Niedobór informacji


Najpierw ustalmy rzeczy oczywiste. Od zarania istnienia człowiek żył w warunkach „niedoboru informacji”. Dlatego ćwiczył umiejętność gromadzenia informacji, krytycyzm (w tym odróżnianie informacji od dezinformacji), a także rozwijał zdolność wykorzystania informacji (nie tylko na użytek własny, lecz także społeczny).

W ślad za tym wzbogacał świadomość, iż wymaga to długotrwałego wysiłku, poświęcenia  i kosztów. Ponieważ koszty zazwyczaj okazywały się zbyt wielkie, musiał sięgać po wiedzę i doświadczenie innych ludzi, co z kolei wymagało od niego rozwinięcia zdolności oceny wiarygodności osób lub instytucji, aby mógł z obdarzyć je zaufaniem. I nie wierzyć tym, którzy kłamią.

To są rzeczy oczywiste i odnoszą się również do dnia dzisiejszego.

Nie ma powodów, by rozdzierać szaty nad powszechnym chaosem, zalewem  dezinformacji, fałszywymi obliczami polityków, dziennikarzy, lekarzy, etc. Lepiej odnieść  oczywiste wymagania poznawcze do siebie.

W tym świetle sprawy wyglądają inaczej.

Warto zastanowić się nad wiarygodnością WHO, współczesnej wyroczni delfickiej.

1 czerwca 2020 roku WHO zafundowało opinii publicznej informację, która rozbija w pył legendę pandemii koronawirusa: „Przedstawiciele Światowej Organizacji Zdrowia stwierdzili w poniedziałek, że pacjenci z koronawirusem bez objawów nie rozprzestrzeniają wirusa, podważając niektóre badania, wedle których choroba może być trudna do opanowania z powodu bezobjawowych infekcji” – czytamy w doniesieniach CNBC.

Stwierdzenie to oznacza, że blokady, zamykanie szkół i zakładów pracy, ograniczanie praktyk religijnych, nakazy pozostawania w domach itp. były bezpodstawne, więc ich powody również musiał być inne, aniżeli troska o zdrowie obywateli. Tak więc pojawia się widmo Norymbergii 0.2.

Co się stało, i dlaczego?

WHO wyłamało się z ogólnego projektu geopolitycznego, w którym legenda pandemii koronowirusa odgrywa kluczową rolę.

Czy była to reakcja tej międzynarodowej organizacji zdrowia na zablokowanie subwencji przez prezydenta Trumpa? Czy może Pekin wykorzystując silne wpływy w WHO uznał, że otwarcie świata na dyktaturę szczepionkową nie leży w jego interesie? Czy w ONZ toczy się konflikt wewnętrzny? Czy WHO usiłuje odciąć się od Billa Gatesa, którego wiarygodność spada do zera? Czy prawdopodobne jest, że do głosu doszła prawda i rozsądek?

Dzień później WHO zostało postawione do pionu, chociaż wyszło krzywo. Z tych samych ust przedstawicieli tej organizacji usłyszeliśmy klasycznie nieudolne sprostowanie, jakoby brakuje dostatecznych informacji potwierdzających wcześniejsze oświadczenie. Nadal więc szaleją ludzie, jak pewien polski lekarz, który publicznie ostrzegł, że nasze dzieci są bioterrorystami!

Ludzie zatrudnieni w WHO, a także politycy i lekarze posłusznie wykonujący ich polecenia, mają poważny problem z poruszaniem się w warunkach niedoboru informacji.

To się dla nich może źle skończyć.

Prof. hab. Artur Śliwiński 

Artykuł opublikowany za zgodą autora.

Artykuły prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu >   >   >   TUTAJ .

Zdjęcie: Super maska dla konia. Fot. za valleyvet.com / wybór wg.pco


2020.06.15.
Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński