Moralność vs skuteczność czyli dziedzictwo uzurpacji


Już dwie osoby wysłały do mnie list otwarty, skierowany do prezydenta Dudy, a napisany przez reżysera Jerzego Zalewskiego. List ten jest wyrazem pewnych bardzo dziwnych aspiracji, ale postrzegany jest jako głos w sprawie wolności i zmian, których partią rządząca, a szczególnie prezydent zaniechali. Materiał ten kolportowany jest wszędzie i trudno go nie zauważyć, to też zaznaczam, że dostrzegłem to pismo, ale szczegółowo odniosę się doń innym razem. Dziś, w związku z zawartymi tam tezami na temat polskości prawdziwej i oszukanej, chciałem napisać coś o naturze władzy w Polsce.

Każdy, kto przeczytał trzy tomy Baśni socjalistycznej, albo choćby dwa, zorientował się, że projekt o nazwie socjalizm niepodległościowy, to część globalnej machiny, która miała doprowadzić do trwałych zmian w naszej części Europy. Machiny finansowanej przez Londyn i Wall Street, a obsługiwanej przez zimnych drani, albo przez ideowców, którzy nie rozumieli nadchodzących czasów. Projekt ten podjęty był w złej wierze i wymierzony w Polskę, taką, jaką ją sobie Polacy wymarzyli w latach zaborów.

Na ziemi ojczystej projekt ten, bardzo dobrze się zapowiadający i w zasadzie niezagrożony, wykoleił się w roku 1922, w czasie wyborów parlamentarnych. Okazało się wówczas, że Polska nie jest tym, czym się wydawała socjalistom, ale czymś zupełnie innym. Od tego momentu rozpoczyna się w sferze polityki realnej i propagandy, deprecjonowanie, zohydzanie i unieważnienie tak zwanej prawicy.

Otwarcie było wprost fantastyczne, bo oskarżono prawicę o zamach na legalnie wybranego prezydenta, choć prawica tego zamachu nie zorganizowała, albowiem została wcześniej rozbrojona, fizycznie i prawnie, poprzez ustawę, regulującą prawo do demonstracji ulicznych. Zamach zaś musi być zorganizowany, to zaś jest dziełem organizacji, jak sama nazwa sugeruje.

Nie było na prawicy żadnej organizacji, zdolnej do takiego czynu i nie było tam takiego ducha. No, ale do zamachu doszło i mamy dziś całą tradycję piśmiennictwa, tak publicystycznego, jak i beletrystycznego, wymierzonego w prawicę, która zamordowała skrycie dobrego prezydenta. Jak w wierszu – krzyż mieliście na piersiach a brauning w kieszeni.

Nikt nie miał żadnego brauninga, o czym warto przypomnieć, bo prezydent został zastrzelony z hiszpańskiego, policyjnego pistoletu Cebra, który dostarczył Niewiadomskiemu nie wiadomo kto. Sąd tego nie wyjaśnił, uznając, że nie ma to znaczenia dla sprawy.

Niestety sprawy mają się tak, że z nachalną bardzo propagandą, a do tego zorganizowaną i podejmowaną z wyżyn akademickich autorytetów lub autorytetów publicystycznych, kreowanych po to właśnie, by utrwalać kłamstwa, nie da się polemizować inaczej, jak poprzez drobiazgowe wskazywanie nieścisłości.

To niestety jest słaba trampolina dla karier politycznych i publicystycznych, robionych na demaskacjach, dlatego ludzie uważający się za prawicę w Polsce, po roku 1922, wpadali raz za razem w pewną pułapkę. Bynajmniej nie sprytną, ale bardzo prymitywną – bronili Niewiadomskiego. Stan ten trwa do tej pory. Zostało im to narzucone, albowiem prawica w Polsce jest funkcją i uzupełnieniem owego globalnego projektu, o którym pisałem wyżej.

Tej prawicy, która wygrała wybory roku 1922 już nie ma i ona nie wróci.

Tak więc, żeby podjąć jakieś realne działania, które po pierwsze przywrócą nam szacunek dla samych siebie i nie zamienią nas motłoch, musimy przede wszystkim zrozumieć skąd się bierze w Polsce władza i wyjść z pułapki.

Władza w Polsce po roku 1922 była władzą uzurpatorską, która przeprowadziła, w celu przejęcia państwa, serię zamachów stanu. Ich początkiem były wybory roku 1922 a końcem maj 1926. Władza ta nie miała legitymacji narodu, ale poprzez działania propagandowe rozwinięte na szeroką skalę stworzyła złudzenie, że ją ma.

Teraz ważne pytanie – w opozycji do kogo, a mam teraz na myśli siły zewnętrzne, owa władza się tworzyła? W opozycji do Niemiec przede wszystkim, bo tam, na terenach polskich znajdujących się czasowo pod administracją niemiecką koncentrował się przemysł i wysoko rozwinięte rolnictwo. Władza ta lekceważyła tereny polskie leżące na wschód od Bugu, albowiem była otwarta i kokieteryjna wobec sowietów, mimo iż oficjalnie deklarowano wrogość i chęć powrotu na kresy. Melchior Wańkowicz, który napisał książkę „Opierzona rewolucja” jest tego dowodem.

Paradoks polega na tym, że władza polska kreowana przez zwycięzców I wojny, była częścią projektu globalnego, zwanego nowym porządkiem, ale jednocześnie się z tego projektu wyłamywała. Stworzono ją w opozycji do Niemiec, wiedząc przecież, że przez całą wojnę to Niemcy i Austro Węgry tę przyszłą władzę finansowały.

Teraz ważna konstatacja – jeśli się tworzy władzę w opozycji do Niemiec, a tych się z Europy wyautować nie da i zawsze będą się liczyć, należy tej władzy przede wszystkim zapewnić odpowiednia siłę. Tego nie zrobiono, albowiem nikt uzurpatorskiej polskiej władzy, zorganizowanej na oszustwie i fałszywym oskarżeniu i na rzeczywistym sprawstwie zamachu na prezydenta, nie traktował poważnie.

Tego do dziś nie chcą zrozumieć wielbiciele Piłsudskiego. Dwudziestolecie było czasem absurdów w sferze władzy, a nie czasem sukcesów gospodarczych i politycznych. Było jednym wielkim nieporozumieniem. Efektem owego nieporozumienia było dogadanie się Niemców z Sowietami.

Pisałem już o wojsku, ale jeszcze powtórzę – kadra generalska składająca się z byłych terrorystów nie mogła wygrać żadnej wojny. To już lepiej było kogoś do tej roboty wynająć. Choćby jakichś rumuńskich, emerytowanych wojskowych.

Dziś przedwojenna tradycja władzy uzurpatorskiej, brutalnej i nieszczerej, jest w Polsce uważana za diament gwiaździsty, co został na dnie popiołu. I do tej tradycji, powołując się na jakieś antykomunistyczne działania oszukanych po wojnie raz jeszcze partyzantów, wraca Jerzy Zalewski, pisząc do prezydenta Dudy.

W liście tym opisana jest ciekawa scena, kiedy to po oficjalnej premierze filmu „Historia Roja czyli z ziemi lepiej słychać”, prezydent podszedł do reżysera i powiedział – ale wie pan, że oni będą się mścili?

Oni to znaczy kto?

Musimy, mając za podstawę tę niezwykle inspirującą scenkę, zrozumieć kto się na kim będzie mścił. I pamiętać przy tym cały czas, że władza to pewna tradycja. I ona się nie wzięła ze stoczni gdańskiej, ani ze styropianu, ani z brzucha Wałęsy. Nawet z Piłsudskiego i Dmowskiego się nie wzięła. Kto się miał mścić na reżyserze Zalewskim? Postkomuniści rzecz jasna, których poprzedzili komuniści. I reżyser Zalewski wskazuje, że oni się gnieżdżą w ministerstwie kultury i dzielą tam pieniądze na filmy.

Proszę Państwa, nie odwojujemy niczego nigdy jeśli frontmanem naszych działań będzie reżyser Zalewski. To jest jasne. Pan ten kreuje świat widziany oczami człowieka po lobotomii. Jego zaś marzeniem jest, by państwo PiS zatrudniło go na stanowisku czołowego propagandysty.

Powtórzę – władza w Polsce międzywojennej to władza uzurpatorska wymierzona w wizję Polski, przechowanej w domach, umysłach i sercach przez lata zaborów. Ludzie zaś, którzy ją sprawowali, zostali po pierwsze oszukani i wystawieni przez swoich patronów, po drugie nie rozumiejąc, że są oszukiwani kokietowali skrycie rewolucję. Przygnieceni zaś przez okoliczności pozostawili naród na pastwę wroga. I z tego my dziś, mamy czerpać inspirację?

Wymieniłem najważniejsze cechy tej władzy, która stała się dla nas mitem, w czasie realnych rządów komunistów. Nie będę tu marnotrawił czasu na opisywanie tego co się w Polsce wydarzyło po roku 1989. Musimy rzecz urealnić, przede wszystkim nie wolno kwestionować sukcesów odnoszonych tu i teraz.

Ja wiem, że wielu osobom wydaje się iż PiS i prezydent Duda to kontynuatorzy tradycji PPS. Nie jest to jednak prawdą, na co zwracam uwagę. Nie jest prawdą, albowiem przeciwnik chce przejąć tę tradycję w złej wierze i ustawia PiS i prezydenta w kontekstach dobrze już przez nas rozpoznawalnych.

Działacze PiS wyglądają w mojej ocenie bardziej na kontynuatorów PZPR i porozumień poziomych. PPS to dziś możemy sobie posłuchać każdego dnia w radio, a partię tę reprezentuje Muniek Staszczyk, prawnuk człowieka, który siedział w jednej celi ze Stefkiem Okrzeją, czy kimś podobnym. I nie ma ludzkiej siły, która by sprawiła, żeby ten fajansiarz się wreszcie zamknął.

Nie ma, bo on reprezentuje pewną tradycję, która dziś wyraża się w propagandzie. I wyraźnie zaznacza swoją wrogość wobec władzy. Drugą wrogą wobec władzy tradycję reprezentują obrońcy Niewiadomskiego. I oni dziś uważani są za prawicę.

PiS jest dziś wrogiem wszystkich albowiem – Duda wygrał wybory – to raz, dwa rozgląda się za jakąś nową formułą propagandową, która mogłaby przyciągnąć ludzi do polityki i zainteresować Polaków udziałem w wyborach. A takiej formuły nie ma.

No, ale zgłasza się na to reżyser Zalewski.

Zwrócę uwagę na kilka kwestii – PiS, co by o tej partii nie mówić, nie korzysta od dawna ze starych, międzywojennych memów propagandowych, w zasadzie w tej chwili nie korzysta z żadnych memów, koncentrując się na programach rządowych. No, ale jasne jest, że jakaś formuła propagandowa musi być i funkcjonować. Nie można jej stworzyć, albowiem kanały dystrybucji propagandy państwowej są opanowane przez rodzinne kliki i byłych TW, na co reżyser Zalewski zwraca uwagę. Oni stamtąd nie wyjdą, a ich obecność powodować będzie to jedynie, że PiS jako rosnąca w siłę organizacja, będzie pozbawiona zaplecza propagandowego. To było widać w wyborach i stan ten będzie się pogłębiał.

Tamci zaś mogą dowolnie korzystać ze wszystkich memów propagandowych jakie są dostępne, z globalnych, lokalnych, każdych, z wyjątkiem faszystowskich. Te bowiem stanowią broń i ostrze oskarżenia, wobec PiS, dokładnie takie samo, jak w roku 1922. I dokładnie tak samo dziś, działacze partii, która zwyciężyła w wyborach, i ludzie decydujący o tym, jak kształtują się opinie, nie rozumieją co się dzieje.

Kłopot polega na tym, że propaganda w Polsce, zwana kulturą jest finansowana centralnie. I reżyser Zalewski wskazując na to mówi – zróbcie mnie ministrem od tego, a nakręcimy takie filmy o bohaterach, że wszystkim pójdzie w pięty. Nie pójdzie, bo wszyscy mają w nosie bohaterów pokazywanych tak, jak to było w tej całej „Historii Roja”. Odpowiedzią na taką formułę, powinno być stworzenie kilku lub kilkunastu ośrodków kultury i propagandy w regionach, opartych o lokalne struktury i produkujących ciekawe, nie tylko lokalnie treści, dystrybuowane przez sieć i targi. To jest oczywiście marzenie, bo ludzie, którzy chcą zarządzać kulturą, marzą tylko o jednym – o koncentracji budżetów, dzieleniu ich i zmuszaniu ludzi do konsumowania tego, co oni tam wyprodukują. To jest oszustwo z założenia. A jeśli tak, nie pozostaje nam nic innego, jak robić swoje i nie oglądać się na nic. A już na pewno nie możemy pokładać wiary w prorokach takich jak Jerzy Zalewski.

Na dziś to tyle. Dziękuję. Będę jeszcze do tego tematu wracał. A tu jeszcze link do tego listu

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI, 23 lipca 2020 r.

Podkolorowania w tekście pochodzą od redakcji PCO.

Ilustracja tytułowa: Gabriel Maciejewski Coryllus. Fot. za: rozetta.pl

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

*

, 2020.07.26.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski