„Kościół w zaćmieniu” [Część I.]


Początki masonerii

Pierwsze loże masońskie powstały w średniowieczu. Andrew Michael Ramsay, mason, twierdził, że początków masonerii należy szukać w Jerozolimie, pośród krzyżowców: „W czasach Krucjat w Palestynie wielu książąt, panów i obywateli stowarzyszyło się i ślubowało, że odbudują Świątynię Chrześcijan w Ziemi Świętej, że obarczą się odtworzeniem architektury jej pierwszych instytucji. Uzgodnili między sobą kilka starożytnych znaków i słów symbolicznych pozyskanych z niewyczerpanego źródła religii, by rozpoznawać się pośród pogan i Saracenów. Znaki te i słowa przekazywano jedynie tym, którzy przyrzekli uroczyście, niekiedy u stóp ołtarza, że ich nie zdradzą. Zatem ta święta obietnica nie była wstrętną przysięgą, jak ją nieraz nazywano, lecz godną szacunku więzią jednoczącą chrześcijan wszystkich narodowości w jedno bractwo. Jakiś czas potem nasz Zakon związał się blisko z Rycerzami od Świętego Jana w Jerozolimie. Odtąd Loże nasze zwały się Lożami Świętego Jana” (Baigent Michael, Richard Leigh, „Świątynia i loża”, przeł. Robert Sudół, KiW, Warszawa 1996).

Koło z Hieron du Val d’Or

Przed pierwszą wyprawą krzyżową około 1090 roku w Orval (Joye-en-Val) koło Stenay, gdzie został zamordowany Dagobert II z Merowingów, księżna Matylda założyła opactwo pod nazwą „Koło z Hieron du Val d’Or”, w którym umieściła tajemniczych mnichów sprowadzonych z Kalabrii. Jednym z nich był Piotr Pustelnik. Na czele zakonników stał Ursus. Z tego grona wyszła inicjatywa odzyskania Jerozolimy. Z wyprawą ludową pierwszej krucjaty pod przewodnictwem Piotra Pustelnika przybyli do Ziemi Świętej pewni dziwni ludzie, których zwano tafurami. Zrobiło się o nich głośno, kiedy emir Antiochii oskarżył niektórych z nich o kanibalizm. Wśród tego bractwa była węższa grupa wtajemniczonych, którym przewodził król Tafur. Ówczesne kroniki przedstawiają króla Tafura jako człowieka, któremu wodzowie krucjaty okazywali nie tylko szacunek, ale wręcz głęboką cześć. To właśnie ów król Tafur miał podobno dokonać koronacji Godryda de Bouillon. Autorzy książki „Święty Graal, Święta Krew” sugerują, że przy zamianie litery „f” na „s” imię Tafur stanowi anagram mitycznego imienia Artus.

Gotfryd de Bouillon, pomnik w Brukseli. (Fot. za: stock-photo)

Po zdobyciu przez krzyżowców w 1099 roku Jerozolimy odbyło się tajne zebranie krzyżowców, na którym wybrano Gotfryda de Bouillon królem Jerozolimy. Choć uczestnicy tego zebrania pozostają nierozpoznani, to wiadomo jest, że jednym z nich był biskup Ursus z Kalabrii. Wilhelm z Tyru twierdzi, że najważniejszym z uczestników był „pewien biskup z Kalabrii”. Celem tego tajnego zebrania był wybór króla Jerozolimy.

Legendarnym, protoplastą rzymskiego rodu Orsini był Ursus. Jest on wspomniany w rzymskim dokumencie z 998 roku. Nazwisko Orsini pierwotnie pochodziło od łacińskiego „Ursus” w rozumieniu nosić, i nazwa ta była pseudonim osoby, która była okrutna, i tak duża jak niedźwiedź. Jednak początki tego włoskiego nazwiska nie są jasne. W nazwisku Orsini jest ukryte Sion. Na szczycie tarczy herbowej rodu Orsini jest umieszczony czerwony kwiat, być może jest nim róża, a pod nią znajduje się na żółtym pasku wizerunek zielonego krokodyla. Kwiat jest wpisany w odwrócony pentagram z niewidocznymi bokami, a tylko zaznaczonymi na okręgu punktami. Herb ten tłumaczy zarówno egipskie pochodzenie rodu, jak i jego okultystyczne zainteresowania.

W Jerozolimie tajny zakon „Koło z Hieron du Val d’Or” został przemianowany na zakon „Notre Dame du Mont de Sion” („Opactwo Naszej Pani z Góry Syjon”). Na południe od Jerozolimy wznosi się góra Syjon. W 1099 roku stały na niej ruiny starożytnej bazyliki bizantyjskiej, pochodzącej prawdopodobnie z IV wieku, zwanej Matką Wszystkich Kościołów. Według licznych dokumentów i kronik, które zachowały się do dziś, na miejscy tym na polecenie Gotfryda de Bouillon wzniesiono w krótkim czasie opactwo. Jeden z kronikarzy pisał w 1172 roku, że owo opactwo, nazywane Notre Dame du Mont de Sion, było istną fortecą z murami obronnymi i basztami. Prawdopodobnie Gotfryd de Bouillon, który był Lotaryńczykiem, był jego pierwszym wielkim mistrzem. Był on oddanym sojusznikiem cesarza Henryka IV, brał nawet udział w 1084 r. w oblężeniu Rzymu, czyli był w stronnictwie gibelinów. Był znany jako grabieżca ziem Kościoła, i nie cieszył się szczególną sławą człowieka pobożnego, a mimo to zgodził się być jednym z wodzów pierwszej krucjaty. Zmarł w Jerozolimie w 1100 roku, i po nim nastąpił jego brat, hrabia Edessy Baldwin, który również przyjął tytuł króla Jerozolimy. Panował 18 lat, zmarł w 1118 roku. Po jego śmierci wielkimi mistrzami „Ordre de Sion” i templariuszy były następujące osoby:

Hugo de Payens, wielki mistrz „Ordre de Sion” i zakonu templariuszy w latach 1118-1136.
Robert de Craon, wielki mistrz w latach 1136-1147.
Edward de Barres, wielki mistrz w latach 1147-1150.
Hugo de Blanchefort, wielki mistrz w latach 1150-1151.
Bernard Tremblay, wielki mistrz w latach 1151-1153.
Guillaume de Chamaleilles, wielki mistrz w latach 1153-1154.
Edward N…, wielki mistrz w latach 1154-1154.
Andre de Montbard, wielki mistrz w latach 1154-1156.
Bertrand de Blanchefort, wielki mistrz w latach 1156-1169.
Filip de Milly, wielki mistrz w latach 1169-1170.
Heudes Saint-Amand, wielki mistrz w latach 1170-1180.
Arnaud de Toroge, wielki mistrz w latach 1180-1184.
Gerard Ridefort, wielki mistrz w latach 1184-1188.

Po przegranej przez krzyżowców bitwie pod Hittin 4 lipca 1187, Jerozolima 2 października 1187 roku została zdobyta przez muzułmanów. Wielkiego mistrza templariuszy i Ordre de Sion, Gerarda Rideforta, oskarżono o niekompetencje, lub nawet o zdradę. W 1188 roku na zjeździe w Gisors we Francji, doszło do rozłamu między zakonem Templariuszy a Orde de Sion, przypieczętowanego ceremonią nazywaną „Ścięciem wiązu”. Tak doszło do podziału między Orde de Sion, założonym przez Gotfryda de Bouillon, a zakonem templariuszy. Templariuszu reprezentował syn Filipa II Ryszard Lwie Serce. Od tej pory zakony były niezależne od siebie i miały własnych wielkich mistrzów. Zakon Orde de Sion przyjął nazwę „Prieure de Sion” (Przeorat z Sion).

W 1188 roku do nazwy Prieure de Sion dodano Order Rose-Croix Veritas. Ormus (Ursus) jest źródłem Rose-Croix lub Rosicrucians (Różokrzyżowcy). Organizacja istnieje do dziś, i jest zorganizowanym anty-Kościołem. Słynne „Protokoły Mędrców Syjonu” pochodzą od nich. Organizacja wywiera istotny wpływ na losy świata poprzez loże masońskie Jedną z nich była loża Alta  Vendita.

Loża Alta Vendita (Wysoka Wenta)

Celem głównym Wysokiej Wenty rzymskiej była demoralizacja społeczeństwa, uzyskanie wpływów na młode pokolenie, celem pozyskania zaufania w przyszłym duchowieństwie, aby móc działać skutecznie przy obieraniu papieży na konklawe.

Po śmierci Weishaupta, naczelne zwierzchnictwo masonerii i innych tajnych związków przeszło do loży Alta Vendita (Wysoka Wenta), kierowanej przez Carla (Kalmanna) Rothshilda, syna Amschela. Organizacja ta była tajnym stowarzyszeniem, które w pierwszej połowie XIX wieku zdawało się przejmować dziedzictwo Iluminatów w kierowaniu tajnymi związkami. W Zakonie Iluminatów Rothschildowie od początku powstania odgrywali wielką rolę. Po tym jak bawarscy Iluminaci zostali zdemaskowani, główny ośrodek okultyzmu i kontroli tajnych towarzystw w Europie przeniósł się do Włoch. Był on tam znany jako Alta Vendita (Wysoka Wenta) i był kierowany przez syna Amschela Rotschilda, Carla (Kalmanna). Wysoka wWenta rzymska powstała w 1824 r. Cel do którego dążyła był podwójny.

Jako najwyższa loża tajna we Włoszech ale i w Europie, tworzyła i kierowała lożami karborarnych (węglarz, wyższy stopień wtajemniczenia), mających za zadanie przeprowadzenie rewolucji społecznej. Karbonariusze (wł. „Carbonari”, „Węglarze”) było tajnym związkiem o celach politycznych i religijnych. Nazwa organizacji pochodzi od klasztoru San Carbone, gdzie wtajemniczeni początkowo się spotykali. Związek powstał w 1806 r. w czasie panowania francuskiego w Neapolu. Organizacja ta była tajnym stowarzyszeniem, które w pierwszej połowie XIX wieku zdawało się przejmować dziedzictwo Iluminatów w kierowaniu tajnymi związkami. Urządzenie, organizację, wtajemniczenia i symbolikę zapożyczyło od wolnomularstwa. Dyplomacja angielska popierała ten tajny związek, zwłaszcza że jego ostrze było głównie skierowane przeciwko Napoleonowi i jego panowaniu we Włoszech. Włosi pałali w stosunku do Francuzów większa nienawiścią niż do poprzednich swoich władców cudzoziemskich. Francuzi bowiem wkroczyli do ich kraju jako szermierze rewolucji, jako zbawcy, którzy mieli urzeczywistnić niezniszczalne marzenie o królestwie włoskim, a w 1805 roku wykorzystali je na własną korzyść, zmuszając gwałtem Włochów do wstępowania w szeregi armii francuskiej, do walki o chwałę Francji. Francuzi we Włoszech stosowali większy ucisk podatkowy niż Austriacy. Gdy jednak zgasła gwiazda Napoleona, Anglia natychmiast przestała się interesować karbonariuszami.

We Francji lożę węglarstwa polskiego zorganizował Karol Stolzman (1793-1854). Brał on czynny udział w spisku Wysockiego i uczestniczył w nocy 29 listopada 1830 r. w rozruchach rewolucyjnych. W 1834 r. wszedł do Komitetu „Młodej Polski”.

Udział inspiracji obcej w powstaniach był przerażający. Historyk Marian Kukiel pisał o tym wprost: „…jest nie do pomyślenia, by od węglarskiego Wielkiego Namiotu Świata w Paryżu, przez Lafayette’a i Chodźkę nie szły wskazówki i postulaty do braci węglarzy w Polsce, zwłaszcza gdy grozić zaczęła Francji interwencja Mikołaja” (M. Kukiel, „Dzieje Polski porozbiorowe 1795-1871”). Jan Chodźko (1776-1851) w Wilnie i Mińsku założył loże masońskie i pełnił w nich rolę wielkiego mistrza. Należał też do Towarzystwa Szubrawców (pseud. Wajzgantos).

Loże masońskie „Węglarze” miały wyznaczone cele polityczne i religijne. Hasła, które węglarze wysuwali, takie jak równość katolików i niekatolików, rozdział Kościoła od państwa, wolność kultów zostały potępione przez Papieża Grzegorza XVI w encyklice „Mirari vos”. W oczekiwaniu na rewolucję urządzali oni spektakularne zamachy na urzędników papieskich. Sterroryzowani sędziowie nie ośmielali się ścigać winnych, a skorumpowana przez nich policja okazywała całkowite pobłażanie. W 1844 r. wybuchła Wiosna Ludów, która ogarnęła całą Europę.

Na skutek rewolucyjnych rozruchów Papież Grzegorz XVI wydał trzy dokumenty, w których potępił ówczesne ruchy rewolucyjne w Europie. Hasła, które wówczas wysuwano, takie jak choćby równość katolików i niekatolików, rozdział Kościoła od państwa, wolność wyznań zostały potępione w encyklice „Mirari vos. Papież Pius IX tak charakteryzował dążenia rewolucjonistów:

„Celem rewolucji jest zniesienie do gruntu Chrześcijaństwa i wzniesienie na jego gruzach dawnej społeczności pogańskiej”.

Papież Leon XII

Papież Leon XII ostro wystąpił przeciwko karbonariuszom. Kardynał Rivarola został wysłany z nadzwyczajnymi uprawnieniami do Rawenny, by uwięzić członków tajnych towarzystw. Aresztowano 508 osób, i z tej liczby 7 stracono a 54 skazano na przymusowe roboty. Karbonariusze odpowiedzieli zamordowaniem sekretarza kardynała. Nastąpiła nowa fala aresztowań i egzekucji. Fakty te zostały wyolbrzymione przez sieć propagandy liberalnej za granicą i pozwoliły wrogom Kościoła ukazywać pontyfikat Leona XII jako reżim inkwizycyjny.

Dokumenty dotyczące Wysokiej Wenty

Wysoka Wenta rzymska została rozwiązana w 1845 r. Akta tego związku dostały się po śmierci naczelnika Wysokiej Wenty w ręce policji i spoczywają w archiwach watykańskich. Naczelnik Wysokiej Wenty, noszący masoński pseudonim „Nubius”, został otruty z rozkazu najwyższej władzy masońskiej. Papież nie pozwolił ogłosić rzeczywistego nazwiska naczelnika Wysokiej Wenty „Nubiusa”, ponieważ rodzina rzymska, z której pochodził, była znaną i zacną.

Dokumenty Wysokiej Wenty zamieszczone poniżej pochodzą z francuskiego wydania książki pt. „Zadania chwili obecnej” w polskim tłumaczeniu Stanisława Grabińskiego, Drukarnia Dziennika Poznańskiego, 1920 r.

Dokumenty składają się z szeregu listów członków Wysokiej Wenty do jej naczelnika Nubiusa, oraz z rozkazów i instrukcji przysłanych przez naczelne władze masońskie.

I Tajna Instrukcja stała dla członków Wysokiej Wenty

Odkąd jesteśmy urządzeni w ciało działające i panuje porządek w najdalej położonych wentach od centrum, jest jedna myśl, która nas najwięcej zajmuje, niepodległość Włoch, z której wyniknie w dzień oznaczony, niepodległość świata, rzecz pospolita ogólna i harmonia ludzkości. Papiestwo miało zawsze przemożny wpływ na sprawy Włoch. Jest to wielka potęga. Obecnie nie chodzi nam o odbudowanie tej potęgi, chwilowo osłabione. Nasz cel ostateczny jest cel Voltaira i rewolucji francuskiej, zniszczenie raz na zawsze katolicyzmu i idei chrześcijańskiej, która gdyby pozostała na ruinach Rzymu, wywołała by później odrodzenie katolicyzmu. Żaden papież nie zbliży się do tajnych stowarzyszeń, rzeczą więc naszą jest zrobić pierwszy krok, by kościół i papieża razem zwalczyć. Dzieło jakie zamierzamy, jest rzeczą dłuższą, może trwać lata, sto lat nawet, lecz w naszych szeregach żołnierz umiera, a walka trwa dalej.

Należy starać się o to, by z biegiem czasu pozyskać duchowieństwo, tak by móc wpływać na wybór papieża, na conclawe. Na starszą generację nie ma co liczyć. Trzeba iść do młodzieży. Tę młodzież należy uwieść, by nam bezwiednie pomagała. Tajemnica nasza musi być najsurowiej przestrzeganą. Wiecie zresztą, że najmniejsza nieostrożność może sprowadzić nieobliczalne następstwa, a winowajca, choćby bezwiedny, podpisałby na siebie wyrok śmierci. Aby mieć papieża bez charakteru i woli, należy mu przygotować odpowiednią generację duchowieństwa. Nie należy nigdy ani słowem bezbożnym, ani nieczystym, zwracać się do młodych. Pozyskawszy opinię ludzi wierzących i uczciwych, zdobędziecie wpływ w rodzinach, w kołach i uniwersytetach. Starajcie się nawiązać zażyłe stosunki szczególniej z kandydatami do stanu duchownego. Rozpalajcie te natury gorące i patriotyczne, które bezwiednie żałują czasów rzeczpospolitej rzymskiej. W ten sposób uzyskacie wpływ na młode duchowieństwo. W przyszłości to młode duchowieństwo siłą rzeczy zastąpi wszędzie starych nawet w otoczeniu u papieża, a napojenie teoriami humanistycznymi przez nas, będzie nam bezwiednie pomagało.

Chcecie zrewolucjonizować Włochy, szukajcie papieża, jakiego nam potrzeba. Chcecie stworzyć rządy wybranych na tronie nierządnicy Babilońskiej, niech duchowieństwo kroczy pod naszym sztandarem, myśląc, że idzie za sztandarem kluczy apostolskich. Alchemiści wieków średnich szukali kamienia filozoficznego i tracili czas w pogoni za mrzonką (alchemicy wierzyli, że „kamień filozoficzny”, mogący przemieniać metale w złoto, równocześnie w odpowiednim roztworze daje eliksir życia. Legenda mówiła, że liczba osób znających tajemnicę tego eliksiru nie może przekroczyć jedenastu. Kiedy z kolei nowy alchemik odkrywał tajemnicę eliksiru, jeden z jedenastu musiał umrzeć). Nasz cel musi być osiągniętym, ponieważ nasza działalność gruntowaną jest na namiętnościach ludzkich. Przygotowujemy broń naszą w tajemnicy went, pochlebiajmy wszelkim namiętnościom, tak najszlachetniejszym jak i najgorszy, a celu dopniemy.

Instrukcja II

W walce toczącej się między despotyzmem religijnym lub monarchicznym i zasadami wolności, pamiętać należy, że trzeba ciągle rozegzaltować umysły i korzyści z nadarzających się sposobności. Interwencja zagraniczna w sprawach wewnętrznych jest bronią potężną, której powinno się umieć mądrze użyć. We Francji damy sobie radę ze starszą linią, zarzucając, że powróciła w furgonach kozackich. We Włoszech należy zdepopularyzować cudzoziemców, tak, że kiedy Rzym będzie naprawdę oblężony przez rewolucję, pomoc zagranicy będzie uważaną za hańbę narodową nawet przez wiernych katolików. Nie możemy już rzucić się na wroga ze śmiałością naszych ojców z 1793 r. Przeszkadzają nam prawa i zwyczaje, lecz z czasem, jest nadzieja, osiągniemy cel, którego nie dopięli. Miejmy oczy ciągle otwarte na Rzym, depopularyzujcie duchowieństwo wszelkimi sposobami. Róbcie w centrum katolicyzmu to co każdy z nas robi na skrzydłach. Agitujcie przede wszystkim. Starajcie się mieć ofiary i męczenników, znajdziemy zawsze ludzi, którzy potrafią temu dać odpowiednie zabarwienie.

List członka wysokiej wenty do kierownika wenty (carbonarich) węglarzy, założonej przez siebie w Turynie

Pod jakimkolwiek pozorem, ale nigdy religijnym lub politycznym, a najlepiej handlowym, artystycznym itp. starajcie się zakładać stowarzyszenia złożone z profantów, pod przewodnictwem księdza zacnego i dobrze uważanego, lecz łatwowiernego. Po trochu wszczepiajcie jad w sercach wybranych, a zdziwicie się wynikom.

Najważniejszym jest oderwać mężczyznę od rodziny. Mężczyzna jest pochopnym do wyswobodzenia się z pracy domowej i uleganiu zachciankom niedozwolonym. Namawiajcie do tego, wciągając w odpowiednie towarzystwo. Człowiek jest z urodzenia buntownikiem, korzystajcie z tego. Jak się wam uda obudzić w niektórych wstręt do rodziny i religii, wypowiedźcie niby wypadkiem parę słów, wzbudzających chęć wejścia do najbliższej loży masońskiej. Ta próżność mieszkańca miasta do zapisania się do wolnomularstwa jest tak powszechną i banalną, że jestem zawsze w zachwycie nad głupotą ludzką i dziwię się, że cały rodzaj ludzki nie puka dotąd do wrót wolnomularzy dla pomagania w odbudowie świątyni Salomona. Nieznane ma taki urok na ludzi, że się przygotowują ze drżeniem do śmiesznych prób inicjacji. Wysoka wenta życzy sobie, jak najwięcej ludzi bogatych i wysoko stojących, szczególnie książąt, było wprowadzonych do masonerii. Wysoka wenta zobaczy następnie, jak ich użyć. Z lóż masońskich, można ich będzie z czasem wprowadzić do lóż węglarzy. Tymczasem będą służyli za przynętę dla mieszczuchów, intrygantów i osłów.

List członka wysokiej wenty z dnia 9 sierpnia 1843 r. pisany do naczelnika Nubiusa

Morderstwa, wykonywane z rozkazu węglarza Mazziniego, są głupstwem i nie prowadzą do celu. My tylko możemy świat zmienić. Katolicyzm i monarchia nie boją się najostrzejszego sztyletu. Lecz te dwie podstawy porządku społecznego mogą się zapaść pod wpływem zepsucia. Bez znużenia więc demoralizujmy. Tertulian dowodził, że męczennicy tworzyli nowych chrześcijan. Ponieważ zadecydowanym jest, że chrześcijan więcej nie chcemy, nie róbmy męczenników, lecz szerzmy zepsucie w tłumach. Niechaj rzesze oddychają zepsuciem wszystkimi zmysłami, niech się nimi nasycą. Zaprowadźmy zepsucie serc, a nie będzie więcej katolików. Dużo to będzie skuteczniejszym i lepiej wypełnimy zadanie, nie używając najbardziej wyostrzonego sztyletu.

Przedsięwzięliśmy zepsucie na wysoką skalę, zepsucie tłumów przez duchowieństwo, zepsucie duchowieństwa przez nas, a to zepsucie ma nam posłużyć do złożenia kiedyś kościoła do grobu.

List pisany 23 stycznia 1844 r. przez członka wysokiej wenty do jej naczelnika

W ciągu ostatnich lat posunęliśmy bardzo sprawę na przód. Dezorganizacja społeczna panuje wszędzie. Wszystko zeszło do poziomu, do którego chcieliśmy obniżyć rodzaj ludzki. Demoralizowaliśmy aby zapanować. Boję się dzisiaj, że poszliśmy za daleko, zanadto zdemoralizowaliśmy. Przyglądając się naszym agentom we Francji, obawiam się, że nie potrafimy utrzymać w łożysku potoku rozpętanego przez nas. Widzę żądze nienasycone, dzikie nienawiści, o których nie miałem pojęcia. Żądze nienawiści i niemożliwe żądania, mogą nas pewnego dnia pochłonąć. Było łatwo psuć i gangrenować, czy również łatwym będzie nałożenie kagańca zepsutym? Raz sygnał wydany do ogólnego przewrotu, dokąd zajdzie ta biedna Europa? Niepokoje się tym, starzeję się bowiem i nie życzyłbym sobie być świadkiem tylko zwycięstwa naszych zasad, oraz na ostatnie lata życia, stracić wszystko co posiadam, a może i głowę nawet.

