Wała wielkiej Polsce! Czyli jak zbudować obóz uchodźców obok dotowanego przez Unię gospodarstwa rolnego



Bardzo trudno jest zachować powagę,

gdy się myśli o tych poważnych ludziach, zawodowych nacjonalistach,
którzy budowali przyszłość Polski na rosyjskim zwycięstwie.

Emanuel Małyński „Nowa Polska”

Wyobraźcie sobie taką sytuację – wpadam na pomysł, żeby zostać autorem książek i latam ze swoimi tekstami po wydawnictwach. Tam mnie oczywiście olewają, spuszczają na drzewo, albo domagają się takich korekt w tekście, których ja zrobić nie chcę. Pańcie z działów programowych kręcą nosami i wyraźnie widać, że to one by chciały być sławnymi pisarkami, ale sprawy potoczyły się inaczej i przez to nikt, poza ludźmi z wyraźnymi i otwarcie deklarowanymi koneksjami politycznymi niczego u nich nie zyska. Zrażony tą sytuacją, zaczynam publikować w internecie pełne oburzenia teksty na temat funkcjonowania rynku wydawniczego, który nie daje szansy zdolnym autorom. Jednocześnie zaś szukam jakichś kontaktów z osobami, mającymi wpływ na przyznawanie dotacji i obiecuję im wszystko, byle tylko pozwolili mi przystąpić do tego dziwnego zakonu pisarzy, którzy są promowani i drukowani. Cały czas krytykując, rzecz jasna, patologię rynkową. Czy ja coś takiego przeprowadziłem? Nie. Stworzyłem zupełnie nową jakość, dzięki której prosperuję. To się nie stało w dzień, ani nawet w rok, zajęło mi to ponad dziesięć lat uporczywej, codziennej aktywności, dzięki której mogę cieszyć się wolnością osobistą i twórczą. Zrobiłem to także, pomny na to, że w młodości, wyrażając opinię na temat innych autorów, albo czegokolwiek, zawsze słyszałem tekst taki: bo ty Gabryś tylko krytykujesz, a sam to nic nie robisz. Proszę bardzo, zrobiłem. To chyba mogę teraz trochę krytykować? Czy nie? Mam wrażenie, że mogę.

Nie mogę spokojnie słuchać ludzi, którzy biorąc z Unii pieniądze na swoje gospodarstwa, gardłują jednocześnie przeciwko tej Unii i jej polityce obyczajowej, czy jakieś innej, polityce prowadzonej w innych niż dotacje dla rolnictwa obszarach. To jest bardzo nędzne i niewiarygodne przedstawienie i ono się tu odbywać nie będzie. Zapowiadam to już dziś, w nadziei, że zostanie ono zakończone. Trzeba nie mieć szacunku dla czytelników, żeby stawiać sprawę tak – biorę, bo to moje, albowiem pochodzi z moich podatków i jednocześnie deklarować agresywną niezgodę na politykę Unii wobec uchodźców i na politykę tęczową. To jest ta sama deprawacyjna polityka. I nie można sobie z niej wyjąć kawałka który nam pasuje, a resztę odrzucić. Na tym kawałku zaś lansować się i udawać konserwatystę, a ludziom zgłaszającym uwagi, mówić, że się nie znają, albo nie wiedzą co to znaczy prowadzić gospodarstwo. Można nie prowadzić gospodarstwa, można je sprzedać. Można nie być pisarzem, a można nim być i brać dotacje. Proszę Państwa, zaletą miejsca, w którym się znajdujemy, jest to, że mało tu mamy taniochy. Przez taniochę zaś uważam po pierwsze – składanie oszukańczych deklaracji politycznych, których celem jest wyłącznie wzbudzenie emocji czytelników, po drugie takie kreślenie problemów, które uniemożliwia ich, w części choć, satysfakcjonujące rozwiązanie. Nie będzie tu się odbywał żaden festiwal oszukańczych dylematów, stymulowany przez ludzi, którzy nie mają do rozwiązania żadnych problemów realnych, a jedynie wyobrażone i rozdęte do niemożliwości. Jeśli takie rzeczy będą się powtarzać, wynajmę psychologa, który stworzy tu specjalną niszę, gdzie będą publikowane i omawiane profile psychologiczne niektórych komentatorów. To powinno skanalizować wspomniane wyżej emocje i skupić zainteresowanie tych ludzi na jedynej kwestii, która ich naprawdę ciekawi – na nich samych.

Na razie jednak psychologa tu nie ma, ja zaś, ani nikt z autorów, nie zajmujemy się terapią indywidualną. I nie rozwiązujemy osobistych problemów ludzi, którzy nie czują żadnego zagrożenia związanego z osobą Rafała Trzaskowskiego, albowiem dawno już obstawili opcję chroniącą ich przed konsekwencjami takiego wyboru. Dziś zaś prowadzą jedynie kampanię obnażającą patologie w systemie, którego są integralną częścią i domagają się oklasków. Nie ma na to mojej zgody.

Na koniec tej części tekstu, umieszczam proste równanie, które w mojej ocenie załatwia wszystko: Rafał Trzaskowski = obozy dla uchodźców. Wszystkim, którzy deklarują, że Duda jest najgorszym prezydentem, w historii, życzę, by te obozy powstały w bezpośredniej bliskości ich domostw.

Pojawiły się wczoraj na stronie coryllus.pl komentarze dotyczące mojej postawy, że jest zbyt jednoznaczna. Otóż ona jest taka właśnie, bo mam możliwość wyborów realnych. Nie muszą się chować, ani nikogo kiwać, nie muszę deklarować otwartej niechęci to tej czy innej części polityki unijnej realizowanej w Polsce, bo ona jest w rzeczy samej daleko ode mnie. Nic, póki co w moim życiu, od tej polityki nie zależy. Jeśli ktoś się spodziewa, że będę się zachowywał jak Grzegorz Braun, albo ma wątpliwości co do mojej postawy, uważając, że jest ona zbyt miękka i ugodowa, niech jeszcze raz przeczyta to, co napisałem powyżej. Jeśli nie rozumie tego mechanizmu, niech poczeka aż Trzaskowski zawoła – chwała wielkiej Polsce, albo aż Grzegorz Braun się z nim sfotografuje w braterskim uścisku.

Problemem Polaków przed wyborami nie jest wybór tego czy innego kandydata, ale komunikacja i optyka. Zajmę się najpierw tą drugą kwestią. Tak, jak wybory samorządowe, nie są wyborami, a kooptacją, tak wybory krajowe, nie są wyborami, ale socjotechniką. Kłopot ludzi stających do wyborów polega na tym, że oni coś przeczuwają, ale nie umieją tego ubrać w słowa, a więc tupią i wołają, że nie wykonano żadnych politycznych deklaracji, z poprzedniej kadencji. Wszystko zaś co deklarują politycy to kiełbasa wyborcza. No i jeszcze próbują ustawiać rankingi – ten lepszy, tamten gorszy. Sukces wyborczy w Polsce polega na tym, by zadeklarować i zapewnić opiekę państwa najsłabszym i tym, którzy dopiero wchodzą w życie, czyli tymi którzy mają głos, ale rozumieją najmniej. Cała reszta zaś ponosi koszty tych deklaracji. Mówię jak jest, żeby mi potem nikt nie zarzucał, że nie stawiam spraw w należycie jaskrawym świetle. Do czasów rządów PiS wszystko kończyło się na deklaracjach, a ci, którzy znajdowali się pomiędzy obydwoma istotnie interesującymi polityków grupami i tak płacili. Tak było za Wałęsy, Kwaśniewskiego, za pierwszego PiS-u, który oddał władzę i za PO. Teraz ktoś poszedł po rozum do głowy i postanowił jednak trochę podkręcić wyborczy potencjometr. Co nie oznacza, że ci, którzy znajdują się poza sferą istotnych zainteresowań polityków nie muszą płacić. Muszą, a na osłodę, mogę dodać, że ja także się wśród nich znajduję. Tyle, że pieniądze trafiają do ludzi, którzy do tej pory byli usuwani na margines, albo na emigrację. Mam nadzieję, że każdy rozumie stosowane tu przeze mnie uproszczenia oraz konieczność ich zastosowania. Sytuacja, która opisałem, jest najwyraźniejszym triumfem socjalizmu, w polityce, z jakim się stykamy. Nie potrafimy się od tego uwolnić, bo wszystkie narzędzia poznania, jakie są nam dostępne, pochodzą z socjalistycznego lamusa. To dobrze widać jeśli za wzorzec realiów politycznych uznamy opis szczęścia. Co to jest szczęście w wymiarze politycznym dla Polaków? Tani kredyt na mieszkanie. A jeśli nie to, to na przykład praca w supermarkecie z elektroniką, albo darmowe przedszkole dla dzieci. I tyle. Nikt nigdy nie wyjdzie poza takie deklaracje. Te zaś są wyraźnym sygnałem dla kasty politycznej, że może ona robić wszystko. Dlatego też, między innymi, nie mogę słuchać spokojnie ludzi, którzy pozostając w tym diapazonie emocji, wzbogaconym nieco jakimiś rzekomymi spostrzeżeniami dotyczącymi geopolityki albo wojny, zabierają się za ocenę naszej sytuacji. Ta zaś domaga się przede wszystkim zmiany optyki i zmiany komunikacji.

Co jest istotnym celem politycznym dla wrogów Polski działających w Polsce? Drenaż zasobów, ludzi, gotówki, wszystkiego. I ustalenie takich zasad tego drenażu, by ludzie nawet nie mogli pomyśleć iż mogłoby być inaczej. Wszystko to widzieliśmy za rządów PO. Fałszywe deklaracje, paraliżujące duże grupy wyborców plus nachalna „proeuropejska” propaganda, dająca się streścić w zdaniu – przecież bierzesz pan dotacje, o co panu chodzi?!

Kwestia komunikacji i wyrażania wprost poglądów w formułach nieznanych kaście politycznej jest sprawą kluczową i najważniejszą. To forum istnieje także po to, by taką nową komunikację budować. I nawet jeśli nikt nas nie będzie traktował serio, nie ma to znaczenia, albowiem im mniej serio będziemy traktowani, a przy tym im więcej będzie tu indywidualnej aktywności, tym lepiej. Sukces bowiem widoczny będzie w wymiarze realnym. Pod warunkiem jednak, że nie damy się zwieść fałszywym, albo idiotycznym deklaracjom.

Teraz kwestia metod prowadzenia polityki w Polsce przez wrogów Polski. Żeby uzyskać swobodę w drenażu kraju z zasobów i ludzi przeprowadza się zawsze tę samą operację. Montuje się szerokie spektrum sił, które mają jedno i to samo źródło finansowania. Siły te, a raczej bezsiły, różnią się składanymi deklaracjami, które nigdy nie mają pokrycia. Ich celem jest zawsze tylko rozproszenie głosów. I to się dzieje na naszych oczach od czasu, kiedy Adam Michnik wymyślił Bolesława Tejkowskiego. Tak, jak w omawianych tu kiedyś ubeckich montażach w czasie zjazdów Solidarności. W stenogramach było zawsze rozpisane dokładnie, co ma mówić ekstremista numer jeden, a co ekstremista numer dwa. I mowy nie było, żeby któryś improwizował. W ten sposób rozgrywa się wyborców. I nie chodzi tu wcale o to, że taka komunikacja zagospodarowuje emocje, którymi ludzie myślą podejmując najważniejsze decyzje. Chodzi o to, że ta ustawka uniemożliwia stworzenie nowej, sensowniejszej komunikacji. Dyskusja polityczna bowiem może się toczyć wyłącznie wokół Matki Bożej w klapie Wałęsy, czarnej teczki Tymińskiego, Kościoła, strzelnicy, mennicy (żadna nie powstała) i dotacji unijnych. To są sprawy poważne i istotne dla wyborcy, który – wychowywany w tym systemie od lat – jest jak dziecko. I nie chce dorosnąć. Jedną ręką bierze, a kiedy mu odbierają więcej, płacze, że został okradziony. No i wskazuje winnego. Nie tego, rzecz jasna, który mu wcześniej coś wręczył.

Jeśli się komuś zdaje, że problem z Pis polega na tym, że partia słuchaUSA, albo, że nie wsadziła do więzienia mafii vatowskiej, pozwalając na odwiedzanie tych cel i tłuczenie kijem po kratach, bo tylko to tak naprawdę zadowoliłoby prawdziwie zainteresowanych polityką wyborców, ten niestety się myli. Problem Pis polega na tym, że ¾ partii wierzy w to iż opisany wyżej sposób komunikacji jest dobry i właściwy, a sztuka polega na tym, by wyeliminować z życia publicznego tych, którzy mają inne na ten temat zdanie. Do tego, by dewastować komunikację polityczną służą programy prowadzone przez Ogórkową i Łęskiego, a także sposób prowadzenie kampanii przez ludzi prezydenta Dudy. Kampanii, która w zasadzie nie jest prowadzona, bo „robi się sama’, w myśl zasad zaprojektowanych dawno temu, nie przez patriotów bynajmniej. Tego niestety wytłumaczyć się nikomu nie da, albowiem dyskusja toczy się wokół kwestii, które dla polityki globalnej prowadzonej w Polsce nie mają najmniejszego znaczenia. Mogą jednak zapewnić zwycięstwo w wyborach. O tym do czego prowadzi taka postawa i akceptacja tego sposobu komunikacji mówić nie muszę – do porozumienia pomiędzy kolejnym pokoleniem ludzi związanych PO i tymi menedżerami z PiS, których horyzont nie jest zbyt szeroki, a umówmy się, że takich jest większość. I ludzie ci sami sobie nadali nazwę politycznych realistów. Takie porozumienie zaś to będzie prawdziwa katastrofa. Bo tamci łatwo przekonają tych z PiS, że można rządzić tylko obiecując, a nic nie dając. Przecież trwał ten stan w Polsce całe lata i nikt się nie pokapował. Wystarczy tylko sprofilować odpowiednio scenę polityczną i kazać prezydentowi rapować.

Pojawiła się tu wczoraj wiadomość, która wstrząsnęła mną mocno. Oto, ponoć, bo tego nie potwierdziłem, ale nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, jakby się zdawało, były minister Antoni Macierewicz będzie montował jakąś grupę z Marianem Kowalskim. Zespół ten wystąpi pod nazwą „Pilnujmy Polski 2050”. Nie wiem co powiedzieć w zasadzie? Chyba tylko – który to już, ku….a, raz?! To jest najwyraźniejszy w mojej ocenie efekt dewastacji komunikacji politycznej w Polsce i najbardziej wyrazista pogarda dla inteligencji wyborcy. Trzaskowski w roku 1980 popisywał się tym, że ma kolejkę elektryczną, a Macierewicz zafundował sobie Mariana. Wszystko po to, by widz uznał go za swojego i dobrze zrozumiał, jakie ma on intencje. To jest wyraz głębokiego niezrozumienia mentalności Polaków. To jest kolejna próba tresury według dawno skompromitowanych zasad. Mnie to akurat dziwi, bo zdawało mi się, że minister Macierewicz jest jednak kimś innym. Proszę Państwa, nawet jeśli wszyscy w takie rzeczy będą wierzyć, my tutaj nie możemy się tej presji poddawać, bo to nas degraduje i czyni uczestnikami dyskusji jaka odbywa się w programach Łęskiego i Magdy. Każdy może dokonywać wyborów politycznych jakich chce, ale niech nie robi z tego taniochy. Tak się umówmy, bo będę wywalał bez ostrzeżenia.

Gabriel Maciejewski

Kilka wybranych komentarzy:

Piotr3 lipca 2020 o 13:43

Napisał Pan: „Nie mogę spokojnie słuchać ludzi, którzy biorąc z Unii pieniądze na swoje gospodarstwa, gardłują jednocześnie przeciwko tej Unii i jej polityce obyczajowej, czy jakieś innej, polityce prowadzonej w innych niż dotacje dla rolnictwa obszarach.”

A dlaczegóż to? Co jest w tym bulwersującego?


coryllus → @Piotr (13:43 03.07.2020)3 lipca 2020 o 13:49

Proszę pana, unia będzie dawać pieniądze, wtedy kiedy będzie mogła realizować tu całą swoją politykę, także te jej fragmenty, które oburzają pana i ludzi mieniących się konserwatystami. To proste. Jeśli więc ktoś wyciąga rękę po pieniądze, a jednocześnie deklaruje chęć zwalczania ruchu LGBT stawia się w mojej ocenie w sytuacji dwuznacznej. Ja wiem, że ciężko jest odzwyczaić się od pobierania darmowych gratyfikacji, ale powtórzę pytanie, które zadałem tu wczoraj – czy Hipolit Milewski sięgnąłby kiedykolwiek po jakieś dotacje? I jeszcze jedno – polityka unii zmierza ku wydziedzieczeniu i dotację są fundamentalnym elementem tej polityki. Powtórzę – ja pana rozumiem, bo ciężko jest nie wziąć jak dają. No, ale uważam, że należy się starać.


Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI, 3 lipca 2020 r.

Ilustracja tytułowa:
Gabriel Maciejewski Coryllus -Biblioteka Historii Gospodarczej Polski.
Fot. YouTube-kruk1959.

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

*

, 2020.07.04.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski