Szlakiem śmierci. Koniec tajemnicy Riese. Część XXI. Kompleks Jagodziniec


Przeczytaj:     Część I.          Część II.          Część III.          Część IV.          Część V.          Część VI.          Część VII.          Część VIII.      Część IX.     Część X.      Część XI.     Część XII.    Część XIII.  Część XIVCzęść XV. Część XVI. Część XVII. Część XVIII. Część XIX. Część XX.

„Operacja Hydra”,
i przeniesienie zakładów z Peenemünde do Mitteelwerk w Kohnsteins

15 stycznia 1943 r. Albert Speer mianował Gerharda Degenkolba (1892-1954) szefem „Specjalnego Komitetu A4 w Ministerstwie Uzbrojenia i Amunicji. Pocisk balistyczny „Aggregat 4” (A4) – znany również jako „V2” – przeznaczony jako broń odwetowa – miał być produkowany w dużych ilościach pod kierownictwem Degenkolba. W planach, które stały się znane jako „program Degenkolb”. Degenkolb pierwotnie planował skupienie produkcji seryjnej dla około 900 rakiet miesięcznie w Nordhausen, Friedrichshafen i Wiener Neustadt. Walter Dornberger i Hans Kammler oraz Wernher von Braun byli jednymi z głównych osób uczestniczących w programie V2. Założył Mittelwerk GmbH we wrześniu 1943 r. Do produkcji seryjnej V2 i wprowadził „zespół zarządzający”, aby wyeliminować trudności z uruchomieniem programów produkcyjnych. Jego zastępcą był Karl-Maria Hettlage, generalny doradca ministerstwa zbrojeń do spraw gospodarki i finansów, a także szef biura ds. Uzbrojenia GmbH. W radzie doradczej zasiadał także dowódca Peenemünde Army Research Institute, Walter Dornberger, szef grupy biurowej C (budownictwo) w Biurze Administracji Gospodarczej SS (WVHA), Hans Kammler oraz kierownik Rüstungskontor GmbH Heinz Schmidt-Loßberg z Berliner GmbH für Luftfahrtbedarf.

Dwóch polskich pracowników Peenemünde’s Camp Trassenheide na początku 1943 r. dostarczyło mapy, szkice i raporty dla wywiadu Armii Krajowej, a w czerwcu 1943 r. wywiad brytyjski otrzymał dwa takie raporty, które zostały zidentyfikowane jako hala montażowa rakiet, pit eksperymentalny i wieża startowa. Polskie raporty i mapy dostarczone brytyjskiemu wywiadowi w 1942 i 1943 r. były bardzo szczegółowe i wskazywały, ze Niemcy budują rakiety zdolne do masowego rażenia.

Operacja Hydra była kryptonimem pierwszego bombardowania Peenemünde Army Research Institute i centrum testowego Luftwaffe „Peenemünde-West” na wyspie Uznam w nocy z 17 na 18 sierpnia 1943 r. przez brytyjskie siły powietrzne. Aby oszukać niemiecką obronę powietrzną w tym samym czasie, przeprowadzono operację Whitebait, mniejszy atak na Berlin.

Po zbombardowaniu Peenemünde zakład produkcyjny V-2 przeniesiono do zakładu Mittelwerk, który był niedaleko Nordhausen.

26 sierpnia 1943 r. Albert Speer zwołał spotkanie z Hansem Kammlerem, Dornbergerem, Gerhardem Degenkolbem i Karlem Otto Saurem, aby omówić przeniesienie głównej produkcji A-4 do podziemnej fabryki w górach Harzu. Na początku września maszyny i personel Peenemünde, w tym Alban Sawatzki, Arthur Rudolph i około dziesięciu inżynierów, zostało przeniesionych do Mitteelwerk (niem. „Central Works”) w Kohnstein, gdzie były już maszyny i personel z dwóch innych planowanych miejsc montażu A-4. W dniu 13 października 1943 r. więźniowie Peenemünde z małego obozu koncentracyjnego F-1 wsiedli do wagonów jadących do Kohnstein. Była to największa podziemna fabryka V1 i V2.

Kohnstein to wzgórze w Turyngii, 2 km na południowy zachód od miejscowości Niedersachswerfen i 3 km na północny zachód od centrum miasta Nordhausen. Wydobycie gipsu stworzyło na wzgórzu tunele, które później wykorzystano jako magazyn paliw/chemikaliów oraz dla fabryk nazistowskich Niemiec, w tym fabryki rakiet Mittelwerk V-2, która wykorzystywała niewolniczą pracę Mittelbau-Dora.

W lipcu 1943 planista produkcji Gerharda Degenkolba (tj. Specjalny Komitet A-4), Paul Figge, stwierdził, że miejsce to wydaje się idealne do produkcji A-4. Na początku 1944 r. rozpoczęto prace budowlane na stanowiskach testowych i wyrzutniach w austriackich Alpach (nazwa kodowa Salamander), z obszarami docelowymi planowanymi dla Tatr, Arlberg i okolic góry Ortler. Szacuje się, że od 12 do 20 000 więźniów zginęło podczas budowy rakiet V-2 w Mittelwerk.

W 1944 r. Himmler przekonał Hitlera do poddania projektu V-2 bezpośrednio kontroli SS, a w sierpniu zastąpił Dornbergera generałem SS Hansem Kammlerem jako jego dyrektorem.

Broń Odwetowa

Broń Odwetowa 1. Fieseler Fi 103 (V1) był pierwszym wojskowym rozmieszczonym pociskiem samosterującym. Został również nazwany V1 (Broń Retribution 1) jako jedna z „cudownych broni” w nazistowskiej propagandzie drugiej wojny światowej. Rozwój prac Gerharda Fieselera w Kassel miał oznaczenie kodowe FZG 76 dla Flakzielgerät 76 i był gotowy do użycia wiosną 1944 roku. Od czerwca 1944 r. do marca 1945 r. Wehrmacht wykorzystywał około 12 000 Fi 103, głównie przeciwko celom w Anglii (Londyn) i Belgii (port w Antwerpii).

V1 to bomba latająca o napędzie odrzutowym. Jej wymiary wynosiły 8,33 m długość oraz 5,4 m rozpiętości skrzydeł. Masa całkowita V1 wynosiła ok. 2200 kg, w tym 830 kg materiału wybuchowego oraz ponad 600 kg paliwa. Zasięg pocisku wynosił maksymalnie 300 km. Najsłabszym punktem V1 była jej prędkość przelotowa osiągająca maksymalnie 650 km/h. Właściwości te powodowały, że V1 mogła być strącana przed osiągnięciem celu zarówno przez samoloty myśliwskie, jak i artylerię przeciwlotniczą. Start V1 odbywał się z rampy startowej o długości 48 m ustawionej wznosząco pod niewielkim kątem.

Broń Odwetowa 2 (niem.Vergeltungswaffe-2 – broń odwetowa nr 2, pierwotna nazwa Aggregat 4 – A4) była oznaczeniem typu 1942 pierwszej na świecie działającej dużej rakiety z silnikiem ciekłym. Została pomyślany jako rakieta balistyczna artylerii dalekiego zasięgu i pierwszy obiekt stworzony przez człowieka, który przebił się przez granicę kosmiczną – zgodnie z definicją Międzynarodowej Federacji Aeronautyki 100 kilometrów – 20 czerwca 1944 roku. Od połowy 1945 r. A4 stanowiła podstawę rozwoju kosmosu w USA.

Balistyczny pocisk ziemia-ziemia A4 został opracowany w Rzeszy Niemieckiej w Wojskowym Instytucie Badawczym Peenemünde (HVA) na wyspie Uznam od 1939 r. pod kierownictwem Wernhera von Brauna i wszedł do użycia od 1944 r. Oprócz podobnego do samolotu Fieselera Fi 103, zwanego V1, nazistowska propaganda opisywała także pocisk A4 jako zwycięską „cudowną broń”. W październiku 1944 r. Została uznana za Broń Odwetową  2 przez  oficera propagandy Josepha Goebbelsa, V2 w skrócie. Początkowe jednostki Wehrmachtu i SS nazywały ją po prostu „urządzeniem”. Pierwszy udany start rakiety A4/V2 przeprowadzono 13 czerwca 1942 roku, ale rakieta eksplodowała po przeleceniu 1300 m. Całkowicie udana próba odbyła się 3 października tego samego roku.

Całkowita długość V2 to 14 m, średnica kadłuba to 1,65 m a średnica stateczników 3,56. Masa startowa wynosiła ponad 12,5 tony, w tym 980 kg głowicy bojowej oraz prawie 9 ton paliwa. Głównym składnikiem paliwa było 3,5 tony czystego spirytusu oraz 5 ton płynnego tlenu. Rakieta rozwijając prędkość 5400 km/h zdolna była osiągnąć wysokość 90 km, a więc docierała do granicy przestrzeni kosmicznej. Prędkość rakiety oraz wysokość lotu powodowały, że nie było żadnej możliwości zniszczenia jej przed osiągnięciem celu. V2 startowała w pozycji pionowej. V2 miała jednak także wiele wad. Skomplikowana budowa oraz nowoczesne, a zarazem drogie materiały używane do budowy i odpalania V2 powodowały, że jej produkcja i użycie było niezmiernie skomplikowane i drogie. Aby odpalić V2 potrzebne było 8 cystern, 29 samochodów oraz 76 żołnierzy.

Głównym przeznaczeniem pocisków V2 był ostrzał miast Wielkiej Brytanii. W tym celu na francuskim wybrzeżu kanału La Manche (rejon Eperlecques) Niemcy przygotowali schrony-wyrzutnie do wystrzeliwania rakiet. Zniszczenie znacznej części wyrzutni przez alianckie lotnictwo zmusiło Niemców do przygotowania wystrzeliwania rakiet V2 z ruchomych wyrzutni, których 45 miało być rozmieszczonych na wybrzeżu francuskim od Calais do Cherbourga. Inwazja wojsk alianckich w czerwcu 1944 w Normandii uniemożliwiła realizację i tego planu.

Ostatecznie rakiety V2 wystrzeliwano z terenu Holandii z okolic Hagi. Ponieważ stałe wyrzutnie V2 zostały całkowicie zniszczone przez alianckie lotnictwo bombowe, a plan rozmieszczenia 45 ruchomych wyrzutni na wybrzeżu Normandii nie powiódł się, V2 miały być wystrzeliwane z ruchomych ramp. Każda ruchoma jednostka rakietowa składała się z 25 specjalnych pojazdów, które przemieszczały się tylko podczas nocy żeby uniknąć ataku ze strony alianckiego lotnictwa. Rakiety były wystrzeliwane w lasach, aby chronić je zarówno przed wiatrem, jak i nieprzyjacielskim lotnictwem. Pierwsza rakieta V2 odpalona została 7 września 1944 o godz. 8.30 na Paryż. Do 27 marca 1945 roku z Holandii odpalono około 5500 rakiet, z których 2894 trafiły Londyn, a około 1600 Antwerpię. Celem były także inne miasta, m.in. Liège i Bruksela w Belgii, Lille i Paryż we Francji, Maastricht w Holandii i most w Remagen (już po zajęciu przez wojska alianckie). Przeciwko ostatnio wymienionemu celowi wystrzelono 11 rakiet, ale żadna z nich nie trafiła w celu.. Od 12 października Hitler wydał rozkaz atakowania rakietami tylko Londynu i Antwerpii (jedynego w 1944 dużego portu aliantów zaopatrującego front zachodni).

A-4 (czyli V-2) była rakietą balistyczną. Mimo to kierowano nią za pomocą fal radiowych, lecz tylko w początkowej fazie lotu. W naprowadzaniu jej na odpowiednią trajektorię pomagała wiązka sterująca „Leitstrahl”, służąca do korygowania ewentualnych odchyleń toru lotu. System ten działał tylko w pierwszych sekundach po starcie rakiety i opierał się na nadajnikach umieszczonych w rejonie wyrzutni, na jednej linii pomiędzy pociskiem a jego celem. V-2 nie była pociskiem sterowanym czy manewrującym, poruszała się po trajektorii balistycznej. O jakimkolwiek naprowadzaniu pocisku w końcowej fazie lotu nie mogło być mowy (http://blogi.dziennikzachodni.pl/bloghistoryczny/tag/rakiety-v2/).

Do zakończenia działań bojowych przez jednostki rakietowe ogółem odpalono 5500 rakiet V2. Około 70% z nich trafiło w cele. Ostatnią rakietę odpalono 27 marca 1945. Ogółem ataki rakiet V2 spowodowały śmierć 7250 żołnierzy i cywilów.

Pustków-Blizna

Kolejną reakcją na bombardowania lotnicze było utworzenie rezerwowego zasięgu badawczego w pobliżu Blizny w południowo-wschodniej Polsce. Ten tajny obiekt, starannie zamaskowany, został zbudowany przez 2000 więźniów z obozu koncentracyjnego Pustków.

1. Przygotowanie rakiety V-2 do startu w Cuxhaven w Dolnej Saksonii. 1945 r. Foto: rarehistoricalphotos.com

Obszar wojskowy znajdował się w trójkącie Wisły i Sanu. Obszar ten jest zdominowany przez duże obszary leśne. Na terenie poligonu wojskowego istniało kilka osad osadniczych, które zostały jednak opuszczone po utworzeniu poligonu. Centrum „Heidelagera” znajdowało się w Bliźnie gm. Ostrów na północny wschód od Dębicy.

2. Pocisk z silnikiem rakietowym na paliwo ciekłe został opracowany podczas II wojny światowej w Niemczech jako „broń odwetowa”, przeznaczona do atakowania miast alianckich jako odwet za alianckie bombardowania miast niemieckich. Rakieta V2 na startowym fundamencie stałym. Na fragmencie dolnym zdjęcia dobrze jest widoczny fundament stały startowy.
Foto: rarehistoricalphotos.com
3. Fragment dolny zdjęcia nr 2, na którym jest dobrze widoczny stały fundament startowy. Foto: rarehistoricalphotos.com

Miejsce wojskowe powstało w Bliźnie 26 czerwca 1940 r., po tym, jak polscy mieszkańcy zostali przymusowo wysiedleni, a wioski zostały już zniszczone. Obiekt powstał na podstawie zamówienia RFSS Heinricha Himmlera. Ten ostatni wydał rozkaz w związku z dekretem OKW nr 3032 z 21 grudnia 1939 r., który przewidywał utworzenie rejonu szkolenia wojskowego SS w rejonie na wschód od Dębicy w Generalnym Gubernatorstwie Polski. Obszar szkolenia SS przeszedł kilka zmian nazw. W planie działał od 21 grudnia 1939 r. do 26 czerwca 1940 r. jako poligon wojskowy SS „Polska Wschodnia”. Wraz z rozpoczęciem faktycznej budowy kursu 26 czerwca 1940 r. zmieniono jego nazwę na poligon wojskowy SS „Dębica”. Od 15 marca 1943 r. miejscowość nazywała się poligonem wojskowym SS „Heidelager”.


4. Tankowanie rakiety V2. Foto: rarehistoricalphotos.com

Od października 1941 r. na miejscu zaplanowano obóz jeniecki dla radzieckich jeńców wojennych. Nie wiadomo, czy i jak ten obóz został wdrożony. Ilu przymusowych robotników pracowało przy wzniesienia placu, nie zostało jeszcze w pełni wyjaśnionych. Obóz utworzono w Pustkowie, osiem kilometrów na południowy zachód od Blizny. Zginęło tu 5000 więźniów rosyjskich, 7500 Żydów i 2500 Polaków podczas pracy w obozie w Heidelbergu.

5 listopada 1943 roku wystrzelono pierwszą na poligonie w Bliźnie rakietę V2.

Między listopadem 1943 r. a lipcem 1944 r. na obszarze szkolenia wystrzelono 204 pociski A4 (V2) w celach eksperymentalnych bez głowic oraz w celu szkolenia zespołów startowych, głównie w kierunku północno-wschodnim, w celu zejścia w rejon poligonu wojskowego South Wehrmacht sąsiedztwie poligonu SS w Heidelager (https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_V-2_test_launches#Blizna_test_launch_list).
Wystrzelono też około 70 bomb latających V1, których obszarem celowania były miejscowości Cyców, Siedliszcze, w województwie lubelskim.

5. V-2 Rakete auf dem Teststand Blizna innerhalb des Truppenübungsplatzes Foto: https://thereaderwiki.com

Po nalotach na Peenemünde postanowiono nie szkolić żołnierzy rakietowych i testować pociski A4 w Peenemünde, ale w południowo-wschodniej Polsce poza zasięgiem bombowców alianckich.

W 1943 r. Armii Krajowej udało się przechwycić nienaruszoną rakietę V2, która nie eksplodowała, i została potajemnie przewieziona do Londynu (https://en.wikipedia.org/wiki/Peenem%C3%BCnde_Army_Research_Center).

Polscy partyzanci oglądali i fotografowali starty i zgłaszali je do Londynu. 20 maja 1944 r. członkowie Armii Krajowej zajęli części rozbitego A-4. Najważniejsze części, wraz z ocenami przeprowadzonymi w Polsce, zostały przewiezione do Brindisi w nocy z 25 na 26 lipca 1944 r. samolotem RAF DC-3 , który wylądował w pobliżu Żabna (Operacja Most III). Stamtąd części przybyły do Londynu. Po raz pierwszy części V2 znalazły się w rękach Aliantów. Dla upamiętnienia tej akcji w miejscowości Sarnaki na skwerze znajduje się makieta rakiety V-2, w kształcie pocisku wbitego do połowy w ziemię. Na pomniku jest napis w języku polskimi i angielskim „Oni uratowali Londyn” (https://de.m.wikipedia.org/wiki/Truppenübungsplatz_Heidelager).

Pomnik w Sarnakach upamiętniający akcję przechwycenia rakiety V-2 [fot: nlot.pl].

W czerwcu 1944 r. ze względu na zbliżające się wojska radzieckie musiano przerwać początkowe działania na poligonie i przenieść się na poligon wojskowy SS Prusy Zachodnie w Borach Tucholskich (Tucheler Heide).

Bory Tucholskie

W dniu 1 czerwca 1944 r. w Reckow (Rekowo) koło Bütowa (Bytów) na terenie szkoleniowym utworzono obszar szkoleniowy SS i podległych mu szkół SS „Prusy Zachodnie”. W 1939 r. podczas agresji na Polskę na początku II wojny światowej, na tym terenie toczyła się główna bitwa o Puszczę Tucholską. Wkrótce dawny wojskowy obszar testowy został zajęty przez wojska niemieckie i nazwany Truppenübungsplatz Westpreußen (Obszar szkolenia wojskowego Prusy Wschodnie), lub jego kryptonim „Heidekraut”. Obszar szkolenia wojskowego SS Prusy Zachodnie znajdował się w dzielnicy Konitz w Prusach Zachodnich. Budowa rozpoczęła się jesienią 1943 r. Stanowisko dowodzenia poligonu zostało utworzone w Gut Kelm niedaleko Bruss. Służyło również do szkolenia zespołów operacyjnych na polu startu broni odwetowej 2 (jednostka A-4, w skrócie V2).

Od lata 1944 r. eksperymenty z rakietami V-1 były przeprowadzane na polu treningowym w pobliżu Lindenbusch (Wierzchucin). Grupa testowa rakiet została przeniesiona tutaj po opuszczeniu obszaru szkolenia wojskowego SS w „Heidelager” w Bliźnie w południowo-wschodniej Polsce. 60 km od Bydgoszczy w Borach Tucholskich tuż obok stacji Wierzchucin, pod koniec wojny Niemcy wystrzelili blisko 265 rakiet V-2. W latach 1944-1945 w pobliżu miejscowości znajdował się poligon doświadczalny rakiet V-2 o nazwie „Heidekraut”. Pierwsza rakieta wystartowała stąd 31 lipca 1944 roku o godzinie 19:09. Od lata 1944 r. do początków stycznia 1945 r. wystrzelono stąd 265 rakiet. Po ostatnim starcie V-1, 11 stycznia 1945 r. plac został opuszczony z powodu zbliżającej się Armii Czerwonej. Szkolenie przerwano, a ostatnich członków szkoły przeniesiono do Danii.

Lista startów testowych V-2 identyfikuje start rakiety A4 podczas II wojny światowej (przemianowaną na V- w 1944 r.). Starty testowe odbyły się na stanowisku testowym Peenemünde VII, Blizna i w Tucholi przy użyciu eksperymentalnych i produkcyjnych rakiet wyprodukowanych w Peenemünde i Mittelwerk.

Blizna od 5 listopada 1943 r. do 30 czerwca 1944 r. zostały wystrzelone 204 pociski w celach testowych.

Tuchola (Tucheler Heide) od 13 sierpnia 1944 r. do 21 września 1944 r. 224 pociski zostały wystrzelone w celach testowych (https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_V-2_test_launches#Blizna_test_launch_list).

Na początku sierpnia 1944 r. Heidekraut rozpoczyna testy V-2. Apogeum: 90 km (55 mil). Niemcy zostali zmuszeni przez rosyjskie postępy do przeniesienia obszaru ostrzału z Heidelager do Heidekraut (Wrzos) w Wierzchucinie, w odległości 15 km od Tucholi. Z tej lokalizacji wykonywano strzały na północ i południe. W sierpniu, w ostatnim miesiącu szkolenia przed rozpoczęciem kampanii bojowej, wystrzelono z Heidekraut ponad 47 pocisków (https://en.m.wikipedia.org/wiki/Tuchola_Forest).

Między sierpniem 1944 r. a styczniem 1945 r. żołnierze SS pod dowództwem Hansa Kammlera i Waltera Dornbergera przeprowadzili szeroko zakrojone testy pocisków A4 (rakiety V-2), po tym, jak miejsce próbne w pobliżu Blizny zostało odkryte przez Armię Krajową a następnie zbombardowane przez aliantów. Około 224 pocisków zostało wystrzelonych w kierunku południowym w celach testowych i szkoleniowych. W styczniu 1945 r. miejsce to musiało zostać ewakuowane, zanim ofensywa Armii Czerwonej opanuje ten obszar.

W styczeń 1945 miejsce testowe V-2 zostało przeniesione z Heidekraut w obliczu rosyjskich postępów. W Heidekraut wykonano 107 wyrzutni V-2. Pod koniec grudnia 1944 r. Dornberger złożył swoją ostatnią wizytę w Heidekraut. Do tego czasu zbliżała się armia rosyjska, a obszar próbnego startu musiał zostać przesunięty na południe od Wolgastu, a obszar uderzenia znajdował się w Tucheler Heide. Ale tak naprawdę akumulator testowy nigdy się nie wystrzelił. W połowie lutego przeniesiono go do lasu w pobliżu Wolgast, a następnie ponownie do Rethen an der Weser, z obszarem uderzeniowym u wybrzeży Szlezwiku-Holsztynu.

Rakiety V-2 w Riese?

Rafał Jerzy Kukulski (1919-2001), członek wywiadu AK, w 1964 r. mówił: W końcu czerwca lub na początku lipca 1944 r. zaobserwowałem na stacji kolejowej w Pustkowie długi pociąg, złożony z olbrzymich lor, na których znajdowały się rakiety V-2, rozdzielone na dwie części. (…) Do transportu rakiet były doczepione dwa wagony, w których znajdowali się więźniowie obozu koncentracyjnego w Pustkowie. Więźniowie ci należeli do tzw. Komando Blizna. Według naszych informacji (od autora – wywiadu AK), ludzi ci zatrudnieni przy budowie i obsłudze wyrzutni rakiet, byli skazani na śmierć. Niemcy mieli ich bezwzględnie zgładzić, aby nie zdradzili tajemnicy rakiet V-2. Do wagonów wepchnięto około 200 więźniów. Pod strażą SS-manów, transport rakiet i więźniów wyruszył na zachód.

Armia Krajowa posiadała w tym rejonie rozwiniętą strukturę wywiadowczą także na kolei, toteż dość szybko ustalono, w jakim kierunku odjechał transport, a informacje od obserwatorów na trasach kolejowych dały odpowiedź na to, gdzie się udał. Otóż rakiety i więźniowie nie pojechali do Czech i nie dotarli do Austrii jak, pierwotnie przypuszczano. Przyjechali natomiast na Dolny Śląsk do Wałbrzycha i tu ślad po nich się urwał.

6. Niemieckie pociski rakietowe z II wojny światowej: niemiecki pociąg w pełni załadowany latającymi rakietami V2, który został zniszczony, zanim bomby dotarły do swojej bazy startowej. Zdjęcie zostało zrobione w pobliżu Breman, Niemcy. [Photo: ANL/Shutterstock/1339087a] Foto: shutterstock.com

Po wyjściu z Wałbrzycha cały transport zniknął i niczego o nim się nie dowiedzieliśmy. Obecnie nie ma wątpliwości, że transport „wylądował” w podziemiach Walimia, gdzie dopełnił się los nieszczęśliwych więźniów. Jestem absolutnie przekonany, że w grobach Walimia odnalezione zostaną również szczątki więźniów Komando Blizna. Więźniów tych rozpoznać będzie łatwo. W przeciwieństwie bowiem do więźniów innych obozów koncentracyjnych, członkowie Komando Blizna ubrani byli w bardzo charakterystyczne „pasiaki”, uszyte chyba z konopnych worków, zielono-szarych. Większość więźniów nie miała na pasiakach ani numerów, ani znaków. Wśród tych więźniów znajdowali się na pewno również Rosjanie. Była to garstka ocalałych jeńców wojennych z wielkiego obozu w Pustkowie (…) – opowiadał dalej Kukulski.

Zwrócił on także uwagę na jedną rzecz, która może być istotna dla badaczy historii kompleksu „Riese”, w skład których wchodzą także sztolnie w Walimiu, słynny kompleks Włodarz. Otóż według Kukulskiego w projektowanie i wykonanie tajnych ośrodków zbrojeniowych zaangażowani byli pracownicy firmy „Schlempp”. Ich dziełem był także poligon i ośrodek doświadczalny w Bliźnie. Czy zatem przebadanie zachowanych archiwów tej firmy, dałoby szansę na wyjaśnienie i pełniejsze udokumentowanie inwestycji prowadzonej także w Walimiu? A może porównanie ewentualnie zachowanych planów sztolni walimskich ze stanem obecnym, pozwoliłoby na umiejscowienie nieznanych do tej pory chodników, które mogły stać się grobem więźniów z Blizny? Andrzej Dobkiewicz (http://historia-swidnica.pl/masowy-grob-wiezniow-w-walimiu/).

Kompleks Jagodziniec

Kompleks znajdował się na północny zachód od kompleksu Soboń, na zboczach Góry Jagodziniec (705 m n.p.m.), powyżej drogi Głuszyca prowadzącej przez Soboń do Osówki i Włodarza. Centrum komunikacyjne Riese było pod Górą Moszna.

7. Stała wyrzutnia V-2. Foto: Stanisław Bulza

Kompleks Jagodziniec nie wchodził w kompleks Riese, lecz był kompleksem niezależnym od Riese, prawdopodobnie z własną nazwą kodową, nieznaną. W Bliźnie był to kryptonim Heidelager, a w Borach Tucholskich „Heidekraut”, Heide znaczy wrzos lub wrzosowisko. Wrzos jest leczniczy, dlatego broń odwetowa była lekarstwem, na ból zniszczonych niemieckich miast przez alianckie bombardowanie. W wyniku działania ognia z nasady pędu wyrastają nowe odgałęzienia, ale tylko u roślin stosunkowo młodych od 15 do 20 lat, a temperatura nie może być wyższa niż 290 stopni C. Zachowaniu wrzosowisk sprzyja między innymi użytkowanie ich jako poligon wojskowy.

8. Fundamenty po baraku startowym. Taki sam fundament startowy na zdjęciu nr 2 i 3. Foto: Stanisław Bulza.

Od Głuszycy droga na Jagodziniec i Soboń prowadzi obok 5 stawów. Jest to kompleks prawie nieznany i niezbadany. Interesowałem się losem więźniów z Pustkowa-Blizny, którzy w Góry Sowie zostali przywiezieni koleją w czerwcu 1944 r., tak wynika z powyższego raportu wywiadu AK. Na mapie Cery znajduje się na zboczu góry projektowana droga, która przechodzi przez Potok Marcowy Duży (dno wyłożone kostką granitową) i pnie się ostro pod górę (około 250 m). Po kilkudziesięciu metrach droga zanika, gdyż jest zarośnięta i trzeba przebijać się przez zarośla. Jest więc wątpliwe, by więźniowie specjaliści od V2 pokonywali codziennie tak trudną trasę. Raczej musieli być zakwaterowani w pobliżu stanowiska pracy.

Spinaczka pod górę kończy się przy głównej drodze, przy zakręcie 90 stopni. Dlatego zakręt został złagodzony dużym nasypem z urobku. Przewożono coś długiego (rakieta V-2 miała długość 14 m), dlatego złagodzono zakręt. Po drugie stronie drogi znajdowała się prawdopodobnie stacja paliw. Przed wejściem była wartownia, po której został budynek zbudowany z cegły z małym okienkiem od strony drogi i z otworem drzwiowym od frontu. Obok znajduje się dach po nieznanym obiekcie. Prawdopodobnie po stacji paliw. Dach mógł być osadzony na czterech słupach. Obiekt nie był zabudowany ścianami. Zbiornik na paliwo musiał być w ziemi. Plac został zbudowany na zboczu góry.

9. Przed stanowiskiem startowym rakiety V-2, znajduje się barak startowy. Foto: rarehistoricalphotos.com

W głębi po lewej stronie znajduje się w ziemi obiekt z cegły, otwarty z przodu. Obok niego znajdują się ściany betonowe małego prostokątnego obiektu w ziemi, i dalej po prawej stronie zbudowano duży prostokątny obiekt ze ścianami betonowymi w ziemi. Ściany zostały naruszone wybuchem.

Od zbiornika w ziemi w kierunku szczytu góry Jagodziniec biegł rurociąg o długości 510 m, który następnie schodził zboczem w dół, obok dużego wybrania ziemi, i dalej biegł do stawu pod pierwszą sztolnią na Soboniu o długości 318 m. Autor wspomnień z Aussenlager Märzbachtal AT pisał „Budujemy rurociąg, do czego służy, nie wiem”.

Aussenlager Märzbachtal

Aussenlager Märzbachtal (Potok Marcowy Duży) Kdo. [Kommando] v. Wüstegiersdorf, funkcjonował do 08.05.1945, został ulokowany nad trzecim stawem w Głuszycy pod górą Jagodziniec na poziomie 532,8 m n.p.m. W marcu 1944 r. obóz zbudowano dla około 800 więźniów (we wspomnieniu poniżej mówi się o 1500 więźniach). Większość musiała pracować przy tunelu w Ramenberg. Więźniowie z tego obozu chodzili do pracy w kompleksie Soboń pod górę. Obecnie po obozie zachowały się platformy ziemne na zboczu góry, oraz gdzie nie gdzie betonowe fundamenty po barakach.

Wspomnienia jeńców KZ-Märzbachtal

Jack Garfein

Jack Garfein (1930-2019) był amerykańskim reżyserem filmowym, pisarzem, producentem nauczycielskim i kluczową postacią studia aktorskiego. Przeżył obóz KZ-Märzbachtal, przypominał melodię śpiewaną w obozach koncentracyjnych: „Zi to mein Herz” (To moje serce). Na początku 1945 r. Garfein i inni więźniowie zostali przeniesieni do Bergen – Belsen, gdzie zostali zwolnieni przez wojska brytyjskie w kwietniu tego samego roku; osierocony i na wózku inwalidzkim, dzięki wizie tymczasowej został przeniesiony do Malmö (Szwecja), a po kilku miesiącach odzyskał czucie w nogach.

W 1946 r. przeprowadził się do USA, rozpoczął naukę języka angielskiego, a w 1947 r. Jewish Appeal United przyznał mu stypendium na studia aktorskie i reżyserskie u Lee Strasberga i Erwina Piscatora.

GL Durlacher

GL Durlacher: Piórem wiecznym mechanicznie odpowiadam na wszystkie pytania mężczyzny w dobrym ubraniu. Pięć lat mija jak zły sen: bombardowanie Rotterdamu, aresztowanie Apeldoorna, Westerbork, Theresiënstadt, Auschwitz-Birkenau, Märzbachtal, Dörnhau, Schotterwerk. Pisze i pyta, słucha za słowami, daje mi kupony na jedzenie, papierosy, adres do spania, obiecuje pomoc i powrót (…).

Czekałem na koniec w zanieczyszczonej słomie w baraku KZ-Märzbachtal – wyjąc jak pies, moja stopa była jak ciemny balon pełna krwi i ropy, moje ciało rozgrzane w mroźnym powietrzu. Nie różnił się od innych więźniów. Tylko jego ubranie w paski było trochę czystsze. Wyciąga paczkę z kieszeni, odkłada dwa skalpele, i każe mi postawić stopę na stołku.

Nie do zniesienia ból, który nagle zmniejsza się, gdy stopa została obcięta. Płynę pusty jak pęknięty pęcherz świni, tracę przytomność. Kiedy wracam do zdrowia, siedzi obok mnie. Pozwala mi wziąć dwie tabletki, daje mi wodę i wciska trzy kolejne do mojej ręki: „Nie zapomnij wziąć ich, to moje ostatnie tabletki Prontosil”. Jak żarliwie życzę mu żyć tam, w najpiękniejszym miejscu w Pradze (https://www.dbnl.org/tekst/_gid001198401_01/_gid001198401_01_0103.php).

Chaim Rafael

Jesienią 1944 r. Chaim Rafael z Birkenau został przeniesiony do obozu pracy Märzbachtal pod Wrocławiem. W styczniu 1945 r. został wysłany w marszu śmierci do obozów Flossenbürg i Ohrdruf. Chaim próbował uciec, ale został schwytany, zabrany do Buchenwaldu, a stamtąd do Theresienstadt, gdzie w końcu został uwolniony. W Theresienstadt Chaim poznał Rafaela Esther Vivante, która przybyła z Korfu – dziś jest jego żoną. Razem wrócili do Saloniki, gdzie się pobrali. W czerwcu 1946 r. Udali się do Erez Israel na nielegalnym statku imigracyjnym „Chaviva Reik”.

Wspomnienie więźnia AT

Jegyzőkönyv (protokół): 1233
Néw (nazwisko): AT
Neme (płeć): mężczyzna
Születérsi (miejsce urodzenia): Ungvár (Użhorod)
Születérsi idő (data urodzenia): 1928 r.
Utolsó lakóhely (miejsce zamieszkania): Ungvár (Użhorod)
Foglakozás (zawód): praktykant u zegarmistrza
Gettó: Ungvár (Użhorod)
Táborok (obozy): Birkenau, Wüstegirsdorf, Märzbachtal, Dörhnau (Kolce), Shotterwerk.

Podróżowaliśmy w wagonie, w którym był 50 więźniów, po półtora dnia jazdy przybyliśmy do jednego z wielu obozów w okolicy. Było w nim około 500 więźniów. Po dwunastu godzinach pracy musieliśmy rozładowywać worki cementowe z wagonów na dworcu kolejowym i ciągnąć je 15 metrów dalej, podobnie jak cegły. Zbudowaliśmy serpentynę o długości 15 km, prowadzącą do fortyfikacji w Górach Sowich. Wyrównaliśmy, ułożyliśmy i ułożyliśmy deski oraz szyny o długości 16 m. Materiał szyny został rozładowany z wagonów małego pociągu i przewieziono około 50 m. Ukraińcy założyli go i przykręcili. Do drewnianego wiaduktu w budowie nosiliśmy pnie o długości 5-6 m, z bocznej doliny, najpierw pod górę, potem z góry, w drewnianych butach, ośmiu mężczyzn jeden. Wehrmacht, pod którym pracowaliśmy, został później zastąpiony przez SS. Nasz lider obozu, Otto Sonnenschein, był sprawiedliwy, ale bardzo surowy. Spojrzał młodszym i pracowitym pracownikom, ale uwielbiał ich bić i często bił niewinnych. W wolne niedziele musieliśmy budować urządzenia do mycia, dopóki nie zostały ukończone, myliśmy się nad strumieniem. W obozie było wielu Sibenbuergen: Klausenburger, Grosswardeiner, Ungvárer i ci z Máramarossziget. Nie było choroby, gorączka zaczęła się od 39 stopni.

Kiedy prace się skończyły, przeniesiono nas do Märzbachtal. Był to znacznie większy obóz, w którym było 1500 więźniów. Budujemy rurociąg, do czego służy, nie wiem. Pracowaliśmy 12 godzin i więcej; jeśli zatrzymałeś się na chwilę, SS uderzał kolbą karabinu. Ponadto była zła pogoda, było mglisto, później zrobiło się zimno. Chociaż mieliśmy jedną trzecią dziennego dodatku na chleb z dodatkiem, praca była bardzo ciężka. W przypadku braku dezynfekcji i odpowiednich urządzeń do mycia dostaliśmy wszy. Zima się zaczęła, padał deszcz i padał śnieg. Wszędzie brud. Praca: ścinanie drzew, budowanie bunkrów, opróżnianie piasku z wagonów, „tłuczenie” wagonów/podnoszenie ich na bok za pomocą kijów. 12 godzin pracy przy złym traktowaniu: bicie SS i Todtów. Aby baraki były trochę ciepłe, wyciągamy korzenie, zarośla w lesie i przynosimy je do domu i palimy je. Z koców wycinamy skarpetki, nauszniki i rękawiczki, aby uzupełnić nieodpowiednią odzież zimową. W obozie było wielu Greków. Okradli nas, a my ich okradamy, zwłaszcza koce, ponieważ „przetworzyliśmy” niektóre z nich. Przez osiem tygodni nie mogliśmy w ogóle się umyć. Nie było strzyżenia włosów, byłem całkowicie kiepski. Kiedy jadłem, wszy wypadały mi z włosów na zupę, a kiedy sięgnąłem pod koszulę ręką, by się podrapać, sięgałem po 20 naraz. Ciało pokryte było dużymi ropnymi zadrapaniami. Byłem też bardzo słaby i nie mogłem dłużej pracować.

Po zgłoszeniu choroby zabrano mnie do innego obozu w samochodzie w celu dezynfekcji. Mojemu ojcu wyrósł czyrak z tyłu głowy i nie było środka, która by zmyła ropną ranę. Czyrak został dwukrotnie odcięty, tworząc wielką dziurę; mój ojciec też był w kiepskim stanie. Myliśmy ranę szmatami najlepiej, jak mogliśmy. Lekarz wyleczył go i mnie. Z 800 więźniów umierało 5-8 osób dziennie, nazywaliśmy to „obozem śmierci”. Słabi i chorzy przybyliśmy następnie do Dörnhau (Kolce) do szpitala centralnego. Mimo kąpieli dwa razy w tygodniu i dezynfekcji wszy były nadal. Rana głowy ojca całkowicie się tam zagoiła, dostałem tahnin i opium na biegunkę i zasiłek od znajomego z kuchni.

Ponieważ w wyniku ewakuacji z okolicznych obozów sprowadzono tu wielu chorych, lekkich chorych odsyłano z powrotem do obozu. Przestaliśmy pracować, prawie nie było żadnej pracy. Tylko grupy 60-80 mężczyzn były używane do prac związanych z demontażem maszyn, a także do demontażu podkładów kolejowych i załadunku towarów do usunięcia: Niemcy przygotowywali się do ucieczki. Pod koniec grudnia zostaliśmy okrążeni przez Rosjan, usłyszeliśmy ciągłe kule i zobaczyliśmy stalinowe świece, które były wycelowane w płonący Wrocław. Jedzenie stawało się coraz gorsze i ostatecznie było niejadalne. Wybuchła epidemia tyfusu, a mój ojciec zmarł 4 maja w oddzielnym baraku, w którym leżeli podejrzani o tyfus i chorzy. Zawsze też kłamałem. Wszyscy mieliśmy wysoką gorączkę, ale na początku nie wiedzieliśmy, co się z nami dzieje. Ci, którzy cierpieli na biegunkę, nie mogli przeżyć dłużej niż trzy dni, a wielu zmarło. Już 7 maja widzieliśmy, jak wielki bałagan był w SS. Szef kuchni ubił dwie świnie, zapakowano, a następnie zabito dwie notatki. SS uciekło następnej nocy o godzinie 2. Zorganizowaliśmy między sobą straż obozową, aby przygotować się na każdą ewentualność. Byliśmy wolni 9 maja. Dostaliśmy ubrania ze sklepów i jechaliśmy na wozie z dwoma końmi, który dostaliśmy od rolnika. Potem pojechaliśmy pociągiem do Kadeckkral. Wróciliśmy do domu przez Pardubice i Brno. Kiedy usłyszałem, że moja siostra jest w domu, pojechałem do Ungvár, ale jej nie znalazłem. Nic nie wiem o mojej matce. Teraz chcę się spotkać z moimi krewnymi, Alfredem Tischlerem, odnalezionym przez Miksa Weissa (http://www.degob.hu/index2.php?showjk=1233).

Komunikat OKŚZpNP we Wrocławiu

Komunikat OKŚZpNP (Okręgowa Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu) we Wrocławiu z dnia 11.02.2019 r. w sprawie podjęcia śledztw między innymi:

„Ds. 4/69 Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich we Wrocławiu w sprawie o zbrodnie w obozie Wustegiersdorf i Marzbachtal, popełnione przez dr Rindfleischa. Również tutaj dr Rindfleisch przeprowadzał selekcję więźniów z przeznaczeniem do Oświęcimia (KL Auschwitz)”.

Zachowane dokumenty: AL Dörnhau – Kolce Org. wykaz imienny więźniów przesłanych 16.07.1944 z AL Märzbachtal do AL Dörnhau (zawiera nast. inf.: nr więźnia, nazwisko, imię, data ur., zawód) 1944, rkps, j. niem., s.

Lista zmarłych więźniów Aussenlager Märzbachtal na portalu https://collections.arolsen-archives.org/en/archive/1-1-11-1_22000/?p=1

Oto niektórzy strażnicy AL Märrzbachtal:

Josef Schier SS-Hauptscharführer CO AL Märzbachtal
urodzony 21.02.1889 w Niederhansdorfzmarł 19.06.1946 w Breslau.
Richard Lange SS- ?? CO AL Märzbachtal

Platformy ziemne po barakach

Z początku założyłem, że więźniowie z obozu koncentracyjnego z Pustkowa zostali zakwaterowani w obozie Aussenlager Märzbachtal znajdującym się przy trzecim stawie, ale było to założenie błędne. Więźniowie z Pustkowa-Blizny byli zakwaterowani gdzie indziej, i raczej byli nieznani innym więźniom Riese. Program, który wykonywali był całkowicie tajny, więc byli oni izolowani od innych więźniów. Pomiędzy kompleksem Soboń a Jagodziniec znajdują się dwie duże platformy ziemne po barakach, a prawdopodobnie może być w pobliżu następna platforma ziemna. W tych barakach byli zakwaterowani więźniowie z obozu koncentracyjnego w Pustkowie. Sprawa wymaga dalszego badania.

Stała wyrzutnia V-2

Idąc od zakrętu 90 stopni, który został złagodzony nasypem z urobku, w kierunku kompleksu na Soboniu, po kilkuset metrach po lewej stronie na zboczu góry widać dużą hałdę urobku. Koło hałdy znajduje się duże wybranie ziemi, jakby pod dużą halę. Wybranie jest zbliżone do prostokąta. Natomiast hałda sprawia wrażenie jakby to była rampa. Jest usypana skośnie, od podstawy wznosi się stopniowo w górę. Jest długa, szerokości kilku metrów.

Stała wyrzutnia V2 znajdowała się na zboczu góry Jagodziniec, od hałdy do fundamentu startowego około 190 m. Znajduje się tu olbrzymi plac zbudowany na zboczu góry o długości około 100 m i szerokości 30 m. Przy niwelowaniu placu powstała wysoka skarpa. Podobny plac pod skarpą znajdował się w Bliźnie.

Fundament jest zbudowany w ziemi o wymiarach: długość 740 cm, szerokość 640 cm, grubość ścian 55 cm, wysokość 200 cm. Wewnątrz dużego fundamentu jest mniejszy fundament o długości 225 cm i szerokości 120 cm. Jest niższy od ścian dużego fundamentu. Zapewne na tym fundamencie była podstawa startowa V2. Na załączonym zdjęciu nr 2., rakieta V2 została przygotowana do startu na takim samym stałym fundamencie.

Od strony skarpy jest przylegający do tego fundamentu mniejszy fundament o długości 380 cm i szerokości 200 cm. Prawdopodobnie był to fundament pod rusztowanie podtrzymujące V2. Takie rusztowanie jest widoczne na zdjęciu nr 2.

Pod skarpą znajduje się fundament betonowy pod barak o wymiarach: długość 1420 cm i szerokości 750 cm, grubość 30 cm. Taki barak jest widoczny na zdjęciu nr 9.

Walter Schlempp

Według Rafała Kukulskiego w projektowanie i wykonanie tajnych ośrodków zbrojeniowych zaangażowani byli pracownicy firmy „Schlempp”. Ich dziełem był także poligon i ośrodek doświadczalny w Bliźnie.

Walter Schlempp (1905-1979) był niemieckim architektem. Był synem właściciela hotelu Gustava Schlemppa i Liny Schlempp z domu Nagel. Został członkiem Nazistowskiego Związku Studentów i dołączył do NSDAP w 1931 r. W latach 1932–1934 pracował jako rządowy kierownik budowy, a następnie został architektem.

10. 1941 r. Ośrodek w Peenemünde. Lübke w drugim rzędzie, w pierwszym – marszałek polny Wilhelm von Leeb, minister przemysłu zbrojeniowego Fritz Todt, generał Walter Dornberger, generał Friedrich Olbricht. Luebke przebywał w tym ośrodku regularnie w latach 1940-1945, budował go, rozwijał i przebudowywał. W morderczych warunkach zmuszano tam do niewolniczej pracy tysiące ludzi, powstał tu m.in. obóz koncentracyjny. Foto: salon24.pl

W 1934 r. Walter Schlempp założył własne biuro inżynierskie, gdzie pracował także późniejszy prezydent Federacji Heinrich Lübke, który w 1944 r. został zastępcą Schlemppa. Schlempp brał udział w narodowo-socjalistycznym projekcie budowy „World Capital Germania”, na którego czele stał Albert Speer z 1935 roku i którego celem było „przeprojektowanie stolicy imperium”. W latach 1938–1942 Schlempp planował budowę budynku na Dzień Wspólnot Niemiec, dzisiejszy Dom Ernsta Retera w Berlinie w ramach tego projektu. Tutaj był „za zgodą lidera” oficera urbanistyki Hanoweru Karla Elkarta, któremu przypisano projekt fasady. Budynek miał być częścią osi wschód-zachód Berlina. Jego kształt przypomina styl neoklasyczny, który determinował architekturę narodowo-socjalistyczną, i charakteryzuje się surową symetrią i monumentalnością.

Podczas drugiej wojny światowej w Berlinie Walter Schlempp prowadził firmę architektoniczną i był członkiem Jägerstab.

W Peenemünde zespół Schlemppa wraz z organizacją Todt miał najważniejsze zlecenie rozbudowy Wojskowego Instytutu Badawczego i Centrum Testów Sił Powietrznych, a kierownikiem budowlanym był Henrich Lübke, zastępca Waltera Schlemppa.

Biuro uczestniczyło w projekcie myśliwskim Ministerstwa Lotnictwa Rzeszy. Od 1944 r. celem było promowanie masowej produkcji zbrojeń w ramach wojny: między innymi obóz pracy przymusowej w Wolmirsleben oraz kilka obozów koncentracyjnych lub podobozów – w tym w Neu Staßfurt, w Hadmersleben oraz w Leau i Plömnitz koło Bernburga, a w 1944 r. obóz koncentracyjny Langenstein-Zwieberge- zaplanowany i zbudowany.

Biuro inżynierskie Waltera Schlemppa było odpowiedzialne za usunięcie i przebudowę szybu Marie Bulldogge U-relokacji. Zorganizowano przebudowę i rozbudowę szybu Marie, zakwaterowanie na polu haka zakładu urządzeń lotniczych oraz niezbędną konwersję rury szybowej i przenośnika. Biuro inżynieryjne Schlenppa było w ostatnich dwóch latach wojny agencją „specjalnego przedstawiciela ministerstwa lotnictwa Rzeszy w celu likwidacji szkód lotniczych w przemyśle lotniczym”. Został tymczasowo zlokalizowany w Hadmersleben i Bernburgu i był odpowiedzialny za rozbudowę zakładu w Bartensleben oraz rozbudowę i renowację szybu Marie.

Biuro zostało zamknięte po drugiej wojnie światowej. Biuro osadnicze mieściło się w Höoxter (Markt 8) w 1946 r., gdzie znajdowali się inżynierowie Heinrich Lübke i Rudolf Wolters.

Heinrich Lübke był kierownikiem budowy w „Grupie Schlempp” w Peenemünde Army Research Institute. W latach 1943–1945 był odpowiedzialny za wykorzystanie więźniów obozów koncentracyjnych. Na terenie w Peenemünde istniały dwa oddziały obozów koncentracyjnych. Więźniowie obozów koncentracyjnych musieli wykonywać pracę przymusową pod jego kierownictwem. W notatce z 1942 r. napisano: „Pan Lübke, który ponownie negocjował z HAP/L (szef Peenemünde Army Institute), ma nadzieję na przyjęcie 500 Holendrów na początku sierpnia”. Kiedy rząd NRD w 1966 r. podniósł zarzuty związane z jego pracą w biurze Waltera Schlemppa, odpowiedział Lübke: w Peenemünde więźniów obozów koncentracyjnych z pewnością nie wysłano, dopóki Brytyjczycy ich nie zbombardowali w 1944 r.,  ale obóz koncentracyjny istniał tam od czerwca 1943 r.

(https://rarehistoricalphotos.com/v2-rocket-in-pictures/).

Einsatzgruppe VII „Deutschland VII“

Einsatzgruppe VII, od końca 1944 została reorganizowaną na Grupę Specjalną „Deutschland VII“ (VII Einsatzgruppe Deutschland VII) w Pradze i na koniec w wyniku połączenia od 5 lutego 1945 przemianowaną na grupę nadzwyczajną OT-Einsatzgruppe Brugmann, z obszarem podległym Rüstungsinspektione IVb, VIIIa, VIIIb, był Einsatzgruppenleiter – Walter Schlempp. Pracował wcześniej w Peenemünde, gdzie zajmowął się rozbudową Stacji Badawczej Sił Powietrznych dlatego został szefem Einsatzgruppe VII ponieważ był kompetentny w związku z realizacja projektu Jägerstab (główny projekt EGVII). Najważniejszą osobą w Jägerstab był SS Obergruppenführer Hans Kammler.

Po rozpoczęciu przez wojska radzieckie ofensywy zimowej w styczniu 1945 roku na terenie działania OT z Wrocławia znalazła się także wycofująca się przez ten teren wydzielona jednostka OT, operująca do tej pory na zapleczu frontu wschodniego, tzw. Grupa Specjalna Brugmann. Formalnie jej przyporządkowanie do Grupy Specjalnej „Deutschland VII” nastąpiło 5 lutego 1945 roku. Jej nazwa pochodziła od nazwiska kierującego grupą podczas kampanii wschodniej w 1944 roku prof. Brugmanna, działającego najpierw u boku Grupy Armii „Południe”, a potem Grupy Armii „Północ-Ukraina”. Dowódcą grupy od lipca 1944 roku został zaś niejaki Kumpf, który utrzymał to stanowisko do końca wojny. Po jej przemieszczeniu na teren okupowanej Polski (Generalnego Gubernatorstwa) działała u boku operującej na południu w rejonie Karpat Grupy Armii „A” (zgodnie z zarządzeniem z 19 lipca 1944 roku OT-Einsatzgruppe Brugmann objęła swym zasięgiem całą GG), a od 25 stycznia 1945 roku wspierała na Śląsku Grupę Armii „Mitte”. Ostatnim miejscem stacjonowania OBL Wrocław i dowództwa OT-Einsatzgruppe Brugmann była Praga, dokąd wycofywały się wojska niemieckie ze Śląska w końcowej fazie wojny.

Kiedy w 1944 r. doszło do reorganizacji i utworzenia grup specjalnych (OT‑Einsatzgruppen), to śląskie oddział OT trafiły do VII Grupy Specjalnej (VII Einsatzgruppe), obejmującej oprócz obydwu śląskich Inspekcji Zbrojeniowych w VIII okręgu wojskowym (VIIIa – dolnośląska, VIII b – górnośląska) także Protektorat Czech i Moraw. Dowódcą tej Grupy Specjalnej był od 1 października 1944 r. dyplomowany inżynier o nazwisku Schlempp. Z tej Einsatzgruppe VII OT powstała pod koniec 1944 roku, w momencie przygotowywania się do odparcia kolejnej ofensywy na wschodzie, wspomniana Grupa Specjalna „Deutschland VII” (OT‑Einsatzgruppe Deutschland VII), do której nadal wchodziły: Śląsk, Protektorat Czech i Moraw, a także okręg Sudety (Szkice Archiwalno-Historyczne, nr 5, Archiwum Państwowe w Katowicach, Katowice 2009).

Zespołem Einsatzgruppe VII (Task Force VII) kierował Walter Schlempp, jego przedstawicielem był Josef Becker. Były działy planowania i kontroli budowy, technologii i sił powietrznych administracja i personel, kierownictwo, medycyna, aktualności i umowy. Lokalizowano linie operacyjne dla protektoratu w Pradze z OBL w Pradze, Brunn i Budweis; dla Sudetów w Reichenberg z OBL w Reichenberg (Liberec), Tephtz-Schönau (Świerzawa), Erzgebirge (Rudawy), Karlowe Wary i Opawa; dla Dolnego Śląska z OBL we Wrocławiu, Görlitz i Schweidnitz (Świdnica) oraz na Górny Śląsk z OBL w Katowicach (Katowice), Auschwitz, Heydebreck i Laband (Lebedy), bez względu na trudności w komunikacji w protektoracie wynikały z obowiązków kierowniczych były okupowane przez Niemców; naród i rasa były ważniejsze niż talent.

W ścisłej współpracy z szefem SS Bakeitung Hansem Kammlerem był Walter Schlempp do spraw budowlanych, odpowiedzialny za zebranie personelu myśliwego. Produkcja wojenna, 1.3.1944. BA R 50 II/46a. – Institute for Zeitgesckchte ZS 1432/Fritz Schmelter.

Składam serdeczne podziękowania Kolegom:
Jackowi Gwiazdowskiemu, Tomaszowi Woźniakowi i Adrianowi za pomoc w badaniu Kompleksu Jagodziniec.

Stanisław Bulza

Ilustracja tytułowa: Stała wyrzutnia V-2. Fot. Stanisław Bulza.

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

2020.07.03.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza