Zakony Rycerskie. Wojskowy Suwerenny Zakon Szpitalików św. Jana z Jerozolimy, Rodos i Malty (Część I.)


I wyprawa krzyżowa

Źródła pierwszej krucjaty i motywy jej inspiratorów wciąż jeszcze pozostają kwestią sporną. W końcu XI wieku Europa przezwyciężyła serię poważnych kryzysów, które mogły zagrozić ustalonemu na jej obszarze porządkowi, i rozpoczęła ekspansje na zewnątrz.

Statua św. Grzegorza VII, papieża w Kościele Św. Trójcy, Paryż, zdjęcie za: nasipatroni.pl.

Pierwszym celem były zajęte przez Arabów obszary w Hiszpanii i na Sycylii. Zachęceni papieską obietnicą odpustu, rycerze z Normandii i Francji przyczynili się do wyzwolenia Hiszpanii z pod panowania muzułmanów i w 1085 r. zajęli Toledo. W tym samym czasie Antiochia zdobyta została przez Turków, którzy już wcześniej, bo w 1071 r. zajęli Jerozolimę. Również w 1071 r. decydująca bitwa pod Manzikert, w której Bizancjum poniosło porażkę, skłoniła papieża Grzegorza VII, by wezwać Europę zachodnią do niesienia pomocy cesarstwu bizantyjskiemu. Zwycięzcami pod Manzikert nie byli Arabowie, lecz seldżuccy Turcy. Było to plemię koczownicze, które przeszło na islam i szybko stało się główną siłą na Bliskim Wschodzie. Podczas gdy Arabowie byli stosunkowo tolerancyjni, to Turcy nękali europejskich pielgrzymów, którzy w coraz większej liczbie przybywali do Ziemi Świętej, czczonej przez chrześcijan jako miejsce życia i śmierci Jezusa Chrystusa.

Autorzy książki „Święta Krew i Święty Graal” Michael Baignet, Richard Leigh i Henry Lincoln, sugerują, że I Wyprawa Krzyżowa odbyła się z inicjatywy mnichów z Orval funkcjonujących tam od 1076 r., pod patronatem ciotki Gotfryda de Bouillon, Matyldy de Toscan, księżnej Lotaryngii. Mnisi ci pochodzili z Kalabrii i przewodził im Ursus.

Wnukiem Sigiberta IV był Sigibert VI, który znany był pod mianem księcia Ursusa. Około 879 roku został oficjalne uznany za króla. Próbując odzyskać należne mu dziedzictwo, zorganizował powstanie przeciwko królowi Francji, Ludwikowi II. Książę Ursus i jego zwolennicy w 881 roku zostali jednak pobici w bitwie opodal Poitiers. Ród Plantardów stracił podobno wszystkie swoje posiadłości na południu Francji, choć wciąż posiadał tytuły księcia Rhedae i hrabiego Razes. Książę Ursus zmarł podobno w Bretanii. 100 lat później Ursus pojawił się w Rzymie i został protoplastą rzymskiego rodu Orsini.

Margrabina Toskanii Matylda (1046-1115)
za: britanicca.com

W Europie w XI wieku najbardziej wpływową postacią była margrabina Toskanii Matylda (1046-1115), ciotka Gotfryda de Bouillon, pierwszego króla Jerozolimy. Władała jednym z najprzedniejszych europejskich księstw i budziła respekt we wszystkich zakątkach zachodniego chrześcijaństwa. Popierała papieży w walce z cesarstwem. Utrzymywała pokaźne wojsko, które podczas sporu o inwestyturę (tj. prawo obsadzania stanowisk kościelnych przez króla), poparło papieża Grzegorza VII, i wystąpiło zbrojnie przeciwko cesarzowi Henrykowi IV. Na jej zamku w Canossie, w północnych Włoszech w pobliżu Reggio nell’Emilia, cesarz Henryk IV odbył pokutę przed papieżem Grzegorzem VII. Cesarz Henryk IV pochodził z Franków salijskich.

Księżna Matylda na swój dwór sprowadzała uczonych, takich jak uczony Anzelm z Lukki i Bonizo, biskup Sutri, którzy mieli wzmocnić teologiczne podwaliny reformy papiestwa, ale przede wszystkim skonsolidować doktrynę chrześcijańskiej wojny. Anzelm przetrząsał annały prawa kościelnego w poszukiwaniu precedensów legitymizacji przemocy, a biskup Bonizo w swych pracach udowadniał, że Bóg wielokrotnie popierał świętą wojnę. Jeden z ich współpracowników, Jan z Mantui, zdołał nawet zinterpretować jeden z fragmentów „Nowego Testamentu”. Zauważył on, że choć w Ogrodzie Oliwnym Chrystus nakazał świętemu Piotrowi schować miecz do pochwy, nie powiedział mu, żeby go na zawsze odrzucił. Na tej podstawie Jan doszedł do wniosku, że Jezus w istocie chciał, by jego najważniejszy Apostoł zachował broń, aby jej mógł użyć w przyszłości. Alegoryczne rozumowanie Jana doprowadziło go do wniosku, że chociaż Bóg nie pragnie, by sam papież dzierżył „miecz”, to jednak oczekuje, że w obronie chrześcijaństwa posłuży się uzbrojonymi wiernymi (Thomas Asbridge, „Pierwsza krucjata”, przeł. Ewelina Jagła, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2006).

Intelektualiści działający na jej dworze odegrali istotną rolę w narodzinach idei wypraw krzyżowych. Uczeni ci, mimo że zapoznali się z wielowiekowym dorobkiem myśli chrześcijańskiej, ukształtowali jednak fałszywą teorię świętej wojny, do której później odwołał się papież Urban II. Razem z uczonymi Matyldy papież Grzegorz VII położył podstawy umożliwiające stworzenie papieskiej armii. W 1074 r. Grzegorz VII chciał zgromadzić rycerzy z Francji i Niemiec, by posłać ich na pomoc greckim chrześcijanom w Bizancjum. Na czele tej krucjaty miał stanąć sam papież. Wyrażał on nadzieję, że być może dotrze aż do Jerozolimy. Celem miało być zjednoczenie Kościoła wschodniego i zachodniego pod przewodnictwem Rzymu. Choć całe przedsięwzięcie upadło ze względu na spór o inwesturę, to za pontyfikatu Urbana II idea świętej wojny była już sformułowana.

