Antifa – bękarty pokolenia ‘68


Można powiedzieć, że pojedynczy antifiarz jest jak niewielki kundelek – co najwyżej poszarpie nogawki. Ale już wataha zdziczałych kundli potrafi być niebezpieczna i właśnie tak działa Antifa: skrzykuje się w watahy, wykonuje akcję bezpośrednią, po czym ucieka i się rozprasza – do następnego razu.

I. „Zglebować nazika”

Szybka podbitka, seria kopów, nazik zglebowany” – to cytat z internetowego forum aktywistów Antify (Antifa Skins) przytoczony w 2011 r. w artykule „Rzeczpospolitej” opisującym przemocowe poczynania rodzimych antyfaszystów. Rzeczone słowa odnosiły się do pobitej dziewczyny uznanej za „faszystkę”, ponieważ miała krótko obcięte włosy, nosiła wojskową kurtkę (tzw. flyers) i glany. Tego typu opisów odnoszących się do pobić – tylko dlatego, że ofiary „wyglądały” na „nazioli” – było na wspomnianym forum znacznie więcej. Antifiarze typowali kandydatów do „zglebowania” na podstawie wyglądu i ubioru, po czym następował szybki atak z zaskoczenia i ucieczka. W innym wpisie z kolei przechwalali się napaścią na zorganizowany 17 września 2011 r. w Poznaniu przez środowiska narodowe Marsz Bohaterów Września, mający upamiętnić sowiecką agresję i oddać hołd ofiarom Katynia. W ruch poszły bomby z farbą, petardy i granaty dymne. W 2012 r. na jednym ze skrajnie lewackich portali opublikowano dane osobowe (nazwiska i adresy) 450 osób uznanych za „faszystów”. „Zachęcamy do przejrzenia listy i podjęcia działań wymierzonych w osoby na niej figurujące” – nawoływali autorzy listy. Prokuratura po kilku miesiącach umorzyła śledztwo.

Najgłośniejszym echem odbiły się gościnne występy członków niemieckiej Antify podczas Marszu Niepodległości w 2011 r., „zwerbowanych” m.in. w słynącej z lewicowych subkultur berlińskiej dzielnicy Kreuzberg. Zaproszenie wystosowało Porozumienie 11 Listopada zrzeszające skrajnie lewicowe organizacje, w tym „Krytykę Polityczną”. Cel: zablokować „faszystowski” Marsz Niepodległości. Dochodzi do zadym, bijatyk, w końcu Antifa ląduje na Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie, atakując członków grup rekonstrukcyjnych i przypadkowe osoby z biało-czerwonymi flagami. Interweniuje policja, a antyfaszyści chronią się w prowadzonej przez „Krytykę Polityczną” kawiarni „Nowy Wspaniały Świat” – lokalu wynajmowanym wówczas od miasta na preferencyjnych warunkach. Później zostaną tam znalezione pałki, kastety, tarcze i gaz łzawiący. Co ciekawe, niemieccy bojówkarze, których autokary zostały skontrolowane na granicy, nie wwieźli ze sobą tego arsenału na teren Polski. Ktoś musiał zaopatrzyć ich w ten sprzęt na miejscu. Zatrzymano łącznie 92 Niemców, a pięciu z nich dostało „zawiasy” – od 6 do 10 miesięcy. Przedstawiciele „Krytyki” twierdzili po fakcie, że „niemieccy goście” w ich lokalu pili gorące napoje i grali w gry planszowe.

II. Bękarty pokolenia ‘68

Powyższe to jedynie garść przykładów z o wiele bujniejszej aktywności Antify. Trzeba jednak oddać, że Polska pod względem ulicznych ekscesów i tak wypada blado na tle Zachodu, gdzie radykalnie lewicowe bojówki działają nieprzerwanie od wielu dekad, często z pełnym błogosławieństwem tamtejszego lewicowo-liberalnego establishmentu, wywodzącego się z pokolenia ‘68 i mającego na swoim koncie sympatyzowanie z ekstremistycznymi organizacjami terrorystycznymi pokroju Frakcji Czerwonej Armii (Grupa Baader-Meinhof) czy Czerwonych Brygad. Te sympatie połączone z organizacyjnym zapleczem w postaci wpływowych, lewackich organizacji pozarządowych powodują, iż działalność Antify pozostaje w praktyce bezkarna. Do jednych z najbardziej spektakularnych zamieszek ostatnich lat doszło podczas szczytu G20 w Hamburgu w 2017 r., kiedy to kompletnie zdewastowane i spalone zostały całe kwartały miasta.

Scenariusz zadym każdorazowo wygląda następująco: na ulice wylegają agresywne grupy zamaskowanych, ubranych w jednolite czarne stroje bojówkarzy (ma to utrudnić identyfikację), dochodzi do starć z siłami porządkowymi, w ruch idzie kostka brukowa, pałki, koktajle Mołotowa, rozbijane są witryny sklepów i innych lokali, wybuchają pożary, płoną samochody – słowem, strefa wojny.

Tego typu obrazki widzieliśmy też przy okazji niedawnych zamieszek w USA po śmierci George’a Floyda. Jest to zresztą dość typowe dla Antify – pojawiać się tam, gdzie buzują emocje, podłączać się pod społeczne protesty, by eskalować chaos i przemoc.

Czym jest Antifa?

W skrócie można powiedzieć, iż jest to organizacja terrorystyczna nowego typu – tzw. organizacja bez organizacji. Nie posiada centrali, struktur, przywódców – stanowi amorficzny konglomerat różnych grup połączonych wspólnym celem i ideologią, skrzykujących się ad hoc do przeprowadzania kolejnych akcji.

Ta formuła działania powoduje, że jest trudna do zwalczenia; podobną metodę przyjęli zresztą ostatnio terroryści muzułmańscy. Aby rozpracować Antifę, konieczna jest penetracja rozmaitych skrajnie lewicowych środowisk, z których rekrutują się bojówkarze. Z jakich grup społecznych pochodzą? Nie z klasy robotniczej bynajmniej. Najczęściej jest to mieszczańska młodzież z tzw. dobrych domów – bardzo często studenci. Z ustaleń niemieckiej policji wynika, że przytłaczająca większość lewackich aktywistów nigdzie nie pracuje i pozostaje na utrzymaniu rodziców – mają więc czas na robienie rewolucji… Co ciekawe, fizycznie raczej nie należą do pakerów. Można powiedzieć, że pojedynczy antifiarz jest jak niewielki kundelek – co najwyżej poszarpie nogawki. Ale już wataha zdziczałych kundli potrafi być niebezpieczna i właśnie tak działa Antifa: skrzykuje się w watahy, wykonuje akcję bezpośrednią, po czym ucieka i się rozprasza – do następnego razu.


Jakie przyświecają im cele? Prócz deklarowanego antyfaszyzmu (przy czym „faszystą” może potencjalnie okazać się każda osoba o prawicowych poglądach – od narodowców do działaczy pro-life i aktywistów chrześcijańskich), dążą do likwidacji kapitalizmu (czemu często towarzyszy skrajny ekologizm) i zaprowadzenia jakiejś niedoprecyzowanej odmiany komunizującej anarchii
. Metody działania, prócz ulicznego terroru, obejmują całe spektrum przemocy – od nękania i zastraszania „wrogów” po pobicia. Generalnie ich podejście oddaje koncepcja tolerancji represywnej, dająca się ująć w haśle „nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji”. Oczywiście zarówno tolerancję, jak i jej „wrogów” definiują sami antifiarze wedle swych dość płynnych ideologicznych kryteriów.

Warto tu przytoczyć cytaty z książki jednego z czołowych ideologów Antify, Marka Braya pt. „Antifa: The Anti-Fascist Handbook”, które można znaleźć na stronach „Krytyki Politycznej”. Pierwszy to programowe usprawiedliwienie przemocy jako „samoobrony uprzedzającej”: „Antyfaszyści podają jednak w wątpliwość zwyczajową interpretację samoobrony (…), usprawiedliwiając działania ofensywne jako sposób na zapobieganie dosłownej samoobronie w przyszłości”. Drugi opisuje kompleksowe zastraszanie przeciwników: „Nie zawsze możemy zmienić czyjeś przekonania, ale z pewnością możemy uczynić ich głoszenie ryzykownym politycznie, społecznie, ekonomicznie, a niekiedy nawet fizycznie”.

III. Zdelegalizować Antifę!

Biorąc powyższe pod uwagę nie dziwi, iż Donald Trump zapowiedział wciągnięcie Antify na listę organizacji terrorystycznych (chciałoby się powiedzieć: wreszcie!). Tymczasem w Polsce władze zarówno centralne, jak i lokalne zdają się kompletnie nie dostrzegać zagrożenia – postulat delegalizacji Antify bodaj jako jedyny zgłosił kandydujący na urząd prezydenta Krzysztof Bosak.

Ostatnio przez media przewinęło się bulwersujące doniesienie portalu „Życie Stolicy” o sfinansowaniu przez władze Warszawy pod rządami Rafała Trzaskowskiego szkoleń pt. „Społeczna szkoła antykapitalizmu”. Wśród zajęć były m.in. zamknięte warsztaty „Strajk Społeczny – grupowa gra strategiczna przygotowana przez Plan C” oraz „Taktyki miejskie/uliczna gimnastyka, czyli techniki działania grupowego”. 

Te eufemizmy oznaczają w praktyce instruktaże organizowania miejskich zadym. Co więcej, wśród prowadzących wymieniani są aktywiści stołecznego kolektywu Syrena, będącego jedną z odnóg polskiej Antify. Czy polskie państwo zdobędzie się na reakcję, zanim wyszkoleni za publiczne pieniądze lewaccy ekstremiści wyruszą siać terror na ulicach?

Piotr Lewandowski

Autor publikuje w sieci pod nickiem Gadający Grzyb

Źródło: POLSKA NIEPODLEGŁA, 14 lipca 2020.


*

2020.07.16.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci