POWTARZA SIĘ NARRACJA O „RASIE WYŻSZEJ (NADPANÓW), I HOŁOCIE” …


Gdy w 2000 roku rozpoczynałem dokumentowanie losów osób które w latach 1939-1945 przechodziły przez piekło hitlerowskich więzień i obozów koncentracyjnych, otrzymałem od syna Franciszka Żymełki pamiętnik nawiązujący do przeżyć jego ojca w KL Auschwitz. Dodam dla jasności, ze Franciszek Żymełka przed wybuchem wojny w 1939 r. był prawnikiem, założycielem oraz dowódcą obwodu organizacji konspiracyjnej Siła Zwycięstwu Polski w rybnickiem, a po aresztowaniu 18.12.1940 r. był  więźniem KL Auschwitz.

Byłem pod wrażeniem treści pamiętnika, jakże wiernie opisującego, co się działo w tym „piekle na ziemi”. Tam przecież przebywał mój Ojciec i wujek, i tam niestety zginęli – rozstrzelani pod ścianą Straceń wraz z tysiącami innych współwięźniów.

Im bardziej wczytywałem się w treść pamiętnika – tym determinacja wobec podjętych działań, by utrwalać pamięć o pomordowanych w KL Auschwitz była większa. Utrwalało się zobowiązanie – by przykładami dawać świadectwo, jak okrutnym może być człowiek dla człowieka, aby dawało to ostrzeżenie dla przyszłych pokoleń.

Z życiorysowych informacji Franciszka Żymełki dowiedziałem się, że brał udział w kampanii wrześniowej, że dnia 20.09.1939 r. w ostatnich potyczkach pod Tarnawatką – w okolicach Tomaszowa Lubelskiego, został ranny, a dostawszy się do niewoli niemieckiej, przewieziono go do szpitala w Zamościu. Stamtąd przetransportowany do Chełmna, gdzie w wyniku zajęcia tych terenów przez Rosjan i zawartej umowy z Niemcami, tereny te przejęli Rosjanie. W szpitalu chełmskim przeleżał cały październik, a w ostatni dzień tego miesiąca, wraz z czterema innymi oficerami po skutecznej ucieczce ze szpitala, każdy udał się w swoje rodzinne strony. Franciszek Żymełka dotarł bez nieprzewidzianych niespodzianek do domu – do Rydułtów pow. rybnicki. Dodać jedynie można, że w tym właśnie szpitalu, Rosjanie „wyławiali” polskich oficerów i wysyłali ich do swoich obozów w głąb ZSRR – a następstwem tego było zamordowanie ich w Katyniu, Charkowie czy Miednoje.

Radość powrotu do domu nie trwała jednak długo, gdyż niemal następnego dnia został aresztowany i przewieziony do rybnickiego gestapo, lecz szczęśliwym trafem natknął się na przedwojennego znajomego ojca więc tego samego dnia został zwolniony.

Po powrocie do domu, Franciszek Żymełka rozpoczął organizować ruch oporu, a efektem tych działań, było powołanie do życia „zaczątku” Sił Zbrojnych Polski (SZP), zaś zamiarem twórcy, organizacja ta miała działać na terytorium trzech powiatów: rybnickiego, raciborskiego i kozielskiego.

Tak powstała na tych terenach tajna organizacja – prawdopodobnie jedna z pierwszych, a Franciszek Żymełka przyjął pseudonim „Sęp”.

Organizacja ukierunkowana była na dwa zasadnicze zadania: problematykę wywiadowczo wojskową, oraz szeroko pojętą opiekę nad rodzinami poległych we wrześniu 1939 r., wziętych do niewoli, zmuszonych do opuszczenia kraju ze względów politycznych oraz powstańców śląskich.

Do maja 1940 r. udało się Franciszkowi Żymełce rozbudować organizację wojskową do stanu obejmującego jeden pełny batalion w Wodzisławiu Śl., kompanię w Rybniku oraz kadrową kompanię w Żorach – należącą do batalionu w Rybniku, pluton w Kobyli – należący do batalionu w Raciborzu, oraz dwie drużyny ochrony kopalń w Pszowie i Rydułtowach.

W tym miejscu, aż kusi by wstawić oryginalny tekst Franciszka Żymełki, który polecam pod rozwagę przemądrzałych politykierów, którzy mają tak wiele wspaniałych rad jak należało się zachować w okresie okupacji hitlerowskiej, a także w pierwszych dniach po okupacji! Może poniższy tekst uzmysłowi im, jakie były nadrzędne wartości ówczesnej mentalności i sposób rozumowania zdecydowanej większości działaczy ruchu oporu na terenie okupowanej Polski:

[…] W czasie okupacji nikt z nas nie myślał, jaka będzie przyszła Polska, jaki system władzy naród wybierze. Nie interesował nas ani kapitalizm, ani komunizm, ani żaden inny system społeczny. Nam chodziło o wolną i niepodległą Polskę. O ustroju i rządzie miało zadecydować społeczeństwo w wolnej już Polsce, przez powszechne, tajne, proporcjonalne, nie sfałszowane wybory. W wyborach nie spreparowanych przez żądnych władzy naprawiaczy świata. Najgorsza jest władza, która uważa się za najlepszą nie z racji dbałości o dobro społeczeństwa, ale z powodu idei, którą reprezentuje. Idei często nierealnej lub zgoła utopijnej, wyznawanej przez garstkę fanatyków lub, co gorsza przez zwykłych karierowiczów i sprzedawczyków. Jeśli taki rząd dojdzie do władzy to biada tym, którzy są innego zdania, mają inne przekonania, innej idei służą.

Ludzie i systemy silnej ręki nie mogą trwać zbyt długo, ponieważ nie są oparte na zdrowym podłożu i szerokiej platformie. Jest rzeczą oczywistą i zrozumiałą, że każda władza będzie się starała bronić swej idei, swego ustroju i systemu, będzie broniła i wspierała, będzie faworyzowała swych zwolenników, ale powinna pozwolić na istnienie, na rozwój i działalność innych partii i związków, których celem i zadaniem będzie dobro narodu, państwa i wszystkich jego obywateli. Monopartyjność musi z konieczności prowadzić do dyktatury, która nie znosi prawa i przeciwników. Tak było z Juliuszem Cezarem, Napoleonem, Hitlerem i Stalinem.

Jakże cenne są to wywody dla tych wszystkich, którzy w nienormalnie pojmowanych wersjach osobistej wyższości, pouczają o tym, jak proroczo mieli myśleć i działać okupacyjni członkowie ruchu oporu (każda opcja polityczna ma inną wersję tych poglądów). Natomiast, już zupełnie opadają człowiekowi ręce, gdy dowiaduje się od przemądrzalców – jakimi to działaniami i sposobami myślenia powinni się kierować ich dziadkowie, ojcowie czy bracia – działając w konspiracji.

Gdy jednak słyszę dzisiaj wywody o dzieleniu narodu przez rządzących na „lepszy i gorszy sort”, dzielących społeczeństwo na „nadludzi i podludzi” czyli rasę panów i chamstwo – hołotę” ze względu na przypisywanie im odmienności ideologicznej, czy modnej obecnie „seksualności” to wraca w świadomości, że gdzieś już to słyszałem. Że, za inne przekonania – niezgodne z tym czego życzy sobie jedynie słuszna władza, wysyłano do więzień i obozów koncentracyjnych.  Podkreślam przy tym, że owej segregacji czy selekcji, podlegały osoby wywodzące się z tego samego pnia narodowościowego i stąd jest to tym boleśniejsze. 

Na Facceboku wyczytałem wywody, że

„okupant stosował wywózki na Sybir i do łagrów, była Piaśnica, Palmiry, Katyń, I transport do Auschwitz… To wszystko są kolejne, równoległe, rozdziały tej samej historii, którą wspólnie napisali 80 lat temu – polską krwią – Niemcy i Sowieci. Nie wolno zapominać o żadnym miejscu i żadnej dacie, która jest dowodem współpracy, a początkowo nawet wspólnego planu, obu tych ludobójczych reżimów”.

No ale wracając do współczesnych poczynań władzy? Niezrozumiałym jest fakt owej dyskryminacji przez rządzących, realizujących widzimisię chorych ambicji kilku oszołomów, którzy na siłę tworzą własną wizję kraju dla swoich wybrańców, a wykluczających pozostałych członków społeczności. Jakże bez skrupułów stosuje się niby humorystycznie cytowane słowa z głupawym uśmieszkiem wypowiadanej mądrości: „Ojczyznę dojną racz nam wrócić Panie” – gdy tymczasem ten cytat stosuje się z wielką skrupulatnością i bez żenady dla „swoich”, „bo im się to należy”!

Najboleśniejsze jest jednak to, że niszczy się pamięć o Polakach, którzy gdy Ojczyzna była w potrzebie w latach 1935-1945, oddawali z patriotycznych pobudek życie w jej obronie! Obecnie zaś, wprowadza się zakaz właściwego czczenia Ich pamięci przez bliskich. To byli autentyczni PATRIOCI, a ich nadrzędnymi wartościami były: „BÓG, HONOR, OJCZYZNA”!

Nie da się niestety przekłamać faktów jakie miały miejsce podczas uroczystości obchodzenia 80-tej rocznicy sprowadzenia I-szego transportu więźniów z Tarnowa do KL Auschwitz.

Prawdopodobnie nie pasuje to niektórym usprawniającym historię, że pierwszymi ofiarami KL Auschwitz byli Polacy, zaś Żydzi byli przywożeni do Birkenau od 1942 r.!

Kto w niezrozumiałej bezduszności wydał rozkaz nie dopuszczenia do pokojowego przemarszu rodzin byłych zamordowanych więźniów w KL Auschwitz, organizatorów i Komitetu Obchodów czczenia owej 80-tej rocznicy, blokując im drogę przez policję około 400 metrów przed portiernią Muzeum. Jeżeli wydano zezwolenie na organizowanie wesel i podobnych imprez masowych, kompromitacją jest powoływanie się na argumenty o przestrzeganiu pandemii w tym przypadku!

W nawiązaniu do powyższego, jakie przestępstwo popełnili uczestnicy marszu w tym samym dniu, komu zagrażali niosąc polskie flagi na drzewcach, śpiewając hymn, rotę i patriotyczne oraz pobożne pieśni? Komu przeszkadza owe czczenie pamięci POLAKÓW?

Dodam na zakończenie, że na tą okoliczność wydana została książka:  KSIĘGA PAMIĘCI – WIĘŹNIOWIE POLICYJNI W KL AUSCHWITZ w latach 1942-1945,  dedykowana więźniom policyjnym KL Auschwitz, którzy ponieśli męczeńską śmierć w tym obozie. Wśród rozstrzelanych był mój Ojciec Jan Klistała, nr obozowy 111912 i Stanisław Sobik (wujek), nr obozowy 107482 oraz Jan Klich ( kuzyn dziadka Adama Cyry ).

„Publikacja wydana została z okazji 80 rocznicy przywiezienia pierwszego transportu polskich więźniów politycznych z Tarnowa do KL Auschwitz w czerwcu 1940 r. oraz 78 rocznicy rozpoczęcia rozstrzeliwań więźniów policyjnych Polaków pod Ścianą Śmierci w lipcu 1942 r. „

Jerzy Klistała
Syn więźnia KL Auschwitz nr obozowy 111912.

Artykuł opublikowany za zgodą autora.

Ilustracja tytułowa: .

*

Przeczytaj więcej artykułów Jerzego Klistały na naszym portalu > > > TUTAJ.

*

Przeczytaj również inne artykuły związane tematycznie z KL Auschwitz na Polish Club Online > > > TUTAJ.

*

*

2020.06.16.

Avatar

Autor: Jerzy Klistała