DYPLOMATA POZARZĄDOWY


Informacja, która bulwersuje – Ukrainiec, apologeta banderowców został dyrektorem Instytutu Kultury Polskiej w Kijowie. Robert Czyżewski, chwalący się ukraińskimi korzeniami, to wnuk Hryhorija Czyżewskiego, ministra spraw wewnętrznych Ukraińskiej Republiki Ludowej.

Wikipedia pisze o nim: społeczny doradca prezydenta RP, członek NZS i Federacji Młodzieży Walczącej, kolporter wydawnictw podziemnych, jeden z założycieli Ligi Republikańskiej. Sam pisze o sobie: historyk z zawodu, pasji i powołania, czynny nauczyciel historii w warszawskim liceum, działacz pozarządowy, w latach 1993-2000 w Lidze Republikańskiej, od kilkunastu lat prowadzi programy wymiany młodzieżowej ze szkołami z Ukrainy, współorganizator konferencji i wystaw poświęconych historii polsko-ukraińskiej, prowadził felieton historyczny w TV Polonia.  

Mikołaj Falkowski [fot. za: zw.lt].

„Niesienie pomocy i wspieranie Polaków zamieszkałych w krajach byłego ZSRR” to profil działania Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie. Prezesem Zarządu Fundacji jest Mikołaj Falkowski (wiceprezesem Andrzej Papierz), wcześniej w Kancelarii Sejmu, w Polskim Radiu, Banku Zachodnim WBK, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Członkiem Zarządu Fundacji jest Eliza Dzwonkiewicz, dziś konsul generalny we Lwowie,  absolwentka filologii ukraińskiej oraz Studium Europy Wschodniej UW.

W skład Rady Fundacji wchodzi Bogumiła Berdychowska. W Radzie obu fundacji pierwsze skrzypce gra sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Michał Dworczyk. Po sprawach kresowych porusza się jak po prywatnym folwarku – zasiada we wszystkich możliwych gremiach zajmujących się Polonią i Polakami za Granicą, zmonopolizował politykę wschodnią, rozdaje karty w sprawach personalnych, to z jego poręczenia prezesami fundacji zostali Falkowski i Czyżewski bierze udział w dystrybucji środków finansowych przeznaczanych dla Polaków na Wschodzie. Uwagę zwraca to, że wszyscy inkryminowani to absolwenci Studium Europy Wschodniej UW. À propos udziału fundacji w niszczeniu polskości na Kresach, warto zapytać Michła Dworczyka, czy Fundacja nosi nazwę „Pomoc Polakom na Wschodzie”, czy „Nękanie Polaków na Wschodzie”? 

Miała być „dobra zmiana”. A jest polityczna gangsterka, dziwne roszady kadrowe, które zamiast wzmacniać polskość na Kresach – polskość osłabiają. Wydawało się, że rząd PiS wypełni swe dziejowe zobowiązanie w tej materii. Rzeczywistość okazała się inna. Złożył, tak jak wszystkie poprzednie ekipy, los Rodaków na ołtarzu (lub raczej na stosie) dobrych relacji z Ukrainą. Patrząc na te działania można odnieść wrażenie, że Polacy są dla niego kulą u nogi, bo wadzą w „pojednaniu” z Ukraińcami i w realizacji podejrzanych kombinacji geopolitycznych. Z ust polityków PiS padły wzniosłe słowa i deklaracje. Życie szybko je zweryfikowało. Witold Waszczykowski nie ustanowił zarządu komisarycznego w ambasadach, nie przeprowadził audytu rozdziału funduszy na „pomoc Polakom na Wschodzie”. Nie przyjrzał się finansowaniu organizacji powołanych przez Sikorskiego. Nie pozbyły się uczniów Geremka.

Andrzej Papierz.
Fot. za: politykapolska.eu, 3.o4.2019.

Jacek Czaputowicz dobrał sobie na zastępcę Andrzeja Papierza, druha z anarchistycznej organizacji „Wolność i Pokój”, jeszcze do niedawna konsula generalnego w Astanie, a na wiceministra ds. wschodnich Macieja Langa, wcześniej ambasador w Kazachstanie, obu w znacznym stopniu odpowiedzialnych za nieudaną repatriację potomków zesłańców. W „Prestiż – magazyn szczeciński” na pytanie, jaka jest sytuacja tamtejszych Polaków, potomków zesłańców z lat 40. XX wieku? – Papierz odpowiedział: Cóż, mam wrażenie, że w Polsce funkcjonuje nierealistyczny i dawno nieaktualny obraz Polonii na Wschodzie. Mam tu mieszane uczucia, bo z jednej strony ktoś, kto miał polskiego pradziadka to w papierach jest Polakiem. Tyle, że najczęściej te kolejne pokolenia nie mają już z Polską niczego wspólnego; nie znają słowa po polsku, nie hołdują żadnym polskim, śladowym choćby, obyczajom, tradycjom czy jakiejkolwiek religii. Ich polskość to kwestia czysto deklaratywna.

Jan Piekło
[fot. za: wiadomości.wp.pl]

Na dobry początek „Dobra zmiana” zgotowała Polakom na Ukrainie piekło. Ambasadorem „wszystkich Polaków” (czyli także Kresowian) w Kijowie został Jan Piekło, dla którego UPA jest organizacją narodowo-wyzwoleńczą, który ignorował jej zbrodnie, usprawiedliwiał władze Ukrainy z gloryfikacji Bandery oraz stawiania pomników sprawcom rzezi wołyńskiej. Dla „Dziennika Polskiego” powiedział: „Zdarzył się epizod bratobójczej walki między Ukraińcami a Polakami […] w II RP Ukraińcy byli obywatelami trzeciej lub czwartej kategorii, niszczono ukraińską kulturę i na siłę ich polonizowano”. Czyli ukraiński mużyk miał powód i prawo nabić na sztachetę płotu polskie niemowlę, bo nie pozwolono mu zawodzić chachłackich pieśni w Operze Lwowskiej. 

Dla zwolenników mitycznego partnerstwa polsko-ukraińskiego zaskoczeniem była „ukraińska zdrada” przy nowelizacji ustawy o IPN. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – do Polaków wreszcie dotarło, że w całej miłości PiS do Ukrainy nie chodzi o banderowców, ale o żydowskich oligarchów, Ihora Kołomojskiego, Wołodymyra Hrojsmana (matka jest autorką terminu „żydo-banderowszczyzna”) i klan Kuczmy powiązany z Pińczukiem i Kwaśniewskim. I tylko idiotom dyplomatycznym w MSZ wydawało się, że w sporze z Izraelem Kijów opowie się po stronie polityków bredzących o zagrożeniu demokracji na Ukrainie ze strony Putina. Ryszard Terlecki zawodził: wpędził nas w to ruch Kukiz’15, który stale parł do zaostrzenia przepisów dotyczących Ukrainy, nie godząc się na żadne złagodzenie sformułowań. Co do Kukiza przypomnijmy – zarzucił PiS, iż nie jest zdolne do współpracy z polskimi środowiskami narodowymi i konserwatywnymi, ale podejmuje ją z radykalnymi nacjonalistami ukraińskimi i żydowskimi. À propos – Gdy Episkopat poparł deklarację premierów RP i Izraela, ks. Isakowicz-Zalewski zareagował: „Gdyby Kościół w Polsce choć część energii, którą wkłada w relacje z Żydami i Izraelem, poświęcił polskim katolikom na Ukrainie, to może część parafii odzyskałaby swoje kościoły, a kości ofiar UPA zostałyby wreszcie pochowane”. 

Maria Przełomiec [fot. za: twitter.com]

Litwa to kolejny rozdział bitwy z polskością za granicą wytoczonej prze nienawistnie nastawioną do polskich Kresów sitwę wyznawców tezy – przeszkodą w budowaniu dobrych relacji z Litwinami są Polacy, a problemem liderzy ich organizacji. Przykładem są Rafał Dzięciołowski i Maria Przełomiec z Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie. Ta ostatnia oświadczyła: „Akcja Wyborcza Polaków na Litwie w zasadzie nic nie robi dla Polaków mieszkających na Litwie”. A mówiła o partii, która w litewskim Sejmasie ma własny ośmioosobowy klub, reprezentanta w PE, dwóch ministrów w rządzie i samodzielnie rządzi w dwóch rejonach Litwy. Przełomiec chełpi się znajomością z hołubionym przez Geremka i Michnika największym antypolskim draniem, Vytautasem Landsbergisem. A wszystko zaczęło się od nich. Nie protestowali, gdy mer Wilna odrzucił pomysł, by w wileńskiej katedrze mogła być odprawiana msza w j. polskim. Tolerowali politykę historyczną Litwy o zbrodniach polskich okupantów. Akceptowali judaizowanie pamięci zbrodni w Ponarach, uznali reprezentację Polaków na Litwie za „ruską agenturę”. 

Znany czempion praw Polaków za granicą Radek Sikorski nadał Przełomiec odznakę Bene Merito. Takie samo odznaczenie wręczył prezesowi ukraińskiego IPN, gdy placówka ta właśnie zainicjowała program ustanawiania świętami narodowymi rocznic „zwycięstw zbrojnej formacji OUN-UPA nad okupantem polskim”. Odznaczeniem „Zasłużony dla kultury polskiej” wyróżnił ministra kultury Litwy, mimo że ten popierał rugowanie j. polskiego ze szkół. Doszło do tego, że kazał przeprosić rząd litewski za zorganizowane przez IPN warsztaty historyczne dla młodzieży polskiej na temat 17 września. Na koniec zagadka: Jakie państwo na świecie szarga dobre imię żyjących na obczyźnie rodaków, dzieli na „dobrych” i „złych”, bojkotuje ich liderów, sporządza „czarne listy”, rozpętuje akcje intryg i knowań dla usunięcia ich ze stanowisk, obrzuca epitetami „agenci Moskwy”? I druga zagadka: czy nominacja Czyżewskiego nie jest w zamyśle rządzącej ekipy prowokacją wobec kresowych Polaków?

UrszulaDoroszewska [fot. za: ipn.gov.pl]

Nieprzychylne dla polskich szkół projekty uzgadniał z władzami Litwy (za plecami Polaków) Mikołaj Falkowski, prezes Fundacji Wolność i Demokracja. Gdy w lipcu 2018 r. zaatakował lidera Związku Polaków na Litwie, do oskarżeń przyłączyła się ambasador Urszula Doroszewska – żądając od Michała Mackiewicza, aby nie ubiegał się o ponowny wybór na prezesa Związku. Gdy plan spalił na panewce, a Mackiewicz ponownie został prezesem (342 głosami za, przy 8 wstrzymujących się), nasilili akcję propagandową. Nawiasem mówiąc – zadanie takie nikt nie mógł wykonać lepiej niż  była aktywistka KOR i współpracowniczka Kuronia, gorliwego zwolennika depolonizacji Kresów i przekształcenia tamtejszych Polaków w grupy folklorystyczne.

16.06.1993 Warszawa, Ambasada Francji – wręczenie Legii Honorowej Jackowi Kuroniowi. Stoją od lewej: Jacek Kuroń, Bronisław Geremek i Adam Michnik. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta.

Przypomnijmy: Jacek Kuroń (założyciel hufców harcerskich śpiewających piosenki o Budionnym „dorzynającym białych i polskich panów”) w wywiadzie dla „Wysokoj Zamok” złożył haniebne oświadczenie: „Ja Polak ze Lwowa dumny jestem z tego, że Lwów jest miastem ukraińskim”. Jak doniósł ukazujący się w Iwanofrankowsku, czyli naszym Stanisławowie, „Kurier Galicyjski”, jego kumpel z KOR Adam Michnik wysunął propozycję przyłączenia Polski do Ukrainy. Nowemu tworowi proponował nadać nazwę „UKR-POL”. 

Krzysztof Baliński

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

Ilustracje tytułowa: Robert Czyżewski, dyrektor Instytutu Kultury Polskiej w Kijowie [fot. tkpz-zloczow.org.ua ].  .


Więcej artykułów Krzysztofa Balińskiego na naszym portalu  >    >    >    TUTAJ .

Polecamy książkę Krzysztofa Balińskiego: „MINISTERSTWO SPRAW OBCYCH czyli w MSZ bez zmian”. Wydawnictwo Capitalbook.

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
, 2020.07.24.

Avatar

Autor: Krzysztof Baliński