Przesadziliśmy. Odebraliśmy ludowi wszelkie wierzenia, wiarę religijną, monarchiczną, uczciwość, cnoty rodzinne, a teraz słysząc dalekie jego pomruki, zaczynamy drżeć, potwór może nas pożreć. Pozbawiliśmy lud powoli wszelkich uczuć uczciwych, będzie też bez litości. W Wiedniu, gdzie jestem, jaki wybuch nastąpi, będziemy pochłonięci przez zgraję najgorszą, a chwilowy naczelnik tej zgrai może obecnie pracuje w ciężkich robotach.

Jakakolwiek będzie przyszłość zamiarów tajnych stowarzyszeń, będziemy mieli nad sobą panów, bo nie my zapanujemy.

List pisany 2 listopada 1844 r. z Livorno przez członka wysokiej wenty do naczelnika

Wiele nam się rzeczy udało, lecz cel nasz główny jest obecnie tak samo oddalony, ja 20 lat temu. Śmierć Grzegorza XVI spodziewaną jest wkrótce, a my znajdujemy się na tym samym miejscu, jak na początku naszej działalności. Ani kroku nie postąpiliśmy naprzód, by mieć wpływy w przyszłym conclawe.

Co robić? Wszystko nam się wymyka, zostaje tylko szerzone przez nas zepsucie, a które posłuży innym, nie nam. Nie dojdziemy nigdy do wytkniętego celu. Należy niestety pogodzić się z myślą widoku najprzykrzejszego zwycięstwa zła, przez nas szerzonego, bez udziału naszego zwycięstwa (Dokumenty pochodzą z francuskiego wydania książki pt. „Zadania chwili obecnej” w polskim tłumaczeniu Stanisława Grabińskiego, Drukarnia Dziennika Poznańskiego, 1920 r.)

Giuseppe Mazzini

Wspomniany w liście z 9 sierpnia 1843 r. Mazzini Giuseppe (1805-1872) był członkiem stowarzyszenia Karbonariuszy, a z zawodu był adwokatem w Genui. W 1805 roku została założona loża masońska Wielki Wschód Włoch (RI; wł. Grande Oriente d’Italia) z siedzibą w Palazzo Giustiniani w Rzymie. Wielkimi mistrzami między innymi byli Giuseppe Garibaldi i Giuseppe Mazzini. Siedziba loży znajdowała się w Palazzo Giustiniani w Rzymie.

Mazzini Giuseppe (1805-1872), obraz James Grangera.
(Fot. za: pixels.com.)

W 1830 r. Mazzini został uwięziony, po wypuszczeniu na wolność wezwał Karola Alberta Sardyńskiego w słynnym liście do wyzwolenia Włoch. W 1831 r. założył „Młode Włochy” (jako część Młodej Europy), której członkowie za pośrednictwem pism, słowa mówionego i przykładu pracowaliby nad oświeceniem ludu, przygotowując go do wojny wyzwoleńczej. Ruch „Młode Włochy” przeniknął do Państwa Kościelnego, podejmując tu wielokrotne próby powstania. Mazzini na emigracji w Szwajcarii i Londynie rozwijał ożywioną działalność w kierunku zjednoczenia rewolucjonistów wszystkich krajów. W 1848 r. był uczestnikiem legionu Garibaldiego. Podczas oblężenia Rzymu przez Francuzów w 1849 r. kierował jego obroną. Zmuszony schronić się na obczyźnie, założył wraz z Kossuthem, Ledru-Rollinem i Rugem „Comitato europeo” dla międzynarodowej propagandy republikańskiej. Usiłował też uzyskać od radykałów wszystkich krajów pożyczką na wywołanie powstania we Włoszech. Na krótko przed śmiercią powrócił do ojczyzny.

Jak pisze W.T. Still: „W 1871 r. Mazzini wydał list, w którym nakreślił trzyczęściowy plan docelowy Iluminatów: ich wielki projekt uwolnienia nie tylko Europy, i całego świata od chrześcijaństwa i poddania ich „oświeconej” („iluminowanej”) dyktaturze lucyferianizmu. Ten godny uwagi list był przez wiele lat wystawiony w Bibliotece Muzeum Brytyjskiego w Londynie. Mazzini planował serię wojen światowych. Wojny te miały wpędzić każdy naród w konflikt tak krwawy i chaotyczny, by ostatecznie każdy naród zrzekł się swojej suwerenności narodowej na rzecz rządu między narodowego, takiego jak Liga Narodów lub za drugim podejściem utworzona po drugie wojnie światowej Organizacja Narodów Zjednoczonych, celem zapobieżenia kolejnemu globalnemu rozlewowi krwi” (W.T. Still: Nowy Porządek Świata, Wydawnictwo WERS, Poznań 1995).

Pewien badacz masoński napisał w 1987 roku: Prawdziwe narodziny Demokracji Światowej z jej przednarodzeniowego ograniczenia narodowego postępują nawet obecnie. Rozdarty wojną, krwawiący świat jest w środku bólów porodowych, poprzedzających wielką próbę narodzin. Bólów porodowych Nowej Ery! Wiedząc jednak, że suwerenność narodowa z pewnością nie umierałaby łatwo, Mazzini i Pike projektowali w swoim oryginalnym planie trzy kolejne wojny światowe. Pierwsza z tych wojen światowych miała, zgodnie ich nadziejami, obalić rząd carski w Rosji i ustanowić dyktaturę iluminatów i nowy stopień w gamie środków kontroli społeczeństw. To zaś miało dać Iluminatom solidną bazę operacyjną z wielką ludnością i ogromnymi zasobami materialnymi dla zasilenia nowej machiny iluminizmu. Druga wojna światowa miała pozwolić nowej Rosji Sowieckiej na zdobycie Europy. Trzecia wojna światowa miała wybuchnąć na Bliskim Wschodzie pomiędzy muzułmanami a Żydami i spowodować biblijny Armagedon. Przed końcem trzeciej wojny światowej zmęczone wojną narody miały być gotowe do zaakceptowania jakiegokolwiek planu przynoszącego możliwie najdłuższy pokój, a jednoczącego cały świat pod zgubnym sztandarem Lucyferiańskiego Nowego Porządku Świata.

W 1871 roku Pike tak pisał do Mazziniego o następstwach trzeciej wojny światowej: Wywoła ona straszliwy kataklizm społeczny… i najbardziej krwawy zamęt. Wszędzie wtedy obywatele, zmuszeni bronić się przeciwko mniejszości rewolucjonistów, będą tępić owych niszczycieli cywilizacji, a większość, pozbawiona złudzeń na temat chrześcijaństwa… pozbawiona busoli, pragnąca ideału, lecz nie wiedząca, gdzie skierować swe uwielbienie, przyjmie prawdziwe światło za pośrednictwem powszechnej manifestacji czystej doktryny Lucyfera, wyprowadzonej w końcu na widok publiczny, manifestacji wynikłej z ogólnej reakcji na zniszczenie chrześcijaństwa i ateizmu, obu pokonanych i wytępionych w tym samym czasie”.

Mazzini i Pike mogli zaplanować w 1871 r. trzy wojny światowe, lecz dwaj autorzy Manifestu Komunistycznego Marks i Engels, mówili o pierwszej wojnie światowej dwadzieścia trzy lata wcześniej. Karol Marks pisał w 1848 roku „słowiańska hołota”, czyli Rosjanie, a także Czesi i Chorwaci, są „zacofanymi” rasami, których jedyną rolą w przyszłej historii świata będzie rola mięsa armatniego. Marks mówił: „Przyszła wojna światowa spowoduje, że z powierzchni ziemi znikną nie tylko reakcyjne klasy i dynastie, lecz całe reakcyjne narody. I będzie to postęp”. Tak samo, choć idąc jedynie za przewodem Marksa, pisał w rok później jego kolega autor, Fryderyk Engels:Następna wojna światowa spowoduje zniknięcie z powierzchni ziemi całych narodów reakcyjnych. To także będzie postęp. Oczywiście nie będzie mogło się to dokonać bez zdeptania niektórych delikatnych kwiatków narodowych. Lecz bez gwałtu i bez braku litości nie da się w historii osiągnąć niczego. Czy można to opacznie zrozumieć ? Cóż to za następna wojna światowa, do tej pory nie było przecież żadnej wojny światowej …”.

Masoneria i Kościół

Marcus Vitruvius Pollio był rzymskim konstruktorem machin wojennych za panowania Juliusza Cezara i Oktawiana Augusta. Twórca tzw. człowieka witruwiańskiego, czyli wizerunku nagiego mężczyzny wpisanego w okrąg i kwadrat, symbolizujące ruch (wizerunek ten upowszechnił później Leonardo da Vinci).

Witruwiusz zasłynął jako autor traktatu „O architekturze ksiąg dziesięć”, który powstał pomiędzy rokiem 20 r. a 10 r. przed ur. Chrystusa, a został odnaleziony dopiero w 1415 r. w bibliotece klasztoru St. Gallen w Szwajcarii, przez humanistę florenckiego Poggia. Dzieło to jest dzisiaj bezcennym źródłem wiedzy o architekturze i sztuce budowlanej starożytnych Greków i Rzymian. Witruwiusz opisuje w nim szczegółowo zarówno greckie porządki klasyczne, jak i ich rzymskie odmiany. Opisy były uzupełnione odpowiednimi ilustracjami – rysunki oryginalne nie zachowały się jednak. Omówione zostały również szeroko zasady stosowane przez Rzymian przy planowaniu miast i wznoszeniu budowli. W okresie nowożytnym wielu sławnych autorów wykonywało ilustracje do tego dzieła, próbując odtworzyć zaginione rysunki. Witruwiusz jest autorem następujących myśli: „Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza” i „Architektura polega na zachowaniu trzech zasad: trwałości, użyteczności i piękna”.

Witruwiusz nakazał „by ołtarz był zwrócony na wschód”, i tak jest do dziś w chrześcijańskich kościołach. Orientowanie kościołów polega na ustawieniu osi kościoła na linii tzw. świętej od wschodu na zachód, prezbiterium znajduje się od wschodu. Zwyczaj ten datuje się od początków V wieku po ur. Chrystusa i przestrzegany był bardzo dokładnie w epoce gotyku, ale obowiązuje też zasadniczo do dziś. Stefan Żeromski w „Popiołach” pisze, że „podczas zebrań średniowiecznego niemieckiego Bractwa Budowniczych mistrz zasiadał tyłem do wschodzącego słońca, naprzeciwko niego na zachodzie były drzwi wejściowe, miejsce czeladników było na południu, a uczniów na północy. Symbolika ta przetrwała w obrządkach masońskich”.

Abp Annibale Bugnini (1912-1982)
(Fot. za: en.wikipedia.org)

Prawdopodobnie pod wpływem masonerii symbolika ta częściowo została wprowadzono do Kościoła katolickiego. W posoborowej Mszy Świętej kapłan stoi tyłem do ołtarza, czyli tyłem do wschodzącego słońca, a przodem do ludzi. Jest to sprzeczność, gdyż Kościół katolicki jest zwany Kościołem pielgrzymującym, więc kapłan powinien stać przodem do ołtarza, a tyłem do wiernych. On to bowiem prowadzi swój lud. Liturgia oznaczała pierwotnie „służbę pełnioną przez lud lub na rzecz ludu”. Drugi Sobór Watykański stwierdził, że „Liturgia ziemska daje nam niejako przedsmak uczestnictwa w liturgii niebiańskiej, odprawianej w mieście świętym Jeruzalem, do którego pielgrzymujemy, gdzie Chrystus siedzi po prawicy Bożej jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku. W liturgii ziemskiej ze wszystkimi zastępami duchów niebieskich wyśpiewujemy Panu hymn chwały”. Sobór ten mówi wręcz: „Liturgia jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i jednocześnie jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc”. Reforma liturgii Mszy Świętej wprowadzona przez Drugi Sobór Watykański zatrzymała Kościół w swej pielgrzymce.

Ks. Prof. Michał Poradowski w książce „Problemy II Soboru Watykańskiego”. Masoneria w Kościele” podaje za włoskim czasopismem „30 Giorni”, które jest ściśle związanym z Watykanem, że arcybiskup Annibale Bugnini (1912-1982), w czasie Drugiego Soboru Watykańskiego, przewodniczący reformy liturgii, był członkiem masonerii i że, co najważniejsze, reformował liturgię mszalną według konkretnych wskazówek masonerii. Odnośną korespondencję między arcybiskupem Buninim i jego lożą, co do reformy liturgii Mszy Świętej, podało czasopismo włoskie „30 Giorni” w numerze 6 (w języku angielskim) z 1992 roku. Oto odnośne teksty:

List z dnia 14 lipca 1964 roku.

„Drogi Buan (Bugnini): informuję cię o Twoim zadaniu, które Rada Braci zleciła Tobie, w porozumieniu z Wielkim Mistrzem Masonerii i Książętami Tronu Masońskiego. Nakazujemy Ci szerzenie dechrystianizacji przez wprowadzenie nieuzgodnionych obrządków i języka liturgicznego, oraz skłócenie księży, biskupów i kardynałów jednego przeciwko drugiemu. Językowe i obrządkowe zamieszanie jest zwycięstwem dla nas, ponieważ językowa i obrządkowa jedność była siłą Kościoła Katolickiego… Wszystko to należy dokonać w przeciągu 10-ciu lat”.

Odpowiedź arcybiskupa Bugniniego dana Zarządowi Loży Masońskiej:

„Sądzę, że założyłem podwaliny odnośnie największej swawoli w Kościele Katolickim, dzięki memu dokumentowi, wydanego zgodnie z Waszymi instrukcjami. Miałem uciążliwą walkę i musiałem używać wszelkich podstępów w obliczu moich wrogów z Kongregacji Obrządków, aby otrzymać zatwierdzenie owego dokumentu od Papieża. Na szczęście dla naszej sprawy, otrzymaliśmy poparcie ze strony naszych przyjaciół i naszych braci masonów z Universa Laus, którzy są nam wierni. Dziękuję Wam za przekazanie pieniędzy i mam nadzieję, że wkrótce się z Wami spotkamy. Ściskam Was. Wasz Brat Buan (Bungini). 2 lipca 1967 rok” (Michał Poradowski, Problemy II Soboru Watykańskiego. Masoneria w Kościele”, Wrocław 1996).

Jan XXIII uczynił konsultorem soboru jezuitę Teilharda de Chardina, adepta masonerii zakonu martynistycznego. Tezy soboru były przygotowywane zgodnie z instrukcjami masonerii (np. przez masona kardynała Achillesa Lienara.

Drugi Sobór Watykański został otwarty przez papieża Jana XXIII 11 października 1962 roku, a zakończył go Paweł VI w 1965 roku.

Cdn.

Stanisław Bulza

Ilustracja tytułowa: Jerozolima. Fot. za: pakujwalizy.pl. / wybór zdjęć wg.pco

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

2020.06.13.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza