Teologia Covid-19 (1)


Gęsta mgła polityczna rozwiewa się szybciej, niż oczekiwano; przede wszystkim nieoczekiwanie dla globalistów. Rezultatem zmiany pogody politycznej jest podważenie kluczowego elementu nowego – neomaltuzjańskiego – projektu geopolitycznego.

                                                ***

Neomaltuzjańskiemu projektowi geopolitycznemu poświęcimy osobny tekst, gdyż o jego istnieniu i wykonaniu większość ludzi nic nie wie, a zatem nic nie rozumie. Mogą więc żyć złudzeniem, że zmiany geopolityczne przebiegają spontanicznie, w gruncie rzeczy ich nie dotyczą, a gdyby nawet – nic nie mogą zrobić. Do czasu. Nadchodzi pora bolesnego powrotu na ziemię.

Ponieważ wspomniane złudzenie towarzyszy ludziom wiele lat, pojawił się  pokaźny niedostatek wiedzy utrudniający zrozumienie, co się naprawdę dzieje. Wielką zasługę w powstaniu tego niedostatku miały uniwersytety, kształcące zgodnie z bezmyślnymi standardami nauczania i promujące ideologiczne spojrzenie na rzeczywistość z jednej strony, oraz media, które przejęły od nauki funkcje opiniotwórcze.

Nawet podstawowe terminy, bez których nie można sensownie wyjaśnić sytuacji w świecie, są nieznane lub rozumiane opacznie (np. czym jest neomaltuzjanizm?, dlaczego pojawiło się określenie „teologia Covid-19”?). Jednocześnie w powszechnym użyciu są terminy, których ze współczesnością nic nie łączy (demokracja, liberalizm, wolny rynek).

Jeśli społeczeństwa dały się zapędzić w semantyczną pułapkę, powstała i jest wykorzystywana szansa, że zostaną zapędzeni do obozów koncentracyjnych. Doświadczenie historyczne podpowiada, że nie byłby to pierwszy tego rodzaju przypadek.

Ponieważ projekty geopolityczne nie powstają w próżni, ich kontekst (religijny, historyczny i ekonomiczny) ma zasadnicze znaczenie dla jego poznania, co jednak znacznie rozszerza zakres dociekań oraz utrudnia przyswajanie mozolnie wypracowanej  wiedzy. Czasem  przekracza  posiadane zdolności percepcji.             

                                                ***

Problemów Covid-19 nie można wyjaśnić i zrozumieć w ramach obecnie istniejącego teatru politycznego, w którym prezentowane są skrajnie różne oceny i zapatrywania polityczne; celowo serwowane emocje, nieoczekiwane zwroty akcji etc.  Są to przede wszystkim istotne problemy egzystencjalne (których identyfikacja jest nadzwyczaj słaba): życia, zdrowia, dobra i zła.  Zderzamy się więc nie tylko z niejasną praktyką polityczną „troski o zdrowie publiczne”, lecz z ważnymi problemami teologicznymi, których jak dotąd, niestety, nie ma kto rozwiązywać. Tylko w tej perspektywie możliwe jest wydobycie na światło dzienne historii Cowid-19.

Nie bądźmy naiwni.

Światowa opinia publiczna jest od kilku miesięcy brutalnie gwałcona, co skutkuje stosunkowo słabym instynktem obronnym społeczeństw i rządów.

Z tego punktu widzenia skuteczność wdrożenia teologii Covid-19 nie budzi większych wątpliwości. Sądzić nawet można, że sprawne wcielenie jej w życie umożliwiło przyspieszenie realizacji następnych etapów wspomnianego projektu geopolitycznego, a przynajmniej skłoniło jego twórców do ujawnienia niektórych zamysłów (wprowadzenia dyktatury szczepionkowej, wywołanie pandemii głodu). Wydawać by się mogło, że twórcy projektu mają sukces w zasięgu ręki.

Tymczasem jest inaczej, o czym napiszemy później. Fundamentem tego projektu są ambicje i złudzenia. Są to słabe fundamenty. Tym razem zabrakło roztropności Richarda Pipesa, który w latach osiemdziesiątych ub. wieku w Stanach Zjednoczonych mitygował gorące głowy zafascynowane „polowaniem na czerwonych” Rosjan, aby nie zniweczyć neoliberalnego projektu ekspansji globalnej Ronalda Regana. 

Niniejszy tekst służy oczyszczeniu przedpola.

Sugestia, iż przedpole potrzebne do poznania neomaltuzjańskiego projektu geopolitycznego jest zaśmiecone i brudne, wydaje się całkiem trafne.

Właśnie w tym duchu piszemy tutaj o obecnej sytuacji na świecie. Bynajmniej nie chodzi o to, że do Czytelników słabo docierają informacje o brudnych (nierzadko zbrodniczych!) praktykach politycznych, które należy wydobyć na światło dzienne. Kopalnie brudnych praktyk politycznych pracują pełną parą. Kopalnie, które należą  do ludzi wrzucających do Internetu skandaliczne informacje; do ludzi z uporem walczących w sądach o sprawiedliwość, do wydawców książek i czasopism niszowych, do odtrąconych od władzy polityków, a także, co jest niejako drugą stroną medalu, do zaciekle walczących ze sobą polityków i podległych im służb informacyjnych.  Dlatego brudne praktyki polityczne są dzisiaj łatwe do uchwycenia i dostępne dzięki wielu krytycznym publikacjom. Śmietnik mamy przed sobą. Może niektóre rzeczy są niewidoczne, ale zapach jest nieznośny.

Tutaj chodzi o to, aby nieco oczyścić stajnię Augiasza. To się właśnie dzieje, chociaż wbrew woli globalistów. 

 Nie dyskutujemy tutaj, czy pandemia Covid-19 jest zjawiskiem naturalnym, czy sztucznie wywołanym.

Nie znaleźliśmy żadnych dowodów na istnienie pandemii. Dla nas jest oczywiste, że Covid-19 ma wieloletnią historię wcielania w życie neomaltuzjańskich ambicji i tym ambicjom czyni zadość. Jest zarazem kolejną odsłoną globalnego kryzysu moralnego i ekonomicznego. Innymi słowy, fałszywa pandemia nie powstała z powietrza.

Centralne stwierdzenie, którego nie wolno lekceważyć, dotyczy stosunku do ludzi słabych, chorych, niepełnosprawnych, a nawet jedynie zagrożonych utrata sił, chorobą lub niepełnosprawnością. Stopniowo upowszechniona została idea, zgodnie z którą tacy ludzie są zagrożeniem dla społeczeństwa, przed którym musi być  ratowane przez państwo wszelkimi dostępnymi metodami. Taki jest sens wyolbrzymiania zagrożeń Covid-19, tj. forsowanie fałszywego poglądu, jakoby panowała pandemia. Taki jest również sens demonstracyjnej bezradności medycyny wobec fałszywej pandemii, która przesuwa akcent z leczenia chorych na totalną profilaktykę szczepionkową. Najgorsze w tym wszystkim jest doprowadzenie do sytuacji, w której więzi społeczne zmieniają swój charakter: od kooperacyjnych do asekuracyjnych, a nawet – konfliktowych.

Czymże bowiem jest określenie dzieci (jako rzekomo bezobjawowych nosicieli wirusa) jako bio-terrorystów? Jak traktować zakaz uczestniczenia w nabożeństwach, pogrzebach, weselach? Jak wreszcie podejść do ostrych sankcji karnych za podtrzymywanie więzi rodzinnych, sąsiedzkich, zawodowych, politycznych, gospodarczych, bez których życie osobiste i społeczne jest zdegradowane do poziomu warunków więziennych?

Odpowiedź na te pytania powinna być jasna. Fałszywa pandemia została wykorzystana nie do poprawy zdrowia i promocji życia, lecz do przeforsowania anty-solidaryzmu, czyli zmuszenia społeczeństwa groźbą i karą do odrzucenia solidarności społecznej, bez której życie ludzkie staje się nieznośne zarówno pod względem duchowym, jak też materialnym.

Dlatego, naszym zdaniem, najważniejszym odniesieniem do społecznej nauki Kościoła powinny być ostrzeżenia św. Jana Pawła II zawarte w encyklice EVANGELIUM VITAE, zaś w szczególności:

„…stoimy tu wobec rzeczywistości bardziej rozległej, którą można uznać za prawdziwą strukturę grzechu: jej cechą charakterystyczną jest ekspansja kultury anty-solidarystycznej, przybierającej w wielu wypadkach formę autentycznej „kultury śmierci”. Szerzy się ona wskutek oddziaływania silnych tendencji kulturowych, gospodarczych i politycznych, wyrażających określoną koncepcję społeczeństwa, w której najważniejszym kryterium jest sukces”.

Chcąc wyciągnąć wnioski z tego stwierdzenia powinniśmy zauważyć, że tak zdefiniowana struktura grzechu nie polega na uśmiercaniu ludzi, lecz na uśmiercaniu więzi społecznych i ekonomicznych, co czyni ich jednostkami pozbawionymi warunków życiowych. Jest to bezwzględnie sprzeczne z przekazaną przez Jezusa Chrystusa ewangelią życia, o czym Jan Paweł II pisał ponad dwadzieścia pięć lat temu. Jego nauczanie pozwala zrozumieć, że fałszywa pandemia nie jest wydarzeniem oderwanym od historii struktury grzechu, lecz nową fazą – totalitarną – tej struktury. U jej źródeł było dążenie do panowania nad ludźmi, czyli zanegowanie faktu, że „człowiek, inaczej niż zwierzęta i rzeczy, nie może podlegać niczyjemu panowaniu”.

Dlatego rygory wprowadzone z życie pod pretekstem walki z pandemią mają nie tylko wymiar „troski o zdrowie publiczne”, lecz przede wszystkim szczególnie ważny wymiar teologiczny: roszczenia anonimowych sił do panowania nad światem i traktowanie ludzi jak zwierzęta i rzeczy. Jest to zatem rewolucja światopoglądowa, a nie zwykła reakcja na istniejące zagrożenia.

Nic więc dziwnego, że tak jak wszystkie rewolucje, dokonała się ona z jawnym i cynicznym naruszeniem norm moralnych i praworządności, przyjmując jawnie kryminalny charakter.

Prof. hab. Artur Śliwiński 

Artykuł opublikowany za zgodą autora.

Artykuły prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu >   >   >   TUTAJ .

Zdjęcie tytułowe za: encrypted-tbn0.gstatic.com  / wybór wg.pco


2020.06.19.

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński