w Europie”. Treścią propozycji są m.in. zalecenia, aby dzieciom w wieku czterech do sześciu przekazywać treści o „uczuciach seksualnych jako części ludzkich uczuć” oraz „stosownym języku seksualnym”, a także nakazy, by w ramach tematów obowiązkowych informować dzieci w wieku od pierwszego do czwartego o „różnych rodzajach związków”, czy „prawie do badania tożsamości płciowych”.

Na konferencji wystąpił prof. Zbigniew Lew-Starowicz, konsultant krajowy w dziedzinie seksuologii. W swoim wystąpieniu między innymi powiedział, że między dziewiątym a dwunastym rokiem życia dziecko powinno nauczyć się „skutecznie stosować prezerwatywy i środki antykoncepcyjne w przyszłości”, a także „brać odpowiedzialność za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne”. „Natomiast od dwunastego roku życia powinno uczyć się samodzielnie kupować środki antykoncepcyjne”. Jest to niesłychany skandal.

Gilberte Côté-Mercier
[za: michaeljournal.org]

Gilberte Côté-Mercier na temat wychowania seksualnego w szkołach pisał: „W szkołach polskich seksuologia nie powinna być nigdy wykładana. Jest to niesłychana zbrodnia. Dzieci i nastolatki, które sprowokowano do inicjacji seksualnej, tracą równowagę psychiczną i zachowują się jak osoby obłąkane. Potrzeba wręcz cudownego uzdrowienia, aby mogły odzyskać zrównoważenie, gdy osiągną wiek dojrzały” (Gilberte Côté-Mercier, „Wychowanie seksualne w szkole deprawuje uczniów? Aplikowanie tego przedmiotu dzieciom jest sadyzmem” („Michael”, sierpień-wrzesień 2000). Do tego trzeba jeszcze dodać, że młodzież ma łatwy dostęp w internecie do stron pornograficznych. Inną, coraz powszechniejszą formą demoralizacji dzieci i młodzieży jest prostytucja oraz pedofilia.

Negatywne informacje o wychowaniu seksualnym napływają z Wielkiej Brytanii i Szwecji. W tych państwach przekazywanie w szkole wiedzy o życiu seksualnym jest w rzeczywistości promocją demoralizacji w sferze seksualnej, bowiem występuje tam największy odsetek nastolatków chorych wenerycznie, a także najwyższy w Europie odsetek nastolatek w ciąży i aborcji wśród nieletnich. Mimo wszystko, i przeciw wszystkim, MEN jakby był głuchy na te doniesienia. W polskich szkołach nadal demoralizuje się dzieci, aby w przyszłości, już jako dorosłymi ludźmi, łatwiej było nimi rządzić.

„Dzieci z probówki”

W latach 30. XX w. w Anglii wydano książkę napisaną przez Ritchie Caldera pt. „Narodziny przyszłości w retorcie uczonych” („The birth of the future”). W Polsce książkę przełożył i opracował inż. Ignacy Rogala Sobieszczański, a wydało wydawnictwo Trzaska, Ebert i Michalski S. A.

Dziennikarz Ritchie Calder uzyskał rekomendację od Franka Smitha, sekretarza Towarzystwa Królewskiego oraz Wydziału Badań Naukowych i Przemysłowych. Sir Frank Smith pomógł dziennikarzowi zaprojektować Idealne Państwo. Ich zadaniem było wyposażyć Idealne Państwo, tę utopię naukowej cywilizacji, ten kraj wszelkiego dostatku – w zdrowie, pożywienie, odzież, energię, środki transportu i łączności, mieszkania, rozrywki oraz w racjonalny podział olbrzymiej ilości wolnego czasu, która państwo to otrzyma, jako szczodry dar nauki.

Dziennikarz, dzięki uzyskanej rekomendacji, odbył wędrówkę do naukowych pracowni lekarskich (włącznie z Narodowym Zakładem Badań Medycznych oraz dzięki uprzejmości dyrektora Henryka Dale’a dziennikarz zobaczył najmniejsze drobnoustroje świata: wirusy); do pracowni profesora Mellanby’ego i jego małżonki w Sheffield, gdzie zapoznał się z doniosłym znaczeniem witamin; do Zakładu Badawczego Rowetta w Aberdeen, gdzie dr John Orr wznosił gmach nauki, mającej w przyszłości stać Urzędem Odżywiania, powołanym do ochrony i uodpornienia przeciwko chorobom; do Instytutu Badania Rybołówstwa w Torry, Aberdeen; do Pracowni Badań nad Owocarstwem w Ditto, Kent; do fabryk konserw i do chłodni; do Zakładu Badawczego Rozpłodu Zwierząt w Edynburgu, w którym prof. Crew i jego zespół międzynarodowych uczonych oddawali się badaniom nad tajemnicą płci, reprodukcji i ulepszeniami w dziedzinie rozmnażania rasowych gatunków; do Narodowej Pracowni Fizycznej w Teddington dla przestudiowania stanu badań nad elektrycznością, budowy statków, lotnictwa, zagadnień hałasu, tajemnic barw i wszelkich innych cudów tego wielkiego warsztatu nauki; co więcej, do znakomitej Pracowni Cavendisha w Cambridge, której samo imię wymawiało się wśród uczonych świata ze szczególnym nabożeństwem; w pracowni tej lord Rutherford zademonstrował dziennikarzowi rozbijanie atomu.

W latach 30. XX w. była to wizja przyszłości, która współcześnie staje się rzeczywistością. O ile ktoś nie daje temu wiary, to trzeba jeszcze dodać, że ponad osiemdziesiąt lat temu uczeni ci projektując „Idealne Państwo” wyposażyli je we wszelakie dostatki, a mianowicie w służbę zdrowia, pożywienie, odzież, energię, środki transportu i łączności, w samoloty przekraczające barierę dźwięku, broń atomową, szklane domy i mieszkania, rozrywki, oraz w racjonalny podział olbrzymiej ilości wolnego czasu, jako szczodry dar nauki.

Z dziedziny medycyny, uczeni ci zakładali przedłużenie życia i unicestwienie chorób, zmianę płci, czy też płeć dziecka zostanie poddana woli rodziców, stworzenie człowieka z probówki, jako zaprzeczenie istnienia duszy, oraz odseparowanie złych skłonności od dobrych.

Dzisiaj wiemy, że zapłodnienie in vitro jest faktem. Dzieci urodzone przy użyciu tej techniki często są nazywane „dziećmi z probówki”.

Ritchie Calder w książce „Narodziny przyszłości w retorcie uczonych” pisze: „Macierzyńska miłość jest dla większości duszą macierzyństwa, tchnieniem boskości tak w ludziach, jak i w zwierzętach. A jednak dane mi było ujrzeć miłość matki w chemicznej próbówce. Wyznaję, że gdy dr B. P. Wiesner podawał mi w Zakładzie Genetyki Zwierząt w Edynburgu próbówkę z zawartym w nie płynem, mającym być zaprzeczeniem istnienia duszy, uczułem niepohamowaną chęć wychluśnięcia jej. Byłoby to jednak bezcelowe. Wiedza jest podobna do posągu krokodyla, który czołga się po kamiennym murze Pracowni im. Monda Królewskiego Towarzystwa w Cambridge. Jest krokodylem dociekań, niemogącym zawrócić wstecz, zmuszonym iść naprzód z otwartą paszczą, zagrażając wszystkiemu, co napotka po drodze”.

Spośród 33 krajów z Europy i spoza niej kwestie dotyczące zapłodnienia metodą in vitro uregulowało 30.

Dwa różne marksizmy

O humanizmie marksowskim w praktyce pisałem wielokrotnie. Jest to właśnie nowe wydanie komunizmu.

Adam Schaff (1913-2006), polski filozof pochodzenia żydowskiego, był uważany za głównego i oficjalnego ideologa marksizmu. W 1965 r. Państwowe Wydawnictwo Naukowe w serii „Omega” wydało jego skróconą wersję książki „Marksizm a jednostka ludzka”. Wydawać by się mogło, że opinie autora zawarte w tej książce dotyczą okresu minionego i obecnie są już nieaktualne. Po co czytać jakieś bzdury. Przecież komunizm upadł i już nie powróci. Nic bardziej mylnego, bowiem książka jest scenariuszem wydarzeń, które nastąpiły w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej po 1989 r. Postulaty zawarte w książce A. Schaffa mogą być zrealizowane tylko w systemie liberalnym, nie mogły więc być zrealizowane w PRL.

Adam Schaff odczytuje Marksa po nowemu, i wysuwa na pierwszy plan elementy systemu, które były nieznane, i z tego powodu nie mogły być wprowadzone w życie. Twierdzi, że odkrycie młodego Marksa, tzn. publikacja nowych, nie znanych dotąd tekstów marksowskich, przed wszystkim zaś jego „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” z 1844 r., które zostały dopiero opublikowane w 1932 r. wnoszą nowe treści w marksizm. Pisze, że wystarczy powołać się na fakt, że zarówno „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” jak „Niemiecka ideologia” zostały po raz pierwszy opublikowane w całości w języku oryginału w 1932 r., a „Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa” w 1927 r., by zrozumieć, jak wielka był luka w wiedzy o Marksie, a więc i w rozumieniu marksizmu poprzednich pokoleń. Stwierdza: „Nie znając tych, a także szeregu mniejszych tekstów marksowskich, zarówno Kautski, jak Róża Luksemburg, Plechanow, Gramsci i Lenin dysponowali tylko niepełną wiedzą o marksizmie, której nie mógł uzupełnić największy geniusz. Tym bardziej, że szło tutaj o genezę myśli marksowskiej, genezę, która rzuca nowe światło na cały dalszy rozwój tej myśli”.

Autor wymienia cztery powody, dlaczego opublikowane w latach trzydziestych teksty Marksa nie wywarły do wybuchu drugiej wojny światowej większego wrażenia. Według autora, jednym z powodów był okres stalinowski, w którym nie było miejsca dla problematyki jednostki ludzkiej, filozofii człowieka i humanizmu. Pisze: „Tradycyjny, surowy i nieraz do granic mechanizmu posunięty stereotyp marksizmu został w tej atmosferze, w kontekście określonych potrzeb bieżącej polityki, nie tylko usankcjonowany, ale jeszcze bardziej usztywniony”.

Odsłonięcie pomnika Karola Marksa w Trewirze, Nadrenia, 5 maja 2015.
[Fot. za polsatnews.pl]

(…) „Dopiero po drugiej wojnie światowej publikacja nie znanych dotąd prac młodego Marksa była prawdziwym odkryciem. Na Zachodzie pisma te przyciągały do marksizmu szerokie rzesze inteligencji, zwłaszcza młodzieży oraz myślicieli jak Sartre, Merleau-Ponty, czy nawet Heidegger. Dla autora najważniejszą jednak rzeczą było to, że przyciągały samych marksistów, że pisma młodego Marksa zmieniły ich wizję marksizmu, a na tle doświadczeń tzw. okresu kultu jednostki wpłynęły nie tylko na wizję teoretyczną, lecz i na praktyce. Humanizm marksistowski staje się coraz większą potęgą ideologiczną – na zewnątrz i wewnątrz ruchu robotniczego, tzn. jako element propagandy socjalizmu i jako element socjalistycznego wychowania”. Autor porównuje pisma młodego Marksa z dojrzałym i dochodzi do wniosku, że „ma się niewątpliwie do czynienia z twórczością różną – z punktu widzenia zarówno treści, jak i stylu intelektualnego tych prac”.

Dalej autor zapytuje: „Dwóch różnych Marksów, czy też jeden? Dwa różne marksizmy, czy też jeden? Te pytania zawierają poważną i ciekawą treść metodologiczną, której zasięg wykracza daleko poza sprawę Marksa i marksizmu. Ale zawierają one również doniosły sens praktyczny, idzie w nich bowiem o nowe spojrzenie na marksizm, o nowe rozumienie treści marksizmu, co posiada implikacje zarówno teoretyczne, jak i praktyczne, wchodzące w sferę działania. Tezy o istnieniu dwóch marksizmów i o przeciwstawności Marksa młodego dojrzałemu bronią nie tylko ci, którzy z pozycji rewizjonizmu, negując naukowy charakter marksizmu, pragną Marksa młodego pasować na jedynie „prawdziwego”, lecz i ci, którzy przeciwstawiają – pozornie z pozycji ortodoksji – Marksa dojrzałego młodemu”. Schaff odpowiada: „Do problemu jedności względnie braku jedności należy podchodzić historycznie, to znaczy coś znacznie szerszego, a mianowicie „rozwojowo”, „w dynamice”. A rozwój, dynamikę bada się i i ten postulat wchodzi wyraźnie w zasób metodologicznych wskazań historyzmu marksowskiego – również z punktu widzenia skutków danych zjawisk w procesie historycznym”.

(…) „Przy takim szerokim rozumieniu słowa „historycznie” sprawa losów myśli Marksa przedstawia się stosunkowo prosto. Oto myśliciel, który jest czynny na niwie twórczości duchowej ponad czterdzieści lat. W tym czasie przechodzi ewolucję, która prowadzi go w filozofii od idealizmu do materializmu, a w polityce od burżuazyjnego demokratyzmu i liberalizmu do komunizmu”.

Postulaty młodego Marksa mogą być zrealizowane tylko w systemie liberalnym, dlatego nie mogły być zrealizowane w PRL. Dlatego rewizjoniści, czyli wyznawcy młodego Marksa, walczyli po 1956 r. o liberalizację systemu. Jednak dopiero po 1989 r. zaistniały warunki do wprowadzenia liberalizmu.

Jacek Kuroń i Karol Modzelewski [Fot. Dzieje.pl].

Jacek Kuroń i Karol Modzelewski związani z prominentnym członkami KC PZPR, z pozycji rewizjonistów, podjęli krytykę kierownictwa partyjnego, zarzucając mu odejście od zasad marksizmu i leninizmu.

Humanizm marksowski w praktyce to socjalizm z ludzką twarzą

Hasło rewizjonistów „Socjalizm z ludzką twarzą” pojawiło się podczas sierpniowych strajków w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. Naiwni stoczniowcy wierzyli, że państwo „ludowe” można zreformować, aby polepszyć los szarego człowieka.

Zbigniew Herbert [Fot. za: podziemiezbrojne.pl].

Zbigniew Herbert o socjalizmie z ludzką twarzą: „Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca. Oszust intelektualny. Ideologia tych panów, to jest to, żeby w Polsce zapanował „socjalizm z ludzką twarzą” . To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jak jest potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam przez okno z krzykiem”. „…między innymi to szczere wyznanie Zbigniewa Herberta sprawiło, że TVP zażądała w 2000 roku ocenzurowania filmu o poecie. W uzasadnieniu podano, że to ze względu na „zbędne dygresje” i „wątpliwości natury etycznej” (http://wpolityce.pl/polityka/162935-15-lat-temu-zmarl-zbigniew-herbert-poeta-ktory-kochal-polske-i-pietnowal-jej-wrogow-michnik-jest-manipulatorem-to-jest-czlowiek-zlej-woli-klamca).

Książka młodego Karola Marksa „Rękopisy filozoficzno-ekonomiczne” z 1844 r., która została dopiero opublikowana w 1932 r., była świętą księgą rewizjonistów. Według J. Kuronia, wnosiła ona nowe treści w marksizm.

Polska jako jedyna w Europie nie ratyfikowała Europejskiej Konwencji Bioetycznej

Konwencja o prawach człowieka i biomedycynie (pełna nazwa: „Konwencja o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej w dziedzinie zastosowania biologii i medycyny”, w literaturze często używana jest nazwa „Europejska Konwencja Bioetyczna”) – jedna z konwencji Rady Europy, zawarta 4 kwietnia 1997 r. w hiszpańskim mieście Oviedo. Konwencja jest podstawowym dokumentem na kontynencie europejskim regulującym trudne sprawy z pogranicza medycyny, etyki i prawa.. Konwencja obowiązuje od 1 grudnia 1999r. na razie tylko 19 państw europejskich (Polska jest jeszcze stroną tej Konwencji, choć już ją podpisała w 1999 r. – potrzebna jest jeszcze ratyfikacja).

W biomedycynie, a zwłaszcza w badaniach naukowych z tej dziedziny, może zaistnieć konflikt pomiędzy interesami jednostki (indywidualnego człowieka) a interesami społeczeństwa jako ogółu. Konwencja wyżej stawia interes jednostki, proklamując zasadę prymatu osoby. Nie można więc prowadzić badań naukowych kosztem człowieka.

26 lipca 2012 r. prezydent Bronisław Komorowski podpisał projekt zmiany ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (druk senacki nr 141, druki sejmowe nr 293 i 416).

Oto jeden z kontrowersyjnych zapisów dotyczących: – rozszerzenia uprawnień Inspekcji Sanitarnej o nadzór nad realizacją obowiązków przez obywateli: „Nadzór ten ma dotyczyć obowiązków zawartych w art. 5 i obejmować również obowiązkowe poddawanie się szczepieniom (bez określenia jakim) oraz obowiązkowe profilaktyczne przyjmowanie leków (bez określenia o jakie leki chodzi). Obowiązki te mają dotyczyć wszystkich osób przebywających na terytorium RP, również osób zdrowych, nie wymagających pomocy lekarskiej”.

27 sierpnia 2015 r. prezydent Andrzej Duda podpisał „ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi”, która rozszerza listę obowiązkowych szczepień od 1 stycznia 2017 r. Pozwala ona na nieograniczone finansowanie i rozszerzanie listy szczepień obowiązkowych. Będziemy jedynym krajem na świecie, w którym wprowadzono przymusową kontrowersyjną szczepionkę przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego HPV (http://naszdziennik.pl/polska-kraj/142811,wiecej-przymusowych-szczepien.html).

Polska jest jedynym krajem na świecie gdzie w katalogu obowiązkowych szczepień znalazła się – kontrowersyjna dla wielu – szczepionka przeciwko wirusowi brodawczaka HPV. Wspomniana ustawa pozwala teraz także na nieograniczone finansowanie i rozszerzanie listy.

Europejski Trybunał Praw Człowieka: „Obowiązkowe szczepienia jako przymusowe zabiegi medyczne oznaczają ingerencją w prawo do poszanowania życia prywatnego.

„Trybunał jednak przypomina, że życie prywatne obejmuje integralność fizyczną i psychiczną osoby (nr 32647/96 , decyzja 07.01.98 , DR 94 , s. 91-93 ). W związku z tym Trybunał zbadał wniosek na podstawie artykułu 8 Konwencji, który stanowi co następuje:

1. Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji.

2. Władza publiczna nie może ingerować w korzystanie z tego prawa, z wyjątkiem przypadków, zgodnie z prawem i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, na ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób. Trybunał uważa, że obowiązkowe szczepienia jako przymusowe zabiegi medyczne oznaczając ingerencję w prawo do poszanowania życia prywatnego, gwarantowanego przez art. 8 § 1” (http://stopnop.com.pl/europejski-trybunal-praw-czlowieka-zajmie-sie-przymusem-szczepien-w-polsce/).

Warto przeczytać co pisze się za granicą o totalitarnym programie szczepień w Polsce.

Polska jest głównym poligonem doświadczalnym dla karteli farmaceutycznych i polskie dzieci od urodzenia są traktowane jak króliki doświadczalne.

Polska jako jedyna w Europie nie ratyfikowała Europejskiej Konwencji Bioetycznej, która głosi, że życie i zdrowie każdego człowieka są wartościami nadrzędnymi w stosunku do iluzorycznego „dobra ogólnego”. To jest podstawą obowiązkowych szczepień w Polsce, których nie ma prawie nigdzie w Europie. Brak ratyfikacji tej konwencji to wielka hańba dla polskiego rządu. Stosowana w Polsce polityka szczepień stanowi ogromne egzystencjalne zagrożenie dla naszego narodu, z premedytacją przeznaczonego przez polityków i kartele farmaceutyczno-medyczne do depopulacji (Prof. Maria Dorota Majewska, „Totalitarna polityka szczepień w Polsce”. Za: https://vaccgenocide.wordpress.com/tag/prof-maria-dorota-majewska/page/3/).

Europejska Konwencja Bioetyczna (pełna nazwa: „Konwencja o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej w dziedzinie zastosowania biologii i medycyny” obowiązuje od 1 grudnia 1999 r., na razie tylko 19 państw europejskich (Polska nie jest jeszcze stroną tej Konwencji, choć już ją podpisała w 1999 r. – potrzebna jest jeszcze ratyfikacja).

Rewolucja proletariacka i obce zwierzchnictwo

W Polsce w latach 1980-1994 dokonała się rewolucja proletariacka. Zniszczono przemysł narodowy, i uczyniono z Polski montownię samochodów.

Adam Schaff, filozof. Członek
najpierw Komunistycznej Partii
Polski, później PZPR,
w latach 1955-1968
członek Komitetu Centralnego.
Fot. marxismocritico.com

Według A. Schaffa (1913-2006), komunista jest przede wszystkim internacjonalistą: „ideał człowieka komunizmu jest związany z normą, że człowiek jest dla człowieka dobrem najwyższym, „summum bonum”. Tylko w takiej sytuacji bowiem nabierają sensu i blasku hasła wolności, równości, sprawiedliwości społecznej, a w szczególności braterstwa. Postulat internacjonalizmu jest też w ramach marksizmu nie tylko postulatem bojowym wypływającym z potrzeb zjednoczenia sił jednej klasy przeciw drugiej w skali ponadnarodowej, lecz jest również postulatem równościowym, który konkretyzuje hasło braterstwa między ludźmi”. Dalej Schaff pisze, że „poza wszelką wątpliwością i dyskusją pozostaje teza, że postawę internacjonalistyczną należy w ludziach świadomie kształtować, że nie jest ona dana w sposób żywiołowy, zwłaszcza w okresie nabrzmiewających nacjonalizmów, lecz może być ukształtowana jedynie w walce z nacjonalizmem i rasizmem wszelkich odmian i odcieni” (Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”, PWN, 1965 r.). Jak z powyższego widać, to dla komunistów najważniejszy jest internacjonalizm.

W PRL internacjonalizm był podstawą socjalistycznej świadomości. Interesy państwa splatały się nierozerwalnie z interesami bratnich krajów socjalistycznych, a w szczególności ze ZSRR, ale raczej było to tylko hasło. W praktyce nie było internacjonalizmu, bo granice państw socjalistycznych były szczelnie pozamykane przed „bratnimi” krajami. Przemysł był narodowy.

Dopiero po 1989 r. Polska w sferze gospodarczej stała się internacjonalistyczna. Zniszczenie polskiego przemysłu było zbrodnią, bo dokonało się w imię ideologii internacjonalistycznej w ramach komunizmu. Międzynarodowy kapitał w Polsce to jest właśnie internacjonalizm.

Internacjonalizm jako doktryna ma w założeniu wzmacniać warstwę proletariatu, która występuje w każdym państwie. Ma też pomagać w integracji ruchów robotniczych. Komuniści zakładają, że narody w znaczeniu burżuazyjnym będą obumierały stopniowo i zostaną wymieszane, wtedy zanikną też wojny i antagonizmy narodowe, a klasa proletariatu uzyska międzynarodową supremację. Ideę internacjonalizmu proletariackiego proklamowali po raz pierwszy Marks i Engels w „Manifeście komunistycznym”.

W Polsce klasa robotnicza po 1989 r. uzyskała zwierzchnictwo obce (międzynarodowa supremacja). W Polsce jat tania siła robocza. Robotnik nie został upodmiotowiony, a stal się raczej niewolnikiem obcego kapitału.

Od czasu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej liczba firm z obcym kapitałem, nie licząc m.in. banków i firm ubezpieczeniowych, zwiększyła się w naszym kraju o ponad 67 proc. Według stanu na dzień 30 czerwca 2016 r. w Polsce zarejestrowanych jest 49 598 aktywnych spółek z udziałem kapitału zagranicznego. W 2015 r. powstało takich spółek 6706 a w pierwszej połowie 2016 r. 3588.

Rosnąca liczba obcych firm prowadzących działalność na terenie naszego kraju jest wynikiem taniej siły roboczej, postępującego internacjonalizmu, i wtłoczenia Polski w struktury świata zachodniego. W rękach państwowych pozostają: PKP, część akcji KGHM, PKN Orlen, PGNiG, PKO BP i wiele mniejszych przedsiębiorstw. Sektor państwowy wytwarza obecnie około 25% PKB.

Kapitał polski dominuje w szeroko rozumianej branży rolnictwa, jeszcze w górnictwie (kopalnia Krupiński do sprzedania), wydobyciu, produkcji odzieży, w tym też wyrobów ze skór oraz produkcji z drewna, czyli w branży meblarskiej, ale także w branży handlu pojazdami, co jest o tyle ciekawe, że zagraniczni udziałowcy dominują w produkcji tych pojazdów, a my w produkcji różnych akcesoriów związanych z transportem. Również w produkcji leków jesteśmy na pozycji dominującej (http://www.polskieradio.pl/42/1699/Artykul/1574199,Duzy-udzial-zagranicznego-kapitalu-w-polskich-firmach). W pierwszej setce największych przedsiębiorstw tylko 17 należy do kapitału polskiego, a w pierwszej pięćsetce największych przedsiębiorstw około 270 jest w rękach polskich.

Współczesne państwo, żeby liczyło się w świecie, musi posiadać dobrze rozwinięty własny nowoczesny przemysł, w tym zbrojeniowy, tak jak np. Niemcy, Francja, czy Włochy. Polskie uczelnie kształcą co prawda inżynierów, konstruktorów, informatyków, ale nie mamy polskiego przemysłu. Nie ma więc polskiej myśli technicznej.

Polskie uczelnie utrzymywane przez podatnika polskiego, kształcą specjalistów nie dla Polski, lecz dla zagranicznych firm.

Stanisław Bulza

Ilustracja tytułowa: Fot. za: wolna-polska.pl.

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

2020.06.09.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza