Niesmak i groza


Podczas ostatniej aukcji koni czystej krwi arabskiej Pride of Poland w Janowie Podlaskim belgijscy  kupcy nabyli klacz Perfinkę za 1,2 mln euro czyli prawie 5 mln złotych. Aukcję zakłóciło jednak zdumiewające dla zagranicznych klientów wydarzenie.

Otóż komentator aukcji  Marek Szewczyk ( były naczelny ” Konia Polskiego” publicznie uderzył w twarz Mateusza Leniewicza-Jaworskiego, byłego zarządcę stadniny w Janowie i przedstawiciela klientów.

Izabela Brodacka Falzmann
Fot. naszeblogi.pl

Ostatnio opinię publiczną zbulwersowało również inne,  jeszcze bardziej ponure wydarzenie. Nieznany sprawca zastrzelił na padoku koło stajni arabską klacz Egist wartą około pół miliona złotych, którą właścicielka doprowadziła do poziomu Grand Prix w konkurencji o nazwie „Jazda Konna bez Ogłowia”. Ta konkurencja polega na wykonywaniu skomplikowanych ewolucji na koniu kierowanym wyłącznie głosem, łydkami i dosiadem bez użycia wędzidła. Wydarzenie miało miejsce w miejscowości Budzów-Kolonia ( Ząbkowice, Dolny Śląsk). Właścicielką  konia jest Anna Zeni.

Podczas ubiegłorocznych Mistrzostw Świata w tej konkurencji Anna zajęła pierwsze miejsce. W tym samym roku zajęła drugie miejsce w kategorii Trail. To konkurencja jeździecka (inaczej jazda westernowa)  w której koń i jeździec pokonują serię przeszkód tak dobieranych, aby pokazać zręczność startującej pary, przy zachowaniu pewnego podobieństwa do przeszkód naturalnych. Dwa lata temu Anna zdobyła srebrny medal a trzy lata temu złoty w „Ujeżdżaniu bez Ogłowia”.

Atmosfera w światku hodowców arabów jest od dawna delikatnie mówiąc specyficzna. Na całym świecie hodowla arabów przyciąga wiele osób traktujących to zajęcie jako prestiżową rozrywkę. Konie arabskie przestały też być traktowane jako konie wszechstronnego użytku. Zmienił się wzorzec eksterieru (wyglądu zewnętrznego konia) czyli pożądane cechy jego urody. Preferowane są konie o drobnej główce, które pięknie prezentują się podczas pokazów ale nie miałyby większych szans w wyścigach. Ceny uzyskiwane za konie czystej krwi (a także mity na temat tych cen) przyciągnęły do hodowli oprócz zamożnych amatorów ludzi z pogranicza półświatka, wręcz oszustów i gangsterów. Rezultaty widać przy okazji takich wydarzeń jak w Janowie czy w Ząbkowicach, ale nie tylko.

W środowisku znana jest sprawa hodowcy, który odmówił wydania właścicielce oddanej mu do pokrycia klaczy po czym przy pomocy usłużnych sądów zlicytował jej dom.

Na porządku dziennym jest umieszczanie zarodków koni arabskich w macicach surogatek przy naruszaniu wszelkich zasad eksploatowania rasowych klaczy. W środowisku koniarskim zawsze istniały oszustwa ( mogłabym napisać czarną księgę tych oszustw ) ale nie były one na ogół skierowane przeciwko konkretnemu człowiekowi.

Przykładem takiego oszustwa jest tak zwane „ciemnienie koni” czyli ukrywanie ich możliwości przez trenerów i pracowników stajni wyścigowych aby potem wygrać dzięki fuksowi (nieliczonemu zwycięzcy ) duże stawki np. w tripli ( zakłady dotyczące trzech kolejnych gonitw )

Oszustwo oczywiście pozostaje oszustwem ale szkody poniesione przez dużą liczbę anonimowych graczy są mniejsze i mniej bolesne niż bezzasadne zlicytowanie komuś domu czy zastrzelenie ukochanego konia.

W fakcie, że współczesne środowisko hodowców arabów różni się od środowiska Radziwiłłów i Sanguszków nie ma raczej nic dziwnego. Zdumienie może jednak budzić zdziczenie obyczajów w tym środowisku w porównaniu do czasów znienawidzonej przez nas wszystkich komuny. To przecież za komuny pracownicy stajen jeździli ofiarnie do Niemiec odbierać skradzione nam przez niemieckiego okupanta rasowe konie.

Był wśród nich pan Bolesław Sawiński późniejszy słynny masztalerz z Kadyn. Znali i rozpoznawali bezbłędnie konie nie dysponując jak dzisiaj czipami i paszportami.

Za komuny oddawano stadniny w zarząd niedobitków arystokracji wiedząc, że dobrze się na hodowli znają. Dobrym tego przykładem jest Ignacy Jaworowski herbu Lubicz wieloletni dyrektor Stadniny Koni Arabskich w Michałowie. Po ukończeniu SGGW Jaworowski odbywał praktykę w stadninie Racot, potem w Posadowie skąd trafił  do Janowa Podlaskiego i ostatecznie do Michałowa aby kierować tą stadniną do 1997 roku. W ciągu 44 lat jego pracy Stadnina Michałowska wspięła się na wyżyny, a wyhodowany przez niego typ „michałowskiego araba” znalazł wielkie uznanie na całym świecie. W 1991 r. Amerykanie przyznali mu wyróżnienie dla najlepszego zagranicznego hodowcy koni czystej krwi arabskiej, tak zwanego „hodowlanego Oscara”. Jego siostra Magdalena Jaworowska przez wiele lat z oddaniem kierowała hodowlą konika polskiego w Popielnie na Mazurach.

Za PRL w Polsce nie wolno było sprzedawać sztuk hodowlanych prywatnym osobom. Miłośnicy arabów stosowali różne wybiegi aby zdobyć zarodowe ogiery i klacze. Tak powstała znana hodowla rzeźbiarki Anny Dębskiej. Z tej hodowli przejętej później przez Andrzeja Waliszewskiego pochodziły araby biorące udział w gonitwach takie jak Muharyt i Maciejka. Hodowlę arabów prowadził też do niedawna w Maćkowej Rudzie na Suwalszczyźnie znany plastyk Andrzej Strumiłło.

To dobrze, że hodowla arabów się zdemokratyzowała. Szkoda tylko, że wśród hodowców i znawców są ludzie którzy nie bardzo umieją się zachować w miejscu publicznym. Szkoda również, że skończyły się czasy gdy wszystkie umowy zawierało się „ na słowo” gdyż opinia środowiska była dla ludzi znacząca. Obecnie liczą się układy w sądach i umiejętności godne przysłowiowego Cygana, handlarza skradzionymi końmi. A co najgorsze zamiast sportowej czy rynkowej rywalizacji konkurencja stosuje gangsterskie metody takie jak strzelanie do koni czy podpalanie stajni.  

6 grudnia 2005 roku pożar strawił dom i stajnie właścicielki tatersalu w podwarszawskim Emowie. W pożarze zginęły właścicielka tatersalu, jej córka i mała wnuczka. Konie udało się uratować. Nie należy się dziwić, że podczas rozpraw sadowych biegli łżą jak psy a świadkowie tracą pamięć.

Nie wiem czy sądy są przekupne czy głupie ale trudno liczyć w końskich sprawach na sprawiedliwy wyrok.

Miejmy nadzieję, że sprawa o pobicie, (jeżeli się w ogóle odbędzie) okaże się dla sądu łatwiejsza.

Izabela Brodacka Falzmann

Źródło:  NASZEblogi.pl, 30.08.2020.

Podkolorowanie fragmentów tekstu pochodzi od redakcji PCO.

Zdjęcie tytułowe: Izabela Brodacka Falzmann. Fot. Inter / wybór zdjęcia wg.pco

*

Więcej felientonów pani Izabeli Brodackiej Falzmann na naszym portalu   >   >    TUTAJ .

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
, 2020.09.01.

Izabela Brodacka Falzmann

Autor: Izabela Brodacka Falzmann