Papież Urban II w Clermont-Ferrant, Francja. Fot. za: wikipedia.org.

W rok po śmierci Grzegorza VII został kanonicznie wybrany papieżem Dezydery z Monte Cassino, ale formalnie objął swój urząd jako Wiktor III dopiero po dziesięciu miesiącach. Zmarł sześć miesięcy później. Nowym papieżem został w 1088 r. biskup Ostii, Odon de Lagery, który przyjął imię Urban II. W tym czasie schizma cesarza Henryka IV rozwijała się zarówno w Niemczech, jak i wokół Rzymu, gdzie sprawował władzę antypapież Klemensa III, który w 1084 r. został osadzony przez Henryka IV. Urban II odzyskał Rzym w 1089 r., ale niebawem musiał z niego uciekać, gdy cesarz Henryk IV w latach 1090-1092 najechał Italię, by ponownie wprowadzić na tron papieski Klemensa III, który z kolei wycofał się, kiedy Henryk w 1092 r. udał się na północ. Na wielkim synodzie w Pacenzie, odbytym w marcu 1095 roku, święcenia kapłanów udzielone przez antypapieża ogłoszono za nieważne, podobnie jak święcenia udzielane przez ekskomunikowanych. Na tym synodzie prawdopodobnie powstał też plan wyprawy krzyżowej.

Być może, że to prośba o pomoc, z jaką do papieża zwrócił się cesarz bizantyjski Aleksy I, skłoniła papieża do ogłoszenia krucjaty. Była to prawdopodobnie bezpośrednia okazja, chociaż nie faktyczna przyczyna, do ogłoszenia w Clermont wyprawy krzyżowej. Przez setki lat Bizancjum stanowiło przedmurze chrześcijaństwa w walce z islamem. Porażka pod Manzikert w 1071 r. doprowadziła do utraty większości terytorium Azji Mniejszej (dzisiejszej Turcji), które zawsze było podstawowym źródłem bogactwa i potęgi cesarstwa wschodniego. W obliczu śmiertelnego zagrożenia cesarz bizantyjski Aleksy I zwrócił się z prośbą do papieża o militarną pomoc. Jednak udzielenie przez Zachód pomocy Bizantyjczykom zeszła szybko na plan drugi, natomiast na czoło wysunęła się sprawa odbicia Ziemi Świętej z rąk muzułmanów. Posłużono się więc prośbą cesarza Aleksego do uzyskania całkiem innych celów. 30 listopada 1095 r. papież Urban II podczas synodu w mieście Clermont w Owernii, w południowej Francji, wezwał katolicką Europę, by chwyciwszy za broń, pomściła krzywdy i odbiła Ziemię Świętą z rąk muzułmańskich panów, a udział w tej wyprawie obmyje jej uczestników z grzechu. Oto rycerze dowiedzieli się, że będą mogli walczyć w imię Boga, biorąc udział w świętej wojnie. Apel papieża znalazł oddźwięk we wszystkich warstwach społecznych.

Choć wszyscy byli przekonani, że krucjata jest zgodna z nauczaniem Chrystusa, to Pismo Święte głosi całkiem coś innego i wręcz przeciwnego. Idea świętej wojny była nie do pogodzenia z katolickimi zasadami moralnymi. W ewangeliach ukazano wiele sytuacji, w których Jezus odrzucił przemoc i zabraniał użycia siły. W Kazaniu na Górze zalecał pokojową postawę w obliczu agresji i nadstawianie drugiego policzka w odpowiedzi na cios. Swym uczniom nakazywał kochać nieprzyjaciół. Celem pierwszej krucjaty było odzyskanie Grobu Świętego i Ziemi Świętej, a jej hasłem było zawołanie „Bóg tak chce”. Czy to chrześcijanie utracili Jerozolimę, żeby mieli ją odzyskiwać. Nie, to nie chrześcijanie utracili Ziemię Świętą. Ona została utracona przez Żydów. Czy głoszone hasło „Bóg tak chce” nie było wymyślone tylko po to, aby usprawiedliwić akty przemocy, grabieży, mordów, sadyzmu i innych okropności jakie rozegrały się podczas tej krucjaty. Czy rzeczywiście Bóg tak chciał? Bo przecież gdyby hasło „Bóg tak chce” pochodziło rzeczywiście od Boga, to Jerozolima, która została odzyskana przez krzyżowców, została by na całe wieki przy chrześcijaństwie, a nie tylko na kilkadziesiąt lat. Kilka wieków później w obu wojnach światowych na klamrach u pasów żołnierzy niemieckich był podobny do hasła krzyżowców napis „Gott mit uns”, czyli „Bóg z nami”. Bo przecież „Bóg tak chce” oznacza również „Bóg z nami”, z tą jednak różnicą, że okropności popełnione przez Niemców podczas drugiej wojny światowej przewyższały okropności popełnione przez krzyżowców podczas pierwszej krucjaty, której uczestnicy po drodze urządzali pogromy na Żydach, mordowali chrześcijan, rabowali i wprowadzali niepokój wszędzie tam, gdzie się pojawili.

Kalabryjscy mnisi

Autorzy książki „Święta Krew i Święty Graal” Michael Baignet, Richard Leigh i Henry Lincoln, sugerują, że I Wyprawa Krzyżowa odbyła się z inicjatywy mnichów z Orval funkcjonujących tam od 1076 r., pod patronatem ciotki Gotfryda de Bouillon, Matyldy de Toscan, księżnej Lotaryngii. Mnisi ci pochodzili z Kalabrii i przewodził im Ursus. Księżna Lotaryngii podarowała im ziemie w Orval, gdzie 500 lat wcześniej zamordowano Dagoberta II. Jeden z nich, zwany Piotrem Pustelnikiem, był głównym popularyzatorem idei krucjaty, był nauczycielem Gotfryda, przez co łatwo przekonał go do wyprawy krzyżowej. Wkrótce po zdobyciu Jerozolimy mnisi ci zniknęli. Autorzy sugerują, że to ci sami mnisi, których Gotfryd de Bouillon osadził na górze Syjon. W 1131r. opactwo w Orval, zbudowane przez kalabryjskich mnichów zostało przez nich opuszczone, i zostało przekazane świętemu Bernardowi, mnichowi, który propagował rozwój templariuszy. Opactwo w Orval zostało przemienione w dom cystersów.

Z Orval jest związana legenda o pierścieniu. W 1076 roku księżna Matylda utraciła męża Gotfryda II Brodatego, który został zamordowany przez wynajętych zabójców. Później jej syn wpadł do wody rzeki Semois i utonął. Po stracie najbliższych Matylda długo pozostawała w bólu i smutku. W czasie podróży w Orval natknęła się na źródło, z którego wypływała czysta i zimna woda. Kiedy zanurzyła dłoń we wodzie, z przerażeniem zobaczyła, że jej ślubny złoty pierścień z rubinami ześliznął się z palca i zniknął w nurtach wody. Po chwili pstrąg wyskoczył z wody i wyrzucił pierścień na dłoń Matyldy. Na pamiątkę tego cudownego zdarzenia, obok tego źródła Matylda założyła opactwo pod nazwą „Koło z Hieron du Val d’Or”, w którym umieściła tajemniczych mnichów sprowadzonych z Kalabrii. Jednym z nich był Piotr Pustelnik.

Piotr z Amiens znany także jako Piotr Pustelnik (około 1050-1115) był francuskim szlachcicem, rycerzem z Pikardii. Potem przywdział szatę zakonną, był pustelnikiem i następnie został przeorem założonego przez siebie klasztoru augustianów w Huy. W 1093 r. pielgrzymował do Palestyny nie osiągnąwszy Jerozolimy. Pod koniec 1095 r. nawoływał do wyprawy krzyżowej z żywiołowym entuzjazmem. Podróżując po całej Francji, Piotr głosił kazania, pozyskując do idei krucjatowej tysiące zwolenników. Dotarł z Berry przez północną Francję aż do Niemiec, a gdziekolwiek przemawiał, rozpalał żar krucjaty. W ciągu sześciu miesięcy od synodu w Clermont Piotr nakłonił tysiące ludzi, żeby wzięli udział w krucjacie. Z opisu opata Guiberta z Nogent wynika, że Piotr był postacią obdarzaną niezwykłą charyzmą:

„Otaczały go wielkie tłumy, otrzymywał bogate dary i wychwalano jego świętość, tak że nie pamiętam, aby kogokolwiek spotykały takie zaszczyty” (Malcolm Billings, „Wyprawy krzyżowe”, Grupa Wydawnicza Bertelsmann Media, Fakty, Warszawa 2002).

Piotr Pustelnik głoszący ideę krucjat. Fot. za: wyprawykrzyżowe.com.

Jest rzeczą znaną, że Piotr Pustelnik w 1093 r. pielgrzymował do Palestyny nie osiągnąwszy Jerozolimy. Czy to była pielgrzymka, czy też może kogoś odprowadzał do Jerozolimy. Czy to byli jego mnisi z Orval, których sprowadziła ciotka Gotfryda de Bouillon, Matylda de Toscan, księżna Lotaryngii. Należy przypuszczać, że tak, gdyż Orval później zostało przez nich opuszczone. Tak więc jest wielce prawdopodobne, że wszystko dokładnie zaplanowała i wykonała księżna Matylda. Znała jakąś rodową tajemnicę związaną z Jerozolimą, i dlatego włożyła tak dużo wysiłku, by odzyskać Jerozolimę dla swego rodu. Można przypuszczać, że rodu o korzeniach żydowskich, a więc z Merowingów. Gotfryd de Bouillon i jego brat Baldwin byli potomkami Merowingów, a księżna Lotaryngii Matylda była ich ciotką. Warunki w Europie były dla jej planu sprzyjające. Również w Jerozolimie sprzyjały okoliczności, by w jej murach ukryli się mnisi z Orval. Muzułmanie nie stawiali zazwyczaj większych trudności chrześcijańskim pielgrzymom przybywającym do Jerozolimy. W 1026 r. książę Normandii sfinansował pielgrzymkę dla siedmiuset osób, które wyruszyły do Palestyny. W 1033 r., w tysięczną rocznicę ukrzyżowania Chrystusa, do Ziemi Świętej udało się tysiące pielgrzymów ze wszystkich zakątków Europy. Nawet w okresie, kiedy Europa szykowała się już do świętej wojny, pielgrzymi w dalszym ciągu bez większych przeszkód udawali się do Jerozolimy.

Kalabryjscy mnisi z Orval, bez narażania się na niebezpieczeństwo, mogli śmiało udać się do Jerozolimy i potem się ukryć w mieście za szyldem jakiejś działalności np. hospicjum. Piotr Pustelnik przekonał ich, że niebawem przybędzie on na czele wielkiej wyprawy krzyżowej, a oni na umówiony znak otworzą im bramy Jerozolimy. Dlatego Piotr tak bardzo spieszył się z wyruszeniem krucjaty, i wyruszył kilka miesięcy wcześniej od wyznaczonego przez papieża terminu.

Krucjata ludowa

Papież Urban II powierzył Ademarowi, biskupowi Le Puy w Owernii we Francji, duchowe przewodnictwo nad wyprawą krzyżową i wyznaczył termin jej wyruszenia na 15 sierpnia 1096 r. Piotr uchodzący w oczach tłumu za „świętego” wypowiedział posłuszeństwo papieżowi, gdyż termin wyznaczony przez papieża został przez niego całkowicie zlekceważony, co przyniosło katastrofalne skutki. W kwietniu 1096 r. przybył do Kolonii, gdzie oczekiwały już na niego tłumy przybyłe z całych Niemiec. Ocenia się, że w jej szeregach było około trzydziestu tysięcy ludzi, a może więcej, gdyż po drodze dołączali do niej następni zwolennicy. „Przejęci zapałem i żarliwością zapełnili wszystkie gościńce, razem z tymi wojownikami przybyło też mnóstwo niezbrojnych…noszących palmy i krzyże na plecach. Były z nimi także kobiety i dzieci, które opuściły swoje kraje. Jak dopływy rzeki zmierzali do nas ze wszystkich stron” (Malcolm Billings, „Wyprawy krzyżowe”, Grupa Wydawnicza Bertelsmann Media, Fakty, Warszawa 2002).

Zaraz po Świętach Wielkanocnych ta ludowa krucjata na czele z Walterem bez Mienia ruszyła w kierunku Węgier.

Walter bez Mienia przed królem Węgier
(pl.wikipedia.org}.

Wkrótce wielu z tych ludowych krzyżowców uwikłało się w jeden z najczarniejszych i najkrwawszych epizodów historii średniowiecza. Ludowa krucjata zwróciła się zaraz po wyruszeniu przeciwko europejskim Żydom. Pogromy rozpoczęły się już w grudniu 1095 r. od antyżydowskich rozruchów w Rouen. Z początkiem 1096 r. zaniepokojeni Żydzi francuscy napominali Żydów niemieckich, by strzegli się krzyżowców. Już kilka miesięcy później, między majem a lipcem 1096 roku, Żydzi w Nadrenii padli ofiarą okrutnych prześladowań, a fala antysemickich nastrojów przetoczyła się przez Niemcy. Zamieszki zapoczątkowane w Spirze, wybuchały następnie miedzy innymi w Trewirze, Metzu, Ratyzbonie i Kolonii, a do najbardziej haniebnych ataków doszło w Wormacji i Moguncji. Jeden z przywódców właściwej wyprawy krzyżowej Gotfryd de Bouillon podobno wyłudził od Żydów z Moguncji i Kolonii 500 sztuk srebra w zamian za obietnicę, że ich obroni. Obietnicy nie dotrzymał (Thomas Asbridge, „{Pierwsza krucjata. Nowe spojrzenie”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2006). Krzyżowcy, gdy dotarli do granicy Węgier na Dunaju, zostali zatrzymani przez wojska węgierskie, gdyż ich reputacja jako brutalnych grabieżców, dotarła tu już przed nimi. Król Koloman rozgromił ich, i poszli w rozsypkę. Krzyżowcy dotarli do Konstantynopola 1 sierpnia 1096 r. Z relacji córki cesarza Aleksego I, Anny Komneny, wynika, że przybycie krzyżowców wywołało na dworze cesarskim duże zamieszanie:

Audiencja udzielona Piotrowi przez Aleksego w Pałacu Blacherny przebiegała dobrze. Cesarz przekazał Piotrowi prezenty i pieniądze. Doradzał mu jednak powstrzymywanie się od dalszych działań i zaczekanie na przybycie właściwej armii krzyżowców, która właśnie zbierała się w zachodniej Europie. Armia Piotra obozowała poza murami miasta, do którego wpuszczono jedynie niewielkie grupki pielgrzymów. Po zaledwie sześciu dniach ich pobytu w Konstantynopolu krzyżowcy wyruszyli do Azji Mniejszej. Anna Komnena pisała, że sam Piotr nalegał na jak najszybsze opuszczenie miasta.

W Azji doszło miedzy krzyżowcami do sporów. Niemcy i Włosi wypowiedzieli Piotrowi posłuszeństwo i zaczęli dokonywać napadów na okoliczne tereny wiejskie. Do podobnych działań przystąpili również Francuzi. Pierwsze sukcesy rozbudziły apetyty krzyżowców. W połowie września 1096 r. grupa Francuzów postanowiła nie czekać już dłużej na nadejście właściwej armii krzyżowców i ruszyła na Turków. Francuzi dotarli pod mury stolicy sułtanatu Seldżuków Nikei, dzisiejszego miasta Izniku, i splądrowali przedmieścia. Krzyżowcy dopuścili się straszliwych okrucieństw na miejscowej ludności chrześcijańskiej. Oddział turecki, wysłany z miasta przeciw krzyżowcom, został przez nich pokonany i zwycięscy Francuzi wrócili do Civetot, obładowani licznymi łupami. Zazdroszcząc Francuzom ich sukcesu, sześciotysięczny hufiec Niemców i Włochów ruszył jeszcze dalej w głąb Azji Mniejszej i zdobył twierdzę Kserigordon. Wkrótce jednak wojska tureckie przystąpiły do oblężenia twierdzy, odcinając krzyżowcom jedyne źródło zaopatrzenia w wodę. Po ośmiu dniach oblężenia krzyżowcy skapitulowali. Tym krzyżowcom, którzy zdecydowali się porzucić chrześcijaństwo, darowano życie i sprzedano w niewolę. Pozostałych wymordowano. Kiedy wieści o klęsce dotarły do Civetot, Piotr przebywał w Konstantynopolu, prowadząc rozmowy z cesarzem na temat dalszych dostaw żywności. Wśród krzyżowców znowu doszło do sporów. Część zalecała ostrożność i powstrzymywanie się od pochopnych działań do czasu powrotu Piotra. Jednakże na wieść o zbliżaniu się do Civetot armii tureckiej krzyżowcy postanowili ruszyć w pole i stawić czoła Turkom. Nie zachowujące koniecznych środków bezpieczeństwa hałaśliwe wojska wpadły w zasadzkę w odległości zaledwie kilku kilometrów od obozu. Zaskoczonych krzyżowców zasypał grad tureckich strzał. Przerażeni rzucili się do ucieczki. Do obozu, w którym właśnie zaczynał się normalny dzień, wpadli razem ze ścigającymi ich Turkami. W obozie doszło do straszliwej rzezi. Turcy zabijali wszystkich, uciekających żołnierzy, starców, kobiety i dzieci (Malcolm Billings, „Wyprawy krzyżowe”, Grupa Wydawnicza Bertelsmann Media, Fakty, Warszawa 2002).

Godfryd de Bouillon (Fot. za: thoughtco.com).

Uczestnicy tej ludowej krucjaty zostali zdziesiątkowani po drodze przez choroby, wyczerpanie, napady lokalnego rycerstwa, i wreszcie zostali niemal całkowicie wybici w czasie ataku tureckiego na ich obóz w Civetot. Kilku tysiącom krzyżowców udało się schronić w starej twierdzy, stojącej nad brzegiem morza, skąd zostali ewakuowani przez flotę bizantyńską. Jednak większa część armii Piotra została zniszczona. Od całkowitej zagłady uratowali ich nadciągający właściwi krzyżowcy. Piotr uszedł cało i towarzyszył krzyżowcom w drodze na wschód w 1097 r. Był obecny przy walkach o Antiochię, która została zdobyta 2 czerwca 1098 r. 1 sierpnia 1098 r. w Antiochii zmarł biskup Ademar z La Puy. Po jego śmierci Piotr pierwszy podsunął myśl, aby Godfryda de Bouillon uczynić naczelnym wodzem. Nikt nigdy nie obarczył go winą za tragedię krucjaty, podjętą przez niego na własną rękę.

Z wyprawą ludową pierwszej krucjaty pod przewodnictwem Piotra Pustelnika przybyli do Ziemi Świętej pewni dziwni ludzie, których zwano tafurami. Zrobiło się o nich głośno, kiedy emir Antiochii oskarżył niektórych z nich o kanibalizm. Wśród tego bractwa była węższa grupa wtajemniczonych, którym przewodził król Tafur. Ówczesne kroniki przedstawiają króla Tafura jako człowieka, któremu wodzowie krucjaty okazywali nie tylko szacunek, ale wręcz głęboką cześć. To właśnie ów król Tafur miał podobno dokonać koronacji Godryda de Bouillon. Autorzy książki „Święty Graal, Święta Krew” sugerują, że przy zamianie litery „f” na „s” imię Tafur stanowi anagram mitycznego imienia Artus.

Początki Zakonu Maltańskiego

Przed przybyciem pierwszych krzyżowców działał już w Jerozolimie mały zakon Najświętszej Marii Panny Łacinników. Jego członkowie prowadzili ufundowany w 1070 r. przez kupców z Amalfi klasztor benedyktyński z hospicjum, zapewniając dach nad głową przybywającym do Jerozolimy pielgrzymom. Założyli oni też kaplicę św. Jana Chrzciciela. Właśnie od tej kaplicy zakon przyjął nazwę Wojskowy Suwerenny Zakon Szpitalników św. Jana z Jerozolimy, Rodos i Malty. W czasie oblężenia Jerozolimy, Gerard Thoma, przełożony tego hospicjum, przekazał oblegającym Jerozolimę krzyżowcom plan miasta i informacje o jego systemie obrony. Wspierał też podczas oblężenia ich inne poczynania, i być może, że to właśnie ci zakonnicy otworzyli bramy Jerozolimy. Bł. Gerard (1040-1120) był świeckim bratem u benedyktynów, skąd został powołany na stanowisko rektora hospicjum Jerozolimie w 1080 r. W wyniku sukcesu pierwszej krucjaty w 1099 roku, stał się założycielem zakonu św. Jana z Jerozolimy (uznanie papieskie w 1113 r.).

Amalfi jest włoskim miastem w prowincji Salerno. Do 839 r. było ono w posiadaniu Bizancjum, a później stało się głównym ośrodkiem handlu włoskiego, jeszcze przed rozkwitem Genui i Pizy było potęgą morską. Jednak zazdrosna o potęgę morską Piza, w XII zniszczyła wojną i rabunkiem dobrobyt Amalfi.

W 1314 r. zakon templariuszy został rozwiązany, a większość jego własności przekazano szpitalnikom, przodkom rycerzy Malty.

Symbole

Czerwona prostokątna flaga z białym łacińskim krzyżem jest flagą państwową Suwerennego Zakonu Maltańskiego. Nazywana flagą Świętego Jana, była używana od najdawniejszych czasów. „Historia Zakonu” Giacomo Bosio (1594), odnotowuje, że w 1130 roku papież Innocenty II wydał dekret mówiący iż „… religia na wojnie powinna nosić sztandar z białym krzyżem na czerwonym polu”. Od wydania bulli papieża Aleksandra IV z 1259 r. pozwalającej Kawalerom na wojnie nosić czerwony płaszcz z białym krzyżem, Zakon zaczął systematycznie używać krzyża łacińskiego jako swojego emblematu

Czerwona flaga z ośmioramiennym białym krzyżem jest flagą dzieł Zakonu Maltańskiego. Właśnie krzyż maltański używany przez Zakon Szpitalników był symbolem Republik Amalfii: biały jest symbolem joanitów, w kolorze zielonym lazarytów. Krzyż kawalerski, znany też jako krzyż cnót rycerskich. W bizantyjskiej symbolice pojawił się prawdopodobnie w VI w. Krzyż ten był symbolem Republiki Amalfi, której przedstawiciele-kupcy założyli w 1070 r. szpital i bractwo w Jerozolimie, dając początek późniejszemu zakonowi joannitów. Symbolu tego używali już jednak mnisi benedyktyńscy w 1023 r., którzy przejęli go od kupców i którzy zaczęli sprawować duchową opiekę nad powstałym wówczas bractwem. Po utworzeniu zakonu symbol bractwa stał się symbolem joannitów.

Forma krzyża jako znaku Zakonu Maltańskiego została zatwierdzona przez papieża Sykstusa V bullą z dnia 9 stycznia i 31 stycznia 1589 r.

Jednym z symboli Zakonu Maltańskiego jest masoński dwugłowy orzeł ozdobiony krzyżem maltańskim, oznacza wszechmocną władzę królewską zarówno nad Wschodem, jak i Zachodem. Kula oznacza doczesne panowanie nad globem Ziemi, a berło oznacza kontrolę nad duchowymi i religijnymi impulsami ludzkości.

Ten symbol orła jest używany w masońskim obrządku Memfis i Misraim, pod którym brzmi: „Porządek z chaosu”, heglowska metoda tworzenia kryzysu. Znajduje się na pieczęciach wielu państw narodowych Europy i Eurazji, w tym Rosji, co wskazuje na bezpośrednią kontrolę Watykanu nad tymi krajami.

Symbolizuje pragnienie drapieżnej elity posiadającej praktycznie nieograniczone zasoby, aby całkowicie zdominować cały świat w ramach globalnego systemu rządowego Nowego Świata, używając tajemnicy, manipulacji, przymusu i terroru z celami uzasadniającymi środki.

Strój Zakonny

Czarna szlachta lub czarna arystokracja (po włosku: nobiltà nera lub aristocrazia nera), to rzymskie rodziny arystokratyczne, które stanęły po stronie papiestwa pod rządami papieża Piusa IX po wkroczeniu armii Królestwa Włoch pod dowództwem rodziny Sabaudzkiej do Rzymu 20 września 1870 r. Owe lojalne wobec masońskiego Watykanu rodziny, zostały uszlachetnione przez papieża, za pomocą traktatu laterańskiego z 11 lutego 1929 r. (https://www.wattpad.com/story/212474477-czarna-szlachta).

Strój zakonny Zakonu Maltańskiego został ustalony przez papieża Aleksandra IV w 1259 r. i składał się z czarnego habitu oraz czarnego płaszcza z kapturem. Na habicie i płaszczu naszyty był biały krzyż, który obecną formę (krzyża tzw. „maltańskiego) przybrał w XVI w. Arystokratyczne i szlacheckie pochodzenie członków Zakonu Maltańskiego i czarny płaszcz mogą oznaczać, że Zakon Maltański jest Czarną szlachtą. Zakon Maltański figuruje dość wysoko w piramidzie masońskiej.

Siedziba

Siedziba główna znajdowała się w Królestwie Jerozolimskim do 1291 roku, na wyspie Rodos od 1310 do 1522 r., na Malcie od 1530 do 1798 r., oraz w Sanki Petersburg od 1799 do 1801 r. Dziś kilka organizacji kontynuuje tradycję szpitalników, a przede wszystkim Suwerenny Zakon Wojskowy Malty. Siedziba znajduje się na eksterytorialnym obszarze Via Condotti.

Rezydencja Wielkiego Mistrza Zakonu przy Via Condotti w Rzymie gdzie rezyduje od 1834 roku (fot. za: orderofmalta.int).

Sercem Zakonu – którego historyczne brzmienie brzmi: Suwerenny Szpital Wojskowy Zakon Świętego Jana z Jerozolimy z Rodos i Malty – to duży budynek przy Via Condotti w Rzymie, gdzie rezyduje od 1834 r. Wielki Mistrz, ale Magistralna Willa Awentyn jest chyba najbardziej znanym miejscem, również dzięki flagi zakonu, która jest widoczna nawet na kilometry. Te dwa budynki i przylegające do nich ogrody cieszą się dodatkowo eksterytorialnością, taką jak Watykan. Dom Rycerzy Rodos na Piazzetta del Grillo, w którym mieści się palatynowa kaplica św. Jana Chrzciciela Rycerzy Rodos i spektakularna pięcioramienna loggia z widokiem na Forum Augusta, nie jest terytorium Zakonu: nieruchomości należą do gminy z Rzymu.

Podział zakonu

Podczas reformacji rycerze zostali podzieleni, kiedy bogaci dowódcy zakonu w północnych Niemczech i Holandii zostali protestantami i zostali w dużej mierze oddzieleni od głównej rzymskokatolickiej rdzenia, pozostając odrębni do dziś, chociaż stosunki ekumeniczne między potomnymi zakonami rycerskimi są polubowne.

Gałęzią Zakonu Świętego Jana Jerozolimskiego jest Baliwat Brandenburski, pełna nazwa Baliwat Brandenburski Rycerskiego Zakonu Szpitalników św. Jana Jerozolimskiego (niem. Balley Brandenburg des Ritterlichen Ordens St. Johannis vom Spital zu Jerusalem), zwany Zakonem Joannitów (niem. Johanniterorden). Zakon został zlikwidowany 30 października 1810r. przez króla Fryderyka Wilhelma III, który postanowił sekularyzować dobra zakonne po zawarcia pokoju w Tylży w 1807 r. z Napoleonem Bonaparte celem zapłaty Francuzom olbrzymiej kontrybucji. Zakon został odrestaurowany w 1852 r. przez króla Fryderyka Wilhelma IV, istnieje do czasów współczesnych.

Zakonne niezależne zgromadzenia grupujące członków wyznania luterańskiego, reformowanego i anglikańskiego: brytyjski Zakon Świętego Jana Jerozolimskiego, wspomniany wyżej Boliwat Brandenburski oraz Zakon Świętego Jana w Holandii i Zakon Świętego Jana w Szwecji, oraz fiński, węgierski, szwajcarski i francuski, zrzeszone w Przymierzu Zakonów św. Jana Jerozolimskiego.

Największy sukces brytyjskich joannitów miał miejsce w 1888 r., gdy zakon uznany został przez królową Wiktorię i otrzymał potwierdzone przez nią statuty. Od tej chwili panujący w Wielkiej Brytanii monarchii (obecnie Elżbieta II) jest automatycznie suwerenną głową zakonu. Zakon jest rządzony w imieniu monarchy przez Wielkiego Przeora (obecnie: Ryszard ks. Gloucester, kuzyn królowej). Zakon Maltański uznał brytyjski zakon joannitów dopiero w 1963 r.

Baliwat Brandenburski Zakonu Szpitalników Św. Jana Jerozolimskiego zwany Zakonem Joannitów jest współzałożycielem działającego w Polsce stowarzyszenia.

Jan Chrzciciel patronem Zakonu Maltańskiego

Suwerenny Szpital Wojskowy Zakon Świętego Jana z Jerozolimy z Rodos i Malty utrzymuje ciągłość z Zakonem Szpitalików, zakonem rycerskim, który został założony ok.  1099 r. przez bł. Gerarda w średniowiecznej Jerozolimie. Pod względem prawa międzynarodowego jest to placówka z XIX wieku, uznana na kongresie w Weronie w 1822 roku, a od 1834 roku z siedzibą w Palazzo Malta w Rzymie. Zakonem kieruje wybrany książę i wielki mistrz. Jego motto brzmi „Tuitio fidei et obsequium pauperum” („obrona wiary i pomoc ubogim”). Zakon czci Dziewicę Maryję jako swoją patronkę, pod nazwą Matki Bożej z Góry Philermos. Patronem Zakonu jest św. Jan Chrzciciel.

Św. Jan był synem Elżbiety i Zachariasza. Był już uświęcony w łonie matki i wybrany przez Boga na poprzednika Jezusa Chrystusa. W młodym wieku udał się na pustynię, gdzie pędził surowe życie oraz umartwianie. Później przygotowywał ludzi na przyjście Mesjasza, Nawoływał do pokuty. Chrzcił ludzi w Jordanie, ochrzcił również Chrystusa. Zobowiązał swoich uczniów, by stali się uczniami Jezusa. Za publiczne potępienie małżeństwa Heroda Antypasa z Herodiadą został wtrącony do więzienia. Herod rozwiódł się z żoną, księżniczką arabską, i poślubił Herodiadę. Była ona wcześniej żoną Heroda Filipa, który był przyrodnim bratem Heroda Antypasa oraz córką Arystobula, innego przyrodniego brata króla. Wówczas uważano taki związek za kazirodczy. Według Pisma Świętego Nowego Testamentu Herod był tym, który kazał stracić Jana Chrzciciela. Na uczcie urządzonej w pałacu Heroda tańczyła Salome, córka Herodiady. Król zachwycony jej urodą i tańcem, obiecał spełnić każde jej życzenie. Ona za namową swej matki zażądała na półmisku głowy Jana Chrzciciela. Herod się zasmucił, lecz ze względu na przysięgę i współbiesiadników wysłał kata i kazał ściąć Jana. Po chwili przyniesiono na półmisku jego głowę, którą podano Salome, a ona zaniosła ją swojej matce. Potem przyszli uczniowie Jana, wzięli ciało i je pogrzebali.

Salome podaje królowi Herodowi ściętą głowę Jana Chrzciciela.
Obraz Fransa Franckena II (fot. za: christies.com ).

Zaraz po urodzeniu Jana, ojciec jego Zachariasz, napełniony Duchem Świętym, wyrzekł następujące proroctwo:

„Ty, dziecię moje, będziesz prorokiem Najwyższego, bo poprzedzać będziesz Pana, aby przygotować mu drogę i nieść ludowi wieść o zbawieniu: przez odpuszczenie mu grzechów jego dzięki litościwemu sercu Boga naszego. Bo nawiedziło nas Słońce niebieskie, aby oświecać tych, którzy są pogrążeni w ciemnościach i w mrokach śmiertelnych, aby skierować kroki nasze na drogę pokoju”.

Jan natychmiast poznał w Jezusie mesjasza i ochrzcił go jako takiego. Później jednak, kiedy Jan został uwięziony przez Antypasa, kazał swoim uczniom zapytać Jezusa: „Tyś jest, który ma przyjść, czyli innego czekamy?” Jezus dał taką odpowiedź: „Idźcie i donieście Janowi, co słyszycie i widzicie: ślepi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci są oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim jest głoszona Dobra Nowina; a błogosławiony ten, któremu nie stanę się powodem upadku” (Mat. XI, 2-6). Potem Jezus o Janie mówi: On jest tym, o którym mówi Pismo:

„Oto ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną…” (Mal. 3. 1).

Czy członkowie Zakonu Maltańskiego proroctwo Zachariasza odnieśli do siebie? Sądząc po kulcie do św. Jana to raczej tak. Żydzi oczekiwali na Mesjasza, lecz kiedy przyszedł nie rozpoznali Go, i nadal oczekują na Jego przyjście. Stąd narodził się mesjanizm, czyli wiara w przyjcie Mesjasza. Jest to ruch ideologiczny, według którego, zbawienie ludzkości albo wyzwolenie religijne czy polityczne narodu nastąpić ma po przyjściu Mesjasza. Żydzi wierzą w mistyczne posłannictwo własnego narodu do wypełnienia zbawczej misji.

Członkowie i ochotnicy

Zakon Maltański, choć nie korzysta z suwerenności terytorialnej ale eksterytorialnej, ma jednak w pewnym sensie własną „populację” złożoną z około 13 000 rycerzy i dam, czyli ludzi oddanych trosce o ubogich i bliskim świadectwem wiary chrześcijańskiej we współpracy z Kościołem Katolickim. Dziś Zakon prowadzi akcję humanitarną w 120 krajach świata, gdzie pracujuje 13 tysięcy członków, a także 80 tys. ochotników i 42 tys. pracowników, z których wielu to lekarze lub ratownicy medyczni.

Od 1994 r. Suwerenny Zakon Maltański pełni funkcję obserwatora Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Infiltracja masonerii w Zakonie Maltańskim

Ks. Francesco Ricossa, „Roncalli (J-23) i masoneria”. 14 listopada 1951 roku zmarł w Rzymie Ludovico Chigi Albani della Rovere, Wielki Mistrz Zakonu Maltańskiego. Zwykle w takiej sytuacji Rycerze zbierali się, by dokonać wyboru następcy; lecz tym razem tak się nie stało. Nie mogli tego uczynić gdyż formalnie zakazał im tego Pius XII. Papież wyznaczył komisję kardynałów, którą zobowiązał do zreformowania (lub zniesienia) Zakonu Maltańskiego; tak więc do śmierci Papieża Pacelliego, Rycerze nie mieli Wielkiego Mistrza. Wszystko ułożyło się po ich myśli 24 czerwca 1961 roku. W tym dniu, w uroczystość św. Jana Chrzciciela, patrona Zakonu (oraz masonerii), Jan XXIII przyjął w Watykanie delegację Rycerzy i ku ich wielkiej satysfakcji oficjalnie wydał breve, które znosiło ustanowioną przez Piusa XII komisję kardynalską, zatwierdzało nowe konstytucje Zakonu i zezwalało na wybór Wielkiego Mistrza. W ten oto sposób Angelo de Moiana, kuzyn Msgr. Mario Nasalli Rocca di Corneliano, „Wielkiego Szambelana Jego Świątobliwości”, został wybrany na to stanowisko w maju następnego roku. Co było powodem tego, że przez tak wiele lat Pius XII pozostawił Zakon bez Mistrza, pod kierownictwem zwykłego namiestnika generalnego i dodatkowo pod nadzorem komisji kardynalskiej?

Pius XII (fot. / Knorr + Hirth, za: PCh24.pl).

Faktem jest, że z Zakonem wiązało się wiele problemów: Rycerze niemalże nic nie zachowali z pierwotnego charakteru zakonu religijnego i niewielu jego członków składało śluby zakonne. Już w 1799 roku, w toku Rewolucji, na Wielkiego Mistrza został wybrany schizmatyk, car Rosji (1799-1800), który zanim jeszcze została założona oddzielna gałąź – Zakon Świętego Jana, związany z (bardzo masońską) monarchią brytyjską, przyjął grupę angielskich Rycerzy. Ekumenizm „ante litteram” Zakonu był wychwalany przez samego „brata”Marsaudona. Lecz najbardziej niepokojącą była infiltracja masonerii w Zakonie Maltańskim. Fakt owej infiltracji został potwierdzony w dokumentach i poświadczony przez samych masonów, np. Marsaudona i Mola. Stało się to powodem interwencji podjętej przez kardynała Nicola Canali. Na mocy godności „Wielkiego Rzymskiego Przeora Świętego i Suwerennego Rycerskiego Zakonu z Jeruzalem, zwanego inaczej Maltańskim”, kardynał Canali miał prawo zainteresować się Zakonem. Nieprzyjaciele oskarżali go o chęć zniesienia lub zreformowania Zakonu Maltańskiego w celu poddania go pod bezpośrednią kontrolę Stolicy Apostolskiej, a w szczególności Zakonu Świętego Grobu, którego był Wielkim Mistrzem. W rzeczywistości, ducha głębokiej wiary kardynała Canaliego, który wniósł duży wkład w antymodernistyczną walkę Piusa X, zaniepokoiła masońska infiltracja. Jest o tym mowa w nocie redakcyjnej zamieszczonej w książce Marsaudona przez wydawcę Vitiano „L’Oecuménisme vu par un franc-maçon de Tradition” („Ekumenizm widziany przez masona Tradycji”).

Marsaudon ostro atakowany przez integrystyczny rzymski klan za pontyfikatu Piusa XII – pisze Vitiano – zrzekł się swego stanowiska Pełnomocnika Zakonu, lecz natychmiast został wyniesiony na wysokie stanowisko Ministra Emerytowanego, tytuł jaki posiadał jako jedyny wśród Rycerzy Maltańskich. W swej walce z kardynałem Canali, Wielki Mistrz Maltański nigdy nie opuścił barona de Marsaudon, który ze swej strony, czuł się zobowiązany do świadczenia mu dalej usług dyplomatycznych”.

Prawda jest taka, że odkryto fakt, iż w zakonie przebywa Marsaudon-mason i to właśnie było powodem tego, iż został zmuszony podać się do dymisji!

Ponadto, kontrowersyjna relacja z epizodu przedstawiona przez Franco Bellegrandiego nie wydaje się całkowicie bezpodstawna i wiele wnosi do częściowego przynajmniej wyjaśnienia tej sprawy:

Podczas okresu francuskiego, miał miejsce incydent, powszechnie zignorowany, który na moment uniósł zasłonę skrywającą fakt domniemanej przynależności Roncalliego do sekty masońskiej. Kardynał Canali przesłał do Jego Wysokiej Eminencji, księcia Chigi Albani della Rovere niezwykle mocny list. Pius XII «…właśnie dowiedział się…», «…że przeor zakonu maltańskiego w Paryżu jest masonem». Ujawnił, że «…[Marsaudon] przyjął tę propozycję na polecenie swojego poprzednika [de Pierredon], a przede wszystkim z rekomendacji nuncjusza Paryża, Roncalliego, dzięki któremu otrzymał nominację. Wynik tego pierwszego śledztwa został natychmiast przedstawiony kardynałowi Canali w Watykanie, który na wieść o tym wykrzyknął: „Biedny Roncalli!”. Przykro mi, ale będę zmuszony zakłócić jego spokój i mam nadzieję, że nie będzie go to kosztowało utraty kapelusza kardynalskiego...”. Watykan z największą ostrożnością zdecydował się wysłać natychmiast przez Zakon do Paryża zaufaną osobę w celu wyjaśnienia tej wysoce delikatnej sprawy. W efekcie w centrum zainteresowania znalazły się trzy osoby wplątane w całą sprawę: nuncjusz – za znaczący wkład wniesiony do Zakonu Maltańskiego w rozwiązanie kilku delikatnych afer rozgrywających się w Argentynie; hrabia de Pierredon – z powodu wieloletnich usług świadczonych Zakonowi, najpierw w Bukareszcie, a następnie w Paryżu; i wreszcie sam baron Marsaudon, ze względu na zasługi w pracy nad uzyskaniem oficjalnego uznania Zakonu przez rząd francuski”.

Cdn.

Stanisław Bulza

Ilustracja tytułowa: Rzym – Magistralna Willa Awentyn będąca własnością Zakonu Maltańskiego. Fot. za: orderofmalta.int.

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .


2020.07.08.

Avatar

Autor: Stanisław Bulza